Dzień: 2022-10-18

Zapowiedź – MATCHDAY #21

Wtorek to kontynuacja maratonu z obecnego tygodnia rozgrywek. Jednym z najciekawiej zapowiadających się spotkań będzie pierwszoligowe starcie beniaminków, w którym Dream Volley podejmie BEemkę. Zapraszamy na zapowiedź!

Flota Active Team – BES Boys BLUM

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Ależ to było widowisko! Flota Active Team przystąpi do meczu z BES Boys BLUM po kapitalnej wygranej z Hydrą Volleyball Team. W podsumowaniu tamtego meczu pokusiliśmy się nawet o tezę, że było to najlepsze spotkanie drużyny Karoliny Kirszensztein w historii dwudziestu występów drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Przypomnijmy, że w miniony czwartek Flota wygrała z Hydrą Volleyball Team 3-0. Było to o tyle zaskakujące, że ‘Bestia’ przystępowała do spotkania po serii dziesięciu zwycięstw z rzędu. To sprawiało z kolei, że byli rekordzistą pod tym względem spośród wszystkich 38 ekip, które występują obecnie w SL3. Czy uskrzydleni tym występem gracze Floty pokuszą się we wtorkowy wieczór o kolejną wygraną? W naszych oczach będą dość wyraźnym faworytem spotkania. Z drugiej strony, niech nikogo nie zmyli fakt, że w ostatnim spotkaniu z Niepolotami, ‘Chłopcy’ przegrali 0-3. Należy tu napisać o fakcie, że tego dnia BES Boys BLUM borykało się ze sporymi problemami kadrowymi. Jeśli drużyna zdoła uniknąć podobnych problemów we wtorek to Flotę może czekać dość wymagające spotkanie. Przypomnijmy, że w kontekście ‘Chłopców’ wciąż mówimy o drużynie, która jest w stanie wygrać z trzecią siłą poprzedniego sezonu – ekipą Dzików Wejherowo. Ponadto potencjalna przegrana wtorkowego spotkania sprawi, że ich już i tak nieciekawa sytuacja stanie się jeszcze gorsza. Tak się składa, że póki co – drużyna Ryszarda Nowaka zamyka ligową stawkę. Czy zmieni się to po wtorkowej serii gier?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Dream Volley – BEemka Volley

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Po raz ostatni, obie drużyny zmierzyły się ze sobą w sezonie Wiosna’22 – w drugiej lidze. Wówczas górą była ekipa BEemki, która wygrała spotkanie 2-1. Ostatecznie po bardzo emocjonującej końcówce sezonu, w którym żadna z drużyn nie mogła być pewna awansu do elity – sztuka ta udała się BEemce oraz Dream Volley. Patrząc na historię drużyn, które awansowały w przeszłości z niższej do wyższej ligi bardzo często bywało tak, że po awansie pojawiały się ‘ciężary’. Nie inaczej na początku obecnego sezonu było w przypadku rywali, którzy po godzinie 19:00 staną do walki o ligowe punkty. Jeśli chodzi o ‘Marzycieli’ to w siedmiu spotkaniach sezonu Jesień’22, drużyna Mateusza Dobrzyńskiego nie zdołała wygrać ani razu. Na ich kontach znajdują się obecnie dwa oczka, które zostały osiągnięte w rywalizacji ze Speednetem oraz MPS-em Volley. Zdecydowanie lepiej w elicie radzą sobie gracze Daniela Podgórskiego – Beemka Volley. Po nieudanym początku sezonu, w którym ‘Zmotoryzowani’ przegrali cztery spotkania, zza chmur wyjrzało wreszcie słońce. W trzech ostatnich spotkaniach, BEemka zdobyła pięć punktów. Na taki bilans złożyły się zwycięstwa z AVOCADO friends oraz MPS-em Volley oraz porażka po podziale punktów z Eko-Hurtem. Wyniki, ale przede wszystkim gra drużyny w ostatnim czasie pozwala sądzić, że BEemka zdoła utrzymać się w lidze. Bardzo ważnym meczem w kontekście zrealizowania tego celu, będzie właśnie wtorkowe starcie z Dream Volley. Potencjalna wygrana sprawi, że drużyna Daniela Podgórskiego wskoczy na siódme miejsce w tabeli. W naszych oczach są oni faworytem spotkania. Zobaczymy czy taka rola im służy. Do tej pory, w oczach Redakcji występowali jako underdog.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Hydra Volleyball Team – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Po serii dziesięciu kapitalnych zwycięstw przyszedł czas, w którym ‘Bestia’ została ujarzmiona. Stało się to w ubiegły czwartek. Wówczas lepszą drużyną od Hydry okazała się Flota Active Team, która wygrała spotkanie za komplet punktów. Wspominaliśmy o tym kilkukrotnie, nie tylko przy okazji spotkań Hydry, ale w trakcie sezonu nie ma wręcz możliwości, aby drużyna mogła skorzystać ze wszystkich zawodników, którzy stanowią o silę drużyny. W czwartkowy wieczór przekonała się o tym Hydra, z której ze składu z uwagi na gorsze samopoczucie wypadli między innymi Sławomir Kudyba oraz Karol Grajewski. To oznaczało z kolei ciąg przyczynowo skutkowy, który w połączeniu z dobrze dysponowanymi graczami Floty był gotowym przepisem na dotkliwą porażkę. Z drugiej strony w trakcie sezonu każda drużyna ma minimum jeden słaby mecz, o którym chciałaby zapomnieć. Cóż – wydaje się, że najgorsze już za Hydrą. Tak się bowiem składa, że drużyna wygrywając pozostałe spotkania za komplet punktów – jest nadal ‘w grze’. Dla przykładu – wygrana z ACTIVNYMI za pełną pulę sprawi, że przy równej liczbie spotkań, będą oni mieli o jeden punkt więcej niż Szach-Mat. Wydaje nam się, że podrażniona ‘Bestia’ zagra we wtorek świetne zawody i wygra spotkanie 3-0. To nie jest rzecz jasna dobrą wiadomością dla ACTIVNYCH, którzy pozostają jedyną drużyną, która w obecnym sezonie nie wygrała ani jednego meczu. Obecnie drużyna Artura Kurkowskiego znajduje się na trzynastym miejscu w tabeli, ale ma dokładnie tyle samo punktów co czternasta drużyna. To co dla wymienionych ekip gorsze to fakt, że pozostałe drużyny odskoczyły już na bezpieczny dystans. Jeśli ACTIVNI chcą je dogonić i uniknąć nerwówki w końcówce sezonu to muszą czym prędzej rozpocząć pogoń. Aby tak się stało, z Hydrą przydałyby się jakieś punkty. 

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Craftvena – Wolves Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Po poniedziałkowej porażce, drużyna Craftveny przystąpi we wtorek do dziewiątego spotkania w sezonie Jesień’22. Dotychczasowy bilans ‘Rzemieślników’ nie napawa optymizmem. Craftvena wygrała zaledwie dwa z ośmiu spotkań i w konsekwencji znajduje się na dwunastym miejscu w ligowej tabeli. Sytuacja ta może się jednak błyskawicznie zmienić. Tak się składa, że potencjalna wygrana za komplet punktów może ich wywindować nawet na siódme miejsce w tabeli. Z drugiej strony trzeba uczciwie zaznaczyć, że scenariusz w którym ‘Rzemieślnicy’ zgarną we wtorek komplet punktów nie jest zbyt prawdopodobny. W naszych oczach to ich rywale będą faworytem meczu. Ekipa Wolves Volley w obecnej kampanii rozegrała siedem spotkań, w których pokusiła się o trzy zwycięstwa. To co jednak zauważamy w ostatnim czasie to rosnąca forma drużyny, która sprawia, że ‘Wataha’ przy sprzyjających okolicznościach – może włączyć się do walki o wyższe miejsce w tabeli. Przypomnijmy, że w poprzedniej edycji, Wilki skończyły na szóstym miejscu. Obecnie od tego miejsca, graczy Mikołaja Stempina dzieli sześć oczek. To co w przypadku ‘Wilków’ działa na ich korzyść to fakt, że od drużyny Bayer Gdańsk, która zajmuje obecnie szóstą lokatę – mają rozegrane o dwa spotkania mniej. Jeśli wygrają wtorkowe starcie to będą na dobrej drodze do zrealizowania celu. Z drugiej strony – biorąc pod uwagę etap sezonu, potencjalna przegrana sprawi, że dla ‘Watahy’ będzie to gorszy sezon niż poprzednio.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Husaria MD Clean&Bud – TGD

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Z pewnością ‘nie tak’ wyobrażali sobie obecny sezon gracze Husarii MD Clean&Bud. Przed oraz w trakcie obecnego sezonu, do ekipy dołączyło kilka głośnych drugoligowych nazwisk. To oraz fakt, że drużyna regularnie trenuje, pozwalało sądzić, że Husaria będzie w stanie osiągać w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta lepsze wyniki. Powtarzaliśmy to wielokrotnie, ale podobne myśli mieli sami ‘Rycerze’, którzy założyli sobie ambitny cel, którym było minimum piąte miejsce w lidze. Niestety cel ten na chwilę obecną wydaje się mało prawdopodobny. W obecnej kampanii, Husaria rozegrała sześć spotkań, w których wygrała dwa mecze oraz czterokrotnie musiała uznać wyższość swoich rywali. We wtorek o ligowe punkty również nie będzie prosto. Tak się składa, że drużyna Grzegorza Żyły-Stawarskiego zmierzy się z ekipą TGD, która do niedawna była liderem trzecioligowych rozgrywek. W ostatnim czasie w ekipie ‘Drogowców’ nastąpiła jednak mała zadyszka, która sprawiła, że drużyna Macieja Kota przegrała z AXIS 0-3 a następnie straciła jeden punkt w meczu z Tiger Team. Czy we wtorkowy wieczór, ‘Drogowcom’ uda się sięgnąć po komplet punktów? Wydaje nam się, że przy sprzyjających okolicznościach, Husarię stać będzie na jeden punkt. Aby tak się jednak stało drużyna musi ustabilizować formę i poukładać pewne sprawy, które w ostatnim czasie nie funkcjonowały zbyt dobrze. Z drugiej strony pamiętajmy, że w obecnym sezonie, Husaria w każdym ze spotkań zdobywała minimum jeden punkt. Uważamy, że we wtorek będzie podobnie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak)

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Speednet 2 – Port Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Po poniedziałkowej porażce z Bayerem Gdańsk – drużyna ‘Programistów’ przystąpi w poniedziałkowy wieczór do dziewiątego meczu w sezonie Jesień’22. Póki co bilans drużyny nie jest najlepszy. W ośmiu rozegranych spotkaniach, Speednet nie wygrał ani jednego meczu a na ich kontach znajdują się zaledwie dwa punkty. Trzeba uczciwie przyznać, że patrząc na to co działo się w meczach ‘Programistów’ od początku sezonu – punktów mogło, a nawet powinno być znacznie więcej. Aby znaleźć spotkanie, w którym Speednet spokojnie mógł pokusić się o punkt a nawet wygraną, nie trzeba daleko szukać. We wczorajszej konfrontacji z ‘Aptekarzami’, Speednet 2 miał w górze piłkę setową, ale w kluczowym momencie zabrakło nieco precyzji. Wracając do wtorkowego meczu – Speednet zmierzy się w nim z Portem Gdańsk. Pisaliśmy to przy okazji poprzedniego spotkania obu drużyn, do którego doszło w ubiegłym sezonie. Od tamtego czasu jednak nic się nie zmieniło i ‘Portowcy’ mogą pochwalić się kapitalną serią zwycięstw w bezpośrednich spotkaniach. Choć trudno w to uwierzyć, to obie drużyny mierzyły się już ośmiokrotnie. Za każdym razem, górą byli gracze Arkadiusza Sojko. Co ciekawe – aż siedem z ośmiu pojedynków kończyło się kompletem punktów drużyny ‘z doków’. Do jedynego podziału punktów doszło w sezonie Jesień’21. Teraz hit, którego nie planowaliśmy. Do wspomnianego spotkania doszło równy rok temu – 18 października. Czy w rocznice tego wydarzenia, Speednet pokusi się o punkt?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Info Distributions – DNV

Godz.: 21:00, boisko nr 2

W Siatkarskiej Lidze Trójmiasta zostały zaledwie dwie drużyny, które nie przegrały ani jednego meczu. Jedną z nich jest trzecioligowa ekipa Info Distributions. Dotychczas ‘Drukarze’ okazali się silniejsi od siedmiu drużyn i zgodnie z przedsezonowymi przewidywaniami – zmierzają w kierunku drugiej ligi. Do końca jesiennej edycji, drużyna Info Distributions ma do rozegrania sześć spotkań, które zadecydują o potencjalnym – drugoligowym bycie drużyny. Pierwszym rywalem w drodze do drugiej ligi będzie ekipa DNV. To oznacza z kolei, że potencjalny brak kompletu punktów drużyny Info Distributions, może być uznany za bardzo duże rozczarowanie. DNV znajduje się obecnie na jedenastym miejscu w ligowej tabeli. Na taką pozycję składają się trzy zwycięstwa oraz cztery porażki. Drużyna z Gdyni wygrała na inaugurację z AXIS oraz Portem Gdańsk czym jednocześnie rozbudziła swoje apetyty. Niestety w ślad za kapitalnym początkiem nie doszło do kolejnych wygranych. W ostatnim czasie drużyna w białych trykotach przegrywała z Wilkami, Chilli, Craftveną czy Husarią. Wspomniane porażki były przeplecione skromnym zwycięstwem ze Speednetem 2. Na pewne usprawiedliwienie ekipy z ulicy Łużyckiej możemy napisać to, że w ostatnim czasie, drużyna borykała się z pewnymi problemami kadrowymi, przez które trudno im było ustabilizować skład. Z drugiej strony, czy jest w lidze drużyna, która na pewnym etapie nie miałaby podobnych zmartwień? Wracając do wtorkowej konfrontacji wydaje się, że każdy inny wynik niż 3-0 dla Info Distributions będzie sporego kalibru niespodzianką.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

TGD – Port Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Dla obu drużyn, pojedynek do którego dojdzie po godzinie 21 będzie drugim meczem we wtorkowy wieczór. Przypomnijmy, że o godzinie 20:00, TGD zmierzy się z Husarią Gdańsk natomiast ‘Portowcy’ powalczą o ligowe punkty ze Speednetem 2. Patrząc na obecną dyspozycję poszczególnych drużyn wydaje się, że to drużynę Portu Gdańsk czeka teoretycznie – łatwiejszy rywal. Biorąc pod uwagę fakt, że ekipa ‘z doków’ nigdy nie miała problemu z tym by ograć ‘Programistów’ to wydaje się, że przystąpią oni do meczu z TGD w bardzo dobrych nastrojach. To – nie ukrywajmy jest dla drużyny Arkadiusza Sojko bardzo potrzebne. Przed wtorkową serią gier, ‘Portowcy’ znajdują się na dziesiątym miejscu w ligowej tabeli. Biorąc pod uwagę fakt, że poprzedni sezon ‘Granatowi’ skończyli tuż za podium, obecny wynik jest bardzo rozczarowujący. Ba, cała poprzednia edycja to zaledwie trzy przegrane spotkania. W sezonie Jesień’22, a przypomnijmy, że Port rozegrał dopiero siedem spotkań tych porażek mamy aż cztery. Sądzimy, że po wtorkowej serii gier liczba ta się zwiększy. W naszym odczuciu to ‘Drogowcy’ będą faworytem spotkania. Dla ekipy Macieja Kota, wtorkowa seria gier będzie swoistym ‘dniem próby’. Patrząc czysto teoretycznie – drużyna ma wszystko do tego by wygrać oba spotkania za komplet punktów. To z pewnością otworzyłoby autostradę w kierunku podium rozgrywek. Z drugiej strony należy podkreślić to, że w odczuciu Redakcji – czeka ich trudne zadanie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Merkury – Eko-Hurt

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Z pewnością nieco inaczej wyobrażali sobie ostatnie spotkania gracze Merkurego. Po kapitalnym początku sezonu, w którym drużyna Piotra Peplińskiego wygrała pięć spotkań z rzędu – przyszedł prawdziwy sprawdzian dla trzykrotnych Mistrzów Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. W ubiegłym tygodniu, Merkury rywalizował z jedyną drużyną w pierwszej lidze, z którą do tej pory nie wygrał ani razu. Po bardzo dobrym meczu, Merkury wygrał z CTO Volley i wydawało się, że tym samym otworzyły się im przed nosem bramki do autostrady, która prowadzi do mistrzowskiego tytułu. W odczuciu Redakcji – tak grającą drużynę, trudno byłoby powstrzymać. Nieco inne spojrzenie na całą sytuację miała ekipa Speednetu, która to wygrała w środowy wieczór z Merkurym 2-1. Dodatkowo w poniedziałkowy wieczór – Merkury na własne życzenie przegrał seta z MPS Volley. To z kolei sprawia, że emocji najprawdopodobniej nie zabraknie do samego końca. Merkury we wtorkowy wieczór ma szansę na to, by wskoczyć na fotel lidera i zapewnić sobie ‘pole position’ przed rywalizacją w grupie mistrzowskiej. Aby tak się stało, drużyna Piotra Peplińskiego musi wygrać nadchodzące spotkanie z Eko-Hurtem. Dla obu drużyn będzie to szóste spotkanie w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Dotychczasowy bilans to komplet wygranych Merkurego. We wspomnianych meczach, trzykrotny Mistrz SL3 nie zawsze zdobywał jednak komplet punktów. Jak będzie we wtorek? Z pewnością Eko-Hurt postara się sprawić niespodziankę. Póki co – ‘Hurtownicy’ są na najlepszej drodze do zapewnienia sobie grupy mistrzowskiej. Pamiętamy jednak sytuację w poprzednim sezonie, gdzie Eko-Hurt również był bardzo blisko. Ostatecznie zakończyło się grupą spadkową i wielkim strachem w końcówce. Aby uniknąć podobnego scenariusza, gracze w białych trykotach powinni postarać się we wtorek o ligowe punkty.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #20

Za nami poniedziałkowa seria gier, w której doszło do dziewięciu pojedynków. W poniedziałek, pierwszą porażkę w lidze zanotowała drużyna Tufi Team. To z kolei sprawia, że w całej 38 – drużynowej stawce zostały już tylko dwie drużyny, które jeszcze nie przegrały. Bardzo ciekawie było również w drugoligowym starciu, w którym Zmieszani ograli Oliwę Team. Zapraszamy na podsumowanie!

Zmieszani – Oliwa Team 2-1 (21-11; 27-25; 19-21)

Czy było to najciekawsze spotkanie w poniedziałkowej serii gier? Cóż, konkurencja była naprawdę niezła, ale to co działo się na boisku numer 2 – było chyba nie do pobicia. Wielkie lanie, wyrówna gra zwieńczona długą walką na przewagi, kontrowersje sędziowskie, konkretny twist czy dramat jednego z graczy. Oj, w tym meczu było niemal wszystko. Początek spotkania rozpoczął się jednak w taki sposób, że z niedowierzania przecieraliśmy oczy. No bo powiedzmy sobie szczerze. Ok, wiedzieliśmy że Zmieszanych stać na to, by pokusić się z Oliwą o punkty. Mimo to, to gracze Tomasza Kowalewskiego byli w naszych oczach faworytem. Tymczasem drużynie z ‘serca Gdańska’ w pierwszej odsłonie kompletnie nie szło. Ich rywalom? Wręcz odwrotnie. Zmieszani w pierwszej partii zagrali świetnie i ‘zmietli z planszy’ swoich rywali. Wiedzieliśmy, że drugi taki set – nie ma prawa się powtórzyć. Od początku liczyliśmy na wyrównane spotkanie, ale co tu dużo mówić – Oliwa się w pierwszym secie zdrzemnęła. Na ich zdecydowanie lepszą postawę przyszło nam poczekać do drugiej odsłony. Mimo, że początek mieli niemrawy i po chwili, Zmieszani prowadzili 8-4, to po chwili, udało im się doprowadzić do wyrównania po 11. W dalszej części seta, sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Raz dwupunktowe prowadzenie obejmowali Zmieszani, raz z kolei Oliwa. W końcówce seta, groźnie wyglądającej kontuzji nabawił się atakujący Oliwy – Jakub Klimczak. Kontuzja była na tyle poważna, że wyeliminowała go z gry do końca meczu. Mimo podciętych skrzydeł, Oliwa zdołała stawiać opór swoim rywalom. W taki o to sposób dobrnęliśmy do stanu po 20. Od tego momentu, do końca seta trwała walka ‘łeb w łeb’, która zakończyła się happy-endem dla Zmieszanych. Szale zwycięstwa dla Zmieszanych w końcowych dwóch akcjach przechylili Krzysztof Lewandowski oraz Marcin Gorlikowski. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od prowadzenia Oliwy 5-1. Z czasem, Zmieszani doprowadzili jednak do stanu 9-9 i wydawało się, że po chwili pójdą za ciosem po komplet punktów. Ostatecznie – w końcówce to Oliwa, po dwóch atakach Macieja Tyryłło sięgnęła po wygrana w tej partii. Podsumowując – oby więcej takich meczów! No, byleby bez kontuzji.

Swooshers – Bayer Gdańsk 0-3 (3-21; 9-21; 8-21)

W zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy, że ekipa ‘Aptekarzy’ stanie w poniedziałkowy wieczór przed olbrzymią szansą na zdobycie sześciu punktów. Jako, że drużyna Mateusza Grudnia została w ostatnim czasie wybrana drużyną tygodnia, wobec nich wzrastają również pewne wymagania. Powiedzmy sobie wprost – jakakolwiek strata punktowa w poniedziałkowy wieczór – zostałaby przez nas uznana jako spory zawód. Tak się bowiem składa, że ‘Aptekarze’ rywalizowali w poniedziałek z czternastą oraz trzynastą siłą trzeciej ligi. Na ‘pierwszy ogień’ poszła ekipa Swooshers. Co ciekawe – kilka minut przed rozpoczęciem meczu można się było zastanawiać, czy mecz się w ogóle odbędzie. Wszystko za sprawą tego, że przez długi moment, na rozgrzewce przedmeczowej był zaledwie jeden zawodnik drużyny z Nike Poland. Ostatecznie kilku graczy po chwili dołączyło i po kilkunastu minutach wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego prowadzącego zawody. Spotkanie rozpoczęło się od serii asów serwisowych rozgrywającego Bayer Gdańsk (8-0). Po chwili Swooshersi zdobyli swój pierwszy punkt w secie, których łącznie w tej partii – uciułali zaledwie trzy. Zdecydowanie lepiej, gracze w biało-czarnych barwach prezentowali się w drugiej i trzeciej odsłonie. Niestety – nie było aż tak dobrze jak miało to miejsce w poprzednim spotkaniu obu drużyn, do którego doszło na wiosnę, ale fragmentami – Swooshersi potrafili wymienić kilka piłek ze swoimi rywalami. Ostatecznie, Bayer wygrał drugą partię do 9 a trzecia do 8 i zgodnie z oczekiwaniami – sięgnął po komplet punktów w pierwszym meczu. Z perspektywy Redakcji czy kibiców – mecz nie mógł się jednak podobać. Powiedzmy sobie szczerze – graczy Nike Poland stać na dużo lepszą grę.

Tufi Team – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-15; 21-14; 21-14)

W poniedziałkowy wieczór, drużyna Tufi Team miała wykorzystać kilka wpadek, które zanotowały w ostatnim czasie drużyny, które podobnie jak Tufi walczą o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Celem na poniedziałkowe mecze był komplet – sześciu punktów. O ile w przypadku konfrontacji z Dzikami, zadanie te od samego początku wydawało się wymagające, tak trzy punkty w meczu z ACTIVNYMI – były obowiązkiem. Jakkolwiek brutalnie nie zabrzmi to dla drużyny, ale póki co, ekipa Artura Kurkowskiego nie wygrała w drugiej lidze i ma tyle samo punktów co ostatnia drużyna w tabeli. Jakby tego było mało, ACTIVNI w meczu, a raczej przed jego rozpoczęciem – postanowili zbytnio nie utrudniać założonego celu rywalom. W skrócie – chodzi o to, że beniaminek drugiej ligi zaprezentował totalny miszmasz jeśli chodzi o obsadę poszczególnych pozycji. To wynikało z kolei z faktu, że na mecz spóźniło się trzech graczy. Co ciekawe – mimo eksperymentalnego zestawienia, ACTIVNI Gdańsk zdobyli w pierwszym secie największą liczbę punktów ze wszystkich partii. Nadmienimy tylko, że w drugiej oraz trzeciej odsłonie, grali oni już ze spóźnialskimi. Co do samego meczu – cóż, nie ma się co za specjalnie rozwodzić. O tym, że to Tufi Team wygrało spotkanie zadecydowała jakość, której gracze Mateusza Woźniaka mają najzwyczajniej w świecie więcej. Z drugiej strony, nie było też tak, że na grę ACTIVNYCH nie dało się patrzeć. Mimo porażki z renomowanym rywalem, ACTIVNI zaprezentowali się godnie, a punkty? Cóż – tych trzeba będzie poszukać w kolejnych spotkaniach.

Swooshers – Craftvena 0-3 (5-21; 8-21; 12-21)

Z czego zapamiętamy ten mecz? Z bezprecedensowej sytuacji, w której obie drużyny…zrezygnowały z rozgrzewki przedmeczowej. Stało się tak dlatego, ponieważ wcześniej – na boisku numer dwa przeciągnął się drugoligowy mecz, w którym Zmieszani podejmowali Oliwę Team. Jako, że Swooshersom się spieszyło, zaproponowali przed meczem Craftvenie, aby pominąć rozgrzewkę i rozpocząć spotkanie. Ci, biorąc pod uwagę fakt, że poradziliby sobie w 999 przypadkach na 1000 rozegranych spotkań ze Swooshersami – się zgodzili. Początek meczu to wysokie prowadzenie Craftveny, która objęła prowadzenie 9-1. Z czasem Swooshers dorzucili do swojego konta kilka punktów. Jeden z nich był autorstwem debiutującej w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta – Marii Świderskiej. Kilka punktów zdobytych przez drużynę Nike Poland nie zachwiało rzecz jasna układem sił. Po chwili Craftvena przyspieszyła i ostatecznie wygrała seta do 5. Druga odsłona rywalizacji to już nieco lepsza postawa ‘biało-czarnych’. Wynik tej partii to 21-8, choć trzeba uczciwie przyznać, że większość punktów Swooshers – wynikało z błędów rywali. Ostatnia odsłona była tą, po której mogliśmy śmiało stwierdzić, że Nike Poland się rozkręca. Mniej więcej w połowie tej partii, Craftvena prowadziła ‘zaledwie’ 12-9. Niestety dla widowiska – dalsza część seta to dominacja ‘Rzemieślników’, którzy ostatecznie wygrali do 12, a cały mecz 3-0.

Tufi Team – Dziki Wejherowo 1-2 (21-16; 14-21; 17-21)

Po stosunkowo gładkim zwycięstwie, odniesionym nad drużyną ACTIVNYCH Gdańsk – drużyna Tufi Team, stanęła po 20 do swojego drugiego spotkania w poniedziałkowy wieczór. Tym razem rywal był zdecydowanie mocniejszy. Dziki Wejherowo, bo o nich mowa w obecnej kampanii dały się we znaki pozostałym dwóm drużynom, które podobnie jak Tufi – powalczą o awans (Szach-Mat oraz AIP). W zapowiedzi przedmeczowej, Redakcja oraz Eksperci wskazywali, że to Tufi Team wygra spotkanie. Początek meczu zdawał się potwierdzać te przypuszczenia. Dziki na początku spotkania popełniały sporo niewymuszonych błędów co w połączeniu z niezłą grą Tufi sprawiło, że na tablicy wyników było 10-4 dla drużyny Mateusza Woźniaka. Z czasem przewaga ex-pierwszoligowca nieco stopniała, ale i tak – Tufi Team miało seta pod kontrolą (14-10). Mimo, że w dalszej części seta, gracze z Wejherowa próbowali odmienić losy tej partii to ostatecznie zakończyło się na wygranej ich rywali (21-16). Nieudany pierwszy set nie zniechęcił jednak graczy w niebieskich trykotach, którzy wyciągnęli wnioski i nie przespali już początku drugiej partii. Ba, to właśnie oni, po ataku Dawida Woźnego – objęli na początku prowadzenie (8-5). Po chwili i ataku z prawego skrzydła – Piotra Adamczyka, Tufi Team zniwelowało stratę do zaledwie jednego punktu (10-9). Niestety dla nich – od tego momentu na parkiecie rządzili gracze w niebieskich trykotach, którzy zdobyli do końca 11 punktów przy 5 oczkach swoich rywali. We wspomnianym fragmencie – Dziki przytrzymały swoich rywali blokiem przez co, ‘Tuffiki’ mieli potężne problemy z wykończeniem akcji. Ostateczny wynik seta to 21-14. Ostatnia – decydująca o wygranej meczu odsłona rozpoczęła się od prowadzenia Tufi Team. Po skutecznej zagrywce Piotra Adamczyka, ex-pierwszoligowiec objął prowadzenie 10-7. Trzypunktowa przewaga została po chwili błyskawicznie roztrwoniona. Po kilku atakach Adama Śliwińskiego, to Dziki wysunęły się na prowadzenie 13-12, a następnie zrobili dokładnie to samo co w drugim secie. Mówiąc w skrócie – Dziki widząc słaniających się na nogach rywali – po prostu posłali ich na deski (18-13). Pięciopunktowa przewaga na tym etapie seta oznaczało jedno – to gracze z Wejherowa cieszyli się po chwili z wygranej meczu. Satysfakcja może być tym większa, że do tej pory, ich rywale nie przegrali w drugiej lidze ani razu. Oj, mogą żałować Dziki pogubionych punktów z początku sezonu.

Speednet 2 – Bayer Gdańsk 0-3 (20-22; 19-21; 16-21)

Po wypełnieniu obowiązku – jakim było zdobycie kompletu oczek w meczu ze Swooshersami, gracze Bayer Gdańsk przystąpili do swojego drugiego spotkania w poniedziałkowy wieczór. Rywalem ‘Aptekarzy’ po godzinie 20:00 była ekipa Speednetu, która jest im dobrze znana – nie tylko z rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Tak się bowiem składa, że obie ekipy miały okazję sprawdzić się w dwóch turniejach charytatywnych, które były rozegrane, kiedy w SL3 dobiegał końca sezon Wiosna’22. Podsumowując – Speednet 2, chciał w poniedziałkowy wieczór utrzeć nosa swoim przeciwnikom i pokusić się o wygraną. Skoro można to zrobić na turnieju, to czemu w SL3 nie? Pierwsza odsłona to bardzo wyrównana gra obu drużyn od samego początku. Mimo, że w związku z problemami w przyjęciu Speednetu, Bayer objął prowadzenie w końcówce 18-16, to jednak po chwili – to ‘Programiści’ mieli piłkę setową (20-19). Niestety mając ‘piłkę w górze’, jeden z ‘Programistów’ zaatakował w taśmę a następnie poprawił kolejnym błędem. Mimo, że wygrana partii była na wyciągnięcie ręki – Speednet musiał pogodzić się z tym, że to rywale cieszyli się z wygranej seta. Przed kolejną dużą szansą, ‘Programiści’ stanęli w drugim secie. Niestety dla nich, tym razem zabrakło im nieco sił i od stanu 16-16, to rywale zachowali więcej zimnej krwi. Dwie przegrane partię, nie zniechęciły graczy w różowych trykotach, którzy podjęli trzecią próbę. Na początku ostatniego seta, prowadzili oni 4-0, ale po chwili uaktywniły się dobrze znane ‘demony’ Speednetu, które sprawiły, że Bayer nie miał problemów z tym, by po chwili objąć prowadzenie i wygrać tę partię. Cóż – Bayer mimo, że nie zagrał wybitnego spotkania – swój cel zrealizował. Jeśli chodzi o ‘Programistów’ to fajnie sytuację podsumowała w ostatnim wywiadzie rozgrywająca drużyny – Ewelina Dąbrowska. Jak mogliśmy się w nim dowiedzieć, motto tej drużyny to ‘ten mecz był do wygrania’. Cóż, jesteśmy niemal przekonani, że wspomniane słowa zostały wczoraj odmienione przez wszystkie przypadki.

MPS Volley – Merkury 1-2 (16-21; 14-21; 21-18)

W zapowiedzi przedmeczowej napisaliśmy, że MPS Volley tylko raz w historii występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta przegrał nie zdobywając przy tym punktu. Tak się składa, że wówczas tym rywalem była ekipa Merkurego. Biorąc pod uwagę fakt, że obecny mistrz SL3 przystępował do spotkania ze sportową złością spowodowaną porażką ze Speednetem – uznaliśmy, że w poniedziałkowy wieczór sięgną po pełną pulę. Pierwszy set rywalizacji zdawał się potwierdzać nasze przypuszczenia. Gracze Piotra Peplińskiego w perspektywie całego seta grali szybciej, mądrzej, precyzyjniej oraz skuteczniej. Multimedaliści Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, po wyrównanym początku  rywalizacji (10-10) objęli prowadzenie po bloku grającego na przyjęciu Adama Miotka (14-12). Dwupunktowa zaliczka została po chwili zdublowana i Merkury mógł się cieszyć z wygranej pierwszego seta. Druga odsłona rozpoczęła się tak jak zakończyła pierwsza – od lepszej gry Merkurego (5-0). Kto wie jaki wpływ na taki obraz tej partii miała kontuzja atakującego MPS-u Volley, do której doszło w końcówce pierwszej partii. W dalszej części seta, Merkury trzymał swoich rywali na dystans mniej więcej pięciu oczek i po chwili wygrał seta do 14. Ostatni set rywalizacji przypomniał nam nieco spotkanie MPS-u z CTO Volley. Wówczas gracze Jakuba Nowaka również nie pokazali się z najlepszej strony w pierwszym i drugim secie. Mimo to pokazali charakter oraz nieustępliwość, dzięki czemu ‘wyszarpali’ jeden punkt w meczu. O tym, że to Miłośnicy Piłki Siatkowej sięgnęli po ostatni punkt w meczu, zadecydowała końcówka (17-17), w której to właśnie oni zachowali więcej zimnej krwi.

Speednet – ZCP Volley Gdańsk 2-1 (21-17; 16-21; 21-14)

Powiedzmy to sobie szczerze. Rywalizacja pomiędzy Speednetem a ZCP Volley Gdańsk zapowiadała się wybornie. Naprzeciw siebie stanęły bowiem drużyny, które w obecnym sezonie zajmują odpowiednio trzecie oraz czwarte miejsce. Dodatkowo mowa o drużynach, o których coraz głośniej mówi się w kontekście przełamania hegemonii Merkurego. Dla obu ekip było to szalenie istotne spotkanie, które może mieć kluczowe znaczenie w kontekście potencjalnego podium rozgrywek. W naszych oczach – nieznacznym faworytem spotkania była ekipa Speednetu, która przystępowała do meczu po imponującym zwycięstwie z mistrzem SL3. Początek rywalizacji to jednoczesne potwierdzenie wysokiej formy ‘Różowych’.  W połowie seta, po ataku z lewego skrzydła Andrzeja Masiaka, Speednet objął prowadzenie 13-9. Od tego momentu, aż do końca partii to właśnie gracze Marka Ogonowskiego kontrolowali przebieg gry i po chwili cieszyli się ze zwycięstwa seta do 17. Jeśli ktoś myślał, że dalsza część meczu również będzie bez historii to się mylił. Ok, co do trzeciego seta nie, ale do tego przejdziemy. Druga odsłona zaprowadziła nas do stanu 8-8. Mniej więcej w tym momencie, ‘Programistom’ zaczęło szwankować przyjęcie, a w konsekwencji problem z wykończeniem akcji. Efekt? Prowadzenie ZCP 13-9. W tym miejscu warto postawić na chwilę kropkę. To właśnie w tym momencie miała miejsce jedna z najlepszych akcji obecnego sezonu. To co wyprawiały obie drużyny w obronie sprawiało, że ręce same składały się do oklasków. Do kapitalnej wymiany doszło w kluczowym momencie. Jeśli to Speednet zdobyłby wówczas punkt to kto wie jak potoczyłyby się losy tej partii. Fakty są jednak takie, że ZCP po chwili zdobyło kilka oczek i wygrało seta do 16. Decydujący o zwycięstwie set nie układał się po myśli drużyny Przemka Wawera. Od samego początku ‘żółto-czarni’ popełniali w tej partii sporo błędów, które sprawiły, że Speednet objął prowadzenie 9-3. W dalszej części seta, gracze Marka Ogonowskiego dorzucili kilka oczek i nie mieli większych problemów z tym by wygrać tę partię do 14.

BL Volley – Craftvena 2-1 (21-14; 18-21; 21-16)

Ex-drugoligowiec – drużyna BL Volley przystępowała do spotkania jako murowany faworyt. Dotychczasowy bilans ‘Tygrysów’ w trzeciej lidze to pięć zwycięstw oraz jedna porażka. O ile na początku sezonu, drużyna Wojciecha Strychalskiego nie przekonywała, tak w ostatnim meczu, w którym ’Tygrysy’ ograli ‘Portowców’ za komplet punktów pokazali się z niezłej strony. To pozwalało z kolei sądzić, że w konfrontacji z mającą swoje problemy Craftveną, BL Volley pokusi się o komplet oczek. Pierwszy set rywalizacji zdawał się to potwierdzać. Bez Lipy dość szybko wypracowali sobie przewagę. Po jednym z ataków Michała Konopki było 12-7 dla ‘Tygrysów’. Trzeba uczciwie zaznaczyć, że był to nieciekawy fragment ‘Rzemieślników’, w którym popełniali oni sporo błędów a tym samym – oddawali punkty rywalom. Dalsza część seta to problemy z przyjęciem Craftveny i pewna wygrana BL 21-14. Druga odsłona wyglądała już zupełnie inaczej. Środkową partię lepiej rozpoczęli gracze w biało-pomarańczowych barwach (10-5). Mimo wysokiego prowadzenia, drużyna BL Volley nie potrafiła postawić kropki nad ‘i’. Po chwili dla odmiany – to oni zaczęli popełniać masowo błędy co w konsekwencji sprawiło, że Craftvena doprowadziła do wyrównania po 14. Dalsza część seta to dobra dyspozycja graczy w czarnych trykotach, którzy finalnie wygrali tę partię do 18. Patrząc na to co wydarzyło się w ostatnim secie nie sposób uniknąć analogii do spotkania BL z Wolves Volley. Przypomnijmy, że tam również BL było uznane za faworyta, który sięgnie po komplet punktów. Tam również gładko wygrali pierwszego seta oraz po  w miarę wyrównanej walce – przegrali drugiego. Podobnie jak tam, we wczorajszym spotkaniu również BL szybko wypracował sobie dużą przewagę w trzecim secie i bez większych problemów – wygrał tę partię. Na koniec mini pro-tip dla BL Volley. Przypominamy, że mecz trwa trzy sety. Chcąc awansować do drugiej ligi – należy jak najszybciej wprowadzić tę zasadę.