Miesiąc: listopad 2022

Zapowiedź – MATCHDAY #27

Przed nami bardzo interesujący dzień w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W drugiej lidze dojdzie do spotkania drużyn, które od początku sezonu uznawane były jako te, które mają wszystko by awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. Na brak emocji nie będziemy z pewnością narzekać również w starciu Speednetu z ZCP Volley Gdańsk. Ponadto ciekawie zapowiada się walka o utrzymanie drużyn ACTIVNYCH Gdańsk oraz Niepolotów. Zapraszamy na zapowiedź!

Zmieszani – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Mało kto wie, ale w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta zaledwie kilka drużyn może ‘pochwalić się’ tym, że przegrało dwucyfrową liczbę spotkań z rzędu. Niestety wśród tej grupy drużyn, znajdują się ACTIVNI Gdańsk, którzy o godzinie 20:30 zmierzą się ze Zmieszanymi. Jakby nieciekawych wiadomości było mało to jesteśmy niemal przekonani, że w środowy wieczór liczba ta będzie jeszcze bardziej okazała. Tak się bowiem składa, że ACTIVNI Gdańsk trafiają na swoich rywali w momencie, kiedy mogą oni pochwalić się najlepszym okresem w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Biorąc pod uwagę fakt, że Zmieszani rozegrali w SL3 aż 89 spotkań – te słowa to prawdziwa laurka. Z drugiej strony, jak tu Zmieszanych nie chwalić? Z drużyny, która co tu dużo mówić – miała furę szczęścia w poprzednim sezonie w kwestii utrzymania – otrzymaliśmy ekipę, która w edycji Jesień’22 wygrała pięć z dziesięciu spotkań. Co więcej – była prawdziwym postrachem wielkich firm i drużyn, które w obecnym sezonie walczą o tytuł mistrzowski w lidze. Czy wobec tego ACTIVNI mogą liczyć na przełamanie? Cóż, w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta widzieliśmy już różne rzeczy, ale scenariusz, który przed chwilą nakreśliliśmy brzmi jak jedna z baśni Andersena. Z drugiej strony – jeśli ACTIVNI chcą utrzymać się w drugiej lidze to czas to wreszcie udowodnić. Nie da się być wśród drugoligowców nie wygrywając żadnego spotkania.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

BL Volley – Chilli Amigos

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Żarty się skończyły. Drużyna BL Volley po rozegraniu wszystkich spotkań z drużynami znajdującymi się na miejscach 7-14 wkracza w decydującą fazę sezonu. Fazę, która pokaże czy po jednym sezonie spędzonym w trzeciej lidze, drużyna ‘Tygrysów’ wróci na zaplecze elity. Póki co, sytuacja ‘Tygrysów’ nie jest zła. Drużyna Wojciecha Strychalskiego znajduje się na czwartym miejscu w ligowej tabeli, ale to co bardzo ważne – ma o co najmniej jedno rozegrane spotkanie mniej niż ekipy, które znajdują się przed nimi w tabeli. W środowy wieczór, BL Volley zmierzy się z Chilli Amigos, które przez długi okres w sezonie Jesień’22 również byli uważani za jednego z kandydatów do podium rozgrywek. Niestety dwa ostatnie mecze drużyny Grzegorza Walukiewicza to porażki z bezpośrednimi rywalami o miejsca w górnej połówce ligi. Zaledwie jeden punkt na sześć możliwych wyeliminował ‘Amigos’ z marzeń o podium. Kto wie jak potoczyłyby się losy drużyny, gdyby nie spore problemy kadrowe, których doświadczyła drużyna w najważniejszym momencie sezonu? Cóż, tego nie dowiemy się już nigdy. Tak czy siak, jesteśmy przekonani, że w środowy wieczór Chilli Amigos stanie do walki o siódmą wygraną w sezonie Jesień’22. Co ciekawe – Chilli Amigos pozostają jedyną drużyną w trzeciej lidze, z którą BL Volley miało okazje mierzyć się w przeszłości. Przypomnijmy, że obie drużyny występowały razem w drugiej lidze, w sezonie Wiosna’21. Spotkanie, do którego doszło 2 czerwca 2021 r., zakończyło się pewnym zwycięstwem BL Volley. Czy podobnie będzie tym razem? Z pewnością inny wynik niż komplet punktów, nie satysfakcjonuje graczy w biało-pomarańczowych barwach. O te nie będzie jednak łatwo.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Tufi Team – Szach-Mat

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Kiedy środowi rywale spadali z najwyższej klasy rozgrywkowej, niemal cała społeczność Siatkarskiej Ligi Trójmiasta twierdziła, że ich powrót do elity jest tylko kwestią czasu. Ku zaskoczeniu tych samych osób, zarówno Szach-Mat jak i Tufi Team nie uniknęły w obecnym sezonie pewnych problemów, które komplikują realizację celu. Póki co – bliżej powrotu na salony zdaje się być ekipa Szach-Mat. Drużyna Dawida Kołodzieja wygrała dziewięć z dziesięciu spotkań w sezonie Jesień’22, dzięki czemu – mając tyle samo punktów co lider rozgrywek, plasuje się na drugim miejscu w tabeli. Jako, że na każdą dobrą wiadomość, przypada również gorsza – Szach-Mat do końca sezonu będzie rywalizował z samymi ‘wielkimi markami’. Poza meczem z Tufi Team, Szach-Mat zmierzy się również z Hydrą oraz liderem rozgrywek – ekipą AIP. Niestety dla ‘czarnych’, obecny sezon pokazał, że kiedy Szach-Mat rywalizował z mocną drużyną (Dziki Wejherowo) to kończyło się porażką. Czy podobnie będzie z Tufi Team? Mimo, że to Szach-Mat w naszych oczach jest faworytem spotkania to jednak nie możemy zapomnieć kulisów ich spadku z pierwszej ligi. W sezonie Wiosna’22, kiedy było już wiadomo, że Tufi żegna się z elitą, gracze Mateusza Woźniaka ograli ‘Szachistów’ za trzy punkty, a tym samym pociągnęli swoich rywali ze sobą do drugiej ligi. Przed wspomnianym spotkaniu to Szach-Mat był dość wyraźnym faworytem. Czy jest to jakaś wskazówka przed środowym meczem? Jeśli Tufi Team chce wrócić do elity to nie ma wyjścia – musi wygrać mecz. Biorąc pod uwagę ich obecną dyspozycję – będzie o to niezwykle trudno.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Niepoloty – Flota Active Team

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Mimo, że Niepoloty znajdują się obecnie na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli to paradoksalnie, ich sytuacja nie wygląda jeszcze najgorzej. Na finiszu rozgrywek wszystko wskazuje na to, że kwestia spadków z ligi oraz barażu rozstrzygnie się pomiędzy czteroma wymienionymi drużynami: BES Boys BLUM, ACTIVNI Gdańsk, Volley Surprise oraz Niepoloty. To co w nieciekawej sytuacji Niepolotów przemawia na korzyść drużyny Mateusza Bone to fakt, że ‘Pingwiny’ mają rozegrane o co najmniej dwa spotkania mniej od pozostałych drużyn walczących o utrzymanie. Za chwilę może się okazać, że przy równej liczbie rozegranych meczów, Niepoloty uciekną spod gilotyny. Aby tak się jednak stało, drużyna Mateusza Bone musi powalczyć w środę o ligowe punkty. Zadanie to nie będzie bynajmniej łatwe. W meczu, do którego dojdzie po godzinie 21:30, to Flota jest dość wyraźnym faworytem. Po nieciekawym początku sezonu, w którym gracze Karoliny Kirszensztein wygrali jedno z sześciu spotkań nastąpiła wyraźna metamorfoza. Do środowej potyczki, beniaminek drugiej ligi przystąpi po kapitalnej serii czterech zwycięstw z rzędu, w której Flota ograła między innymi Hydrę Volleyball Team. Forma, którą prezentują w ostatnim czasie gracze Floty sprawia, że mogą oni żałować, że sezon dobiega końca. Z drugiej strony zastanawiamy się, jak wyglądałaby ich obecna sytuacja gdyby nie początkowy szok związany z grą na nowym szczeblu rozgrywkowym. Skoro jednak jest jak jest –sezon Jesień’22, Flota może potraktować jako zebranie cennego doświadczenia ligowego przed kolejną edycją. Grając taką siatkówkę i trenując regularnie – wynik w kolejnym sezonie powinien być jeszcze lepszy. Z drugiej strony – potencjalna wygrana z Niepolotami powinna przybliżyć drużynę do tego, by skończyć premierowy sezon w drugiej lidze w górnej części tabeli. To z pewnością byłoby czymś wielkim.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

ZCP Volley Gdańsk – Speednet

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Spotkanie pomiędzy ZCP Volley Gdańsk a Speednetem będzie absolutnym hitem Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Na boisku numer 2 zmierzą się bowiem drużyny, które po rundzie zasadniczej znalazły się na trzecim oraz czwartym miejscu w ligowej tabeli. Drużyny, które po rundzie zasadniczej dzieli zaledwie punkt. Wreszcie drużyny, które dzięki potencjalnej wygranej mogą realnie włączyć się do walki o tytuł mistrzowski. Po rundzie zasadniczej a co za tym idzie równej liczbie rozegranych spotkań, Speednet tracił do lidera rozgrywek zaledwie trzy oczka. Jeśli chodzi o ZCP to mówimy tu o czterech punktach. Biorąc pod uwagę fakt, że w niedalekiej przeszłości obie drużyny ogrywały zarówno Merkurego jak i CTO to włączenie się do walki o wygraną ligi jest całkiem realne. To właśnie w ZCP oraz Speednecie pokładane są nadzieje na to, że nasze rozważania w przyszłości co do drużyny, która wygra zmagania w SL3 nie będą ograniczały się wyłącznie do Merkurego oraz CTO. Wydaje się bowiem, że zarówno Speednet jak i ZCP są gotowe zrobić kolejny krok. Jeśli środowi rywale ustabilizują formę i nie będą tracić punktów w meczach, w których są wyraźnym faworytem – to przed nimi na horyzoncie rysują się sukcesy. Wracając do bezpośredniego spotkania należy wspomnieć, że obie drużyny grały ze sobą nieco ponad dwa tygodnie temu. Wówczas lepszą ekipą okazał się Speednet, który wygrał spotkanie 2-1. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że we wspomnianym okresie forma ZCP nie była najwyższa. Jak będzie w środę? W naszym odczuciu to Speednet jest nieznacznym faworytem starcia. Jeśli by się tak faktycznie stało to gracze Marka Ogonowskiego będą mieli już autostradę do podium rozgrywek.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Tiger Team – DNV

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Po kilkunastodniowej przerwie, drużyna Tiger Team wraca na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Co ciekawe – spośród całej trzecioligowej stawki to właśnie ‘Tygrysy’ mają na swoim koncie najmniej rozegranych spotkań. Ba, z całej 38 – drużynowej stawki, taką samą liczbę rozegranych spotkań ma zaledwie jedna ekipa z drugiej ligi. To oznacza z kolei, że Tiger Team musi nadrabiać ligowe zaległości. W pierwszych dniach listopada, gracze Mateusza Sokołowskiego rozegrają dwa mecze. Poza środową konfrontacją z DNV, ‘Tygrysy’ zmierzą się również z Wolves Volley. Biorąc pod uwagę obecną formę wszystkich wymienionych drużyn przewidujemy, że Tiger Team wygra jedno z dwóch spotkań. Naszym zdaniem, będzie to właśnie konfrontacja z DNV. Z pewnością potencjalna wygrana poprawiłaby nienajlepsze humory ‘Tygrysów’. Póki co, gracze Mateusza Sokołowskiego wygrali zaledwie dwa z ośmiu spotkań. Bardzo niekorzystny bilans został nieco ‘przypudrowany’ wygranymi setami w meczach, w których Tiger schodził z parkietu jako pokonani. Dzięki temu znajdują się oni na dziewiątym miejscu w ligowej tabeli. Nieco niżej – na dwunastym miejscu w tabeli znajduje się ekipa DNV co również może być pewnego rodzaju rozczarowaniem. Niestety tak to już jest. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Po tym jak na początku obecnego sezonu okazało się, że DNV naprawdę ogarnia – teraz od graczy w białych strojach zaczęliśmy już wymagać. Niestety po wspomnianym dobrym okresie, w ostatnim czasie przyszła zadyszka. Po kilku porażkach DNV spadło na dwunaste miejsce w tabeli. Czy po środowym wieczorze ich sytuacja ulegnie poprawie?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #26

Za nami 186 spotkań w sezonie Jesień’22. W poniedziałkowy wieczór, kolejny bardzo ważny krok w kierunku awansu do wyższej klasy rozgrywkowej poczyniły drużyny Szach-Mat oraz Info Distributions. Ponadto, emocji nie brakowało również w inauguracyjnym spotkaniu grupy spadkowej, w którym BEemka Volley uporała się z MPS-em. Zapraszamy na podsumowanie!

BH Rent MiszMasz – BES Boys BLUM 2-1 (15-21; 21-18; 21-11)

Dla ‘Hotelarzy’ poniedziałkowe starcie miało być łatwe, gładkie i przyjemne. Ci, jako że mieliśmy Haloween postanowili realnie postraszyć swoich kibiców, bo prawdę powiedziawszy – przegrana w poniedziałkowy wieczór była wręcz namacalna. Początek rywalizacji rozpoczął się od wyrównanej walki. Jako pierwsi na znaczące prowadzenie wyszli walczący o drugoligowy byt – gracze BES Boys BLUM. Po dwóch atakach Artura Majdana było 10-6 dla ‘Chłopców’. W dalszej części seta, MiszMasz zdołał zniwelować stratę do zaledwie jednego oczka (12-11). Mimo to, po chwili atakiem oraz asem serwisowym popisał się Leszek Rzępołuch i BES Boys ponownie odskoczyli na cztery oczka (15-11). Tym razem – najbardziej doświadczona drużyna w SL3 nie pozwoliła rywalom na doskoczenie i finalnie wygrała tę partię do 15. Długa część drugiego seta zwiastowała nadchodzącą niespodziankę. BES Boys BLUM kontynuowali bardzo dobrą grę z pierwszego seta i po bloku Marcina Karbownika, objęli identyczne prowadzenie jak w pierwszym secie (15-11). Niestety dla ‘Chłopców’ epilog tej historii jest już zupełnie inny. Od wspomnianego momentu, BES Boys doznali niewytłumaczalnego paraliżu. Ten sprawił, że ‘Chłopcy’ wykonali bodajże cztery piłki z rzędu w siatkę. Absolutna niemoc, która zapanowała w ataku, sprawiła że MiszMasz wykorzystał potknięcie rywala i objął prowadzenie 18-16 a następnie wygrał seta. Od wspomnianej połowy drugiej partii – BES Boys w tym meczu nie był już sobą, o nie. Albo inaczej – być może był, ale nie z pierwszego seta tylko z kilku nieudanych spotkań w sezonie Jesień’22. Finalnie – BES Boys BLUM przegrali trzeciego seta niemal bez walki. Z drugiej strony, przed rozpoczęciem spotkania nikt nie oczekiwał od ‘Chłopców’ jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Kto wie, być może ten jeden punkcik przybliży ich do utrzymania?

Husaria MD Clean&Bud – Swooshers 3-0 (21-3; 21-9; 21-11)

Długi weekend oraz gapiostwo Swooshersów sprawiło, że drużyna w biało-czarnych barwach musiała radzić sobie w poniedziałkowy wieczór w pięciu graczy. Co więcej – w takich okolicznościach, drużyna Nike Poland miała do rozegrania aż dwa spotkania. Poza meczem z Husarią, Swooshersi mierzyli się tego wieczora z liderem rozgrywek – Info Distributions. Jakie jest nasze zdanie po tych dwóch pojedynkach? Cóż, mimo że wyniki nie do końca to pokazują to uważamy, że Swooshersi mieli pewne momenty, w których ich gra wyglądała naprawdę nieźle. Uważamy, że gdyby drużyna Nike Poland chciała skorzystać z pomocy trenera (podobnie jak niegdyś) Husaria to z pewnością – efekty byłyby szybko widoczne. Wracając jednak do bezpośredniego pojedynku z Husarią – im dłużej trwał mecz, tym lepiej radzili sobie biało-czarni. Początek meczu to wyraźna przewaga Husarii, która została udokumentowana wynikiem 21-3. W drugim secie na konto Swooshersów trafiło z kolei dziewięć oczek. Trzeba przy tym zaznaczyć, że większość z tych punktów wynikała z błędów ich rywali, ale z drugiej strony, w trakcie seta mogliśmy obserwować kilka ciekawych wymian. Do najciekawszej z nich doszło na początku trzeciej odsłony. To właśnie w tej partii, drużyna Nike Poland zdobyła największą liczbę punktów w trakcie spotkania. Nie oznacza to rzecz jasna, że Swooshersi byli blisko punktu. Oznacza to, że po poniedziałkowym wieczorze, naprawdę nie mają się czego wstydzić.

Szach-Mat – Oliwa Team 3-0 (21-16; 21-15; 21-18)

Aby dotrzymać kroku liderowi rozgrywek – drużyna Szach-Mat musiała w poniedziałkowy wieczór sięgnąć po komplet punktów. To rzecz jasna nie należało do najłatwiejszych zadań. To właśnie Oliwa w ubiegłym tygodniu zdołała ‘ukąsić’ drużynę AIP. Nie inaczej było zresztą na początku sezonu, kiedy ‘Oliwiacy’ ograli Dziki Wejherowo….z którymi to ‘Szachiści’ przegrali. Początek meczu to wysoka przewaga, którą zbudowali gracze w czarnych strojach (8-4). Z wysokiej zaliczki, Szach-Mat nie cieszył się jednak zbyt długo. Błyskawicznie bowiem ‘Oliwiacy’ doskoczyli, doprowadzając do wyrównania po 8. Po wyrównanym fragmencie, który obfitował w świetne obrony z obu stron (13-12), to Szach-Mat pokazał więcej jakości i zrobił klasyczny ‘odjazd’ (21-16). Środkowa partia to spora liczba błędów Oliwy, która sprawiła, że w połowie seta było 10-6 dla Szach-Matu. W dalszej części seta – po istnym HEADSHOCIE Dariusza Peplińskiego na środkowym Oliwy, Szach-Mat prowadził już 19-13 i był to w zasadzie koniec emocji w tej odsłonie. Ostatni set był prawdopodobnie najbardziej wyrównaną i emocjonującą partią w meczu. W połowie seta na tablicy wyników było po 11. Jako pierwsi na kilkupunktowe prowadzenie po kilku kołkach Dawida ‘Kołka’ Kołodzieja wyszli gracze Szach-Matu (17-12). W dalszej części seta, Oliwa zdołała zniwelować przewagę rywali do zaledwie jednego oczka (18-17). Niestety dla nich – końcówka należała już do Szach-Matu. Mimo, że Oliwa w trakcie meczu nie zaprezentowała się najgorzej to jednak koniec końców, uważamy że wynik 3-0 był w pełni zasłużony.

MPS Volley – BEemka Volley 1-2 (18-21; 21-19; 19-21)

Klasyczny mecz o sześć punktów. Przed rozpoczęciem meczu, w nieco lepszym położeniu była ekipa MPS Volley, która po rundzie zasadniczej miała jeden punkt przewagi nad BEemką. Z drugiej strony – gracze Daniela Podgórskiego mieli przewagę psychologiczną wynikającą z faktu, że poprzednie spotkanie obu drużyn – zakończyło się zwycięstwem ‘Zmotoryzowanych’. Poza tym w naszym odczuciu to właśnie BEemka może pochwalić się obecnie lepszą formą. Gdy zebraliśmy to do kupy, wyszło nam, że BEemka wygra spotkanie po podziale punktów. Co do tego zgodna była Redakcja i Eksperci. Tak się bowiem składa, że cała trójka – stawiała na biało-niebieskich. Początek spotkania zdawał się potwierdzać słuszność naszego wyboru. BEemka rozpoczęła bowiem spotkanie w świetny sposób. Po świetnej zagrze Michała Kulpińskiego – MPS miał potężne problemy w przyjęciu, co sprawiło, że albo kończyło się asem, albo w najlepszym przypadku na piłce przechodzącej, którą po chwili kończyli gracze BEemki. Efekt? 11-4 dla graczy w białych koszulkach. Mimo, że w dalszej części seta było już 17-9 to w drugiej części seta przebudził się MPS, który odrobił mnóstwo punktów. Na wygranie seta było już jednak za późno. Druga odsłona to ponowne prowadzenie BEemki (6-3), po którym Miłośnicy Piłki Siatkowej wzięli czas. Ten najwidoczniej poskutkował, bowiem po chwili było już 11-11, po której byliśmy świadkami walki ‘łeb w łeb’. W końcówce kilka ważnych punktów dla MPSu zdobyli skrzydłowi – Masiul + Wysocki i w dużej mierze to przyczyniło się do doprowadzenia przez MPS do wyrównania w setach. Trzecia odsłona to ponownie wyrównana partia, w której było niemal wszystko. Piękne akcje, efektowne obrony, kontrowersje, grandy, docinki, a nawet przerwa w dostawie światła. No właśnie, kto wie jak potoczyłoby się spotkanie gdyby w końcówce po bloku środkowego MPS-u nie zgasło światło? Jak to mówią ‘oliwa zawsze sprawiedliwa’. Po słusznie zarządzonej przez sędziego powtórce – MPS zdobył punkt. Niestety dla nich – to nie wystarczyło do tego by ograć BEemkę, która wygrała czwarte z sześciu ostatnich spotkań.

Info Distributions – Swooshers 3-0 (21-5; 21-5; 21-8)

W Siatkarskiej Lidze Trójmiasta niezbyt często trafiają się drużyny, które wygrywają dziesięć spotkań z rzędu. W minionym tygodniu, sztuki tej dokonała ekipa Info Distributions, która pewnym krokiem zmierza w kierunku drugiej ligi. Przed poniedziałkowym wieczorem, do końca sezonu na drodze ‘Drukarzy’ stało trzech rywali. Tak się składa, że ostatnia siła w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta – była jednym z nich. To z kolei oznaczało, że o ile nie wydarzy się jakiś spektakularny armagedon – Info Distributions sięgnie po jedenastą wygraną z rzędu. Jeśli chodzi o samo spotkanie to był to pierwszy mecz w obecnym sezonie, w którym obie drużyny grały w pięciu graczy. To oznaczało z kolei, że mecz przeciwko Swooshersom będzie doskonałą okazją dla piątki ‘Drukarzy’ na podkręcenie swojego dorobku punktowego. Oglądając spotkanie z boku widać było, że dla Info nie jest to bez znaczenia. Dodatkowo chcąc pograć nieco dłużej – Info Distributions podbijało nawet piłkę, która po ataku jednego z rywali leciała w aut. Szczególnie zauważalne było to w ostatniej odsłonie. Finalnie – poszczególne sety kończyły się wygraną Info Distributions do 5, 5 oraz 8. Po dopisaniu do swoich kont kolejnych trzech oczek – Info Distributions wyczekuje najważniejszych meczów obecnego sezonu. Jeśli chodzi z kolei o Swooshersów – to w meczu z Info Distributions wyrównali oni należący do DNV rekord wszechczasów dotyczący liczby porażek z rzędu. Niestety zapowiada się, że będzie on nadal śrubowany.

Husaria MD Clean&Bud – Port Gdańsk 2-1 (19-21; 21-18; 21-17)

Zrealizował się scenariusz, o którym umówmy się – było wiadomo na długo przed poniedziałkową serią gier. Mówimy tu o tym, że Husaria Gdańsk mimo pewnych problemów kadrowych, nie miała najmniejszych problemów z tym, by ograć Swooshersów i zdobyć przy tym komplet punktów. Po godzinie 21:30 na ‘Rycerzy’ czekał jednak o wiele bardziej wymagający rywal. Nie ukrywamy, że kilka godzin przed meczem byliśmy poważnie wystraszeni. Wszystko za sprawą tego, że na facebookowym fanpage’u drużyny ‘Portowców’, pojawiła się informacja poddająca w wątpliwość to, czy drużyna ‘z doków’ stawi się w hali Ergo Arena. Ostatecznie, mimo problemów kadrowych – ‘Portowcy’ desygnowali do gry pięciu graczy. Biorąc pod uwagę okoliczności – przebieg pierwszego seta mógł być dla wielu osób sporego kalibru zaskoczeniem. Mimo gry w osłabieniu, ekipa ‘z doków’ rozpoczęła seta od wysokiego prowadzenia 7-1. W dalszej części seta czuliśmy się jak byśmy oglądali mecz Husarii z Craftveną, do którego doszło w minionym tygodniu. Mimo wysokiego prowadzenia rywali – Husaria nie składała broni i doprowadziła po chwili do wyrównania po 8. Ba, w dalszej części seta po punktowej akcji Bartosza Stasiaka to Husaria zdawała się być bardzo bliska prowadzenia w setach (15-11). Niestety dla nich, po chwili uaktywnili się Filip Bloch oraz Paweł Polański, którzy doprowadzili do wyrównania. Końcówka seta to indywidualny popis Tomasza Bobcowa, który dał ‘Granatowym’ prowadzenie w meczu. Druga odsłona rywalizacji to ponownie świetny start Portu Gdańsk (8-4). Niestety dla drużyny Arkadiusza Sojko, czteropunktowe prowadzenie nie było większą przeszkodą dla Husarii, która goniła wynik przez niemal całego seta. Ostatecznie sztuka ta udała im się pod koniec partii (18-18). W końcówce, gracze Grzegorza Żyły-Stawarskiego poszli za ciosem i doprowadzili do wyrównania w setach. Ostatni set rozpoczął się od wyrównanej gry (7-7). Mniej więcej w połowie seta, Husaria zdołała objąć trzypunktowe prowadzenie (14-11), które jak się później okazało – było wystarczające by spokojnie dowieźć zwycięstwo do końca.