Podsumowanie
Pamiętacie jak w jednym z pomeczowych podsumowań wspominaliśmy o sygnale odjeżdżającego pociągu w wykonaniu Mateusza Chyla? Wówczas wydawało nam się, że to właśnie ‘Hurtownicy’ zajęli miejsca w wygodnym i komfortowym wagonie prowadzącym do kolejnego mistrzostwa. Jak się okazało – chyba nam się wszystko pomieszało. Wspomniany pociąg zdaje się bowiem nabierać coraz większych prędkości i co gorsze dla Eko-Hurtu – ci zdaje się, że zostali na peronie. Poniedziałkowy wieczór miał być bowiem rehabilitacją za nieudane spotkanie z Merkurym z minionego tygodnia. Pierwszy set zdawał się iść po ich myśli. Po jednym z ataków Marcina Radziewicza, Eko-Hurt prowadził bowiem 15-12 i byli na dobrej drodze do wygranej seta. Tuż po chwili, trzy bardzo ważne punkty dla zespołu w białych strojach zdobył jednak będący w świetnej formie Sebastian Konarzewski, a to dało drużynie ‘Dziadków’ wyrównanie po 16. Ci nie zamierzali się jednak zatrzymywać i po chwili cieszyli się z bardzo cennego punktu. Ten oznaczał, że jeśli drużynie Bartłomieja Kniecia uda się wygrać drugą lub trzecią odsłonę to wskoczą do grupy mistrzowskiej. Środkowa partia układała się dla drużyny z Pruszcza Gdańskiego idealnie. W połowie seta, Old Boys prowadzili już 10-6 i warto tu zaznaczyć, że w wyniku prócz świetnej gry, pomogli Old Boysom również gracze Eko-Hurt, którzy bez Igora Ciemachowskiego wyglądają…bezradni. Dalsza część seta to w pełni zasłużone punkty teamu w białych strojach, który wygrał finalnie do 14. Ostatnia odsłona to marne, ale jednak pocieszenie dla Eko-Hurt. Po zrealizowaniu celu i awansu do grupy mistrzowskiej, Old Boysi zdawali się być już nasyceni i nie parli oni po trzeci punkt w meczu. To w połączeniu z lepszą grą Eko-Hurtu dało nam finalnie podział punktów w meczu.
Ładowanie wyników...














