19:00· 14 KWI, 2025
BOISKO #2
Podsumowanie
Już przed spotkaniem gracze Szach-Matu wyrażali swoje niezadowolenie z faktu, że to właśnie do nich przylgnęła łatka faworytów meczu. Nie od dziś wiadomo bowiem, że team ‘Szachistów’ radzi sobie najlepiej wtedy, kiedy są ‘underdogiem’ spotkania. W zapowiedzi wskazywaliśmy również, że choć Szach-Mat pokazał się ostatnio z bardzo dobrej strony, to miał jednak dość długą przerwę i zastanawialiśmy się czy team w czarnych strojach zdołał utrzymać formę na wysokim poziomie. W pierwszym secie rywalizacji – wszystko zdawało się układać po myśli graczy ‘królewskiej gry’. Po asie serwisowym oraz ataku Dariusza Peplińskiego, ‘Szachiści’ objęli prowadzenie 10-5. Choć w dalszej części DNV Volley Gdańsk zbliżył się do rywala na dwa punkty (16-14), to ostatnie słowo należało do Szach-Matu (21-16). Środkowa odsłona to zmiana oblicza spotkania, w której w oczy od pierwszego gwizdka sędziego rzucała się świetna gra w obronie i kontrze zespołu w żółto-czarnych strojach, po której objęli oni prowadzenie 10-7. Pierwsza część seta w wykonaniu Szach-Matu? Z pewnością przespana. Team Rafała Guzowskiego obudził się w dalszej części, w której zdołał doprowadzić do wyrównania po 15. Końcowa faza seta to to, co lubimy najbardziej. Walka punkt za punkt, w której do samego końca nie wiadomo, która ze stron przechyli szale zwycięstwa na swoją korzyść. Ostatecznie po punktach nr 1198 oraz 1199 w SL3 – Daniela Koski – z wygranej seta cieszyli się gracze DNV VG (21-19). Ostatni set rywalizacji do połowy mógł się naprawdę podobać. Uważamy, że do stanu 10-10 był to najlepszy fragment meczu. Dosyć wysokie tempo z czasem zaczęło przeszkadzać ‘Szachistom’, którzy po kilku błędach własnych oraz atakach skrzydłowych Volleya, przegrywali 11-17. Choć w dalszej części próbowali coś jeszcze zrobić, to niestety dla nich – było już za późno i dwa ważne punkty trafiają do trzykrotnych Mistrzów SL3 – brawo!
Ładowanie wyników...














