Zapowiedź – MATCHDAY #29

Wtorkowa seria gier to bardzo ważne spotkanie na dole drugiej ligi, gdzie walczące o utrzymanie drużyny Maritexu oraz Floty 2, zmierzą się w bezpośrednim pojedynku. Dość ciekawie zapowiadają się również starcia BES Boys BLUM z Inter Marine Masters oraz Eko-Hurtu ze Speednetem. Zapraszamy na zapowiedź!

ACTIVNI Gdańsk – Tiger Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Kto wie jak potoczyłby się sezon dla brązowych medalistów poprzedniego sezonu gdyby nie fakt, że od niemal samego początku edycji Wiosna’24, ACTIVNI mierzyli się z mniejszymi bądź większymi problemami kadrowymi. Tu nie chodzi już nawet o to, że w drużynie brakowało poszczególnych graczy. Chodzi bardziej o to, że w naszym odczuciu, siłą ACTIVNYCH od pewnego czasu był właśnie element bardzo dobrego zgrania. Jeśli element ten został zaburzony to i wyniki zespołu Artura Kurkowskiego nie były zbyt imponujące. Do wtorkowej konfrontacji z ‘Tygrysami’, brązowi medaliści poprzedniego sezonu przystąpią rzecz jasna w roli faworyta. Zastanawiamy się jednak czy na ich mentalu nie zostało odciśnięte piętno trzech porażek z rzędu. Po raz ostatni z podobną sytuacją, ACTIVNI mierzy się bowiem niespełna dwa lata temu. Warto zaznaczyć tu jednak fakt, że wówczas team w czarno-żółtych strojach rywalizował na drugim szczeblu rozgrywkowym. W naszym odczuciu, niekorzystny passa znajdzie swój kres już we wtorkowy wieczór. Choć w ostatnim czasie dość mocno chwaliliśmy Tiger Team to uważamy, że najzwyczajniej w świecie – drużynie ‘Tygrysów’ zabraknie we wtorkowy wieczór argumentów. Z drugiej strony jesteśmy niemal przekonani, że team Dawida Staszyńskiego podjedzie do spotkania w pełni zmobilizowany. Aktualnie, Tiger walczy bowiem o to by utrzymać się w trzeciej klasie rozgrywkowej. Poza meczem z ACTIVNYMI, ‘czarno-niebiescy’ zmierzą się jeszcze z DNV, Pekabexem oraz Volley Surprise. Choć szanse na utrzymanie oceniamy bardzo wysoko to jednak każdy punkt z ACTIVNYMI byłby na wagę złota.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

BES Boys BLUM – Pekabex

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Końcówka sezonu to okres, w którym BES Boys BLUM, Speednet i Challengers chcą zrobić wszystko by ‘suchą stopą’ przejść do decydujących o podziale miejsc na podium spotkań. Chyba nikt nie ma już bowiem wątpliwości, że kolory poszczególnych medali zostaną podzielone właśnie między trzema wymienionymi drużynami. Trzeba przyznać, że zespół Ryszarda Nowaka zasłużył na to by znaleźć się w miejscu, w którym aktualnie przebywa. Jak do tej pory, ‘Chłopcy’ rozegrali w sezonie Wiosna’24 dziewięć spotkań i za każdym razem wygrywali. W ośmiu przypadkach był to komplet punktów i tylko raz, w meczu z BL Volley, przeciwnicy ‘skubnęli’ graczom w szarych trykotach jedno oczko. Śmiemy twierdzić, że po spotkaniu z Pekabexem, bilans BBB będzie jeszcze bardziej okazały i będzie to dziesięć zwycięstw, zero porażek. To oznaczać będzie z kolei, że BBB przystąpią do spotkania z Inter Marine Masters rozgrzani i w doskonałych nastrojach. Skoro przy nastrojach jesteśmy to zastanawiamy się w jakich będą kończyć mecz gracze Pekabexu. Już w ostatnim magazynie wspominaliśmy o tym, że w ‘biało-zielonym’ obozie dostrzegamy w ostatnim czasie nutkę frustracji, której próżno było szukać w pierwszych spotkaniach obecnego sezonu. Możemy domniemać, że wynika to z faktu, że mimo dziesięciu rozegranych spotkań, Pekabex wciąż ma problemy ze zdobywaniem punktów w trakcie spotkania. Cóż, uważamy, że przed graczami Sylwestra Króla, jedno z najtrudniejszych dotychczasowych spotkań.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

BEemka Volley – MiszMasz

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Przed graczami BEemki Volley – mecz pułapka. Trudno czasami znaleźć mobilizację po rozegraniu świetnego spotkania, a za takie trzeba bez wątpienia uznać poniedziałkowe starcie z Volley Gdańsk. Po ograniu bezpośredniego rywala w walce o awans do wyższej klasy rozgrywkowej, BEemka wskoczyła na fotel lidera i zdaje się być na bardzo dobrej drodze do awansu. Do zakończenia sezonu, drużynie Daniela Podgórskiego pozostały cztery mecze. Poza ligową czołówką, BEemka zmierzy się również z walczącą o utrzymanie drużyną MiszMasz i jeśli wygra za komplet punktów to przy równej liczbie rozegranych spotkań co 22 BLT Malbork, Volley Gdańsk czy Szach-Mat, wypracuje sobie pewien margines błędu do końca sezonu pozwalający na jedną porażkę. To oznacza z kolei, że BEemka w przypadku wygranej we wtorkowy wieczór – będzie mogła mrozić już szampany. Oczywiście taki scenariusz niezbyt podoba się drużynie Michała Grymuzy. MiszMasz walczy aktualnie o to by utrzymać się w drugiej klasie rozgrywkowej. Podobnie jak BEemka, MiszMasz podchodzi do wtorkowego spotkania w dobrych nastrojach. Te wynikają z faktu, że w poniedziałkowy wieczór, drużyna Michała Grymuzy wygrała bardzo ważne spotkanie z AXIS dzięki czemu wskoczyli na ‘bezpieczne’ miejsce w ligowej tabeli. Potencjalny punkt w konfrontacji z BEemką byłby z pewnością ‘na wagę złota’.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Maritex – Flota Active Team 2

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Ile razy już to pisaliśmy? Nowy mecz, nowe nadzieje Maritexu na odmienienie swojego losu. Analizując aktualna sytuację zespołu Michała Pietrasika i porównując ją do poprzedniego sezonu, do głowy przyszła nam piosenka:

‘Dużo bym dał, by przeżyć to znów. Wehikuł czasu, to byłby cud! Mam jeszcze wiarę, odmieni się los. Znów kwiatek do lufy, wetknie im ktoś’

Przenosząc to na grunt SL3 – jesteśmy przekonani, że Maritex z rozrzewnieniem wspomina czasy z poprzedniego sezonu, w których byli w stanie wygrywać spotkania. Dziś to wszystko pozory. Niby Maritex ma swoje momenty, niby potrafi postraszyć lidera rozgrywek – Staltest Gdańsk, ale finalnie za każdym razem kończy się tak samo. ‘Grali jak nigdy, przegrali jak zawsze’. Czy ta maksyma nie pasuje wręcz idealnie do sytuacji Maritexu? We wtorkowy wieczór, przed zespołem Michała Pietrasika prawdopodobnie ostatnia szansa na ucieczkę spod gilotyny. Jeśli przegrają z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie – będzie po nich. Jeśli chodzi o Flotę to do niedawna, sytuacja beniaminka rozgrywek była bardzo podobna. W odróżnieniu od Maritexu jednak, Flota zdołała wyjść w ostatnim czasie z opresji i dzięki kompletowi oczek w meczu z Oliwą Team, zespół Karoliny Kirszensztein wskoczył na dłuższy moment na bezpieczną lokatę. Jeśli Flota wygra wtorkowe spotkanie to zrobi kolejny, bardzo ważny krok w kierunku utrzymania. W naszych oczach są oni faworytem meczu, ale zastanawiamy się czy zdołają udźwignąć presję, która na nich ciąży? Cóż, przekonamy się już za kilka godzin!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

BES Boys BLUM – Inter Marine Masters

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Zdecydowanie trudniejszym rywalem niż Pekabex, dla drużyny BES Boys BLUM we wtorkowy wieczór będzie ekipa Inter Marine Masters. Nie mamy co do tego wątpliwości – będzie to mecz, który będzie aż kipiał od podtekstów i smaczków. Te wynikają z faktu, że jeszcze do niedawna, bardzo duża część obecnej ekipy Inter Marine Masters, broniła barw drużyny BES Boys BLUM. Część z nich, opuściła zespół wraz z spadkiem ‘Chłopców’ do trzeciej ligi. Kolejni gracze odeszli z BBB przed obecnym sezonem i w dużej mierze było to spowodowane tym, że do ligi dopisała się drużyna Inter Marine Masters. To oznaczało z kolei, że kadra ‘Chłopców’ została już bardzo wąska i niezbędne były transfery. Patrząc na aktualne wyniki BES Boys BLUM, kapitan i założyciel drużyny – Ryszard Nowak okazał się prawdziwym królem zimowego okienka transferowego. Jego team podejdzie do spotkania z ‘Mastersami’ z dziesięcioma oczkami więcej. W naszym odczuciu, po wtorkowej konfrontacji, różnica ta będzie jeszcze większa. To oznaczać będzie z kolei koniec marzeń drużyny Andrzeja Masiaka o podium rozgrywek, a co za tym idzie – końcu marzeń o drugiej klasie rozgrywkowej. Aby zrealizował się inny scenariusz musiałyby się bowiem nałożyć pewne okoliczności, które nie są zbyt prawdopodobne. Po pierwsze – któraś z ekip: Speednet 2, Challengers lub BES Boys BLUM musiałyby nagle zacząć wszystko przegrywać, a po drugie – Inter Marine musiałoby wygrać pozostałe mecze. Choć czasami takie predykcje się ‘brzydko starzeją’ to uważamy jednak, że drużyny, które staną na podium, poznaliśmy już w poprzedni poniedziałek.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Port Gdańsk – Fux Pępowo

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po bardzo udanej inauguracji, w której Port Gdańsk wygrał cztery z pięciu spotkań i w ligowej tabeli znajdował się niemal na samym szczycie, w obozie ‘Portowców’ doszło do załamania formy. Cztery kolejne spotkania to następujące wyniki:

– 1-2 z Wolves Volley

– 0-3 z Krakenem

– 0-3 z Fuxem Pępowo

– 0-3 z Team Spontan.

Sekwencja kilku nieudanych spotkań sprawiła, że ‘Portowcy’ spadli z samego szczytu ligowej tabeli na…piąte miejsce. Aktualnie, team Arkadiusza Sojko znajduje się tuż ‘nad kreską’. Precyzując – nad miejscem spadkowym, Port Gdańsk ma trzy punkty przewagi. Biorąc pod uwagę jednak fakt, że z Fuxem Pępowo to gracze występujący w delegacji będą absolutnym faworytem to nad Portem Gdańsk zaczynają zbierać się czarne chmury. W naszym odczuciu, absolutnie najważniejsze spotkania sezonu to mecze z Craftveną oraz APV. Jeśli Port je wygra to utrzyma się w trzeciej lidze. Jeśli chodzi o graczy z Pępowa to z całą pewnością, team Andrzeja Pipki będzie chciał wykorzystać ostatnią wpadkę drużyny Team Spontan, który przegrał z Wolves Volley. To oznacza, że jeśli Fux Pępowo wygra wtorkowe spotkania to zostanie nowym liderem trzeciej ligi grupy B. Choć wyobraźnie mamy naprawdę bujną to trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym miałoby stać inaczej.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Eko-Hurt – Speednet

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Choć nie wszystko jeszcze stracone – Eko-Hurt robi wszystko by zaprzepaścić szanse na obronę tytułu mistrzowskiego. Do niedawna, sytuacja ‘Hurtowników’ była idealna. Eko-Hurt wygrał wszystkie siedem spotkań i miał sporą przewagę nad pozostałymi drużynami w ligowej stawce. W swoim ósmym i dziewiątym meczu w sezonie, Eko-Hurt przegrał z Merkurym, a następnie z Old Boys. Nieciekawa forma oraz brak Igora Ciemachowskiego sprawiają, że po rundzie zasadniczej, Eko-Hurt plasował się na drugim miejscu w ligowej tabeli. Skoro jesteśmy przy liderze drużyny to jest to ciekawa sytuacja. Do niedawna Eko-Hurt mógł obruszać się gdy bardzo duża część społeczności SL3 twierdziła, że to właśnie wspomniany przyjmujący ciągnie grę zespołu. Ostatnie mecze miały zadać temu kłam i udowodnić, że gracz ten jest tylko jednym z wielu ogniw tworzących okazały łańcuch. Cóż, być może to chwilowy kryzys, ale ‘Hurtownicy’ dają ostatnio paliwo do osób stawiających taką tezę. Jeśli chodzi o ich wtorkowych rywali – Speednet prezentuje w ostatnim czasie wyborną formę, dzięki której po raz czwarty z rzędu zameldowali się w grupie mistrzowskiej. Ostatnie pięć spotkań to cztery zwycięstwa oraz porażka po podziale punktów z Merkurym. Dobra gra oraz wyniki sprawiają, że Speednet po rundzie zasadniczej plasował się na trzecim miejscu. Potencjalna wygrana z Eko-Hurtem za komplet punktów może wywindować ich nawet na drugą lokatę. Czy jest to możliwe? Owszem jak najbardziej. Nie ukrywamy, że mamy spory problem z tym by wskazać faworyta meczu. Z jednej strony widzimy, że Eko-Hurt nie był w ostatnim czasie w najwyższej formie, ale trzecia porażka z rzędu? A co nam tam, 51% szans dajemy Speednetowi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

BL Volley – Volley Surprise

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

W każdym sezonie trafia się co najmniej jeden dzień meczowy, w którym Volley Surprise jednego dnia rozgrywa tylko jedno spotkanie. W standardowych dniach meczowych, Volley Surprise rozgrywa dwa spotkania jednego dnia i ma to rzecz jasne związek z tym, że siedziba drużyny Macieja Siacha mieści się w Słupsku, który od hali Ergo Areny dzieli około stu kilometrów. Aktualnie, team w żółto-czarnych strojach plasuje się na ósmym miejscu w ligowej tabeli i ma dość dobrą pozycję wyjściową przed dalszą walkę o utrzymanie. Awans w ligowej tabeli na ósmą lokatę, team Macieja Siacha zawdzięcza czterem punktom zdobytym w dwóch ostatnich meczach z Pekabexem oraz Inter Marine Masters. Tak jak wspomnieliśmy w ostatnim magazynie – mimo, że Volley przegrał z ‘Mastersami’ mecz to w naszym odczuciu było to najlepsze spotkanie drużyny w obecnym sezonie. Dyspozycja, którą zaprezentowali wówczas ‘Słupszczanie’ była na tyle dobra, że punkty w konfrontacji z BL Volley są opcją, która ‘leży na stole’. O to nie będzie rzecz jasna zbyt prosto. Do spotkania ze ‘Słupszczanami’, zespół ‘Tygrysów’ przystąpi jako piąta siła obecnego sezonu. Dodatkowo mówimy o drużynie, która wygrała cztery z pięciu ostatnich spotkań. Nos podpowiada nam, że seria ta po wtorkowej serii gier będzie jeszcze bardziej imponująca.  

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

APV Gdańsk – Fux Pępowo

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Choć do niedawana, sytuacja APV Gdańsk zdawała się być niemal beznadziejna to po ostatnim, wygranym meczu z Craftveną, w obozie APV zaczęto wierzyć w to, że drużyna jest się w stanie utrzymać w trzeciej klasie rozgrywkowej. Jako, że jako Redakcja stoimy nieco z boku i przyglądamy się całej sytuacji ‘chłodnym okiem’ to uważamy, że team Grzegorza Żyły-Stawarskiego uwierzył w coś co brzmi jak scenariusz science-fiction. W skrócie – w obozie APV wierzą w to, że na finiszu rozgrywek, zdołają wyprzedzić w ligowej tabeli zarówno Crafvenę jak i Port Gdańsk zapewniając sobie tym samym utrzymanie w lidze. Czasu na realizacje zamierzonego celu jest w naszym odczuciu bardzo mało. Do końca sezonu, siódma siła obecnej edycji rozegra jeszcze pięć spotkań i prawdę mówiąc – w naszych oczach będą faworytem tylko jednego z nich – z Hapag-Lloyd. No bo bądźmy poważni. Trudno zakładać, że do sensacji miałoby dojść we wtorkowy wieczór. Za taką uznalibyśmy taki wynik, w którym APV zdobyłoby choć jeden punkt. Z drugiej strony przypominamy sobie pierwsze spotkanie obu drużyn, do którego doszło 11 marca 2024 r. W naszym odczuciu, choć przegrane to było to najlepsze spotkanie zespołu z logo Husarii w tle. Sama powtórka tamtej dyspozycji nie wystarczy. Uważamy, że dysproporcja pomiędzy drużynami jest aktualnie tak duża, że potencjalną zdobycz APV należy traktować jako prawdziwy cud.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

MATCHDAY #28

Za nami emocjonujący dzień meczowy. W spotkaniu na szczycie drugiej ligi, BEemka Volley wygrała z Volleyem Gdańsk, dzięki czemu wskoczyła na fotel lidera. Bardzo ważne spotkanie w trzeciej lidze grupy B, wygrała drużyna Kraken, która okazała się mocniejsza od Wolves Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

AXIS – MiszMasz 1-2 (18-21; 19-21; 21-16)

AXIS staje się w naszych oczach powoli drużyną, która wygrywa wtedy kiedy nie jest faworytem, ale jak się możemy przekonać – w drugą stronę też to działa. Tak było w ostatnim meczu, kiedy team Fabiana Polita dość niespodziewanie przegrał z TGD. Podobnie było również w poniedziałkowy wieczór, gdzie w naszym odczuciu wygrał underdog – ekipa MiszMasz. Pierwszy set rywalizacji to wyrównana gra, która trwała do stanu po 12. Dalsza część seta to skuteczne ataki skrzydłowych MiszMaszu, które w połączeniu z coraz to większymi nerwami w szeregach graczy w czerwonych koszulkach, dały nam prowadzenie 18-14 zespołu Michała Grymuzy. Czteropunktowa zaliczka pozwoliła po chwili dowieźć MiszMaszowi wygraną do końca. Drugi odsłona to jeszcze ciekawsza partia, która po naprzemiennym prowadzeniu jednych i drugich, zaprowadziła nas do stanu po 17. Końcówka seta to próba nerwów obu ekip i szala zwycięstwa przechylona na stronę AXIS. Co ciekawe – ostatni punkt w secie zdobył były gracz ‘Czerwonych’ – Kacper Kania (21-19). Ostatni set to przebudzenie drużyny Fabiana Polita, które było bardzo podobne do tego co oglądaliśmy w meczu z TGD. Tam też AXIS przegrało dwa pierwsze sety, a w trzecim zagrało na zdecydowanie lepszym poziomie i finalnie w meczu doszło do podziału punktów.  Ostatecznie, finałowa partia zakończyła się zwycięstwem ‘Czerwonych’ do 16 co jest dla nich jednak niezbyt dobrym pocieszeniem. Tego dnia, halę Ergo Arene w zdecydowanie lepszych nastrojach opuszczali gracze Michała Grymuzy.

Wolves Volley – Kraken 0-3 (22-24; 12-21; 13-21)

Spotkanie pomiędzy obiema drużynami było anonsowane jako hit trzeciej ligi grupy B. Mecz w dość powszechnej opinii miał fundamentalne znaczenie dla układu ligowej tabeli. W dużym skrócie – przed wygranym spotkania, miała otworzyć się bramka na autostradzie prowadzącej do podium rozgrywek. Wizja wielkiego spotkania zdawała się paraliżować ‘Watahę’, która od początku spotkania popełniła sporo błędów, które zaprowadziły przeciwników do prowadzenia 10-7. Z czasem, po szarpanej grze, Kraken prowadził 17-14 i zdawał się być na bardzo dobrej drodze do pierwszego punktu w meczu. Po chwili, ‘Wataha’ doprowadziła jednak do wyrównania po 20. Końcówka seta to wymiana ciosów, która zakończyła się szczęśliwie dla zespołu zza naszej wschodniej granicy (24-22). Prawdę mówiąc – to by było tyle jeśli chodzi o emocje. W drugim secie, po dwóch atakach Antona Kheruvimova z środka, Kraken objął wysokie prowadzenie 13-6 i w dalszej części nie dał sobie zrobić już krzywdy (21-12). Nie inaczej było w ostatnim secie, w którym po raz kolejny okazało się, że ‘Wilki’ są bezbronne. Choć zaczęło się od stanu 8-8 to każda kolejna piłka uwypuklała mocne oraz słabe strony obu drużyn. Tych drugich było rzecz jasna więcej w zespole Wolves Volley, którzy swoją postawą ani trochę nie przypominali drużyny sprzed tygodnia i ich wygranej z Team Spontan. Finalnie, Kraken wygrał tę partię do 13, a cały mecz 3-0.

TGD – Oliwa Team 2-1 (21-6; 17-21; 21-17)

Ależ to był dziwny mecz. No bo co powiedzieć o spotkaniu, w którym w pierwszym secie TGD demoluje swojego rywala, by w kolejnym z nim przegrać? Zacznijmy od początku. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się od stanu…14-1 dla ‘Drogowców’. Absolutna siatkarska pornografia w wykonaniu Oliwy. Niewiarygodne, niebywałe. Jak można było zagrać taki piach. Rozpoczęło się od ogromnych problemów w przyjęciu piłki zagrywanej przez Maćka Kota. Nawet jeśli od czasu do czasu (na ogół rzadko), Oliwie udało się przyjąć piłkę, a rozgrywającemu dostarczyć ją na skrzydło to i tak nie rozwiązywało to problemów Oliwy. Albo atak w aut, albo w sieć, a najlepszym przypadku – skuteczna obrona TGD, po której następowała kontra. Ostatecznie pierwsza odsłona zakończyła się ogromnym mordobiciem. Co ciekawe, a mamy na to świadków – przed drugim setem powiedzieliśmy głośno, że w drugim secie, Oliwa pewnie wygra. Już na początku seta, Oliwa wyraźnie poprawiła niemal każdy element siatkarskiego rzemiosła. Jeśli chodzi o TGD – wręcz odwrotnie. Do wszystkich trybików, które wprawiały machinę w ruch, dostał się piach. W połowie seta, po skutecznym ataku Pawła Kubiaka, Oliwa prowadziła 13-7. Przyczyna takiego stanu rzeczy? Bardzo prosta – TGD pozazdrościło rywalom przyjęcia z pierwszej odsłony i postanowili te wzorce skopiować. Z czasem, ‘Drogowcy’ byli blisko odwrócenia losów seta (15-14), ale ostatnie słowo należało do teamu Dawida Karpińskiego (21-17). Ostatnia odsłona to ponowne problemy obu drużyn w przyjęciu, którego należałoby szukać albo na boisku obok, albo w salce na ulicy Orłowskiej. Pod koniec seta było po 17 i stało się jasne, że drużyna, która w kulminacyjnym momencie zdobędzie punkty – wygra mecz. Sztuka ta, po punktach Kamila Gadomskiego udała się graczom TGD, którzy inkasują dwa bardzo ważne oczka.

KRUK Volley – Bayer Gdańsk 0-3 (13-21; 17-21; 14-21)

Przed spotkaniem zastanawialiśmy się jak będzie wyglądał ten mecz. Owszem, wiedzieliśmy, że ‘Aptekarze’ będą faworytem starcia, ale podobnie było w przypadku BL Volley, a jednak – Kruk zdołał zdobyć wówczas jeden punkt. Choć będzie to spoiler dla tych co nie znają wyniku – w poniedziałkowy wieczór nie było do tego nawet blisko. Już początek spotkania pokazał, która ze stron powalczy o pełną pulę. ‘Aptekarze’ dość szybko wykorzystali spore problemy w ‘Kruczym przyjęciu’ i objęli prowadzenie 10-5. Z czasem, po dwóch atakach Marka Podolaka było już 16-11 i stało się oczywiste, która ze stron wygra pierwszą partię (21-13). Środkowa odsłona to namiastka wyrównanej gry. Po kilku skutecznych atakach Oliwiera Rymszy, zespół Kruków tracił do faworyzowanych rywali zaledwie dwa punkty (11-9). Wyrównany stan potrwał do drugiej części seta (16-15), ale w decydującym momencie – ‘Aptekarze’ zażyli specyfiki ze swojej fabryki i po chwili cieszyli się z wygrania drugiego seta (21-17). Ostatni set rozpoczął się od one man show w wykonaniu Jakuba Macieszy. Po kilku punktach wspomnianego gracza, Bayer wysunął się na prowadzenie 8-3. W dalszej części seta, Kruk nie dał sobie szansy na to, by odwrócić losy rywalizacji. Zespół Jakuba Florczaka popełniał bowiem wiele błędów, które w połączeniu z jakością ‘Aptekarzy’ sprawiły, że Bayer wygrał tę partię do 14, a cały mecz 3-0. Gdybyśmy mieli zmieścić podsumowanie meczu w dwóch słowach, napisalibyśmy: wygrała jakość.  

AIP – MPS Volley 3-0 (21-17; 21-16; 21-13)

Cudu nie było. Nie było również wiary w to, że z MPS-owi uda się ugrać dobry wynik. Zalążki niezłej gry w wykonaniu Miłośników Piłki Siatkowej widzieliśmy bardzo rzadko. Tak było do połowy pierwszego seta, gdzie MPS zagrał bardzo dobrze w bloku oraz obronie. Po jednym z punktowych bloków Łukasza Paszkowskiego, MPS objął prowadzenie 11-8 i swoją przewagę utrzymał do stanu 14-10. Sygnał do odrabiania strat, drużynie AIP dał trzema skutecznymi atakami Mariusz Seroka (14-13). Po wyrównanym fragmencie (17-17), końcówka seta należała już do Adiego i Przyjaciół, którzy po dwóch akcjach Jana Krasińskiego, cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-17). Środkowa odsłona zapowiadała się nieźle (5-5). Po chwili, sekwencję czterech ataków w aut posłali jednak gracze MPS i po chwili, AIP prowadziło już 10-5. Dalsza część seta to pełna kontrola graczy w czarno-fioletowych strojach, którzy wygrali finalnie do 16. Porażki w dwóch pierwszych setach sprawiły, że z Miłośników Piłki Siatkowej zeszło wyraźnie powietrze. Już na początku tej partii, po dwóch atakach Radosława Kleina, AIP objęło kilkupunktowe prowadzenie (12-6), którego nie wypuścili aż do samego końca. Trzeba przyznać, że wygrana za trzy punkty nie była czymś nadzwyczajnym. MPS od dawna wygląda bowiem na ekipę, która jest już pogodzona ze spadkiem. W takich okolicznościach nie da się myśleć o dobrym rezultacie.

Bossman Team – Flota Active Team 2-1 (21-11; 16-21; 21-13)

Zastanawiamy się czy to kwestia boiska numer 3 czy innych niewyjaśnionych mocy, ale w poniedziałkowy wieczór, na parkiecie od strony szatni działy się dziwne rzeczy. W telegraficznym skrócie: TGD wygrało z Oliwą pierwszego seta do 6, by kolejnego przegrać, a ostatniego ponownie wygrać. W meczu pierwszej ligi było dość podobnie. Spotkanie rozpoczęło się od bardzo mocnego uderzenia beniaminka pierwszej ligi, który tuż po półmetku seta, prowadził….14-8! Dalej nie było lepiej i egzekucja została zakończona wynikiem 21-11. Po TAKIEJ pierwszej odsłonie w wykonaniu Bossmana wydawało się, że drugi set będzie kontynuacją bardzo dobrej gry drużyny. Jak się możecie domyślać – było zupełnie na odwrót. Po serii bloków Kirila Bohdana, Flota rozpoczęła seta od prowadzenia 6-1. Po chwili było już 12-3 i kiedy zanosiło się na ostrą demolkę, Bossman zdołał wykaraskać się z problemów i finalnie podgonić przespany początek. Ostatecznie stanęło na 16 punktach. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set. Po dwóch pierwszych nietrudno było wskazać ‘szczęśliwą stronę’, albo taką, którą fani gry Diablo doceniliby za to, że dodawała po 10 punktów do obrony, ataku oraz wytrzymałości. Losowanie przedmeczowe sprawiło, że część od drabinek zajęli gracze Bossmana, a to oznaczało tarapaty, w które Flota wpadła już na początku seta (10-2). Podobnie jak Bossman w drugim secie tak Flota w dalszej części zdołała nadrobić, ale oczywiście o pozytywnym zakończeniu nie mogło być mowy. Ostatecznie, nieco zwariowany mecz kończy się zwycięstwem Bossmana 2-1 co praktycznie dokumentuje ich utrzymanie w pierwszej lidze.

BEemka Volley – Volley Gdańsk 2-1 (23-25; 21-13; 21-17)

Już na początku obecnego sezonu było wiadomo, że bezpośrednie starcie pomiędzy BEemką Volley a Volleyem Gdańsk nie będzie zwykłym meczem. Cóż. Nie myliliśmy się. Do pewnego momentu mecz był absolutnie rewelacyjnym widowiskiem co potwierdzą chyba wszystkie osoby, które albo brały w nim udział, albo oglądały z trybun bądź na transmisji live. Pierwszy set to bardzo wyrównana walka gdzie na dodatek poziom sportowy dorównywał górnej połówce pierwszej ligi. Pod koniec partii, piłki setowe mieli a to jedni, a to drudzy, ale ostatecznie – po ataku Piotra Ścięgosza i asie serwisowym Daniela Koski, który w meczu z BEemką przekroczył próg 1000 punktów w SL3, ‘żółto-czarni’ cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa partia do pewnego momentu zapowiadała się równie emocjonująco. Cóż, emocje były, ale te sportowe – tylko do stanu po 12. To w tym momencie wszystko zaczęło się rozjeżdżać. Z jednej stronu – BEemka zaczęła punktować w czym na dodatek nie pomógł sam Przemysław Wawer, który za dyskusję z sędzią został ukarany wykluczeniem z meczu. W takiej atmosferze, Volley nie był w stanie nawiązać już w tej partii walki i BEemka doprowadziła po chwili do wyrównania w setach (21-13). Ostatnia odsłona to walka ‘łeb w łeb’ do stanu po 12. Mniej więcej w połowie seta, kontuzji łuku brwiowego doznał Piotr Ścięgosz, który z tego powodu nie mógł kontynuować gry. Końcowa faza seta to odjazd BEemki, która wygrała finalnie do 17, a cały mecz 2-1. Dzięki wygranej, team Daniela Podgórskiego wskoczył na fotel lidera drugiej ligi i jest już bardzo blisko upragnionego awansu.

* zgodnie z porozumieniem z PWZPS, zachowanie Przemysława Wawera zostanie poddane analizie Pomorskiego Wojewódzkiego Związku Piłki Siatkowej. O ustaleniach poinformujemy w osobnym komunikacie.

AIP – Tufi Team 2-1 (21-18; 19-21; 21-17)

Już w zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że przed drużyną Mateusza Woźniaka, jedna z ostatnich szans na odmienienie swojego losu i utrzymanie się w lidze. Czy Tufi wykorzystało tę szansę? Cóż, powiedzielibyśmy, że tak średnio. Jeden punkt w rywalizacji z AIP tak naprawdę, drużynie Mateusza Woźniaka nic nie daje. Trzeba wziąć bowiem pod uwagę to, że jeden punkt w poniedziałkowy wieczór zdobyła również ekipa Floty, a to oznacza z kolei, że pomiędzy drużynami zachowany został status quo. Jako, że każdy kolejny mecz przybliża nas do końca sezonu – taka sytuacja nie może cieszyć ‘Tuffików’. Jeśli chodzi o samo spotkanie to dość szybko ‘Adi i Przyjaciele’ wypracowali sobie kilkupunktową przewagę (8-5). W dalszej części, po ataku Radosława Kleina, AIP wygrywali już 17-12, a to było jednoznaczne z końcem emocji w secie. Środkowa odsłona rozpoczęła się od kontynuacji dominacji graczy Adriana Ossowskiego, którzy na półmetku seta, prowadzili już 10-5. Wówczas nic nie zapowiadało zmiany sytuacji. Tę zaczęliśmy obserwować już po chwili. Mimo problemów kadrowych na środku bloku, Tufi Team właśnie w dużej mierze po tym elemencie ‘wróciło do gry’ (17-17). Końcowa faza seta to skuteczne ataki Piotra Watusa, które zapewniły Tufi Team pierwszy punkt w meczu. Ostatni set rozpoczął się analogicznie jak dwie pierwsze odsłony – od kilkupunktowego prowadzenia AIP (10-6). Tym razem, zespół AIP poszedł jednak za ciosem i po kilku chwilach cieszyli się z drugiego punktu w meczu. Łącznie w poniedziałkowy wieczór, zespół w czarno-fioletowych barwach zdobył ich aż pięć i zrobił bardzo ważny krok w kierunku utrzymania w pierwszej lidze.

Chilli Amigos – DNV 1-2 (18-21; 18-21; 21-16)

Pół żartem pół serio możemy napisać, że dopiero zestawienie ze sobą obu drużyn mogło sprawić, że jedna z ekip przełamała fatalną passę. Do momentu rozpoczęcia meczu, obie ekipy mogły się bowiem pochwalić tym, że sumarycznie wygrały dwa z dziewiętnastu spotkań. Co ważne – w obu przypadkach była to wygrana z Pekabexem, z którym żadna drużyna w lidze nie ma prawa przegrać. Samo spotkanie rozpoczęło się lepiej dla ‘Amigos’, którzy do pewnego momentu, popełniali zdecydowanie mniej błędów niż rywale (12-8). Z czasem, mimo dość pokaźnej zaliczki Chilli uznało, że zbudowaną przewagę roztrwonią. I faktycznie – po dobrej zagrywce Kacpra Czyżyka, DNV objęło prowadzenie (16-15), którego jak się później okazało, już nie wypuścili (21-18). Środkowa odsłona wyglądała nieco inaczej. Drużyna z ulicy Łużyckiej w Gdyni już na początku seta prezentowała się lepiej od swoich rywali, co po asie Pawła Krzyżaka, zostało udokumentowane ich prowadzeniem 13-9. Choć strata ‘Amigos’ wynosiła już cztery oczka, team w czerwonych strojach nie zamierzał odpuszczać. Z czasem po jednym z ataków wprowadzonego na parkiet Filipa Kosewskiego, Chilli doprowadziło do wyrównania po 16. Cóż jednak z tego, gdy po chwili cały ich wysiłek został roztrwoniony (21-18). Ostatnia odsłona to partia ‘na otarcie łez’ dla drużyny Grzegorza Walukiewicza. Choć do pewnego momentu zapowiadało się na wyrównaną walkę, która potrwa aż do ostatniego gwizdka w meczu (14-14), to końcowy fragment meczu należał do ‘Amigos’. Podsumowując – była to dziesiąta porażka ‘Amigos’ w obecnym sezonie. Masakra. A DNV? Widać, że z meczu na mecz jest coraz lepiej. Aktualnie team Stanisława Paszkowskiego znajduje się na 11 miejscu i wciąż ma szanse na utrzymanie w trzeciej lidze.

Zapowiedź – MATCHDAY #28

Zaczynamy dziesiąty tydzień rozgrywek. W poniedziałkowy wieczór dojdzie do kilku arcyważnych pojedynków. W drugiej lidze BEemka Volley zmierzy się z Volley Gdańsk i będzie to absolutny hit tej klasy rozgrywkowej. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w trzeciej lidze grupy B, gdzie Kraken zmierzy się z Wolves Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

AXIS – MiszMasz

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Z ręką na sercu przyznajemy, że gdybyśmy mieli cofnąć się w czasie do okresu tuż przed rozpoczęciem sezonu Wiosna’24, to za każdym razem w naszych rozważaniach MiszMasz byłby w tabeli przed drużyną AXIS. Sytuacji nie zmieniał tu fakt, że z zespołu Michała Grymuzy odszedł między innymi Mykola Pocheniuk, który w poprzednim sezonie był dość mocnym punktem swojej drużyny. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że wspomniany przyjmujący dołączył do…AXIS. Bardzo dobre wyniki z obecnego sezonu to oczywiście nie jest wyłączna zasługa jednego zawodnika. Choć w obecnej kampanii AXIS kapitalne występy przeplata tymi nieudanymi, to jednak są jednym z większych pozytywnych zaskoczeń obecnego sezonu. W poniedziałkowy wieczór team Fabiana Polita będzie z pewnością chciał za wszelką cenę zrehabilitować się za ostatnią, niespodziewaną porażkę z drużyną TGD. Gdyby we wspomnianym meczu wygrali, to dziś stawaliby do meczu w pełni komfortowej sytuacji. Obecnie, choć są bardzo bliscy realizacji celu to wciąż nie mogą być pewni utrzymania. Z pewnością w położeniu drużyny AXIS chcieliby być obecnie gracze MiszMaszu. Zespół Michała Grymuzy grał w obecnej kampanii dziewięć spotkań, po których plasują się aktualnie na miejscu barażowym. Team z czarnym logo ma co prawda tyle samo punktów co drużyna Floty Active Team, która znajduje się na bezpiecznej pozycji, to jednak warto zauważyć, że mają oni o jedno rozegrane spotkanie mniej. To oznacza z kolei, że MiszMasz podejdzie do meczu bardzo zmobilizowany. Czy to wystarczy?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Wolves Volley – Kraken

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Wooooow. Kiedy wydawało się, że w trzeciej lidze w grupie B zapanował względny porządek i poznaliśmy w zasadzie trzy drużyny, które między sobą rozdzielą poszczególne kolory medali, to w pewnym momencie do pokoju wparowała ekipa ‘Wilków’, która wywróciła stolik, na którym były wszystkie ustalenia. Ok, było to nieco koloryzowane, ale wygrana ‘Watahy’ z Team Spontan sprawia, że aktualnie zespół Mikołaja Stempina traci do trzeciego miejsca zaledwie jedno oczko. Zbliżenie się do Krakena nie byłoby aż tak widoczne, gdyby nie fakt, że ci drudzy dość niespodziewanie stracili ostatnio punkt z Craftveną. Różnica jednego punktu, o którym mówimy sprawia, że mecz pomiędzy Wolves Volley a Krakenem może mieć niebagatelne znaczenie dla końcowego układu tabeli. Owszem – Kraken ma aktualnie o jedno rozegrane spotkanie mniej oraz jeden punkt więcej, natomiast dość istotne w tym wszystkim jest fakt, że Kraken ma przed sobą spotkania z Fuxem Pępowo oraz Team Spontan, które to spotkania Wolves Volley mają już za sobą. To z kolei sprawia, że z całą pewnością – pozostały terminarz działa z pewnością na korzyść ‘Wilków’. Która z drużyn wygra? Jeszcze kilkanaście dni temu bylibyśmy przekonani, że Kraken. Po tym co drużyny pokazały w swoich ostatnich meczach mamy ogromny ból głowy z tym by wskazać faworyta. Pierwsze spotkanie obu drużyn wygrała ekipa Wolves Volley, natomiast wówczas Kraken miał spore problemy, które z czasem wyeliminował. Wobec tego stawiamy 51% szans na tryumf drużyny zza naszej wschodniej granicy. Uważamy jednak, że będzie to wyrównane i emocjonujące starcie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

TGD – Oliwa Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

W podsumowaniu ostatniego meczu Oliwy zwróciliśmy uwagę na to, że zespół z ‘serca Gdańska’ jest już jedną nogą w trzeciej lidze. Jest bowiem bardzo mało prawdopodobne, że w końcowej fazie sezonu, w której Oliwa zmierzy się z Dream Volley, Szach-Matem, Maritexem czy TGD, zespół Dawida Karpińskiego zdobędzie komplet dwunastu oczek. Choć brzmi to okropnie – Oliwa jest jedną z czterech drużyn w 46 drużynowej stawce, która jak do tej pory nie wygrała ani razu. Kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że prócz Oliwy, w gronie tym znajdują się Pekabex oraz Hapag-Lloyd, które dopiero zaczęły przygodę z siatkówką – obraz jest naprawdę kiepski. W końcowej fazie sezonu, Oliwa może powalczyć o to, by z drugą ligą pożegnać się w godny sposób. W poniedziałkowy wieczór, team Dawida Karpińskiego zmierzy się z TGD i mimo, że faworytem pozostają przeciwnicy, to jednak Oliwa nie pozostaje w spotkaniu bez szans. Nie ma co ukrywać, że wynik rywalizacji jest uzależniony od tego, którą twarz ‘Drogowców’ zobaczymy. Jeśli będzie to ta lepsza strona – uważamy, że team Macieja Kota zgarnie komplet punktów. Jeśli zaś dużo gorsza, to nie wykluczamy scenariusza, w którym TGD przegra spotkanie i wówczas – ich sytuacja w tabeli stanie się bardzo nieciekawa. W naszym odczuciu mecz będzie czymś pomiędzy dwoma nakreślonymi scenariuszami. To oznacza, że najbardziej prawdopodobny wynik to podział punktów ze wskazaniem na ‘Niebieskich’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

KRUK Volley – Bayer Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Choć w teorii Kruk Volley wciąż ma szanse na utrzymanie w trzeciej klasie rozgrywkowej, to w naszym odczuciu w ‘Kruczym obozie’ pogodzono się z tym, że w przyszłym sezonie ‘Kruki’ będą walczyć o podium w czwartej lidze i powrót do wyższej klasy rozgrywkowej. Mimo to, mental drużyny zdaje się być o wiele lepszy niż ma to miejsce w przypadku innych drużyn, którym w oczy zajrzało widmo gry w nowo powstałej czwartej lidze. Przypadkami, o których mówimy, a które niezbyt dobrze radzą sobie z nową sytuacją są między innymi Chilli Amigos czy Craftvena z grupy B. Wracając do ‘Kruków’ – zespół Jakuba Florczaka zdaje się cieszyć grą i rywalizacją z silniejszymi drużynami. To, co nam się z pewnością podoba to fakt, że nawet jeśli rywalizują z faworyzowanym przeciwnikiem to nie zwieszają głów już przed meczem licząc na łagodną egzekucję. Kruki podejmują walkę i jesteśmy przekonani, że podobnie będzie w poniedziałkowy wieczór. Nie oznacza to bynajmniej, że team w niebiesko-zielonych barwach ma w związku z tym szansę na tryumf. W naszym odczuciu zdecydowanym faworytem starcia pozostają ‘Aptekarze’. Dla zespołu Bayer Gdańsk poniedziałkowy mecz będzie już dziesiątym spotkaniem w obecnym sezonie. Dotychczasowy bilans to pięć zwycięstw oraz cztery porażki. Warto przy tym zauważyć, że trzy ostatnie spotkania Bayer wygrywał. Nos podpowiada nam, że po spotkaniu z Krukiem, bilans ten będzie jeszcze korzystniejszy.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

AiP – MPS Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Jeszcze niedawno obie drużyny spotkały się ze sobą w grupie mistrzowskiej w pierwszej lidze. Pół roku, które minęło od tego czasu to jednak szmat czasu, w którym wszystko się zmieniło. Obie drużyny, które wyjdą o godzinie 20, stoczą bój w grupie spadkowej, walcząc o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Aktualnie, dużo lepszą sytuację mają gracze AIP, którzy od ‘Miłośników Piłki Siatkowej’, zgromadzili dziesięć punktów, a to oznacza, że mają o cztery oczka więcej niż MPS Volley. Z jednej strony na cztery mecze przed zakończeniem sezonu jest to dużo. Z drugiej – jeśli spotkanie za komplet punktów wygra drużyna Jakuba Nowaka, to od AIP będzie ich dzielił zaledwie jeden punkt. Choć MPS gra w obecnym sezonie bardzo słabo, to jednak scenariusz, który przed chwilą nakreśliliśmy nie musi być ‘palcem po wodzie pisanym’. Przypomnijmy, że jedyne zwycięstwo MPS-u w obecnym sezonie to…wygrana z AIP. Czy tym razem będzie podobnie? Jeśli nie – to wielce prawdopodobne, że pierwszego spadkowicza poznamy już dziś wieczorem. W naszym odczuciu, mimo problemów AIP właśnie taki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny. Choć obie drużyny są dalekie od optymalnej formy, to i tak AIP zdaje się być bliżej. Stawiamy na podział punktów i wygraną zespołu Adriana Ossowskiego.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Bossman Team – Flota Active Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Choć w ostatniej kolejce Bossman Team zrobił naprawdę wiele by zagwarantować sobie grę w grupie mistrzowskiej, to umówmy się – czołową piątkę przegrał już wcześniej. Wracając do ostatniej kolejki – Bossman wygrał z CTO i oczekiwał, że jak w konfrontacji z Mistrzem SL3 wypadnie inny z beniaminków – Old Boys. Tak to już w życiu bywa, że właśnie w takich przypadkach najczęściej przywołujemy słynne zdanie, że jeśli ‘umiesz liczyć? Licz na siebie’. W naszym odczuciu Bossman nie zagra w grupie mistrzowskiej przez słabe występy z Flotą czy Speednetem. Oczywiście po drodze były mecze jak te z AIP, w których team Jakuba Kłobuckiego nie potrafił postawić kropki nad ‘i’. Choć nie jest to najszczęśliwszy okres drużyny, to jednak z kiepskiej sytuacji należy wyciągać jakieś pozytywy. Tymi w naszym przekonaniu jest to, że w naszych oczach Bossman pozostaje faworytem do wygrania grupy spadkowej i jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego – Bossman utrzyma się w lidze. Aktualnie nad miejscem barażowym, beniaminek rozgrywek ma aż pięć punktów przewagi. W naszym odczuciu musieliby się naprawdę postarać by zaliczkę z rundy zasadniczej roztrwonić. A Flota? Cóż – tu też bywało różnie. Ostatecznie po rundzie zasadniczej Flota znajduje się na miejscu barażowym. Z jednej strony mają sporą zaliczkę nad miejscem bezpośredniego spadku. Z drugiej zaś z pewnością będą chcieli wspiąć się w ligowej tabeli o jedną lokatę. Aby tak się stało, Flota musi zacząć wygrywać. Czy stanie się to już w poniedziałkowy wieczór? Choć w rundzie zasadniczej się udało to tym razem stawiamy na udany rewanż zespołu Jakuba Kłobuckiego.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

BEemka Volley – Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Żarty się skończyły. Jesteśmy w okresie, w którym trwają spotkania decydujące o ostatecznym kształcie podium, a co za tym idzie – już za chwilę poznamy drużyny, które awansują do pierwszej ligi. W naszym odczuciu aktualny sezon to najciekawsza edycja w drugiej lidze od początku Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Od początku chęć na awans do wyższej klasy rozgrywkowej miało rekordowe – siedem drużyn. Na obecnym etapie rozgrywek, jako pierwsi szaleńczego tempa nie wytrzymali gracze Hydry Volleyball Team, którzy do piątego miejsca w tabeli tracą już cztery oczka. Aktualnie lider rozgrywek – Staltest ma na swoim koncie 23 punkty w dziewięciu rozegranych spotkaniach. O dwa punkty mniej mają drużyny, które o 21:00 zmierzą się w bezpośrednim spotkaniu. Mimo to, lepszą sytuację mają gracze BEeemki Volley, którzy spośród wszystkich drużyn walczących o awans, rozegrali najmniejszą liczbę spotkań. Co ciekawe – od Szach-Matu oraz 22 BLT Malbork, gracze Daniela Podgórskiego rozegrali aż o dwa mecze mniej. To z kolei sprawia, że według sporej części osób interesujących się drugoligowymi zmaganiami, BEemka jest niemal pewniakiem. Oczywiście bierzemy pod uwagę, że słowa te mogą się bardzo brzydko zestarzeć. Tak się bowiem składa, że poza meczem z Volleyem, BEemka zmierzy się również z pozostałymi trzema drużynami z ligowej czołówki. W naszym odczuciu tu naprawdę może się jeszcze dużo dziać. Jaki scenariusz zakładamy na poniedziałkowy wieczór? Wydaje nam się, że BEemka wygra spotkanie, ale po raz pierwszy w obecnym sezonie będzie musiała podzielić się punktami z rywalem. O tym czy tak będzie, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

AiP – Tufi Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Jeśli chodzi o słowo ‘nadzieja’ to można dopasowywać je do narracji, którą chce się poprowadzić. Z jednej strony możemy powiedzieć, że ‘nadzieja matką głupich’. Z drugiej zaś, że ‘nadzieja umiera ostatnia’. Sądzimy, że gracze Tufi Team trzymają się tego drugiego i w czterech ostatnich meczach sezonu, postarają się wskoczyć co najmniej na ósme miejsce w ligowej tabeli. Trzeba przyznać, że plan ten wydaje się być szalony. Z drugiej jednak strony – zespół Mateusza Woźniaka wygrał ostatnie spotkanie z MPS Volley i w bardzo dużym stopniu poprawił swoje humory. Poza samym zwycięstwem, to co zdaje się być ważniejsze to kwestia tego, że gracze Tufi Team uwierzyli w to, że można jeszcze powalczyć. W naszym odczuciu nie bez znaczenia pozostaje fakt aktualnej dyspozycji drużyny. Zestawiając aktualną formę Tufi oraz AIP uważamy, że ci pierwsi nie stoją na straconej pozycji. Dla obu drużyn poniedziałkowe starcie będzie czwartym bezpośrednim pojedynkiem w SL3. Do tej pory lepszym bilansem mogą pochwalić się gracze AIP, którzy wygrali dwa mecze. Tak było chociażby na początku obecnego sezonu w grupie zasadniczej. Przypomnijmy, że na początku marca AIP rozbiło Tufi w stosunku 3-0. Tak jak mówimy – we wspomnianym okresie, obie drużyny prezentowały zupełnie inną formę niż aktualnie. Choć AIP pozostaje faworytem to nie wykluczamy, że w meczu dojdzie do niespodzianki. Ta, otworzyłaby drużynie Mateusza Woźniaka furtkę do poważnego myślenia o utrzymaniu w lidze. Z drugiej strony – jeśli wygra faworyt, to w naszym odczuciu nic już nie uratuje Tufi Team od spadku z ligi.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Chilli Amigos – DNV

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Wszystko wskazuje na to, że poniedziałkowe starcie pomiędzy Chilli Amigos a DNV będzie dla obu ekip meczem na otarcie łez. Trudno wierzyć bowiem w to, że na samym finiszu ligi obie drużyny dostaną nadprzyrodzonych mocy i zaczną wygrywać wszystkie mecze. Nawet, gdyby bowiem się tak stało, to oba zespoły musiałyby liczyć na to, że drużyny, które są przed nimi w tabeli pomogą im w utrzymaniu i same zaczną przegrywać. W skrócie – ten scenariusz jest tak durny, że nie postawilibyśmy na niego nawet złotówki. Tak się bowiem składa, że równie dobrze ową złotówkę moglibyśmy wyrzucić do jakiegoś bagna lub studzienki kanalizacyjnej. Efekt byłby bowiem taki sam. Na finiszu rozgrywek, nieco lepszą sytuację w ligowej tabeli mają gracze Stanisława Paszkowskiego – drużyna DNV. Zgromadzili oni na swoim koncie co prawda tyle samo punktów co ‘Amigos’, ale od zespołu w czerwonych strojach rozegrali o jedno spotkanie mniej. Która z drużyn będzie w naszych oczach faworytem? Dużo zależeć będzie od tego, która z drużyn….będzie miała większe problemy kadrowe. Od początku obecnej edycji, część wyników jest po prostu wypadkową tego, że bardzo często obie drużyny w kolejnych meczach występowały w zupełnie nowym składzie. Brak stabilizacji przekładał się z kolei na wyniki, co ma z kolei odzwierciedlenie w tabeli. Jako, że typ Redakcji trzeba jednak oddać, stawiamy na podział wyników ze wskazaniem na Chilli.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #27

Za nami pełne emocji, poniedziałkowe granie. Po kapitalnym meczu, Old Boys ograło Mistrza SL3 – Eko-Hurt i zapewniło sobie grę w grupie mistrzowskiej. W trzeciej lidze, kolejne zwycięstwo za komplet punktów zgarnęła ekipa Challeners. W grupie B, Wolves Volley ograli z kolei lidera rozgrywek – Team Spontan. Zapraszamy na podsumowanie!

Wolves Volley – Team Spontan 2-1 (21-19; 14-21; 21-18)

Nie tak miał wyglądać ten wieczór. Do pewnego momentu wszystko w kontekście Spontana wydawało się być idealne. Drużyna Piotra Raczyńskiego wygrywała mecz za meczem, inkasując przy tym komplet oczek. To z kolei sprawiło, że wskoczyli oni na fotel lidera i sporo osób zaczęło postrzegać ‘Pomarańczowych’ jako głównego pretendenta do mistrzostwa. Dość istotne było również to, że ich główny rywal – Fux Pępowo zaczął w ostatnim czasie gubić punkty. Wobec tego – plan ‘Spontanicznych’ był oczywisty – ograć ‘Watahę’ i w świetnych nastrojach oczekiwać kolejnych spotkań. Jak możecie się domyślać – gówno z tego wyszło. Już na samym początku seta, ‘Wilki’ pokazały, że też mają chrapkę na tryumf. Pierwszy set to dobra gra ‘Wilków’, którzy na przestrzeni seta zbudowali sobie przewagę 15-11. Choć z czasem Spontan doprowadził do wyrównania po 19, to ostatnie słowo należało do ‘Watahy’, która asem serwisowym Karola Ciechanowicza zapewniła sobie pierwszy punkt w meczu. Środkowa odsłona to dość jednostronne widowisko i trzeba przyznać, że w tej partii ‘Spontaniczni’ nie pozwolili swoim rywalom na zbyt wiele. Po wyrównanej pierwszej części (11-10), ‘Wataha’ popełniła serię błędów, po których ‘Pomarańczowi’ objęli prowadzenie 19-12 i po chwili doprowadzili do wyrównania. Ostatni ‘rozdział’ rywalizacji to zacięta walka do stanu po 12. Po trzech atakach Tomasza Głębockiego, zespół w czarnych strojach odskoczył rywalom na trzy oczka (15-12) i nie dał już sobie wydrzeć wygranej sprzed nosa (21-18).

APV Gdańsk – Craftvena 2-1 (23-25; 21-16; 22-20)

W magazynie podsumowującym poniedziałkową kolejkę, Pani Agnieszka stwierdziła, że był to mecz dla koneserów. Nie do końca się z tym zgadzamy, bo owszem – jakość nie stała być może na najwyższym poziomie, ale jednego temu spotkaniu nie można odmówić. Do samego końca nie było wiadomo, która z drużyn wygra, a takie mecze są najlepsze. Choć mecz lepiej rozpoczęli gracze Craftveny (13-6), to z czasem niesieni dopingiem gracze APV doprowadzili do wyrównania po 16. Dalsza część seta to wyrównana walka punkt za punkt. Ostatecznie po bloku oraz ataku Karola Fidurskiego, Craftvena ‘wróciła z dalekiej podróży’ i wygrała premierową odsłonę do 23. Środkowa partia rozpoczęła się od stanu po 7. Po kilku punktach Grzegorza Żyły-Stawarskiego oraz Konrada Piotrowskiego, APV odskoczyło swoim rywalom na pięć oczek (13-8). Od tego momentu aż do końca, team ze skrzydłami w logo utrzymywał rywala na bezpieczny dystans i wygrał seta do 16. Ostatnia partia rywalizacji rozpoczęła się niemal identycznie jak premierowa odsłona. Po sporej liczbie błędów w wykonaniu APV, zespół ‘Rzemieślników’ objął prowadzenie 11-5. Podobna była również środkowa część seta, w której Craftvena roztrwoniła to, co zdołała zbudować. Po bardzo słabym fragmencie Craftveny, APV objęło prowadzenie 13-12. W dalszej części byliśmy świadkami wyrównanej walki punkt za punkt, która skończyła się finalnie wygraną partii przez APV do 20.

Volley Surprise – Pekabex 3-0 (21-3; 21-7; 21-5)

Zgodnie z zapowiedziami przedmeczowymi Volley Surprise wciąż nie może być pewne utrzymania w trzeciej klasie rozgrywkowej. W związku z tym planem, który był absolutnym minimum na poniedziałkowy dzień meczowy było zgarnięcie co najmniej czterech oczek. Trzy z nich miały zasilić konta Volley Surprise po meczu z ‘czewoną latarnią ligi’ – drużyną Pekabex. Choć w naszych oczach ‘Słupszczanie’ byli zdecydowanym faworytem spotkania to jednak z przeszłości nie trudno było nam wskazać mecze, w których mieli obowiązek wygrać, a finalnie zawodzili. Tym razem była inna skala i w związku z tym o żadnej sensacji nie mogło być mowy. Po kilku świetnych zagrywkach Daniela Trzecińskiego, tablica wyników wskazywała na…15-1 dla Volley Surprise. Cierpienie drużyny skutecznym atakiem przerwał po chwili Sylwester Król (15-2). Marne to jednak pocieszenie – Pekabex w dalszej części seta był tylko tłem dla rywali i zasłużenie przegrał tę partię do 3. Nieco lepiej ‘biało-zieloni’ zaprezentowali się w środkowej odsłonie. Co ciekawe, kilka wymian od pierwszego gwizdka Volley prowadził z rywalem zaledwie dwoma oczkami (7-5). Biorąc pod uwagę to, co działo się w premierowej odsłonie mogło to wydawać się nieco dziwne. Boiskowe anomalie, Volley Surprise postanowił przerwać w dalszej części seta, w której raz po raz sunął z kolejnymi atakami dającymi im punkt. Ostatecznie, faworyzowana drużyna wygrała drugiego seta do 7. Ostatnia partia nie przyniosła nam zmiany oblicza spotkania. Volley jak kiwał – tak kiwał dalej, a Pekabex niezbyt dobrze sobie z tym radził. Dominacja Volleya była zresztą nie tylko na tej płaszczyźnie. Stąd, wynik trzeciego seta do 5 nie mógł przesadnie dziwić.

Chilli Amigos – Bayer Gdańsk 0-3 (8-21; 15-21; 18-21)

Zestawiając ze sobą te dwie drużyny, trudno nie nawiązać do historii, w której to właśnie przy Chilli Amigos, Bayer Gdańsk stawiał pierwsze kroki w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Owszem, od tamtego czasu składy obu drużyn się mocno zmieniły, ale zmiana, która najbardziej rzuca się w oczy to poziom pierwszego meczu obu drużyn versus tego, co oglądamy aktualnie. Przypomnijmy, że wspominane przez nas pierwsze spotkanie wygrała ekipa ‘Aptekarzy’. Z czasem ‘układ sił’ w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta się dość mocno zmienił. Dowodem tezy nie jest nawet to, że dziś to Bayer jest zdecydowanie mocniejszą drużyną niż Chilli. Bardziej na myśli mamy to, że ‘Papryczki’ nie są aktualnie drużyną, która jest w stanie nawiązać walkę z ligowymi środkiem tabeli. Co ciekawe – mimo, że Chilli w ostatnim czasie zawiodło tyle razy to nadal uważamy, że gracze w czerwonych strojach potrafią grać zdecydowanie lepiej. Aktualnie są po prostu w fatalnej formie i aż dziw bierze, że wygrali oni spotkanie z Pekabexem. W  poniedziałkowy wieczór nie pomogli również nowi gracze, którzy zostali dopisani do składu ‘Amigos’. Jeśli chodzi o Bayer Gdańsk to ‘Aptekarze’ wygrali właśnie trzecie spotkanie z rzędu i wciąż liczą się walce o piąte miejsce w lidze. Biorąc pod uwagę terminarz – jest to bardzo prawdopodobny scenariusz.

Złomowiec Gdańsk – Oliwa Team 3-0 (21-19; 21-12; 22-20)

Patrząc na to ile historycznie trzeba było zdobywać punktów do tego by się utrzymać – Oliwa jest już w trzeciej lidze. Ok, matematyczne szanse team Dawida Karpińskiego wciąż ma, ale umówmy się – to się nie wydarzy. Mimo wszystko uważamy, że Oliwa w obecnym sezonie miała swoje momenty. Tak było chociażby w pierwszym i trzecim secie rywalizacji z faworyzowanym Złomowcem. Choć od początku spotkania to team Witolda Klimasa uzyskał przewagę (10-6), to z czasem przewaga ‘Miedziowych’ stopniała do zaledwie jednego oczka (18-17). W końcówce Oliwa popełniła jednak błąd, który sprawił, że seta wygrali faworyci (21-19). Środkowa odsłona to najmniej interesująca partia w meczu. Od samego początku seta Oliwa nie potrafiła wskoczyć na taki poziom, jaki prezentowała w premierowej odsłonie. Gracze w zielonych strojach popełniali w tej partii mnóstwo błędów, co w połączeniu z dużo większą jakością po przeciwnej stronie siatki sprawił, że Złomowiec wygrał do 12. Ostatni set to zdecydowanie najciekawszy fragment meczu. Przez długi czas zapowiadało się na to, że faworyzowana ekipa dołoży po chwili trzeci punkt w meczu. Po ataku Krzysztofa Kopernika było bowiem 16-11 dla Złomowca. Sytuacja uległa jednak zmianie w momencie, w którym Oliwa zrobiła przejście i na zagrywkę wszedł atakujący – Mateusz Sadowski. Po świetnej i mocnej zagrywce ‘z góry’, Oliwa wyszła na prowadzenie 18-17. W dalszej części, zespół w zielonych strojach miał nawet setball (20-19), ale Złomowiec zdołał wyjść z opresji i przechylił szale na swoją korzyść (22-20).

Volley Surprise – Inter Marine Masters 1-2 (21-19; 24-26; 19-21)

Nie ukrywamy, że nie robiliśmy sobie większych nadziei na to, że mecz może okazać się jednym z najciekawszych spotkań w trzeciej lidze w obecnym sezonie. Spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia faworyta (9-3), który z czasem zaczął popełniać sporo błędów. Po jednym z nieporozumień, w którym dwóch graczy wzięło się za rozegranie, Inter Marine błyskawicznie roztrwoniło wypracowaną przewagę (9-9). Dalsza część seta to chaos, a to po jednej, a to po drugiej stronie siatki. W takich okolicznościach doszliśmy do momentu, w którym na tablicy wyników widniał remis po 19. Końcówka seta to lepszy fragment Volleya, który po kiwce Daniela Trzecińskiego i błędzie jednego z rywali – wygrali partię do 19. Środkowa odsłona to prawdziwa wojna na wyniszczenie. Choć odsłonę, podobnie jak tę pierwszą lepiej rozpoczęli ‘Mastersi’ (9-4), to z czasem dobrze grający team ze Słupska objął prowadzenie 14-12, w czym bardzo duży udział miał Jakub Klimik. Po jednym z ataków wspomnianego gracza, Volley Surprise miało piłkę meczową, której ani w tym momencie, ani przy stanie 21-20 nie udało im się wykorzystać. Jako, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić – po kilku wymianach, Inter Marine doprowadziło do wyrównania w setach (26-24). Ostatnia partia to kontynuacja ciekawego spotkania, w której do samego końca nie było wiadomo, która z drużyn wygra.  Partia ta, co było w meczu pewną normą, rozpoczęła się od prowadzenia zespołu w białych strojach (5-1). Podobnie jak w dwóch pierwszych odsłonach, jak szybko Inter Marine Masters wypracowali przewagę, tak szybko ją roztrwonili (7-7). Dalsza część seta to optyczna przewaga ‘Mastersów’, którzy nie potrafili jednak udokumentować swojej przewagi na tablicy wyników. Ilekroć im się to udawało, to grająca ‘wesołą siatkówkę’ drużyna przeciwna, doprowadzała do wyrównania (17-17). Końcówka to nieco więcej ‘zimnej krwi’ zespołu w białych strojach, która zapewniła im ósmą wygraną w sezonie Wiosna’24.

KRUK Volley – BL Volley 0-3 (16-21; 11-21; 19-21)

O ile w kruczym obozie tliła się przed meczem myśl, że może uda im się utrzymać, tak w poniedziałkowy wieczór plany te zostały wyrzucone do kosza. Porażka w stosunku 0-3 sprawia, że Kruk na cztery mecze przed końcem sezonu okupuje przedostatnie miejsce w tabeli i tylko cud mógłby sprawić, że się z tego wykaraskają. Poniedziałkowa konfrontacja rozpoczęła się bez zaskoczeń. Po punktach Wojciecha Łuczkowa oraz Tomasza Grudnia, ‘Tygrysy’ objęły prowadzenie 12-7. Dalsza część seta upłynęła dość spokojnie. Ani BL nie musiało się specjalnie silić, by prowadzenie utrzymać, ani Kruk Volley nie wyrażał chęci by oszukać przeznaczenie. Po chwili mieliśmy zatem wynik 21-16, po którym nastąpiła zmiana stron. Środkowa partia to spore problemy w przyjęciu w obozie Kruków. Po dwóch asach serwisowych Adama Czapnika, BL objął prowadzenie 9-4. Dalsza część seta to kontynuacja sporej dysproporcji pomiędzy drużynami, która zakończyła się wynikiem 21-11 dla faworyzowanych ‘Tygrysów’. Ostatni set rywalizacji to wreszcie partia, w której zaczęło się coś dziać. Po bardzo dobrym fragmencie  Kruków, zespół Jakuba Florczaka prowadził 11-6 i był naprawdę bliski wygrania seta. Po chwili, ‘Tygrysy’ się ogarnęły i po ataku Bartosza Zdunka, doprowadzili do wyrównania po 16. Choć w końcówce po dwóch atakach z rzędu Oliwiera Rymszy, BL miał jeszcze swoją szansę, to finalnie – punkt za ostatni set zasilił konta ekipy BL Volley.

EKO-HURT – Old Boys 1-2 (19-21; 14-21; 21-14)

Pamiętacie jak w jednym z pomeczowych podsumowań wspominaliśmy o sygnale odjeżdżającego pociągu w wykonaniu Mateusza Chyla? Wówczas wydawało nam się, że to właśnie ‘Hurtownicy’ zajęli miejsca w wygodnym i komfortowym wagonie prowadzącym do kolejnego mistrzostwa. Jak się okazało – chyba nam się wszystko pomieszało. Wspomniany pociąg zdaje się bowiem nabierać coraz większych prędkości i co gorsze dla Eko-Hurtu – ci zdaje się, że zostali na peronie. Poniedziałkowy wieczór miał być bowiem rehabilitacją za nieudane spotkanie z Merkurym z minionego tygodnia. Pierwszy set zdawał się iść po ich myśli. Po jednym z ataków Marcina Radziewicza, Eko-Hurt prowadził bowiem 15-12 i byli na dobrej drodze do wygranej seta. Tuż po chwili, trzy bardzo ważne punkty dla zespołu w białych strojach zdobył jednak będący w świetnej formie Sebastian Konarzewski, a to dało drużynie ‘Dziadków’ wyrównanie po 16. Ci nie zamierzali się jednak zatrzymywać i po chwili cieszyli się z bardzo cennego punktu. Ten oznaczał, że jeśli drużynie Bartłomieja Kniecia uda się wygrać drugą lub trzecią odsłonę to wskoczą do grupy mistrzowskiej. Środkowa partia układała się dla drużyny z Pruszcza Gdańskiego idealnie. W połowie seta, Old Boys prowadzili już 10-6 i warto tu zaznaczyć, że w wyniku prócz świetnej gry, pomogli Old Boysom również gracze Eko-Hurt, którzy bez Igora Ciemachowskiego wyglądają…bezradni. Dalsza część seta to w pełni zasłużone punkty teamu w białych strojach, który wygrał finalnie do 14. Ostatnia odsłona to marne, ale jednak pocieszenie dla Eko-Hurt. Po zrealizowaniu celu i awansu do grupy mistrzowskiej, Old Boysi zdawali się być już nasyceni i nie parli oni po trzeci punkt w meczu. To w połączeniu z lepszą grą Eko-Hurtu dało nam finalnie podział punktów w meczu.

Challengers – Inter Marine Masters 3-0 (21-17; 21-18; 21-16)

Hit Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Nie dość, że w meczu mierzyły się ekipy, które doskonale się znają i od wielu lat rywalizują, to na dodatek było to spotkanie pomiędzy drużynami, które w obecnej kampanii jeszcze nie przegrały. W naszym odczuciu faworytem spotkania pozostawali gracze Wojciecha Lewińskiego, którzy jak do tej pory byli niczym tornado i demolowali wszystko, co stało na ich drodze. Nieco poważniejszym wyzwaniem miało być dla nich spotkanie z Inter Marine Masters. Od początku spotkania to właśnie lider rozgrywek objął inicjatywę. Po bloku Bartłomieja Dzierzęckiego, lider rozgrywek objął prowadzenie 15-11 i po krótkiej chwili – cieszył się z pierwszego punktu w meczu. Drugi set rozpoczął się bardzo ciekawie i taki stan rzeczy – trwał do niemal samego końca. Od pierwszego gwizdka sędziego w tej partii, obie drużyny prowadziły wyrównana walkę, która zaprowadziła nas do stanu po 16. Dalsza część seta to skuteczne ataki Grzegorza Boguszewskiego czy najjaśniejszej postaci spotkania – Mariusza Kuczki (21-18), po których cieszyli się oni z drugiego punktu w meczu. Ostatnia odsłona miała pokazać to czy Challengers sięgną po dziesiąty komplet oczek w sezonie. Od niemal samego początku gracze w ‘granatowo-różowych’ barwach objęli prowadzenie 6-3. Co ciekawe, mniej więcej taka przewaga utrzymywała się do samego końca.

Zapowiedź – MATCHDAY #27

W obecnym tygodniu rozegramy tylko jeden dzień meczowy. W poniedziałkowy wieczór dojdzie do dziewięciu spotkań, w których dokończone zostaną zmagania w rundzie zasadniczej w pierwszej lidze. Prawdziwym hitem poniedziałkowej serii gier zdaje się być jednak pojedynek pomiędzy Challengers a Inter Marine Masters. Zapraszamy na zapowiedź!

APV Gdańsk – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Zbliżamy się powoli do końca sezonu, a co za tym idzie – do ostatecznych rozstrzygnięć w trzeciej lidze w grupie B. W naszym odczuciu, los drużyny APV jest już w zasadzie przesądzony i team Grzegorza Żyły-Stawarskiego zagra w przyszłym sezonie w nowopowstałej czwartej lidze. Nie sądzimy, że akurat w tej kwestii możemy się pomylić. Choć zespół APV gra w ostatnim czasie nieco lepiej niż jeszcze jakiś czas temu to fakty oraz matematyka nie stoją po stronie zespołu z logo Husarii w tle. W obecnej kampanii zespół APV wygrał bowiem zaledwie jedno z siedmiu spotkań i w ligowej stawce znajduje się na przedostatnim miejscu. Aktualnie do miejsca gwarantującego bezpieczne utrzymanie – APV traci już siedem oczek i aby się utrzymać – musieliby liczyć na prawdziwy cud. Zdecydowanie bliżej, choć również daleko mają gracze Craftveny, którzy na pięć meczów przed końcem sezonu tracą do bezpiecznego miejsca cztery oczka. To oznacza, że poniedziałkowe spotkanie będzie dla nich absolutnie kluczowe. W naszym odczuciu ‘Rzemieślników’ stać na to by zgarnąć komplet punktów. Uważamy bowiem, że ich forma w ostatnim czasie jest zdecydowanie lepsza, a to z kolei pozwala sądzić, że przed zespołem Bartka Zakrzewskiego pojawia się szansa, której do niedawna nie widzieliśmy. Czy Craftvena zdoła wygrać za komplet punktów i włączyć się do walki o utrzymanie?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Volley Surprise – Pekabex

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Choć nie ma co dopisywać punktów przed rozpoczęciem spotkania to trudno nie zwrócić uwagi, że nie wszystkie drużyny, które walczą o utrzymanie, grały już z Pekabexem. Wśród nich znajdują się Kruk Volley, Tiger Team czy właśnie Volley Surprise. To oczywiście dobra wiadomość dla graczy Macieja Siacha, którzy w poniedziałkowy wieczór zgarną najprawdopodobniej trzy punkty i wskoczą w tabeli przed Drużynę A. Poza meczem z Pekabexem, team ze Słupska rozegra jeszcze spotkania z Inter Marine Masters, BL Volley, Drużyną A czy Tiger Team. To sprawia, że ‘Słupszczanie’ wchodzą w bardzo ważny okres dla drużyny, który pokaże czy w przyszłym sezonie zobaczymy ich w trzeciej czy może jednak czwartej lidze. Jeśli mielibyśmy stawiać to mimo wszystko sądzimy, że Volley choć nie bez problemów to jednak się finalnie wykaraska i rzutem na taśmę – utrzyma w trzeciej klasie rozgrywkowej. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że obecna kampania jest dla ‘Słupszczan’ bardzo nieudana. Jeśli chodzi o ich poniedziałkowych rywali – zespół Pekabex rozegra o godzinie 19:00 swoje dziesiąte spotkanie w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Póki co, drużynie Sylwestra Króla nie udało się wygrać choćby seta i prawdę mówiąc – w poniedziałek się na to ponownie nie zanosi. Aktualnie jesteśmy ciekawi jak zespół w biało-zielonych barwach zaprezentowałby się na tle Hapag-Lloyd, który okupuje ostatnie miejsce w grupie B. Jeśli po drodze nie wydarzy się nic nieprzewidzianego to o tym, przekonamy się już na jesień. Do tego czasu, ‘biało-zieloni’ mają czas by zdobyć cenne doświadczenie.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Wolves Volley – Team Spontan

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Sytuacja Team Spontan wygląda coraz lepiej. Drużyna, którą przez niemal całą przygodę z Siatkarską Ligą Trójmiasta charakteryzowało to, że dzieliła się ona z przeciwnikami punktami, teraz jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – wygrywa wszystko za komplet punktów. Dzięki temu, do poniedziałkowego starcia Team Spontan podejdzie jako lider rozgrywek. W obecnej kampanii ‘Spontaniczni’ rozegrali dziesięć spotkań, w których aż dziewięciokrotnie sięgali po zwycięstwo. Jednym z nich był tryumf z drużyną Wolves Volley, choć akurat wspomnianego spotkania ‘Spontaniczni’ nie mogą zaliczyć do przesadnie udanych. Wiadomym jest to, że chcąc wygrać Grupę B w trzeciej lidze, trzeba wygrywać niemal wszystko za komplet punktów. W meczu, do którego doszło niemal równy miesiąc temu – 28 marca, Team Spontan wygrał w stosunku 2-1. Jak będzie tym razem? Jeśli chodzi o zespół ‘Wilków’ to team Mikołaja Stempina może czuć pewien niedosyt. Z jednej strony są oni ekipą, która sprawia ogromne kłopoty faworyzowanym rywalom jak Fux Pępowo czy właśnie Team Spontan. Z drugiej zaś strony, to co różni ich od ekip walczących o awans to fakt, że mając naprzeciwko rywala, z którymi mają ‘obowiązek’ wygrać – w ich szeregach panuje wówczas totalne rozprężenie, które sprawia, że ostatecznie mecz kończy się podziałem punktów. Tych jak wiadomo – w ostatecznym rozrachunku może brakować. Jeśli chodzi o mecz ze Spontantem to jest niemal oczywiste, że jeśli ‘Wilki’ przegrają mecz, to mocarne plany będą musieli odłożyć co najmniej o jeden sezon. Czy ‘Wataha’ zdoła nas jeszcze zaskoczyć? Jest to dość mało prawdopodobne. W naszym odczuciu Spontan zainkasuje dziesiątą wygraną w sezonie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Złomowiec Gdańsk – Oliwa Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Po bardzo dobrym, aczkolwiek przegranym meczu Oliwy z Hydrą Volleyball Team wydawało się, że team Dawida Karpińskiego złapał wreszcie wiatr w żagle i kwestią czasu jest kiedy zaczną wygrywać. Przełamanie miało przyjść już niebawem. W kolejnym meczu Oliwa mierzyła się bowiem z Flotą Active Team 2, czyli sąsiadem w tabeli i drużyną o podobnym potencjale sportowym. Ostatecznie choć wiele osób wskazywało na to, że Oliwa wygra pierwsze spotkanie w lidze to skończyło się na dotkliwej porażce w stosunku 0-3. Wydaje nam się, że wraz z ostatnim gwizdkiem sędziego we wspomnianym meczu zgasła również nadzieja drużyny z ‘serca Gdańska’ na to, że zdołają oni odmienić swój los. Jeśli spojrzymy na pozostały terminarz Oliwy to dostrzeżemy, że ‘Zieloni’ poza meczem ze Złomowcem, zmierzą się również z Dream Volley, Szach-Matem, TGD oraz Maritexem. W naszym odczuciu spośród pozostałych pięciu spotkań aż w trzech przypadkach to rywal będzie zdecydowanym faworytem. Jednym z tego typu przypadków jest poniedziałkowe starcie Oliwy ze Złomowcem. Dla zespołu Witolda Klimasa, starcie z Oliwą będzie dziesiątym meczem w obecnym sezonie. To, co charakteryzuje ‘Miedziowych’ to to, że są oni drużyną ze środka ligowej tabeli. Z jednej strony są zbyt słabi by włączyć się do walki o medale. Z drugiej zaś są znacznie mocniejsi niż ekipy z dolnej partii tabeli. Mając to na uwadze, stawiamy na to, że Złomowiec zgarnie komplet oczek. To oczywiście fatalna informacja dla Oliwy.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Volley Surprise – Inter Marine Masters

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Szerzej o aktualnej sytuacji Volley Surprise w ligowej tabeli, napisaliśmy przy okazji zapowiedzi ich meczu z Pekabexem. Jesteśmy niemal przekonani, że do spotkania z Inter Marine Masters, team Macieja Siacha podejdzie bogatszy o trzy oczka. To zdaje się być ich obowiązkiem. Uważamy, że zdecydowanie trudniejszym zadaniem będzie dla ‘Słupszczan’ punkt w konfrontacji z Inter Marine Masters. Z drugiej strony – Volley znajduje się aktualnie w takiej sytuacji, że nie może pozwolić sobie na porażki w stosunku 0-3. W naszym odczuciu na miesiąc do zakończenia sezonu o utrzymanie w trzeciej lidze walczy siedem ekip. Poza Pekabexem, który umówmy się – nie ma szans na utrzymanie, mamy Kruk Volley, Chilli Amigos, DNV, Tiger Team czy Drużynę A. W naszym odczuciu, biorąc pod uwagę formę wraz z Pekabexem do czwartej ligi powędrują również Kruki, Chilli oraz DNV. To oznacza, że zostaje jedno miejsce i trzy ekipy spośród, których – każda ma argumenty by się utrzymać. Volley, Tiger czy jednak Drużyna A? Tak jak wspomnieliśmy – bardzo dużo zależy od wyniku z ‘Mastersami’. Przypomnijmy, że zarówno Tiger, jak i Drużyna A zdobyła w konfrontacji z Inter Marine po punkcie. Czy w przypadku Volley Surprise będzie podobnie? Stawiamy, że team w białych strojach będzie tak mocno sfokusowany na meczu z Challengersami, że z Volley Surprise zgubią jedno oczko.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Chilli Amigos – Bayer Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Atmosfera, która nie jest nawet namiastką tego co kiedyś. Słabe wyniki czy wreszcie problemy kadrowe. Rzecz jasna problemów, które trapią aktualnie zespół w czerwonych strojach jest znacznie więcej i nie sposób opisać ich wszystkich. Kumulując jednak problemy do kupy wychodzi na to, że Chilli Amigos są już jedną nogą w czwartej klasie rozgrywkowej. Przed ‘Papryczkami’ jedna z ostatnich szans na odmienienie swojego losu. Wracając do problemów kadrowych – do zespołu ‘Papryczek’ dołączyli w ostatnim czasie Rafał Redzimski, Sebastian Kostrzewa czy Filip Kosewski. Kto wie, może wspominane trio zdoła sprawić, że ‘mental’ Amigos odbije się od dna? Z drugiej strony owszem, możemy się mylić, ale wydaje nam się, że na parkiecie w szeregach Chilli zobaczymy raczej trzech nowych zawodników, a nie czarodziejów. Precyzując – bardzo wątpimy w to, że Chilli zdoła ugrać punkty. Czy to w starym, czy nieco odświeżonym składzie? Sądzimy, że w poniedziałkowy wieczór Bayer Gdańsk zgarnie komplet punktów i w bardzo dobrych nastrojach rozjadą się na majówkę. Dla teamu Damiana Harcia poniedziałkowe starcie będzie dziewiątym meczem w sezonie Wiosna’24. Aktualnie, team ‘Aptekarzy’ walczy o piąte miejsce w ligowej tabeli, które zdaje się być realne. Aby jednak o nim myśleć, zespół w zielono-granatowych barwach musi w poniedziałkowy wieczór sięgnąć po komplet oczek.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

EKO-HURT – Old Boys

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Do rozegrania w rundzie zasadniczej w pierwszej lidze zostało tylko jedno spotkanie. Mowa tu rzecz jasna o meczu, w którym Eko-Hurt zmierzy się z ekipą Old Boys. Do połowy minionego tygodnia humory obu drużyn były zdecydowanie lepsze. Jeśli chodzi o ‘Hurtowników’ to sytuacja ta wynikała z faktu, że Eko-Hurt był ówczesnym liderem pierwszej ligi i głównym kandydatem do mistrzowskiego tytułu. Według dość powszechnej opinii, gdyby Eko-Hurt wygrał ubiegłotygodniowe starcie to byłby już o włos od trzeciego w historii, a drugiego mistrzostwa z rzędu. Jak możecie się domyślać – plan ten ‘spalił na panewce’, bowiem Eko-Hurt przegrał arcyważne spotkanie z Merkurym, a na dodatek we wspomnianym meczu nie zdobył ani jednego punktu. To z kolei sprawia, że walka o mistrzostwo ponownie nabrała rumieńców. Oczywiście Eko-Hurt nadal pozostaje jednym z dwóch głównych faworytów do złota. W poniedziałkowy wieczór, zespół Konrada Gawrewicza stanie przed szansą na odzyskanie żółtej koszulki lidera. Aby tak się stało, aktualny Mistrz SL3 musi wygrać z beniaminkiem rozgrywek za komplet punktów. Taki scenariusz oznaczałby koniec marzeń Old Boys o grupie mistrzowskiej. Ba, komfortowa zdawałoby się sytuacja ‘Dziadków’ się w minionym tygodniu skomplikowała. Stało się tak po zwycięstwie Bossmana z CTO Volley, po której ci pierwsi mają aktualnie o jeden punkt w tabeli więcej i lepszy stosunek ‘małych punktów’. To oznacza, że jeśli team z Pruszcza Gdańskiego chce znaleźć się wśród pięciu najlepszych ekip to musi zagrać bardzo dobre spotkanie. W obecnym sezonie team Bartłomieja Kniecia udowodnił, że są w stanie zagrać świetne zawody. Czy podobnie będzie i tym razem?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Challengers – Inter Marine Masters

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Po dwóch pełnych miesiącach ligowych zmagań, wkraczamy w fazę sezonu, po której stanie się jasne, która z drużyn uzyska bezpośredni awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Choć w momencie pisania zapowiedzi nie znamy wyniku spotkania pomiędzy Inter Marine Masters a Volley Surprise, to z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy napisać, że o godzinie 21:00 zmierzą się dwie trzecioligowe drużyny, które nie zaznały do tej pory goryczy porażki. Póki co, lepiej wiodło się Challengersom, którzy są absolutną rewelacją obecnego sezonu i nie mówimy tu bynajmniej wyłącznie o trzeciej lidze. Team Wojtka Lewińskiego jest bowiem jedyną drużyną spośród 46 ekip w ligowej stawce, która jak do tej pory nie przegrała ani jednego seta. Bilans? 9 spotkań, w których Challengresi sięgnęli po 27 oczek. Imponujące. Czy po poniedziałkowym wieczorze, punktów będzie już 30? Choć w naszym odczuciu zespół w ‘niebiesko-różowych’ barwach jest faworytem spotkania to jednak wydaje się, że ‘Mastersi’ będą pierwszą drużyną, która w konfrontacji z liderem rozgrywek ugra seta. Samo spotkanie poza aspektami sportowymi zdaje się być ciekawe również ze względu na fakt, że na przestrzeni wielu lat drogi poszczególnych graczy obu drużyn bardzo często się przecinały. Niejednokrotnie gracze obu ekip rywalizowały ramię w ramię albo w zupełnie innych konfiguracjach w różnych ligach czy turniejach. To z kolei sprawia, że oba teamy wiedzą o sobie niemal wszystko. Która z drużyn wykorzysta to w lepszy sposób? O tym przekonamy się niebawem!

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

KRUK Volley – BL Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Po ostatnim tygodniu rozgrywek liczba drużyn, która jak do tej pory nie zanotowała ani jednego zwycięstwa skurczyła się do czterech ekip. Mowa tu rzecz jasna o całej ligowej stawce, która liczy 46 drużyn. Grono drużyn bez zwycięstwa skurczyło się dzięki ‘Krukom’, które ograły Chilli Amigos i zainkasowały dwa oczka. Mimo zwycięstwa, Kruk Volley plasuje się aktualnie na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli i za ich plecami znajduje się tylko Pekabex. To oznacza z kolei, że przed drużyną w zielono-niebieskich barwach, pięć spotkań, w których mogą oni powalczyć o utrzymanie w trzeciej lidze. Należy zauważyć, że choć jest to plan możliwy do zrealizowania to jednak będzie to niezwykle wymagające zadanie. Nie ma się co oszukiwać – Kruk nie będzie faworytem spotkania z ‘Tygrysami’. Dla drużyny Wojciecha Strychalskiego, mecz przeciwko przedostatniej drużynie w ligowej stawce będzie meczem numer 9. Choć BL Volley nie mają już praktycznie szans na podium rozgrywek, to w pięciu ostatnich spotkaniach sezonu ‘Tygrysy’ mogą powalczyć o to by zająć co najmniej tak dobre miejsce jak w sezonie Jesień’23. Przypomnijmy, że wówczas skończyło się na szóstej lokacie. Jeśli drużynie BL Volley udałoby się powtórzyć ten wynik, to biorąc pod uwagę to ile w trzeciej lidze mamy w obecnej edycji jakości – można byłoby to uznać za bardzo dobry wynik. Do zakończenia sezonu, BL Volley ma do rozegrania mecze z Bayerem, Chilli, Volley Surprise, Inter Marine Masters oraz właśnie z Krukami. W naszym odczuciu, w czterech z pięciu spotkań BL będzie faworytem, a to oznacza, że powinno być dobrze.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #26

Za nami ostatni dzień meczowy w ósmym tygodniu rozgrywek. W meczu na szczycie drugiej ligi Szach-Mat okazał się mocniejszy od 22 BLT Malbork. Jeśli chodzi o pierwszą ligę to bardzo ważny krok w kierunku grupy mistrzowskiej wykonała ekipa Bossmana. Zapraszamy na podsumowanie!

ACTIVNI Gdańsk – BES Boys BLUM 0-3 (21-23; 17-21; 14-21)

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie obecny tydzień rozgrywek ACTIVNI Gdańsk. Niestety dla teamu Artura Kurkowskiego, ale dwa mecze z obecnego tygodnia pokazały, że przed ACTIVNYMI jeszcze długa droga by doskoczyć do poziomu najlepszych drużyn z obecnego sezonu. Prawda wygląda bowiem tak:

ACTIVNI – Challengers – w łeb (0-3)

ACTIVNI – BES Boys BLUM – w łeb (0-3).

Ok, można tłumaczyć, że w kilku ostatnich spotkaniach sezonu, ACTIVNI ani razu nie wystąpili w tym samym składzie. Owszem, nie ma tam aktualnie stabilizacji, ale prawda jest taka, że z podobnymi wyzwaniami mierzy się kilkanaście lub kilkadziesiąt drużyn w lidze, z czwartkowymi rywalami ACTIVNYCH na czele. Sam mecz? Team Artura Kurkowskiego miał realną szansę postawić się faworyzowanym rywalom tylko w pierwszej odsłonie, która rozpoczęła się od potężnych problemów w przyjęciu zagrywki przez drużynę BES Boys BLUM. Kiedy team Artura Kurkowskiego prowadził 15-8, chyba wszyscy uczestnicy meczu oraz osoby oglądające transmisje uznały, że BBB stracą za chwilę drugi punkt w sezonie. Druga część seta to jednak fragment, w którym ACTIVNI siedli na dupach i nie byli w stanie zrobić przejścia. To z kolei sprawiało, że BES Boys BLUM rosło z każdą kolejną piłką i finalnie, po kilku blokach w końcówce ‘Chłopcy’ wygrali seta do 21. Druga odsłona to ponowne lepsze otwarcie ACTIVNYCH, którzy z czasem zostali rozpracowani przez BBB (21-17). Ostatnia odsłona to partia bez historii i pewna wygrana zespołu w szarych trykotach (21-14).

Szach-Mat – MiszMasz 3-0 (21-19; 21-11; 21-16)

Czwartkowy wieczór zdawał się być tym, o którym zwykło się mówić ‘być albo nie być’. No więc Szach-Mat zadecydował, że mając taki wybór woli jednak być w gronie drużyn walczących o awans do elity. Pierwszym rywalem ‘Szachistów’ była ekipa MiszMaszu, która broni się aktualnie przed spadkiem do trzeciej ligi. Zestawienie ze sobą tych dwóch konkretnych drużyn sprawiło, że przed meczem uznaliśmy, że Szach-Mat zgarnie pełną pulę. Największe problemy ze sforsowaniem zasieków rywali, Szach-Mat miał w premierowej odsłonie, która przez bardzo długi moment nie wskazywała na to, która z drużyn ją wygra. Choć Szach-Mat lepiej rozpoczął (7-3), to z czasem gra obu drużyn się wyrównała i po skutecznym bloku Przemysława Malujdy na tablicy wyników mieliśmy remis po 14. Pod koniec seta i skutecznym ataku Mateusza Berbeki, Miszmasz był o dwa małe kroki w kierunku sprawienia dużej niespodzianki. Choć gracze Michała Grymuzy prowadzili 19-18, to w końcówce popełnili dwa błędy i finalnie pierwszy set powędrował do ‘Szachistów’. Środkowa odsłona to jednostronne widowisko, w którym gracze MiszMaszu ograniczyli się do roli statystów. Była to partia, w której MiszMasz nie wyglądał zbyt dobrze, ani w przyjęciu, ani obronie, a co za tym idzie w żadnym elemencie. Wynik? 21-11 i zmiana stron. Ostatni ‘rozdział’ rywalizacji nie przyniósł nowych okoliczności, o których w SL3 mówiłoby się miesiącami. Faworyzowana ekipa zrobiła to, co do nich należało (21-16) i po chwili przygotowywali się już do hitowego starcia z 22 BLT Malbork.

22 BLT Malbork – Dream Volley 3-0 (21-17; 21-17; 21-17)

Cudu nie było. Nie było również niespodzianki, którą w naszym odczuciu byłby chociaż punkt ‘Marzycieli’. Nie ma się co oszukiwać. Aktualna forma Dream Volley sprawia, że w zestawieniu z zespołem z Malborka, na team Mateusza Dobrzyńskiego nie stawiał nikt o zdrowych zmysłach. Już od pierwszego gwizdka sędziego, ‘Lotnicy’ przejęli inicjatywę i po kilku punktach nowego zawodnika w obozie 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego – Doriana Walentynowicza, objęli oni prowadzenie 15-9. W dalszej części seta, głównie za sprawą świetnej zagrywki Wojciecha Paszylka, Dream zniwelował stratę do trzech oczek (16-13), ale wobec kolejnej fali uderzeniowej z Malborka byli już bezsilni (21-17). Środkowa odsłona zaczęła się dla Dream Volley dość obiecująco. Po skutecznych atakach Dariusza Tomaszewskiego oraz wspomnianego wcześniej Wojtka Paszylka – ‘Marzyciele’ prowadzili 9-7. Zespół ‘Lotników’ odzyskał prowadzenie mniej więcej w połowie seta, przy zagrywce Damiana Urbanowicza (13-9). Dalsza część seta upłynęła pod kątem dalszego uprzykrzania życia rywalom dobrą zagrą i finalnie, 22 BLT wygrali partię do 17. Nie inaczej było również w trzeciej odsłonie, która była bardzo podobna do tego, co oglądaliśmy w środkowej partii. Wyrównana walka, która zmieniła się na korzyść ‘Przyjezdnych’ tuż po zagrywce Damiana Urbanowicza (13-11). Kiedy było 16-12 dla graczy z Malborka, uznaliśmy, że to początek końca spotkania. Po chwili próby odwrócenia wyniku podjął jeszcze kapitan Dream – Mateusz Dobrzyński, który zdobył dla swojego teamu trzy punkty z rzędu. Niestety dla ‘Marzycieli’ – dalsza część upłynęła pod dyktando ich rywali (21-17).

CTO Volley – Bossman Team 1-2 (21-18; 13-21; 15-21)

‘Bęben maszyny losującej jest pusty, następuje zwolnienie blokady i rozpoczynamy losowanie’. Słowa słynnego Pana Lotto jak nic oddają to, co wyprawia się w ostatnim czasie w Bossmanie. Wygląda to mniej więcej tak, że w momencie, kiedy uznajemy, że jako beniaminek mogą mieć problem – wygrywają i grają świetnie. Kiedy widzimy, że grają świetnie? Myślimy, że kolejne mecze również takie będą, co oczywiście po chwili jest weryfikowane. Kiedy grają najgorsze spotkania w sezonie? Ponownie uznajemy, że Bossman nie jest taki mocny jak mogło się kiedyś wydawać. I co? I znowu następuje zwrot akcji, który sprawia, że team Kuby Kłobuckiego ogrywa CTO Volley i robi bardzo duży krok w kierunku zapewnienia sobie grupy mistrzowskiej. Na ostateczne rozstrzygnięcia trzeba poczekać co prawda do poniedziałkowego wieczoru, ale w naszym odczuciu, Bossman jest już naprawdę bliski realizacji celu. Aby na samym finiszu wypaść z czołowej piątki – Old Boysi muszą wygrać z Eko-Hurtem, co umówmy się – będzie turbo trudne. Jeden punkt nie wystarczy, bo to Bossman ma lepszy stosunek małych punktów. Oj, lubią chłopaki w emocje i zwroty akcji. A ich czwartkowi przeciwnicy? Cóż – nie sposób nie wspomnieć ponownie o tym, że przed rozpoczęciem sezonu CTO zdawał się być jednym z głównych pretendentów do tytułu. Ok – w czwartek, ‘Pomarańczowi’ zapewnili sobie czołową piątkę i jest to wynik lepszy niż w poprzednim sezonie. Nos podpowiada nam jednak, że plan na obecną kampanie był jednak inny.

Szach-Mat – 22 BLT Malbork 2-1 (21-17; 21-19; 17-21)

Do bezpośredniego starcia na szczycie drugiej ligi obie drużyny przystąpiły w doskonałych nastrojach. Te wynikały z faktu, że chwilę wcześniej obie ekipy zainkasowały komplet punktów. Szach-Mat rozprawił się z MiszMaszem, natomiast 22 BLT z Dream Volley. Jeśli chodzi o bezpośredni pojedynek, do którego doszło o 21:30 to już w zapowiedziach wskazywaliśmy na to, że w naszych oczach faworytem pozostają gracze Szach-Matu, którzy w ostatnim czasie zdawali się być w lepszej formie. Mimo to, to gracze Szymona Szymkowiaka lepiej weszli w mecz. Po uruchomieniu dobrze funkcjonującego środka, zespół w niebieskich strojach objął prowadzenie 7-5. Niestety dla nich – z czasem uwypuklił się w ich szeregach problem na skrzydłach, gdzie niejednokrotnie gracze w niebieskich barwach atakowali albo w out albo w siatkę. Błędy rywali zostały wykorzystane przez ‘Szachistów’, którzy po ataku Dawida Kołodzieja objęli prowadzenie 16-13 i po chwili wygrali pierwszego seta do 17. Środkowa odsłona rozpoczęła się od przewagi Szach-Matu na siatce. Gracze w czarnych koszulkach dość często wyblokowywali rywali, po czym wyprowadzali skuteczne kontry, po których objęli prowadzenie 12-8. Mimo, że z czasem prowadzili już 18-14, to w końcówce ‘Lotnicy’ zniwelowali stratę do jednego oczka (20-19). Ostatnie słowo w secie należało jednak do ‘Szachistów’, którzy po ataku ‘Kołka’ cieszyli się z wygranej meczu (21-19). Ostatni set rywalizacji to zwrot akcji. Po stronie BLT uaktywniły się wreszcie skrzydła, które w trzeciej partii były mocną stroną teamu z Malborka. Jeśli chodzi o Szach-Mat, to team w czarnych strojach zaczął popełniać w tej odsłonie sporo błędów i zbierając to wszystko do kupy, dało nam to wygraną BLT do 17. Po podziale punktów, obie drużyny zrównały się dorobkiem w ligowej tabeli i wciąż mają szansę na awans do elity.

Craftvena – Kraken 1-2 (19-21; 16-21; 21-13)

Czwartkowe spotkanie było drugim bezpośrednim meczem pomiędzy drużynami w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Po raz pierwszy, zespoły spotkały się nieco ponad miesiąc temu. Wówczas Kraken nie miał większych problemów z tym by wygrać za komplet punktów. Prawdę mówiąc, wobec rosnącej formy drużyny Jurija Charczuka oraz niezbyt ciekawej Craftveny wygrana za komplet oczek zdawała się być ‘pewniaczkiem’. Już chwilę po pierwszym gwizdku sędziego przekonaliśmy się, że Craftvena nie zamierza oddawać punktów bez walki. Pierwszy set to nieco szarpana gra obu drużyn. Lepiej w boiskowym ‘chaosie’ radzili sobie gracze zza wschodniej granicy, którzy po bloku oraz skutecznej zagrywce Dmytro Hurtovyia, objęli prowadzenie 14-11. Nieustępliwa Craftvena doprowadziła jednak z czasem do wyrównania po 17, a w końcówce byli nawet bliżsi zdobycia punkt niż faworyzowany rywal (19-18). Mimo dobrej szansy, ostatnie słowo w secie należało do ‘Bestii’, która wygrała partię do 19. Środkowa odsłona to najmniej ciekawy fragment meczu. Kraken dość szybko wrzucił wysokie obroty i wykorzystując nerwy w obozie rywali objął prowadzenie 10-5. Mimo wysokiego prowadzenia, Kraken raz jeszcze postanowił ‘pchać się w gips’. Po kilku błędach w środkowej fazie seta oraz przy akompaniamencie okrzyków Jędrzeja Szadejko, Kraken stracił prowadzenie i na tablicy wyników pozostała skromna zaliczka (16-15). Końcowa faza seta to jednak fragment, w którym Kraken się przebudził i finalnie wygrał do 16. Dwa pierwsze sety pokazały jednak, że ‘Rzemieślnicy’ swoją postawą zasłużyli na jeden punkt w meczu. Trzecia odsłona rozpoczęła się lepiej dla faworyzowanej ‘Bestii’ (9-7), jednak po zagrywce ‘Markusa’ Craftvena doprowadziła do wyrównania po 10. Druga część seta to świetna postawa zespołu ‘Rzemieślników’, którzy udowodnili, że potrafią grać w siatkówkę, a ich aktualna pozycja w tabeli to wypadkowa gorszego okresu (21-13).

Zapowiedź – MATCHDAY #26

Ostatni dzień meczowy w ósmym tygodniu rozgrywek to przede wszystkim hit drugiej ligi pomiędzy Szach-Matem a 22 BLT Malbork. Dość ciekawie zapowiadają się również spotkania, w których ACTIVNI podejmą BES Boys BLUM oraz CTO Volley z Bossmanem, który w ostatnim czasie złapał ewidentną zadyszkę. Zapraszamy na zapowiedź!

ACTIVNI Gdańsk – BES Boys BLUM

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Czwartkowe spotkanie ACTIVNYCH z BES Boys BLUM z całą pewnością będzie ciekawe dla wszystkich osób, które interesują się zmaganiami trzeciej ligi. Wszystko za sprawą faktu, że w przeciągu trzech dni ACTIVNI zmierzą się z dwoma głównymi pretendentami do mistrzowskiego tytułu w trzeciej klasie rozgrywkowej, przez co będziemy mieli pewne porównanie. Ostatecznie, choć team Artura Kurkowskiego zagrał dobre spotkanie z Challengersami to opuszczał halę treningową Ergo Areny dokładnie z takim samym dorobkiem punktowym z jakim do niej wchodził. We wspomnianym meczu, ACTIVNI nie znaleźli sposobu na to by powstrzymać Mariusza Kuczko, który w spotkaniu zdobył ponad dwadzieścia punktów. Zdaje się, że w czwartkowy wieczór ACTIVNI zmierzą się z rywalem o nieco innej charakterystyce. Choć atakujący – Dominik Jażdżewski jest bardzo mocnym punktem drużyny to należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że rozgrywający BES Boys BLUM bardzo często korzysta z innych rozwiązań i w naszym odczuciu ich gra jest bardziej nieprzewidywalna. Nie jest oczywiście tak, że BBB nie miewa swoich problemów. Kilka dni przed meczem gracze Ryszarda Nowaka chcieli zgłosić ‘transfer medyczny’ za kontuzjowanego libero – Miłosza Szymczaka. Nie jest tajemnicą, że prośba ta podobnie jak analogiczne przypadki z przeszłości została odrzucona. Tak się bowiem składa, że ‘Chłopcy’ wciąż mają 15 graczy i nadal mają kim grać. O tym jak duży będzie to dla nich problem, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Szach-Mat – MiszMasz

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Sympatycy Szach-Matu zastanawiają się czy przebudzenie drużyny nie nastąpiło zbyt późno. Do pewnego etapu obecnego sezonu Szach-Mat robił bowiem wszystko by zapracować na zaszczytne miano dziadów sezonu. Z czasem ‘Szachiści’ zmienili jednak front i wygrali bardzo ważne spotkania z TGD oraz Hydrą Volleyball Team. Co więcej, w kolejnym tygodniu Szach-Mat ograł niepokonaną do tego czasu ekipę Volley Gdańsk i dzięki temu wciąż mają kontakt z ligową czołówką. Oczywiście ich sytuacja nie jest idealna, ale do bardzo dobrej mogą zbliżyć się już w dzisiejszych spotkaniach. Aby tak się stało ‘Szachiści’ muszą wygrać dwa spotkania. Pierwszym rywalem zespołu Dawida Kołodzieja będzie MiszMasz, który plasuje się na dziesiątymmiejscu w lidze i wciąż nie może być pewny utrzymania. Z drugiej strony powodów do tego by robić tragedię z sytuacji MiszMaszu też nie widzimy. Tuż po półmetku sezonu dużo wskazuje na to, że pozycja wyjściowa zespołu Michała Grymuzy jest znacznie lepsza niż ma to miejsce w przypadku pozostałych drużyn walczących o utrzymanie. Stało się tak między innymi za sprawą ostatniej wygranej MiszMaszu w konfrontacji z Maritexem. Choć w czwartkowym starciu MiszMasz nie jest faworytem to z pewnością w obozie Michała Grymuzy liczą na to, że faworyzowanym przeciwnikom uda się skubnąć co najmniej punkt. O tym czy tak będzie, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

22 BLT Malbork – Dream Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Trudno nie odnieść wrażenia, że póki co dla obu drużyn obecny sezon nie jest przesadnie udany. Ok, powyższe zdanie pasuje bardziej do graczy 22 BLT Malbork, którzy zdawali się być głównym faworytem do wygrania drugoligowych zmagań, a obecnie wszystko wskazuje na to, że mogą mieć problemy z tym by wygrać ligę czy nawet zająć miejsce premiowane awansem. Jak do tej porty ‘Lotnicy’ rozegrali w sezonie Wiosna’24 osiem spotkań, spośród których siedem zakończyło się ich zwycięstwem i jest to z pewnością pozytywny aspekt. Z drugiej strony osoby, które widzą ‘szklankę do połowy pustą’ zwrócą uwagę na fakt, że aż cztery z siedmiu wygranych spotkań kończyły się podziałem punktów i jak można się domyślać – tych punktów może później brakować. Warto tu podkreślić fakt, że ‘Lotnicy’ tracili punkty z drużynami znajdującymi się w dole lub w najlepszym przypadku w środku ligowej tabeli. Mowa tu o AXIS, Złomowcu, Flocie czy MiszMaszu. Czy z dziewiątą siłą obecnego sezonu będzie podobnie? O ile w przypadku graczy z Malborka można pokręcić nieco nosem, tak w przypadku ‘Marzycieli’ mówimy już o ogromnym rozczarowaniu. Zespół Mateusza Dobrzyńskiego rozegrał w obecnej kampanii siedem spotkań, w których zaledwie raz udało im się wygrać. To z kolei sprawia, że mówimy o najgorszym sezonie drużyny od kilku lat. Nieciekawe wyniki oraz wizja tego, że Dream zmierzy się jeszcze z BLT, Hydrą czy Staltestem sprawiają, że ‘Marzyciele’ wciąż nie mogą być pewny utrzymania w drugiej lidze. Czy w czwartkowy wieczór sprawią niespodziankę i zdołają pokrzyżować plany przeciwnikom?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

CTO Volley – Bossman Team

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Bos(s)man na statku nadzoruje spuszczanie oraz podnoszenie kotwicy. Precyzując – jest to osoba odpowiedzialna za bezpieczne cumowanie statku. Cóż. Naszemu Bossmanowi należy się co najmniej ostra reprymenda od kapitana statku, bowiem zamiast bezpiecznego cumowania w grupie mistrzowskiej, mamy cumowanie na niebezpiecznych wodach. Tak w nieco koloryzowany sposób można ocenić to, co dzieje się w zespole beniaminka rozgrywek. No bo wiecie, do niedawna team Kuby Kłobuckiego był pewniakiem w walce o czołową piątkę ligi i na tym tle inny z beniaminków (Old Boys) nie miał nawet podjazdu. Sytuacja zmieniła się jednak w ostatnim czasie, a kumulacją niezbyt dobrego okresu zespołu w granatowych barwach był kompletnie nieudany mecz ze Speednetem. Tuż po nim stało się jasne, że aby zrealizować swój cel, Bossman musi zagrać bardzo dobre spotkanie z CTO Volley. O to jak się możecie domyślać, nie będzie łatwo. W naszym odczuciu to ‘Pomarańczowi’ będą wyraźnym faworytem starcia. Z drugiej strony nie jest tak, że CTO Volley w obecnej kampanii czaruje. W ośmiu rozegranych spotkaniach, ‘Pomarańczowi’ sięgnęli po sześć zwycięstw i dwa razy musieli uznać wyższość rywali. Jesteśmy niemal przekonani, że oczekiwania wewnątrz drużyny przed sezonem były zdecydowanie wyższe. Czy w czwartkowy wieczór, graczom CTO uda się wygrać za komplet i włączyć tym samym w walkę o mistrzowski tytuł?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak):2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Szach-Mat – 22 BLT Malbork

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Dla obu drużyn bezpośrednie starcie, do którego dojdzie o 21:30 będzie drugim meczem w czwartkowy wieczór. Jeśli wszystko pójdzie po myśli obu ekip to do bezpośredniej rywalizacji przystąpią one bogatsi o kolejne trzy oczka. Tak się bowiem składa, że Szach-Mat jest faworytem spotkania z MiszMaszem, natomiast 22 BLT Malbork z Dream Volley. Czysto teoretycznie, o komplet punktów trudniej powinni mieć ci drudzy. Z drugiej strony Dream Volley zdaje się być aktualnie w kiepskiej formie i nie powinien stanowić bardzo dużego wyzwania dla teamu Szymona Szymkowiaka. Jeśli chodzi o spotkanie na szczycie drugiej ligi to faworytem meczu zdają się być jednak ‘Szachiści’. Wpływ na taki stan rzeczy w naszym odczuciu mają trzy kluczowe aspekty. Pierwszym z nich jest to, że Szach-Mat zdaje się być aktualnie w dobrej formie, o czym wspominaliśmy przy okazji zapowiedzi ich meczu z MiszMaszem. Drugą sprawą jest fakt, że forma 22 BLT nie jest aktualnie najwyższa. Trzeci argument to kwestia tego, że gracze z Malborka próbowali przełożyć spotkanie, a to wynika z problemów kadrowych, na które się w czwartkowy wieczór zapowiada. Mimo to liczymy na mecz godny hitu Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Obyśmy zobaczyli mecz godny dwóch drużyn walczących o awans do elity.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Craftvena – Kraken

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Przed rozpoczęciem sezonu wydawało się, że bezpośrednie starcie, z którego kipiało wręcz od podtekstów może stać się hitem trzecioligowych zmagań w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Cóż. Dość szybko przekonaliśmy się, że nic z tego. O ile Kraken trzyma poziom i wciąż jest na bardzo dobrej drodze w walce o baraże dające szansę gry w drugiej lidze, tak Craftvena mecz po meczu dryfuje w kierunku czwartej klasy rozgrywkowej. Aktualnie, po ośmiu rozegranych spotkaniach obie drużyny w ligowej tabeli dzieli aż…dziesięć punktów. Nie ma co ukrywać – to prawdziwa przepaść, która idealnie obrazuje jak bardzo rozjechały nam się obecnie drużyny. Jeśli chodzi o ‘Rzemieślników’ to nie ukrywamy, że spoglądamy na drużynę z dużym niepokojem. Team Bartka Zakrzewskiego w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta miewał wzloty oraz upadki. W ponad 100 rozegranych spotkaniach nie było jednak momentu, w którym poczuliśmy, że gracze w czarnych strojach przestają czerpać radość z gry. Mamy nadzieję, że wspomniana sytuacja dość szybko się zmieni i nawet jeśli Craftvena spadnie to pokaże z czasem ‘cojones’, które pozwolą im wrócić do trzeciej ligi. Jeśli chodzi o samo spotkanie to nie przewidujemy w nim niespodzianek. Sądzimy, że Kraken zdobędzie w nim trzy oczka i w doskonałych nastrojach będą oczekiwać kolejnego meczu.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

MATCHDAY #25

Za nami środowa seria gier, w której z świetnej formy pokazali się gracze Merkurego, którzy rozbili 3-0 niepokonaną w obecnym sezonie ekipę Eko-Hurt. Jakby tego było mało, w dokończonym meczu z CTO również wygrali i granatowe koszulki zamienili na żółte, do których prawa ma lider rozgrywek. Ponadto, w trzeciej lidze bardzo cenną wygraną za trzy punkty zanotowała ekipa Team Spontan, która wykorzystała ‘potknięcie’ Fuxa Pępowo z Wolves Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

Speednet 2 – DNV 3-0 (21-10; 21-10; 21-12)

Tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego, z niepokojem spoglądaliśmy na zespół DNV, który był zdekompletowany. Jak się później okazało, część z graczy albo nie dojechała w ogóle albo przyjechała grubo spóźniona. Ostatecznie w hali treningowej pojawiło się sześciu graczy w białych trykotach, którzy mierzyli się z jednym z głównych faworytów do awansu. Dysproporcję, o której mówimy nie było co prawda widać od pierwszego gwizdka sędziego. Po kilku akcjach, na tablicy wyników było bowiem po 8. Dopiero w drugiej części, team Marka Ogonowskiego wziął się ostro do pracy i po kilku atakach Sławomira Janczaka, cieszył się z wygrania seta do 10. Nie inaczej było również w środkowej odsłonie, w której na pierwszoplanową postać, wyrósł atakujący Speednetu – Kacper Kowalewski. To właśnie po trzech atakach z rzędu wspomnianego gracza, Speednet objął prowadzenie 9-3, które z czasem urosło do stanu 16-6. Taki rezultat był jednoznaczny z tym, że Speednet dopnie po chwili swego (21-10). Ostatni set nie przyniósł nam jakiegokolwiek zwrotu akcji. Faworyzowana drużyna dość szybko wypracowała sobie zaliczkę i kontrolowała grę nie pozwalając rywalom zbytnio urosnąć. Co do DNV – owszem, zespół w białych trykotach miał swoje momenty tak jak ten, kiedy kilkoma ciekawymi rozwiązaniami popisał się Sebastian Pietras. Sądzimy nawet, że gdyby po drugiej stronie siatki zamiast Speednetu była inna ekipa to dorobek punktowy DNV mógłby ulec poprawie. Jako, że był to jednak Speednet – trzy punkty trafiają do siedziby firmy w Olivii Business Center.

Port Gdańsk – Team Spontan 0-3 (16-21; 17-21; 9-21)

Czyżby powoli odwracały nam się role? Czy w trzeciej lidze doszło do zmiany układu sił? Mowa tu rzecz jasna o aktualnej sytuacji w tabeli. Po zwycięstwie Spontana nad ‘Portowcami’, team Piotra Raczyńskiego jest liderem rozgrywek w trzeciej lidze. To, co jednak ważne to fakt, że prezentują oni aktualnie bardzo dobrą formę i w odróżnieniu od najgroźniejszego rywala – wygrywają wszystko za komplet punktów. Nie inaczej było również w środowy wieczór, który rozpoczął się dla ‘Pomarańczowych’ w wymarzony sposób. Po atakach oraz blokach Piotra Skowrońskiego oraz Pawła Chmiella, ‘Spontaniczni’ objęli prowadzenie 10-5. Mniej więcej od tego momentu, aż do samego końca trzymali swoich rywali na bezpieczny dystans i pierwsza odsłona skończyła się ich wygraną do 16. Środkowa odsłona wyglądała nieco inaczej, a wpływ na taki stan rzeczy miała lepsza dyspozycja ‘Portowców’, którzy po kilku atakach Wojciecha Hołowienko, prowadzili na półmetku 12-11. Po chwili jednak to Team Spontan miał świetny moment i wykorzystując problemy rywala ze zrobieniem przejścia, wysunęli się na przewagę 18-13, by po chwili wygrać seta. Ostatnia odsłona to już deklasacja ‘Portowców’, którzy nie mieli pomysłu na to jak powstrzymać rozpędzonych rywali. O ile do połowy seta, gracze w granatowych strojach trzymali jakoś fason (11-7), tak w dalszej części się zupełnie pogubili i rywal wygrał seta do 9.

Tufi Team – MPS Volley 2-1 (21-9; 19-21; 21-12)

Mecz, który miał być aloesem na poparzoną skórę graczy obu drużyn. Cóż. Dla MPS-u była to jednak sól, która została wysypana na otwartą ranę. Oj, nie idzie graczom Jakuba Nowaka, którzy zaczęli spotkanie od pięciopunktowego prowadzenia rywali (9-4). Słabiutki początek sprawił, że MPS aż dwukrotnie wykorzystał przysługujący im czas. Cóż, nie wiemy o czym na nim wówczas rozmawiano, ale z całą pewnością nie przyniosło to nic dobrego dla Miłośników Piłki Siatkowej, którzy przegrali seta do dziewięciu. Pamiętacie jak po spotkaniu ze Speednetem wytykaliśmy MPS-owi, że się skompromitowali i zagrali najgorsze partie w historii? Cóż, wtedy przegrywali do 10, a z Tufi przegrali do 9. Szczerze? Jakoś nas to specjalnie nie szokuje, bo aktualna forma MPS już nam po prostu spowszechniała. Choć zanosiło się na sportową katastrofę to sobie znanym sposobem, MPS zdołał zagrać dobrego drugiego seta, który był wyrównaną partią od samego początku, aż do końca. Przy stanie 16-16 różnice zrobił środkowy Piotr Okoniewski, który wyprowadził Miłośników Piłki Siatkowej na prowadzenie 18-16 i po chwili dał im wyrównanie. Jeśli ktoś spodziewał się wyrównanego trzeciego seta, ten się srogo zawiódł. Pierwsza część partii to skuteczne ataki występującego na pozycji atakującego Rafała Deptuły, który zastąpił nominalnego ‘bombardiera’ – Piotra Adamczyka (10-5). Choć w dalszej części MPS robił co mógł i zniwelował nawet stratę do dwóch oczek (13-11), to dalsza część seta przebiegała pod dyktando Tufi Team, które wygrało tę partię do 12 i w konsekwencji wskoczyło w ligowej tabeli, tuż nad MPS. Marne to jednak pocieszenie bowiem do miejsca gwarantującego utrzymanie, Tufi Team traci aktualnie…pięć punktów.

Speednet 2 – Chilli Amigos 3-0 (21-13; 21-11; 21-10)

Nie ukrywamy, że mieliśmy spory problem z tym by napisać przedmeczową zapowiedź. No bo ile byśmy się nie nasilili to nie jesteśmy w stanie zakłamywać rzeczywistości. Nie będziemy przecież wiecznie pisać o tym, że Speednet jest faworytem takich pojedynków. To wie każdy. Nie będziemy też kłamać czy mydlić komuś oczy, że Chilli miało w spotkaniu jakiekolwiek szanse. Nie ten przeciwnik, nie te okoliczności i niestety nie te Chilli co dawniej. Jakby problemów ‘Papryczek’ było mało to w środowy wieczór mierzyli się oni z kolejnym problemem – kadrowym. Skład Chilli na spotkanie ze Speednetem liczył bowiem zaledwie sześciu graczy i jest to prawdopodobnie precedens. Przed spotkaniem myśleliśmy bowiem, że skoro Chilli dopisało dwóch graczy to miało w tym jakiś cel. Cóż, trudno nam to pojąć. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności – o punkcie czy choćby dobrym występie nie mogło być mowy. Drużyna Marka Ogonowskiego od samego początku usiadła rywalowi kolanem na grdyce i sprawiła, że ten nie mógł oddychać. To z kolei sprawiło, że nie mieli również możliwości by wyprowadzać samemu ataki. Na Boga, w ‘Amigos’ każdy jest aktualnie pod formą. Przecież często jest bowiem tak, że chłopaki z dobrej piłki walą w aut, a kiedyś na ich kontach byłby po prostu punkt. Czy znajdujemy jakiś, choćby maleńki pozytyw ich gry? Owszem, całkiem nieźle Chilli radziło sobie w obronie, ale cóż z tego skoro po chwili partaczyli kontry? Ok, zostawmy to. Jeśli chodzi o Speednet to można ograniczyć się jedynie do tego, że team Marka Ogonowskiego spełnił swoje zadanie i obecnie czeka na najważniejsze spotkania w sezonie.

Pekabex – BL Volley 0-3 (4-21; 5-21; 9-21)

Tuż przed spotkaniem, Redakcja otrzymała od kapitana Pekabexu upominek, który był wypadkową zakładu, do którego doszło w minionym tygodniu. Tym razem, zespół Pekabex odrobił zadanie domowe i przed spotkaniem z BL Volley nie wyszli z inicjatywą podjęcia kolejnego zakładu o to czy zdobędą w środowy wieczór punkt. Strategia ta okazała się całkiem słuszna, bo spotkanie rozpoczęło się od stanu…14-0 dla BL Volley. Przysięgamy – wówczas byliśmy przekonani, że ‘Tygrysy’ będą drugą drużyną w historii, która zdoła wygrać seta do zera. Ostatecznie czarną serię Pekabexu przerwał skutecznym atakiem Adrian Chrzanowski (14-1). Po chwili ‘biało-zieloni’ zdołali zdobyć jeszcze trzy oczka i finalnie premierowa partia skończyła się wynikiem 21-4. Środkowa odsłona była dla Pekabexu nieco lepsza. Ta zaczęła się od prowadzenia 13-0 dla BL Volley. Tym razem przełamanie przyszło po błędzie jednego z ‘Tygrysów’. W dalszej części ostatnia drużyna trzeciej ligi zdobyła jeszcze cztery oczka i finalnie skończyła partię z pięcioma punktami na koncie. Ostatni set to zdecydowanie najlepsza partia Pekabexu, który rósł z seta na set. Co ciekawe – partia ta rozpoczęła się od stanu 6-6, a niezłą dyspozycję, Pekabex utrzymywał do stanu 9-8 dla BL Volley. Dalsza część seta to potworne problemy zespoły Sylwestra Króla z powstrzymaniem rozpędzonego rywala, który wygrał tę partię do 9.

Fux Pępowo – Wolves Volley 2-1 (21-18; 19-21; 21-15)

Jeśli nie teraz to kiedy? Od samego środowego poranka, wspomniane zdanie rezonowało w ‘Wilczych głowach’. ‘Wataha’ potraciła w obecnej kampanii tyle punktów, że o podium rozgrywek trzeba walczyć zdobywając punkty z głównym pretendentem do mistrzostwa. Początek spotkania to dobra jakościowa gra obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu po 10. W połowie seta, ‘Wilki’ wyraźnie obniżyły loty i w bardzo krótkim odstępie czasu, posłali trzy piłki z rzędu w out. To sprawiło, że gracze z Pępowa wyszli na prowadzenie 13-10. Mimo to, team Mikołaja Stempina doprowadził z czasem do wyrównania po 16, ale ostatnie słowo w secie należało do drużyny występującej w delegacji (21-18). Środkowa odsłona zaczęła się od świetnej gry ‘Watahy’ w bloku. Po dwóch z rzędu środkowego – Mikołaja Moszczenko, team w czarnych strojach objął prowadzenie 6-3. Świetna gra ‘Wilków’ nie ustawała i w połowie seta, po punktach Krzysztofa Mrożka oraz Szymona Merskiego, Wolves Volley prowadzili już 11-4! Choć w dalszej części seta, Fux Pępowo doprowadził do wyrównania po 15 i wydawało się, że po chwili wyszarpią partię rywalom z rąk to w ich szeregi wkradło się sporo niedokładności, które w dużej mierze przyczyniły się do tego, że to Wolves Volley wygrali partię do 19. Ostatni set to najmniej emocjonująca partia w meczu. W trzeciej odsłonie Wolves Volley zabrakło precyzji i nieco zimnej krwi. Zespół Mikołaja Stempina popełniał w tej partii proste błędy, co w połączeniu z przebudzeniem ‘Koniczynek’ sprawiło, że ostatni punkt w meczu powędrował na konta zespołu z Pępowa.

CTO Volley – AIP 2-1 (21-19; 21-14; 15-21)

Szanse na grupę mistrzowską team AIP pogrzebał już w poprzednich spotkaniach. Do meczu z CTO Volley, ‘Przyjaciele’ podchodzili z zamiarem zdobycia punktów, które w ostatecznym rozrachunku, będą im potrzebne do utrzymania w pierwszej lidze. Już chwilę po pierwszym gwizdku sędziego zorientowaliśmy się, że czwarta siła poprzedniego sezonu jest w zdecydowanie lepszej dyspozycji niż miało to miejsce w ostatnich tygodniach. Mimo to, zawody lepiej rozpoczęła ekipa w nowych – pomarańczowych strojach. Po błędzie w ataku lewoskrzydłowego, CTO wysunęło się na prowadzenie 8-5. Mimo to, w dalszej części team nieobecnego w środowy wieczór Adriana Ossowskiego zdołał doprowadzić do wyrównania po 11. Wyrównana walka w tej partii trwała aż do samej końcówki i o tym, że to CTO było górą, zadecydowały błędy AIP w końcówce (21-19). Środkowa partia to kontynuacja tego, co oglądaliśmy w premierowej odsłonie, ale tylko do pewnego momentu (8-8). Druga część seta była bowiem fragmentem, w którym ‘Pomarańczowi’ wskoczyli na wysoki poziom, do którego AIP nie mogło dorównać. Po kilku skutecznych akcjach Arkadiusza Kowalczyka, tablica wyników wskazała finalnie siedmiopunktową przewagę ex Mistrzów Siatkarskiej Ligi Trójmiasta (21-14). Ostatni set to dość nieoczekiwany zwrot akcji. Choć gracze w pomarańczowych strojach zaczęli od prowadzenia 4-0, to już po chwili AIP doprowadziło do remisu po 4. Wyrównana partia potrwała do stanu po 9 i był to moment, w którym przebudził się atakujący AIP – Mariusz Seroka. Po kilku atakach wspomnianego gracza, połączonego z błędami przeciwników, AIP objęło prowadzenie 15-11. Dalsza część seta to skuteczna zagrywka środkowego – Michała Pałubickiego, która wybiła CTO z głowy pomysł o zgarnięciu pełnej puli (21-15).   

Merkury – EKO-HURT 3-0 (21-14; 21-15; 23-21)

W środowy wieczór napisała się piękna historia dla Merkurego. Do pewnego momentu obecnego sezonu można było kręcić nosem. Niby Merkury wygrywał, ale w kilku przypadkach tracił punkty w meczach, w których był zdecydowanym faworytem i wystarczyło nieco dokręcić śrubę rywalom. To oznaczało, że posiadający trzy punkty przewagi Eko-Hurt, gdyby wygrał środowe starcie mógłby powoli mrozić szampany. W naszym odczuciu, wygrana Merkurego była jedyną szansą na przedłużenie emocji w pierwszej lidze. I wiecie co? Tych z pewnością nie zabraknie. Pierwszy set rywalizacji mógł wprawić w zdumienie osoby, które były na bieżąco z wydarzeniami z pierwszej ligi w obecnej edycji. Merkury wskoczył na tak wysoki poziom, że Eko-Hurt kompletnie sobie z tym nie poradził. Dodatkowo czterokrotni Mistrzowie SL3 zmusili rywali do popełnienia takiej liczby błędów, której w zasadzie nie pamiętamy. Efekt? Falstart ‘Hurtowników’, którzy przegrali seta do 14. Jako, że w obecnym sezonie Eko-Hurt miał mecze, w których pierwszy set im nie wychodził, można było uznać, że w drugim sytuacja ulegnie zmianie. Nic bardziej mylnego. Choć pierwsza część partii była wyrównaną walką obu stron (10-10), to z każdą kolejną akcją Merkury rósł coraz bardziej. Po świetnej grze w bloku, Merkury objął prowadzenie 17-13, którego już nie wypuścił. Trzeci set to absolutnie kluczowa partia dla dalszych losów sezonu, czego zainteresowanym stronom nie trzeba tłumaczyć. Od początku karta sprzyjała aktualnemu Mistrzowi SL3, który zdawał się mieć najgorsze już za sobą. W końcówce team Konrada Gawrewicza prowadził już 19-16 i był o krok od wygrania seta. Ostatnie akcje to jednak Maciej Mozol SHOW, który zdobył dla swojej drużyny kilka punktów po atakach oraz blokach i postawił kropkę nad ‘i’ zapewniając ‘Granatowym’ trzy punkty w meczu. Jakby tego było mało, po chwili team Piotra Peplińskiego dopisał jeszcze dwa, a to za sprawą dokończonego meczu z CTO Volley. Nowy lider i majówka spędzona w kapitalnych nastrojach. Brawo!

Fux Pępowo – Hapag-Lloyd 3-0 (21-4; 21-9; 21-10)

Strata jednego punktu przez graczy z Pępowa w meczu z Wolves Volley sprawiła, że team Andrzeja Pipki podszedł do spotkania z ‘Logistykami’ ze sportową złością. To rzecz jasna nie była dla ‘Pomarańczowych’ dobra wiadomość, bo była równoznaczna z tym, że Fux zagra w meczu ‘na pełnej’ i będzie chciał się zrehabilitować swoim sympatykom. To z kolei sprawiło, że samo spotkanie wyglądało zupełnie inaczej niż pierwszy mecz obu drużyn, po którym tak chwaliliśmy zespół Joanny Kożuch. Od początku środowej potyczki, Fux zdemolował swoich rywali zagrywką i już na półmetku seta, kiedy Fux prowadził 10-1, Tomasz Bychowski miał na swoim koncie…pięć asów serwisowych. Dalsza część seta to niestety kontynuacja bardzo słabego przyjęcia ‘Logistyków’, po którym albo rywale dopisywali punkt, albo w ostateczności kończyli freeballe oddane przez rywali. Wynik? 21-4 i zmiana stron. Po krótkiej przerwie, Hapag prezentował się już znacznie lepiej, choć trzeba przyznać, że o to akurat nie było zbyt trudno. Po kłopotach uwaga w…przyjęciu ostatniej drużyny w ligowej stawce, team z Pępowa prowadził 10-4. Wynik zawodów i jednoznaczna przewaga ‘Koniczynek’ sprawiły, że obie drużyny niespecjalnie się w dalszej części spinały. W taki sposób Fux dowiózł prowadzenie do końca (21-9). Ostatnia odsłona nie odmieniła losów spotkania. Gracze z Pępowa byli po prostu drużyną o dwie klasy lepszą, co zresztą udowodnili, wygrywając tę partię do 10, a cały mecz w stosunku 3-0.

Zapowiedź – MATCHDAY #25

Środowy dzień meczowy przyniesie nam przetasowania w pierwszej lidze. Absolutnym hitem środowej serii gier będzie starcie pomiędzy Eko-Hurtem a Merkurym. Tuż po wspomnianym meczu dojdzie do dokończenia meczu tych drugich z CTO Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Speednet 2 – DNV

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po wynikach z obecnego sezonu widać, że dla Speednetu nie ma już marginesu błędu. Tak się bowiem składa, że zarówno Challengers, jak i BES Boys BLUM wygrywają z jednym wyjątkiem wszystko za komplet punktów. To z kolei sprawia, że nawet jeśli Speednet zgarnie w środę pełną pulę z DNV to przy równej liczbie spotkań i tak będą mieli o trzy oczka mniej niż aktualny lider trzeciej ligi. Niegdyś mecz pomiędzy ‘Programistami’ a zespołem z ulicy Łużyckiej w Gdyni określany był mianem derbów Redłowa. Spotkanie było dodatkowo tym bardziej ciekawe, że zespoły prezentowały zbliżony poziom sportowy. Aktualnie w związku z przeprowadzką Speednetu do Oliwy oraz faktem, że walczą oni o awans do wyższej klasy rozgrywkowej, mecz stracił swój dawny blask i urok. Aktualnie trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym Speednet miałby się potknąć. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na fakt, że podobnie myśleliśmy pisząc zapowiedź do spotkania DNV z Inter Marine Masters. Choć we wspomnianym meczu ‘Mastersi’ byli absolutnym faworytem meczu to rozprężenie w drugim secie sprawiło, że ten padł łupem drużyny Stanisława Paszkowskiego. Czy w środowy wieczór może być podobnie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Port Gdańsk – Team Spontan

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Miniony tydzień to realizacja planu ‘Spontaniczych’ w 100%. Przypomnijmy, że team Piotra Raczyńskiego rozegrał w poprzednim tygodniu dwa spotkania, w których zgarnął komplet – sześciu punktów. Choć plan został zrealizowany to trudno było przypuszczać, że może być inaczej. ‘Spontaniczni’ rywalizowali bowiem z dwiema drużynami, które zdaje się, że obrały już kierunek na czwartą ligę. Sądzimy, że dla graczy w pomarańczowych strojach, środowe spotkanie będzie zdecydowanie bardziej wymagające. Pokazał to chociażby pierwszy mecz obu drużyn, do którego doszło 19 marca, a który zakończył się wygraną Spontana po podziale punktów. Warto wspomnieć, że niemal równy miesiąc temu, ‘Portowcy’ prezentowali zupełnie inną formę i wiele osób uważało, że zespół ‘z doków’ będzie trzecią drużyną, która poza Spontantem i Fuxem Pępowo znajdzie się w ostatecznym rozrachunku na podium rozgrywek. Ostatnie trzy spotkania zespołu Arkadiusza Sojko to jednak porażki z Wolves Volley, Krakenem oraz Fuxem, które sprawiły, że ‘Portowcy’ przesunęli się w ligowej tabeli na piąte miejsce i do podium rozgrywek tracą już pięć punktów. Dodatkowo wizja spotkania ze Spontanem, w którym to ‘Pomarańczowi’ będą faworytem sprawiają, że z dużą dozą prawdopodobieństwa majówka nie będzie dla ‘Granatowych’ zbyt szczęśliwym okresem. Sądzimy, że środowe spotkanie nie będzie już tak wyrównane jak te sprzed miesiąca i Team Spontan powinien w nim zainkasować komplet oczek.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Tufi Team – MPS Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

To jedna z ostatnich szans na odmienienie swojego losu przez obie drużyny. Tak, wiemy, że pisaliśmy to tydzień temu, ale zdobyty punkt w konfrontacji z Bossmanem (przez Tufi) oraz z Old Boys (przez MPS) sprawiły, że konającym pacjentom podane zostało lekarstwo, które z niewyjaśnionych przyczyn przywróciły im nieco żywotności. Aktualna tabela pierwszej ligi wygląda tak, że Tufi oraz MPS zajmują odpowiednio ostatnie oraz przedostatnie miejsce w tabeli. Nieco lepszą sytuacją mogą ‘pochwalić się’ gracze MPS, którzy przy równej liczbie rozegranych spotkań, co ich środowy rywal, zgromadziła o jedno oczko więcej. Prawdę mówiąc – marne to pocieszenie, bowiem do miejsca gwarantującego utrzymanie, drużynom brakuje odpowiednio sześciu oraz pięciu punktów. Gdyby rozgrywki Siatkarskiej Ligi Trójmiasta można było obstawiać u bukmachera to kurs na spadek obu ekip, oscylowałby w granicy 1.05. Taki kurs oznacza, że tylko cud mógłby uratować drużyny przed spadkiem. Jeśli do takowego faktycznie by doszło, to nie byłaby to dla obu drużyn nowa sytuacja. Tak się bowiem składa, że Tufi Team spadało z ligi w sezonie Wiosna’22. Jeśli chodzi o MPS to przykre wspomnienia są nieco świeższe i dotyczą nieudanego sezonu Jesień’22. Czy którejś z drużyn uda się wykaraskać? Jeśli tak, to byłaby to ogromna niespodzianka. Sądzimy, że jeszcze większa niż bardzo słaba forma obu drużyn.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Speednet 2 – Chilli Amigos

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Plan Speednetu na środowy wieczór nie wydaje się być przesadnie skomplikowany. Team Marka Ogonowskiego rozegra dwa spotkania, w których będzie zdecydowanym faworytem i każdy inny scenariusz niż sześć punktów będzie dla ‘Programistów’ sportową katastrofą. Naprzeciw Speednetu wystąpią bowiem jedenasta oraz dwunasta siła trzeciej ligi, które sumarycznie w szesnastu spotkaniach zdołały wygrać zaledwie dwukrotnie. Jeśli ktoś pomyślał, że ok – wyniki może nienajgorsze, ale jednak z kimś Chilli czy DNV zdołało wygrać to mamy złe wieści. Środowi rywale Speednetu wygrali tylko i wyłącznie z Pekabexem, co umówmy się – było ich obowiązkiem. Gdyby stało się bowiem inaczej to obie ekipy były przez lata wytykane palcami. Z drugiej strony, patrząc na aktualną formę Chilli Amigos wygrana spotkania z kimkolwiek zdaje się być wyczynem. Nie mamy co do tego wątpliwości – mówimy o najgorszym sezonie ‘Papryczek’ w historii i w ciemnym tunelu próżno póki co szukać jakiegokolwiek światełka nadziei. Jeśli chodzi o słowo klucz – ‘nadzieja’ to nie będziemy się nawet silić i przedstawiać argumentów na to, że Speednet może się w środowy wieczór potknąć. Przed zespołem Marka Ogonowskiego doskonała rozgrzewka przed najtrudniejszymi spotkaniami z obecnego sezonu, w których zmierzą się oni z BES Boys BLUM, Challengers oraz Inter Marine Masters.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Pekabex – BL Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Niekiedy bywa tak, że nadzieje nie do końca idą w parze z jakością drużyny. Tego typu sytuacje uświadczyliśmy w minionym tygodniu, w którym Pekabex rywalizował z Drużyną A. ‘Biało-zieloni’ tyle nasłuchali się o tym, że Drużyna A była swego czasu ekipą, która również wszystko przegrywała, że uwierzyli w to, że są w stanie sprawić ogromną niespodziankę i zdobyć premierowy punkt w SL3. O ile pierwszy set rywalizacji był do pewnego momentu dość wyrównaną partią, tak pod koniec seta, Drużyna A zrobiła klasyczny ‘odjazd’ i wygrała tę partię do 16. Kolejne dwa sety to odsłony, w których Pekabex przyjął role statystów w filmie zagranym przez aktorów z serialu Drużyna A i finalnie przegrali bardzo wysoko. Dziewiątym rywalem drużyny Sylwestra Króla w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta będzie ekipa BL Volley, która do środowego meczu przystąpi po wygranej za dwa punkty z…Drużyną A. Wspomniane spotkanie było z pewnością dla ‘Tygrysów’ bardzo rozczarowujące. Przypomnijmy, że byli oni zdecydowanym faworytem starcia i to takim, który powinien zgarnąć trzy oczka. Ostatecznie po szarpanej grze się nie udało i na komplet oczek BL musi poczekać. Jesteśmy jednak przekonani, że nie zajmie to długo. Trudno sobie wyobrazić, żeby nie nastąpiło to już dziś wieczorem.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Fux Pępowo – Wolves Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Do niedawna sytuacja Fuxa Pępowo zdawała się być absolutnie komfortowa. Owszem, team Andrzeja Pipki nadal ma w swoich rękach najwięcej argumentów do tego by wygrać ligę, natomiast na nieskazitelnym do tej pory wizerunku powstała w ostatnim czasie rysa. Pierwsze cztery spotkania w sezonie to zwycięstwa za komplet punktów z Craftveną, APV Gdańsk, Hapag-Lloyd oraz Wolves Volley. ‘Schody’ rozpoczęły się w piątym spotkaniu ‘Koniczynek’, w którym mierzyli się oni z Team Spontan i byli o włos od tego, by wspomniane spotkanie przegrać. Ostatecznie skończyło się na wyniku 2-1 dla graczy z Pępowa jednak był to dość poważny sygnał ostrzegawczy. W kolejnym dniu meczowym, Fux dość gładko ograł Port Gdańsk, ale już w kolejnym spotkaniu – z Krakenem, musieli po raz pierwszy zaznać goryczy porażki. Wspomniane spotkanie sprawiło, że padł mit drużyny nietykalnej. Czy wobec tego, team Wolves Volley powalczy w środowy wieczór o tryumf? Jeśli chodzi o ‘Wilki’ to do środowego spotkania podejdą oni po serii czterech zwycięstw. Mimo, że taki bilans brzmi imponująco to jednak zespół Mikołaja Stempina ma z pewnością poczucie niewykorzystanej szansy. Choć w meczach z APV oraz Craftveną, ‘Wataha’ była zdecydowanym faworytem to jednak wspomnianych spotkań nie zdołała wygrać za komplet punktów. Gdyby nie stracone dwa oczka, to aktualna sytuacja Wolves Volley w ligowej tabeli byłaby zupełnie inna. Cóż. Nie ma co rozpamiętywać. O ligowe punkty trzeba powalczyć z głównym pretendentem do wygrania ligi.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

CTO Volley – AIP

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Ależ niekorzystnie prezentuje się aktualnie zespół AIP. Czwarta siła poprzedniego sezonu przegrała pięć ostatnich spotkań z rzędu i pogrzebała swoje szanse na grupę mistrzowską. O ile we wcześniejszych przegranych meczach, AIP prezentowało się jeszcze jako tako, tak dwa ostatnie mecze z Bossmanem oraz Old Boysami były w ich wykonaniu sportową katastrofą. Z pewnością część niekorzystnych wyników można tłumaczyć faktem problemów kadrowych i koniecznością łatania dziur graczami, którzy zmuszeni byli zagrać na nie swojej pozycji. W naszym odczuciu problemów jest znacznie więcej i są one o wiele bardziej poważne. Dodatkowo trudno nie odnieść wrażenia, że w ostatnim czasie siadła również atmosfera, a jak wiadomo jest to jeden z głównych fundamentów dobrej gry. Cóż. W środowy wieczór, team Adriana Ossowskiego stanie przed szansą na rehabilitację. Zadanie to będzie jednak bardzo trudne. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że faworytem będzie ekipa CTO Volley, dla której będzie to pierwszy mecz od pamiętnego i przykrego spotkania z Merkurym. Jeśli CTO stanie na wysokości zadania i wygra mecz to podejdą oni w dobrych nastrojach do dokończenia meczu z Merkurym, co nastąpi tuż po spotkaniu z drużyną Adriana Ossowskiego. To oznacza z kolei, że po środowej serii gier ‘Pomarańczowi’ mogą mieć na swoim koncie o pięć punktów więcej i włączyć się realnie w walkę o złote medale w sezonie Wiosna’24.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Merkury – EKO-HURT

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Choć przed środową serią gier Merkury znajduje się na trzecim miejscu to właśnie team Piotra Peplińskiego jest aktualnie wymieniany jako drużyna, która może stanąć na drodze Eko-Hurtu prowadzącej do mistrzowskiego tytułu. Póki co, team w granatowo-czarnych strojach na swoim koncie sześć zwycięstw w siedmiu meczach i do lidera rozgrywek traci trzy oczka. Z jednej strony jest to mało, z drugiej – biorąc pod uwagę dyspozycję rywali i etap sezonu – bardzo dużo. Jeśli dodatkowo Eko-Hurt wygrałby bezpośrednie starcie to tuż przed rozpoczęciem grupy mistrzowskiej, Eko-Hurt mógłby już mrozić szampany. W całej tej sytuacji warto wspomnieć o niewykorzystanych szansach Merkurego. W naszym odczuciu straty punktów z Old Boys, MPS Volley czy w poniedziałkowy wieczór z Flotą Active Team będą niosły za sobą konsekwencje i w ostatecznym rozrachunku tych punktów może zabraknąć. Jeśli chodzi o Eko-Hurt to warto podkreślić, że pomimo faktu iż jest to dziesiąty sezon ‘Hurtowników’ w SL3 to aktualna wersja zdaje się być tą najlepszą. Dodatkowo póki co zespół Konrada Gawrewicza wygrywa wszystko i zdaje się nie zatrzymywać. Czy podobnie będzie w środowy wieczór? W naszym odczuciu są oni faworytem spotkania i powinni sobie poradzić z ograniem czterokrotnych Mistrzów SL3. Pisząc zapowiedź spotkania nie sposób nie wspomnieć o wielkich nieobecnych tego meczu. Po stronie Eko-Hurt zabraknie Igora Ciemachowskiego. Jeśli chodzi o Merkurego to w poniedziałkowy wieczór, z uwagi na kontuzję ze składu wypadł Mikołaj Rochna. Która z osłabionych drużyn poradzi sobie lepiej?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Fux Pępowo – Hapag-Lloyd

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Spotkanie z ‘Logistykami’ będzie dla graczy z Pępowa dziewiątym pojedynkiem w sezonie Wiosna’24. To oznacza, że jeśli wszystko pójdzie po myśli drużyny Andrzeja Pipki to będą oni już bardzo blisko realizacji celu, którym pozostaje wygranie ligi, a co za tym idzie – awansem do wyższej klasy rozgrywkowej. O ile w pierwszym meczu drużyny występującej w delegacji, sprawa kompletu punktów nie jest tak oczywista jak mogłoby się zdawać, tak trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym ‘Koniczynki’ miałyby się potknąć w meczu z Hapag-Lloyd. Z drugiej strony, z tyłu głowy wciąż mamy pierwsze spotkanie obu drużyn, do którego doszło około miesiąc temu. Mimo, że wówczas Fux Pępowo był absolutnym faworytem starcia i niemal wszyscy typerzy wskazali na ich wygraną za komplet punktów to Hapag-Lloyd zaprezentował się rewelacyjnie w pierwszej odsłonie i niemal do końcówki seta miał szansę na jego wygranie. Ostatecznie w końcówce, team w pomarańczowych strojach popełnił kilka błędów, które w połączeniu z jakością zespołu z Pępowa wystarczyło do tego, by to ci drudzy cieszyli się z punktu. Drugi oraz trzeci set to już wyraźna przewaga faworyzowanej ekipy, po której zgarnęli oni komplet punktów. Jak będzie w środowy wieczór? Cóż, Fux zgarnie zapewne komplet oczek, ale Hapag-Lloyd powinien powalczyć o to, by zaprezentować się równie imponująco co we wspomnianym pierwszym secie.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MATCHDAY #24

Za nami MATCHDAY nr 24. We wtorkowy wieczór bardzo ważne wygrane, przybliżające drużyny do pierwszej ligi zanotowały BEemka Volley oraz Staltest Pomorze. Na dole tabeli drugiej ligi, Flota rozbiła za komplet punktów Oliwę Team i w konsekwencji zrobiła bardzo ważny krok w kierunku utrzymania. Zapraszamy na podsumowanie!

BEemka Volley – Hydra Volleyball Team 3-0 (21-15; 21-16; 21-10)

Spotkanie pomiędzy BEemką Volley a Hydrą Volleyball Team było anonsowane jako hit Siatkarskiej Ligi Trójmiasta bez podziału na konkretną ligę. Naprzeciw siebie stanęły bowiem drużyny, które nie dość, że walczą o awans to na dodatek w ostatnim spotkaniu obu drużyn aż wrzało i rezultat zawodów z jesieni sprawił, że BEemka musiała pożegnać się z marzeniami o powrocie do pierwszej ligi. Nie ukrywamy, że mamy do siebie pewne pretensje. Typując wynik spotkania całkowicie zbagatelizowaliśmy świetną formę BEemki przy jednoczesnym nieciekawym spotkaniu Hydry z Oliwą Team. Gdybyśmy przywiązali do tego większą wagę to postawilibyśmy na komplet punktów ‘Zmotoryzowanych’. Gracze Daniela Podgórskiego od pierwszego gwizdka sędziego zakomunikowali, że powalczą o piątą z rzędu pełną pulę. Chwilę po półmetku seta to, co rzucało się w oczy to wyższa kultura gry BEemki, która najzwyczajniej w świecie popełniała mniej błędów od rywali. Po jednym z wielu problemów w komunikacji w zespole Hydry, BEemka wyszła na prowadzenie 15-11 i po chwili spokojnie wygrała partię do 15. Druga odsłona to skuteczna gra BEemki w ataku i bardzo dobra gra w obronie. Nawet jeśli nie udawało im się kończyć akcji za pierwszym razem to wyprowadzane przez nich kontry były już skuteczne. Po jednej z nich, na tablicy wyników było 11-8 dla BEemki i kilkupunktowej zaliczki, zespół Daniela Podgórskiego już nie wypuścił. Najgorsze dla Hydry miało jednak dopiero nadejść. Dyspozycja ‘Bestii’ w trzeciej odsłonie była…bardzo słaba, choć wiecie jakiego określenia chcieliśmy użyć. Początek seta to 7-0 dla wicelidera rozgrywek. Dalej było już 10-4 i do plejady nieudanych elementów w teamie Hydry można było śmiało dorzucić problemy z przyjęciem zagrywki Rafała Kusiaka. Tak pokaźna zaliczka w połowie seta sprawiła, że BEemka bez większych problemów dowiozła zwycięstwo do końca. Brawo, to była naprawdę bardzo ważna wygrana.

Volley Surprise – DNV 2-1 (21-16; 19-21; 21-9)

Choć cele Volley Surprise przed rozpoczęciem sezonu były zdecydowanie inne to po pierwszych spotkaniach, ‘Słupszczanie’ musieli je w pewnym stopniu przemodelować. Aktualnie, celem nadrzędnym drużyny Macieja Siacha jest to, by utrzymać się w trzeciej klasie rozgrywkowej. Czy wtorkowe spotkanie z DNV ich do tego przybliżyło? Cóż, i tak i nie. Z jednej strony był to tryumf nad bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie i to należy rozpatrywać w kategorii pozytywów. Z drugiej zaś – strata punktu z drużyną, która w obecnej kampanii zdobyła do tej pory zaledwie cztery oczka jest na pewno rozczarowująca. Pierwszy set rywalizacji to przewaga Surprise, którzy owszem – do pewnego momentu toczyli wyrównaną walkę z rywalem (13-13), jednak końcówka seta to scenariusz, którego mogliśmy się spodziewać. Przewaga Surprise i ich wygrana do 16. Przy zmianie stron doszło do sytuacji, w której Volley Surprise podzieliło się ze swoimi przeciwnikami wodą mineralną. Wówczas przeszło nam przez myśl czy podzielą się również punktami i wiecie co? Właśnie tak się stało. Pisząc całkiem serio, po bardzo dobrej zagrywce Pawła Krzyżaka, DNV objęło prowadzenie 12-8. Świetna gra w obronie oraz błędy rywali i mnóstwo freeballi sprawiło, że DNV prowadziło po chwili już 15-11. Z czasem zwycięstwo zaczęło jednak wymykać im się z rąk (17-17). Mimo chwilowego przestoju, DNV zdołało po chwili postawić kropkę nad ‘i’ (21-19). Ostatnia odsłona to partia, w której gra zespołu w białych strojach posypała się jak domek z kart. Problemy w przyjęciu sprawiły, że team Stanisława Paszkowskiego miał ogromne problemy z wyprowadzeniem skutecznych akcji i efekt był taki, że ‘Słupszczanie’ wygrali tę partię do 9.

Flota Active Team 2 – Oliwa Team 3-0 (21-14; 21-19; 21-14)

W dość powszechnej opinii, drużyna, która przegra spotkanie miała w konsekwencji pożegnać się z czasem z drugą klasą rozgrywkową. Choć sprawa nie jest jeszcze przesądzona to we wtorkowy wieczór obie drużyny zrobiły bardzo ważne kroki. Flota w kierunku utrzymania w drugiej lidze, natomiast Oliwa w kierunku trzeciej. Ależ to był rozczarowujący występ ‘Oliwiaków’. No bo wiecie. Gdyby nie ostatnie spotkanie, w którym team Dawida Karpińskiego zaprezentował się naprawdę bardzo dobrze w konfrontacji z Hydrą to nie dawalibyśmy im większych szans. Dyspozycja we wspomnianym spotkaniu sprawiła jednak, że w lepsze dni drużyny z ‘serca Gdańska’ nabrało się bardzo dużo osób. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się od wyrównanej walki. Choć Oliwa niezbyt dobrze radziła sobie na skrzydłach to kontakt z rywalem utrzymywała za sprawą środkowych (10-10). O ile w ataku szło im całkiem nieźle to Oliwa miała w dalszej części problem z ustawieniem dobrego bloku, a znajdująca się na autostradzie ekipa Floty postanowiła to wykorzystać (16-11). Końcowa faza seta to spokojne ‘dowiezienie’ wyniku przez ‘Granatowych’. Środkowa partia to najbardziej wyrównany i emocjonujący set, w którym na półmetku mieliśmy remis po 12. Choć w dalszej części Flota prowadziła już 19-16 to Oliwa zanotowała w końcówce zryw, który dał im wyrównanie po 19. Końcówka to skuteczne ataki skrzydłowych Floty, które zapewniły im drugie zwycięstwo w sezonie. Na tym Flota nie chciała jednak poprzestawać. Do ‘podniesienie z parkietu’ był bowiem trzeci punkt. Od samego początku seta, Flota dominowała nad rywalem ‘kulturą gry’. Mniej błędów oraz więcej precyzji to elementy, które sprawiły, że Flota w połowie seta prowadziła już 13-7 by po chwili zgarnąć szalenie istotny komplet oczek.

Challengers – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-16; 21-10; 23-21)

Zachwiejemy chronologię, bo podsumowania obecnej sytuacji Challengersów nie można napisać bez wyrażenia absolutnego podziwu dla roboty, którą wykonują. 9 wygranych spotkań. 27 wygranych setów i 0 straconych. Niebywałe nawet biorąc pod uwagę fakt, że wtorkowe spotkanie nie było być może jakimś wybitnym w wykonaniu Challengers. Całokształt w skali szkolnej to ocena celujący i duża szansa na wysłanie na olimpiadę dla najlepszych prymusów z województwa. Początek spotkania z ACTIVNYMI to walka ‘łeb w łeb’, którą oglądaliśmy od pierwszej piłki aż do stanu po 15. W kulminacyjnym momencie seta, bardzo ważne punkty dla zespołu Wojciecha Lewińskiego zdobyli Tomasz Jakubowski oraz Bartłomiej Dzierzęcki. To po akcjach tej dwójki, lider rozgrywek wysunął się na trzypunktowe prowadzenie (18-15) i po chwili wygrał seta do 16. Środkowa odsłona to absolutnie jednostronne widowisko, w którym ACTIVNI Gdańsk nie mieli pomysłu na to jak zatrzymać atakującego Challengers – Mariusza Kuczko, który kiedy miał naprzeciwko siebie blok…atakował nad nim. Show w wydaniu byłego ligowca w bardzo dużym stopniu przyczynił się do wygranej faworyzowanej drużyny do 10. Na większe emocje musieliśmy poczekać do trzeciego seta. Ten wyglądał tak, jakby ACTIVNI uzbierali na niego siły w drugiej partii i postanowili zrobić wszystko, by zabrać punkt faworyzowanym przeciwnikom.  Bardzo wyrównana partia zaprowadziła nas do stanu po 20. Końcówka to jednak przewaga Challengers, którzy byli o włos przed przeciwnikiem. Kiedy ten zdobywał punkt to po prostu wyrównywał. Sztuka ta graczom Artura Kurkowskiego nie udała się w końcówce, kiedy po ataku w aut jednego ze skrzydłowych, stało się jasne, że Challengersi zgarniają pełną pulę. Brawo!

Volley Surprise – Bayer Gdańsk 1-2 (19-21; 21-19; 14-21)

Po wielkim niedosycie, którym dla ‘Słupszczan’ było spotkanie z DNV, zespół Macieja Siacha przystąpił do drugiego meczu we wtorkowy wieczór. Zadanie numer 2 zdawało się być o wiele bardziej wymagające. Bayer Gdańsk jest bowiem drużyną, która nie powinna mieć żadnych problemów z tym, by utrzymać się w trzeciej lidze. Początek spotkania należał jednak do Volley Surprise, którzy po bloku oraz ataku Damiana Breszki, objęli prowadzenie 7-4. Ich dobra sytuacja trwała do wyniku 10-7, ale już po chwili, ‘Aptekarze’ doprowadzili do wyrównania po 10. Dalsza część seta to dobre i jakościowe granie, w którym obie drużyny popełniały mało błędów i zdobywały punkty po własnych akcjach. Choć Volley prowadził 19-18 to w końcówce popełnili dwa błędy i pierwszy punkt w meczu trafił do ‘Aptekarzy’. Środkowa partia to kontynuacja tego, co oglądaliśmy od początku spotkania. Ojj, gdyby wszystkie mecze trzeciej ligi wyglądały tak jak te, nikt nie mógłby narzekać. Pod koniec wyrównanej partii, Volley Surprise wyszedł na analogiczne prowadzenie jak w pierwszym secie (19-18). Jak się po chwili okazało – tym razem innym był epilog i po dwóch atakach świetnie dysponowanego Damiana Breszki, Volley wygrał do 19. Ostatnia odsłona nie stała niestety na tak wysokim poziomie jak dwa pierwsze sety. Precyzując – Bayer Gdańsk nadal grał dobrą siatkówkę, ale poprawił jeszcze grę w bloku oraz obronie i finalnie wygrał partię do 14.

Maritex – Staltest Pomorze 0-3 (22-24; 16-21; 14-21)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy na to, że potencjalne punkty Maritexu byłyby prawdziwym cudem. Kojarzycie jak kilka dobrych lat temu w jednym z okien objawiła się Matka Boska? Kiedy ludzie zaczęli w to wierzyć to okazało się, że to żadna Matka Boska tylko smugi od płynu do mycia okien. Czemu o tym piszemy? Bo w pierwszym secie również zanosiło się na cud, a skończyło się tak, jak można się było tego spodziewać. W skrócie – po staremu. Maritex już witał się z gąską, już dopisywał do swojego konta bardzo cenny punkt, a tymczasem Staltest wrócił ‘jak feniks z popiołu’. Mimo, że lider drugiej ligi wpadł w tarapaty to obronił kilka piłek setowych i ostatecznie sam wygrał seta do 22. To właśnie charakteryzuje wielkie drużyny. Najczęściej to właśnie im sprzyja karta. Środkowa odsłona nie była już tak emocjonująca. Choć Maritex zaprezentował się w tej partii kapitalnie w obronie, to na wyrównaną walkę sił wystarczyło im do stanu po 14. Dalsza część seta to bardzo dobre i kombinacyjne wystawy Arkadiusza Kozłowskiego, nawet w piłkach sytuacyjnych, które pozwoliły Staltestowi odskoczyć rywalowi i wygrać do 16. Ostatnia odsłona to już wyraźna przewaga teamu Arkadiusza Kozłowskiego, która finalnie skończyła się ich zwycięstwem do 14. Po końcowym gwizdku, zapach pierwszej ligi zaczął być coraz bardziej wyczuwalny. A Maritex? Cóż, choć było blisko to finalnie zostają z niczym. To rzecz jasna komplikuje ich sytuację w ligowej tabeli.