21:00· 14 PAŹ, 2025
BOISKO #3
Podsumowanie
Wtorkowy wieczór miał być dla Floty miłym doświadczeniem. Co mogło pójść bowiem nie tak, kiedy rywalizuje się z przeciwnikiem, który przeżywa swoje potężne problemy? Do pewnego momentu wszystko zdawało się iść zgodnie z planem napisanym w siedzibie Floty. Zespół Karoliny Kirszensztein rozpoczął od bardzo mocnego uderzenia i na półmetku premierowej partii prowadzili już 13-5. To z kolei wprawiło ‘Flociarzy’ w doskonałe nastroje i pozwoliło na nieco luźniejszą atmosferę. Dopóki wynik się kleił, wszystko wyglądało fantastycznie (21-12). Środkowa odsłona to kontynuacja ‘święta Floty’. Warto przy tym podkreślić, że i sportowo nie można im było nic zarzucić. Najpierw wysunęli się na prowadzenie 13-6, a następnie wygrali partię, która była kopią wydarzeń z pierwszego seta. Warto zaznaczyć, że niby Staltest coś tam próbował zmienić, ale koniec końców – na nic się to zdało (21-11). Po dwóch takich setach chyba nikt nie spodziewał się, jak będzie wyglądała finałowa partia. Staltest już jakiś czas temu (całkiem słusznie) uznał, że skoro w obecnych realiach nie mogą wygrywać meczów, muszą przynajmniej wygrywać sety, co w ostatecznym rozrachunku może dać im utrzymanie w drugiej lidze. Wracając do trzeciego seta – warto zauważyć, że przed rozpoczęciem tej partii Flota wymieniła połowę składu. W połowie seta team w fioletowych barwach zrozumiał, że nie jest już tak fajnie i zabawnie jak jeszcze chwilę wcześniej (10-10). Mimo to po chwili faworyt wysunął się na prowadzenie 18-13 i wszystko wskazywało na to, że zaraz zgarną komplet punktów. W zamian za to były gracz Floty – Maciej Kucia – zaprezentował się rewelacyjnie w bloku, zdobywając kilka punktów i… pogrążając przy tym byłych kolegów z drużyny. Ostatecznie team Arkadiusza Kozłowskiego wygrał tę partię do 19, a Flota, mimo wygranej, może czuć ogromny niedosyt. Po tym, jak wyglądały dwa pierwsze sety, wygrana za komplet punktów zdawała się być obowiązkiem.
Ładowanie wyników...













