Dzień: 2022-04-21

Zapowiedź – MATCHDAY #15

Przed nami ostatni dzień meczowy w piątym tygodniu rozgrywek. Z jednym wyjątkiem, wszystkie typy Redakcji oraz Ekspertów się pokrywały. Czy to oznacza, że w czwartkowy wieczór zabraknie emocji? Oby nie. Dość ciekawie zapowiada się spotkanie w trzeciej lidze pomiędzy Niepokonanymi PKO Bank Polski a Bayerem Gdańsk. W teorii, na brak emocji nie powinniśmy narzekać również w meczu drugiej ligi pomiędzy Dream Volley a Prometheusem oraz w spotkaniu elity, w której Szach-Mat zmierzy się z Tufi Team. Zapraszamy na zapowiedź piętnastego dnia meczowego!

ACTIVNI Gdańsk – Wolves Volley

Godz.: 19:30, boisko nr 1

W ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek do boju ruszą gracze ACTIVNYCH Gdańsk oraz Wolves Volley. Wspominaliśmy o tym wielokrotnie, ale musimy podejść do sprawy w sposób uczciwy. Doskonale pamiętamy moment, w którym ACTIVNI w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta grali źle. Wówczas, jako Redakcja nie mieliśmy najmniejszych oporów z tym, aby drużynę krytykować. W związku z tym, że drużyna gra obecnie świetnie, musimy pisać również o tym. Obecna dyspozycja drużyny Artura Kurkowskiego może imponować. ACTIVNI Gdańsk jak do tej pory wygrali wszystkie pięć spotkań i co więcej, nie stracili w nich nawet seta. To z kolei sprawia, że obecnie tylko oni, spośród wszystkich 38 drużyn w ligowej stawce, mogą pochwalić się tego typu osiągnięciem. Mało brakowało a podobnym bilansem mogłaby się poszczycić jeszcze inna, trzecioligowa drużyna. Flota Active Team, bo o nich mowa w obecnym sezonie również prezentuje się świetnie. O tym, że w trakcie sezonu, stracili oni jednak seta zadecydował mecz z…Wolves Volley. Przypomnijmy, że w meczu rozegranym 16 marca, ‘Wataha’ przegrała z Flotą 1-2. Mimo porażki, gracze Macieja Tarulewicza mogli schodzić z parkietu z podniesionymi głowami. Spotkanie z połowy marca było bowiem jednym z najlepszych występów Wilków w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Czy w meczu z innym pretendentem do tytułu – drużyną ACTIVNYCH, ‘Wataha’ zagra równie dobrze?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Niepokonani PKO Bank Polski – Bayer Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Z pewnością nie o takiej serii, marzyli gracze obydwu drużyn. Niepokonani PKO Bank Polski przystąpią do spotkania po trzech meczach z rzędu, w których lepsi od ‘Bankowców’ okazali się kolejno: Tiger Team, Flota Active Team oraz ostatnio Port Gdańsk. Niewiele lepiej (o jeden punkt zdobyty więcej) od ‘Bankowców’ zaprezentowali się gracze Bayer Gdańsk. ‘Aptekarze’ przegrywali swoje spotkania z Wolves Volley, ACTIVNYMI Gdańsk oraz Flotą Active Team. Czwartkowy wieczór będzie zatem dla obu drużyn idealnym momentem na przełamanie. Co więcej, wygrana jednej z drużyn zdecydowanie zmieni optykę na obecny sezon. Niestety w przypadku przegranej drużyny, w podsumowaniu będziemy zapewne pisali o pogłębiającym się kryzysie. Która z drużyn w naszych oczach będzie faworytem? Wydaje się, że nieco większe szansę na zwycięstwo będzie miała drużyna Bayer Gdańsk. Początek sezonu w wykonaniu ‘Aptekarzy’ pozwalał sądzić, że w trzeciej lidze pojawiła się bardzo porządna drużyna, która w ostatecznym rozrachunku ma szansę coś ugrać. Dalszą część przygody ‘Aptekarzy’ już opisaliśmy. Gdybyśmy mieli wskazać powody takiego stanu rzeczy, to jednym z nich, bez wątpienia byłaby zbyt duża rotacja od początku sezonu i brak szeroko rozumianej stabilizacji. W tym przypadku nie mówimy bynajmniej o samych personaliach, ale również o zamianach graczy na pozycjach i ciągłego kombinowania. Jeśli chodzi o ‘Bankowców’ tu również możemy pisać o rozczarowaniu. Mamy rzecz jasna świadomość, że na taki obraz drużyny wpłynął…ich świetny początek sezonu. To sprawiło, że stawialiśmy im poprzeczkę coraz wyżej. W przypadku konfrontacji z Bayerem, od Niepokonanych już nie oczekujemy. Wydaje się bowiem, że ‘Aptekarze’ wygrają te spotkanie 2-1.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Team Looz – Dream Volley

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Trudne chwilę przeżywa w ostatnim czasie drużyna Team Looz. Nie jest to rzecz jasna wyjątek. Doskonale pamiętamy drużyny, które w poprzednich edycjach awansowały do wyższej klasy rozgrywkowej gdzie radziły sobie nienajlepiej. Chilli Amigos, Allsix by Decathlon, Range Soft. Wszystkie wymienione drużyny awansowały z trzeciej ligi by po chwili spędzonej na zapleczu elity, zająć dolne miejsca w ligowej tabeli. Ba, część drużyn, które awansowały po sezonie spędzonym w drugiej lidze rezygnowały z dalszej gry. Bardzo często bywa bowiem tak, że to co wydaje się celem (awans) często okazuje się ‘pocałunkiem śmierci’. Nie ma się co oszukiwać, ale poziom drugiej ligi znacząco odbiega od tego, który jest w trzeciej lidze. W obecnym sezonie, dość boleśnie przekonują się o tym drużyny, które awansowały do drugiej ligi w poprzednim sezonie. Fakty są bowiem takie, że mistrz poprzedniego sezonu – Zmieszani znajdują się obecnie na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli. Team Looz z kolei w pięciu dotychczasowych spotkaniach zdobył zaledwie jeden punkt przez co okupuje ostatnie miejsce w tabeli. Czy w czwartkowy wieczór sytuacja ta ma szansę się zmienić? Cóż, aby tak się stało, drużyna Radosława Sadłowskiego musiałaby pokusić się o zdobycz punktową. O to jak wiemy nie będzie rzecz jasna prosto. Rywalem ‘czarnych koszul’ będzie ekipa Dream Volley. ‘Marzyciele’ znajdują się obecnie na szóstym miejscu w tabeli. Ich pozycja mogłaby być rzecz jasna lepsza gdyby drużyna Mateusza Dobrzyńskiego nie była tą, która spośród wszystkich drugoligowców rozegrała najmniejszą liczbę spotkań w obecnym sezonie. Dość powiedzieć, że pięć drużyn będących wyżej w tabeli niż Dream Volley ma…o co najmniej dwa rozegrane spotkania więcej. Czwartkowy dzień meczowy będzie dla Dream Volley okazją do nadrabiania ligowych zaległości. Poza meczem z Team Looz, ‘Marzyciele’ zmierzą się również z Prometheusem.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Szach-Mat – Tufi Team

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Obecny sezon nie jest w przypadku obu drużyn zbyt udany. Przypomnijmy, że edycję Jesień’21 obie drużyny kończyły odpowiednio na trzecim oraz piątym miejscu w ligowej tabeli. Obecnie Szach-Mat oraz Tufi Team zajmują ósme oraz dziesiąte miejsce w pierwszej lidze. To z kolei oznacza, że aby wskoczyć do grupy mistrzowskiej, obie drużyny muszą zacząć punktować i to w trybie pilnym. Wracając do sytuacji obu drużyn w tabeli, to Szach-Mat wyższą pozycję zawdzięcza dwóm oczkom więcej od swoich rywali. Na takie miejsce złożyły się dwa zwycięstwa oraz trzy porażki. Co ciekawe, ‘Szachiści’ mają od przykładowego MPS-u, który znajduje się na czwartym miejscu w tabeli trzy punkty straty. Jest to o tyle nietypowe, że MPS przy równej liczbie wygranych ma…o jedną porażkę więcej. To z kolei pokazuje jak ważne w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta jest wygrywanie pojedynczych setów. Jeśli chodzi o rywali ‘Szachistów’ – drużynę Tufi Team to obecny sezon przypomina w dużej mierze, sezon Jesień’21. Przypomnijmy, że wówczas po pięciu rozegranych spotkaniach ‘Tuffiki’ na swoim koncie również mieli zaledwie jedną wygraną. Mimo to, po kapitalnej serii, rzutem na taśmę wskoczyli oni do grupy mistrzowskiej. Czy w obecnym sezonie możemy być świadkami podobnej historii? Cóż, nie trzeba być wybitnym ekspertem, aby domyślić się, że może być z tym spory problem. Nie jest bowiem tajemnicą to, że obecny sezon jeśli chodzi o poziom jest zdecydowanie najwyższy w historii SL3. Czy znajdujący się na ostatnim miejscu Tufi Team padnie jego ofiarą?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Prometheus – Dream Volley

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Mimo że w pięciu dotychczasowych spotkaniach obecnego sezonu, drużyna Prometheus wygrała aż cztery, to obecnie znajdują się na zaledwie siódmym miejscu w ligowej tabeli. Czemu tak się stało? Wszystko za sprawą tego, że w każdym z czterech wygranych spotkań, gracze z Ukrainy tracili po jednym secie. Stało się tak w meczach z Hydrą, Nielotami, Letnim Gdańskiem czy ostatnio z Gonito Volley. Z pewnością w części ze wspomnianych spotkań, Prometheus mógł a w zasadzie musiał wygrać 3-0. Niestety dla graczy zza wschodniej granicy stało się inaczej i zamiast w czubie tabeli, Prometheus ze świetnym stosunkiem wygranych spotkań znajduje się w środku ligowej stawki. Z pewnością problem koncentracji i problemów z postawieniem kropki nad ‘i’ jest jednym z głównych tematów do ‘ogarnięcia’ przez drużynę. Jeśli Prometheus zdoła wykańczać słaniającego się na nogach przeciwnika to będzie w stanie nawiązać do najlepszych sezonów z przeszłości, w których drużyna do samego końca walczyła o podium rozgrywek. Czwartkowym rywalem drużyny Mykoli Pocheniuka będzie Dream Volley. Dla obu drużyn, czwartkowe starcie będzie trzecim starciem w ramach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. W dotychczasowych spotkaniach, obie drużyny wygrywały za komplet punktów po jednym razie. Wydaje się, że w nadchodzącym spotkaniu, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie podział punktów. Która drużyna wygra? Nieco większe szansę dajemy Prometheusowi, ale gdy to Dream Volley wygra to nie będziemy zaskoczeni.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Hydra Volleyball Team – BES Boys BLUM

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Obecny sezon w wykonaniu Hydry Volleyball Team jest…dość dziwny. W edycji Wiosna’22, drużyna Sławomira Kudyby ma bowiem momenty, w których myślimy o tym, że mają oni potencjał do awansu. Po chwili przychodzi z kolei mecz, w którym drużyna totalnie zawodzi. Taką zbitką spotkań były dwa ostatnie mecze, w których Hydra na początku rozprawiła się z Oliwą Team, by niespełna tydzień później przegrać z BH Rent MiszMasz. Takie wahania formy sprawiają, że w meczach, w których występuje ‘Bestia’ mamy problem z tym, by poprawnie wytypować wynik spotkania. Wydaje się, że w czwartkowy wieczór problem ten nie będzie występował. Drużyna Hydry jest bowiem zdecydowanym faworytem konfrontacji z BES Boys BLUM. Nie ukrywamy, że każdy inny wynik niż 3-0 będzie dla nas sporego kalibru zaskoczeniem. ‘Chłopcy’ w obecnym sezonie wygrali zaledwie jedno z pięciu spotkań i z czteroma oczkami na koncie, zajmują jedenaste miejsce w ligowej tabeli. To z kolei oznacza, że potencjalna przegrana w czwartkowym spotkaniu sprawi, że ich sytuacja na półmetku rozgrywek nie będzie zbyt ciekawa. Dodatkowo o czym informowaliśmy już kilkukrotnie – drużyna Ryszarda Nowaka wciąż zmaga się z plagą absencji w drużynie, która w głównej mierze wynika z kontuzji poszczególnych zawodników. Czy mimo tych przeciwności losu, BES Boys BLUM będą w stanie przeciwstawić się Hydrze?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MATCHDAY #14

Za nami środowa seria gier, która upłynęła pod kątem pierwszej ligi. Drużyna poprzedniego tygodnia – Eko-Hurt udowodniła, że tytuł ten nie trafił do nich niezasłużenie. Tym razem ekipa Konrada Gawrewicza uporała się z ZCP Volley Gdańsk. Ponadto, na parkietach trzecioligowych, arcyważne zwycięstwo zanotowała drużyna Volley Kiełpino. Zapraszamy na podsumowanie!

Volley Kiełpino – Tiger Team 3-0 (24-22; 21-17; 21-13)

Zdaje się, że pewne rzeczy w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta stają się regułą. Raptem kilka dni temu, do wywiadu przed kamerami stanął kapitan drużyny Volley Kiełpino – Fabian Polit, po którym drużyna przegrała swoje spotkanie. Wczoraj padło na kapitana drużyny Tiger Team – Mateusza Sokołowskiego, który również nie zdołał przełamać klątwy. Podobną sytuację, w obecnym i poprzednim sezonie mieliśmy już wielokrotnie. Kolejną regułą staje się powoli to, że Volley Kiełpino, w wielkich meczach po prostu wygrywa. Ich problemem, jak się okazuje nie jest gra przeciwko drużynom marzących o awansie. Ich problemem jest gra, w momencie kiedy są oni zdecydowanym faworytem. Kto wie czy w obecnym sezonie, to właśnie pogubione punkty z drużynami znajdującymi się niżej w tabeli nie będą kluczowe. Wracając do środowego spotkania to trzeba wspomnieć o tym, że cały plan taktyczny, drużyny Volley Kiełpino posypał się w przeddzień spotkania. Z informacji, które udało nam się uzyskać, drużyna Volley Kiełpino miała zagrać w takim samym zestawieniu i pozycjach jak miało to miejsce w trzecim, wygranym secie z Cratfveną. Przypomnimy, że wówczas na sypie zagrał Robert Sobisz, którego na przyjęciu zastąpił Fabian Polit. Plan przed środowym spotkaniem spalił na panewce, ponieważ w meczu nie wystąpił środkowy – Tomasz Węsiora. Mimo tych niedogodności, Volley Kiełpino radziło sobie bardzo dobrze. Pierwszy set spotkania był bardzo wyrównany. Mimo to, jako pierwsi na istotne prowadzenie wyszli gracze Tiger Team, którzy po zagrywce Marcina Kwidzińskiego, objęli prowadzenie 11-7. Radość z prowadzenia nie trwała zbyt długo, bowiem po chwili, po ataku Mikołaja Cieszyńskiego, Volley wyrównał (11-11). W dalszej części trwała zażarta walka punkt za punkt, lecz w końcówce po dwóch atakach świetnie dysponowanego w obecnym sezonie Piotra Czerwińskiego, Volley objął prowadzenie w setach. Druga partia nie była już tak emocjonująca. Po wyrównanej pierwszej części seta (13-13), swoją drużynę na trzypunktowe prowadzenie wyprowadził Sebastian Muńko (16-13). Na to, drużyna Tiger Team nie miała sensownej odpowiedzi i po chwili Volley Kiełpino cieszył się z wygranej meczu. Graczom Fabiana Polita pozostawało jeszcze postawienie kropki nad ‘i’. Już na początku seta, gracze w granatowych trykotach pokazali, kto tego wieczora był mocniejszą ekipą (6-1). Dalsza część seta okazała się już tylko formalnością.

AVOCADO friends – Speednet 1-2 (15-21; 21-18; 16-21)

Dla obu drużyn, środowe starcie miało bardzo duże znaczenie w kontekście układu tabeli. Na taki stan rzeczy wpłynęły wyniki odniesione w ostatnich spotkaniach. Przypomnijmy, że AVOCADO friends przystępowało do meczu z dziewiątej lokaty oraz po dwóch porażkach z rzędu. Nieco lepszą sytuację mieli gracze Speednetu, którzy przed spotkaniem znajdowali się na siódmym miejscu, ale również po dwóch porażkach z rzędu. Mecz rozgrywany o 19:30, był dla obu drużyn dobrą okazją do przełamania niezbyt korzystnej passy. Mecz z wysokiego ‘C’ rozpoczęli gracze Speednetu. Zanim się obejrzeliśmy, na tablicy wyników było 6-1 dla graczy Marka Ogonowskiego. Mimo wysokiego prowadzenia, AVOCADO friends po chwili zdołało nadgonić nieco wynik (6-7), ale był to raczej krótkotrwały zryw. W dalszej części seta to Speednet miał kontrolę nad grą (13-9; 17-12) i spokojnie wygrał tę partię do 15. Drugi set wyglądał zupełnie inaczej. Od początku tej partii, obie drużyny walczyły ‘łeb w łeb’ (8-8 oraz 14-14). W końcówce partii uaktywnił się Dawid Romaniszyn i po jego bloku oraz ataku, ‘Weganie’ mogli cieszyć się z wyrównania. Ostatni set dla obu drużyn ‘ważył’ bardzo dużo. Pierwsza część seta wyglądała niemal identycznie jak ta z początku drugiej partii. Wyrównana walka obu drużyn zaprowadziła nas do stanu (8-8). Mniej więcej w tym czasie, ‘Weganie’ zaczęli popełniać własne błędy, które sprawiły, że Speednet objął prowadzenie 14-10. Mimo, że z czasem swoją drużynę do walki skutecznymi atakami zagrzewał jeszcze Ariel Ellward, to koniec końców, straty z połowy seta nie dało się już odrobić. 

MPS Volley – Merkury 0-3 (16-21; 15-21; 18-21)

Obecny tydzień był swoistym egzaminem dojrzałości dla drużyny MPS Volley. Drużyna Jakuba Nowaka mierzyła się bowiem z uznanymi w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta markami. Chcąc osiągnąć w obecnym sezonie sukcesy, trzeba się liczyć z tym, że spotkania na szczycie trzeba od czasu do czasu wygrywać. Jak wypad tydzień próby Miłośników Piłki Siatkowej? Hmm, dla jasnego przekazu posłużymy się skalą szkolną i wystawimy MPS-owi ocenę dopuszczającą. Ok, wiemy że wcielamy się w rolę surowego nauczyciela, ale w tym przypadku nie mogło być inaczej. Cóż z tego, że MPS miał w dwóch spotkaniach dobre momenty, kiedy na ich koncie, na sześć możliwych punktów wpadł zaledwie jeden? O ile w meczu z Volley Gdańsk, Miłośnicy Piłki Siatkowej coś tam jednak ugrali, tak w meczu z obecnym mistrzem SL3 – byli bezradni. Już na początku pierwszego seta, Merkury wyszedł na prowadzenie 8-4 i w zasadzie od tego momentu, do samego końca utrzymywał bezpieczną przewagę. Nie inaczej było w drugiej partii, w której po bloku środkowego – Dawida Glanera, Merkury objął prowadzenie 9-3 i w zasadzie zabił emocję w tej partii. Przed trzecim setem w obozie mistrzów SL3 była pełna mobilizacja. Wygrana ostatniej partii oznaczała, że Merkury przy równej liczbie rozegranych spotkań co CTO Volley, wskoczy na pierwsze miejsce w ligowej tabeli. Dla MPS-u z kolei, po dwóch porażkach w obecnym tygodniu liczył się każdy punkt. Ten może być przecież szalenie istotny w kontekście podziału na grupy. Pierwsza część seta upłynęła pod znakiem wyrównanej gry (8-8). Po atakach Mateusza Behrendta oraz Wojciecha Małeckiego, na prowadzenie wysunął się Merkury (12-9). Jak się później okazało, trzypunktowa zaliczka była wystarczająca do tego by wygrać seta. Podsumowując – liczyliśmy na emocję, których ostatecznie nie dostaliśmy. Merkury w spotkaniu udowadnia, że nadal jest piekielnie mocną drużyną, która z pewnością będzie bić się o końcowy tryumf.

Speednet 2 – Port Gdańsk 0-3 (9-21; 14-21; 15-21)

W środowym spotkaniu niespodzianki nie było i podobnie jak miało to miejsce w przeszłości, również i tym razem Port Gdańsk ograł Speednet 3-0. Już na początku rywalizacji zarysowała się przewaga drużyny z doków, którzy po atakach Denisa Gostomczyka, objęli prowadzenie (7-1). Jakby tego było mało, Speednet 2 stracił na początku meczu dużo energii na kłótnie z sędzią prowadzącą zawody. Punktem kulminacyjnym awantury był moment, w którym Speednet był przekonany, że należy im się punkt, na co niewzruszona Pani sędzia kontynuowała grę. Z taką interpretacją nie mógł pogodzić się Łukasz Anyszkiewicz, który w trakcie akcji…złapał piłkę w ręce. To z kolei sprawiło, że na konto ‘Portowców’ powędrował kolejny punkt, który sprawił że Speednet 2 był niesamowicie zagotowany. W związku z takim a nie innym obrazem pierwszego seta, wynik nie mógł być inny. W dalszej części meczu, choć kontrowersji również nie brakowało, Speednet 2 zaprezentował już dużo lepszą siatkówkę. Dodatkowo między graczami tej drużyny nie było tyle nieporozumień co w pierwszym secie, w którym dość częstym obrazkiem było to, że do piłki ruszało dwóch zawodników, by w kolejnej akcji spadała ona bez reakcji, w miejscu pomiędzy kilkoma graczami. Wracając jednak do drugiego seta, w drużynie ‘Programistów’ poprawiła się komunikacja a co zatem idzie – również gra. Owszem, Port Gdańsk nadal był stroną dominującą, ale fragmentami gra Speednetu mogła się podobać. Nie inaczej było również w trzeciej partii, którą obie drużyny rozpoczęły od walki punkt za punkt (7-7). Mniej więcej w połowie seta uaktywnił się wcześniej wspomniany Denis Gostomczyk, który po kombinacji blok-atak-zagrywka, wyprowadził ‘Portowców’ na prowadzenie 17-10. Takiego prowadzenia ‘Granatowi’ już nie wypuścili i po chwili cieszyli się z czwartej wygranej w sezonie.

ZCP Volley Gdańsk – Eko-Hurt 1-2 (21-19; 8-21; 18-21)

W poprzednim tygodniu rozgrywek, drużyna Eko-Hurt zaimponowała nam do tego  stopnia, że uznaliśmy ją za pierwszą oficjalną drużynę tygodnia w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Stało się to po ich niespodziewanej wygranej z ówczesnym liderem rozgrywek – CTO Volley. W środowy wieczór przyszedł czas na kolejnego, bardzo wymagającego rywala. Przypomnijmy, że ZCP Volley Gdańsk w poprzednim sezonie, rywalizowało z CTO Volley na zapleczu elity i obie drużyny awansowały, zajmując dwa najwyższe stopnie na podium. Ponadto przed obecnym sezonem wiele mówiło się o tym, że ZCP jest poważnym i realnym kandydatem do podium rozgrywek. Początek obecnego sezonu w ich wykonaniu to dwa zwycięstwa oraz jedna porażka. Jeśli chodzi o środowe starcie to w pierwszym secie było ono bardzo ciekawym widowiskiem. W drugiej części seta wydawało się, że ZCP nie będzie miało większych problemów z tym by postawić kropkę nad ‘i’. Stało się jednak inaczej, bo po kilku atakach graczy w białych koszulkach zrobiło się 19-18. Mimo nerwówki w końcówce to ZCP sięgnęło po pierwszy punkt. Kto wie, jak potoczyłby się ten set, gdyby pod koniec ‘Hurtownicy’ nie zepsuli dwóch zagrywek z rzędu. To co wydarzyło się w drugim secie, nie wiemy nawet jak skomentować. Czy wysoce niestosowne byłoby gdybyśmy napisali, ze Eko-Hurt zrobiło ZCP ‘dziecko’? Tak to mniej więcej wyglądało. Sportowy gwałt i najwyższa porażka drużyny ZCP w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta w jednym secie. Ależ, ‘Hurtownikom’ w tej partii ‘żarło’. W pewnym momencie odnieśliśmy wrażenie, że gdyby Eko-Hurt chciał, to byłby w tej odsłonie w stanie strawić kukurydzę oraz dotknąć językiem łokcia. Gracze w białych koszulkach dominowali w tej partii w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Widać to również po statystykach w których Eko-Hurt przeważał. Wynik drugiej partii to 21-8! Ostatni set był już bardziej wyrównany (13-14). Odjazd z peronu, gracze Eko-Hurt zarządzili w momencie, w którym obchodzący urodziny Konrad Gawrewicz popisał się dwoma blokami z rzędu, które dały im prowadzenie 17-13. Po kilku chwilach dobrze grający Eko-Hurt mógł cieszyć się z drugiej wygranej w sezonie.

Letni Gdańsk – BES-BLUM Nieloty 0-3 (14-21; 22-24; 15-21)

Każda, nawet najbardziej parszywa seria się kiedyś kończy. W środowy wieczór skoczyła się seria przegranych Nielotów, z drużyną Letniego Gdańska. Szerzej pisaliśmy o tym w zapowiedzi przedmeczowej. Dla osób, które jej nie czytały szybciutkie wytłumaczenie. W dwóch dotychczasowych spotkaniach pomiędzy drużynami, za komplet punktów, wygrywała drużyna ‘Letników’. W środowy wieczór, BES-BLUM Nieloty wzięły udany rewanż i tym razem to oni sięgają po pełną pule. Dzięki wygranej za komplet punktów, sytuacja w tabeli ‘Pingwinów’ robi się coraz lepsza, gdyż do trzeciego miejsca, drużyna Mateusza Bone traci zaledwie punkt. Jeśli chodzi o spotkanie z ‘Letnikami’ to pierwszy set był prawdziwym pokazem mocy Nielotów. Już od początku meczu bardzo aktywnym graczem, był będący w obecnym sezonie w świetnej dyspozycji – Marek Podolak. Po jego bloku, Nieloty prowadziły w pierwszej partii 14-8 i prawdę mówiąc, ‘Letnicy’ nie mieli argumentów by choćby próbować odmienić losy seta. Sytuacja diametralnie zmieniła się w drugiej partii, w której Letni Gdańsk zaczął grać zdecydowanie lepiej. Po atakach debiutującego w drużynie Piotra Szczepańskiego, to Letni był bliższy wygranej w tej partii (15-13 oraz 18-15). Po chwili Nielotom udało się jednak doprowadzić do wyrównania (18-18) i po chwilowej grze na przewagi, seta zakończył wspomniany wcześniej Marek Podolak. Ostatnia odsłona przypominała bardziej pierwszą niż drugą partię. W secie tym, Letni popełnił nadprogramową liczbę błędów własnych, które sprawiły, że na tablicy wyników mieliśmy 10-5 dla Nielotów. Taka strata, nie pozwoliła drużynie Michała Mysłka na nawiązanie walki, a w konsekwencji na choćby jeden punkt.