19:00· 19 WRZ, 2024
BOISKO #1
Podsumowanie
Czytając zapowiedzi przedmeczowe, ‘Wataha’ mogła jechać na halę Ergo Arena nieco przestraszona. Wszystko za sprawą tego, że zdążyliśmy wspomnieć o ich problemach kadrowych, a na dodatek podkreślić, że bardzo duża część ligowców to właśnie ich uważa za jednego z kandydatów do spadku. Cóż – pierwszy mecz, a raczej wynik spotkania się w tę narrację wpisywał. Z samą grą nie było jednak tak źle, o czym za chwilę. Kiedyś już o tym wspominaliśmy, ale gdybanie ma to do siebie, że jest niemierzalne. No więc, idąc tym tropem – gdyby nie przespany początek pierwszego seta, ‘Wolves Volley’ mogliby się pokusić o co najmniej jeden punkt. Mecz zaczął się bowiem wybornie dla MiszMaszu, który po ataku Mateusza Berbeki prowadził już 11-6. Z czasem Wolves się odkręcili i zdołali doprowadzić do stanu po 20. W końcówce więcej szczęścia mieli jednak gracze MiszMaszu, którzy po asie serwisowym powracającego do składu Macieja Siacha – wygrali do 21. Mecz miał to do siebie, że im dłużej trwał, tym mniejsze budził emocje. W pierwszym było najciekawiej, a w trzecim najnudniej. Druga odsłona była czymś pośrednim i przez długi fragment podobnym do pierwszej odsłony. Zaczęło się od mocnego uderzenia MiszMaszu, po którym team Michała Grymuzy miał przewagę ośmiu punktów (15-7). Choć w dalszej części MiszMasz usilnie próbował popsuć to, co udało im się zbudować, to finalnie wygrali tę partię do 18. W trzecim secie emocji jak na grzybobraniu. Choć Wolves Volley zaczęli seta od prowadzenia 10-8, to w dalszej części ex-trzecioligowiec się spiął i finalnie wygrał seta do 16, a cały mecz 3-0.
Ładowanie wyników...













