21:00· 1 LIP, 2021
BOISKO #2
Podsumowanie
Czwartkowy wieczór dla drużyny Bez Odbioru miał być zaledwie przystawką przed daniem głównym, czyli meczami z drużynami walczącymi o podium rozgrywek. Co tu dużo mówić. Miało być gładko, miło, fajniusio i przyjemnie. Miało. Był wkurw, było źle i podle. Było najgorzej w obecnym sezonie. Nie mówimy tu tylko o spotkaniu ze Speednetem. Podobnie było w meczu z TSS. Uważamy, że to nie był odpowiedni dzień dla drużyny Bez Odbioru, która notabene w tym elemencie, podobnie zresztą jak w innych prezentowała się blado. Z drugiej strony, umniejszanie Speednetowi, wskazując na słabość przeciwników byłaby zbyt dużą podłością, nawet jak na nasze standardy. Speednet zagrał w czwartkowy wieczór naprawdę bardzo dobre spotkanie i w pełni zasłużył na wygraną. Dodatkowo, potwierdził, że dobra dyspozycja w ostatnich meczach to nie przypadek, a coś, co powoli staje się normą. Pierwszy set rozpoczął się lepiej dla graczy w niebieskich koszulkach. Bez Odbioru zagrało tak, jak na faworyta przystało. Mimo wyrównanej walki do drugiej połowy seta, końcówka należała do Bez Odbioru, którzy wygrali tę partię do 17. Drugi set rozpoczął się od 2-3 punktowej przewagi Speednetu. W drugiej części seta przewaga ta została powiększona do pięciu oczek i Speednet wygrał tę partię doprowadzając do remisu w rywalizacji. Trzeci set lepiej rozpoczęli ‘Programiści’. Drużyna Bez Odbioru, nie mogła złapać swojego rytmu, a w dodatku popełniała przy tym błędy własne, które sprawiały, że gracze w niebieskich koszulkach byli nad wyraz sfrustrowani. Jedną z sytuacji, która dobitnie pokazała, że jak nie idzie to nie idzie był moment, w którym rozgrywający Bez Odbioru – Jakub Nowak złapał piłkę w ręce, będąc przekonany, że gwizdek dobiegł z jego boiska. Był to moment, w którym Speednet prowadził 10-6. Mimo tak niekorzystnego wyniku, po dwóch blokach Grzegorza Dymińskiego mieliśmy (11-11), jednak dalsza część należała do Speednetu, który stał się sprawcąi dużej niespodzianki wygrywając do 18, a całe spotkanie 2-1.
Ładowanie wyników...















