Podsumowanie
Nie ukrywamy – nie wierzyliśmy przesadnie w ‘Szachistów’. Pisząc zapowiedzi przedmeczowe zastanawialiśmy się czy będzie 3-0, czy jednak 2-1 dla Merkurego. Ostatecznie uznaliśmy, że gracze Piotra Peplińskiego zmażą plamę z pierwszej kolejki i sięgną po komplet punktów. Cóż – z perspektywy meczu mogą się cieszyć, że finalnie zgarnęli choć jeden. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się od mocnej zaliczki ‘Szachistów’ (10-4), z której z czasem było jak schodzić. Gracze Szach-Matu postanowili zadbać jednak o emocje wśród swoich sympatyków i pod koniec seta ich przewaga stopniała do zaledwie jednego punktu (17-16). Ostatnie słowo należało jednak do graczy ‘królewskiej gry’, którzy wygrali tę odsłonę do 17. Czy to sprawiło, że ‘Szachiści’ zamienili się w ‘syte koty’? Skądże znowu. Środkowa odsłona to nieustanne parcie na rywala, który będąc ‘na musiku’ – mylił się bardzo często. Wyrównana gra w tej odsłonie trwała do stanu po 15 i po raz kolejny w tym sezonie – w końcówkach to rywal, a nie Mistrz SL3 zachował więcej zimnej krwi. Ostatni dwa punkty w secie, które dawały również zwycięstwo ‘Szachistom’, padło łupem środkowego – Michała Bilickiego (21-17). Ostatni set to wyraźna poprawa gry w wykonaniu teamu Piotra Peplińskiego. Mimo to, choć Merkury prowadził 13-9, to doprowadził do nerwówki w końcówce (18-18). Tym razem szczęście uśmiechnęło się jednak do nich i po bloku Marcina Sledza, Merkury miał swoją ‘nagrodę pocieszenia’. A Szach-Mat? W poniedziałkowy wieczór zamienił czarną koszulkę na żółtą. Tę, którą zakładają liderzy. Brawo!
Ładowanie wyników...














