MATCHDAY #18

We wtorkowy wieczór przekroczyliśmy 50% rozegranych spotkań w sezonie Jesień’23. Kolejną imponującą wygraną popisała się BEemka Volley, która awansowała na pierwsze miejsce w ligowej tabeli. W trzeciej lidze dość niespodziewaną stratę punktu zanotowała drużyna Speednet 2. Zapraszamy na podsumowanie!

BEemka Volley – MiszMasz 3-0 (21-15; 21-18; 21-12)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy, że tuż po spotkaniu BEemki z MiszMaszem w drugiej lidze może dojść do zmiany lidera. Aby tak się stało – team Daniela Podgórskiego musiał sięgnąć we wtorek po siódme zwycięstwo w sezonie Jesień’23. Dodatkowo – musiał zgarnąć komplet punktów. Mimo że tuż przed rozpoczęciem spotkania – na rozgrzewce zespół MiszMasz był w zaledwie czterech graczy – to początek spotkania w ich wykonaniu był naprawdę niezły. Na półmetku pierwszej partii było bowiem po 9. Druga część seta to jednak zdecydowana poprawa jakości w BEemce, która nie popełniła w zasadzie ani jednego błędu. Po drugiej stronie siatki było ich co najmniej kilka. To sprawiło, że gracze w biało-niebieskich barwach odskoczyli na pięć oczek (18-13) i po chwili cieszyli się z wygranej seta. Druga odsłona rozpoczęła się niemal identycznie jak pierwszy set. Po wyrównanym początku było 8-8, po którym – a jakże – MiszMasz popełnił dwa błędy w ataku, po których BEemka prowadziła 11-9, a następnie 15-10. W końcówce seta po atakach Damiana Kolki, MiszMasz zniwelował straty do jednego punktu (19-18). Końcówka należała jednak do BEemki, która po dwóch atakach najlepszego gracza meczu – Macieja Wysockiego – wygrała partię do 18. Ostatnia odsłona przypominała to, co BEemka pokazała już w poniedziałkowy wieczór w trakcie konfrontacji z Dzikami Wejherowo. Deklasacja. Zaczęło się co prawda spokojnie (9-8). Po chwili uwypukliły się jednak problemy MiszMaszu w przyjęciu. Dodatkowo – MiszMasz miał już do samego końca potężne problemy ze skończeniem własnego ataku. Finał był taki, że BEemka wygrała partię do 12 i została nowym liderem drugiej ligi.

Flota Active Team 2 – Bayer Gdańsk 3-0 (21-14; 21-14; 21-11)

Po początku obecnego sezonu oraz przede wszystkim – kapitalnemu spotkaniu przeciwko drużynie ‘Portowców’ – faworytem wtorkowego starcia była w naszym odczuciu drużyna Floty Active Team. Przed meczem uznaliśmy jednak, że forma Bayera w ostatnim czasie była coraz wyższa i w związku z tym – w meczu przewidywaliśmy podział punktów. Początek rywalizacji to w miarę wyrównana walka, która zaprowadziła nas do stanu 12-11 dla nowego lidera trzeciej ligi. Mimo że do tego momentu Bayer wyglądał naprawdę nieźle, to w drugiej części – nie dali po prostu rady dotrzymać wysokiego tempa, które narzucili gracze w granatowych koszulkach. Efekt był taki, że brązowi medaliści poprzedniego sezonu wygrali pierwszą partię do 14. Choć w środkowym secie poszczególne wyniki różniły się od tego, co oglądaliśmy w pierwszej odsłonie to jednak schemat był niemal identyczny. Bayer Gdańsk stawiał opór do momentu, w którym na tablicy wyników było 13-12 dla Floty. Druga część seta to odjazd drużyny Karoliny Kirszensztein, który został przypieczętowany skutecznym atakiem Macieja Manisty (21-14). W ostatniej partii gra ‘Aptekarzy’ posypała się już całkowicie. Ich rywale narzucili swoje warunki gry już na początku seta, którego finalnie wygrali do 11. W międzyczasie drużyna ‘Aptekarzy’ zgarnęła jeszcze czerwoną kartkę, która związana była z dyskusją z sędzią prowadzącym zawody. Tuż po wspomnianej sytuacji – Bayer zasadniczo nawet nie próbował odwrócić losów rywalizacji i ostatecznie zanotowali bardzo wysoką porażkę.

Speednet 2 – Chilli Amigos 2-1 (21-14; 18-21; 21-13)

Dochodzimy powoli do momentu, w którym drużyny zaczynają liczyć już nie wygrane spotkania, a sety. Tak jest w przypadku drużyn, które znajdują się na samym szczycie trzecioligowej układanki. Na półmetku rozgrywek zdaje się, że z dużą dozą prawdopodobieństwa – kształt podium rozstrzygnie się pomiędzy AXIS, Flotą oraz Speednetem. W obecnym tygodniu zarówno AXIS, jak i Flota sięgnęły po komplet punktów. Czy tak było również w przypadku Speednetu? Cóż – przez pierwszego seta wszystko na to wskazywało. ‘Programiści’ szybko wyszli na prowadzenie i trzeba przyznać, że pomocną dłoń wyciągnęła w tym przypadku sama drużyna Chilli Amigos, która w początkowym fragmencie meczu popełniała sporo błędów (11-6). W drugiej części seta, Speednet ‘nie zdejmował nogi z gazu’ i finalnie w końcówce prowadził już 19-11. Ostatecznie set zakończył się wygraną Speednetu do 14. Środkowa partia to zdecydowanie lepsza postawa Chilli Amigos, którzy po dwóch atakach Mateusza Rosy, objęli prowadzenie 6-4. Mimo że gracze Speednetu widzieli, że rywal ‘rośnie na ich oczach’ to nie mieli zbyt wielu pomysłów by coś z tym zrobić. W drugiej części seta, Chilli prowadzili już 19-15 i ostatecznie po chwili niespodzianka stała się faktem  (1-1). Ostatnia odsłona to przewaga rozdrażnionych ‘Programistów’, którzy po dwóch blokach z rzędu Tomka Nurzyńskiego – objęli prowadzenie 11-5 i byli już o włos od wygrania meczu. W końcówce, po kilku atakach Patryka Ejnika, Speednet postawił w końcu kropkę nad ‘i’, ale sam wynik zawodów sprawia, że więcej powodów do optymizmu mają chyba gracze Chilli Amigos.

Merkury – ZCP Volley Gdańsk 3-0 (21-19; 21-13; 21-14)

Cudu nie było. Merkury ograł ostatnią drużynę w ligowej tabeli i co więcej – ostatnią drużynę spośród 38 ekip występujących w sezonie Jesień’23, która nie wygrała do tej pory meczu. Jeśli do momentu pierwszego gwizdka w spotkaniu, morale drużyny ZCP były nieciekawe to po spotkaniu z Merkurym zdają się być już tragiczne. My nawet nie będziemy się pastwić nad ‘żółto-czarnymi’, bo to nie ma najmniejszego sensu. Z kronikarskiego obowiązku musimy jednak po krótce napisać jak wyglądało spotkanie. Pierwszy set rywalizacji to zdecydowanie najlepsza postawa spośród trzech rozegranych we wtorkowy wieczór partii. Oczywiście nie jest tak, że Merkury musiał drżeć o wynik. To właśnie team Piotra Peplińskiego prowadził grę przez większość seta. Na półmetku premierowej partii było 12-9 i po chwili – Merkury dołożył trzy kolejne oczka (15-10). W końcówce ZCP zanotowało dość dobry zryw, który pozwolił im zbliżyć się do rywali na jeden punkt (20-19). Prawda jest jednak taka, że kiedy Merkury poczuł realne zagrożenie, to po chwili – skuteczny atak wyprowadził Damian Gil i było ‘po zawodach’. W sumie cudzysłów nie był tu potrzebny. W drugiej i trzeciej partii, ZCP był wyłącznie tłem dla drużyny Merkurego i nie był w stanie im zagrozić. W środkowej odsłonie sił na równorzędną walkę wystarczyło im do stanu po 13. Choć trudno w to uwierzyć – osiem kolejnych punktów zdobyła ekipa Merkurego (21-13). Ostatnia odsłona to wyrównana ‘walka’ do stanu po 6. Od tego momentu Merkury włączył drugi bieg i po bloku Konrada Przekadzińskiego – wyszli oni na prowadzenie 14-8 i na dobre zabili nadzieje rywali o choćby punkcie w meczu.

Flota Active Team – Eko-Hurt 0-3 (14-21; 16-21; 14-21)

Oj, nie był to udany dzień dla pierwszoligowej Floty. Uważamy, że było to zdecydowanie najsłabsze spotkanie graczy Karoliny Kirszensztein w sezonie Jesień’23. Ok – wiemy, że kontuzjowany jest Paweł Shylin i jest to ogromne osłabienie, ale powiedzmy to sobie wprost – problemy graczy w granatowych strojach były wielopłaszczyznowe. Spotkanie rozpoczęło się co prawda od w miarę wyrównanej gry, po której na tablicy wyników było 9-8 dla ‘Hurtowników’. Druga część seta to miażdżąca przewaga drużyny Konrada Gawrewicza, która nie napotykała niemal żadnego oporu przy wyprowadzeniu ataków. Prawdę mówiąc – myśleliśmy, że ‘dni otwarte w Flocie’ wyglądają nieco inaczej. Finalnie – Eko-Hurt dopiął po chwili swego i pokonał rywali do 14. Środkowa odsłona to podobny scenariusz – Flota stawiała opór tylko do pewnego momentu (7-6). Kiedy Eko-Hurt rozpoczął falę ataków i skutecznych akcji – te całkowicie zatopiły Flotę (15-9). Końcówka seta to już zabawa ‘Hurtowników’, którzy mieli absolutną kontrolę nad tym co dzieje się na boisku numer dwa. Był to moment, w którym Eko pozwoliło sobie na testowanie nowych rozwiązań. Oczywiście wprowadziło to pewną nerwowość w poczynaniach Floty, w których z bezradności budziła się frustracja. Trzecia odsłona nie zmieniła oblicza spotkania. Aby dobrze zobrazować to, o czym mówimy – nawet jeśli sędzia się mylił i przyznawał punkt Flocie – Eko-Hurt miało to totalnie gdzieś, co umówmy się – standardem u nich raczej nie jest. To, co zobaczyliśmy w wykonaniu Eko-Hurt to już totalny luz. Przyznamy szczerze, że totalnie nie pamiętamy, aby tak niskim nakładem sił i na takim luzie – wygrali oni pierwszoligowe spotkanie. Zaręczamy przy tym, że pamięć mamy naprawdę niezłą.

ACTIVNI Gdańsk – BL Volley 1-2 (21-18; 20-22; 18-21)

Po ostatniej porażce ACTIVNYCH z BES Boys BLUM zastanawialiśmy się jaka była przyczyna takiego stanu rzeczy. Przez głowę przechodziły nam różne pomysły. Jednym z nich było to, że ilekroć ACTIVNI rozgrywają spotkanie – tam za każdym razem jest aż zbyt spokojnie. Trudno znaleźć nam odpowiedź na pytanie, kiedy po raz ostatni ACTIVNI zagrali jakieś mega emocjonujący mecz. We wtorkowy wieczór było nieco inaczej – choć spotkanie nie porwało, to szczególnie w pierwszym secie – nie zabrakło po stronie ACTIVNYCH iskier. Mimo to – to właśnie oni lepiej radzili sobie na parkiecie (8-4). Z czasem gra obu drużyn się wyrównała (14-14), ale koniec końców – po atakach Czarka Labuddy – ACTIVNI cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona to walka punkt za punkt od samego początku – niemal do końca. W końcówce bardzo ważnym blokiem popisał się wspomniany Cezary Labudda, po którym to ACTIVNI byli bliżsi zwycięstwa (19-18). W końcówce w rolę superbohatera wcielił się przyjmujący BL – Damian Chojnacki. Po atakach gracza z numerem 12 na plecach – BL przechylił szale zwycięstwa na swoją stronę i wyrównał stan rywalizacji 1-1. Ostatni set ułożył się kapitalnie dla graczy w biało-pomarańczowych barwach. Po dwóch atakach Macieja Lewandowskiego – ‘Tygrysi Team’ objął prowadzenie 14-8. Z czasem ich solidna przewaga zaczęła jednak topnieć i po ataku Roberta Skwiercza, BL prowadził już zaledwie jednym oczkiem (19-18). Mimo że pachniało już konkretnym come-backiem, ostatnie słowo w meczu należało do drużyny BL, która sięgnęła po trzecie zwycięstwo w sezonie Jesień’23.

Start a Conversation

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.