Podsumowanie
Zastanawiamy się, ile jeszcze sezonów musi minąć, by Eko-Hurt zdołał wygrać mecz z Merkurym. Ilekroć te dwie drużyny się spotykają – za każdym razem górą są ‘Planetarni’. Do poniedziałkowego spotkania bilans bezpośrednich spotkań obu drużyn to osiem zwycięstw Merkurego i ani jedno Eko-Hurtu. Jak się zapewnię domyślacie – obecnie bilans ten to już dziewięć – zero. Niewiarygodne. Z drugiej strony, czy wygrana po podziale punktów może cieszyć Merkurego? Cóż – tak nie do końca. Niby student pobawił się z fajną dziewczyną na imprezie, ale koniec końców – kiedy dj przestał grać, każde poszło w swoją stronę. Niedosyt. Obecnie sytuacja wygląda bowiem tak, że choćby Merkury dwoił się i troił – nie wszystko w kontekście mistrzostwa zależy od nich. Aby myśleć o złotych medalach – team Piotra Peplińskiego musi liczyć na to, że Speednet urwie jak najwięcej punktów CTO Volley. Następnie – swoje powinni zrobić gracze Merkurego. No bo powiedzmy sobie wprost – będzie o to trudno i jeśli Merkuremu nie zdoła się we wtorek zdobyć piątego tytułu w SL3 – to trudno będzie nie odnieść wrażenia, że tytuł wymknął im się z rąk nie we wtorek, a kilka tygodni temu podczas największego kryzysu w historii drużyny. Co do Eko-Hurtu – wszak oni również mieli bardzo duże szanse. Po ograniu CTO Volley wydawało się, że jest to właściwy moment na to by zrobić kolejne kroki. Niestety dla teamu Konrada Gawrewicza kolejne dwa spotkania to porażka ze Speednetem oraz w poniedziałek z Merkurym. To oznacza, że nie dość, że skomplikowała się sprawa potencjalnego mistrzostwa, to na dodatek – podium rozgrywek zdaje się być jakby odleglejsze. Oj – niedosyt, o którym wspominaliśmy to z pewnością to, co towarzyszy obecnie obu drużynom.
Ładowanie wyników...














