Dzień: 2022-11-03

Zapowiedź – MATCHDAY #28

Ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek to ostatnia szansa drużyny Dream Volley na odwrócenie karty. Aby tak się jednak stało, ‘Marzyciele’ muszą pokusić się w czwartkowy wieczór o dwie wygrane za komplet punktów co umówmy się – będzie wybitnie trudne. Zdaje się jednak, że zmagania w pierwszej lidze zejdą na boczny tor. Wszystko za sprawą hitowego starcia w drugiej lidze, w którym Hydra Volleyball Team podejmie niepokonane AIP. Zapraszamy na zapowiedź!

Dream Volley – BEemka Volley

Godz.: 20:35, boisko nr 3

BEemka Volley przystąpi do spotkania z ‘Marzycielami’ tuż po poniedziałkowej – bardzo ważnej wygranej z MPS-em. Dzięki zwycięstwu w stosunku 2-1, BEemka ma obecnie tyle samo punktów co MPS. Gdyby jednak przegrała arcyważne poniedziałkowe starcie to z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa – skończyliby sezon pod Miłośnikami Piłki Siatkowej. Biorąc pod uwagę to, że bezpieczne utrzymanie mają zagwarantowane zaledwie dwie drużyny, ich sytuacja byłaby nieciekawa. Jeśli chodzi o czwartkowe starcie – będzie to trzeci bezpośredni mecz obu drużyn w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Dotychczasowe oba mecze, kończyły się zwycięstwem BEemki. Szczególnie imponująca, była ostatnia wygrana drużyny Daniela Podgórskiego, do której doszło w rundzie zasadniczej. Po ostrym laniu, które zapewnili ‘Marzycielom’ gracze w biało-niebieskich barwach, na Dream Volley wylała się fala krytyki. Wszystko za sprawą tego, że Dream Volley potrafi grać zdecydowanie lepszą siatkówkę niż zaprezentowali to w meczu z drugim beniaminkiem w lidze. To udowodnili już w kolejnym spotkaniu, w którym gracze Mateusza Dobrzyńskiego byli o włos od wygrania pierwszego meczu w sezonie Jesień’22. Ostatecznie spotkanie wygrali jednak gracze AVOCADO friends, a to oznacza z kolei, że Dream Volley w pierwszej lidze – utrzymałby chyba tylko cud. Ostatnią szansą na ucieczkę spod gilotyny, będzie dla ‘Marzycieli’ czwartkowy wieczór. Jeśli drużyna w szarych trykotach sięgnie po sześć punktów to…, ok ot taka ciekawostka. Mimo wszystko, jeśli BEemka zapomni jak łatwo poszło im w poprzednim bezpośrednim starciu i podejdzie do spotkania maksymalnie skoncentrowana – to naszym zdaniem sięgnie po trzy oczka.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Hydra Volleyball Team – AIP

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Wkraczamy w absolutnie kluczową fazę sezonu Jesień’22 w drugiej lidze. Po godzinie 20:30 dojdzie do szalenie ważnego meczu w kontekście koloru medali a co za tym idzie – awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Do niedawna czwartkowi rywale pozostawali jednymi z nielicznych drużyn, które w sezonie Jesień’22 jeszcze nie przegrały. Jako pierwsi, z ‘paktu’ wypisali się gracze Hydry Volleyball Team, którzy musieli uznać wyższość Floty Active Team. Mimo to, do pewnego momentu sytuacja ‘Bestii’ była wręcz wymarzona. W związku z faktem, że gracze w złotych trykotach wygrywali na początku obecnego sezonu wszystko za 3-0 to mimo porażki – właśnie oni zdawali się mieć najlepszą sytuację w drugiej lidze. Tak się bowiem składa, że punkty tracili gracze Szach-Mat, Tufi oraz czwartkowi rywale Hydry – AIP. Niestety dla ‘Bestii’ dwa kolejne spotkania to straty punktów z MiszMaszem oraz Volley Surprise. To z kolei sprawia, że kwestia awansu się nieco skomplikowała. Oczywiście Hydra może jeszcze ‘naprostować’ sytuację. Aby tak się stało, ‘Bestia’ musi dobrze punktować w kolejnych meczach. Tak się składa, że trzej najbliżsi rywale Hydry to AIP, Tufi Team oraz Szach-Mat. Oj, będzie się działo. Wracając jednak do czwartkowego spotkania to wydaje się, że faworytem meczu będzie AIP. We wcześniejszym ‘wielkim meczu’, AIP bez najmniejszych problemów zmiażdżyło Tufi Team 3-0. Sam mecz pokazał, że AIP doskonale czuje się w momencie, w którym ich rywalem jest renomowany rywal. Problem zaczyna się wtedy, kiedy drużyna Adriana Ossowskiego mierzy się z przeciwnikiem, który w teorii – nie ma szans na punkty. Jako, że Hydra zalicza się do topowych drugoligowców – jest to doskonały prognostyk dla lidera drugiej ligi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Tiger Team – Wolves Volley

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Po serii nieudanych spotkań, Tiger Team mógł odetchnąć wreszcie z ulgą. Stało się tak dzięki bardzo pewnej i przekonującej wygranej odniesionej w środowym meczu z DNV. Wygrana za komplet punktów może być tym bardziej imponująca, kiedy spojrzymy na okoliczności w jakich Tiger przystępował do spotkania. Tak się składa, że kiedy weźmiemy pod uwagę graczy, którzy regularnie występują w drużynie Mateusza Sokołowskiego – mówimy o stosunkowo wąskiej kadrze. Dodatkowo w środowy wieczór z drużyny wypadło trzech graczy podstawowego składu, a mimo to – Tiger dość gładko wygrał mecz. Jak będzie w czwartkowy wieczór? Póki co nie wiemy czy do składu wróci trójka wspomnianych graczy. Uważamy jednak, że niezależnie czy do tego dojdzie to i tak to ‘Wataha’ będzie dość wyraźnym faworytem spotkania. O ile na początku obecnej edycji krytykowaliśmy ‘Wilków’ tak w ostatnim czasie – gra drużyny w czarnych trykotach robi wrażenie. Do meczu z Tiger Team, ‘Wataha’ podejdzie po serii czterech zwycięstw z rzędu, które znacząco poprawiły ich sytuację w tabeli. Szczególnie dobrze, drużyna Mikołaja Stempina zaprezentowała się w ostatnim meczu ze Speednetem, kiedy wręcz zdemolowała swoich rywali. Ok, zdajemy sobie sprawę, że Speednet nie jest najbardziej wymagającym rywalem w lidze, ale jednak w meczu ‘Wilki’ imponowały jakością. Uważamy, że będąca na fali drużyna Wolves Volley nie będzie miała większego problemu z ograniem swojego rywala. Jako, że Tiger Team nie przegrywa jednak po 0-3 to wyciągamy z tej lekcji wnioski. Uważamy, że ‘Tygrysy’ pokuszą się w meczu o jeden punkt.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Niepoloty – Dziki Wejherowo

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Przed drużyną Niepoloty cztery ostatnie spotkania w sezonie Jesień’22. Mimo, że drużyna Mateusza Bone musiała uznać wyższość swoich rywali w środowy wieczór to jednak potwierdziło się to, o czym pisaliśmy w zapowiedzi. W naszym odczuciu spośród drużyn pomiędzy, którymi rozegra się walka o utrzymanie w drugiej lidze to właśnie Niepoloty zdają się mieć najlepszą sytuację. Ta wynika w głównej mierze z faktu, że w odróżnieniu od swoich głównych dwóch rywali, ‘Pingwiny’ mają rozegrane o dwa spotkania mniej. W dziewięciu meczach sezonu Jesień’22, Niepoloty zaledwie raz sięgnęły po zwycięstwo a to oznacza z kolei, że aż ośmiokrotnie schodzili z parkietu ‘na tarczy’. Jak będzie w czwartkowy wieczór? Cóż, wydaje się, że Dziki Wejherowo są zdecydowanym faworytem spotkania. Z drugiej strony dużo zależeć będzie od tego z jakim nastawieniem do meczu podejdą gracze z Wejherowa. W obecnym sezonie, ‘Dziczyźnie’ nie grozi ani spadek, a i o awansie nie ma co marzyć. To w obecnej edycji jest aż nadto widoczne. Kiedy gracze ze stolicy małego Trójmiasta mierzyli się z teoretycznie słabszymi rywalami to szło im bardzo przeciętnie. Kiedy z kolei trzeba było pokazać się z dobrej strony w prestiżowych spotkaniach to Dziki udowadniały, że wciąż są bardzo mocną ekipą. Które oblicze drużyny zobaczymy w czwartkowy wieczór? Z pewnością ‘niebiescy’ mają wszystko by wygrać za trzy punkty. Pytaniem pozostaje to, z jakim nastawieniem podejdą do meczu.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Dream Volley – AVOCADO friends

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Trudno w to uwierzyć, ale drużyna AVOCADO friends, która w poprzednim sezonie ogrywała chociażby CTO Volley i finalnie znalazła się w grupie mistrzowskiej – obecnie jest już jedną nogą w drugiej lidze. Co ciekawe – ich i tak nieciekawą sytuację w tabeli skomplikował ostatni mecz, w którym ‘Weganie’ mierzyli się z….Dream Volley. Wówczas, pomimo że byli zdecydowanym faworytem starcia to ostatecznie musieli podzielić się punktami ze swoimi rywalami. Ba, mało brakowało a to ‘Marzyciele’ cieszyliby się ze zwycięstwa. Po wygranej za dwa punkty stało się jasne, że drużyna Arkadiusza Kozłowskiego skończy rundę zasadniczą z zaledwie siedmioma oczkami na koncie. O tym jaki drużyna zanotowała regres niech świadczy to, że na koniec poprzedniego rundy zasadniczej, tych punktów było aż trzynaście. Gdybyśmy mieli wskazać główne przyczyny takiego stanu rzeczy to z pewnością byłyby to problemy kadrowe, które trawiły drużynę. Uważamy, że jeśli ‘Weganom’ uda się utrzymać to drużynę czeka małe przemeblowanie, które wyeliminuje kłopoty, o których mówimy. To jednak temat nie na dzisiejszą zapowiedź. Przed ‘Weganami’ najważniejsze cztery spotkania w historii drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Jeśli ‘Roślinożercy’ chcą się utrzymać to muszą sięgnąć po komplet punktów. To, jak pokazał ostatni mecz obu drużyn nie będzie rzecz jasna łatwe. Wydaje się jednak, że AVOCADO zdają sobie sprawę z faktu, że znaleźli się w bardzo nieciekawym położeniu i w czwartek zobaczymy szeroką kadrę gotową bronić pierwszej ligi. Z drugiej strony nie od dziś wiadomo, że grając pod bardzo wielką presją – o realizację celu może być jeszcze trudniej.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Merkury – Eko-Hurt

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Zaledwie cztery kroki dzielą drużynę Merkury od tego by stać się najbardziej utytułowaną ekipą w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Po rundzie zasadniczej, w której Merkury wygrał osiem spotkań oraz zanotował jedną porażkę, gracze Piotra Peplińskiego mają dwa punkty przewagi nad CTO Volley. Z jednej strony jest to niewiele, z drugiej zaś pozwala na pewien margines błędu. Z pewnością Merkury nie chciałby trwonić tego handicapu już w pierwszej kolejce grupy mistrzowskiej. Pierwszym rywalem na drodze do obrony mistrzowskiego tytułu będzie ekipa ‘Hurtowników’. Dla obu drużyn będzie to siódme bezpośrednie starcie w SL3. Dotychczas – za każdym razem wygrywał obecny lider pierwszej ligi. Po raz ostatni obie ekipy spotkały się w rundzie zasadniczej. W meczu do którego doszło nieco ponad dwa tygodnie temu – jeszcze w rundzie zasadniczej – Merkury sięgnął po komplet punktów. Wspominając jednak tamto spotkanie trzeba wspomnieć, że ‘Hurtownicy’ zagrali bardzo dobre zawody i byli niezwykle blisko do zdobyczy punktowej. To z kolei może zwiastować, że w czwartkowy wieczór będziemy świadkami co najmniej takich samych emocji. Jeśli Eko-Hurt chce włączyć się do walki o podium rozgrywek to musi pokusić się w czwartek o punkty. Kto wie, być może siódme starcie okaże się tym szczęśliwym dla graczy w białych trykotach? Jeśli by się tak stało to z całą pewnością moglibyśmy mówić o jednym z najciekawszych zakończeń w pierwszej lidze w historii SL3. To oznaczałoby, że realne szansę na podium rozgrywek mają wszystkie pięć drużyn znajdujące się w grupie mistrzowskiej.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #27

Za nami emocjonująca seria gier. W środę milowy krok w kierunku pierwszej ligi zrobiła ekipa Szach-Mat, która dzięki rozbiciu Tufi Team – zapewniła sobie miejsce na podium. Ponadto bardzo cenne zwycięstwo przybliżające do podium rozgrywek zanotowały drużyny Speednetu oraz BL Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

Zmieszani – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-16; 21-10; 22-20)

Spotkanie pomiędzy Zmieszanymi a ACTIVNYMI Gdańsk, anonsowaliśmy jako mecz, który będzie jedną z ostatnich szans na przybliżenie się do utrzymania w lidze przez ACTIVNYCH. Mimo, że Redakcja bardzo lubi tę drużynę – to nie ma skrupułów, by powiedzieć jak to wygląda z boku. Dotychczasowe spotkania wyglądały bowiem tak, że ACTIVNI faktycznie się zbliżali, ale do trzeciej klasy rozgrywkowej. Początek rywalizacji, co tu dużo mówić – nie za specjalnie nas zaskoczył. Zmieszani błyskawicznie objęli kilkupunktowe prowadzenie (8-3), które pozwoliło im kontrolować przebieg seta. Co ciekawe – ACTIVNI nie zagrali tego seta najgorzej. Wysoka różnica punktowa w trakcie seta wynikała z faktu, że gracze Artura Kurkowskiego mieli najzwyczajniej w świecie – problemy z wykończeniem akcji. Druga odsłona to absolutnie jednostronne widowisko. O ile w pierwszym secie, kiedy Zmieszani mieli przewagę – ACTIVNI postanowili powalczyć, tak w drugiej odsłonie dość szybko się poddali i szósta wygrana drużyny Edyty Woźny w sezonie Jesień’22 – stała się faktem. Obu drużynom, do rozegrania pozostał trzeci set. W ostatniej odsłonie – to co zapamiętaliśmy z dwóch pierwszych setów – zostało wyrzucone do czarnego kubła na odpady, który stoi przy wejściu na salę. ACTIVI zagrali w tej partii naprawdę bardzo dobrze i co ciekawe – to Zmieszani mieli swoje problemy. Te związane były z przyjęciem a co za tym idzie – z wykończeniem akcji. Dzięki temu, niemal przez całego seta to ACTIVNI byli na kilkupunktowym prowadzeniu. W końcówce seta gracze Artura Kurkowskiego prowadzili już 19-13 i wydawało się, że wygrana seta, będzie tylko formalnością. W przypadku 95% drużyn by tak pewnie było, ale pamiętajmy, że mówimy o drużynie ACTIVNYCH, która w obecnym sezonie – uwielbia komplikować sobie życie. Ileż to razy już witali się z gąską? Ech, na pomoc w wyjaśnieniu przychodzi nam Zbigniew Stonoga, który mimo, że szepcze – to jego słowa są dość wyraźne – SZKODA STRZĘPIĆ RYJA mówił. No i ma chyba rację. Nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć tego paraliżu w końcówkach. Gdyby nie one, kto wie – ACTIVNI może i by się utrzymali. Ok, nadal mają na to szansę, ale muszą odrzucić od siebie mentalności…przegrywów. Ostatecznie po rewelacyjnej pogoni Zmieszanych, to właśnie drużyna Edyty Woźny wygrywa ostatnią partię do 20.

BL Volley – Chilli Amigos 2-1 (21-16; 21-15; 14-21)

Po kilku meczach z ligową czołówką, drużynie Chilli Amigos przyszło się zmierzyć z BEZ LIPY Volley. W odróżnieniu od spotkań ‘Amigos’ z Info Distributions czy TGD, w środowy wieczór – Chilli mogło skorzystać z niemal wszystkich zawodników. To pozwalało z kolei sądzić, że Chilli – cytując klasyka ‘tanio skóry nie sprzeda’. Czy tak w rzeczywistości było? Raczej nie w pierwszym secie. Po wyrównanym początku, który zaprowadził nas do stanu 10-10, to BL zdołało wyjść na trzypunktowe prowadzenie. Po ataku środkowego Tomasza Grudnia, na tablicy wyników było 15-12 dla ‘Tygrysów’. Kilkupunktowa zaliczka pozwoliła na to, by BL trzymało swojego rywala na dystans a co za tym idzie – wygraną seta do 16. Drugi set wyglądał niemal identycznie. Wyrównana walka obu stron, która sprawiła, że na tablicy wyników było po 12. W tym miejscu trzeba być jednak uczciwym z naszymi czytelnikami. Był to bowiem fragment meczu, w którym obie drużyny popełniały sporo błędów i można było odnieść wrażenie jakby jednym zależało na tym, by to ci drudzy wygrali. Oczywiście z wzajemnością. Po niepożądanej dawce chaosu przebudzili się gracze w biało-pomarańczowych barwach, którzy po bloku Wojciecha Strychalskiego, objęli prowadzenie 17-13 i po chwili wygrali seta. Pytaniem, które trapiło zapewne graczy BL było to, czy będą oni w stanie postawić kropkę nad ‘i’. Cóż, no jasne, że nie. Typical BL rozpoczął seta od stanu…4-11! Mimo, że w dalszej części seta, BL próbowało dogonić rywali to jednak to ‘Amigos’ cieszyło się z wygranej seta. Mimo wszystko uważamy, że wynik 2-1 w jakiś sposób satysfakcjonuje obie drużyny. Dzięki wygranej, BL wskakuje na fotel wicelidera rozgrywek. Oj, będzie się w tej trzeciej lidze jeszcze działo.

Tufi Team – Szach-Mat 0-3 (9-21; 18-21; 7-21)

Stosunkowo niedawno napisaliśmy, że równie słabe spotkanie jakie zagrała ekipa Tufi Team w konfrontacji z AIP się szybko nie powtórzy. Cóż, od wspomnianego meczu minęło kilkanaście dni a w środowy wieczór mieliśmy powtórkę z rozrywki. Oczywiście dla Tufi Team nie była to rozrywka zbyt przyjemna, a całość przypominała udział w wesołym miasteczku. Na kolejce miała być przyjemna zabawa, a skończyło się niestrawnością i wymiotami. O, taka to była dla ‘Tuffików’ przyjemność. Z drugiej strony – może my po prostu od nich zbyt dużo wymagamy? Może nie powinniśmy postrzegać ich jako ex-pierwszoligowca z ambicjami a po prostu jako ekipę, która całkiem nieźle radzi sobie w drugiej lidze, ale kiedy przychodzi im rywalizować z bardzo dobrymi ekipami – kończy się mordobiciem? Tak, tego co obejrzeliśmy w środowy wieczór nie da się nazwać inaczej. Gracze w czarnych trykotach rozpoczęli mecz bardzo mocno i całkowicie stłamsili w pierwszej odsłonie swoich rywali. Chwilę po pierwszym gwizdku sędziego było…15-4 dla Szach-Matu i zanosiło się na najwyższą wygraną ‘Szachistów’ w historii SL3. Po chwili – kilka oczek zdobyli gracze Tufi, którzy dzięki temu – przypudrowali nieco wynik pierwszego seta. Zdecydowanie najciekawiej było w drugim secie, w którym gracze Mateusza Woźniaka przypomnieli sobie, że jednak coś tam potrafią odbijać. W połowie tej partii, Tufi Team prowadziło nawet 13-10. Niestety dla nich, po chwili roztrwonili tę skromną zaliczkę i na tablicy wyników mieliśmy remis po 13. To właśnie w tym momencie, Szach-Mat odzyskał kontrole nad grą i finalnie wygrał środkową partię do 18. Ostatni set to ponownie – krwawy sport. W roli bitego – do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić – wcielili się gracze Tufi Team, którzy zebrali większy łomot niż w pierwszej odsłonie. Przegrana seta do 7 z całą pewnością sprawiła, że dla Tufi Team, noc z środy na czwartek dłużyła się niemiłosiernie. No bo umówmy się – jest o czym myśleć. Jeśli chodzi o ‘Szachistów’, bo to na nich powinna skupić się cała uwaga podsumowania zagrali świetne zawody w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Szczególnie widoczna różnica była w grze bloku. Jak bowiem inaczej określić to, że Szach-Mat miał ich aż czternaście a Tufi ani jednego? Dzięki wygranej za komplet punktów – Szach-Mat zapewnił sobie podium rozgrywek. Teraz czas powalczyć o tytuł mistrzowski.

Niepoloty – Flota Active Team 1-2 (12-21; 18-21; 21-15)

Do konfrontacji z Flotą Active Team, Niepoloty przystępowały tuż po spotkaniu ich głównego rywala w walce o utrzymanie. Fakt, że ACTIVNI nie zdobyli ze Zmieszanymi ani jednego punktu sprawił, że przed Niepolotami otworzyła się droga do odskoczenia od swoich rywali. Niestety tyle teoria. Mecz rozpoczął się bowiem od zdecydowanej przewagi Floty Active Team. Po ataku ze skrzydła Krystiana Lipińskiego, było 8-2 dla graczy Karoliny Kirszensztein. W dalszej części seta, Flota popełniała bardzo mało błędów własnych, a to pozwoliło z kolei na pewną i wysoką wygraną do 12. Jeśli chodzi o ich rywali – Niepolotów to tu z kolei błędów było całe mnóstwo i stało się jasne, że jeśli gracze Mateusza Bone chcą osiągnąć korzystny rezultat to muszą w kolejnych odsłonach zaprezentować więcej jakości. W pewnym wymiarze udało się to w drugiej odsłonie. Od początku środkowej partii byliśmy świadkami wyrównanej i ciekawej gry obu drużyn (12-12). Tak to już w tym sezonie bywa, że kiedy Flota zaczyna być w tarapatach sięga po swoją najmocniejszą broń – Kostiantyna Rudnystkyia. To właśnie gracz z Ukrainy, w kluczowym momencie seta, zdobył dla swojej drużyny trzy punkty z rzędu (15-12). Mimo, że po chwili Niepoloty zdołały zniwelować stratę do jednego oczka (19-18), to jednak końcówka należała już do beniaminka rozgrywek. Ostatnia odsłona to dość nieoczekiwany zwrot akcji. Po wyrównanym początku (9-9), uaktywnił się duet Kolka – Bąba. Ten pierwszy zdobył dla Niepolotów dwa punkty z ataku natomiast drugi z wymienionych – bardzo dobrą zagrywką. Dzięki temu, gracze Mateusza Bone objęli w tej partii prowadzenie 13-9, której nie wypuścili już do końca.

ZCP Volley Gdańsk – Speednet 0-3 (12-21; 15-21; 14-21)

To miało być święto siatkówki. No i było, ale w wykonaniu Speednetu. Samo spotkanie trzeba przyznać, że jednak rozczarowało gdyż emocji było w nim jak na lekarstwo. Na taki stan złożyły się naszym zdaniem dwie rzeczy:

– Speednet zagrał świetne zawody

– ZCP zagrało bardzo słaby mecz.

Z drugiej strony, coś w tym musi być. Mimo, że pierwszy mecz obu drużyn, do którego doszło w rundzie zasadniczej zakończył się podziałem punktów to jednak wówczas również Speednet był w naszym odczuciu dużo mocniejszą ekipą. Nie inaczej było w środowy wieczór i widać, że ‘Różowi’ znaleźli na ZCP jakiś sposób. No bo powiedzmy sobie wprost – ‘żółto-czarni’ to nie są jakieś lamusy, których bije każdy. Mówimy o brązowych medalistach poprzedniego sezonu oraz ekipie, która ograła Merkurego oraz CTO. Kiedy jednak wychodzą naprzeciw drużynie Marka Ogonowskiego – to dostają paraliżu. Ok, wiemy że gra się tak jak przeciwnik pozwala. Wiemy, że Speednet zagrał kapitalne zawody w bloku, obronie oraz zagrywce. Mimo to – zastanawiamy się czy jest jakiś inny powód takiego stanu rzeczy. Co do samego spotkania to było to absolutnie jednostronne widowisko. Ba, w trakcie meczu nie było ani jednego momentu, w którym wygrana seta przez Speednet byłaby zagrożona. Dodatkowo – gracze Marka Ogonowskiego nie popełniali w zasadzie błędów własnych i zastanawiamy się, czy nie było to najlepsze spotkanie drużyny w sezonie Jesień’22. Z drugiej strony – było ich kilka więc trudno się zdecydować. Tak czy siak – wygrana za komplet punktów sprawia, że Speednet jest już bardzo blisko medalu w sezonie Jesień’22. Kto wie – z taką grą, być może nie będzie on koloru brązowego.

Tiger Team – DNV 3-0 (21-19; 21-16; 21-17)

Po niezbyt udanej inauguracji sezonu, przed drużyną Tiger Team pojawiła się szansa na podreperowanie dorobku punktowego. Ich rywalem była bowiem ekipa, która przed meczem znajdowała się na dwunastym miejscu w lidze. Dodatkowo w jedynym spotkaniu obu drużyn, do którego doszło w sezonie Wiosna’22, to właśnie ‘Tygrysy’ schodziły z parkietu w lepszych nastrojach. W związku z tym, w naszych oczach to właśnie oni byli faworytem meczu. W tym momencie musimy przyznać uczciwie, że w nasz typ zwątpiliśmy kilka minut przed rozpoczęciem spotkania. Wszystko za sprawą tego, że na przedmeczowej rozgrzewce zabrakło Mateusza Ciesielskiego, Radosława Sadłowskiego oraz Krzysztofa Mądrego czyli trzech etatowych graczy drużyny. Mimo poważnych braków kadrowych, Tiger od początku meczu prezentował się naprawdę nieźle. Pierwsza partia była zdecydowanie najciekawszym setem w meczu. Od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego żadna z drużyn nie zdołała sobie wypracować choćby trzypunktowej przewagi. Końcówka seta to spore emocje, które były dodatkowo spotęgowane jedną z decyzji sędziego, z którą jeszcze długi czas po zakończonym meczu, nie mogli się pogodzić gracze DNV. Finalnie jednak w kulminacyjnym momencie to na konto Tigera trafił 20 punkt i po chwili gracze Mateusza Sokołowskiego mogli cieszyć się z wygranej seta. Druga i trzecia odsłona nie przyniosła już niestety większych emocji. W połowie środkowego seta to DNV prowadziło 12-10. Mimo to, ‘Tygrysy’ po chwili wróciły do gry i w drugiej części seta zaprezentowali zdecydowanie większą jakość, dzięki czemu wygrali tę partię do 16. Ostatni set był podobny do tego co oglądaliśmy w drugiej partii. Wyrównana gra obu drużyn do połowy seta, po której Tiger włączył drugi bieg i wygrał do 17 a cały mecz 3-0.