Dzień: 2024-11-13

Zapowiedź – MATCHDAY #34

W środowy wieczór dojdzie do 9 pojedynków. Bardzo ciekawie zapowiadają się mecze w elicie, w której formę AiP sprawdzą kolejno Speednet oraz Bossman Team. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w spotkaniach z dolnej partii tabeli drugiej oraz trzeciej ligi. Zapraszamy na zapowiedź!

BL Volley – Wolves Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Jeszcze do niedawna, drużyna Wolves Volley była wskazywana jako jedna z ekip, która padnie ofiarą bardzo wysokiego poziomu trzeciej ligi. Choć nie zgadzali się z tym sami zainteresowani zawodnicy to spore wątpliwości mieliśmy również my. Za takim scenariuszem przemawiała wówczas nieciekawa sytuacja w ligowej tabeli a na dodatek – coraz większe problemy kadrowe drużyny Karola Ciechanowicza. W naszym odczuciu w sposób oczywisty przekładało się to na wyniki. Wolves Volley przegrało wówczas aż pięć z sześciu spotkań i jakby tego było mało – jeśli przegrywali to za każdym razem w stosunku 0-3. Choć wrzesień był bardzo nieudaną kampanią, październik oraz listopad to zupełnie inna historia. Do spotkania z BL Volley, ‘Wataha’ przystąpi po serii czterech zwycięstw z rzędu i biorąc ten fakt pod uwagę, nie są oni bez szans w rywalizacji z BL Volley. Historia ‘Tygrysów’ w obecnym sezonie jest dość podobna. Precyzując – team Wojciecha Strychalskiego od początku sezonu przegrał kilka spotkań, ale kiedy wrzucili wyższy bieg to wygrali sześć z siedmiu pojedynków. Wspomniany bilans mógł być co prawda nieco gorszy, ale team w biało-pomarańczowych barwach dokonał niemal niemożliwego i zdołał podnieść się z beznadziejnej sytuacji w meczu z ACTIVNYMI Gdańsk, przechylając finalnie szale zwycięstwa na swoją korzyść. Dużo wskazuje na to, że w środowym spotkaniu również będą faworytem. Potencjalna wygrana sprawi, że BL Volley niemal na pewno znajdą się w czołowej szóstce najsilniejszej trzeciej ligi w historii. Cóż – nie jest źle. 

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 2-1

ACTIVNI Gdańsk – Bayer Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Piosenka motywacyjna zespołu ACTIVNYCH w drodze do hali Ergo Arena? Feel – ‘Pokaż na co Cię stać’. Znajdziemy tam kilka ciekawych wersów. Ten najważniejszy – ‘Pokaż na co cię stać, ale nie jeden raz’. Tylko w taki sposób team Artura Kurkowskiego może zmienić bieg historii. Historii, której finał zdaje się nieuchronny. Wszystko wskazuje bowiem na to, że po środowej serii gier, piąta siła poprzedniego sezonu przypieczętuje swój spadek do czwartej ligi. ACTIVNI mają rzecz jasna nadzieje, że może być inaczej. Że los może okazać się dla nich łaskawy. W naszym odczuciu w całej tej sytuacji przypominają alkoholika, którego problem dostrzegają wszyscy wokół, a tylko jemu wydaje się, że sytuacja jest pod kontrolą. Mniej jaskrawy przykład? Proszę bardzo. Kojarzycie mema, w którym pies siedzi w pomieszczeniu, w którym jest pełno płomieni, a on twierdzi, że wszystko jest w porządku? Niezależnie, który przykład użyjemy nie zmienia to położenia ACTIVNYCH, którzy do wczorajszego meczu mogli liczyć na to, że ograją Port Gdańsk oraz ‘Aptekarzy’ i rzutem na taśmę zapewnią sobie utrzymanie w lidze. Chcieli zrobić to co zrobiła ekipa, z którą się dziś zmierzą. Choć Bayer nie zapewnił sobie wciąż utrzymania to w ostatnich spotkaniach zrobił bardzo dużo by zakończyć sezon z uśmiechami na ustach. W ostatnich czterech meczach, team w zielono-granatowych barwach wygrał aż trzy spotkania i do meczu z ACTIVNYMI podchodzą w doskonałych nastrojach. Jeśli wygrają to już przed meczem z Wolves Volley zagwarantują sobie utrzymanie. Jak to szło? Prawdziwych facetów poznaje się po tym jak kończą, a nie zaczynają?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 1-2

Maritex – Tiger Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Ostatnie wydarzenia w Inter Marine SL3 ułożyły się dla Maritexu fatalnie. Nie dość, że sami dostawali w łeb raz za razem to na dodatek, pozostałe drużyny walczące o utrzymanie zaczęły wygrywać. Dziś, po pewnym czasie od tego kiedy ostrzegaliśmy Maritex, że ich sytuacja jest bardzo nieciekawa już nikt się nie złości na Redakcje. Nikt nie mówi – ‘co oni pieprzą’. Choć uwierzcie na słowo – nie chcieliśmy, aby tak to się wszystko potoczyło to dziś Maritex zagra w meczu o życie. Meczu o ‘być albo nie być’ w trzecioligowych rozgrywkach. Ten sezon da się jeszcze uratować. Aby tak się jednak stało, gracze Michała Pietrasika muszą się jednak ogarnąć. Muszą być drużyną, która ma wspólny cel. Być jednością. Wówczas mają bardzo dużą szansę na tryumf z ‘Tygrysami’. Jeśli jednak będzie tak, że pomyślą o tym, że mecz przeciwko Tigerowi wygra się sam to nie wróżymy im powodzenia. Tak jak informowaliśmy przy okazji zapowiedzi meczu ‘Tygrysów’ z Oliwą Team – gracze Dawida Staszyńskiego nie są tak słabi by przegrać wszystkie spotkania w sezonie. Oglądaliśmy już takie historię. Historię, w której team zawodził przez cały sezon, a w ostatnim meczu sezonu wspinał się na wyżyny własnych umiejętności i żegnał się z daną klasą rozgrywkową na ‘własnych zasadach’. Z podniesioną głową i czymś co scalało drużynę przed nową edycją. Jak to się wszystko potoczy? Stawiamy na to, że Maritex wykorzysta szansę od losu i oddali od siebie wizję spadku. Jeśli wygrają za komplet – będą bezpieczni.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 3-0

Aqua Volley – Kryj Ryj

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Do wczorajszego wieczora, drużyna Kryj Ryj miała szanse na podium rozgrywek. Aby tak się jednak stało, zespół Ryszarda Rakowicza musiał wziąć  udany rewanż na Chilli Amigos za mecz z rundy zasadniczej, w której przegrał w stosunku 1-2. Bez zbędnego przedłużania – nie wziął. Ba, we wtorkowej serii gier team ‘Mordeczek’ zaprezentował się na tle tego samego rywala jeszcze gorzej niż miesiąc temu i zamiast wygranej, Kryj Ryj nie zgarnął ani jednego punktu. To oczywiście sprawiło, że szansę ‘Amigos’ na medale bardzo mocno wzrosły. Nie jest to rzecz jasna zbyt dobra wiadomość dla Aqua Volley, która owszem – rozegrała mniej spotkań niż ‘Amigos’, ale aktualnie to oni grają pod presją. Jeśli dziś team Mateusza Drężka nie wygra z Kryj Ryj to bardzo mocno skomplikuje sobie sytuację, która do niedawna wydawała się komfortowa. Tak było chociażby w rundzie zasadniczej, w której Aqua wygrywała z dzisiejszym rywalem w stosunku 2-1. Dziś gracze w ciemnych strojach podchodzą do meczu z zupełnie innym nastawieniem. Jeśli wygrają bowiem za komplet oczek to w ligowej tabeli zrównają się z wiceliderem rozgrywek. Aktualnie zastanawiamy się nad tym czy dwie porażki z rzędu z Krakenem nie złamały drużyny Aqua Volley i czy ci – będą w stanie zakończyć udanie sezon. Cóż, za kilka godzin będziemy już nieco mądrzejsi.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 2-1

AiP – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Jest już naprawdę blisko. Po ostatnim tryumfie z CTO Volley za komplet punktów, Speednet umocnił się na pierwszym miejscu w ligowej tabeli i od tytułu mistrzowskiego dzielą ich już trzy kroki. To na co warto zwrócić uwagę to fakt, że ‘Programiści’ mają aktualnie handicap w postaci trzech punktów przewagi nad drugim w tabeli Bossmanem. To oznacza, że mają pewien margines błędu. Z całą pewnością  nie chcieliby go jednak wykorzystywać już w środowy wieczór. W naszym odczuciu są oni wyraźnym faworytem starcia i dość prawdopodobnym wynikiem jest powtórka z sezonu zasadniczego, w którym Speednet wygrał za komplet punktów. Taki scenariusz nie jest bynajmniej tylko naszym wymysłem. Na wygraną Speednetu wskazuje ponad…80% typerów. Połowa z nich stawia, że będzie to komplet oczek. Jeśli by tak faktycznie było to gracze w różowych strojach mieliby już 27 punktów. Warto przypomnieć, że równo rok temu, Eko-Hurt wygrywał ligowe zmagania z 26 oczkami, a Speednet ma przecież w zanadrzu jeszcze dwa mecze. Oczywiście  nie ma co dzielić punktów na ‘żywym AiP’. Z tego co słyszymy Speednet może mieć w środowy wieczór pewne problemy kadrowe, a to z kolei sprawia, że szanse zespoły Adriana Ossowskiego rosną. Z drugiej strony pamiętajmy, że ‘Przyjaciele’ wciąż mają realną szansę na pierwsze w historii podium w pierwszej lidze. Aby tak się jednak stało, muszą oni punktować. Również z rywalami z ligowego topu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 0-3

AXIS – Challengers

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Choć jest naprawdę źle i ‘pacjent leży już na OIOMie’ to jest jeszcze szansa na to, by obecny sezon dało się uratować. W zdecydowanie gorszym położeniu znajdują się gracze AXIS, którzy do spotkania przystępują jako ostatnia drużyna w ligowej tabeli. Podkreślaliśmy to wielokrotnie, ale spośród pięciu drużyn, które walczą aktualnie o utrzymanie to AXIS zdaje się być aktualnie w najgorszej dyspozycji. Kiedy spojrzymy na obecny sezon to trudno nie zarzucić małej szyderki i z tego miejsca zaproponować ‘Czerownym’ grę w popularnym programie w TVP – 1 z 10. Tak się składa, że gracze AXIS wygrali w obecnej kampanii zaledwie jedno z dziesięciu spotkań i jest to wynik zawstydzający. Tak jak wspomnieliśmy jednak na wstępie, jeszcze nie wszystko stracone. W trzech ostatnich meczach sezonu, AXIS zmierzy się z Challengersami, Flotą TGD Team oraz Dream Volley. Wszystkie z wymienionych drużyn znajdują się w zagrożonej strefie i może się okazać, że AXIS rzutem na taśmę się utrzyma. Więcej szans na realizacje wspomnianego celu ma rzecz jasna ekipa Wojciecha Lewińskiego – Challengers. Nie dość, że mają oni o cztery punkty więcej od swojego rywala to na dodatek rozegrali od nich o jedno spotkanie mniej. Jeśli środowy wieczór potoczy się po ich myśli to oddalą od siebie kłopoty. Nos podpowiada nam, że to właśnie beniaminek jest faworytem dzisiejszego starcia.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 1-2

DNV VG – MPS Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Ależ to jest kapitalny okres drużyny DNV VG. Podkreślaliśmy to wiele razy. Sezon Jesien’24, team ‘żółto-czarnych’ rozpoczął dość niemrawo i bardzo często męczył się z niżej notowanymi rywalami. Kiedy uznaliśmy, że gra na ‘pół gwizdka’ wyeliminuje ich z walki o awans do elity, ‘żółto-czarni’ odpalili prawdziwą rakietę. Aby dobrze zobrazować postawę drużyny to w obecnej kampanii przypominają oni uruchomiony piekarnik, który dopiero z czasem nabiera odpowiedniej temperatury. W naszym odczuciu, DNV VG złapał najlepszą formę na kluczowe spotkania i w czterech ostatnich meczach zgarnęli komplet 12 oczek. Sytuacja jest tym bardziej imponująca kiedy weźmiemy pod uwagę to z kim wówczas rywalizowali. Mowa tu bowiem o trzech poważnych kandydatach do podium rozgrywek oraz zawsze groźnym Złomowcu. WOW. Kapitalnie. Forma trzykrotnych Mistrzów SL3 nie przeszła bez echa. To właśnie DNV VG było bardzo często wskazywane w facebookowym konkursie jako team, który awansuje za chwilę do pierwszej ligi. Aby tak się jednak stało, weterani SL3 (dwanaście sezonów!) muszą wygrać spotkanie z…odwiecznym rywalem. Z pewnością są zdecydowanym faworytem. Zespół MPS przeżywa aktualnie największy kryzys odkąd powstała drużyna czyli ośmiu lat. Ledwie co byli wicemistrzem SL3, a dziś bronią się przed spadkiem do trzeciej ligi. Coraz więcej znaków wskazuje na to, że będzie to walka nierówna i w dwa sezony MPS spadnie z pierwszej do trzeciej ligi. Niebywałe.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 3-0

AiP – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Wszystko wskazuje na to, że kwestia tytułu mistrzowskiego w sezonie Jesień’24 rozstrzygnie się pomiędzy dwiema drużynami. Mowa tu o Speednecie oraz Bossmanie. Co ciekawe, formę obu wspomnianych drużyn sprawdzi dziś wieczorem ekipa AiP, która najpierw zmierzy się z liderem, a następnie wiceliderem rozgrywek. Choć logika podpowiada, że Bossman oraz Speednet będą wyraźnymi faworytami spotkań to trudno uwierzyć nam w scenariusz, w którym AiP nie powalczyłoby w obu meczach o co najmniej jeden punkt. Podobnie jak w przypadku meczu ze Speednetem tak i tym razem stawiamy na podział punktów, a jeśli faktycznie tak będzie to dwie czołowe drużyny sezonu Jesień’24 zachowają wobec siebie status quo. Jeśli chodzi o Bossmana to team Jakuba Kłobuckiego przystąpi do meczu po zwycięstwie z BEemką Volley. Choć w naszym odczuciu faworytem wspomnianego meczu byli rywale to finalnie zespół z puszką piwa w logo cieszył się ze zwycięstwa. Wspomniana wygrana poza bardzo ważnymi punktami sprawiła jeszcze, że obalona została teza, w której Bossmana można było przyrównać do biegacza, który iście sprinterskim tempem zaczął dystans 1500 metrów i po pokonaniu 400 metrów, wyraźnie zwolnił. Kto wie, być może forma wróciła na ten najważniejszy moment sezonu? Należy to podkreślić bardzo wyraźnie – wciąż są ‘Panami sytuacji’. Jeśli wygrają wszystko do końca za komplet punktów, zostaną Mistrzem dwunastego sezonu Inter Marine SL3.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 1-2

BES Boys BLUM – Challengers

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Pompowany od kilku tygodni balonik został w poniedziałkowej serii gier przebity. Mowa tu rzecz jasna o drużynie BES Boys BLUM, która rywalizowała z 22 BLT Malbork i we wspomnianym spotkaniu nie zdobyła choćby punktu. To w sposób oczywisty przekłada się na ich sytuację w tabeli i kwestie potencjalnego awansu do pierwszej ligi. Oczywiście – wciąż jest na to szansa i jeszcze nie wszystko zostało przesądzone. Faktem natomiast jest, że w ostatnim czasie gracze Daniela Bąby nie zachwycają tak jak jeszcze kilka tygodni temu. Dość powiedzieć, że w sześciu ostatnich spotkaniach, ‘Chłopcy’ tylko raz zdołali wygrać za komplet punktów. W pozostałych meczach albo dzielili się dorobkiem z rywalami, albo w najgorszym przypadku przegrywali. W środowy wieczór team Daniela Bąby podejmie drużynę Challengers i z kilku powodów będzie to dla nich spotkanie szczególne. Pierwszą kwestią jest rzecz jasna to, że zwycięstwo za komplet punktów wydłuży ich szansę na bezpośredni awans do elity. Drugą sprawą jest to, że obie drużyny mają ze sobą ‘rachunki do wyrównania’. Choć w poprzednim sezonie, po którym obie drużyny awansowały do drugiej ligi, BES Boys BLUM wygrali wszystkie spotkania w sezonie to koniec końców i tak zajęli miejsce za Challengersami. Środowy mecz nie będzie bynajmniej meczem szczególnym wyłącznie dla ekipy BBB. Challengersi wciąż nie mają pewnego utrzymania w drugiej lidze a każdy punkt ich do tego przybliża. Sądzimy, że w meczu dojdzie do podziału punktów z korzyścią dla BES Boys BLUM.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 2-1

MATCHDAY #33

We wtorek siódme zwycięstwo z rzędu, które przybliża drużynę do medali odniosła drużyna Chilli Amigos. Ponadto bardzo ważne mecze w kontekście walki o utrzymanie wygrały drużyny Eko-Hurt oraz Flota TGD Team. Zapraszamy na podsumowanie!

Kryj Ryj – Chilli Amigos 0-3 (17-21; 18-21; 12-21)

Parafrazując słynną przed laty piosenkę Britney Spears napiszemy – Oops, they did it again! To co robi aktualnie Chilli Amigos przypomina lawinę. Jak wiadomo – ta rozpoczyna się zazwyczaj od małej śnieżki by po chwili zniszczyć wszystko co napotka na swojej drodze. Ledwie kilka tygodni temu, gracze w czerwonych strojach zastanawiali się nad sensem dalszego grania. Był to czas, w którym wszyscy z nich dworowali a morale drużyny były na samym dnie. Wszystko zmieniło się 8 października. Od tamtej pory Chilli wygrało siedem spotkań z rzędu, po których wskoczyli na trzecie miejsce w ligowej tabeli. Dziś już nikt się nie śmieje. Dziś drużyny na widok czerwonych papryczek podchodzą z dystansem. Myślą – będzie zbyt pikantnie. Respekt do rywala, któremu w ostatnim czasie wszystko wychodzi było czuć od pierwszego gwizdka sędziego. Po dobrej grze w ataku, team w czerwonych strojach objął prowadzenie 13-9 i z krótką przerwą, kilkupunktowe prowadzenie dowieźli do samego końca (21-17). Choć wynik był bardzo zbliżony do premierowej partii to jednak mamy poczucie, że mecz wyrównał się dopiero w środkowej odsłonie. Po kilku niekorzystnych decyzjach dla ‘Amigos’, zespół Kryj Ryj objął prowadzenie 14-12. Po chwili ‘Amigos’ wyrównali a po dwóch bardzo ważnych punktach środkowego – Filipa Kosewskiego, objęli prowadzenie 16-14. Choć w dalszej części ‘Mordeczki’ podjęły jeszcze walkę to po dwóch błędach w końcówce, z drugiego punktu cieszyli się gracze Chilli Amigos. Niepowodzenie z dwóch pierwszych setów ewidentnie podcięło skrzydła drużynie Kryj Ryj, która w trzeciej partii ‘nie była już sobą, o nie’. Po punktach środkowych – Chilli objęło prowadzenie 11-3 i stało się jasne, że za chwilę będą cieszyli się z arcyważnej wygranej za komplet punktów. Wow – to się naprawdę dzieje!

Tiger Team – Oliwa Team 0-3 (14-21; 19-21; 14-21)

Wtorkowe spotkanie było dla ‘Tygrysów’ przedostatnią szansą na odniesienie pierwszego zwycięstwa w sezonie Jesień’24. To, że nawet przeciwko dobrej Oliwie jest to możliwe, pokazała ostatnio ekipa Wolves Volley, która mimo iż nie była faworytem meczu, zaprezentowała się z bardzo dobrej strony. Z takiej, a z pewnością nie w pierwszym secie nie zaprezentowała się jednak ekipa ‘Tygrysów’, która rozpoczęła spotkanie w swoim stylu. Od samego początku spotkania Tiger Team nie mógł znaleźć skutecznego sposobu na to by zdobywać punkty. Ba – rywale nie chcieli im w tym przesadnie pomagać, bo sami popełniali mało błędów i na półmetku seta mieliśmy prowadzenie Oliwy 11-4. Choć w dalszej części Oliwa prowadziła już…17-7 to w końcowej fazie seta zlitowali się nieco nad chwiejącym przeciwnikiem i zamiast go wykończyć – pozwolili im na zdobycie kilku punktów. Tak czy siak – było to absolutnie jednostronne widowisko. Niezbyt nachalna postawa przeciwników mogła nieco uśpić czujność rywali, którzy w drugiej części seta nie zdołali tak stłamsić rywali. Choć rozpoczęło się dla Oliwy kapitalnie i po punkcie Pawła Jasnocha prowadzili już 6-1 to w dalszej części seta, Tiger Team poprawił przyjęcie i zaprezentował zdecydowanie inną siatkówkę. Wyrównana gra obu drużyn trwała do stanu po 16. Dopiero pod koniec Oliwa uzyskała dwa punkty przewagi, której nie roztrwonili już do końca (21-19). Jeśli ktoś po drugim secie miał nadzieje na to, że w trzeciej partii będzie równie ciekawie – musiał czuć się rozczarowany. Już na półmetku seta stało się jasne, że to Oliwa po chwili wygra. Po ataku Adriana Jaromka było bowiem 11-6. Dalsza część seta to kontynuacja dobrej gry faworyta spotkania, który finalnie wygrał partię do 14, a cały mecz 3-0 poniekąd rehabilitując się za ostatnią porażkę.

Craftvena – Siatkersi 2-1 (21-17; 18-21; 21-16)

Kurczę, nie chcielibyśmy być źle odebrani. Wiemy, że bardzo często narzekamy i marudzimy. Wiemy, ze zamiast pochwalić – wolimy trzykrotnie skrytykować. Wiemy również, że jest to opis meczu czwartej ligi grupy B, ale na Boga – tak dużej niedokładności to nie widzieliśmy od dłuższego czasu. No bo przecież nie jest tak, że jedni i drudzy nie potrafią grać. Nie jest tak, że zawodnicy obu drużyn nie wiedzą, że akcje dzielą się na trzy sekwencję – przyjęcie – rozegranie – atak. We wtorkowy wieczór były momenty, w których obie drużyny próbowały zaskakiwać rywali palcami z pierwszej piłki. Ci drudzy nie pozostawiali rzecz jasna dłużni i odpowiadali tym samym, a gra wyglądała na zasadzie ‘oddajmy piłkę rywalom, niech oni się martwią co z nią zrobić’. Ok – kończymy powoli marudzenie, ale żeby nie było, że wymyślamy, naszej tezy bronią statystyki. Nie pamiętamy bowiem meczu, w którym żadna z drużyn nie zdobyłaby 30 punktów. Pierwszy set to nieznaczna przewaga Craftveny, która po ataku Mateusza Rysia, objęła prowadzenie 16-12 i po chwili cieszyła się z wygrania do 17. Drugi set to zwrot akcji. Choć team ‘Rzemieślników’ prowadził 14-11 to finalnie nie zdołał dociągnąć prowadzenia do końca. Zastanawiamy się na ile wpływ miała sytuacja przy stanie 14-12, w której dość niebezpiecznie zderzyło się dwóch ‘Rzemieślników’. W końcówce seta, punkty pieczętujące wygraną Siatkersów zapewnili Filip Silwanowicz oraz Sebastian Wilma (21-18). Ostatni set rywalizacji rozpoczął się lepiej dla Siatkersów, którzy bardzo głośno celebrowali każdy zdobyty punkt (5-2). Po chwili Craftvena się jednak przebudziła i w drugiej części seta doprowadzili do prowadzenia 16-14, którego nie wypuścili już do końca.

Flota TGD Team – Złomowiec Gdańsk 3-0 (21-12; 26-24; 21-18)

Czy jesteśmy jakoś przesadnie zaskoczeni? Absolutnie nie. Chodzi bowiem o Robin Hooda Inter Marine SL3 – Złomowca Gdańsk, który od kilku sezonów zabiera punkty bogatym, a rozdaje biednym. Oj, historia lubi się powtarzać. MPS Volley, Dream Volley oraz Challengers liczyli na to, że ‘Złomki’ ograją swojego rywala za komplet punktów. Liczyli podobnie jak liczyli kiedyś gracze AXIS i podobnie jak wówczas – skończyło się tak samo. ‘Złomki’ wyznają zasadę, ‘umiesz liczyć, licz na siebie’. Owszem, team w miedzianych strojach niby chciał wygrać, ale nie mamy poczucia, że na parkiecie zostawili serducho w 100%. Zupełnie inne wrażenia mamy po Flocie TGD Team, która w końcówce sezonu imponuje formą i wczoraj zrobiła bardzo duży krok w kierunku utrzymania w drugiej lidze. Co to by była za historia. Drużyna, która była na początku wytykana palcami dziś przechodzi metamorfozę, po której ogrywają tuzy drugiej ligi – Hydrę oraz Złomowca. Pierwszy set rywalizacji to absolutna dominacja zespołu Karoliny Kirszensztein. Już na półmetku Flota TGD prowadziła…14-5. Kiedy zanosiło się na prawdziwy pogrom, ‘Złomki’ się nieco ogarnęły i finalnie zgarnęli 12 oczek. Środkowa odsłona to zdecydowanie najciekawsza część spotkania, w której oglądaliśmy walkę punkt za punkt od początku aż do samego końca. Warto podkreślić tu sytuację z końcówki seta, która być może zaważy o tym, która z drużyn spadnie z drugiej do trzeciej ligi. Po jednym z ataków Floty, sędzia prowadzący zawody przyznał punkt Złomowcowi co wzbudziło natychmiastowe pretensje drużyny walczącej o utrzymanie. Team w miedzianych strojach raz jeszcze pokazał, że zasady fair-play nie są im obce i po chwili Flota cieszyła się z drugiego punktu w meczu dającego im tym samym wygraną. Wow – szacuneczek. Ostatni set to partia, w której Złomowiec kontynuował grę, w której popełniał dużą liczbę błędów. To między innymi dlatego Flota objęła na półmetku prowadzenie 11-6, którego nie wypuściła już do końca (21-18) i zrobiła ogromy krok w kierunku utrzymania w drugiej lidze.

Szach-Mat – EKO-HURT 1-2 (19-21; 19-21; 21-18)

Nie mamy co do tego wątpliwości. Dla ‘Hurtowników’ był to jeden z najważniejszych spotkań z kilku ostatnich sezonów. Na szali znajdywało się bowiem to czy team Konrada Gawrewicza po raz pierwszy w historii spadnie do niższej klasy rozgrywkowej. Potencjalna wygrana z Szach-Matem sprawiała, że czarne myśli, przynajmniej na jakiś czas zostały oddalone. Początek spotkania należał zdecydowanie do Eko-Hurtu, którzy po trzech blokach ‘na dzień dobry’ Konrada Gawrewicza, objęli prowadzenie 5-1. Do pewnego momentu, przewaga Eko-Hurtu nie topniała. Po ataku Wojtka Ingielewicza było bowiem 14-10 a w dalszej części 18-15. Choć sytuacja Eko-Hurtu wydawała się komfortowa to po bloku Michała Bilickiego oraz asie serwisowym Michała Przekopa, Szach-Mat doprowadził do wyrównania po 18. Kiedy wydawało się, że team Dawida Kołodzieja zdołał ‘złamać przeciwnika’ i za chwilę wygra, popełnili oni kilka błędów w końcówce i z pierwszego seta cieszyli się gracze Eko-Hurt. Środkowa odsłona rozpoczęła się lepiej dla ‘Szachistów’, którzy zaczęli od prowadzenia 7-4. Po chwili trzema asami serwisowymi ‘z góry’ popisał się Wojtek Ingielewicz, który w pojedynkę doprowadził do zniwelowania strat do stanu 7-6. Dalsza część seta to wymiana ciosów, po których mieliśmy remis 12-12. Po raz kolejny dobrą robotę wykonał jednak atakujący Eko-Hurtu, który wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 16-14. Skromna zaliczka wystarczyła po chwili do tego by przedostatnia drużyna w tabeli cieszyła się z drugiego punktu w meczu (21-19). Ostatni set to wielka szansa Eko-Hurtu na komplet oczek. Choć pod koniec prowadzili 17-16 to w końcowej fazie seta, Szach-Mat wskoczył na wysokie obroty i finalnie to oni zgarnęli ostatni punkt w meczu. Kto wie – być może właśnie na wagę utrzymania.

Port Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk 2-1 (16-21; 21-11; 21-17)

Spośród wszystkich 48 drużyn w lidze – to właśnie Port Gdańsk skończył sezon jako pierwszy zespół. Ligowe ostatki wyzwoliły w ‘Portowcach’ specjalną mobilizację. W obozie ‘z doków’ miano bowiem świadomość, że team wciąż nie jest pewny utrzymania w lidze oraz tego czy nie będą musieli gracz meczu barażowego. Pierwszy set rywalizacji podsycił tylko te obawy, bo faworyzowana drużyna od samego początku meczu miała spore problemy ze sforsowaniem zasieków rywali. Pierwszy set to wyrównana walka od samego początku aż do stanu 15-15. W końcówce seta ‘Portowcy’ popełnili kilka błędów na zagrywce oraz w ataku i po chwili, dość zaskakująco z pierwszego punktu w meczu cieszyli się ACTIVNI. Niestety dla nich – to by było na tyle z dobrych wiadomości. W drugim secie rywalizacji oglądaliśmy bowiem drużynę dobrze znaną z obecnego sezonu. Znaną z tego, że gra słabo, wolno, niedokładnie, niechlujnie. Po bardzo chaotycznej pierwszej części seta, ‘Portowcy’ objęli prowadzenie 10-6. W dalszej części dwoma asami serwisowymi popisał się Paweł Dobrzeniecki i zasadniczo – było już pozamiatane (17-10 -> 21-11). Decydujący o zwycięstwie set nie przyniósł zaskakujących rozstrzygnięć. Choć do połowy seta ACTIVNI trzymali fason (10-10) to po dłuższym przestoju ACTIVNYCH, zespół Arkadiusza Sojko objął prowadzenie 17-12 i po chwili cieszył się z pozytywnego zakończenia sezonu Jesień’24. Choć mogło być kilka punktów więcej to 15 oczek w najsilniejszej trzeciej lidze w historii jest naprawdę dobrym wynikiem. A ACTIVNI? Cóż –  mają jeszcze szansę na utrzymanie, ale te zdają się być już naprawdę małe.