Podsumowanie
Można to już chyba ogłosić oficjalnie. Koniec klątwy. Koniec fatum. Koniec upokorzeń drużyny Eko-Hurt przez Szach-Mat. Ojjj, nie ukrywamy, że w obecnym sezonie będziemy pompowali balonik dość mocno. Mowa tu rzecz jasna o drużynie Eko-Hurt. To oni w naszych (nie tylko) oczach zdają się być drużyną kompletną. Drużyną gotową do tryumfu. Ileż razy mówiliśmy o tym, że ligę wygrywa nie ta drużyna, która ogra ekipę z samego czuba tabeli. W naszym odczuciu ligę wygrywa się zdobywając trzy oczka (sorry chłopaki) z przykładowym Szach-Matem. Z drużyną, która od jakiegoś czasu ma problem z tym, by mieć zagwarantowany pierwszoligowy byt. Drużyną, która balansuje na granicy pierwszej i drugiej ligi. Pierwszy set – spacerek w wykonaniu ‘Hurtowników’. Ok – wynik tego do końca nie pokazuje, ale serio – dało się odczuć, która z ekip ma kontrolę nad grą. Finalnie gracze Konrada Gawrewicza wygrali tę partię do 17. Zdecydowanie najciekawiej działo się w środkowej odsłonie. Mimo, że Eko-Hurt prowadził w tej partii 18-14, to jednak postanowił zadbać o emocje i pozwolił rywalom na doprowadzenie do wyrównania (19-19). Końcówka to prawdziwy thriller, który mogliśmy oglądać już pierwszego dnia rozgrywek. Ostatecznie – Eko-Hurt choć nie bez problemów sięgnęło po drugie oczko w meczu. Finałowy set to już postawienie kropki nad ‘i’. Eko-Hurt błyskawicznie objął prowadzenie 11-4, a Szach-Mat nawet specjalnie się nie krył z tym, że sytuacja nie wygląda dla nich zbyt korzystnie
Ładowanie wyników...













