Podsumowanie
Spotkanie z Eko-Hurtem miało dla Merkurego taki ładunek emocjonalny, że trudno nam zdobyć się na jakieś błyskotliwe porównanie. Faktem jest to, że gdyby Merkury przegrał w czwartek kolejne spotkanie – wówczas znalazłby się w ogromnych tarapatach i ich gra w grupie mistrzowskiej, stanęłaby pod ogromnym znakiem zapytania. To byłoby z kolei zdecydowanie największą sensacją obecnego sezonu, a nawet ostatnich kilku edycji. Wygrana w czwartkowy wieczór nie była rzecz jasna oczywista. Rywal szykowany na czwartkowy mecz, był przeciwnikiem z wagi ciężkiej, który również ma mnóstwo argumentów do tego by wygrać. Początek spotkania pokazał jednak, że Merkury bardzo dobrze poradził sobie w kryzysowej sytuacji. To gracze Piotra Peplińskiego zdominowali swojego przeciwnika i szybko objęli prowadzenie 11-6. Z pewnością ‘Hurtownikom’ nie pomogły kłótnie z sędzią prowadzącym zawody, za co gracze Konrada Gawrewicza zostali ukarani czerwoną kartką. Dalsza część seta to walka punkt za punkt, która jak wiadomo oznaczała pewną wygraną Merkurego. W drugiej partii, czterokrotny Mistrz SL3 musiał się napocić nieco mocniej. Do połowy seta było bowiem po 10 i trudno było ocenić, która z drużyn wygra tę odsłonę. Odskoczyć swoim rywalom, udało się Merkuremu, który zdołał sforsować zasieki rywali i po ataku Macieja Mozola, objąć prowadzenie 16-13. Dalsza część partii upłynęła pod kontrolą ‘Planetarnych’ a to oznaczało, że drużyna w granatowych strojach przełamała koszmarną passę spotkań bez zwycięstwa. Do podniesienia z boiska pozostał jeszcze trzeci set. Przez niemal całą partię nieznaczną, ale jednak przewagę posiadała drużyna Piotra Peplińskiego. Pod koniec seta, mieli oni nawet kilka piłek meczowych (20-17), ale w końcówce – Eko-Hurt pokazał prawdziwy sportowy charakter i rzutem na taśmę zapewnił sobie jeden punkt w meczu.
Ładowanie wyników...














