Dzień: 2024-10-30

Zapowiedź – MATCHDAY #28

Zaczynamy ostatni dzień meczowy w październiku. W środowy wieczór dojdzie do 9 pojedynków. Bardzo ciekawie zapowiada się mecz, w którym zmierzą się DNV VG oraz Tufi Team. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu pomiędzy CTO Volley a Bossmanem. Zapraszamy na zapowiedź!

Kraken – Maritex

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Szybki rzut oka na ligową tabelę i nie mamy wątpliwości – faworytem spotkania pozostają gracze Krakena, którzy po dziewięciu meczach w sezonie Jesień’24 – plasują się na piątym miejscu w ligowej tabeli. Warto podkreślić tu jednak fakt, że gracze Jurija Charczuka wciąż mają realną szansę na to by myśleć o podium rozgrywek. Poza meczem z Maritexem, Kraken rozegra jeszcze spotkania z Wolves Volley oraz co ważne – z Inter Marine Masters oraz Team Spontan. Dwóch wspomnianych rywali oraz Kraken zdają się być trzema drużynami pomiędzy, którymi rozegra się walka o jedno miejsce na podium. Aby wypracować sobie jak najlepszą pozycję wyjściową – Kraken musi wygrać środowe spotkanie, co nie będzie tak oczywiste, jak mogłoby się większości wydawać. Ich rywal – Maritex, choć przegrał trzy ostatnie spotkania z rzędu, to jednak mógł po nich bez obaw spojrzeć w lustro. Team Michała Pietrasika zaprezentował bowiem dobrą siatkówkę i realnie postraszył każdego z faworytów – Team Spontan, Inter Marine Masters czy wreszcie Czerepachy Volley. Choć z ostatnim lub jak kto woli pierwszym (w ligowej tabeli) rywalem Maritex przegrał 0-3, to spośród wszystkich drużyn w trzeciej lidze to właśnie ‘Fioletowi’ byli najbliżsi sprawienia niespodzianki i zdobycia punktu z renomowanym rywalem. Z drugiej strony – już naprawdę czas zacząć wygrywać. Nikt (a na pewno nie gracze Maritexu) nie chciałby bowiem, żeby Redakcja przylepiła do ex-drugoligowca łatki drużyny, która gra pięknie jak nigdy, a przegrywa jak zawsze, prawda?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 3-0

Port Gdańsk – BL Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Z uwagi na fakt, że w poprzednim sezonie obie drużyny występowały w innych grupach trzeciej ligi, będzie to pierwsze bezpośrednie starcie od ponad roku. Po raz ostatni oba zespoły spotkały się niemal równy rok temu – 23 października i wówczas – górą byli gracze BL Volley, którzy wygrali za komplet punktów. Co ciekawe, oba zespoły w Inter Marine SL3 mierzyły się jak do tej pory trzykrotnie i za każdym razem górą byli gracze Wojciecha Strychalskiego. Trudno jest znaleźć drugą taką ekipę, z którymi ‘Portowcy’ mieliby w trzeciej lidze równie parszywą historię.  Czy w środowy wieczór drużynie ‘z doków’ uda się przełamać tę złą passę? W naszym odczuciu poziom obu drużyn nigdy nie był tak zbliżony jak aktualnie. Choć przed sezonem uznawaliśmy, że team Arkadiusza Sojko będzie walczył o utrzymanie to w rzeczywistości wyniki były zdecydowanie lepsze i choć Port Gdańsk nie zapewnił sobie jeszcze utrzymania, to jest bardzo bliski by tego dokonać. Patrząc historycznie – do utrzymania potrzeba było około 13 punktów. Aktualnie Port ma ich już 10, a przed sobą jeszcze pięć spotkań do rozegrania. Choć w środowy wieczór nie będą oni faworytem, to sądzimy, że dorobek punktowy drużyny powiększy się jeszcze bardziej.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 1-2

DNV VG – Tufi Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Do środowego spotkania obie ekipy podejdą w kapitalnych nastrojach. Jeśli możemy tu pokusić się o stopniowanie, to w dużo lepszych podejdą gracze Tufi Team, którzy do środowej rywalizacji podejdą jako lider drugiej ligi. Aktualny bilans zespołu Mateusza Woźniaka to osiem zwycięstw i jedna porażka.  Z drugiej strony warto wspomnieć o tym, że Tufi Team wciąż czuje na swoich plecach oddech swoich rywali. Aktualnie – 22 BLT Malbork ma rozegrane o jedno spotkanie mniej i do lidera rozgrywek brakuje im trzech oczek. Myśląc o wygranej w lidze Tufi powinno skupić się jednak na sobie, bo aktualnie ‘wszystko w ich rękach’ i nie muszą oglądać się na wyniki rywali. Warto podkreślić jednak fakt, że droga do pierwszej ligi wydaje się być bardzo wyboista. Rywale, których napotka na swojej trasie Tufi to:

– DNV VG

– Flota Active Team

– Hydra Volleyball Team

– 22 BLT Malbork.

Cóż – nie będzie łatwo, ale jak awansować to w wielkim stylu czyż nie? Na początku wspomnieliśmy o dobrych nastrojach obu drużyn. W przypadku DNV VG fakt ten wynika z tego, że wygrali oni siedem z ośmiu pojedynków. Jakby tego było mało, dwa ostatnie mecze to wygrane za komplet punktów. Rosnąca forma sprawia, że sympatycy ‘żółto-czarnych’ zaczynają coraz głośniej mówić o potencjalnym powrocie do pierwszej ligi. Jeśli DNV VG wygrają starcie z Tufi, to kto wie – być może ten scenariusz się zrealizuje?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 2-1

Bayer Gdańsk – Osada Truso

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Ok – choć w obecnej kampanii najczęściej krytykowaliśmy ‘Aptekarzy’, to trzeba im oddać to, że robią bardzo dużo by utrzymać się w trzeciej klasie rozgrywkowej. Nie tak dawno drużynę Damiana Harica chwaliliśmy za spotkanie z Krakenem. Wczoraj team ‘z Leverkusen’ rywalizował z ex-drugoligowcem, drużyną MiszMasz. Choć w naszych oczach nie byli oni faworytem starcia, to jednak wygrali spotkanie 2-1 i w ligowej tabeli przesunęli się tuż ‘nad kreskę’. Sytuacja Bayera wciąż jest jednak zbyt dobra. Aktualnie mają oni bowiem zaledwie jeden punkt przewagi nad trzynastą drużyną w tabeli – Wolves Volley, a na dodatek – rozegrali od nich o jedno spotkanie więcej. Aby zobrazować szansę ‘Aptekarzy’ na utrzymanie, spójrzmy z kim przyjdzie im się jeszcze mierzyć:

– Osada Truso

– Team Spontan

– ACTIVNI Gdańsk

– Tiger Team

– Wolves Volley

Cóż – dwa spotkania z teoretycznie dużo silniejszymi rywalami i trzy bezpośrednie pojedynki o utrzymanie. To, co jest pewne to to, że nie będziemy się nudzić, a emocje będziemy mieli do samego końca. Z perspektywy ‘Aptekarzy’ miło byłoby pokusić się w środę o chociaż jeden punkt. O to jak wspomnieliśmy – będzie wyjątkowo trudno. Osada Truso podejdzie do spotkania po dwóch wygranych za komplet punktów. Dużo wskazuje, że po meczu z Bayerem będą to już trzy mecze.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 0-3

CTO Volley – Bossman Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Dobra – po wtorkowych meczach niemal wszystkie karty zostały już odkryte. Przypomnijmy, że:

1.            Szach-Mat wygrał z Eko-Hurtem 2-1 i nie udało im się wskoczyć do czołowej piątki ligi

2.            BEemka wygrała z Merkurym 2-1 i awansowała do grupy mistrzowskiej

3.            Merkury przegrał 1-2 z BEemką i aby wskoczyć do czołowej piątki muszą liczyć na to, że Bossman wygra z CTO za komplet punktów.

Patrząc na trzeci punkt – to się nie uda. Trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym ‘Pomarańczowi’ przegrają spotkanie w stosunku 0-3. Choć w obecnej kampanii tak wstydliwy wynik już im się przytrafił (ze Speednetem), to powtórka zdaje się być mało prawdopodobna. Z czego wynika nasze przekonanie? Już tłumaczymy. Powtarzaliśmy to wielokrotnie, ale wciąż wydaje nam się, że biorąc pod uwagę jaką kadrą dysponują ‘Pomarańczowi’, obecne wyniki zdają się być bardzo słabe. Uważamy, że jeśli uda im się utrzymać skład w przerwie pomiędzy sezonami – ta machina musi wreszcie zatrybić. Kto wie – może nastąpi to właśnie dziś i CTO pomimo słabej rundy zasadniczej powalczy jeszcze o medale? Kolejną kwestią, którą bierzemy pod uwagę to dołek, w który wpadła w ostatnim czasie drużyna Bossmana. Zaczęło się już na początku października. Choć Bossman wygrał ówczesne spotkanie ze Staltestem Pomorze za komplet punktów, to jednak nie było to piękne lądowanie z telemarkiem, a nasz skoczek musiał uważać by się nie przewrócić. W kolejnym meczu nie było już tak kolorowo i gracze Jakuba Kłobuckiego przegrali mecz z BEemką Volley. Choć w kolejnym spotkaniu wygrali oni z ‘Hurtownikami’, to mecz z Old Boysami okazał się kolejnym rozczarowaniem. Czy wiceliderowi uda się dziś zagrać tak jak miało to miejsce jeszcze we wrześniu? Cóż – dziś są w naszym odczuciu nieznacznym faworytem. Potencjalna wygrana CTO nas jednak nie zaskoczy.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 1-2

Wolves Volley – Port Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Choć trudno w to uwierzyć – gracze Wolves Volley swój ostatni mecz w Inter Marine SL3 rozegrali…ponad trzy tygodnie temu. Tak długa absencja była spowodowana prośbą samych graczy Wolves. Wracając jednak do wspomnianego meczu, ‘Wataha’ ma bardzo dobre wspomnienia. Przypomnijmy, że team Karola Ciechanowicza rywalizował wówczas z drużyną Tiger Team i wspomniane spotkanie zakończyło się przekonującym zwycięstwem ‘Wilków’ (3-0). Mimo to, aktualna sytuacja drużyny nie jest zbyt dobra i jest to najdelikatniejsze zobrazowanie aktualnej sytuacji Wolves Volley. Po siedmiu rozegranych meczach Wolves Volley plasują się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli. Z drugiej strony pozytywną informacją jest to, że mają oni najmniejszą liczbę rozegranych meczów spośród wszystkich drużyn w trzeciej lidze. Może się za chwilę okazać, że Wolves wygra jedno-dwa spotkania i ich sytuacja będzie już zdecydowanie inna. Tak czy siak – przed nimi sądny dzień. Jeśli przegrają z Portem oraz ACTIVNYMI to ich sytuacja będzie tragiczna. W pierwszym spotkaniu – z ‘Portowcami’ to ekipa ‘z doków’ zdaje się być faworytem starcia. Sytuacji nie zmienia tu fakt, że w poprzednim sezonie, gdy obie drużyny rywalizowały w jednej grupie, to Wolves Volley byli w ostatecznym rozrachunku wyżej w tabeli. Warto podkreślić również fakt, że wygrali oni ówczesne dwa spotkania i jakby tego było mało mają lepszy bilans bezpośrednich spotkań, których w historii ligi było już osiem (5-3 dla Wolves). Obecny sezon to jednak nowe rozdanie, w którym team Arkadiusza Sojko prezentuje się bardzo solidnie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 1-2

Oliwa Team – Osada Truso

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Nie ukrywamy, że odczuwamy aktualnie pewną satysfakcję. Ta wynika z faktu, że od dawna wspominaliśmy o tym, że w Oliwie Team dostrzegamy spory potencjał, przy czym team ma spory problem by go zaprezentować. W ostatnich spotkaniach ‘Oliwiacy’ rozegrali jednak dwa bardzo trudne spotkania z drużynami, które jak do tej pory nie przegrały ani razu. Pierwszym z dwóch pojedynków, o których mowa to mecz z Czerepachami Volley, w którym Oliwa nie była bliska wygrania seta. Była bliska wygrania meczu i potwierdzi to chyba każda osoba, która oglądała wspomniane spotkanie. Ostatecznie w końcówkach pierwszego oraz drugiego seta, lider rozgrywek wychodził z poważnych tarapatów i finalnie – trzy punkty traciły właśnie do nich. W drugim meczu, w którym Oliwa mierzyła się z niepokonanym zespołem, to mecz z ekipą Team Spontan. Choć faworytem wspomnianego spotkania byli ‘Spontaniczni’ to Oliwa po dwóch bardzo dobrych setach wygrała spotkanie w stosunku 2-1. Choć tamten mecz team Adama Wyrzykowskiego może wspominać dość pozytywnie, to jednak uaktywniła się ich gorsza połówka, w której dość dotkliwie przegrali seta. Niemniej – dyspozycja drużyny z ‘serca Gdańska’ w ostatnim czasie pozwala sądzić, że w meczu z Osadą, nie stoją oni na straconej pozycji. Choć nos podpowiada nam, że spotkanie wygrają ‘Osadnicy’, to z pewnością nie będzie to dla nich spacerek. Ba – jesteśmy niemal przekonani, że jeśli Oliwa zagra jak w ostatnim czasie, to jest w stanie urwać minimum punkt.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 0-3

BES Boys BLUM – Flota Active Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Sympatycy Floty Active Team zastanawiają się aktualnie czy nie jest już za późno. Dwa ostatnie mecze drużyny to wygrane z AXIS oraz Złomowcem Gdańsk. Niestety dla nich – poza tym, że na tym etapie sezonu przegrali już trzy spotkania to na dodatek, wtedy kiedy wygrywali – to aż w czterech na sześć przypadków musieli dzielić się punktami z rywalami. Aktualnie team Karoliny Kirszensztein traci do podium rozgrywek dwa punkty. Warto zaznaczyć tu jednak fakt, że rozegrali oni o jedno spotkanie więcej niż team, który plasuje się na trzecim miejscu – ekipa BES Boys BLUM. To właśnie z ‘Chłopcami’, Flota rozegra dziś wieczorem mecz i jeśli wygra – podtrzyma swoje szansę na ‘pudło’. Jeśli z kolei przegra to będzie już ‘pozamiatane’. W naszym odczuciu, faworytem środowego starcia pozostają gracze BES Boys BLUM. Beniaminek drugiej ligi może aktualnie pochwalić się świetnym bilansem siedmiu zwycięstw przy tylko jednej porażce. Choć powodów do optymizmu znajdujemy całe mnóstwo to znajdujemy również jeden poważny do narzekania. Powtarzaliśmy to wielokrotnie, ale team ‘Chłopców’ ma potężne problemy z tym by utrzymać poziom koncentracji przez całe spotkanie i w konsekwencji pogubili z tego tytułu sporo punktów. Do zakończenia jesiennej kampanii, graczom BBB pozostały mecze z Flotą, Challengersami, MPS-em, DNV VG oraz 22 BLT Malbork. Jeśli dziś wygrają – będą już bardzo blisko podium rozgrywek.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 2-1

Wolves Volley – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Tak jak wspomnieliśmy przy okazji zapowiedzi meczu Wolves Volley z Portem Gdańsk – przed drużyną Karola Ciechanowicza jeden z najważniejszych dni w historii drużyny. Po środowej serii gier wyjaśni się w dużej mierze kwestia tego, czy Wolves Volley utrzymają się w trzeciej klasie rozgrywkowej. Bez wątpienia – potencjał w drużynie jest, co zespół ‘Wilków’ pokazał chociażby w meczu z ex-drugoligowcem – Maritexem. Niestety od samego początku obecnego sezonu, Wolves Volley dysponowali ‘zbyt krótką kołdrą’, która może finalnie pociągnąć ich do czwartej ligi. Kiedy z drużyny wypadał bowiem jeden-dwóch graczy, to Wolves musieli przemodelować całą grę tak, by jako-tako to wyglądało. To, co przechodzi niekiedy w niższych ligach – w trzeciej wygląda już inaczej i najzwyczajniej w świecie – rywale to wykorzystywali. Żeby nie było, że tylko Wolves Volley mają problemy, to sytuacja u ACTIVNYCH również nie jest zbyt kolorowa. Team Artura Kurkowskiego wygrał zaledwie dwa z ośmiu spotkań i wciąż znajduje się bardzo blisko strefy spadkowej. Z drugiej strony należy ich pochwalić za ostatnią wygraną z MiszMaszem, która wlała w serca ACTIVNYCH nadzieję na to, że uda im się utrzymać. Tak czy siak – środowe spotkanie zdaje się być meczem, o którym zwykło się mówić ‘mecz za sześć punktów’. Drużyna, która wygra zdobędzie bowiem bardzo cenne punkty, a na dodatek – osłabi pozycje bezpośredniego rywala w walce o utrzymanie. Która z ekip wygra? Nieco więcej szans na tryumf dajemy ‘Wilkom’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Daniel Podgórski): 1-2

MATCHDAY #27

We wtorkowej serii gier, grupę mistrzowską w swoich ligach zapewniły sobie BEemka Volley, Kryj Ryj oraz Chilli Amigos. Z bardzo dobrej strony pokazali się gracze Floty TGD Team, którzy sensacyjnie ograli Hydrę Volleyball Team i przedłużyli swoje szansę na utrzymanie. Zapraszamy na podsumowanie!

Aqua Volley – Kraken Team 0-3 (15-21; 6-21; 19-21)

Niespodzianki nie było. Był za to dowód tego, że Kraken Team czuje się najlepiej wtedy, kiedy rywalizuje z silnymi drużynami. Z drugiej strony czy po tym jak zaprezentowała się we wtorkowy wieczór Aqua Volley możemy ich określać silną drużyną? Cóż, odpowiedź na to pytanie pozostawiamy Wam. Chcielibyśmy jedynie podkreślić, że jeśli Aqua chce awansować to musi mieć świadomość, że w trzeciej lidze na pewno nie będzie łatwiejszych rywali. Początek spotkania pomiędzy liderem a trzecią drużyną w tabeli zapamiętamy w głównej mierze z niezliczonych błędów na zagrywce przez obie drużyny. Z wspomnianego chaosu, wykrystalizowała nam się trzypunktowa przewaga Krakena (10-7), która z czasem zmniejszyła się do jednego oczka (16-15). Końcówka seta to jednak wyraźnie lepsza postawa graczy z okolic Pucka, którzy wygrali partię do 15. Jak się po chwili okazało – to nie była najgorsza informacja dnia dla Aqua Volley. Choć Halloween mamy dopiero w czwartek, gracze Aqua Volley postanowili zacząć celebracje tego dnia już we wtorek. Pisząc precyzyjniej – ich gra straszyła do tego stopnia, że w obawie o kondycje psychiczną, trzeba było zamykać oczy. Oj, biedni kibice Aqua Volley, którzy przyszli tego dnia dopingować swoją drużynę. To co wydarzyło się bowiem w drugiej odsłonie wymyka się poza jakiekolwiek standardy. Absolutna dominacja zespołu Roberta Skwiercza i pokazanie rywalom miejsca w szeregu. Choć set w wykonaniu Krakena kapitalny to jednak kontuzja Bartłomieja Piepera popsuła graczom w granatowych koszulkach nastroje. Popsuła również grę, bo w trzeciej odsłonie rywalizacji, Kraken nie zdołał stłamsić rywala tak jak uczynił to w drugiej partii. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że do grupy mistrzowskiej, ‘Bestia’ przystąpi z ‘pole position’.

Bayer Gdańsk – MiszMasz 2-1 (14-21; 21-17; 21-14)

Kiedy opadł już kurz po spotkaniu zadaliśmy pytanie jednemu z graczy MiszMasz, które brzmiało: ‘czy zamierzacie kiedyś wygrać’? We wtorkowej serii gier, team Michała Grymuzy mierzył się z Bayerem Gdańsk, który w obecnej kampanii również bardzo mocno zawodzi. Uznaliśmy, że z kim jeśli nie z ‘Aptekarzami’? Jak się okazało – z nimi też się nie udało, choć pierwszy set rywalizacji wskazywał na coś zupełnie innego. Początek seta to wyrównana gra obu stron, która zaprowadziła nas do stanu po 12. W dalszej części, MiszMasz po dwóch atakach Macieja Siacha, objął prowadzenie 17-14. W końcowej fazie seta, Bayer nie był w stanie zrobić przejścia i pierwszy punkt w meczu, trafił do graczy Michała Grymuzy (21-14). Środkowa odsłona to niezbyt przyjemna dla oka siatkówka, po której na tablicy wyników mieliśmy remis po 10. Jako pierwsi ‘ogarnęli się’ gracze Damiana Harica, którzy po kilku błędach rywali, wyszli na prowadzenie 13-10, którego nie wypuścili już do końca (21-17). Decydujący o zwycięstwie set to wymarzony początek graczy MiszMasz, którzy po ataku Mateusza Berbeki, objęli prowadzenie 10-6 i zdawali się być pewniakiem do wygrania meczu. Z prowadzenia, ex-drugoligowcy nie cieszyli się jednak zbyt długo. Po punktach Mateusza Polowca, który w poprzednim sezonie bronił barw…MiszMaszu, Bayer doprowadził do wyrównania po 12, a następnie odskoczył rywalom na cztery punkty (16-12) i po chwili cieszyli się z arcyważnej wygranej w kontekście utrzymania. A MiszMasz? Pewnie się utrzymają, ale styl w jakim to robią…Ech, makabra.

Kryj Ryj – BVT Gdańsk 2-1 (22-20; 20-22; 21-14)

Na wtorkowe spotkanie w czwartej lidze, nie trzeba było nikogo przesadnie namawiać. Stawką meczu był bowiem awans do grupy mistrzowskiej czwartej ligi. W naszym odczuciu faworytem spotkania była ekipa Kryj Ryj. Uznaliśmy jednak, że jak to BVT – za komplet punków raczej nie przegra. Spotkanie rozpoczęło się od lepszej gry ‘Mordeczek’, którzy po trzech zagrywkach z rzędu w aut rywali – prowadzili 11-7. Mimo niekorzystnego wyniku, ‘Bobrom’ udało się po chwili doprowadzić do wyrównania po 14. Od tego momentu aż do końca mieliśmy walkę ‘łeb w łeb’, która zakończyła się szczęśliwie dla drużyny Kryj Ryj, którzy po atakach Krzysztofa Malijonisa oraz Patryka Dunajewskiego, wygrali seta do 20. Środkowa odsłona to wręcz nieprawdopodobna historia. Choć pod koniec seta, gracze Ryszarda Rakowicza prowadzili już 20-16 to…w końcówce partii popełnili sześć błędów z rzędu, które dały drużynie ‘Bobrów’ wyrównanie w setach (22-20). Ostatnia odsłona przebiegła już dość spokojnie. Team najlepszego gracza spotkania – Ryszarda Rakowicza dość szybko objął prowadzenie 9-7, które wraz z kolejnymi minutami jeszcze powiększał. Kiedy w końcówce po dwóch punktach wspomnianego wcześniej Patryka Dunajewskiego było już 17-12, stało się jasne, która z drużyn wygra mecz. Ostatecznie po tryumfie za dwa punkty, ‘Mordeczki’ skończyły rundę zasadniczą na czwartym miejscu.

EKO-HURT – Szach-Mat 1-2 (14-21; 24-22; 17-21)

Plan ‘Szachistów’ na wtorkowy wieczór był dość precyzyjny. Wygrać za komplet punktów, bo tylko taki wynik przedłużałby ich nadzieję na awans do grupy mistrzowskiej. Plan Eko-Hurtu był nieco inny – wygrać za komplet punktów, ale nie dlatego by powalczyć za chwilę o medale, a dlatego by za wszelką cenę uniknąć spadku do drugiej ligi. Początek spotkania to realizacja planu ‘Szachistów’, którzy błyskawicznie narzucili rywalom swoje warunki gry i na półmetku seta, objęli prowadzenie 10-7. Z czasem beniaminek pierwszej ligi nie zwalniał tempa i po pojedynczym bloku Łukasza Ceyrowskiego, stało się jasne, która z drużyn wygra pierwszą odsłonę (19-14 -> 21-14). W środkowej odsłonie ważyły się losy sezonu dla obu drużyn i nie jest to przesadne pompowanie z naszej strony. Ależ muszą mieć aktualnie kaca moralnego gracze Szach-Mat. Przez niemal całego seta to oni prowadzili kilkoma punktami i kompletnie nic nie zapowiadało, że mogłoby się to zmienić (10-6 -> 15-12 -> 17-13 -> 20-18). Kilka ostatnich akcji seta to błędy z obu stron i mało siatkówki w siatkówce. Jak się okazało po chwili – więcej popełnili ich ‘Szachiści’, którzy musieli uznać wyższość Eko-Hurtu (24-22). Do podniesienia z parkietu pozostał trzeci punkt. W decydująca partię, zdecydowanie lepiej weszli gracze Dawida Kołodzieja, którzy wypracowali sobie pięciopunktową zaliczkę (15-10) i po chwili cieszyli się z wygrania meczu 2-1. Choć nie udało im się awansować do grupy mistrzowskiej to mają aktualnie o cztery punkty więcej niż Eko-Hurt, a to daje im ogromną przewagę przed zmaganiami w grupie spadkowej.

Flota Active Team – Złomowiec Gdańsk 2-1 (21-10; 21-15; 22-24)

Wynik naszych przedmeczowych predykcji się sprawdził. Inny był za to obraz gry niż ten, który wizualizowaliśmy sobie w głowach zanim wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego. Chodzi przede wszystkim o pierwszego seta rywalizacji, w którym Złomowiec doznał najwyższej porażki w secie w obecnym sezonie. Po raz ostatni – dziesięć punktów ‘Złomki’ zdobyli…13 marca 2024 r. kiedy rywalizowali ze Staltestem Pomorze. Co ciekawe – 10 oczek jest drugą najwyższą porażką ever. Niemal równy rok temu – 23 października 2023 r., Złomowiec przegrał do 9 z DNV VG. Czemu o tym wszystkim piszemy? Ano dlatego aby oddać jak bardzo słabo było. Prawdę mówiąc, team w miedzianych strojach może się cieszyć, że skończyło się na dwucyfrowym dorobku. Po kilku atakach z rzędu Wojciecha Kowalskiego, Flota prowadziła już 15-5 i wówczas zanosiło się na pogrom. Ostatecznie końcowa faza seta to gra punkt za punkt, która przyniosła Złomowcowi 10 oczek. Środkowa odsłona wyglądała już nieco inaczej. Nie, Złomowiec nadal nie był drużyną lepszą od Floty, ale podjął chociaż walkę. Choć w pewnym momencie tracili do swoich rywali już pięć punktów (14-9) to po kilku udanych akcjach, zniwelowali stratę do dwóch oczek (15-13). Niestety dla nich – dalsza część seta to dominacja graczy Karoliny Kirszensztein zakończona pewnym zwycięstwem do 15. Kiedy dosłownie wszystkie znaki wskazywały na to, że Flota idzie po pełną pulę, cytując klasyka: ‘coś się, coś się zepsuło’. Choć zaczęło się dla nich tak jak w pierwszym i drugim secie i Flota objęła prowadzenie 13-9 to w drugiej części seta, Złomowiec doprowadził do wyrównania po 15. Pomimo faktu, że Flota próbowała jakoś zareagować i przeprowadziła kilka zmian to i tak to nic nie dało. Po kilku wymianach i skutecznych atakach rozgrywającego najlepszy sezon w SL3 – Krzysztofa Kopernika, Złomowiec cieszył się z ‘nagrody pocieszenia’.

Hydra Volleyball Team – Flota TGD Team 1-2 (18-21; 21-19; 20-22)

Nie no – tego to my się nie spodziewaliśmy. Z drugiej strony przed meczem mówiliśmy o tym, że Flota TGD nie jest tak słaba by przegrać wszystkie spotkania w sezonie i mamy na to świadków. Choć w kilku spotkaniach obecnej kampanii było blisko to koniec końców, graczom Krzysztofa Misztala czegoś na końcu brakowało. Z drugiej strony nie sądziliśmy, że przełamanie nastąpi akurat w meczu z Hydrą Volleyball Team, która na przestrzeni sezonów pokazała jednak, że lubi wyciągać pomocną dłoń do drużyn w tarapatach (Oliwa Team oraz Team Spontan). We wtorkowy wieczór potwierdzili to po raz kolejny i to nie może być przypadek. Sama porażka dość mocno komplikuje sytuację Hydry, która przed meczem miała szanse na to by wskoczyć na fotel wicelidera rozgrywek. Ach, jak oni to koncertowo spieprzyli. Do pewnego momentu nic nie zapowiadało katastrofy, która miała za chwilę nadejść. Na półmetku seta ‘Bestia’ po bloku Pawła Bugowskiego prowadziła bowiem 13-7. Po chwili graczy w złotych strojach ogarnął zbiorowy paraliż. Najpierw trzy punkty z rzędu zdobył Kamil Gmyr, a po chwili Hydra popełniła kilka błędów i całe starania z pierwszej części seta poszły ‘psu w dupę’. Jakby tego było mało – Flota się nie zatrzymywała i po kilku punktach środkowego – Sebastiana Sołtysa cieszyli się z pierwszej niespodzianki we wtorkowy wieczór. Jak się po chwili okazało – był to dopiero przedsmak prawdziwej sensacji. Drugi set, choć wygrany przez Hydrę to jednak – zrodzony w bólach. Graczom Sławka Kudyby dopiero od stanu 18-18 udało się odskoczyć rywalom i wygrać do 19. Ostatni set rywalizacji to bardzo podobny obraz do tego co oglądaliśmy w pierwszym secie. Posłużmy się przykładem – Sprinter – Hydra wystartowała dość mocno i na półmetku seta prowadzili 10-6. Im dłużej trwała jednak ta partia, gracze w złotych strojach pokonywali kolejny dystans z wywieszonym jęzorem. Maratończyk Flota konsekwentnie odrabiała straty i sztuka ta udała im się przy stanie po 18. Finisz również należał do Floty, która po atakach Sebastiana Sołtysa oraz Kacpra Goszczyńskiego, mogła cieszyć się z pierwszej wygranej w sezonie! Brawo!

Craftvena – Chilli Amigos 1-2 (17-21; 21-13; 16-21)

Po spotkaniu Kryj Ryj – BVT Gdańsk stało się jasne, że drużyna, która wygra wtorkowe starcie – awansuje do grupy mistrzowskiej. W naszym odczuciu faworytem spotkania była Craftvena i sytuacji nie zmieniał tu fakt, bardzo dobrej dyspozycji ‘Papryczek’ w ostatnim czasie. Początek spotkania to bardzo wyrównana gra odwiecznych rywali, która zaprowadziła nas do stanu po 16. Wówczas stało się jasne, że drużyna, która zdoła odskoczyć rywalom – wygra pierwszego seta. Sztuka ta udała się graczom w czerwonych strojach, którzy po punktach Pawła Kalety czy Michała Kowalewskiego, objęli prowadzenie 20-17 i po ataku Piotra Kławsiucia, cieszyli się z wygrania premierowej partii. ‘Rzemieślnicy’ nie składali jednak broni. W drugiej odsłonie to właśnie gracze Bartka Zakrzewskiego prowadzili grę i po sporej niedokładności ‘Amigos’, objęli prowadzenie 9-5. W dalszej części przewaga Craftveny nie topniała w czym duża zasługa ich dobrej grze w bloku oraz obronie (15-10). Końcówka seta wyglądała już tak jakby Chilli Amigos zbierało siły na decydującą o awansie partię (21-13). Trzeci set rywalizacji rozpoczął się od wyrównanej gry, po której na czarnej tablicy wyników mieliśmy remis po 11. Po chwili skutecznymi akcjami popisywali się kolejno Maciej Wąsicki, Krzysztof Gasperowicz, Piotr Kławsiuć czy wreszcie Michał Kowalewski. Po punktach wspomnianych zawodników w kluczowym momencie, Chilli objęło prowadzenie 16-12 i swojego prowadzenia już nie wypuścili, zapewniając sobie…piątą wygraną z rzędu. Wow. Prawdziwych facetów (plus jedną kobietę) poznaje się po tym jak kończą, a nie zaczynają! Brawo!

Merkury – BEemka Volley 1-2 (13-21; 15-21; 21-18)

Po dziewięciu spotkaniach rundy zasadniczej Merkury musi liczyć na cud by załapać się do grupy mistrzowskiej. Aktualnie broni ich już wyłącznie ‘królowa nauk’ – matematyka. Jeśli bowiem Bossman wygra swój mecz za komplet punktów z CTO Volley, to ‘Pomarańczowi’ znajdą się ‘za burtą’. Prawdę mówiąc – nie wierzymy w taki scenariusz. Choć mamy świadomość, że ten tekst może się brzydko zestarzeć to czas na pewne podsumowania. Aktualna pozycja pięciokrotnych Mistrzów SL3 nie jest dziełem przypadku. Oni bardzo długo pracowali na to by wylądować w grupie spadkowej. Owszem – w rundzie zasadniczej mieli swoje przebłyski, ale to było za mało. Świat poszedł do przodu. Nokia też kiedyś była topową firmą dostarczającą telefony. Niestety Nokia – podobnie jak Merkury stojąc w miejscu, zrobiły dwa kroki wstecz. Ale ok – dość o Merkurym, będzie jeszcze okazja. Czas skupić się na BEemce, bo to ich gwiazdy świeciły we wtorkowy wieczór znacznie jaśniej. Ależ to była dominacja. Ależ to była dobra siatkówka. W pierwszym i drugim secie, gracze Daniela Podgórskiego wygrali do 13, a następnie do 15 i z buta wjechali do grupy mistrzowskiej. Biorąc pod uwagę fakt, że są beniaminkiem – robi to wrażenie. Z ich perspektywy szkoda zapewne tego, że nie udało się sięgnąć po pełną pulę. Wówczas zrównaliby się punktami z AIP i byłaby to znacznie lepsza pozycja w kontekście walki o medale. Tak czy siak – nie jest źle i po raz pierwszy w historii – BEemka znajdzie się w czołowej piątce Inter Marine SL3. Jak jednak wiadomo….apetyt rośnie w miarę jedzenia.

AXIS – Fux Pępowo 0-3 (18-21; 19-21; 18-21)

Włoski śpiewak – Andrea Bocelli powoli przygotowuje się do występu w dobrze znanej Ergo Arenie. Występował w niej bowiem niemal równe dwa lata temu. Z bliskich mu źródeł dowiedzieliśmy się, że  zadbał on już o odpowiednie nawilżenie śluzówki, by za chwile móc zaśpiewać specjalnie graczom w czerwonych trykotach: ‘Time to say goodbye’. Pół żartem, pół serio, ale sytuacja drużyny Fabiana Polita robi się dramatyczna. Nie dość, że sami wszystko w ryj to na dodatek – inne drużyny zagrożone spadkiem zaczęły punktować. To z kolei sprawiło, że AXIS spadło w ligowej tabeli na samo dno. Jakby tego było mało, w ‘Czerwonych’ nie widzimy jakiejś większej nadziei na poprawę sytuacji. Co widzimy? Słabą grę, pretensje, spuszczone głowy, a w ostatnim czasie również podważanie sensu istnienia drużyny. Oj, słabo to wygląda, a przecież nie byliśmy w szatni po meczu z Fuxem Pępowo. Czujemy, że jest 10 razy gorzej niż przypuszczamy. Nieszczęście jednych najczęściej idzie w parze z tryumfem drugich. Tak było i w tym przypadku, bo gracze z Pępowa również nie mieli w ostatnim czasie dobrego okresu. Komplet punktów z AXIS zmienia jednak sytuację i ‘Koniczynki’ zapewniły sobie właśnie utrzymanie w drugiej lidze. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się żeby spadła drużyna, która ma 14 oczek na koncie. A sam mecz? Cóż – AXIS jak mogliśmy się dowiedzieć w kilku spotkaniach obecnego sezonu – ‘nie umie w końcówki’. Nie inaczej było i tym razem. Każdy set był w miarę wyrównany, ale za każdym razem ostatnie słowo należały do drużyny Andrzeja Pipki.