Podsumowanie
Trzeba to napisać wprost. We wtorkowy wieczór, na centralnym boisku zmierzyły się ze sobą drużyny, które przeżywają obecnie kryzys. Ok, BES-BLUM Nieloty symptomy wykaraskania się z kłopotów dał w trakcie ostatniego spotkania, w którym ‘Pingwiny’ bez większych problemów ograły Oliwę. Przypadek Gonito Volley jest zupełnie inny. Nie licząc meczu z Decathlonem, ‘Tygrysy’ przystąpiły do spotkania po sześciu meczach bez zwycięstwa na koncie. Jakby tego było mało, drużyna zmaga się obecnie z problemami kadrowymi, które wyeliminowały kilku graczy. Cóż, mamy obecnie deja vu z sezonu Jesień’20, w którym podobna sytuacja sprawiła, ze Gonito z powodów zdrowotnych nie było w stanie rywalizować z innymi drużynami. O tym, jak zakończył się wspomniany sezon nie chcemy przypominać, bo mogłoby to rozdrapać ledwo zagojone rany na Tygrysich skórach. Czy po porażce z Nielotami ‘Tygrysy’ będą się w stanie wylizać i wyjść z opresji obronną ręką? Powiedzieć, że ich sytuacja jest skomplikowana to nic nie powiedzieć. W meczu z Nielotami, podobnie jak to miało miejsce w poprzednich spotkaniach, spokojnie mogli wygrać choćby jednego seta. Nie udało się to jednak ani w poniedziałek, ani we wtorek czego efektem jest to, że Gonito spada w tabeli na dwunaste miejsce i w przyszłym tygodniu zagra jedno z najważniejszych spotkań w historii swoich występów w SL3 – z Volley Kiełpino. Jeśli chodzi o Nielotów to cóż możemy napisać? Przyrównalibyśmy ich sytuację do obecnej sytuacji Legii Warszawa w piłkarskiej ekstraklasie. Podobnie, jak ma to miejsce w przypadku Legii wiedzieliśmy, że jakość prędzej czy później się obroni. Co by nie mówić, ale Nieloty nie powinny się w ogóle znajdować w tych czeluściach tabeli. We wtorkowy wieczór zrobili maleńki krok naprzód. W kolejnych spotkaniach mają szansę wskoczyć jeszcze wyżej.
Ładowanie wyników...














