Podsumowanie
W ostatnim czasie obecny lider rozgrywek – drużyna EviRent miewa spore problemy kadrowe. Nie inaczej było i tym razem. Kilka godzin przed rozpoczęciem meczu, ‘Niebiescy’ próbowali przełożyć godzinę meczu. Ostatecznie, jak zazwyczaj bywa w takich sytuacjach to się nie udało. Oznaczało to mniej więcej tyle, że przeciw obecnemu mistrzowi Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, drużyna Radosława Koniecznego zagra w pięciu graczy. Owszem, przed meczem doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że Omida ma swoje problemy. Że obecny sezon nie jest tak dobry jak poprzednie, ale bez jaj. Przegrać z drużyną liczącą pięciu graczy, z czego połowa grała nie na swoich pozycjach? Gdybyśmy zamiast podsumowania mieli napisać o Omidzie książkę, zapewne po chwili pojawiłyby się głosy oburzenia wynikające z faktu, że wykorzystaliśmy tytuł, który zna niemal każdy. Tym tytułem byłyby ‘Dziady’. Z drugiej strony, żeby być sprawiedliwym gorzkie słowa należą się również EviRentowi. Chcielibyśmy, abyście drodzy czytelnicy nas dobrze zrozumieli. Redakcja widzi czwartkową sytuację w sposób następujący: EviRent grając w pięciu graczy miał sytuację win-win. Gdyby wygrali, ludzie na mieście mówiliby o tym, że są tak zajebiści, że na obecnego mistrza wystarczy piątka graczy. Gdyby przegrali mogliby powiedzieć, no tak, ale byliśmy w pięciu. Obojętnie co by się w meczu nie wydarzyło, opcja grania w piątkę działała na ich korzyść. Skoro mowa o piątkach to za samą grę, w skali szkolnej taka należy im się ocena. Jeśli nie przegrali w czwartek to pobicie rekordu Volleya jest kwestią czasu.
Ładowanie wyników...














