21:30· 30 PAŹ, 2023
BOISKO #3
Podsumowanie
Zgodnie z przewidywaniami Redakcji BL Volley okazał się w poniedziałkowy wieczór drużyną lepszą, ale jeszcze nie na tyle, aby dobić przeciwnika za komplet punktów. Od początku pierwszego seta BL Volley był jak rozpędzający się pociąg. Gracze zaczęli powoli, ale z każdym kolejnym zdobywanym punktem wyglądali jakby nic nie było w stanie ich zatrzymać. Machina poszła w ruch. Husaria mogła tylko bezradnie patrzeć jak zostają rozjechani w tej partii do 11. Nie dość, że mieli problemy ze skończeniem ataku to na dodatek ich przeciwnik rozegrał niemalże perfekcyjnego seta, popełniając tylko dwa błędy i praktycznie miażdżąc rywala. Drugi set rozpoczął się lepiej dla Husarii, która po łomocie sprzed kilku minut była w stanie wstać, otrzepać się i samodzielnie przejść na drugą stronę siatki. Druga partia zaczęła się nieco lepiej dla Husarii, ale po chwili zrobiła nam się bardzo wyrównana walka punkt za punkt, aż do stanu 17-17. W tym momencie BL Volley nieco podkręcił tempo i doprowadził do piłki setowej (20:18). Husaria próbowała się jeszcze bronić, ale niestety dla nich zabrakło im koncentracji i dokładności, a BL zagrało wręcz fenomenalną końcówkę, wygrywając ostatecznie do 19, po błędzie w ataku Oliwera Rymszy. Scenariusz trzeciej odsłony wyglądał bardzo podobnie do poprzedniej partii. Znów lepszy początek Husarii, później doprowadzenie przez BL do remisu i walka punkt za punkt, aż do stanu 12-12. Tym razem jednak koniec miał być zupełnie inny. Husaria powoli zaczęła odskakiwać rywalom, a wszystko rozpoczął Łukasz Chomik, który siał spustoszenie w szeregach ‘Tygrysów’ swoją zagrywką, czym przyczynił się do objęcia przez drużynę czteropunktowego prowadzenia (16-12). Na tym jednak nie koniec, ponieważ BL Volley, mimo prób odwrócenia niekorzystnej dla siebie sytuacji popełniało błąd za błędem, skutkiem czego przewaga rywala systematycznie się powiększała. Na Husarię w końcówce nie było już mocnych i drużyna zdecydowanie postawiła kropkę nad „i”, wygrywając seta 21-14.
Ładowanie wyników...














