Podsumowanie
Przed spotkaniem pojawiło się dużo głosów, że BES-BLUM Nieloty będą najbardziej wymagającym rywalem ze wszystkich, z którymi w sezonie Jesień’20 drużyna Pięknych i Młodych miała okazję się sprawdzić. Zdanie to, jak zresztą każde inne miało swoich zwolenników jak i przeciwników. Ci drudzy zarzucali, że Nieloty są obecnie w dyspozycji, która mówiąc delikatnie nie należy do najwyższych. Jako Redakcja wiedzieliśmy jednak, że zasoby ludzkie w drużynie Mateusza Bone sprawiają, że w meczu może się coś dziać. I faktycznie, ze wszystkich dotychczas rozegranych spotkań to właśnie we wtorkowym spotkaniu z Nielotami drużyna Pięknych straciła sumarycznie największą liczbę punktów własnych. Najmniej wyrównaną partią była pierwsza. Wynik 21-14 dla Pięknych nie do końca oddaje to, co działo się w trakcie tej partii. Ta powinna zakończyć się nieco wcześniej, ale przy stanie 20-11 dla PiM trzy asy serwisowe z rzędu posłał środkowy drużyny BES-BLUM Nieloty – Łukasz Karbowniczek. Po chwili Radosław Konieczny odpowiedział atakiem z prawego skrzydła i drużyny mogły przygotowywać się mentalnie do drugiej partii. Tę, niespodziewanie lepiej rozpoczęli gracze BES-BLUM Nieloty, jednak były to miłe złego początki. Z czasem to Piękni i Młodzi przejęli inicjatywę, którzy wypracowali sobie przewagę i wygrali partię do 16. Trzeci set to scenariusz, który przemieliliśmy już wielokrotnie. Wyrównana walka do pewnego momentu, po której sekretny guziczek z napisem nitro włączyli gracze Pięknych i Młodych, po których BES-BLUM Nieloty mogli wąchać co jedynie spaliny. Mimo to, sami gracze świeżo upieczonego mistrza drugiej ligi po meczu chwalili swoich przeciwników.
Ładowanie wyników...














