Podsumowanie
Patrząc czysto teoretycznie, obie drużyny miały realną szansę na to, by powalczyć jeszcze o podium rozgrywek. Owszem, to nadal jest możliwe, ale byłoby bliżej, gdyby jednej z ekip udało się wygrać za komplet punktów. Pisaliśmy o tym w zapowiedziach, że podział punktów w meczu nie zadowoli żadnej ze stron. Czy mogło być zatem inaczej? Początek meczu rozpoczął się od niemałego zaskoczenia. Po raz pierwszy w historii występów w SL3 – na ‘sypie’ zobaczyliśmy libero drużyny TSS – Łukasza Paszkowskiego. Od pierwszego gwizdka sędziego, żadna ze stron nie zdołała wypracować sobie większej przewagi. Jako pierwsi na trzypunktową zaliczkę (13-10) wyszli gracze Eko-Hurt. Ta, jak się później okazało była wystarczająca do tego, by wygrać seta do 17. Kto wie, jak potoczyłyby się losy pierwszej odsłony, gdyby nie tak duża liczba błędów z zagrywki Trójmiejskiej Strefy Szkód. W drugim secie, dla odmiany to TSS objął prowadzenie (10-5). To, co się rzucało w oczy w tym fragmencie to spora liczba błędów ‘Hurtowników’. Z czasem podopieczni Konrada Gawrewicza doprowadzili nawet do wyrównania 14-14, ale końcówka należała do TSS-u. To wyraźnie rozjuszyło Eko-Hurt, który w trzecim secie nie dał szans rywalom i wygrał partię do 12, dzięki czemu wygrał drugie bezpośrednie spotkanie z rywalami w sezonie Jesień’21.
Ładowanie wyników...














