Dzień: 2022-05-11

Zapowiedź – MATCHDAY #23

Przed nami ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu. Najciekawiej będzie w pierwszej lidze, gdzie poznamy finalny kształt grupy mistrzowskiej oraz spadkowej w pierwszej lidze. Emocji nie powinno również zabraknąć w drugiej lidze gdzie zmierzą się Team Looz oraz BH Rent MiszMasz. Zapraszamy na zapowiedź środowej serii gier!

Tiger Team – Wolves Volley

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Po poniedziałkowej porażce z drużyną Chilli Amigos, ekipa Tiger Team wypadła poza TOP7. Ok, będąc uczciwym należy zaznaczyć, że drużyna Bayer Gdańsk, która wskoczyła na siódmą lokatę ma rozegrane o trzy spotkania więcej. Z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę to, że drużyna Mateusza Sokołowskiego wygrała zaledwie cztery spotkania z ośmiu rozegranych. To z kolei sprawia, że biorąc pod uwagę ambicję drużyny przed rozpoczęciem sezonu, możemy mówić o sporym zawodzie. Prawdę mówiąc, wynik ‘Tygrysów’ po środowym spotkaniu z Wilkami może być jeszcze gorszy. W naszym odczuciu to ‘Wataha’ będzie faworytem meczu. Po dziewiątym spotkaniu w sezonie Wiosna’22, drużyna Macieja Tarulewicza znajduje się na czwartym miejscu w tabeli. Na taki wynik złożyło się siedem zwycięstw oraz dwie porażki. Mimo że do zakończenia sezonu Wiosna’22 zostały im aż cztery spotkania, już teraz mają lepszy bilans punktowy niż miało to miejsce w sezonie Jesień’21. Fakt ten jest tym bardziej imponujący, jeśli przypomnimy o dwóch rzeczach. Pierwszą sprawą jest to, że poziom trzeciej ligi w stosunku do poprzedniego dosyć mocno wzrósł. Drugą kwestią jest to, że formuła poprzedniego sezonu zakładała mecze rewanżowe z drużynami z podobnych (niskim) miejsc w tabeli. Jako że ‘Wataha’ w poprzednim sezonie nie osiągnęła wybitnych wyników, to rywalizowała w grupie C, z drużynami które wówczas również nie prezentowały wysokiej formy.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Gonito Volley – Dream Volley

Godz.: 19:30, boisko nr 2

W poniedziałkowy wieczór, karta w przypadku Gonito Volley się w końcu odwróciła. Przypomnijmy, że po sześciu przegranych spotkaniach w sezonie Wiosna’22, ekipa Wojtka Strychalskiego wygrała z Oliwą Team, dzięki czemu przerwała passę meczów bez zwycięstwa. Wygrana ta nie poprawiła jednak zbytnio sytuacji ‘Tygrysków’. Po siedmiu rozegranych meczach, Gonito Volley wciąż znajduje się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli i jeśli sezon kończyłby się dzisiaj, to po trzech sezonach spędzonych na zapleczu elity, spadliby oni do trzeciej ligi. Środowe zadanie ‘biało-pomarańczowych’ będzie zadaniem arcytrudnym. Gonito zmierzy się bowiem z ekipą, która do wtorkowego wieczoru była liderem drugiej ligi. Tak wysoką pozycję, ‘Marzyciele’ zawdzięczają temu, że w ośmiu rozegranych spotkaniach w sezonie Wiosna’22, wygrywali aż siedmiokrotnie. Co więcej, kilkukrotnie zdobywali przy tym komplet punktów i wydaje się, że właśnie taki wynik jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem w środowy wieczór. Dla obu drużyn, mecz o godzinie 19:30 będzie czwartym bezpośrednim pojedynkiem. Jeśli mielibyśmy wskazać jedną drugoligową drużynę, z którą Gonito wybitnie nie idzie to byłaby to właśnie ekipa Dream Volley. Za każdym razem, kiedy spotykały się dwie drużyny, kończyło się wynikiem 3-0 dla Dream Volley. Czy mająca ‘nóż na gardle’ drużyna Gonito zdoła sprawić niespodziankę i skomplikować drogę Dream Volley do pierwszej ligi?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Team Looz – BH Rent MiszMasz

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Gdyby ktoś kilkanaście dni temu spytał nas o wynik meczu Team Looz – BH Rent MiszMasz, bez wahania wskazalibyśmy na pewne 3-0 dla ‘Hotelarzy’. Kilkanaście dni w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta to jednak szmat czasu. Mimo że obecnie to MiszMasz znajduje się na wyższej pozycji w tabeli, to w naszym przekonaniu, nieznacznym faworytem będzie ekipa Team Looz. Wiemy, że to co właśnie napisaliśmy może się okazać szokiem dla osób, które nie oglądały ostatnich spotkań obu drużyn. Ostatnie trzy mecze drużyny BH Rent to porażki z drużynami Letniego Gdańska, Zmieszanymi oraz ostatnio – Dzikami Wejherowo. Fatalna passa oraz styl w jakim zaprezentowała się drużyna Tomasza Walaskowskiego sprawiła, że nad hotel MiszMasz ponownie nadciągnęły czarne chmury. Potencjalny brak punktów w nadchodzącym meczu, może nieść za sobą daleko idące, fatalne skutki. Obecna przewaga MiszMaszu nad miejscami spadkowymi wynosi zaledwie pięć punktów i jeśli w MiszMaszu nic się nie zmieni, to mogą oni mieć problem z utrzymaniem. Nie inaczej jest w zespole Team Looz. Mimo że w ostatnim czasie, gracze Radosława Sadłowskiego się ewidentnie przebudzili to biorąc pod uwagę fakt, w jakim momencie sezonu jesteśmy, mogą już nie zdążyć odrobić punktów i zapewnić sobie utrzymania. Uważamy, że dla ‘Czarnych koszul’ środowa konfrontacja jest kluczowym meczem w kontekście utrzymania. Czy Team Looz udźwignie presję?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

CTO Volley – ZCP Volley Gdańsk

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Wiemy, że się powtarzamy, ale sytuacja CTO Volley się w ostatnim czasie bardzo mocno skomplikowała. Do niedawna, drużyna z Malborka uważana była za głównego faworyta do wygrania siódmego sezonu Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Niestety dla nich aż w sześciu ostatnich spotkaniach, CTO traciło minimum jeden punkt. Wśród sześciu wspomnianych spotkań, CTO Volley aż dwukrotnie musiał uznać wyższość swoich rywali. Taki obraz drużyny jest czymś absolutnie nowym i musiało minąć kilkanaście dni aby to do nas dotarło. Obecnie po serii spotkań, w którym CTO nie było w stanie wygrać za komplet punktów, ‘Pomarańczowi’ tracą do lidera rozgrywek aż cztery punkty. Potencjalna kolejna strata punktów w środowy wieczór może być jednocześnie końcem marzeń o mistrzostwie. Wygrana za komplet punktów z ZCP Volley nie będzie bynajmniej prostym zadaniem. Dla obu drużyn będzie to drugie bezpośrednie starcie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Przypomnimy, że w poprzednim spotkaniu, jeszcze w drugiej lidze górą była ekipa CTO Volley, która wygrała 2-1. W meczu rozegranym 17 listopada 2021 r., gracze z Malborka przegrali pierwszego seta w rozgrywkach. Jak będzie tym razem? Wydaje się, że aby awansować do grupy mistrzowskiej, ekipa Przemysława Wawera potrzebuje w środowy wieczór dwóch oczek. Ok, może się okazać, że i jeden punkt będzie wystarczający, ale w tym przypadku będą miały znaczenie wyniki innych spotkań. Stare powiedzenie brzmi – ‘umiesz liczyć, licz na siebie’. Uważamy, że gracze ZCP powinni sobie wziąć te słowa do serca.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Merkury – Speednet

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Po wtorkowej, dość niespodziewanej porażce z Tufi Team, drużyna Speednetu przystąpi do ostatniego spotkania w rundzie zasadniczej. Dla graczy Marka Ogonowskiego, środowa potyczka będzie zatem ostatnią szansą na to, by ‘rzutem na taśmę’ wskoczyć do grupy mistrzowskiej. Obecnie wydaje się, że do awansowania do górnej piątki, drużynie ‘Różowych’ wystarczą dwa punkty. W przeszłości Speednet potrafił wygrywać z Merkurym więc obecnie nie przekreślamy ich szans. Z drugiej strony trzeba być ślepcem, aby nie dostrzec że obecna forma Speednetu pozostawia wiele do życzenia. Dowód? W ośmiu meczach obecnego sezonu, Speednet wygrał zaledwie cztery mecze. To z kolei sprawia, że po wczorajszym meczu z Tufi Team, drużyna Marka Ogonowskiego wyrównała liczbę porażek z całego poprzedniego sezonu. Przed środowym meczem, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest ten, że wspomniany wynik zostanie jeszcze pobity. W naszych oczach to Merkury jest dość wyraźnym faworytem nadchodzącego spotkania. Po wtorkowym meczu, gracze Piotra Peplińskiego umocnili się na prowadzeniu. Po ośmiu rozegranych spotkaniach, gracze w granatowych strojach mają aż cztery punkty przewagi. Od tego, by drużyna sięgnęła po trzeci z rzędu tytuł mistrzowski dzielą ich cztery wygrane za komplet punktów. Czy pierwszy krok w kierunku mistrzostwa wykonają już dzisiaj? Jeśli by się tak stało, to nie dość, że Speednet nie awansowałby do grupy mistrzowskiej to na dodatek, sytuacja ‘Różowych’ w kontekście utrzymania stałaby się skomplikowana.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Eko-Hurt – Szach-Mat

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Po wczorajszej porażce z Merkurym, drużyna ‘Hurtowników’ została przyparta do ściany. Obecnie ekipa Konrada Gawrewicza znajduje się na siódmym miejscu w ligowej tabeli i aby awansować do czołowej piątki – musi dzisiejsze spotkanie wygrać. Ba, może się okazać, że grupę mistrzowską zapewnią im wyłącznie trzy punkty. Wszystko zależeć będzie od tego jak potoczą się pozostałe dwa mecze w pierwszej lidze. W ostatni dzień zmagań w rundzie zasadniczej, na grupę mistrzowską wciąż szansę ma pięć drużyn. W rozważaniach tych nie wzięliśmy pod uwagę ani Merkurego ani CTO Volley, które grupę drużyn walczącą o medale, zapewniły sobie już wcześniej. Na grupę mistrzowską nie mają z kolei już szans gracze Szach-Matu. Po ośmiu rozegranych spotkaniach, ‘Szachiści’ mają na swoim koncie osiem oczek. Na taki bilans złożyły się trzy zwycięstwa oraz pięć porażek. To z kolei oznacza, że Szach-Mat w środowy wieczór podejdzie do spotkania niezwykle zmobilizowany. Potencjalna, szósta już porażka w sezonie Wiosna’22 może sprawić, że Szach-Mat będzie jedną nogą w drugiej lidze. Przypomnijmy, że wciąż mówimy o drużynie, która w poprzednim sezonie zdobyła brązowe medale SL3. Wydaje się, że dla obu ekip będzie to jedno z najważniejszych spotkań obecnego sezonu. Która z drużyn wygra? Stawiamy na ‘Hurtowników’, którzy mimo porażki z Merkurym, zaprezentowali się naprawdę nieźle.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #22

Za nami wtorkowa seria gier. Kolejny – bardzo ważny krok w kierunku mistrzostwa Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wykonała drużyna Merkury. W drugiej lidze, swoje spotkania wygrywali faworyci. W trzeciej lidze, pierwsze zwycięstwo w sezonie Wiosna’22 odniosła drużyna Husaria Gdańsk. Zapraszamy na podsumowanie!

Zmieszani – Prometheus 0-3 (19-21; 18-21; 12-21)

Stała się rzecz niebywała. Prometheus w swoim dziewiątym meczu w sezonie Wiosna’22 wygrał wreszcie mecz za komplet punktów. Trzeba jednak przyznać, że w trakcie meczu były momenty, w których wygrana – drużynie Prometheus, wymykała się z rąk. Mecz rozpoczął się od wyrównanej walki obu drużyn (6-6). Z czasem kilka punktów dorzucił Dmytro Moroziuk i Prometheus objął prowadzenie 11-7. W końcówce seta, gracze zza wschodniej granicy prowadzili już 19-15, ale w końcówce Zmieszani odrobili kilka punktów i tym samym zminimalizowali różnice punktową. Na początku drugiego seta, gracze Mikoli Pocheniuka wyszli na prowadzenie 9-5. Podopiecznym Edyty Woźny udało się w drugiej części seta zmniejszyć start do jednego oczka (13-14). Podobnie jak miało to miejsce w pierwszej odsłonie, kiedy trzeba było – Prometheus przyspieszył i wygrał tę partię do 18. Mimo że w końcówce seta to Dmytro Moroziuk zdobył kilka ważnych punktów to należy zauważyć, że to kapitan drużyny – Mikola Pocheniuk był motorem napędowym drużyny. Ostatni set rozpoczął się od kilku błędów Zmieszanych, po których gracze zza wschodniej granicy wyszli na prowadzenie 5-1. Z czasem, po dwóch asach serwisowych Anny Litvinovej, przewaga Prometheusa wzrosła do stanu 11-4. Wraz z biegiem seta, przewaga ta nie malała. Zmieszani mieli problemy w przyjęciu, rozegraniu a na dodatek – ze skończeniem akcji. Na tle kolegów z drużyny, wyróżniał się w trzecim secie Maciej Skowroński, który jednak nie był w stanie w pojedynkę zmienić oblicza meczu. Ostatecznie partia ta zakończyła się wynikiem 21-12 dla faworyzowanej ekipy.

Husaria Gdańsk – Speednet 2 2-1 (17-21; 21-19; 22-20)

Dla obu drużyn, bezpośrednia konfrontacja była jednym z najważniejszych meczów w sezonie. Wszystko za sprawą tego, że przed meczem było wiadomo, że jedna z ekip zdoła przełamać serię meczów bez zwycięstwa. Obie drużyny do spotkania podeszły bardzo zmobilizowane. Niesieni świetnym dopingiem gracze Speednetu rozpoczęli mecz rewelacyjnie. Po chwili od pierwszego gwizdka sędziego, gracze Marka Ogonowskiego prowadzili 6-0! Z czasem swoje pierwsze ataki w meczu zaczęli wyprowadzać gracze Husarii. Mimo to, po kilku minutach na tablicy wyników pojawiło się 13-5 dla ‘Programistów’. Tak wysoki wynik sprawił, że Speednet zbyt wcześnie uwierzył w to, że set jest już wygrany. Po chwili zanotowali oni długi przestój co błyskawicznie wykorzystali ‘biało-czerwoni’, którzy po zagrywce Moniki Walas doprowadzili do zaledwie jednopunktowej straty. Kiedy wydawało się, że będąca ‘na fali’ drużyna Husarii zdoła odzyskać kontrolę nad meczem, Speednet zaczął ponownie dobrze grać w obronie oraz kończyć własne akcję, dzięki czemu to oni mogli cieszyć się z wygranej seta. Pozostałe dwie partię dostarczyły obu drużynom emocji, jakich w obecnym sezonie im brakowało. W drugim secie, pomimo sześciu piłek setowych Husarii (20-14), Speednet zdołał postraszyć rywali, ale ostatecznie to gracze Grzegorza Żyły-Stawarskiego cieszyli się z wygrania tej partii (21-19). W ostatnim secie, po ataku kapitalnie dysponowanego Łukasza Chomika, Husaria objęła prowadzenie (15-11). Mimo kilkupunktowej zaliczki, podobnie jak w pierwszym secie nie uniknęła nerwówki w końcówce. Przy stanie (18-15) dla Husarii, trzema asami serwisowymi z rzędu popisał się debiutujący w Speednecie 2 – Andrzej Iwaniuk i na tablicy mieliśmy (18-17). Końcówka upłynęła pod znakiem walki punkt za punkt. Więcej zimnej krwi w końcówce zachowała ekipa Husarii, która wygrała tę partię 22-20 a cały mecz 2-1. Idealną laurką dla obu drużyn po meczu jest to, że czekający na swój mecz pierwszoligowcy z Tufi Team, byli przekonani że jest to mecz drugoligowy a nie drużyn z dołu trzeciej ligi.

Dziki Wejherowo – Team Spontan 2-1 (21-8; 21-16; 18-21)

Tuż przed rozpoczęciem meczu, gracze z Wejherowa drapiąc się po głowach, zaczęli się zastanawiać czy do meczu w ogóle dojdzie. Wszystko za sprawą tego, że na sali nie było ani jednego z zawodników Team Spontan. Ci, pojawili się na boisku numer 1, tuż przed startem meczu. Jako że w takich warunkach ciężko mówić o jakiejkolwiek koncentracji czy rozgrzewce to dyspozycja ‘Spontana’ z tej partii nie może dziwić. Mecz rozpoczął się od prowadzenia ‘Dziczyzny’ 7-1. Bardzo aktywnym graczem w początkowej fazie meczu był Mateusz Węgrzynowski, który do stanu 10-2, miał na swoim koncie cztery punkty. Z czasem obraz gry się zbytnio nie zmienił. Dziki wciąż miały absolutną kontrolę nad tym co działo się na parkiecie dzięki czemu wygrali tę partię do…8. Drugi set wyglądał już zupełnie inaczej. Głównie za sprawą Spontana, który przestał popełniać tak rażącą liczbę błędów jak miało to miejsce w pierwszej odsłonie. W połowie seta, to Spontan prowadził (10-7). Kto wie jak potoczyłyby się losy tej partii gdyby nie sytuacja, do której doszło w tym okresie. Wszystko za sprawą tego, że Team Spontan stracił punkt za błąd ustawienia. Z tą decyzją ‘Spontaniczni’ nie mogli się pogodzić przez dłuższy czas i z całą pewnością sytuacja ta odbiła się na grze drużyny. Ostatecznie Dziki ze stanu 13-16 doprowadziły do wyrównania (16-16), a następnie zdobyli pięć kolejnych punktów z rzędu i wygrali drugiego seta. Ostatnia odsłona to  bardzo nerwowe starcie i nie mówimy tu bynajmniej o kwestii związanej z wynikiem. Dość często w tej partii mieliśmy do czynienia z kłótniami z sędzią (za co jeden z graczy otrzymał czerwoną kartkę) a to z uszczypliwościami pomiędzy samymi graczami. Z tego chaosu zrodziła się wygrana seta ‘Spontanicznych’ 21-18.

Zmieszani – Hydra Volleyball Team 0-3 (18-21; 6-21; 16-21)

Wieczorową porą, podczas pisania podsumowanie tego spotkania, natknęliśmy się na posty Zmieszanych, pod którymi pojawiło się pełno komentarzy, jakoby Redakcja szykowała się na klasyczne ‘grillowanko’. Jako że doszło do pewnego nieporozumienia, spieszymy z wytłumaczeniem. Redakcja nie grilluje w momencie kiedy  wie, że jedna z drużyn stoi na niemal na straconej pozycji. Na majowego grilla zaprosilibyśmy chętnie w momencie, w którym to Hydra przegrałaby spotkanie. Tu jest inaczej. Z całą sympatią do Zmieszanych, ale gdybyśmy liczyli na to, że zagrają oni świetne spotkanie i wygrają z Hydrą bylibyśmy naiwniakami. Czym różnilibyśmy się od babki z Lubelszczyzny, która uwierzyła że smsuje z Willem Smithem po czym przelała mu 45 tysięcy złotych? Gdybyśmy mieli podsumować mecz Zmieszanych z Hydrą w jednym zdaniu, napisalibyśmy tylko tyle, że cudu nie było. Ok, drużyna Edyty Woźny mogła się fragmentami podobać, tak jak w pierwszym secie, w którym w pewnym momencie po serii prostych błędów Hydry, Zmieszani doprowadzili do wyrównania 17-17. Mimo takiego wyniku, w powietrzu nie dało się wyczuć, że wygrana Hydry jest jednak zagrożona i faktycznie – po chwili ‘Bestia’ się ogarnęła i wygrała seta do 18. Drugi set to krwawy sport. W role Franka Duxa, który ‘obijał oponentom mordy’, wcieliła się drużyna Hydry. Efekt był taki, że gracze w złotych strojach wygrali seta do…sześciu. Ostatni set był czymś pomiędzy pierwszym a drugim setem. Taki sam był tylko efekt. Ten jest taki, że Hydra zgarnęła we wtorek komplet punktów dzięki czemu plan pierwszej ligi staje się coraz bardziej realny.

Tufi Team – Speednet 2-1 (21-16; 21-19; 15-21)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy, że dla obu drużyn, bezpośredni mecz jest bardzo ważny. Tufi znajdowało się bowiem na ostatnim miejscu w ligowej tabeli i potrzebowało punktów, aby ich sytuacja nie zrobiła się dramatyczna. Speednet z kolei wciąż ma szansę na grupę mistrzowską. Aby zrealizować swój cel wydaje się, że gracze Marka Ogonowskiego potrzebowali 3-4 punktów w dwóch meczach. Jako że na rozpisce mieli ostatnie w tabeli Tufi Team oraz lidera rozgrywek – drużynę Merkury, dość oczywistym było to, gdzie w teorii powinno być łatwiej o punkty. Cóż, w pierwszym secie drużyny wyglądały tak, jakby w szatni poubierali się w stroje przeciwników. Mówiąc wprost – to Tufi Team wyglądało jak ekipa, która walczy o grupę mistrzowską. Speednet zaś jak drużyna, która walczy o utrzymanie. Po wyrównanym początku seta (7-7), Tufi zdołało wypracować sobie kilkupunktową zaliczkę (11-8). Z czasem, dzięki świetnej grze na siatce oraz przewadze w zagrywce, Tufi odjechało swoim rywalom na pięć punktów (18-13) i po chwili mogli cieszyć się z wygrania seta. Druga odsłona była już zdecydowanie bardziej wyrównanym widowiskiem (8-8). W dalszej części, gracze Mateusza Woźniaka potrafili sobie zbudować kilkupunktową przewagę (20-15), ale w odróżnieniu od pierwszego seta, tu nie obyło się bez dramaturgii. Speednet zdołał bowiem obronić kilka piłek meczowych i doprowadzić do stanu 20-19. Po chwili, ‘Tuffikom’ udało się jednak zdobyć szalenie ważny punkt w kontekście całego sezonu. Ostatni set to przebudzenie Speednetu, którzy po ataku Kacpra Iwaniuka, wyszli na prowadzenie 9-3. Zbudowana na początku zaliczka wystarczyła do tego, by Speednet wygrał jednego seta. W środowy wieczór, staną oni jednak przed ostatnią szansą na załapanie się do odjeżdżającego pociągu z plakietką – grupa mistrzowska.

Merkury – Eko-Hurt 3-0 (21-18; 21-16; 21-19)

We wtorkowy wieczór, drużyna Merkury stanęła przed ogromną szansą na odskoczenie wiceliderowi – drużynie CTO Volley na cztery punktu. W realizacji tego celu, drużynie Piotra Peplińskiego miał pomóc nowy nabytek drużyny – libero pierwszej drużyny Trefla Gdańsk – Dawid Pruszkowski. Jeśli chodzi o rywali Merkurego, to we wtorkowej konfrontacji nie mogli oni skorzystać z absolutnego lidera drużyny w obecnym sezonie – Igora Ciemachowskiego. Mimo to, pierwsza odsłona była bardzo ciekawym widowiskiem. Przez długi czas, to ‘Hurtownicy’ byli na kilkupunktowym prowadzeniu (13-9). Z czasem, po kilku punktach atakującego Jakuba Wilkowskiego, Merkury zdołał doprowadzić do wyrównania po 14. Od tego momentu, to właśnie gracze w granatowych strojach kontrolowali przebieg gry i wygrali pierwszego seta do 18. Na półmetku drugiego seta, mieliśmy remis 11-11. Po bloku oraz ataku Mikołaja Rochny, na trzypunktowe prowadzenie wysunęli się dwukrotni mistrzowie Siatkarskiej Ligi Trójmiasta (14-11). Wypracowana zaliczka pozwoliła na to, by po chwili Merkury cieszył się z wygrania drugiej odsłony. Trzeci set był bardzo emocjonujący. Po dwóch punktach z rzędu powracającego do składu Ariela Fijoła, Merury objął prowadzenie 10-5. Mimo solidnej zaliczki, w drugiej części seta, ‘Hurtownicy’ zdołali doprowadzić do wyrównania (17-17). Końcówka po dwóch atakach Jakuba Wilkowskiego należała jednak do graczy Piotra Peplińskiego, którzy po meczu mogli cieszyć się ze świetnej sytuacji w tabeli.