19:30· 30 WRZ, 2024
BOISKO #1
Podsumowanie
Jak ten czas szybko płynie. Coś, co kilka tygodni temu wydawało się abstrakcją, dziś jest pewną normą. Nawiązujemy tu rzecz jasna do tego, że Hapag-Lloyd w trzecim kolejnym meczu z rzędu zgarnął co najmniej punkt. To rzecz jasna procentuje, bowiem po poniedziałkowej serii gier „Pomarańczowi” są na ósmym miejscu w ligowej tabeli. Miarą tego, jak dobrze im idzie, jest fakt, że Hapag nie cieszy się już z punktu. Aktualnie team Joanny Kożuch odczuwa niedosyt, bo wie, że rywal był w ich zasięgu. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się perfekcyjnie dla graczy w pomarańczowych strojach, którzy po dwóch atakach Bartłomieja Piechockiego prowadzili 13:7. Choć wydawało się, że „Logistycy” mają wszystko pod kontrolą, z czasem ich gra zaczęła się „sypać”. Mimo to pod koniec seta „Pomarańczowi” nadal prowadzili 20:17. W dalszej części Siatkersi zdołali doprowadzić do wyrównania, ale ostatnie słowo w secie należało już do zespołu z siedzibą na Przymorzu (22:20). Środkowa odsłona to partia, w której również nie narzekaliśmy na nudę. Mniej więcej w połowie seta optyczną przewagę przejęli gracze Macieja Tarulewicza, którzy po ataku Adriana Kameli objęli prowadzenie 14:12. Z czasem Hapag robił wszystko, by odwrócić losy rywalizacji. W pewnym momencie udało im się nawet doprowadzić do wyrównania po 16, ale ostatnie słowo w secie należało do graczy w białych strojach (21:19). Trzeci set rozpoczął się od wysokiego prowadzenia Siatkersów (13:7). Ci, choć mieli identyczne prowadzenie jak Hapag-Lloyd w pierwszym secie, nie sprawili, że ich kibice mieli stan przedzawałowy. Zamiast tego kontynuowali dobrą grę i wygrali do 17, a cały mecz 2:1. Po spotkaniu team Siatkersów podbiegł do kamerki, gdzie życzyli szybkiego powrotu do zdrowia Michałowi Niewiadomskiemu. Miłe.
Ładowanie wyników...













