19:30· 21 LIS, 2023
BOISKO #2
Podsumowanie
Osoby, które myślały, że we wtorkowy wieczór wyjaśni się kwestia spadkowiczów z pierwszej ligi musiały przeżyć ciężki szok odświeżając stronę sl3.com.pl. Do bezpiecznego utrzymania Flota potrzebowała dwóch punktów w dwóch spotkaniach. Zadanie to nie było przesadnie wymagające. Flota mierzyła się bowiem z ZCP Volley Gdańsk, którzy od poprzedniego tygodnia są już pogodzeni ze spadkiem. Z drugiej strony w zapowiedziach przedmeczowych ostrzegaliśmy, że może to być mecz-pułapka, co potwierdził w wywiadzie przedmeczowym Mateusz Dudek. Cóż. Grając pod presją gra się Flocie bardzo źle, o czym na przestrzeni kilku sezonów przekonywaliśmy się niejednokrotnie. Nie inaczej było i we wtorkowy wieczór, gdzie w pierwszym secie rywalizacji Flota była zaledwie tłem dla bardzo dobrze dysponowanych rywali. Efekt? Demolka w wykonaniu ‘żółto-czarnych’, po których drużyna mogła westchnąć z nostalgią pytając dlaczego tak późno. Środkowa partia to zdecydowanie inna – ciekawsza gra. Przyczynili się do tego w głównej mierze sami gracze Floty, którzy zaczęli wreszcie grać na wyższym poziomie. Nie oznacza to bynajmniej, że ZCP zamierzało oddać tę partię bez walki. Oj tak – ZCP pokazało we wtorek charakter i pod tym względem od drużyny Dariusza Kuny bardzo dużo drużyn mogłoby brać cenne lekcje. Mimo że są już w drugiej lidze to we wtorek zagrali z ogromną wolą wygranej. Wracając do meczu – pod koniec środkowej partii po dwóch atakach z rzędu Mikołaja Filanowskiego, Flota prowadziła 18-16 i zdawała się być na dobrej drodze do wyrównania. Po chwili bardzo dużo dla ZCP zrobił ‘Hulin’, który najpierw skutecznie zablokował, a następnie kiwnął i wyprowadził ‘żółto-czarnych’ do stanu 20-20. Końcówka seta to wymiana ciosów obu drużyn, która skończyła się szczęśliwie dla ZCP (24-22). Ostatni set rywalizacji był dla Floty absolutnie kluczowy. Jeśli by go nie wygrali to chcąc utrzymać się w elicie musieliby wygrać środowe spotkanie z Tufi, o co jak wiadomo byłoby szalenie trudno. Na szczęście dla nich finałowa partia ułożyła się świetnie dla graczy Karoliny Kirszensztein, którzy po dwóch punktach z rzędu Macieja Majewskiego, objęli prowadzenie 12-8 i po chwili cieszyli się z ostatniego punktu w meczu.
Ładowanie wyników...














