19:00· 28 MAJ, 2020
BOISKO #3
Podsumowanie
Przed spotkaniem zastanawialiśmy się, czy piękny sen Volley będzie trwał nadal, czy może jednak ktoś będzie w stanie wygrać i przerwać fenomenalną passę żółto-czarnych. Spotkanie rozpoczęło się lepiej dla Mistrza SL3, który wypracował sobie kilkupunktową przewagę i trzymał rywala na dystans. To zmieniło się mniej więcej w połowie seta, kiedy Czarek Labudda zablokował Przemka Wawera, a następnie rewelacyjny Damian Kolka podkręcił wynik swojej drużyny dwoma asami serwisowymi. W ten sposób to Epo wyszło na minimalne prowadzenie, by później, pod koniec seta, zaczęła się walka na przewagi. Tydzień temu pisaliśmy, że w kluczowych momentach Przemek Wawer nigdy się nie myli. Prawdopodobnie gdybyśmy o tym nie wspominali, kończyłby piłki setowe do pięćdziesiątki. Nasze słowa sprawiły, że w decydującym momencie Przemek zagrał piłkę w siatkę i zdjął maskę kosmity, przy czym okazało się, że mamy do czynienia z jednym z nas – z człowiekiem. Drugą partię Epo zaczęło bardzo mocno. Kiedy na zagrywce stanął Damian Kolka zrobiło się 5-0 dla Epo i Volley musiało poprosić o czas. Gdy na tablicy wyników widniało 7-1 dla Epo, w powietrzu czuć było coś wielkiego. Gdy pod koniec tej partii było 20-17 dla drużyny z Kartuz nie ukrywamy, że byliśmy przekonani o tym, że tym razem Volley przegra. Zapomnieliśmy chyba, że na parkiecie znajdował się będący ostatnio w kapitalnej dyspozycji Adrian Ossowski, który w końcówce seta po prostu ‘zrobił robotę’ i dzięki temu Volley uniknęło pierwszej ligowej porażki. Wyczyn Adriana jest o tyle imponujący, że zaledwie kilka dni wcześniej zrobił to samo w meczu z Prototype Volleyball. Ostatecznie, po wielkich emocjach, seta wygrała drużyna Volley (25-23). Taka sytuacja podcięła skrzydła graczom z Żukowa i w trzecim secie nie byli już w stanie powalczyć o wygraną. Podsumowując – mega emocje.
Ładowanie wyników...














