Podsumowanie
Nie ukrywamy – spodziewaliśmy się zupełnie innego przebiegu meczu. Jak mogłoby być inaczej w momencie, w którym mierzyły się ekipy z bilansem 5 zwycięstw oraz 2 porażki z drużyną, która miała bilans zupełnie odwrotny (2 zwycięstwa, 5 porażek)? Cóż, przed meczem kreśliliśmy scenariusz, w którym Speednet ogra dwóch najbliższych rywali i zajmie ‘pole position’ w walce o tytuł mistrzowski. Oj, to nie był zbyt udany dzień dla przedsiębiorstwa z Olivii Business Center. Na początek porażka w trzecioligowym meczu na szczycie, a następnie porażka w pierwszej lidze. Patrząc na początek pierwszego seta – końcowy wynik tej partii może być pewnego rodzaju zaskoczeniem. Po kilku błędach Szach-Matu, Speednet prowadził już 11-7 i był na świetnej drodze do wygrania partii. Po chwili, dwa bardzo ważne punkty dające drużynie tlen – zdobył jednak Rafał Guzowski. Od tego momentu ‘Szachiści’ grali jak w transie, co zostało udokumentowane prowadzeniem 17-15, a następnie 20-17. W końcówce gracze królewskiej gry najedli się jeszcze strachu, bowiem ich rywale doprowadzili do wyrównania po 20. Mimo to, po atakach skrzydłowych (Ciesielski&Rydyger), Szach-Mat dopiął swego (23-21). Jeśli wydanie zespołu Dawida Kołodzieja mogło się w pierwszej partii podobać, to co powiedzieć o tym, co oglądaliśmy w środkowej odsłonie? Dla tych, którzy oglądali japońskie kreskówki – to była metamorfoza o cztery stopnie – do Super Saiyanina 4. Koty Dawida Kołodzieja pokazały się z rewelacyjnej strony i rozpoczęli partię od prowadzenia 12-4. Żebyśmy byli całkowicie uczciwi – dość wydatnie pomogła Szach-Matowi sama ekipa Speednetu, która popełniała mnóstwo błędów. W dalszej części seta Szach-Mat kontynuował grę na wysokim poziomie i finalnie wygrał partię do 12. Ostatni set to przebudzenie Speednetu, które nastąpiło rzecz jasna zbyt późno. Owszem – lepszy jeden punkt niż żaden, ale jesteśmy przekonani, że Speednet będzie po spotkaniu bardzo długo struty.
Ładowanie wyników...














