Dzień: 2022-11-10

Zapowiedź – MATCHDAY #31

Przed nami ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek. Najciekawszym meczem zdaje się pojedynek pomiędzy Info Distributions oraz TGD. Na brak emocji nie będziemy narzekali również w dolnych rejonach drugiej ligi, gdzie poznamy prawdopodobnie pierwszych spadkowiczów. Zapraszamy na zapowiedź!

Niepoloty – Oliwa Team

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Przed Niepolotami – jeden z najważniejszych dni w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jest bowiem duża szansa, że w czwartkowy wieczór okaże się czy Niepoloty uciekną spod gilotyny. Obecnie – drużyna Mateusza Bone znajduje się na dwunastym miejscu w tabeli. Gdyby sezon Jesień’22 kończył się w momencie pisania tej zapowiedzi – Niepoloty pożegnałyby się z drugą klasą rozgrywkową. Biorąc pod uwagę przedsezonowe prognozy – w oczach Redakcji i kibiców w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta – taki wynik byłby prawdziwą sensacją. Przypomnijmy, że wówczas uważaliśmy, że połączenie dwóch bardzo doświadczonych ekip (Nieloty oraz Epo-Project) sprawi, że drużyna ‘Pingwinów’ będzie w stanie spokojnie znaleźć się w górnej części tabeli. Niestety dla drużyny Mateusza Bone – w ślad za prognozami nie poszły wyniki. W środkowej części sezonu – sytuacja Niepolotów zdawała się być niemal beznadziejna. Ostatni okres to jednak wyraźna poprawa gry, która sprawiła, że Niepoloty wygrały dwa z czterech ostatnich meczów. Mimo, że drużyna wciąż znajduje się na miejscu spadkowym to trzeba zauważyć, że do końca sezonu mają do rozegrania aż trzy mecze. Terminarz, który mają do końca ‘Pingwiny’ oraz fakt, że drużyny, które wyprzedzają ich w tabeli rozegrali o co najmniej dwa spotkania więcej – sprawia, że Niepoloty wciąż mają ogromną szansę na utrzymanie. Aby tak się jednak stało – muszą zdobyć w czwartek punkty. Okazję do tego, będą mieli dwukrotnie. Poza meczem z Oliwą zmierzą się również z ACTIVNYMI Gdańsk. Wydaje się dość oczywiste, że to ten pierwszy mecz – z Oliwą Team będzie bardziej wymagającym zadaniem.  Dla Oliwy czwartkowy mecz będzie przedostatnim pojedynkiem w sezonie Jesień’22. Dotychczasowy bilans – nie powala na kolana. Oliwa wygrała zaledwie cztery z jedenastu spotkań w sezonie i wynik ten – zaczyna łudząco przypominać poprzednią edycję. Czwartkowy mecz będzie zatem doskonałą okazją do poprawy dorobku punktowego oraz miejsca w tabeli.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Info Distributions – TGD

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Spotkanie do którego dojdzie o godzinie 20:35 z dużą dozą prawdopodobieństwa – da nam odpowiedzi w kwestii podziału miejsc na podium. Na centralnym boisku zmierzą się bowiem lider rozgrywek – Info Distributions z drużyną TGD, która znajduje się obecnie na najniższym stopniu podium. Sumarycznie w obecnym sezonie obie drużyny rozegrały dwadzieścia dwa spotkania, w których zanotowały zaledwie…jedną porażkę. Ta, przydarzyła się ‘Drogowcom’ w meczu do którego doszło kilka tygodni temu a rywalem była ekipa AXIS, która obecnie znajduje się na drugim miejscu. Jeśli chodzi o drużynę Info Distributions to ‘Drukarze’ pozostają obecnie jedyną ekipą spośród wszystkich 38 drużyn, które w obecnym sezonie nie przegrały ani jednego meczu. Co więcej – w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, w której wystąpiło łącznie już 67 drużyn – Info również jest jedyną drużyną, która nie zaznała smaku porażki. Obecnie można się zastanawiać czy drużyna Macieja Skowrońskiego stanie się pierwszą drużyną w historii trzecioligowych rozgrywek, która wygra wszystkie mecze w sezonie. O to nie będzie jednak łatwo. Poza bardzo wymagającym meczem z TGD, ‘Biało-czarni’ zmierzą się również z BL Volley i to spotkanie – również zapowiada się emocjonująco. Wracając jednak do czwartkowej rywalizacji wydaje się, że nieco większe szansę na zwycięstwo, a tym samym zapewnienie sobie awansu do wyższej klasy rozgrywkowej – mają gracze Info Distributions. Dodatkowo – jeśli wygrają dziś za komplet punktów to na jedną kolejkę przed zakończeniem ligi – zapewnią sobie tytuł mistrzowski. Wydaje nam się, że na koronacje – gracze Macieja Skowrońskiego będą musieli jednak chwilę poczekać. Zdaniem Redakcji – najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na czwartkowy wieczór jest wygrana Info Distributions po podziale punktów.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

BH Rent MiszMasz – Dziki Wejherowo

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Trzecią drużyną, która skończy ligowe zmagania po Volley Surprise oraz Dream Volley – będzie ekipa BH Rent MiszMasz. W dwunastu spotkaniach sezonu Jesień’22, ‘Hotelarze’ wygrali siedem meczów i pięć razy schodzili z parkietu ‘na tarczy’. Dzięki temu – drużyna Tomasza Walaskowskiego plasuje się obecnie na wysokim – szóstym miejscu w ligowej tabeli. Wynik ten, po czwartkowym spotkaniu może być jeszcze lepszy. Tak się składa, że gracze w czarnych strojach – zmierzą się z drużyną Dzików Wejherowo, która zgromadziła identyczną liczbę punktów. Prawdę mówiąc – nawet jeśli drużynie MiszMasz nie uda się wygrać to nie zmieni to postaci rzeczy. Obecna edycja jest bez wątpienia najlepszym sezonem drużyny w historii ich występów w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Przypomnijmy, że w poprzednich edycjach – ‘Hotelarze’ do samego końca musieli drżeć o drugoligowy byt. Kilka świetnych transferów, które uzupełniły skład sprawiły, że MiszMasz zrobił ogromny krok naprzód. Czy gracze Tomasza Walaskowskiego mają szansę zająć miejsce w górnej szóstce? Mimo laurki, którą wystawiliśmy przed chwilą drużynie wydaje się, że to Dziki Wejherowo będą faworytem spotkania. Trzeba przy tym zaznaczyć, że drużyna z Wejherowa jest ekipą, która spośród wszystkich 38 drużyn w ligowej stawce – jest ekipą najmniej przewidywalną. W trakcie sezonu, gracze w niebieskich trykotach potrafią ograć drużynę, która prawdopodobnie za chwilę będzie grała w pierwszej lidze, a jednocześnie przegrać z drużyną, która jest jedną nogą w trzeciej klasie rozgrywkowej. Wydaje się, że mecz z sąsiadem z tabeli i potencjalna strata piątego miejsca sprawi, że Dziki staną na wysokości zadania i w pełni zmobilizowani – poradzą sobie z rywalem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Niepoloty – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Jeśli nie teraz to kiedy? To już absolutnie ostatni moment na to, by odmienić swój los i podjąć próbę utrzymania w drugiej lidze przez ACTIVNYCH. Aby jednak taki scenariusz mógł się zrealizować, to gracze Artura Kurkowskiego nie dość, że muszą wygrać spotkanie z Niepolotami za komplet punktów – to na dodatek muszą liczyć, że ich rywale przegrają wszystko do końca sezonu. W skrócie – utrzymanie w lidze przez ACTIVNYCH brzmi równie wiarygodnie jak to, że za naszą wschodnią granicą, skończy się jutro wojna. Aby w ogóle marzyć o takim scenariuszu – ACTIVNI muszą zagrać kapitalne zawody, co biorąc pod uwagę ich ostatnie występy, nie jest zbyt prawdopodobne. Wracając jednak do tego co działo się w trakcie sezonu nie sposób nie zauważyć, że czasami ACTIVNI wysyłali sygnał na to, że są gotowi powalczyć o utrzymanie. W kilku spotkaniach zabrakło jednak umiejętności – w kilku z kolei szczęścia. Nieco inaczej sytuacja wygląda w obozie Niepolotów, bo ich forma jest ewidentnie na krzywej wznoszącej. Ostatnia wygrana drużyny Mateusza Bone z Dzikami Wejherowo pokazała, że ‘Pingwiny’ są w stanie powalczyć o punkty z niemal każdą drużyną w drugiej lidze. Wydaje się dość oczywiste, że w pozostałych trzech spotkaniach w sezonie Jesień’22, Niepoloty celują w co najmniej pięć punktów. Taki wynik zapewniłby im nie dość, że utrzymanie to na dodatek uniknięcie barażu. Biorąc pod uwagę, że Niepoloty będą mierzyli się z Oliwą, ACTIVNYMI oraz Zmieszanymi – pięć punktów jest ambitne, ale jak najbardziej realne.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Bayer Gdańsk – Wolves Volley

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Rewelacja sezonu – bo tak trzeba chyba nazwać drużynę Bayer Gdańsk, przystąpi w czwartkowy wieczór do jedenastego spotkania w edycji Jesień’22. O tym, że nasze słowa nie są pustymi frazesami, które miałyby połechtać ego ‘Aptekarzy’ niech poświadczy fakt, że obecnie drużyna Mateusza Grudnia plasuje się na wysokim – szóstym miejscu w tabeli. Jakby tego było mało, do końca sezonu Jesień’22, mają do rozegrania aż trzy spotkania czyli o co najmniej jedno więcej niż wszystkie drużyny, które wyprzedzają ich w ligowej tabeli. Czemu o tym piszemy? Uważamy, że Bayer stać na to, by w końcówce sezonu powalczyć o lepsze miejsce w tabeli. Za takim scenariuszem przemawia fakt, że obecnie – sprzyja im terminarz pozostałych spotkań. Poza czwartkową rywalizacją z ósmą siłą obecnego sezonu – drużyną Wolves Volley, Bayer Gdańsk zmierzy się w końcówce z jedenastą oraz dwunastą drużyną w lidze. Uważamy, że w każdym z wymienionych spotkań – Bayer będzie faworytem. Jeśli zgarnąłby w tych meczach komplet – dziewięciu oczek to kto wie…Nie ma co jednak wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Uważamy, że w meczu z Wolves Volley – mimo bycia faworytem, drużynie ‘Aptekarzy’ będzie bardzo trudno o komplet punktów. Mimo, że w ostatnim ligowym starciu – Wolves Volley nie zaprezentował się z najlepszej strony to jednak pamiętajmy, że jest to bardzo dobra – trzecioligowa drużyna, która nie zwykła przegrywać spotkań w stosunku 0-3. Jak będzie w czwartkowy wieczór? Wydaje nam się, że najbardziej prawdopodobny wynik to podział punktów, ze wskazaniem na ‘Aptekarzy’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Craftvena – Tiger Team

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Przewidzieć w ostatnim czasie to, jak zaprezentuje się drużyna Tiger Team w nadchodzącym spotkaniu jest nie lada wyzwaniem. Dla drużyny Mateusza Sokołowskiego, czwartkowa konfrontacja z Craftveną będzie dwunastym meczem w sezonie Jesień’22. Jak do tej pory – ‘Tygrysy’ wygrały cztery pojedynki i aż siedmiokrotnie – musieli uznać wyższość swoich rywali. Wyniki osiągnięte przez drużynę sprawiają, że Tiger Team przystąpi do czwartkowej konfrontacji, jako dziewiąta siła obecnego sezonu. Na początku tej zapowiedzi wspomnieliśmy o elemencie nieprzewidywalności. Po początkowej fazie sezonu, w której drużyna Mateusza Sokołowskiego przegrała sześć z ośmiu spotkań – uznaliśmy, że ‘z tej mąki chleba nie będzie’. Nasze zdanie zmieniliśmy po dwóch kolejnych meczach ‘Tygrysów’, w którym ci – ograli DNV oraz przede wszystkim Wolves Volley. Forma, którą zaprezentowali w tych meczach ‘Tygrysy’, pozwalałał sądzić, że Tiger Team jest w stanie powalczyć o korzystny wynik w meczu z Chilli Amigos. Jak wyszło? Cóż – skończyło się ogromnym rozczarowaniem. W meczu, do którego doszło w poniedziałkowy wieczór, Tiger Team dopiero po raz drugi w obecnym sezonie – przegrał spotkanie, nie zdobywając przy tym ani jednego punktu. Dodatkowo – na tle Chilli Amigos zaprezentował się niekorzystnie, a w związku z tym – ponownie mamy problem ze wskazaniem faworyta ich meczu z Craftveną. Jeśli jesteśmy przy rozczarowaniach – nie sposób nie wspomnieć o ‘Rzemieślnikach’. ‘Czarne koszule’ po dziesięciu spotkaniach obecnego sezonu, znajdują się na jedenastym miejscu w ligowej tabeli. Jeśli obecny sezon skończyłby się w momencie pisania zapowiedzi – moglibyśmy mówić o najgorszym sezonie Craftveny w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Czy w końcówce sezonu – gracze Bartosza Zakrzewskiego zdołają poprawić swoją sytuację?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #30

Za nami środowa – pełna emocji seria gier. W trzydziestym dniu meczowym poznaliśmy kolejnego spadkowicza z pierwszej ligi – AVOCADO friends. Jeśli chodzi o odwrotny kierunek – bardzo ważny krok w kierunku awansu do elity zrobiła drużyna Hydra Volleyball Team. Zapraszamy na podsumowanie!

TGD – DNV 3-0 (21-17; 21-19; 21-13)

Mająca wymagający terminarz do końca sezonu – drużyna TGD, miała świadomość, że aby zachować szansę na bezpośredni awans do wyższej klasy rozgrywkowej – powinna wygrać z dwunastą drużyną trzeciej ligi za komplet punktów. To, co pokazało spotkanie nie było wcale takie proste jak mogłoby się wydawać. Początek spotkania rozpoczął się w wymarzony wręcz sposób dla drużyny DNV, która objęła prowadzenie 6-2 i zmusiła swoich rywali do wzięcia pierwszego czasu. Ten – przynajmniej w początkowej fazie seta na nic się zdał – TGD przy stanie 9-3 dla swoich rywali – ponownie musiał skorzystać z przerwy. Nie wiemy jakie słowa padły w tym czasie, ale efekt był taki, że po chwili na tablicy wyników mieliśmy już remis po 10 a następnie przewagę ‘Drogowców’, która została udokumentowana wygraną seta do 17. Jeszcze więcej emocji mieliśmy w środkowej partii. Po serii dobrych zagrywek drużyny z Gdyni, DNV objęło w tej partii prowadzenie 8-2. Pierwszy set rywalizacji pokazał jednak, że sześciopunktowa strata TGD nie jest dla drużyny czymś strasznym. Po dłuższym prowadzeniu drużyny DNV, ekipie Macieja Kota udało się doprowadzić do wyrównania po 15. Podobnie jak miało to miejsce w pierwszym secie – druga część odsłony należała do ‘Drogowców’, która w kulminacyjnym momencie – zachowała więcej zimnej krwi. Trzeci set to wysoka przewaga, którą zdołała sobie zbudować ekipa ‘Drogowców’ (17-8). Po takim wyniku było wiadomo, że krzywda – drużynie TGD się już nie stanie i zrealizują oni cel postawiony na środowy wieczór. Podsumowując – był to jednak mecz, który mógł się podobać. Dodatkowo – o czym warto wspomnieć to dobra atmosfera, w której toczyło się spotkanie. Jak wiemy – ostatnio w SL3, bywa z tym różnie.

BEemka Volley – AVOCADO friends 3-0 (21-14; 21-14; 21-18)

To co działo się przed meczem BEemki z AVOCADO – przechodzi ludzkie pojęcie. Mniej więcej w środowe południe, do Redakcji odezwał się kapitan AVOCADO friends sondując tym samym, możliwość przełożenia meczu na późniejszą godzinę. Po krótkiej rozmowie okazało się, że jest to niemożliwe do wykonania i uznaliśmy temat za zamknięty. Tuż przed godziną 18, zostaliśmy poinformowani, że AVOCADO friends z uwagi na tragiczną sytuację kadrową – jest zmuszone oddać mecz walkowerem. Od tego momentu, na wielu płaszczyznach trwały negocjację w tej sprawie i ostatecznie ‘Weganie’ mając na uwadze to, że wypaczyliby ostateczny kształt tabeli i to, która z drużyn zagra w meczu barażowym – postanowili wystąpić w spotkaniu, wystawiając czterech graczy. Mimo, że co dla zasady – było to sportowe samobójstwo to jednak finalnie – bardzo dobrze się stało, że AVOCADO zachowało się godnie i chwilę po godzinie 19:00 rozpoczęło się te – nietypowe spotkanie. Mimo, że zapowiadało się na szybkie 3-0 i sety, w których ‘Weganie’ będą zdobywali maksymalnie kilka punktów – ci, biorąc pod uwagę okoliczności – radzili sobie bardzo dobrze. W pierwszym secie, AVOCADO zdołało sięgnąć po 14 oczek. Nie inaczej było i w środkowej partii, jednak zdecydowanie najciekawiej – było w ostatniej odsłonie. Po jednym z ataków nominalnego środkowego ‘Wegan’, na tablicy wyników było zaledwie 16-15 dla BEemki. W końcówce drużyna Daniela Podgórskiego zdobyła kilka punktów i finalnie wygrała seta do 18. Trzeba przyznać, że wygrana – nie przyszła im w środowy wieczór łatwo. Ba, możemy pokusić się nawet o stwierdzenie, że był to kiepski występ BEemki, ale cóż – na tym etapie sezonu – liczą się po prostu trzy punkty. Jeśli chodzi o AVOCADO to porażka 0-3 sprawiła, że drużyna Arkadiusza Kozłowskiego już na 100% spada do drugiej klasy rozgrywkowej.

AXIS – Husaria MD Clean&Bud 2-1 (21-17; 21-19; 20-22)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy, że spośród drużyn walczących o podium rozgrywek to AXIS zdaje się mieć najłatwiejszy terminarz do zakończenia ligi. Rywalami drużyny Fabiana Polita miały być bowiem Husaria Gdańsk oraz Wolves Volley. Choć nie są to jakieś leszcze, to trudno tu mówić o trzecioligowych gigantach. Mimo to – w typie Redakcji wskazaliśmy na to, że Husarię będzie stać na jeden punkt w meczu. Tak się bowiem składa, że doskonale znamy drużynę AXIS. Jak już kiedyś wspomnieliśmy – ta ekipa gra najlepiej, kiedy gra w wielkich meczach. W meczach, w których trudno jest wskazać faworyta spotkania. W środowy wieczór – tym faworytem była ekipa AXIS a to oznaczało nadchodzące kłopoty. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się od wyrównanej gry obu drużyn (6-6). Wicelider tabeli – wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie mniej więcej od połowy seta. We wspomnianym okresie – ich rywale popełniali sporo błędów w ataku i na tablicy wyników mieliśmy 17-12 dla AXIS. Mimo, że w końcówce Husaria rzuciła się do odrabiania strat to na pewne ruchy było już za późno. Druga odsłona była zdecydowanie ciekawszym widowiskiem. Przez ogromną część tej partii nie było widać różnicy pomiędzy drużynami i gdyby ktoś nie znał realiów – nie wiedziałby, która drużyna walczy obecnie o awans do drugiej klasy rozgrywkowej. W końcówce – to Husaria była bliższa wygrania seta. Mimo prowadzenia 19-17, dwa bardzo ważne punkty dla swojej drużyny zdobył Piotrek Czerwiński. Kiedy AXIS doprowadziło do wyrównania to po chwili poszli za ciosem i ostatecznie – wygrali seta do 19. Był to jednak poważny sygnał ostrzegawczy dla drużyny Fabiana Polita. Ostatni set rywalizacji rozpoczął się lepiej dla Husarii (9-5). Mimo to – pod koniec seta to AXIS miało komfortową sytuację (20-18). W końcówce – drużynie AXIS zdarzył się spory przestój w ataku, po którym Husaria doprowadziła do wyrównania a następnie – przechyliła szale zwycięstwa na swoją stronę.

Zmieszani – Flota Active Team 2-1 (21-19; 18-21; 21-13)

Dawno na boisku nr 1 nie mieliśmy takich emocji jak w środowy wieczór. Co ciekawe – sytuacja nie dotyczy wyłącznie meczu Zmieszanych z Flotą, ale również Hydry Volleyball Team z Tufi Team, bo o ile w pierwszym meczu było gorąco – w drugim było prawdziwe piekło. Nie chcemy wskazywać palcem, co wpłynęło na taki a nie inny obraz obu spotkań, ale puszczamy Wam dyskretnie oczko. Już Wy doskonale wiecie. Początek rywalizacji rozpoczął się zdecydowanie lepiej dla Floty. Zmieszani mieli w początkowym fragmencie problemy w przyjęciu, po którym na tablicy wyników, było 14-8 dla podopiecznych Karoliny Kirszensztein. Kiedy wydawało się, że sytuacja jest już opanowana przez Flotę, nagle przebudzili się Zmieszani, którzy zaczęli zdobywać taśmowo punkty. Efekt? Doprowadzenia do wyrównania po 18 i po chwili świetna seria na zagrywce Pawła Shylina, która dała Zmieszanym prowadzenie w setach. Druga odsłona rywalizacji wyglądała podobnie. Po niezłym początku Zmieszanych, Flota objęła prowadzenie 14-10. Pod koniec seta doszło do konkretnej awantury. Goniąca wynik drużyna Zmieszanych przez bardzo długi czas kontestowała jedną z decyzji sędziowskich, która dała bardzo ważny punkt Flocie (19-17). Po straceniu całej energii na kłótnie – Zmieszani nie byli już w stanie powalczyć o punkty i finalnie – Flota doprowadziła do wyrównania w setach. Trzecia odsłona to kontynuacja ogromnych kontrowersji sędziowskich, na które skarżyli się a to jedni, a to drudzy. W połowie seta doszło do sytuacji, w której Flota protestowała w związku z zachowaniem uniemożliwiającym ‘sypaczowi’ rozegranie piłki. Finalnie protesty nic już nie dały, ale tym razem – to Flota straciła na nie mnóstwo energii. Finalnie Zmieszani dołożyli po chwili kilka punktów i ostatecznie wygrali zawody. Samo spotkanie było dość ciekawym widowiskiem i prawdę powiedziawszy – szkoda, że emocje sportowe zeszły w pewnym momencie na drugi plan.

CTO Volley – ZCP Volley Gdańsk 3-0 (30-28; 21-14; 22-20)

Mimo, że ZCP Volley Gdańsk nie znajduje się ostatnio w najlepszej dyspozycji – to jednak gracze CTO mogli obawiać się spotkania z brązowymi medalistami poprzedniego sezonu. Tak się bowiem składa, że CTO z ZCP gra się niewygodnie, co potwierdzają poprzednie wyniki obu drużyn. Nie inaczej było i tym razem, bo choć CTO Volley sięgnął po komplet oczek – to było to bardzo wymagające spotkanie, w którym gracze z Malborka, komplet punktów musieli wręcz wyszarpać. Najwięcej emocji w meczu – było w pierwszym secie. Lepiej w pierwszą odsłonę weszli gracze ZCP, którzy po kilku atakach grającego wyjątkowo w ataku Przemysława Wawera – objęli prowadzenie 15-11. Wysoka wydawałoby się zaliczka, została po chwili roztrwoniona i CTO doprowadziło do stanu po 15. Dalsza część seta to typowa walka ‘łeb w łeb’, w której mieliśmy niezliczoną wręcz liczbę piłek setowych. Ostatecznie – szale zwycięstwa na stronę CTO przechylił a jakże – zagrywką, Adam Sobstyl (30-28). Drugi set niestety nie nawiązał już poziomem emocji do tego, co obserwowaliśmy tuz po otwarciu meczu. Środkowa partia była wyrównana tylko do stanu 9-9, po którym gracze w pomarańczowych strojach zrobili ‘odjazd’ (16-12). Czteropunktowa przewaga została po chwili powiększona, a to oznaczało z kolei, że CTO mogło cieszyć się z wygrania meczu. Do podniesienia z środkowego parkietu był jeszcze trzeci punkt w meczu. Partia ta była wyrównana od samego początku do końca. W końcówce – przy stanie 21-20 dla CTO, niezrozumiałą dla ZCP decyzję podjął rozjemca tego spotkania, który zmienił zdanie i przyznał punkt ‘Pomarańczowym’. To oznaczało koniec tej partii i całego – całkiem niezłego, pierwszoligowego starcia.

Dream Volley – MPS Volley 1-2 (13-21; 15-21; 21-17)

Miało być gładko, prosto, przyjemnie – a przede wszystkim skutecznie. Mówimy tu rzecz jasna o drużynie MPS Volley, dla której mecz przeciwko czerwonej latarni ligi – był doskonałą okazją do podreperowania swojego dorobku punktowego. Tyle jeśli chodzi o teorię. W praktyce wygląda to tak, że po raz drugi w obecnym sezonie, Miłośnicy Piłki Siatkowej nie są w stanie ograć ‘Marzycieli’ za komplet punktów. To – ma niestety dla drużyny daleko idące konsekwencje. Obecnie wydaje się bowiem, że to oni są głównym faworytem do tego, by za dwa tygodnie rozegrać jeszcze jedno spotkanie – tym razem barażowe o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Patrząc na mecz z boku, wszystko zdawało się być pod kontrolą graczy w niebieskich strojach. Pierwszy set to wygrana MPS-u do trzynastu. W partii tej uwypukliły się problemy z wykończeniem akcji w drużynie Dream Volley, czego nie można powiedzieć o dobrze dysponowanych skrzydłach MPS, którzy co chwilę posyłali skuteczne ataki. Druga odsłona to wynik 21-15 a na taki stan rzeczy wpłynęła spora przewaga MPS-u na siatce. Kiedy przed trzecią odsłoną wydawało się, że będzie to zwykła formalność, MPS poprosił o ‘przytrzymanie piwa’. Pierwsza część finałowej partii to wyrównana gra obu stron, która zaprowadziła nas do stanu po 9. Chwilę później – dwoma arcyważnymi asami serwisowymi popisał się Wojciech Kaszuba i Dream objął prowadzenie 13-11. Dalsza część seta to desperackie próby odwrócenia losów partii przez Miłośników Piłki Siatkowej. Ci – im bardziej się starali – tym gorzej to wychodziło. Co tu dużo mówić – gra drużyny Jakuba Nowaka się całkowicie posypała co wobec dobrej postawy ‘Marzycieli’ w tej partii oznaczało jedno – Dream Volley spłatał swoim rywalom konkretnego figla i skomplikował kwestie ich utrzymania w lidze.

CTO Volley – Eko-Hurt 1-2 (20-22; 21-10; 15-21)

W zapowiedzi przedmeczowej kreśliliśmy scenariusz, w którym CTO Volley straci w środowy wieczór dwa punkty. Mimo wszystko – wydawało nam się, że będzie to po jednym oczku z ZCP oraz jednym z Eko-Hurtem. Ostatecznie stało się inaczej. Po bardzo ciekawym meczu, CTO sięgnęło po komplet punktów z ZCP i po raz drugi w historii – musiało uznać wyższość ‘Hurtowników’. Porażka z drużyną Eko-Hurt bardzo mocno komplikuje kwestie ich potencjalnego mistrzostwa. O tym, będziemy jednak rozmawiali sobie przy okazji zapowiedzi kolejnych spotkań. W środowy wieczór mecz zdecydowanie lepiej rozpoczęli gracze w białych trykotach. Po kilku atakach Igora Ciemachowskiego na tablicy wyników było 8-3 dla Eko-Hurt. W dalszej części seta, CTO Volley robiło wszystko by dogonić swojego rywala i przewaga Eko-Hurtu sukcesywnie topniała. Ostatecznie sztuka ta, drużynie CTO udała się przy stanie 20-20. Kiedy myśleliśmy, że gracze z Malborka pójdą za ciosem to skuteczną zagrywką popisał się środkowy – Konrad Gawrewicz i to Eko-Hurt cieszył się z pierwszego punktu w meczu. Druga odsłona od początku układała się po myśli CTO, które zbudowało sobie bardzo dużą przewagę (14-5). W końcówce seta, gdy wiadomy był już wynik – z obu drużyn ewidentnie zeszło powietrze i widać było, że są już myślami w ostatniej partii. Ta – podobnie jak pierwszy set, rozpoczęła się lepiej dla graczy w białych strojach. Po kilku punktach duetu Gawrewicz – Rydyger, Eko-Hurt objął w połowie partii czteropunktowe prowadzenie (12-8). W dalszej części seta, CTO Volley próbowało odrobić straty, ale jak się okazało – daremnie. Ostatecznie set ten zakończył się wynikiem 21-15 dla Eko-Hurt i po tym wyniku – apetyty ‘Hurtowników’ na podium rozgrywek – zostały rozpalone.

Hydra Volleyball Team – Tufi Team 2-1 (21-13; 21-23; 21-18)

To miało być drugoligowe święto siatkówki. Z pewnych względów – o których za chwilę, nie do końca tak było. Mimo to, sam poziom meczu raczej nie zawiódł. Emocji, było w nim co nie miara. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy, że jeśli Tufi Team chce w obecnym sezonie odwrócić kartę i powalczyć o podium rozgrywek – musi zrobić wszystko, by wygrać spotkanie. Zadanie to – nie było rzecz jasna proste. Ich rywalem była bowiem rozpędzona i groźna ‘Bestia’. Jakby tego było mało, Tufi Team od początku obecnego sezonu boryka się z problemami kadrowymi. Dodatkowo – tuż przed spotkaniem z Hydrą, ze składu ‘Tuffików’ wypadli etatowi gracze tej drużyny – Piotr Adamczyk oraz kapitan – Mateusz Woźniak. Pierwszy set rywalizacji nie był specjalnym zaskoczeniem. W naszych oczach to Hydra była dość wyraźnym faworytem spotkania co zresztą – szybko udowodniła w pierwszym secie. Po jednym z ataków będącego ostatnio w świetnej dyspozycji – Sebastiana Konarzewskiego, Hydra prowadziła 10-6. W dalszej części seta, gracze w złotych strojach kontrolowali przebieg gry i finalnie nie mieli większych problemów z dowiezieniem zwycięstwa do końca. Prawdziwe emocję – jak się okazało, miały dopiero nadejść. Drugi set rywalizacji to zdecydowanie lepsza postawa Tufi Team przez co byliśmy świadkami wyrównanej gry, która zaprowadziła nas do stanu po 21. Końcowe dwa punkty w secie zdobyli gracze Tufi Team. Szczególnie z ostatnim punktem, nie mogli pogodzić się gracze Hydry za co kilka chwil później – czerwoną kartką, ukarany został kapitan ‘Bestii’. Takiej chryi by pewnie nie było gdyby decyzja sędziego kto wie – nie decydowała o pierwszoligowym być albo nie być Hydry. Trzecia odsłona rywalizacji to wyrównana walka do stanu po 14. Po kilku atakach Marcina Kukielskiego, Hydra zdołała zbudować sobie czteropunktową przewagę (18-14) i po chwili mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Dziesiąta wygrana w sezonie oznacza, że Hydra jest już o włos od zagwarantowania sobie podium rozgrywek.

Dream Volley – Volley Gdańsk 0-3 (16-21; 16-21; 14-21)

Ostatnim meczem (przynajmniej na jakiś czas) drużyny Dream Volley w najwyższej klasie rozgrywkowej, była rywalizacja z trzykrotnym mistrzem SL3 – ekipą Volley Gdańsk. Dla obu drużyn była to zatem szansa na zrealizowanie odmiennych celów. Dla ‘Marzycieli’ była to szansa na wygranie jedynego spotkania w sezonie Jesień’22. Dla ‘żółto-czarnych’ z kolei – na zapewnienie sobie utrzymania w najwyższej klasy rozgrywkowej. Cóż – po spotkaniu wiemy, że celu nie udało się zrealizować żadnej ze stron. Volley Gdańsk dość gładko wygrał zawody, ale mimo to – wciąż są matematyczne szansę na to, że na końcu wylądują oni na miejscu barażowym. Aby tak się nie stało – w pozostałych dwóch spotkaniach w sezonie – Volley Gdańsk musi zdobyć jeden punkt. Dodatkowo – ich rywale musieliby wygrać wszystko do końca sezonu. Umówmy się – mimo, że wciąż są na to matematyczne szansę to jednak będący w świetnej dyspozycji gracze Volley Gdańsk mają już komfortową sytuację. Jeśli chodzi o samo spotkanie to w związku z kontuzją sypacza Dream Volley na nowej dla siebie pozycji – zobaczyliśmy Wojciecha Kaszubę. W pierwszym secie, Volley Gdańsk – zgodnie z oczekiwaniami zbudował sobie kilkupunktową przewagę, po której kontrolował przebieg gry (13-9). Mimo, że finalnie zakończyło się zwycięstwem Volleya 21-16 to trzeba przyznać, że na boisku numer 3 byliśmy świadkami dobrej – jakościowej gry obu drużyn. Druga odsłona rywalizacji to wyrównana gra do stanu 10-10. W dalszej części seta – przy serii dobrej zagrywki Pawła Hulińskiego, Volley odskoczył na kilka punktów (15-11) i w dalszej części – nie miał już problemów z postawieniem kropki nad ‘i’ (21-16). Ostatni set rywalizacji rozpoczął się od słabej postawy ‘Marzycieli’, po której Volley objął prowadzenie 4-0.  W dalszej części seta niestety nie uświadczyliśmy już jakichkolwiek emocji i Volley Gdańsk wygrał spokojnie do 14 a całe spotkanie 3-0.