Dzień: 2025-04-02

Zapowiedź – MATCHDAY #17

Przed nami ostatni dzień meczowy w piątym tygodniu rozgrywek. Dość ciekawie zapowiada się starcie w czwartej lidze, w której lider – Aqua Volley podejmie czwartą drużynę w stawce – Sharks. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w pierwszej lidze, w której Merkury zmierzy się z BEemką Volley. Zapraszam na zapowiedź!

Port Gdańsk – Trefl Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Ostatnie dni to kapitalny okres drużyny Trefla Gdańsk. Na początek team Edwarda Pawluna awansował do finału mistrzostw Polski juniorów młodszych, co jest ogromnym sukcesem. Jakby tego było mało – team ‘gdańskich lwów’ radzi sobie coraz lepiej w Inter Marine SL3, w której wygrał właśnie czwarte spotkanie z rzędu, dzięki czemu systematycznie pną się w górę ligowej tabeli. Należy przy tym zauważyć, że w naszych oczach Trefl nie był faworytem wczorajszego spotkania z Dream Volley, a mimo to stał się pierwszą ekipą w sezonie Wiosna’25, która znalazła sposób na ogranie ex-drugoligowca. Środowe spotkanie z Portem Gdańsk będzie dla nich świetną okazją do podkręcenia dorobku punktowego i szansą na to by pokusić się wreszcie o komplet oczek. Nie będzie o to bynajmniej zbyt prosto. Choć ‘Portowcy’ zdołali wygrać tylko dwa z sześciu spotkań, to są oni bardzo niewygodną drużyną, co może potwierdzić kilka trzecioligowych ekip. To, co w obecnej kampanii charakteryzuje team Arkadiusza Sojko to również dość…nierówna forma. Bardzo dobre mecze jak te, w których Port ograł Spontana potrafią przeplatać tymi, o których chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Jak będzie dzisiaj? Więcej argumentów przemawia na korzyść Trefla, ale dużo wskazuje na to, że faworyt będzie miał problem z tym by zgarnąć komplet oczek.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

Sharks – Aqua Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Po ostatniej wygranej z BVT Gdańsk oraz stracie punktu Craftveny w meczu z Chilli Amigos, drużynie Mateusza Drężka udało się utrzymać fotel lidera czwartej ligi. Choć Aqua Volley ma aktualnie dokładnie tyle samo punktów co team ‘Rzemieślników’, to uważamy, że to właśnie ich sytuacja jest lepsza. Nasze przekonanie wynika z dotychczasowego terminarza. Spójrzcie sami:

Aqua grała z: SiiPower, MysterElektroRockets, Siatkersi, BVT Gdańsk oraz TKKF Orlen

Craftvena grała z: Hapag-Lloyd, SiiPower, MysterElektroRockets, Only Spikes oraz Chilli Amigos.

Jak widać, podczas gdy Aqua grała tylko z jednym rywali, który plasuje się na jednym z trzech ostatnich miejsc w lidze – Craftvena grała już z każdym. Wracając do sytuacji Aqua Volley, nie sposób nie wspomnieć o kontuzji Konrada Piotrowskiego, który w dwóch poprzednich sezonach występował w meczach gwiazd i z pewnością jego absencja będzie sporym osłabieniem drużyny. Niezależnie od tego – Aqua pozostaje faworytem środowego spotkania. Dla Sharksów będzie to szóste spotkanie. Z bilansem czterech zwycięstw oraz jednej porażki ‘Rekiny’ plasują się na czwartym miejscu w tabeli. Z całą pewnością mogłoby być lepiej, gdyby nie fakt, że mają oni spory problem z tym by ograć rywali za komplet oczek. Ostatni dzień meczowy to jednak dobra dyspozycja zespołu Pablo Kudinova, po której środowe spotkanie zapowiada się bardzo ciekawie. Jaki będzie wynik? Sądzimy, że w meczu dojdzie do podziału punktów, ale to Aqua Volley wygra.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

VB Sulmin – BVT Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Ależ świetne otwarcie zanotowała ekipa VB Sulmin na początku sezonu Wiosna’25. W pierwszym miesiącu występów w SL3 – team z Sulmina rozegrał pięć spotkań, w których aż cztery razy zanotowali zwycięstwo. Jak do tej pory zespół Kacpra Wiczkowskiego rywalizował z Only Spikes, Tiger Team, SiiPower, Siatkersami oraz Sharks. Tylko ci ostatni znaleźli sposób na ogranie drużyny ‘występującej w delegacji’. Sądzimy, że po środowej serii gier VB Sulmin będzie mógł pochwalić się jeszcze lepszym bilansem. W naszych oczach są oni faworytem meczu. Z drugiej strony nie jest tak, że team w czarnych strojach nie ma swoich mankamentów. Kiedy spojrzymy na statystyki to w jednym obszarze jest bardzo nieciekawie. Na tę chwilę VB Sulmin jest bowiem drużyną, która zdobywa najmniej punktów blokiem w całej czwartej lidze (2,2/mecz). Dla przykładu najlepsi pod tym kątem gracze ACTIVNYCH zdobywają w ten sposób aż 6,33/mecz. Co ciekawe – w drugą stronę również jest nieciekawie. Jak się okazuje, VB Sulmin jest najczęściej blokowaną drużyną czwartej ligi (5,4/mecz), podczas gdy wspomniani ACTIVNI ledwie 2/mecz. Jeśli chodzi o zespół BVT to pod kątem niemal wszystkich statystyk plasują się w środku stawki. Jedynym wyjątkiem jest ostatnie miejsce w blokach ex aequo z VB Sulmin (2,2/mecz). Na koniec, aby nie było zbyt ponuro dla VB Sulmin, to napiszemy, że zaraz za ACTIVNYMI i Chilli Amigos – popełniają oni najmniej błędów w lidze. Jak wiemy – statystyki to w wielu przypadkach ledwie ciekawostka. W naszym odczuciu VB Sulmin wygra dziś po podziale punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Tiger Team – TKKF Orlen

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

W ostatnim podsumowaniu oraz magazynie obiecaliśmy, że nie będziemy wywierać już presji na ekipie Tiger Team, bo jak widać – radzą sobie z nią fatalnie. Po wynikach z początku sezonu uznajemy, że ‘Tygrysy’ są już przeciętną drużyną z czwartej ligi i nie ma sensu być przesadnie zdziwionym w momencie, kiedy gubią punkty z Only Spikes czy…TKKF Orlen. To po prostu normalny dzień w biurze i sądzimy, że w środowy wieczór przekonamy się o tym po raz kolejny. Dla zespołu Dawida Staszyńskiego środowa potyczka będzie meczem numer pięć w sezonie Wiosna’25. Jak do tej pory, zespół w granatowych strojach ma na koncie po dwa zwycięstwa oraz porażki i aktualnie znajdują się na dziewiątymmiejscu w lidze, mając dwa oczka więcej od najbliższego rywala – TKKF Orlen. Zespół Patryka Potrzuskiego przystąpi do meczu po porażce 0-3 z liderem czwartej ligi – Aqua Volley. Trzeba przyznać, że w konfrontacji z tak silnym rywalem, ‘Nafciarze’ nie mieli sportowych argumentów i w odróżnieniu od poprzednich spotkań byli tylko tłem dla rozpędzonego rywala. Zupełnie inaczej wyglądały ich poprzednie mecze z Chilli Amigos czy Sharskami, które to mecze zespół Rafinerii wygrywał w stosunku 2-1. Przed wieczornym spotkaniem pytaniem pozostaje to w jakim składzie wystąpią ‘Nafciarze’. Warto bowiem podkreślić, że we wspomnianym meczu z Aquą Volley zabrakło najskuteczniejszego gracza TKKF Orlen – Krzysztofa Wasilewskiego, który narzekał na uraz. Potencjalny powrót wspomnianego gracza może być ‘game-changerem’ i przyczynić się do niespodzianki. O tym czy tak będzie, przekonamy się za kilka godzin.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

BL Volley – Wolves Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

W środowy wieczór dojdzie do pojedynku numer 5 pomiędzy drużynami. Jak do tej pory lepiej wiodło się graczom Wojciecha Strychalskiego, którzy wygrali trzy z czterech spotkań. ‘Wataha’ okazała się silniejsza od ‘Tygrysów’ tylko raz – półtora roku temu w meczu z 20 listopada 2023 r. Jak będzie tym razem? Nieco lepszą sytuację w ligowej tabeli mają gracze BL Volley, którzy choć rozegrali dwa spotkania mniej niż ich środowi rywale – zgarnęli taką samą liczbę punktów. W trzech rozegranych jak dotąd spotkaniach, BL musiał uznać wyższość drużyny Bayer Gdańsk, natomiast okazał się silniejszy od Portu oraz Oliwy Team. Jeśli chodzi o Wolves Volley to team Karola Ciechanowicza przegrał z Bayerem, Oliwą, Treflem oraz Maritexem. Wolves Volley grało jeszcze jeden mecz i choć w meczu z Osadą to rywal był zdecydowanym faworytem to Wolves Volley sensacyjnie wygrali mecz w stosunku 2-1. To co z pewnością działa na korzyść ‘Wilków’ to fakt, że spośród wszystkich trzecioligowców to właśnie oni mieli najtrudniejszy terminarz. No bo powiedzmy sobie szczerze. Czy kogoś zdziwiłoby gdyby na koniec sezonu pięć wspomnianych drużyn zajęło czołowe pięć lokat w lidze? No nie. Wydaje nam się, że dopiero teraz Wolves Volley pokażą na co ich stać. Choć sytuacja w tabeli na to nie wskazuje – stawiamy dziś na ‘Watahę’.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Kraken Team – Bayer Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Nie ukrywamy, że po nieudanym początku w wykonaniu Krakena, postanowiliśmy ‘spalić tę drużynę na stosie’. W naszym odczuciu Kraken był bowiem modelowym przykładem na to, że awans niekoniecznie jest czymś, do czego drużyna powinna za wszelką cenę dążyć. Po świetnym poprzednim sezonie, w którym team Roberta Skwiercza wygrał wszystkie 13 spotkań, nad drużyną zebrały się czarne chmury. Pierwsze cztery mecze sezonu Wiosna’25 to seria…czterech porażek z rzędu, w których Kraken zdołał ugrać tylko jeden punkt. Kiedy społeczność SL3 uznała, że dla ‘Granatowych’ nie ma już ratunku – sensacyjnie ograli oni Team Spontan w stosunku 2-1, czym rozpalili nadzieje sympatyków drużyny na ‘lepsze jutro’. Skoro są w stanie pokonać Spontana, to czemu z innymi miałoby być inaczej? W środowy wieczór na ‘Bestie’ czeka jednak jedno z najtrudniejszych wyzwań w sezonie Wiosna’25. Według dość powszechnej wiedzy, która poparta jest wynikami z obecnej kampanii – Bayer Gdańsk zdaje się być jednym z najpoważniejszych kandydatów do awansu. Jak do tej pory team Damiana Harica rozegrał cztery mecze i pozostaje jedną z trzech niepokonanych drużyn w trzeciej lidze. Jakby tego było mało – styl, który prezentują obecnie ‘Aptekarze’ jest doprawdy imponujący. W naszym odczuciu są oni aktualnie w takim gazie, że Kraken nie zdoła ich zatrzymać.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

Maritex – Oliwa Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po niespełna pięciu tygodniach rozgrywek, w całej 52 drużynowej stawce pozostało osiem drużyn, które jak do tej pory nie przegrały jeszcze spotkania. Trzy spośród wspomnianych ośmiu ekip to drużyny z trzeciej ligi. Piszemy o tym teraz, bo jedną z nich jest drużyna Michała Pietrasika, która o godzinie 21:00 powalczy o kolejne ligowe punkty z Oliwą Team. Jak do tej pory ‘fioletowi’ rozegrali w sezonie Wiosna’25 cztery spotkania, w których zdobyli jedenaście na dwanaście możliwych punktów. Po pewnych wygranych za komplet punktów z MiszMaszem, Krakenem oraz ADS Volley – czekała ich znacznie trudniejsza przeprawa i trzeba przyznać, że było bardzo blisko tego, by Maritex przegrał z Wolves Volley. Ostatecznie wygrali oni 2-1, ale był to bardzo poważny ‘sygnał ostrzegawczy’. W naszym odczuciu w środowy wieczór przed Maritexem najtrudniejsze z dotychczasowych wyzwań. Dotychczasowy terminarz nie był zbyt wymagający, co pokazuje zresztą ligowa tabela. Dziś ‘Fioletowi’ zmierzą się z Oliwą Team i naszym zdaniem – ‘Oliwiacy’ nie pozostają w tej konfrontacji bez szans. Po falstarcie na początku kampanii, Oliwa wygrała z Wolves Volley oraz Krakenem, zgarniając przy tym sześć punktów. Choć w kolejnym meczu z Bayerem byli bardzo blisko, to musieli finalne uznać wyższość swojego rywala. Wspomniane spotkanie pokazało jednak, że Oliwa potrafi postawić się faworytowi i jesteśmy przekonani, że dziś będzie podobnie. To oznacza z kolei potencjalne ‘kłopociki’ dla Maritexu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Tufi Team – Flota Active Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Niegdyś bezpośrednie spotkanie pomiędzy drużynami elektryzowały sympatyków obu drużyn oraz sporą część społeczności Inter Marine SL3. Cóż – dziś już tak nie jest, a wielki niegdyś mecz się zdewaluował. Bardzo duża w tym ‘zasługa’ graczy Floty Active Team, która w ostatnich kilku sezonach zanotowała duży sportowy regres. Jeszcze do niedawna team Karoliny Kirszensztein rywalizował z powodzeniem w pierwszej lidze. Po spadku wydawało się, że kwestią czasu jest ‘powrót na salony’. Już pierwszy sezon w drugiej lidze pokazał, że nie będzie o to łatwo. Jeśli ktoś z sympatyków Floty miał jednak nadzieje, że sezon Wiosna’25 będzie przełomowy – musi czuć obecnie ogromne rozczarowanie i gorycz. Pisząc w bardzo dużym uproszczeniu – Flota stała się przeciętniakiem w drugiej lidze i w obecnej dyspozycji nie ma szans na to by myśleć o czymś więcej. Inaczej sytuacja wygląda w drużynie Tufi Team, która podobnie jak Flota – nie gra już w elicie. Różnica pomiędzy zespołami jest jednak taka, że zespół Mateusza Woźniaka prezentuje się w drugiej lidze bardzo dobrze i co sezon walczą o awans do elity. Aktualnie ‘Tuffiki’ z kompletem zwycięstw plasują się na drugim miejscu w ligowej tabeli. Sądzimy, że w środowej serii gier zrobią kolejny krok w kierunku elity.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Merkury – BEemka Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Po kapitalnym otwarciu sezonu przez obie drużyny – w minionym tygodniu doszło do ‘schłodzenia nastrojów’. Jeśli chodzi o Merkurego to team Piotra Peplińskiego rozpoczął obecną kampanię od czterech zwycięstw i było to jedno z lepszych inauguracji sezonu dla ‘Planetarnych’. We wspomnianych meczach pięciokrotny Mistrz SL3 pokonywał Szach-Mat, Eko-Hurt, 22 BLT Malbork oraz Volley Gdańsk. Dopiero w piątym meczu, kiedy Merkury rywalizował z Bossmanem, musieli uznać wyższość rywala. Osoby, które znają realia rozgrywek wiedzą, że ilekroć obie drużyny się mierzą – za każdym razem wygrywają zawodnicy Bossmana. Dzisiejsze spotkanie będzie dla Merkurego okazją do odzyskania fotelu lidera rozgrywek. Aby tak się jednak stało, team w granatowych strojach musi wygrać za komplet punktów i dodatkowo odrobić niekorzystny w stosunku do CTO Volley bilans małych punktów. Potencjalna wygrana za trzy punkty, powrót na fotel lidera rozgrywek i…setna wygrana w Inter Marine SL3. Stawka meczu jest dla Merkurego ogromna, a trzeba przyznać, że o tryumf nie będzie im łatwo. BEemka Volley zanotowała najlepszy start w pierwszoligowych rozgrywkach w historii. Na początku sezonu team Daniela Podgórskiego ograł kolejno Eko-Hurt, 22 BLT Malbork oraz AiP. Pojazd z niemieckiego koncernu samochodowego został zatrzymany dopiero na czwartym przystanku, gdzie czekał na nich Szach-Mat. Jak będzie dzisiaj? Stawiamy na szczęśliwy podział punktów dla pięciokrotnych Mistrzów SL3.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

MATCHDAY #16

W hitowym starciu trzeciej ligi – Trefl Gdańsk okazał się mocniejszy od Dream Volley. Ponadto swoje pierwsze spotkanie w sezonie Wiosna’25 wygrała ekipa MiszMasz, która pokonała pogłębiającą się w kryzysie Flotę TGD Team. Zapraszamy na podsumowanie!

Trefl Gdańsk – Dream Volley 2-1 (21-17; 17-21; 21-17)

Mecz o godzinie 19:00 na boisku nr 1 był anonsowany jako hit wtorkowej serii gier. Naprzeciw siebie stanęły bowiem drużyny, które są uznawane za jednych z głównych faworytów do podium trzecioligowych rozgrywek. Od samego początku spotkania obie drużyny nie odpuszczały i na półmetku pierwszego seta mieliśmy remis 10-10. Bardzo ważnym momentem były dwa punkty z rzędu Mateusza Landsberga, po których team ‘gdańskich lwów’, objął prowadzenie 13-10, którego nie wypuścił już do końca (21-17). Niepowodzenie w pierwszym secie nie sprawiło bynajmniej, że Dream Volley przestał ‘szukać swojej szansy’. Choć środkowa odsłona rozpoczęła się identycznie jak pierwsza – od stanu 10-10, to tym razem oglądaliśmy inny epilog. Chwilę po półmetku seta ‘Trefliki’ popełnili kilka błędów w ataku, po którym prowadzenie objęli gracze w niebieskich trykotach (13-11). Wzięty przez trenera Edwarda Pawluna czas na niewiele się zdał. Tuż po nim atakiem oraz blokiem popisali się odpowiednio – Rafał Żebrowski oraz Marcin Bitowt, po którym ‘Marzyciele’ odjechali rywalom na sześć oczek (18-12) i w dalszej części nie mieli problemu z tym by doprowadzić do wyrównania stanu rywalizacji (21-17). O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set, który rozpoczął się lepiej dla zdecydowanie bardziej doświadczonej drużyny w Inter Marine SL3. Po asie serwisowym Marcina Juszczaka, Dream Volley objął prowadzenie 10-6 i był na najlepszej drodze do zwycięstwa. Niestety dla nich – w dalszej części seta to młodzież przejęła inicjatywę i po kilku atakach Stanisława Fornalaka – Trefl najpierw odrobił straty (13-13), a następnie – wysunął się na prowadzenie 15-13. Choć w końcowej fazie seta Dream starał się jeszcze ‘odkręcić sytuację’ to było już za późno i w meczu na szczycie trzeciej ligi – górą byli gracze Edwarda Pawluna.

SiiPower – MysterElektroRockets 0-3 (10-21; 19-21; 13-21)

Gdyby w ślad za nowymi koszulkami poszła również lepsza jakość gry – MysterElektroRockets mogłoby być w 100% zadowolone po wczorajszym spotkaniu. Choć team Pawła Urbaniaka wygrał mecz za komplet punktów, to z pewnością nie było to jednak ich najlepsze spotkanie w historii rozgrywek. Pierwszy set rozpoczął się jednak od wyraźnej przewagi drużyny, której stroje stylizowane są na stroje argentyńskiego ‘River Plate’. Po dwóch punktach świetnie dysponowanego środkowego – Marka Bobkowskiego, MER objęli prowadzenie 11-4. Dalsza część to wyraźna przewaga faworyta, który pozwolił rywalom na zdobycie 10 punktów, przy czym warto zauważyć, że tylko dwa były po własnych akcjach. To oznaczało, że faworyt spotkania mylił się stosunkowo często (21-10). Prawdziwy festiwal niedokładności, niedociągnięć, błędów czy niechlujstwa przyszedł wraz z rozpoczęciem środkowej partii. Po kilku potwornych błędach na początku seta oraz wreszcie składnych akcjach drużyny w niebeskich trykotach – to SiiPower objęli sensacyjne prowadzenie 9-4! Po chwili Sii wypuścili jednak potencjalną wygraną z rąk (11-11). Mimo to – w dalszej części team Fabiana Ehrlicha miał swoją kolejną szansę (17-15), ale i tym razem stało się inaczej. Ostatecznie faworyt wygrał tę partię do 19, ale o tego typu zwycięstwach ktoś mądry powiedział kiedyś jako tych ‘zrodzonych w bólu’. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od…kolejnego wysokiego prowadzenia ostatniej drużyny w ligowej tabeli. Po skutecznym bloku Marka Kucińskiego, SiiPower objęli prowadzenie 9-4! Tym razem MysterElektroRockets nie czekali tak długo i straty odrobili znacznie wcześniej, a następnie wygrali seta do 13.

Speednet 2 – Old Boys 0-3 (22-24; 16-21; 14-21)

Choć Speednet 2 miał w meczu swoje momenty, to do domu wracali ‘na pustaka’. Zero na sześć możliwych punktów to bardzo nieciekawy obraz, który przekreśla mocarne plany ‘Programistów’. Najlepiej team Marka Ogonowskiego prezentował się we wtorek w pierwszym z sześciu rozegranych setów. Z czasem przepraszamy za porównanie – gasł jak ‘Dziewczynka z zapałkami’. Początek spotkania był jednak obiecujący i po skutecznym bloku Adama Galińskiego, czarna tablica wyników wskazywała remis po 11. Już po chwili za sprawą przyjmujących – Mateusza Batyry oraz Piotra Wołodźko, Old Boys wysunęli się na prowadzenie 18-15. Choć wówczas wydawało się, że spokojnie ‘dowiozą wynik’ do końca – po punktach wspomnianego wcześniej Adama Galińskiego oraz Krzysztofa Mejera, Speednet 2 doprowadził do gry na przewagi (20-20). Niestety dla nich – koniec końców to team z Pruszcza Gdańskiego lepiej wytrzymał ‘próbę nerwów’ w końcówce i pierwszy punkt w meczu trafił do zespołu Bartka Kniecia. Prawdę mówiąc – wraz z końcem pierwszej części, skończyły się również emocje. Druga część spotkania to partia, w której team z Pruszcza Gdańskiego szybko objął kilkupunktowe prowadzenie (12-8), które z czasem zamieniło się w wygraną seta do 16. Ostatni set to jeszcze większa dysproporcja. Sił drużynie Speednet 2 wystarczyło do stanu 8-8. Nie da się jednak myśleć o pozytywnym wyniku, jeśli pozwala się rywalowi na zdobycie kolejnych ośmiu oczek, zdobywając przy tym zaledwie trzy (16-11). Ostatecznie po atakach Adriana Wieleby i Mateusza Batyry  w końcówce Old Boysi mogli cieszyć się z kompletu oczek i fotela wicelidera drugiej ligi, brawo!

Siatkersi – Hapag-Lloyd 3-0 (22-20; 21-6; 21-10)

Mecz pomiędzy Siatkersami a Hapag-Lloyd był absolutnym unierswum Inter Marine SL3. Prank sędziego z początku spotkania? Był. Gość przebrany za kontener Hapag-Lloyd? Obecny! Spora liczba kibiców? A jakże – nie zawiedli. Niezawodny bęben? Nie mogłoby być inaczej. Prawdę mówiąc na boisku numer 1 zabrakło tylko ‘baby z wąsami’ i niespodziewanego wyniku. Trzeba przyznać, że do tego ostatniego było naprawdę blisko, w szczególności w premierowej odsłonie. Choć zdecydowanym faworytem była ekipa Siatkersów, to w pierwszej części mieli oni ogromne problemy z ograniem rywali. To Hapag-Lloyd wysunął się na prowadzenie na początku seta i swoją przewagę utrzymywał przez większość partii. Kiedy na tablicy wyników było 15-10 dla ‘Logistyków’, wydawało się, że dopną po chwili swego i zdobędą drugi punkt w sezonie Wiosna’25. Dalsza część seta to szaleńcza pogoń Siatkersów, którym do wyrównania udało się doprowadzić dopiero w samej końcówce (19-19). Ostatnie dwie akcje to udane ataki Macieja Kota, które zapewniły Siatkersom pierwszy punkt w meczu. Dbając o kondycję psychiczną ‘Pomarańczowych’ – o drugim secie lepiej zbyt dużo nie pisać. W skrócie – powróciły w nim ‘stare demony’ Hapag-Lloyd, który musiał przełknąć porażkę w secie do…sześciu! W ostatnim secie nie było o wiele lepiej i tym razem team Joanny Kożuch zdobył dziesięć oczek. W obozie ‘Logistyków’ po wczorajszym meczu mówiło się jednak o pierwszym secie, w którym nie wykorzystali bardzo dużej szansy. 

Team Spontan – ADS Volley 2-1 (21-19; 21-12; 17-21)

Choć początek sezonu w wydaniu ‘Spontanicznych’ był koszmarny, to dyspozycja drużyny Piotra Raczyńskiego w meczu z Flotą TGD Team pozwalała sądzić, że w konfrontacji z ADS Volley sięgną po trzy oczka. Do pewnego momentu meczu – plan nakreślony w ‘Spontanicznych głowach’ zdawał się realizować w perfekcyjny sposób. Już od początku spotkania Team Spontan objął inicjatywę i po punktach Krzysztofa Lepera oraz Mariusza Krynickiego, objęli prowadzenie 9-6. Po chwili ‘Pomarańczowi’ powiększyli swoją przewagę i kiedy prowadzili 17-13, to uznaliśmy, że krzywda im się już nie stanie. W dalszej części ADS zniwelował co prawda stratę do jednego oczka (20-19), ale ostatnie słowo należało już do faworyta (21-19). Środkowa partia to wyraźna przewaga Team Spontan. Choć set zaczął się od dobrej gry  w obronie beniaminka trzeciej ligi (6-5), to po chwili popełnili oni serię błędów, po których Spontan wysunął się na prowadzenie 11-6. Dalsza część seta to wyraźna przewaga zespołu w pomarańczowych strojach, który wygrał tę partię do 12. W ostatnim secie – Team Spontan wrócił do korzeni. W historii SL3 było już mnóstwo spotkań, w których team Piotra Raczyńskiego miał problem z tym by postawić kropkę nad ‘i’. Nie inaczej było i tym razem. Lepiej finałową odsłonę rozpoczęli gracze Jakuba Florczaka, którzy objęli prowadzenie 5-2. Choć po chwili wszystko wydawało się ‘wracać do normy’ (6-6), to były to ‘miłe złego dla Spontana’ początki. W dalszej części po akcjach Dominika Bychowskiego oraz Oliwiera Rymszy, ADS objął prowadzenie 14-9, którego nie wypuścili już do samego końca (21-17).

Speednet 2 – Złomowiec Gdańsk 0-3 (14-21; 13-21; 14-21)

Po bardzo udanym poprzednim dniu meczowym, w którym Speednet ograł za komplet punktów Inter Marine Masters oraz Flotę Active Team, uznaliśmy, że są oni w stanie sięgnąć we wtorek po trzy z sześciu punktów. Według naszych wyobrażeń, pierwszy punkt Speednet miał zdobyć w konfrontacji z Old Boys, a następnie – dwa oczka ze Złomowcem. Po pierwszym meczu stało się jasne, że aby zdobyć trzy oczka – Speednet musi wygrać ze Złomowcem za komplet punktów. Cóż – dawno tak nie ‘przestrzeliliśmy’ z przedmeczowymi predykcjami, bo na tle ‘Złomków’ – Speednet wyglądał bardzo słabo. Pierwszy set zaczął się nerwowo dla ‘Programistów’, którzy weszli kiepsko w mecz i już na początku kilkupunktową przewagę zbudowali sobie gracze w miedzianych strojach (8-5 -> 13-8). Patrząc na spotkanie z boku trudno nie odnieść było wrażenia, że Złomowiec gra na absolutnym luzie i nie musi się przesadnie spinać, by kolejnymi akcjami ‘dojeżdżać’ swojego rywala (21-14). Środkowa odsłona nie zmieniła oblicza meczu, jeśli chodzi o aspekt sportowy. Zmienił się natomiast aspekt psychologiczny, bo w odróżnieniu do pierwszego seta – Speednet nawet się nie denerwował absolutną niemocą. Już na półmetku seta Złomowiec zbudował sobie przewagę 12-7 i po chwili dokonał ‘dzieła zniszczenia’ wygrywając do 13. Ostatni set to kontynuacja egzekucji, w której w roli kata wcielił się zespół Złomowca. Kiedy na tablicy wyników było 7-2, Speednet przestał udawać, że będzie starać się odwrócić losy rywalizacji. Ostatecznie ‘Złomki’ wygrywają partię do 14, a cały mecz 3-0, wracając przy okazji na podium drugiej ligi – brawo!

Hydra Volleyball Team – Inter Marine Masters 2-1 (21-17; 15-21; 21-19)

Po bardzo rozczarowującym dniu meczowym, w którym Inter Marine Masters przegrali dotkliwie ze Speednetem 2, a następnie z Tufi – zespół Andrzeja Masiaka przystępował do kolejnego trudnego meczu. Tym razem ich rywalem była ekipa Hydry Volleyball Team, która ‘najgorsze ma już chyba za sobą’. W naszym odczuciu to team Sławomira Kudyby był faworytem, ale potencjalny punkt ‘Mastersów’ był jak najbardziej możliwym i prawdopodobnym scenariuszem. Pierwszy set rywalizacji owszem – był wyrównany i oglądaliśmy akcje ‘punkt za punkt’, ale tak prawdę powiedziawszy – nie był to fragment, o którym dziś rano rozmawiali ludzie w SKM-ce, którzy jechali do pracy bądź na uczelnie (15-15). Końcowa faza seta to pełen wachlarz możliwości Hydry i punkty: Plichtowicza, Czopura, Czajkowskiego, Birunta oraz Kukielskiego. Tak – każdy z ‘Ohany’ dołożył swoją cegiełkę do wygranej pierwszego seta do 17. Środkowa odsłona nie była dla Hydry już tak dobra. Nawiązując do 'Rodziny’, dwa pierwsze sety były metaforą życia w rodzinie, gdzie raz jest lepiej, a raz gorzej, nieprawdaż? No – to tym razem było gorzej i to znacznie. Ex-pierwszoligowiec nie mógł sobie poradzić w tej partii z beniaminkiem drugiej ligi i to team w białych strojach wyglądał znacznie lepiej. Po kilku punktach Wiktora Chełmińskiego, Inter Marine rozpoczęło tę partię od prowadzenia…9-2, po którym nie mieli problemów z wykończeniem rywala (21-15). Niech was, drodzy czytelnicy nie zwiedzie wynik trzeciego spotkania. Ten mógłby sugerować, jakbyśmy w finałowej partii oglądali niesamowicie emocjonujący set, który rozstrzygnął się dopiero w końcówce. Prawda jest natomiast taka, że ‘Bestia’ kontrolowała przebieg gry od samego początku aż do końcówki. Warto zaznaczyć tu, że w kilku końcowych akcjach mieli problem z tym by udokumentować swoją wygraną, co dało nieco tlenu ich rywalom. Ostatecznie jednak – ostatni punkt w meczu zdobył bardzo dobrze dysponowany – Marcin Kukielski. Miło patrzeć jak wspomniany przyjmujący wraca do wysokiej formy po poważnej kontuzji – brawo!

Flota TGD Team – MiszMasz 1-2 (21-16; 19-21; 19-21)

Sytuacja wtorkowych rywali na początku sezonu była daleka od przedsezonowych oczekiwań. Oczywiście zdecydowanie gorszą sytuację mieli gracze MiszMasz, którzy pozostawali jedyną drużyną w trzeciej lidze bez wygranej czy choćby punktu. Ba – w podobnej sytuacji była jeszcze tylko jedna drużyna w lidze – 52 ekipa w ligowej stawce – SiiPower. Jakież było nasze przedmeczowe zdziwienie, kiedy w szeregach drużyny Jakuba Waszkiewicza, pojawiła się dwucyfrowa liczba graczy! Każdy kto zna tę drużynę wie, że na boisku nr 2 doszło do cudu. Tak czy siak – mobilizacja w obozie MiszMaszu niemal ‘kipiała’. Ambicje jedno, a rzeczywistość pierwszego seta drugie. Spotkanie rozpoczęło się bowiem od wyraźnej przewagi Floty, która rozpoczęła partię od mocnych ataków, po których objęli oni prowadzenie 9-2, a następnie 12-5. Z czasem MiszMasz prezentował się jednak coraz lepiej i ewidentnie ‘ogarnął się’ po początkowym szoku. Choć na odrobienie strat było już za późno (21-16), to czuliśmy, że w środkowej odsłonie będzie już zupełnie inaczej. Głównymi motorami napędowymi MiszMaszu była w drugiej odsłonie para skrzydłowych – Maciej Manista – Michał Faron. To po atakach wspomnianej dwójki, MiszMasz objął na półmetku prowadzenie 12-7. Choć z czasem Flota zbliżyła się do rywala na dwa oczka (17-15), to MiszMasz już tego nie wypuścił, doprowadzając do wyrównania w setach (21-19). Ostatnia odsłona była bardzo podobna. W pierwszej części ‘czerwona latarnia trzeciej ligi’, objęła wysokie prowadzenie (12-5), które z czasem systematycznie topniało. Ba – w dalszej części seta Flota TGD objęła nawet prowadzenie (16-15), ale ostatnie słowo w meczu należało już do teamu Jakuba Waszkiewicza, który zanotował pierwsze zwycięstwo w sezonie Wiosna’25 – brawo!

EKO-HURT – Speednet 1-2 (17-21; 16-21; 21-15)

W zapowiedziach przedmeczowych zwracaliśmy uwagę na fakt, że choć obie drużyny rywalizowały już 18 razy, to Speednet tylko raz zdołał ograć swojego rywala za komplet punktów. W naszych oczach do poprawy tego bilansu miało dojść właśnie we wtorkowy wieczór. Uznaliśmy, że w ostatnim czasie drogi obu drużyn rozjechały się na tyle mocno, że jest to ‘pewniaczek’. Niestety dla Eko-Hurtu – duża w tym ‘zasługa’ tej drużyny, która co by nie mówić – póki co odstaje. Początek spotkania mógł być dla wielu obserwatorów sporym zaskoczeniem. Na ‘bombie’ w Eko-Hurcie zabrakło etatowego ‘atakera’ – Wojciecha Ingielewicza. Zamiast niego na prawym skrzydle zobaczyliśmy nominalnego środkowego – Piotra Okoniewskiego i wydaje nam się, że na tej pozycji w SL3 wspomniany gracz wystąpił po raz pierwszy. Już na początku spotkania Speednet ruszył z atakami, po których objął prowadzenie 9-3. W dalszej części seta gra się wyrównała, a ‘Hurtownicy’ zniwelowali stratę do jednego oczka (15-14). Końcówka seta to jednak przebudzenie Speednetu, który sięgnął po pierwszy punkt w meczu (21-17). Środkowa odsłona rozpoczęła się bardzo podobnie jak premierowa partia. Po punktach ‘Żurka’, Speednet objął prowadzenie 6-1. Podobnie jak wcześniej i tym razem Eko-Hurt doprowadził do wyrównania po 12, w czym duża zasługa Sebastiana Rydygera. Kiedy Eko-Hurt zrobił jednak przejście i wspomniany gracz znalazł się w drugiej linii – Eko-Hurt miał problemy ze skończeniem ataku i po chwili Speednet cieszył się z wygrania drugiego seta. Ostatnia partia to nieoczekiwany zwrot akcji, w którym po punktach Piotra Okoniewskiego oraz Konrada Buczkowskiego, Eko-Hurt objął prowadzenie 6-3. Na pojawiający się kryzys Speednet zareagował błyskawicznie i już na początku seta wykorzystał czas. To na niewiele się jednak zdało. Już po chwili ‘Hurtownicy’ po akcjach duetu Dawczak – Gawrewicz wysunęli się na prowadzenie 16-11, które z czasem zamienili na wygraną seta do 15.