Podsumowanie
Z jednej strony – spotkanie takie jak te są czymś zbawiennym, z drugiej – czymś koszmarnym. Wszystko koniec końców zależy od tego, która drużyna wygra. Wygrana sprawia, że przełamuje się serię dwóch porażek z rzędu i w sposób oczywisty poprawia morale w drużynie. Porażka z kolei sprawia, że drużyna po dwóch przegranych może pogrążyć się w kryzysie. Niestety tak to już jest, że spotkanie może wygrać tylko jedna drużyna. Przed rozpoczęciem wtorkowej konfrontacji, nieco lepszą sytuację mieli gracze Eko-Hurt, którzy mieli na swoich kontach dwa oczka. W naszym odczuciu, byli również faworytami spotkania z Tufi, bowiem w meczach w których przegrywali, byli o włos od tego by cieszyć się z wygranej. Nieco inny plan na wtorkowy wieczór, miała ekipa Mateusza Woźniaka. To Tufi Team lepiej rozpoczęło zawody. Kto wie, jaki wpływ na obraz meczu miała kontuzja atakującego – Wojtka Ingielewicza, której ten doznał w pierwszej akcji meczu. Po wyrównanej pierwszej części seta, swoją drużynę na prowadzenie po dwóch punktach wyprowadził Szymon Straszak (16-13). W dalszej części seta, drużynie Tufi udało się utrzymać prowadzenie, dzięki czemu ekipa mogła cieszyć się z pierwszego punktu w sezonie Wiosna’22. Druga partia należała do ‘Hurtowników’. W secie tym zobaczyliśmy drużynę, która grała świetną siatkówkę. Gdyby zawodnicy w białych strojach prezentowali się tak zawsze, ich sytuacja byłaby zdecydowanie inna. W każdym razie partia ta zakończyła się wysokim zwycięstwem Eko-Hurtu 21-12, po którym obie drużyny mogły przygotowywać się do trzeciego seta. Ostatni set, był bardzo podobny do pierwszego. Tu, na półmetku również był remis 10-10. Podobnie jak w pierwszym secie i tu, to Tufi zdołało wyjść na prowadzenie 15-11. W kluczowym dla meczu momencie, świetnie na lewym skrzydle sprawował się Łukasz Paszkowski, którego w SL3 najczęściej widzimy w roli libero. Po kilku punktach z rzędu wspomnianego zawodnia, Tufi Team nie oddało już kontroli do końca i finalnie to oni cieszyli się z pierwszej wygranej w sezonie.
Ładowanie wyników...













