21:30· 27 SIE, 2026
BOISKO #3
Podsumowanie
Czwartkowy pojedynek miał być spotkaniem drużyn z dwóch odrębnych sportowych światów. Owszem, Staltest ma swoje problemy, ale doskonale zna smak rywalizacji na zdecydowanie wyższym poziomie. Wobec tego można było oczekiwać, że team Arkadiusza Kozłowskiego nie będzie miał choćby najmniejszych problemów z ograniem rywala. Że ten nie będzie miał nawet chwili radości, a swoją grą Staltest odbierze rywalom przyjemność przyjeżdżania na Plac Dwóch Miast. Powiedzy to wprost, nic takiego nie miało miejsca. Owszem, Staltest zainkasował trzy punkty, ale o jakiekolwiek satysfakcji nie może być tu mowy. Najlepiej gracze Arkadiusza Kozłowskiego prezentowali się w pierwszej odsłonie, w której po wyrównanym początku (9-9), ruszyli z falą ataków i na trzy punkty rywali, sami zdobyli ich aż dwanaście. To była ta dysproporcja, o której przed chwilą wspominaliśmy. Różnica pomiędzy drużynami zaczęła zacierać się w środkowej odsłonie. Choć na początku Staltest objął kilkupunktowe prowadzenie, to z czasem zaczął popełniać skandaliczne błędy. Naprawdę - czas zrobić rachunek sumienia. To wraz z coraz lepszą grą Hapag-Lloyd sprawiło, że 'Logistycy' zniwelowali z czasem straty. Jaka jest nasza opinia? Gdyby nie Jan Ciupa, to Staltest by w czwartek przegrał co najmniej jednego seta (21-15). To co wyprawiali bowiem gracze Arkadiusza Kozłowskiego w trzeciej odsłonie przekracza granice dobrego smaku. Rany - im przyjmować nie kazano. Choć zaczęli naprawdę dobrze (17-6), to kiedy na zagrywce stanęła Joanna Kożuch, Staltest miał pełne portki. Rany, ileż tam było problemów, ileż tam było niedokładności czy po prostu błędów. Choć katastrofa wisiała w powietrzu, świetnie dysponowana kapitan drużyny popełniła wreszcie błąd, a Staltest mógł po chwili cieszyć się z trzeciego punktu w meczu.
Ładowanie wyników...
Wideo będzie dostępne wkrótce.
















