Dzień: 2023-05-24

Volley Surprise – AXIS

Sytuacja obu drużyn zdawała się być przed meczem prosta. Drużyna, która przegrywa – ma przesrane. No bo gdyby przegrał team ze Słupska, to o utrzymanie – musieliby walczyć w meczu z mocną ekipą Dream Volley. Jeszcze gorzej sytuacja wyglądałaby w przypadku porażki AXIS, którzy mają do rozegrania co prawda dwa spotkania, ale aby uniknąć spadku musieliby wygrać dwa mecze z rzędu i zdobyć przy tym komplet punktów, co umówmy się – zbyt często im się nie zdarza. Który scenariusz się ziścił? Dla drużyny Fabiana Polita – najczarniejszy. Gracze AXIS po porażce 0-3 są na ostatnim miejscu w lidze i prędzej niż w ich utrzymanie, uwierzylibyśmy w to, że przed kolejnym dniem meczowym na parkingu przed Ergo wylądują Marsjanie. Dość dobrze sytuację tę opisała swego czasu Maryla Rodowicz w piosence o tytule ‘to se ne vrati’. W najważniejszym meczu sezonu – AXIS zaprezentował się po prostu słabo. Rozgrzana przez Miłośników Piłki Siatkowej drużyna Volley Surprise lepiej weszła w mecz i po kilku atakach Bartosza Siacha – objęła prowadzenie 13-8. W dalszej części AXIS niby się starało, niby próbowało, ale efekt tego był bardzo mizerny. W drugim secie ‘Słupszczanie’ zanotowali pewien przestój, który błyskawicznie wykorzystali gracze w czerwonych trykotach (10-7). Niestety dla nich – po chwili Volley Surprise się ‘ogarnęło’ i po ataku Mariusza Kuczko było już 12-12. Dalsza część partii to przewaga drużyny występującej w delegacji, która zakończyła się ich pewnym zwycięstwem do 15. Przed trzecią odsłoną stało się jasne, że brak choćby jednego punktu dla AXIS będzie ‘kaplicą’. Tym razem set, za sprawą świetnie dysponowanych środkowych ze Słupska – rozpoczął się lepiej dla zawodników w żółtych koszulkach. Po chwili jednak – AXIS zdołało odrobić straty, a nawet objąć prowadzenie (20-17). Niestety dla nich – mecz z Volley Surprise to już czwarte spotkanie w obecnym sezonie, gdzie nie potrafią ograć rywala, którego mają ‘na widelcu’. Gdyby dziś mieli oni o cztery punkty więcej to… Niestety dla AXIS jest jak jest.

AIP – BEemka Volley

Po wtorkowej porażce z Hydrą Volleyball Team – team AIP przystępował do kolejnego meczu w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Co ciekawe – to właśnie drużyna Adriana Ossowskiego jako pierwsza z 38 drużyn w ligowej stawce zakończyła wczoraj sezon. Jakie to było zakończenie? Cóż – bardzo dobre. Po wyrównanym początku – na tablicy wyników widniał remis po 12. To, na co warto zwrócić uwagę to rewelacyjna wręcz forma środkowego Kirila Bohdana, który w początkowym fragmencie meczu popisał się kilkoma blokami, których finalnie – uzbierał aż siedem. O tak, to był zdecydowanie jego dzień. Wracając do wydarzeń z pierwszego seta – dalsza część to emocjonujące starcie, w którym AIP dopiero w końcówce zdołało odskoczyć rywalom i po ataku Mariusza Seroki – wygrać partię. Druga odsłona rozpoczęła się kapitalnie dla AIP. Tym razem środowa zmora BEemki – Kiril Bohdan popisał się kilkoma świetnymi zagrywkami, po których AIP prowadziło 9-2. Mimo kapitalnego otwarcia – AIP roztrwoniło w dalszej części pokaźną zaliczkę, a to z kolei sprawiło, że na tablicy wyników było po 14. Dla osób biorących udział w wydarzeniu stało się jasne, że końcówka seta będzie grą ‘punkt za punkt’. Podobnie jak w pierwszej partii – i tu AIP odskoczyło swoim rywalom po ataku innego środkowego – ‘Widza Khalify’. Wynik drugiego seta to 21-19 dla AIP, po którym – sytuacja BEemki w kontekście utrzymania robiła się coraz bardziej nieciekawa. Ostatnia odsłona rywalizacji również nie zawiodła. Identycznie jak w dwóch pierwszych partiach mieliśmy tu wyrównaną walkę, która zaprowadziła nas do stanu 13-13. Po dwóch atakach Macieja Wysockiego – BEemka zdołała jednak objąć dwupunktowe prowadzenie i po chwili – wygrali ostatnią odsłonę do 19, zdobywając tym samym bardzo ważny punkt w kontekście utrzymania.

AVOCADO friends – Flota Toyota Team

Mało brakowało, a już w środowy wieczór – MPS Volley cieszyłby się z mistrzowskiego tytułu w drugiej lidze. Poza ich wygraną – wszystko za sprawą Floty Toyoty Team, która w meczu z ‘Weganami’ miała prawdziwą mękę. Już w zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, że nie będzie to łatwe dla Floty zadanie. Trzeba być totalnym ignorantem, aby nie dostrzegać ogromnego potencjału w drużynie AVOCADO. Potencjału, który powinien wywindować w kolejnej edycji ‘Wegan’ w sam czub ligowej tabeli. To, że w drużynie Arkadiusza Kozłowskiego dzieje się dużo lepiej niż kilka tygodni temu, mogliśmy przekonać się w meczu ze Zmieszanymi, który ‘Weganie’ przypomnijmy wygrali. Początek spotkania to jednak kapitalne otwarcie Floty, która rozpoczęła seta od prowadzenia 4-0, po którym AVOCADO musiało błyskawicznie brać czas. Ten jak się po chwili okazało poskutkował, bowiem zaraz mieliśmy remis po 13. Końcówka to wyrównana walka obu stron, ale finalnie więcej jakości pokazali jednak ‘Weganie’, którzy po atakach Dominika Marlęgi oraz Filipa Kowalewskiego, cieszyli się z wygrania seta do 18. Druga odsłona to jakieś istne szaleństwo. Jak bowiem wytłumaczyć, że AVOCADO przez większość partii grało świetną siatkówkę, po której prowadzili 15-9, by ostatecznie przegrać seta? Niewiarygodne prawda? A jednak. Po czerwonej kartce dla Pawła Shylina – na boisku zastąpił go Mikołaj Filanowski, który w kluczowym momencie wziął ciężar gry na siebie, po którym Flota doprowadziła do wyrównania po 19, a następnie wygrała partię. Cóż za zwrot akcji. Niesamowite. Do stanu 14-14 w trzecim secie trudno było oszacować, która z drużyn za chwilę wygra. W kluczowym momencie AVOCADO zaczęło popełniać jednak błędy i finalnie – ze zwycięstwa przybliżającego do pierwszej ligi cieszyła się Flota Toyota Team.

MiszMasz – Oliwa Team

Oliwa Team przypomina nam nieco zdolnego ucznia, który po pochwaleniu przez nauczyciela – osiada na laurach i w dalszej części semestru – jego oceny ulegają znacznemu pogorszeniu. W ostatnim czasie tyle razy pochwaliliśmy Oliwę, że najwidoczniej – nieświadomie wyrządziliśmy im krzywdę. Początek rywalizacji drużyny z ‘serca Gdańska’ przeciwko MiszMaszowi był bardzo słaby. Z drugiej strony – jesteśmy winni napisać, że MiszMasz postawił poprzeczkę bardzo wysoko. To oni ‘dzielili i rządzili’ na parkiecie. Nie wiemy do końca na ile to zasługa ich postawy, a na ile – festiwalu błędów, na który zaprosiła nas Oliwa. Efekt niemocy był taki, że MiszMasz odskoczył swoim rywalom do stanu 16-9 i po chwili wygrał seta. Przed drugą odsłoną stało się jasne, że Oliwa nie może zagrać już gorzej. Po kilku chwilach przekonaliśmy się, że faktycznie tak było. Wreszcie – team Tomasza Kowalewskiego przestał popełniać błędy i w końcówce – wynik zawodów, który widniał na tablicy wyników to 17-17. Końcowa faza seta to skuteczne bloki Dmytro Moroziuka oraz ataki skrzydłowych Jakuba Waszkiewicza oraz Mykoli Pocheniuka. Cała wspomniana trójka przyczyniła się do ‘zrobienia przewagi’, choć trzeba przyznać, że łatwo nie było. Brak punktu w wyrównanym secie dość wyraźnie podciął Oliwie skrzydła. Drużyna w ciemnozielonych strojach nie była w stanie powstrzymać świetnie dysponowanych rywali. W ostatnim czasie wspominaliśmy, że MiszMasz jest najlepiej zagrywającą drużyną w całej drugiej lidze. Czemu o tym piszemy? Ano dlatego, aby przypomnieć o jednej z głównych zasad siatkówki ‘kto zagrywa, ten wygrywa’. Po asie serwisowym Daniela Bąby, na tablicy wyników było 15-7 dla drużyny Michała Grymuzy i po chwili MiszMasz mógł cieszyć się z pierwszego(!) w tym sezonie zwycięstwa za komplet punktów. Brawo!

Volley Surprise – MPS Volley

W środowy wieczór – drużyna Miłośników Piłki Siatkowej rozgrywała jubileuszowy – pięćdziesiąty mecz w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Poza samą liczbą rozegranych spotkań – jubileusz miał być doskonałą okazją do tego by zapewnić sobie awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Zadanie stawiane przed MPS nie było przesadnie trudne. Rywalem drużyny Jakuba Nowaka była bowiem drużyna Volley Surprise, która walczy obecnie o utrzymanie w drugiej lidze. Według Redakcji oraz Ekspertów – w meczu miało dojść do ósmego kompletu punktów w obecnym sezonie w wykonaniu MPS-u. Tuż po pierwszym gwizdku sędziego przekonaliśmy się, że do starcia z Volley Surprise, gracze MPS przystąpili bardzo skoncentrowani i sfokusowani na zrealizowanie postawionego celu. Po agresywnej zagrywce z początku seta – Volley Surprise zostało dość mocno odrzucone od siatki, a to jak wiemy – niesie za sobą opłakane konsekwencję. Nie inaczej było i tym razem, bowiem po chwili było 12-2 i zasadniczo, obie strony mogły myśleć już o drugim rozdziale. Ten – przynajmniej do jakiegoś momentu wyglądał zupełnie inaczej. Do połowy seta ‘Słupszczanie’ radzili sobie dobrze ‘na siatce’, a to sprawiło, że MPS prowadził zaledwie dwoma oczkami (9-7). Dalsza część partii to jednak kanonada Miłośników Piłki Siatkowej, którzy co rusz bombardowali swoich rywali mocnymi i przede wszystkim – precyzyjnymi atakami. Finał nie mógł być inny, 21-10 i zmiana stron. Trzecia odsłona była tą, w której Volley Surprise zaprezentował się najlepiej. Niestety dla nich – o ligowych punktach z tak dysponowanym rywalem nie mogło być mowy. Wynik 3-0 sprawił, że MPS po kapitalnym sezonie z zaledwie jedną wpadką – wraca do elity.

Tiger Team – Flota Toyota Team 2

Sprawdza się powoli to, o czym pisaliśmy w zapowiedziach przedmeczowych. W skrócie – wygląda na to, że sen drużyny Flota Toyota Team o awansie do wyższej klasy rozgrywkowej staje się coraz bardziej realny. W zapowiedziach przedmeczowych zastanawialiśmy się czy Flota wykorzysta w środowy wieczór szansę i zdoła ograć swojego rywala. Uznaliśmy jednocześnie, że będzie to bardzo wymagające spotkanie, które finalnie – zakończy się podziałem punktów. Cóż – o stratę jednego oczka – Flota musiała drżeć wyłącznie w drugim secie. Finalnie sięgnęli jednak po komplet punktów i w doskonałych nastrojach oczekują dalszych wydarzeń. Wracając do konfrontacji z Tigerem, to mecz rozpoczął się od prowadzenia graczy Karoliny Kirszensztein 10-6, na które swoją drużynę skutecznym blokiem wyprowadził Michał Łubiński. Po chwili jednak – czteroma punktami z rzędu popisał się Krzysztof Mądry i na tablicy wyników pojawił się remis 10-10. Dalsza część seta należała jednak do Floty, która wykorzystała w końcówce serię błędów swoich rywali i finalnie wygrała partię do 15. Druga odsłona, o czym już wspominaliśmy była najbardziej emocjonującym starciem. Mimo że Flota miała przez niemal całego seta grę ‘pod kontrolą’, to w końcówce nie zdołali uniknąć jednak nerwówki. Wszystko za sprawą tego, że Tiger sukcesywnie odrabiał utracone punkty i doprowadził do jednopunktowej straty (19-20). Końcówka to jednak skuteczny atak będącego w dobrej dyspozycji Mateusza Polowca. 2-0 dla Floty. Do pełni szczęścia drużynie walczącej o awans do drugiej ligi – pozostało wygranie trzeciej partii. Ta rozpoczęła się w wymarzony dla Floty sposób. Po świetnej zagrywce środkowego – Adama Jarosa, gracze w butelkowych strojach objęli prowadzenie 8-3, które z czasem dodatkowo powiększali, by ostatecznie wygrać do 12. Brawo!