Dzień: 2022-04-12

Zapowiedź – MATCHDAY #11

Przed nami jedenasty dzień meczowy. We wtorek o podtrzymanie serii spotkań bez porażki powalczy ekipa Floty Active Team. Na drugim biegunie mamy ekipy Gonito Volley oraz Team Looz, które pozostają jedynymi drużynami bez zwycięstwa. Zapraszamy na zapowiedź wtorkowej serii gier!

Team Spontan – Team Looz

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Do pewnego momentu, sytuacja Team Spontan w obecnym sezonie wydawała się wyborna. Przypomnijmy, że ‘Spontaniczni’ na inaugurację sezonu Wiosna’22 ograli Nielotów, Prometheus oraz Zmieszanych. W czwartym meczu, drużyna Piotra Raczyńskiego podejmowała rywala z ‘ciężkiej kategorii wagowej’ – drużynę Dream Volley. Mimo, że w naszych oczach to Spontan był faworytem spotkania to finalnie – Dream Volley cieszyło się ze zwycięstwa. W tym nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby nie trzeci set w wykonaniu ‘Spontana’. Przypomnijmy, że we wspomnianym meczu, ‘kolekcjonerzy niezaplanowanych chwil’, przegrali jedną z partii 21-10 i była to najbardziej dotkliwa porażka tej drużyny w jednym secie od 11 listopada 2020 r., kiedy Spontan przegrał z Nielotami 9-21. Co ciekawe, od tego czasu ‘Spontaniczni’ rywalizowali z takimi potęgami w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta jak CTO Volley, ZCP Volley Gdańsk, MPS Volley czy Szach-Mat. Okazja do rehabilitacji i powrót na właściwe tory, przed Spontanem idealna. Srebrny medalista sezonu Wiosna’21 w drugiej lidze zmierzy się z ekipą Team Looz, dla której jest to pierwszy sezon w drugiej lidze. Jak do tej pory, gracze w czarnych strojach w drugiej klasie rozgrywkowej zagrali trzykrotnie. Niestety dla nich, wszystkie te pojedynki kończyły się porażkami. Mimo niekorzystnego bilansu, w grze Team Looz dostrzegliśmy w ostatnim czasie pozytywne sygnały. Skoro ‘czarne koszule’ są w stanie ugrać seta z Dzikami Wejherowo to czemu ze Spontanem miałoby być inaczej? Skoro udało się w poprzednim tygodniu to kto wie, może Team Looz stać na pójście za ciosem i pierwsze zwycięstwo w sezonie Wiosna’22?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Craftvena – Volley Kiełpino

Godz.: 19:30, boisko nr 3

We wtorkowy wieczór, ‘Rzemieślnicy’ rozegrają swoje drugie spotkanie w obecnym tygodniu rozgrywek. W poniedziałek, drużyna Bartka Zakrzewskiego mierzyła się z ekipą DNV, z którą wygrała 2-1. Mimo iż wciąż mówimy o wygranej to jednak wynik nie może do końca satysfakcjonować graczy w czarnych koszulkach. Przypomnijmy, że spotkania z DNV, do których dochodziło w poprzednich sezonach, Craftvena wygrywała za komplet punktów i właśnie na taki wynik liczyła w poniedziałkowy wieczór. Po dwóch wygranych setach, ‘Rzemieślnicy’ nie zdołali jednak postawić kropki nad ‘i’ przez co wygrali ‘zaledwie’ 2-1. We wtorek przed graczami w czarnych koszulkach o wiele trudniejsze zadanie. Craftvena podejmie bowiem ekipę Volley Kiełpino, które podejdzie do spotkania uskrzydlone ostatnim – imponującym zwycięstwem z Chilli Amigos. To właśnie zwycięstwo z ‘Papryczkami’ może być dla graczy Fabiana Polita punktem zwrotnym w obecnym sezonie. Przypomnijmy, że gracze z Kiełpina na początku sezonu ponieśli dwie nieoczekiwane porażki z Portem Gdańsk oraz Niepokonanymi PKO Bank Polski. Mecz z Chilli Amigos z całą pewnością pozwoli drużynie na uwierzenie we własne umiejętności. Umówmy się, jeśli gracze w granatowych trykotach są w stanie wygrać z wiceliderem to są w stanie wygrać z każdym. W naszym odczuciu, we wtorkowy wieczór Volley Kiełpino ma po swojej stronie wszystkie argumenty, aby cieszyć się z wygranej za komplet punktów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

BES-BLUM Nieloty – BH Rent MiszMasz

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Ostrzegamy – będzie ostro. Jak mogłoby być inaczej skoro Nieloty niemal za każdym razem zawodzą? Obecny sezon, dla ‘Pingwinów’ rozpoczął się koszmarnie. Cztery mecze i zaledwie jedna wygrana z pewnością chluby drużynie nie przynosi. To co z pewnością może boleć graczy Nielotów to fakt, że nie potrafią oni wygrywać spotkań kiedy są dość wyraźnym faworytem, tak jak tydzień temu w rywalizacji z BES Boys BLUM. Kiedy z kolei zdecydowanym faworytem są ich rywale – Nieloty jak gdyby nigdy nic wygrywają, tak jak w meczu z Dream Volley. Sami nie wiemy co o tym myśleć. Niby wciąż widzimy w tej drużynie potencjał, ale umówmy się – gdybyśmy byli kibicami Nielotów to zapewne potrzebowalibyśmy pomocy psychologicznej. Przechodząc do dzisiejszego starcia, Nieloty skrzyżują w nim rękawice z ‘Hotelarzami’. Bilans spotkań pomiędzy rywalami jest remisowy. Obie drużyny wygrały po jednym spotkaniu. Co więcej, remisowy jest również stosunek setów. Wydaje się, że wtorkowa konfrontacja również będzie dość wyrównana. Delikatnym faworytem spotkania w naszych oczach będzie ekipa ‘Hotelarzy’, dla której wtorek będzie ‘dniem próby’. BH Rent rozegra bowiem dwa spotkania, które dadzą nam odpowiedź o jakie cele będzie walczyła ekipa Tomasza Walaskowskiego w sezonie Wiosna’22. Jeśli chodzi o Nielotów, to we wtorek będą mieli okazję odmienić swoje losy w obecnym sezonie. Jeśli z kolei przegrają, to w ekipie może zacząć się mała drama.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Bayer Gdańsk – Flota Active Team

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Ależ pocisnęliśmy wieczorową porą, kiedy pisaliśmy podsumowanie drużynie Bayer. Czy mamy w związku z tym wyrzuty sumienia? Nawet gdyby tak było, to byśmy się do tego nie przyznali. Pisząc całkiem serio, ‘Aptekarze’ przystąpią do spotkania z bilansem 2 wygrane oraz 3 porażki. Wiemy, że przynudzamy, ale biorąc pod uwagę ambicję drużyny Mateusza Grudnia, wynik ten nie jest zbyt imponujący. Dodatkowo to co sprawia, że sytuacja ‘Aptekarzy’ może stać się jeszcze gorsza to fakt, że we wtorkowy wieczór zmierzą się z jedną z dwóch niepokonanych drużyn w trzeciej lidze – ekipą Floty Active Team. Obojętnie z której perspektywy byśmy nie spojrzeli, to gracze Floty są faworytem spotkania. Dotychczas ekipa Karoliny Kirszenstein ograła ‘Wilków’, Craftvenę oraz ‘Bankowców’ i na dziewięć możliwych oczek, zgarnęła osiem. Rzeczą dość oczywistą jest to, że prawdziwe sprawdziany, dopiero przed Flotą. Redakcja ustawia bowiem terminarz w taki sposób, że potencjalny podział drużyn na podium będzie jasny dopiero pod koniec sezonu. Czy znajdzie się na nim miejsce dla wtorkowych rywali? Cóż, do niedawna można było tak sądzić. Obecnie bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest ten, że w pierwszej trójce znajdzie się tylko Flota. Jeśli gracze w niebieskich koszulkach wygrają dzisiejsze spotkanie, to może być to ‘gwóźdz do BAYERanckiej trumny’

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Gonito Volley – Prometheus

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Ależ nam się ulało w ostatnim czasie kiedy omawialiśmy spotkania Gonito Volley. Cóż, Redakcja była bezwzględna, ale umówmy się – Gonito Volley nie pozostawiało nam zbytniego wyboru. Trzeba być ślepcem, aby nie dostrzec, że forma Gonito Volley jest obecnie bardzo zła. Na inaugurację sezonu Wiosna’22, Gonito Volley zostało skarcone przez BH Rent MiszMasz, Hydrę Volleyball Team, Dziki Wejherowo oraz ostatnio Zmieszanych. Abstrahując od tego z kim ‘Pomarańczowym’ przyszło rywalizować – dwa punkty w czterech spotkaniach brzmi jak katastrofa. Co gorsze, wydaje się, że najbliższy rywal Gonito – drużyna Prometheus to również ‘zbyt wysokie progi, na tygrysie nogi’. Dla obu drużyn, wtorkowa potyczka będzie trzecim pojedynkiem w ramach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Dotychczas, dwukrotnie lepszą drużyną okazała się ekipa Mykoli Pocheniuka – Prometheus. Dla graczy z Ukrainy, mecz przeciwko Gonito będzie piątym pojedynkiem w sezonie Wiosna’22. Jak do tej pory Prometheus wygrał trzy spotkania oraz zanotował jedną porażkę. Mimo stosunkowo dobrego bilansu, gracze zza wschodniej granicy nie mogą mówić o pełni szczęścia. Wszystko za sprawą tego, że nawet jeśli wygrywali to musieli dzielić się punktami ze swoimi rywalami. Z całą pewnością, Prometheus powalczy we wtorek o pierwszy komplet punktów w sezonie. Biorąc pod uwagę ostatnią formę obu drużyn, taki scenariusz wydaje się być najbardziej prawdopodobnym.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Hydra Volleyball Team – BH Rent MiszMasz

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Do pewnego momentu myśleliśmy, że opowiastki o tym, że Hydrze po ścięciu odrastają kolejne głowy to tylko część MITologii. Po ostatnim czasie zaczynamy jednak wierzyć w to, że coś w tym jest. Jak inaczej wytłumaczyć to, że Hydra na początku obecnego sezonu przegrała z Dzikami oraz Prometheusem? Jak wytłumaczyć to, że stracili punkt z będącą w ogromnym kryzysie ekipą Gonito Volley? A jednak, Hydra Volleyball Team jak gdyby nigdy nic, w ostatnim tygodniu bez większych problemów poradziła sobie z Oliwą Team. Ba, w środowym spotkaniu Hydra Volleyball Team zagrała tak, że jako Redakcja na nowo uwierzyliśmy w to, że drużynę w złotych strojach stać na awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Póki co przestrzegamy graczy Sławomira Kudyby przed podniecaniem się. Jeden mecz, tak naprawdę o niczym nie świadczy. Wydaje się, że we wtorkowy wieczór, Hydrę czeka bardziej wymagający rywal. Skąd taki wniosek? BH Rent MiszMasz w obecnym sezonie również ograł Oliwę Team. Co więcej – ‘Hotelarze’ w obecnym sezonie pokonali również BES Boys BLUM oraz Gonito Volley. ‘Hotelarze’ zostali zatrzymani dopiero w czwartym meczu sezonu, w którym musieli uznać wyższość lidera rozgrywek – Beemke Volley.  Świetna bilans może po chwili się jednak zmienić. Przypominamy, że w poprzednim sezonie, ekipa Tomka Walaskowskiego również wygrała 3 z 4 pierwszych spotkań, by później walczyć o utrzymanie. Wydaje się, że we wtorkowy wieczór to rywale, a nie BH Rent MiszMasz będą faworytami spotkania. Mimo to liczymy na wyrównane spotkania.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #10

Za nami dziesiąty dzień meczowy w sezonie Wiosna’22. W poniedziałek byliśmy świadkami kilku bardzo ciekawych spotkań. Jako najciekawsze wskazalibyśmy pojedynek w drugiej lidze, w którym po małym thrillerze, drużyna BEemka Volley ograła Oliwę Team. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Niepokonani PKO Bank Polski – Port Gdańsk 0-3 (21-23; 17-21; 18-21)

Na fanpage’u drużyny Port Gdańsk, kilka godzin przed meczem pojawiła się zagadkowa i lakoniczna informacja o tym, że drużyna ‘Portowców’ szykuje na poniedziałkowe mecze niespodziankę. Jak się okazało na przedmeczowej rozgrzewce, w składzie ‘Granatowych’ zabrakło jednego z liderów drużyny – Piotra Baja. Zamiast nieobecnego zawodnika, który jest trzecim najskuteczniejszym graczem w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, ‘Portowcy’ do gry desygnowali Denisa Gostomczyka, którego gracze w SL3 mogą kojarzyć…ze słupka sędziowskiego. Początek meczu rozpoczął się od bardzo wyrównanej walki obu drużyn. Na półmetku pierwszego seta mieliśmy remis 10-10. W dalszej części seta wydawało się, że to ‘Bankowcy’ są bliżsi zwycięstwa (16-12). W końcówce, gracze w biało-czarnych barwach zaczęli popełniać jednak sporo błędów co biorąc pod uwagę dobrą dyspozycję ‘Granatowych’ sprawiło, że z pierwszego seta cieszyła się ekipa Arkadiusza Sojko. Druga partia nie była już tak emocjonująca jak pierwszy set. Już na początku tej odsłony, po ataku środkowego Artura Lassa, Port objął prowadzenie 5-1. Kilkupunktowa przewaga sprawiła, że ‘Portowcy’ bez większych problemów wygrali tę partię do 17. Ostatni set dla odmiany, rozpoczął się w wymarzony dla Niepokonanych sposób. Po dwóch asach serwisowych z rzędu Marcina Palucha, ‘Bankowcy’ objęli prowadzenie 9-4.  Pięciopunktowa przewaga, podobnie jak w pierwszym secie nie okazała się dla Niepokonanych wystarczająca. Podobnie jak miało to miejsce w pierwszym secie, w końcówce bardzo dobrze w ataku oraz na zagrywce sprawował się Denis Gostomczyk. Bez wątpienia gracz ten walnie przyczynił się do wygranej swojej drużyny i zasłużenie zgarnął tytuł MVP.

Craftvena – DNV 2-1 (21-12; 21-15; 16-21)

Po świetnej formie, jaką w poprzednim tygodniu rozgrywek zaprezentowała drużyna Craftveny, sądziliśmy, że w poniedziałkowy wieczór ‘Rzemieślnicy’ uporają się ze swoim rywalem i zdobędą przy tym komplet punktów. Jednocześnie w zapowiedzi wskazywaliśmy na to, że DNV przestał być ‘chłopcem do bicia’ i aby z nimi wygrać, trzeba się obecnie napocić. Początek konfrontacji zdawał się jednak, pokazywać co innego. Craftvena od pierwszego gwizdka narzuciła rywalom swoją grę, której gracze z Gdyni nie byli w stanie sprostać. Inaczej. Byli, ale tylko do czasu. Kiedy Craftvena po zagrywce Daniela Kanieckiego prowadziła 5-1 dość niespodziewanie ‘ogarnęła się’ ekipa DNV, która po chwili objęła prowadzenie 8-7. Radość drużyny z ulicy Łużyckiej nie trwała jednak zbyt długo. Po chwili ‘taśmowo’ punkty zaczęła zdobywać drużyna Craftveny, która ostatecznie wygrała seta do 12. Druga odsłona również należała do ‘Rzemieślników’. Scenariusz był bardzo podobny do pierwszego seta. Wyrównana gra do stanu 8-8 i ‘odjazd’ graczy w czarnych koszulkach. Różnica polegała na tym, że w drugiej partii DNV postawiło wyżej poprzeczkę, przez co wynik nie był dla Craftveny tak okazały jak w pierwszej odsłonie. Ostatni set, jakże by inaczej – rozpoczął się od wyniku 8-8. Tym razem to DNV objęło jednak prowadzenie. Trzeba przyznać, że graczom w białych koszulkach poza samymi umiejętnościami, pomogli również gracze Bartka Zakrzewskiego, którzy popełnili w tym fragmencie sporo błędów własnych i mecz zakończył się podziałem punktów.

Chilli Amigos – Swooshers 3-0 (21-4; 21-1; 21-3)

Spotkanie było anonsowane jako kolejne starcie ‘Dawida z Goliatem’. Po cichu liczyliśmy na to, że drużyna Swooshers będzie w stanie zagrać równie dobre sety co w meczu z Tiger Team czy Niepokonanymi PKO Bank Polski. Z drugiej strony wiedzieliśmy, że ich rywal jest nienasycony. Drużyna Chilli Amigos walczy w obecnym sezonie o podium rozgrywek. Przypominamy, że system rozgrywek w SL3 jest taki, że przy równej liczbie punktów o kolejności w tabeli decydują małe punkty. Skoro jest jak jest, ‘Amigos’ zależało na jak najlepszym dorobku małych punktów. Dodatkowo wydaje nam się, że Chilli Amigos podeszło do swojego rywala z należytym szacunkiem i zagrało na 100% możliwości. Gdyby zamiast gry, zawodnicy w czerwonych koszulkach robili sobie ‘podśmichujki’ to naszym zdaniem byłby to brak szacunku dla rywali. Początek meczu nie wskazywał na to, że dojdzie do takiego pogromu. Już na początku seta, najskuteczniejszy gracz Swooshersów ‘złapał’ na pojedynczym bloku atakującego Chilli Amigos. Po tej akcji wydawało się, że Swooshers jednak kilka punktów w secie zdobędzie. Ostatecznie, w pierwszej partii zdobyli ich cztery. W ostatnim tygodniu pisaliśmy o tym, że Swooshers wyrównało najdotkliwszą porażkę w historii SL3. Cóż, w poniedziałek stali się samodzielnym liderem, bowiem wynik seta 21-1 jest najwyższym wynikiem w historii rozgrywek. W trzeciej partii Swooshersi zdobyli z kolei 3 oczka i z całą pewnością, była to najbardziej dotkliwa porażka ‘biało-czarnych’ w historii występów w SL3. Oby teraz było z górki J

Chilli Amigos – Port Gdańsk 2-1 (21-18; 16-21; 21-15)

Poniedziałkowe mecze Chilli Amigos vs Swooshers oraz Port Gdańsk vs Niepokonani PKO Bank Polski rozpoczynały się o tej samej porze. Mimo to, ‘Amigos’ po ‘odfajkowaniu’ spotkania, skończyło na tyle szybko, że czekając na mecz z Portem mogli na spokojnie zajechać do IKEI ze swoimi Partnerkami, pojechać na chatę i złożyć meble, wyjść z psem na spacer a następnie pojechać na Ergo a i tak mieliby kilka minut na przedmeczową rozgrzewkę. Pisząc całkiem serio to z IKEĄ przesadziliśmy, ale czasu było mnóstwo. Ten był wykorzystany do oglądania meczu ‘Portowców’ oraz znajdywania słabszych punktów drużyny ‘z doków’. Czy sztuka ta się udała? Ciężko powiedzieć. W połowie pierwszego seta, po dwóch atakach Denisa Gostomczyka, Port objął prowadzenie 10-7. Po chwili Chilli zdołało jednak wyrównać 11-11 i od tego momentu, do końca seta mieliśmy wyrównaną grę. W końcówce więcej zimnej krwi zachowały ‘Papryczki’. Drugi set należał do ‘Portowców’. Po bardzo dobrej połowie seta, gracze w granatowych strojach objęli prowadzenie 13-8. Tak pokaźna zaliczka wystarczyła drużynie Arkadiusza Sojko na doprowadzenie do wyrównania w setach. Ostatni set rozpoczął się od walki punkt za punkt (5-5). Z czasem coraz większe tempo narzucili gracze w czerwonych koszulkach i to oni objęli prowadzenie 13-9. Czteropunktowa strata sprawiła, że z ‘Portowców’ wyraźnie uszło powietrze i to Chilli Amigos mogło cieszyć się z wygranej meczu.

Letni Gdańsk – BES Boys BLUM 2-1 (21-19; 16-21; 21-10)

Patrząc na obie drużyny na przedmeczowej rozgrzewce oraz początku meczu nie dało się nie odnieść wrażenia problemów kadrowych. Już na początku spotkania kontuzji nabawił się Rafał Grzenkowicz (Letni Gdańsk) oraz Krzysztof Górzny (BES Boys BLUM). O ile w przypadku tego pierwszego obyło się bez większych konsekwencji, tak po kontuzji Krzysztofa Górznego, BES Boys BLUM musiał radzić sobie w pięciu graczy. Co ciekawe w pierwszym, a w szczególności w drugim secie wyglądało to naprawdę dobrze. Początek spotkania to prowadzenie ‘Letników’ 10-6. Z czasem przewaga, brązowych medalistów sezonu Wiosna’21 zaczęła jednak topnieć (11-10). Mimo to, Letni Gdańsk nadal był o włos przed swoimi przeciwnikami i wygrał pierwszą partię do 19. To co nie udało się ‘Chłopcom’ w pierwszym secie, udało się w drugim. Gracze Ryszarda Nowaka, mimo niekorzystnego wyniku (8-10), potrafili wyjść z opresji, by po chwili objąć prowadzenie (13-11). Po wyrównanej końcówce (16-16), na zagrywce świetną pracę wykonał rozgrywający BES Boys BLUM i  gracze w szarych trykotach mogli cieszyć się z wyrównania. Ostatni set należał wyłącznie do ‘Letników’. Gracze w granatowych koszulkach po dwóch atakach powracającego do składu Piotra Kamińskiego, objęli prowadzenie 10-5. Z czasem drużyna nie spoczęła na laurach, tylko kontynuowała świetną partię, finalnie kończąc ją do 10.

Zmieszani – Dziki Wejherowo 0-3 (16-21; 11-21; 18-21)

Po spotkaniu Zmieszanych z Dzikami Wejherowo dochodzimy do wniosku, że drużyna Filipa Stabulewskiego jest dla drużyny Edyty Woźny prawdziwą zmorą. Kiedy obie drużyny się spotykają to Zmieszani za każdym razem są zaledwie tłem dla swoich przeciwników. Owszem, w poniedziałek typowaliśmy, że Dziki wygrają spotkanie 3-0, ale bez jaj. Takiego przebiegu meczu się nie spodziewaliśmy. Zanim w ogóle rozpoczął się mecz doszło do sytuacji, którą można określić mianem dziwnej. Obie drużyny na rozgrzewce przedmeczowej borykały się z problemami kadrowymi. Ostatecznie gdy mecz się rozpoczął, to Dziki sobie z nimi poradziły. Gorzej było ze Zmieszanymi, których część, na salę dotarła w trakcie pierwszego seta. Ten przebiegał pod dyktando Dzików. Po ataku Marcina Bryłkowskiego, Dziki prowadziły 10-7 a następnie po trzech punktach Krzysztofa Kopernika w krótkim odstępie czasu już 17-10. W tym momencie stało się jasne, że emocji w tej partii już nie zobaczymy. Nie ukrywamy, że na te liczyliśmy w drugim secie. Jak się błyskawicznie okazało, były to marzenia ściętej głowy. Druga partia zaczęła się bowiem od prowadzenia Dzików 6-0.  Po dwóch asach serwisowych Bartosza Pastuszaka, Dziki prowadziły już 15-5 i obie drużyny mogły już myśleć o trzecim secie. W przeciwieństwie do meczu z Team Looz, tym razem Dziki nie popełniły tego błędu, i nie odpuścili swoim rywalom. Ich rywale stawili co prawda większy opór niż miało to miejsce w pierwszych dwóch setach, ale o jakiejkolwiek zdobyczy punktowej, w przypadku Zmieszanych nie mogło być mowy.

MPS Volley – Tufi Team 3-0 (21-16; 24-22; 21-18)

Tak jak pisaliśmy w zapowiedzi przedmeczowej – poniedziałkowa konfrontacja była szalenie istotna dla obu drużyn. Wszystko za sprawą tego, że wygrana drużyna diametralnie odmieniłaby swoją sytuację, która do momentu pierwszego gwizdka sędziego nie była zbyt kolorowa. Obecnie wiemy już, że drużyną, która ma obecnie sporo powodów do optymizmu jest MPS Volley. Gracze w granatowych strojach, dzięki wygranej za komplet punktów przesunęli się w tabeli na…trzecie miejsce. Trzeba przyznać, że w poniedziałkowy wieczór wygrała lepsza drużyna. Dodatkowo należy zauważyć, że MPS nie miał łatwego zadania, bo przy odrobinie szczęścia, wynik zawodów mógł być zdecydowanie inny. Początek spotkania lepiej rozpoczęli Miłośnicy Piłki Siatkowej. Po dwóch atakach z rzędu Macieja Wysockiego, MPS prowadził 10-6. Wypracowana zaliczka, choć z czasem skurczona do jednego punktu (15-14) wystarczyła by to MPS cieszył się z wygranej w pierwszym secie. Druga odsłona była prawdziwą gratką dla kibiców amatorskiej siatkówki. Od początku seta trwała zażarta walka punkt za punkt. W drugiej części seta raz wydawało się, że wygra MPS (13-11), raz że Tufi Team (19-17). Mimo, że w końcówce to Tufi miało komfortową sytuację to MPS zdołał jednak ‘wyciągnąć’ tę partię. Bardzo duży udział w wygranej seta dla swojej drużyny miał Mateusz Kuliński, który zadał przeciwnikom dwa ostatnie ciosy. Ostatni rozdział rywalizacji był tym, w którym od początku inicjatywę mieli gracze Jakuba Nowaka. W końcówce, tuż po zmianie dwa punkty z zagrywki zdobył Karol Masiul, który wyprowadził MPS na prowadzenie 17-13. Czteropunktowa przewaga pod koniec meczu okazała się na tyle bezpieczna, że po chwili MPS mógł cieszyć się z pierwszego kompletu punktów w sezonie Wiosna’22.

Bayer Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk 0-3 (13-21; 16-21; 13-21)

Od pewnego czasu zastanawiamy się jak żyć. Z utęsknieniem wspominamy starą, poczciwą drużynę Activnych Gdańsk. Z nostalgią wspominamy czasy, kiedy na widok gry ACTIVNYCH, dość poważnie rozważaliśmy włożenie miksera w oczodoły. Pod uwagę brane były również inne – bardziej drastyczne rozwiązania. Wszystko to wynikało z faktu, że na ACTIVNYCH najczęściej nie dało się patrzeć. Przecież gdyby w poprzednich sezonach żył Adam Mickiewicz, to z pewnością o ACTIVNYCH napisałby piąty tom DZIADÓW. No i co mamy teraz? Z ACTIVNYCH nie można nawet podworować o tradycyjnym grillowanku ekipy nie wspominając. ‘Banda Kurkowskiego’ wygrywa wszystko jak leci. Wydawało się, że w poniedziałkowy wieczór daliśmy im wreszcie rywala, który będzie w stanie urwać im choć punkt i co? No i jajco. A w zasadzie trzy do jajca. Sety do 13, 16 oraz ponownie 13 dość wyraźnie pokazują, która z drużyn wiodła w spotkaniu prym. Bayer Gdańsk? Nie wiemy czy mamy tu fanów kinematografii, ale skojarzył nam się genialny film Janusza Zaorskiego – Piłkarski Poker. W filmie tym była scena, w której jeden z działaczy wybierał dla sędziego ‘Kibicki’ spośród kilkunastu Pań. Jedna z pominiętych dam do towarzystwa zapytała ‘A ja?’ Działacz odpowiedział – ‘A Pani nie i jeszcze długo, długo nie’. Pewnie zastanawiacie się skąd w chorych głowach Redakcji ta analogia. Otóż w kilku sytuacjach czy to w trakcie, czy przed sezonem, Bayer Gdańsk buńczucznie zapowiadał drugą ligę. Po kilku pierwszych kolejkach widać, że ‘Aptekarze’ jeszcze ‘długo, długo nie’. Z drugiej strony nie jest tak, że to są zwykłe leszczyki. Niestety dla nich, w wodnym ekosystemie mamy dużo większych i drapieżniejszych skurczybyków.

BEemka Volley – Oliwa Team 2-1 (24-22; 19-21; 21-16)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że spotkania BEemki są…nudne. Wszystko za sprawą tego, że w ostatnich meczach tej drużyny niezbyt wiele się działo. Jeśli mieli wygrać 3-0? Proszę bardzo, było 3-0. Nie ukrywamy, że przed poniedziałkowym spotkaniem właśnie taki scenariusz kreśliliśmy. Gładkie zwycięstwo 3-0, w których Oliwa ugra po 15 punktów w każdym secie i wszyscy po spotkaniu rozjadą się do swoich domów. Na koniec owej zapowiedzi napisaliśmy jednak, że Oliwa lubi zaskakiwać swoich rywali. Ależ to było meczycho pełne emocji. Zacznijmy od tego, że w naszym odczuciu było to najlepsze spotkanie, drużyny Dawida Karpińskiego od długiego czasu. Oliwa od początku meczu grała mądrze, skutecznie, świetnie broniła a na dodatek nie oddawała głupio punktów. Efekt? Totalne zaskoczenie swoich rywali i objęcie prowadzenia w pierwszym secie…16-8! Niestety dla Oliwy, rywal po przespanym początku dwoił się i troił, aby odwrócić losy seta. Gracze Daniela Podgórskiego sukcesywnie odrabiali punkty i finalnie byliśmy świadkami gry na przewagi z happy-endem dla BEemki. Przyznamy, że już dawno nie oglądaliśmy równie udanego come-backu. Po pierwszym secie mogłoby się wydawać, że to co Oliwa miała najlepsze – już zaprezentowała. Jakież było zdziwienie ich rywali, kiedy drugi set był niemal kopią pierwszego. Po ataku Macieja Tyryłło, Oliwa prowadziła w pierwszej partii 18-14. Gracze z serca Gdańska wyciągnęli odpowiednie wnioski po pierwszym secie i mając rywala na widelcu, wygrali seta do 19. Ostatnia odsłona była najmniej emocjonująca z całego meczu. Od początku kontrolę przejęła BEemka Volley i finalnie spokojnie wygrała tę partię do 16. Tak jak zaznaczyliśmy na wstępie – spotkanie pod kątem emocji, mogło się nie podobać wyłącznie tym, którzy zamiast serca mają śmietnik.