Dzień: 2023-05-09

Volley Surprise – Flota Toyota Team

Lider drugiej ligi – drużyna Flota Toyota Team, przystępowała we wtorkowy wieczór do dziewiątego spotkania w sezonie Wiosna’23. Póki co – graczom Karoliny Kirszensztein wiodło się bardzo dobrze. W skali szkolnej, wystawilibyśmy tej drużynie ‘piątkę’. Czemu nie ocenę celującą skoro mówimy o liderze drugiej ligi i drużynie, która przegrała zaledwie jedno z ośmiu spotkań? Ano dlatego, że stosunkowo często gracze Floty tracili po jednym punkcie w meczu. Sytuacja ta miała ulec zmianie we wtorkowy wieczór, w którym lider mierzył się z drużyną Volley Surprise. Tak się bowiem składa, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że Flota zainkasuje trzy punkty w meczu. Optyka na tę sytuację zmieniła się tuż po pierwszym gwizdku sędziego. Po szarpanym początku i skutecznym przebiciem piłki dołem – Bartosza Siacha, ‘Słupszczanie’ prowadzili na początku 8-6. Środkowy fragment gry to wyrównana gra obu drużyn, którą dwoma skutecznymi atakami ze skrzydła – zakończył Paweł Shylin. Środkowa odsłona była dla Floty nieco spokojniejsza. Gracze Karoliny Kirszensztein błyskawicznie objęli prowadzenie 8-2, a to z kolei sprawiło, że bez większych problemów dograli oni środkową odsłonę. Ostatni set to dość niespodziewany zwrot akcji. Po bloku Patryka Bruchmana, prowadzenie w secie objęła ekipa ‘Słupszczan’ (8-4). W dalszej części – mimo usilnych prób odwrócenia sytuacji przez Flotę – ekipa Volley Surprise nie miała większych problemów z tym by trzymać swojego rywala na bezpieczny dystans. Finalnie ekipa Macieja Siacha wygrała partię do 13 i ostatecznie – był to drugi punkt drużyny we wtorkowy wieczór.

Eko-Hurt – AIP

Szerzej sytuację przed wtorkową serią gier w pierwszej lidze opisaliśmy przy okazji meczu Speednetu z Merkurym. Niezależnie od sytuacji poszczególnych drużyn – zarówno Eko-Hurt jak i AIP nie zamierzały we wtorkowy wieczór kalkulować. Co tu dużo mówić – od początku spotkania zdecydowaną przewagę miała ekipa ‘Hurtowników’, którym wychodziło niemal wszystko. Byli drużyną kompletną, na tle, której ekipa AIP wyglądała jak drużyna złożona z dzieci z Bulerbyn. Zaczęło się dosyć niewinnie, bo od prowadzenia 9-8. Po chwili rozpoczęła się kanonada na zagrywce w wykonaniu Igora Ciemachowskiego. Efekt? 17-9 i można było już myśleć o drugim secie. Jeśli ktoś pomyślał, że dysproporcja pomiędzy drużynami nie może być w drugim secie większa niż w premierowej odsłonie – musiał szybko zrewidować swoje zdanie. Dla AIP było jeszcze gorzej. Scenariusz był niemal identyczny. Wynik 9-8, po którym AIP stanęło i po chwili – nie było już czego zbierać (18-10). Różnica klas, którą mogliśmy obserwować w dwóch pierwszych odsłonach zwiastowała, że w trzecim secie – drużyna Konrada Gawrewicza nie będzie miała najmniejszych problemów, by ograć rywala. Cóż – klasyka gatunku i nasycenie się daniem głównym. Hej, Eko-Hurt, a deser? ‘Hurtownicy’ zachowali się jak swego czasu Andrew Gołota, który zamiast docisnąć chwiejącego się na nogach Riddicka Bowe – zaczął świrować. Podobne świrowanie kosztowało Eko-Hurt trzeci punkt w meczu. Ok – będąc całkowicie uczciwym musimy napisać, że AIP było w tej partii zdecydowanie lepszą wersją samych siebie i zagrali wreszcie tak jak nas do tego przyzwyczaili. Niestety dla nich – wygrana jednego seta – za przeproszeniem gówno dała. To już oficjalne – w tym sezonie grupa mistrzowska nie jest dla AIP. Mimo to – patrząc z perspektywy całej rundy zasadniczej, chłopaki naprawdę dodali kolorytu tej lidze i jak na beniaminka spisywali się rewelacyjnie.

Merkury – Speednet

Dawno w pierwszej lidze nie mieliśmy tak ciekawej sytuacji. Ok, mowa tu raczej o podziale poszczególnych drużyn na grupy mistrzowską oraz spadkową. Umówmy się – o mistrzostwie ani w przypadku Merkurego, ani Speednetu nie ma co obecnie gadać. W każdym razie – cała sytuacja w pierwszej lidze przypominała bardzo znaną i popularną zabawę na weselu, która polega na tańcu w kółeczku po środku, którego – znajduje się mniej krzeseł niż tańczących osób. Cały myk polega na tym, że w pewnym momencie – gdy przestaje grać muzyka, zainteresowane strony muszą zająć miejsce na krzesełku. Dla tego, kto się ‘zgapi’ – przygotowane jest miejsce na aucie. Przenosząc to na realia Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – do zabawy stanęły cztery ekipy: Merkury, Speednet, Eko-Hurt oraz AIP. Finalnie – z zabawy została wykluczona ekipa AIP, która przegrała swoje spotkanie z Eko-Hurtem. Jako, że swoje spotkanie przegrała również ekipa Speednetu – o tym, która z drużyn zagra w przyszłym tygodniu w grupie mistrzowskiej zadecydowały małe punkty. Lepszy stosunek w tym przypadku miała ekipa Speednetu, czego im serdecznie gratulujemy. Z drugiej strony trzeba uczciwie przyznać, że przez bardzo długi fragment meczu – ich gra nie rokowała i wydawało się, że to właśnie drużynę Marka Ogonowskiego zabraknie wśród drużyn walczących o medale. Ostatecznie stało się inaczej. W trzecim secie zobaczyliśmy bowiem odmienionych ‘Różowych’, którzy znali swoje położenie. Mimo że po ataku ‘Bercika’ było już 14-12 dla Merkurego, to Speednet zdołał odwrócić kartę i po kilku atakach ex gracza Merkurego – Mateusza Szturmowskiego – wyjść na prowadzenie i finalnie wygrać ‘złotego seta’.

Flota Toyota Team 2 – Speednet 2

Są przegrane mecze, po których można chwalić drużynę. Z pewnością do takich nie zalicza się spotkanie w wykonaniu Speednetu przeciwko Flocie. We wtorek – choć rywal postawił poprzeczkę zdecydowanie wyżej niż w poniedziałek Craftvena, było o wiele słabiej. Co więcej – w trakcie spotkania nie było nawet momentów, w których Speednet mógłby uwierzyć. Zaczęło się od konkretnego lania, które ‘Programistom’ zarządzili w pierwszej odsłonie podopieczni Karoliny Kirszensztein. Zanim się obejrzeliśmy – na tablicy wyników było już 11-5 dla graczy w niebieskich koszulkach. Co ciekawe – problemem Speednetu w tej partii nie było przyjęcie czy obrona (w tym elemencie było naprawdę ok), a…wykończenie akcji. Zamiast punktów były albo auty albo skuteczne kontry przeciwników. To z kolei sprawiało, że Flota z minuty na minutę powiększała swoją przewagę i finalnie wygrała tę partię do 10. Druga odsłona? Najlepszym momentem ‘Programistów’ był ten, po którym odrobili oni początkową stratę (4-1) i doprowadzili do wyrównania. Cóż z tego, skoro po chwili i dwóch atakach Łukasza Turskiego było 10-4 dla Floty? Dalsza część to wynik 18-10, który w końcówce został przez ekipę Marka Ogonowskiego nieco podreperowany. Ostatnia odsłona nie zmieniła oblicza spotkania. Flota była dla ‘Programistów’ tego dnia zbyt mocna. Mówiąc precyzyjniej – to były zbyt wysokie progi na Speednetu nogi. Mimo że zaczęło się dla Speednetu wybornie (3-0), to w dalszej części seta zwyciężyła jakość. Dzięki trzem oczkom i poniedziałkowym wynikom w trzeciej lidze – Flota nieśmiało zbliża się w tabeli do najlepszych drużyn w lidze.

ACTIVNI Gdańsk – Old Boys

Solidarność. Wszystkie drużyny walczące o awans do wyższej klasy rozgrywkowej w trzeciej lidze, pogubiły przez ostatnie dwa dni meczowe punkty. Tak było w przypadku drużyny Bayer Gdańsk, TGD, BL Volley oraz we wtorkowy wieczór – z drużyną Old Boys. Różnica pomiędzy Old Boys’ami a resztą wymienionych drużyn jest taka, że ekipa z Pruszcza straciła aż dwa oczka. Co gorsze dla nich – pierwsza przegrana w sezonie przyszła w najważniejszym meczu, bowiem z ex-drużyną obecnego kapitana, a także środkowego drużyny Old Boys. Jaka była przyczyna pierwszej porażki w sezonie poza samą – bardzo dobrą dyspozycją ACTIVNYCH? Cóż – zdecydowanie przemotywowanie, a złośliwi powiedzieliby, że nadmierna pewność siebie. Często bowiem w sporcie bywa tak, że ‘pycha kroczy przed upadkiem’. Zaczęło się jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy obie drużyny grały w meczu sparingowym. Wówczas – gracze Old Boys chcieli zakładać się z ACTIVNYMI, że ci – nie zdobędą określonej liczby punktów. Samo wspomniane spotkanie również nie przebiegało w świetnej atmosferze, a po obu stronach siatki nie brakowało wzajemnych docinek. Te – już tylko ze strony Old Boys trwały jeszcze na kilka godzin przed meczem. Tym razem – ACTIVNI nie dali się sprowokować i wciągnąć w ‘tę psychologiczną gierkę’. Dopełnieniem naszych słów był przedmeczowy wywiad z kapitanem Old Boys, który deklarował, że we wtorkowy wieczór pokuszą się o trzy punkty, a do końca sezonu wygrają wszystkie mecze. Ponadto, gracz ten zdążył wbić w ACTIVNYCH tyle szpileczek, jakby ci byli czymś w rodzaju laleczki voodoo. Cóż – już pierwszy set pokazał, że z tak dysponowanym rywalem – wygrana nie przyjdzie Old Boysom łatwo. Mimo że gracze znad Raduni prowadzili w tej partii 16-13, to w końcówce popełnili kilka błędów i co gorsze – dali się rozkręcić ACTIVNYM, którzy po chwili wygrali pierwszą partię. Środkowa odsłona – również bardzo wyrównana zakończyła się zwycięstwem graczy w białych trykotach, a to z kolei oznaczało, że zwycięzcę meczu wyłoni dopiero ostatnia odsłona. Ta przez bardzo długi czas, zdawała układać się świetnie dla ekipy Artura Kurkowskiego. Mimo prowadzenia 16-12, po chwili złapali oni jednak zadyszkę, która sprawiła, że drużyna z Pruszcza doprowadziła do wyrównania po 18 i kiedy wydawało się, że opanowali oni sytuację – ostatnie trzy ciosy zadali skrzydłowi ACTIVNYCH.

Volley Surprise – Zmieszani

Nie będziemy ukrywać – drużyna Volley Surprise po ostatnich ‘popisach’ w meczach z BES Boys BLUM oraz Info Distributions nie wysyłała zbyt wielu pozytywnych sygnałów dotyczących swojej formy. We wtorkowy wieczór, ‘Słupszczanie’ mieli do rozegrania dwa spotkania i w żadnym z nich nie byli faworytem. Co to, to nie. Mimo to – w obecnej edycji pokazali w kilku meczach, że jednak potrafią grać. To z kolei sprawiało, że wytypowanie konkretnego wyniku było stosunkowo bardzo trudne. Mimo że Volley Surprise przegrał finalnie dwa mecze to jednak musimy napisać, że zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. Co więcej – przy odrobinie szczęścia mogli oni wygrać oba starcia. Zanim rozbrzmiał pierwszy gwizdek sędziego – Zmieszani mieli spory ból głowy. Ten spowodowany był brakami kilku graczy, którzy w ostatnich meczach mieli pewne miejsce w składzie. We wtorek zabrakło Macieja Grabana, którego zastąpił Jakub Wałdoch, co jak się później okazało – miało bardzo duże znaczenie dla końcowego zwycięstwa. Ze składu wypadł również Piotrek Szczepański oraz Jacek Kujałowicz. Pierwszy set rywalizacji to bardzo wyrównana gra (13-13). W dalszej części seta, Zmieszanych na prowadzenie wyprowadził wspominany wcześniej przyjmujący (17-13). Końcówka partii to próby doprowadzenia do wyrównania podjęte przez ‘Słupszczan’, które finalnie ‘spłonęły na panewce’. Drugi set to klasyczni Zmieszani. Trudno zliczyć nam ile w obecnym sezonie team Edyty Woźny toczył już pojedynków, które kończyły się grą na przewagi. Tym razem happy-end był jednak po stronie Volley Surprise, któremu po kolejnej próbie – udało się wykorzystać piłkę setową. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od stanu 8-4, drużyny grającej w delegacji. Mimo niekorzystnego otwarcia, Zmieszani doprowadzili po chwili do wyrównania po 11 i w dalszej części seta zdołali postawić kropkę nad ‘i’.