21:00· 10 CZE, 2021
BOISKO #2
Podsumowanie
Spotkanie EviRent z drużyną Bez Odbioru, w przeciwieństwie do meczu tych pierwszych z drużyną AVOCADO friends – nie zawiodło. Ba, uważamy że było to meczycho przez wielkie M i życzylibyśmy sobie, aby tak właśnie było. W zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy o tym, że faworytem spotkania jest drużyna EviRent VT. Musimy się przyznać, że w naszych głowach faworyt ten był wyraźniejszy niż wskazywały na to zapowiedzi przedmeczowe. Sytuacja nieco się zmieniła już w hali treningowej ErgoArena. W odróżnieniu od poprzednich spotkań, w czwartkowy wieczór drużyna, która wygrała poprzedni sezon w drugiej lidze miała problemy z nominalnymi przyjmującymi. Absencja etatowych i zarazem świetnych przyjmujących – Mikołaja Rochny oraz Mateusza Behrendta sprawiły, że na przyjęciu zobaczyliśmy…. Radosława Koniecznego. Gdy do pewnych perturbacji ze składem dołożyliśmy fakt, że gracze Bez Odbioru wystawili teoretycznie najsilniejszy skład to mogliśmy oczekiwać, że mecz nas nie zawiedzie. I tak doprawdy było. Początek spotkania rozpoczął się lepiej dla ekipy Bez Odbioru. Prawdziwy koncert na ‘bombie’ prezentował Michał Ryński. Gdyby nie fakt, że BO psuła na początku tego seta tak dużo zagrywek to przypuszczamy, że partia ta mogłaby potoczyć się inaczej. Mimo to, przez większość seta Bez Odbioru prowadzili jednym lub dwoma punktami. Uważamy, że do kluczowej dla wyniku pierwszej odsłony akcji doszło pod koniec pierwszego seta. W zapowiedzi przedmeczowej przywoływaliśmy film Chłopaki nie płaczą, więc idziemy dalej. Przy stanie 18-17 dla BO, Wojtek Kiełb próbował sprytnie oszukać swoich rywali. Jeszcze sprytniejszy okazał się sypacz EviRent – Piotr Pepliński, który przeczytał tę akcję i zagrał piłkę palcami w okolice 7 – metra. Parafrazując – ‘chcieliście wydymać Freda to teraz Fred (Piotr Pepliński) wydymał Was.’ Po kilku chwilach, set zakończył się wygraną drużyny Radosława Koniecznego do 18. W drugiej partii przez większą jej część prowadzili gracze EviRent. W końcówce jednak gracze Bez Odbioru wyrównali, ale końcówka należała do Evi, którzy dzięki temu wygrali po raz 17 z rzędu! Jeśli ktoś liczył na dodatkowe emocje w trzeciej partii – musiał czuć rozczarowanie. To, co było najlepsze w tym meczu, zostało zaprezentowane w dwóch pierwszych setach. Niezależnie od tego, spotkanie mogło się naprawdę podobać.
Ładowanie wyników...














