Podgląd
Tego meczu nie trzeba było w zasadzie specjalnie zapowiadać. To życie napisało najlepszą zapowiedź tego spotkania. Przypomnijmy. Czterech graczy, którzy występowali w poprzednim sezonie w zespole INVICTY, w środowy wieczór próbowało zrobić wszystko, by swoją byłą drużynę pokonać. Nie ma się co oszukiwać. Już przed meczem było wiadomo, kto jest zdecydowanym faworytem tego spotkania. Tajemnicą poliszynela jest to, że drużyna Piękni i Młodzi ma plany w tym sezonie nie tylko wygrać wszystkie mecze, ale dokonać tego bez straty choćby jednego seta. Niezależnie od jakości drużyny, scenariusz ten brzmi dość nieprawdopodobnie. Gdyby tak się jednak stało to drużyna Radosława Koniecznego byłaby pierwszą drużyną w historii SL3, która dokonała tej sztuki. W środowy wieczór postawili pierwszy z trzynastu kroków w tym kierunku. Ich wygrana ani przez moment nie była zagrożona. O ile w pierwszym secie ich rywale prezentowali się całkiem nieźle, tak w drugim to była jakaś deklasacja. Wygrana seta do pięciu pokazała, jak duża różnica była pomiędzy ekipami. Ostatni set zaczął się punktowym atakiem najlepszego gracza środowego wieczoru po stronie INVICTY – Maksymiliana Przywojskiego. Z czasem wszystko wróciło do normy i można było odnieść wrażenie, że gdzie nie zagra piłki rozgrywający Pięknych, tam ma praktycznie pewność, że jeden z jego kolegów pośle bombę na drugą stronę. Na wyróżnienie po stronie wygranej drużyny zasługują, co powoli staje się tradycją, Radosław Konieczny oraz Arkadiusz Kowalczyk, który zgarnia tytuł MVP spotkania.