Dzień: 2021-09-23

Zapowiedź – MATCHDAY #11

Przed nami ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek. Hitem czwartkowej serii gier będzie pojedynek pierwszoligowy pomiędzy Szach-Matem a Speednetem. Ponadto, o kolejny mecz bez porażki powalczą EviRent, MPS Volley, a także ACTIVNI Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

EviRent VT – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Biorąc pod uwagę końcówkę poprzedniego sezonu, w którym Trójmiejska Strefa Szkód przegrała spotkanie ze Speednetem, bilans porażek z rzędu wynosi aż cztery i jest to sytuacja bezprecedensowa. Jak do tej pory, po trzech porażkach z rzędu TSS zdołał jednak wygrać. Cóż, nie mamy dla ‘Tufików’ dobrej informacji. W obecnej dyspozycji wydaje się bardzo mało prawdopodobne, aby Trójmiejska Strefa Szkód mogła ograć w czwartkowy wieczór drużynę EviRent. Jeśli drużyna Mateusza Woźniaka przegra dziś kolejne spotkanie to z całą pewnością będziemy mogli mówić o głębokim kryzysie, który dotknął drużynę. Nie ma co jednak wyprzedzać pewnych zdarzeń. I bez meczu z EviRentem, TSS zajmuje obecnie przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. Jakby nie patrzeć, ich sytuacja robi się coraz bardziej skomplikowana i jeśli szybko się nic nie zmieni, TSS może mieć poważne problemy z utrzymaniem co do niedawna wydawało się jednym wielkim absurdem. Podobnych problemów nie mają z kolei graczem EviRent, którzy wygrywają mecz za meczem. W obecnym sezonie, drużyna Radosława Koniecznego uporała się z Szach-Matem, AVOCADO oraz Krakenem. Nie ma się co oszukiwać, to EviRent jest głównym faworytem w wyścigu o mistrzowski tytuł. Nie oznacza to jednak, że wygrane przychodzą ‘Niebieskim’ tak łatwo, jak miało to miejsce w przeszłości. W ostatnim czasie drużyna stosunkowo często pozwalała przeciwnikom na wygrywanie setów. Jak będzie w czwartkowy wieczór?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Craftvena – Speednet 2

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Do zmagań ligowych po tygodniu przerwy wraca ekipa Craftveny. Nie będziemy zbytnio czarować – w ostatnim czasie gracze Bartka Zakrzewskiego bardzo rozczarowali. Przy okazji naszego ostatniego magazynu Pani Agnieszka zauważyła, że na jeden świetny sezon w ich wykonaniu, przypada kolejny słaby. Z racji tego, że Wiosnę’21 ‘Rzemieślnicy’ zagrali świetnie nie zwiastuje to nic dobrego w obecnym sezonie. ‘Rycerze Wiosny’ zajmują obecnie przedostatnie miejsce w ligowej stawce. Na taki stan rzeczy złożyły się dotkliwe porażki odniesione w spotkaniach z Portem, Zmieszanymi oraz Team Looz. Nie ma się co jednak oszukiwać. Okazję do rehabilitacji za początek sezonu, drużyna Craftveny będzie miała we wtorek doskonałą. Ich rywalem będą bowiem gracze Speednet 2, którzy znajdują się w tabeli tuż nad Craftveną. Dodatkowo, ‘Programiści’ przystąpią do spotkania bez swoich dwóch podstawowych graczy – Piotra Przywieczerskiego oraz Piotra Grodzkiego. Dodatkowo, ‘Programiści’ podejdą do spotkania po porażce odniesionej w meczu z Bombardierami. Co ciekawe, nie sama porażka w tym wszystkim jest najgorsza. W ostatnim czasie w drużynie dostrzegliśmy coś, czego w poprzednich sezonach nie zaobserwowaliśmy – nerwy. Z jednej strony wynika to z faktu, że Speednet jest obecnie drużyną, która jest w stanie powalczyć z innymi przeciwnikami. Tam, gdzie pojawia się szansa na punkty, tam pojawiają się nerwy i niesnaski. Z drugiej strony, nie da się nie zauważyć, że ‘Programiści’ nie zarażają przeciwników pozytywną energią tak, jak robili to do niedawna. Mimo tych  problemów to właśnie ‘Programiści’ będą naszym zdaniem nieznacznym faworytem spotkania.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

MPS Volley – Allsix by Decathlon

Godz.: 20:35, boisko nr 1

O godzinie 20:35 do swojego czwartego spotkania w sezonie Jesień’21 przystąpią gracze MPS Volley oraz Allsix by Decathlon. Jak do tej pory, zdecydowanie lepiej wiodło się zawodnikom Jakuba Nowaka. Miłośnicy Piłki Siatkowej na początku obecnego sezonu okazali się zbyt mocni dla Oliwy, Volley Kiełpino oraz Dzików Wejherowo. Co ciekawe, sytuacja w MPS-ie nie jest jednak tak komfortowa, jak mogłoby się wydawać. Obecnie, gracze Jakuba Nowaka borykają się z poważnymi problemami kadrowymi, które sprawiają, że przed najbliższym spotkaniem nie mamy pewności, czy zbiorą się w komplecie. Podobna sytuacja miała miejsce również przy okazji poprzedniego spotkania – z Dzikami Wejherowo. Ostatecznie, drużyna MPS wystąpiła w komplecie. Czy podobnie będzie w czwartkowy wieczór? W ostatnim czasie, do drużyny dołączyło dwóch nowych graczy. Znany z występów w pierwszoligowym Eko-Hurcie – Bartosz Plasun oraz niemający na swoim koncie występów w SL3 – Łukasz Ilczuk. Niezależnie od tego, czy dwójkę nowych graczy zobaczymy w czwartek na parkiecie – to MPS będzie zdecydowanym faworytem pojedynku. Trudno oczekiwać od graczy z ulicy Kartuskiej, aby po trzech porażkach z rzędu wyszli przeciwko drużynie mającej mistrzowskie aspiracje i ich pokonali. Z drugiej strony, bardzo podobne myśli mieliśmy przy okazji meczu, mającej pierwszoligowe aspiracje – Hydry TSS Gdańsk z Oliwą. Mimo, że to gracze Sławka Kudyby byli wyraźnym faworytem meczu to przegrali z ‘underdogiem’. Czy podobny scenariusz w czwartkowy wieczór jest możliwy?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Team Spontan – Allsix by Decathlon

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Dość niespodziewanie, ba – sensacyjnie, w środowy wieczór drużyna Team Spontan przegrała z Gonito Volley. Co gorsze dla Spontana – była to porażka w stosunku 0-3. Wydaje się, że srebrni medaliści poprzedniego sezonu padli ofiarą spontanicznego podejścia. Czy o godzinie 20 da się wyjść na parkiet i wygrać mecz, kiedy do godziny 14 zawodnicy nie podali jeszcze kompletnego składu? Ponadto, mamy poważne podejrzenia, że nowi gracze ze ‘starymi’ Spontanicznymi spotkali się po raz pierwszy w hali Ergo Arena. Mimo to, w ekipie wystąpiło kilku starych wyjadaczy, a w związku z tym wynik 0-3 należy uznać za ogromną niespodziankę. Przypomnijmy, że w sezonie Wiosna’21 – Team Spontan nie miał najmniejszego problemu z pokonaniem swoich rywali w stosunku 3-0. Jako, że do tego spotkania doszło równo trzy miesiące temu uznaliśmy, że bardzo prawdopodobnym scenariuszem jest powtórka. Ostatecznie, kolekcjonerzy niezaplanowanych chwil na inaugurację rozczarowali. Okazję do rehabilitacji będą mieli wyborną. W czwartkowy wieczór zmierzą się bowiem z Allsix by Decathlon, który w trzech spotkaniach w obecnym sezonie nie zdołał wygrać ani razu. Kto wie, jeśli Spontan zagra podobnie jak w środowy wieczór to wygrana w meczu pozostaje kwestią otwartą. Pomóc w zwycięstwie drużynie z ulicy Kartuskiej mają dopisani gracze – Kamil Durnakowski oraz Bartłomiej Kmieć.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Szach-Mat – Speednet

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Po godzinie 21:30 w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta dojdzie do pojedynku wagi ciężkiej. W spotkaniu zmierzą się bowiem drużyny, które w czterech dotychczasowych spotkaniach sięgnęły po trzy zwycięstwa. Ponadto, drużyny zanotowały po jednej porażce. Szach-Mat przegrał w pierwszoligowym debiucie z EviRentem, natomiast Speednet w meczu z Epo-Project. Mimo, że obie drużyny dysponują obecnie identycznym stosunkiem wygranych do przegranych, wyżej w tabeli znajdują się gracze Szach-Mat. Wszystko za sprawą tego, że kiedy Speednet wygrywał to dzielił się punktami ze swoimi rywalami. Tak było zarówno w meczu z Trójmiejską Strefą Szkód, jak i wczorajszym pojedynku ze Sprężystokopytnymi. W Siatkarskiej Lidze Trójmiasta regulamin jest niestety bezlitosny i w finalnym rozrachunku liczy się to, ile dana drużyna wygrała setów. Jeśli Speednet chce poprawić swoją pozycję w stosunku do tego, co było na wiosnę to pojedynki takie jak ze Sprężystokopytnymi należy wygrywać za komplet punktów. Przed spotkaniem z ‘Szachistami’ scenariusz, w którym Speednet zdobywa komplet, w naszym przekonaniu jest dość mało prawdopodobny. Drużyna Dawida Kołodzieja jako beniaminek spisuje się więcej niż dobrze. Wydaje się, że gracze w czarnych strojach mieli od Speednetu nieco trudniejszych rywali. Ponadto, na tle tych samych rywali (Sprężystokopytni oraz Epo-Project) to Szach-Mat zaprezentował się lepiej. Zbierając to wszystko do kupy stawiamy na wynik 2-1 dla ‘Szachistów’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Craftvena – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 21:35, boisko nr 3

W ostatnim czasie w drużynie ACTIVNYCH zapanował prawdziwy szpital. Kiedy wydawało się, że ACTIVNI pewnym krokiem zmierzają w kierunku powrotu do drugiej ligi, kontuzji nabawił się prawdziwy lider drużyny – Jarosław Szmigielski. Ponadto, na rozgrzewce przedmeczowej z Portem, podobny los spotkał kapitana drużyny Artura Kurkowskiego. Ktoś, kto uważnie śledzi poczynania poszczególnych drużyn w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta doskonale wie, że i bez tego ‘Banda Łysego’ miała często problem ze skompletowaniem sześciu-siedmiu graczy. Potencjalnie, problem ten może skomplikować plany o wygraniu trzeciej ligi. Słowa te potwierdził mecz z Portem Gdańsk, w którym ACTIVNI się niemiłosiernie męczyli. Kto wie, jak potoczyłoby się spotkanie, gdyby w końcówce meczu kontuzji nie nabawił się lider ‘Portowców’ – Karol Polanowski. Finalnie ACTIVNI wygrali spotkanie, ale zwycięstwo nie przyszło tak łatwo. Obecnie trudno nie odnieść wrażenia, że dla ACTIVNYCH trzecia liga nie jest takim spacerkiem, jak mogłoby się wydawać. Poza meczem z Portem, spadkowicz z drugiej ligi męczył się również z PKO Bankiem Polskim. Co będzie, gdy przyjdzie im się zmierzyć z innymi drużynami walczącymi o podium? W czwartkowy wieczór ACTIVNI zmierzą się jednak z Craftveną. Jeśli sami borykają się z pewnymi problemami to aby zrozumieć co dzieje się w obozie rywali, ACTIVNI musieliby to pomnożyć razy trzy.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

MATCHDAY #10

Za nami środowa seria gier, w której nie brakowało emocji. W pierwszej lidze, kapitalną dyspozycję potwierdzili gracze Eko-Hurt, którzy po wygranej z Trójmiejską Strefą Szkód, zameldowali się na pierwszym miejscu. W najciekawszym meczu drugoligowym, dość nieoczekiwanie Gonito Volley ograło Team Spontan, nie pozwalając im przy okazji na zdobycie ani jednego punktu. W trzeciej lidze, pierwszy punkt w sezonie stracili z kolei gracze Chilli Amigos. Zapraszamy na podsumowanie.

CTO Volley – BH Rent MiszMasz 3-0 (21-11; 21-12; 21-8)

To już powoli przestaje być zabawne. Pośmialiśmy się, podroczyliśmy, ale uwierzcie. Zrobić opis meczu CTO Volley w drugoligowych rozgrywkach jest prawdziwym horrorem. Przecież opis każdego spotkania mógłby wyglądać tak samo, z tą tylko różnicą, że wynik w nagłówku byłby inny. Obecnie wydaje się, że CTO uprawia inną dyscyplinę sportu niż pozostałe drużyny w ligowej stawce. Czasami wygląda to tak, jakby Pan od włefu w szkole podstawowej postanowił zepsuć zabawę uczniom i wziął udział w konkursie siłowania się na rękę. Przed spotkaniami graczy w pomarańczowych nie zastanawiamy się czy CTO wygra, nie zastanawiamy się nawet czy wygrają do zera. Zastanawiamy się, czy przeciwnik zdoła ugrać w każdym z setów dziesięć oczek. Drużynie BH Rent MiszMasz z dyszki udało się wyjść dwukrotnie. Kto wie, czy nie udałoby się im również w trzeciej odsłonie, gdyby w składzie drużyny wystąpił absolutny lider drużyny – Mateusz Berbeka. Gracz ten w związku z kontuzją musiał odpuścić jednak mecz. W związku z tym MiszMasz musiał nieco przemodelować swoją taktykę i kilku graczy zobaczyliśmy na nietypowych dla siebie pozycjach. Podsumowując spotkanie – dla CTO był to kolejny nudny dzień w biurze. MVP spotkania wybrany został Mikołaj Skotarek. Na ten moment nikt jeszcze nie wiedział, jak ten atakujący zagra w drugim meczu…

Trójmiejska Strefa Szkód – Eko-Hurt 0-3 (16-21; 20-22; 15-21)

Zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w przedmeczowej zapowiedzi, w siedzibie Trójmiejskiej Strefy Szkód przed meczem z Eko-Hurt zamontowano drzwi obrotowe. Ze stałego składu, w związku z kontuzjami czy sprawami zawodowymi wypadli Piotr Watus, Łukasz Arciszewski, Marcin Dylowicz oraz Kamil Romański. Na ich miejsce, na placu gry zameldowali się nowi/starzy gracze w TSS-ie – Patryk Pleszkun oraz Kacper Buczkowski. Ponadto, na sypie zobaczyliśmy debiutującego w drużynie Marcina Jarosławskiego. Jak pech to pech. Nie dość, że zespół boryka się z problemami kadrowymi to na dodatek, już w pierwszym secie, kontuzji mięśnia dwugłowego nabawił się Patryk Pleszkun. W związku z tym, do końca meczu TSS musiał radzić sobie w szóstkę graczy. Patrząc na sprawę uczciwie trzeba Eko-Hurtowi oddać, że radził sobie od TSS-u lepiej, niezależnie od tego, czy ten grał w szóstkę czy siódemkę zawodników. Początek spotkania rozpoczął się idealnie dla ‘Białych’.  Po punktowej zagrywce Pawła Dawczaka oraz ataku będącego w dobrej dyspozycji Sebastiana Rydygera, Eko-Hurt prowadził już 10-5. Przewaga wypracowana przez ‘Hurtowników’ wystarczyła do tego, by kontrolować przebieg seta i wygrać go do 16. O ile w pierwszym secie poszło stosunkowo gładko, tak w drugim Eko-Hurt miał prawdziwe ‘ciężary’. W pewnym momencie, po bloku oraz ataku Kacpra Buczkowskiego, Trójmiejska Strefa Szkód objęła prowadzenie 15-12. Po chwili Eko-Hurt zdołał doprowadzić jednak do wyrównania (15-15) i do samej końcówki mieliśmy walkę punkt za punkt. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali jednak ‘Hurtownicy’ i po bloku Konrada Gawrewicza wygrali seta do 20. Ostatnia odsłona nie była już tak emocjonująca jak środkowa partia. Po w miarę wyrównanej pierwszej połowie seta, w drugim więcej jakości zademonstrowali zawodnicy Eko-Hurt i wygrali seta do 15, a cały mecz 3-0. Dzięki kapitalnemu początkowi, gracze Konrada Gawrewicza rozsiedli się w fotelu lidera. Jeśli chodzi o TSS, najwyższy czas wziąć się do roboty.

Dream Volley – Dziki Wejherowo 3-0 (21-18; 21-17; 21-16)

Mimo, że w zasadzie kończymy czwarty tydzień rozgrywek to przed spotkaniem z Dzikami Wejherowo drużyna Dream Volley miała rozegrane na swoim koncie zaledwie jedno spotkanie. Na inaugurację, Dream Volley ograł innego z beniaminków – drużynę Allsix by Decathlon. W swoim drugim meczu zdawało się, że zadanie będzie nieco bardziej wymagające. Nie dość, że Dziki Wejherowo wygrały spotkanie z Allsix by Decathlon to kiedy już przegrywały z faworyzowanymi drużynami, prezentowały się naprawdę dobrze. Jako, że bardzo rzadko chwalimy drużyny, które przegrywają uwierzcie – coś musi być na rzeczy. Zanim rozpoczął się mecz, mieliśmy swoiste deja vu. Dziki jak to Dziki, wpadły na salę spóźnieni, przez co nie dość, że opóźnił się ich mecz to w dodatku kolejne, które były zaplanowane na późniejszą godzinę. Spotkanie rozpoczęło się od wysokiego prowadzenia Dream Volley (5-1, a następnie 9-3). Gdy wydawało się, że jest już w zasadzie pozamiatane, coraz lepiej zaczęli sobie radzić gracze w czerwonych koszulkach i sobie tylko znanym sposobem zdołali doprowadzić do wyrównania (16-16). Końcówka należała jednak do Dream Volley, w czym ogromny udział miał Jakub Perżyło, który w krótkim odstępie czasu dał swojej drużynie trzy oczka i walnie przyczynił się do wygrania seta do 18.  W drugim secie, Dziki również prezentowały się korzystnie.  W pewnym momencie prowadzili nawet (14-11), ale finalnie, otrzaskana z ligowymi zmaganiami ekipa Dream Volley najpierw doprowadziła do wyrównania (15-15), a następnie wygrała seta do 16. Ostatnia partia rozpoczęła się od wysokiego prowadzenia Dream Volley (12-5). Tak pokaźna zaliczka wystarczyła do tego, aby kontrolować przebieg seta. Nieco nerwowo zrobiło się pod koniec, kiedy siedmiopunktowa przewaga (18-11) stopniała do dwóch oczek (18-16), ale po chwili kropkę nad ‘i’ postawił Dariusz Tomaszewski i Dream Volley mógł cieszyć się z drugiego kompletu punktów w sezonie Jesień’21.

Bombardierzy – Speednet 2 3-0 (21-9; 22-20; 21-8)

Po dwutygodniowej przerwie od prawdopodobnie najlepszego meczu Speednetu 2 w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta, ‘Różowi’ w środowy wieczór wrócili do gry. W zapowiedzi przedmeczowej wskazaliśmy, że dla ‘Programistów’ tak długa przerwa była najgorszą rzeczą, jaka mogła się wydarzyć. Jesteśmy niemal przekonani, że gdyby mecz z Bombardierami został rozegrany tydzień temu, wynik spotkania mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Dodatkowo, ‘Programistom’ z pewnością nie pomógł fakt, że w drużynie zabrakło Piotra Przywieczerskiego, który umówmy się – do trzecioligowych parkietów pasuje jak świni siodło. Po drugiej stronie siatki istniała obawa, że w meczu nie wystąpi lider drużyny – Michał Dąbrowski. Ostatecznie, gracz ten dotarł do Ergo Areny, co ‘Programiści’ mieli okazję poczuć na własnej skórze. W pierwszym secie gracz ten do spółki z debiutującym w SL3 Rafałem Wróblewskim odbierali wręcz chęć do życia. Nie wiemy, czy wynikało to z zapowiedzi przedmeczowej, a raczej typu Redakcji, ale Bombardierzy wręcz gnoili swoich rywali, by ostatecznie wygrać seta do 9. Dziwny to był mecz. Jak bowiem wytłumaczyć to, co wydarzyło się w drugim secie i zestawić go z pozostałymi? Owszem, rozumiemy rotację w składzie, ale mimo wszystko. W drugim secie Speednet zaprezentował zdecydowanie lepszą siatkówkę. W pewnym momencie zwietrzyli oni szansę na wygranie seta. ‘Programiści’ byli wręcz przemotywowani. Tak było, kiedy przy stanie 11-11 doszło do nieporozumienia w ekipie ‘Różowych’, w efekcie którego wywiązała się między nimi sprzeczka, która zaowocowała dwoma żółtymi kartonikami. Mimo tej sytuacji, Speednet nie przestawał dobrze grać. W końcówce ‘Różowi’ stanęli przed szansą wygrania dwóch piłek setowych. Misterny plan wybił im z głowy Michał Dąbrowski oraz…oni sami. Po dwóch błędach w ataku, seta wygrali Bombardierzy. Trzecia partia nie stała już na zbyt wysokim poziomie. Może inaczej. Na trzeciego seta wyszła jedna drużyna, która wygrała go do 8, a cały mecz 3-0.

CTO Volley – Dream Volley 3-0 (21-13; 21-15; 21-9)

Spotkanie z Dream Volley anonsowaliśmy jako najtrudniejsze, z dotychczasowych spotkań drużyny CTO w drugoligowych rozgrywkach. Czy tak faktycznie było? Cóż, jest to sprawa dyskusyjna. Dream Volley miał w tym spotkaniu swoje pięć minut i co do tego wątpliwości nie mamy. Z drugiej strony, kiedy CTO podkręcało tempo to gracze Mateusza Dobrzyńskiego nie mieli zbyt dużo do powiedzenia. Pierwszy set rywalizacji rozpoczął się od prowadzenia graczy w pomarańczowych trykotach. Co ciekawe, przy stanie 8-2 dla CTO, pięć punktów na swoim koncie miał Mikołaj Skotarek. W dalszej części seta przewaga CTO była na tyle duża, że w powietrzu pachniało meczem z Nielotami. Ostatecznie, rozmiary porażki zmiejszył środkowy Dream Volley – Jacek Kalwas, który był tak nakręcony na to spotkanie, że przybył na salę…we wtorkowy wieczór. Serio. Drugi set rozbudził w nas nadzieje, że nie będzie on jak wszystkie dotychczasowe. Obie drużyny od początku seta zdobywały punkt za punkt. CTO Volley zdołało wyjść na dwupunktowe prowadzenie dopiero przy stanie 14-12. Końcówka seta należała już do faworytów, którzy wygrali tę partię do 15. Ostatnia odsłona wyglądała już tak, jakby gracze CTO spieszyli się na domu. ‘Oranje’ ogolili w nim swoich rywali do 9. Wartym odnotowania faktem jest to, że po raz drugi tego dnia, najbardziej wartościowym graczem meczu został Mikołaj Skotarek, który zdobył dla swojej drużyny 21 punktów. KOSMOS.

DNV S*M*A*S*H – Chilli Amigos 0-3 (14-21; 19-21; 6-21)

Do tej pory sądziliśmy, że Polską stolicą papryki jest miejscowość leżąca w województwie mazowieckim – Potworów. Okazuje się jednak, że fakt, że w środowy wieczór drużyna Chilli grała dwa spotkania oraz to, że byliśmy umówieni na zdjęcie drużynowe sprawił, że w Ergo Arenie pojawili się wszyscy gracze drużyny. Dodatkowo, ‘Amigos’ zadbali o Panią Agnieszkę ofiarowując jej koszulkę Chilli. Przed pierwszym meczem atmosfera była kapitalna. Wydawało się bowiem, że Chilli są w stanie sięgnąć w środowy wieczór po komplet punktów. Pierwszym rywalem drużyny Grzegorza Walukiewicza była drużyna DNV S*M*A*S*H. W przywoływanym przez nas wywiadzie, jedna z zawodniczek DNV wskazała, że punkty powinny wpaść w przyszłym tygodniu, czym niejako potwierdziła, że gracze z Gdyni nie liczyli na większy sukces z drużyną Chilli Amigos. Finalnie, drużyna DNV S*M*A*S*H faktycznie przegrała spotkanie 0-3, ale zaprezentowali się w nim naprawdę przyzwoicie. W drugim secie DNV było bardzo bliskie tego, aby zdobyć pierwszy punkt w sezonie. Ostatecznie sztuka ta, podobnie jak w meczu z Portem się nie udała. Jesteśmy jednak przekonani, że rosnąca z meczu na mecz forma przyniesie wreszcie skutek. Na koniec słówko o Chilli. Po spotkaniu gracze w czerwonych koszulkach podkreślali, że prawdopodobnie wynika to z niekorzystnej fazy księżyca, ale to nie był ich dzień. Jak się później okazało, coś w tym było.

Gonito Volley – Team Spotnan 3-0 (21-15; 21-17; 21-17)

Wiecie, co tygryski lubią najbardziej? To też, ale nie tym razem. Lubią wygrywać. Radość, jaka zapanowała po meczu w zespole Gonito była zajebista. Wiemy, że trudno w to uwierzyć, ale Redakcji zdarza się robić czasem dobre uczynki. Przed meczem napisał do nas kapitan Gonito, czy nie dałoby rady wrzucić relacji live z tego spotkania. Okazało się, że był to bardzo dobry pomysł, bo samo spotkanie było ciekawe oraz nieszablonowe. Nie ukrywamy, że spodziewaliśmy się, że to wicemistrz poprzedniego sezonu wygra mecz. Z pewnością, na taki obrót sprawy liczyli zgromadzeni kibice Team Spontan. Kibice ci, nie przewidzieli jednak jednej rzeczy. No bez jaj, czy musimy to tłumaczyć? Co robi się gdy znajdzie się w pobliżu Tygrysa? Robi się wszystko, aby go nie wkurzyć. Hałas, tłum, obce środowisko może sprawić, że Tygrys się mocno zdenerwuje i rozszarpie napotkanego na drodze rywala. Tak właśnie wyglądało spotkanie ze Spontanem. Pisząc całkiem serio – Gonito Volley w środowy wieczór pokazało wyższość drużyny nad indywidualnościami. Ich przeciwnicy mieli tego dnia w swoich szeregach graczy, którzy spokojnie mogliby grać w pierwszej lidze. Jako drużyna nie wyglądali jednak zbyt dobrze. Jesteśmy niemal przekonani, że z czasem Team Spontan zaskoczy. Obecnie wydaje się, że potrzebują nieco więcej zgrania pomiędzy poszczególnymi zawodnikami. Jeśli chodzi o Gonito to z tego miejsca chcielibyśmy im serdecznie pogratulować. Lubicie polskie rapsy? Nawet jeśli nie to z pewnością znacie tekst Magika – ‘Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili – pokaż, że się mylili.’

Speednet – Sprężystokopytni & Kitku 2-1 (21-16; 24-22; 16-21)

Po czterech porażkach odniesionych na inaugurację – drużyna Sprężystokopytnych stanęła do rywalizacji ze Speednetem. W naszym odczuciu to Speednet był faworytem tego spotkania. Z drugiej strony, wiedzieliśmy o pewnych problemach kadrowych, które w ostatnim czasie spadły na drużynę. Dodatkowo, mimo że atmosfera w drużynie Sprężystokopytnych & Kitku nie należy w ostatnim czasie do najlepszych to jednak z tyłu głowy mieliśmy jedną rzecz. Chodzi o to, że mimo porażek ‘Niebiescy’ nie grali jakiejś totalnej padaki, na której myśl chciałoby się wymiotować. Uważamy, że przy odrobinie szczęścia, S&K mogłliby mieć spokojnie kilka punktów więcej. Przyspoilerujemy Wam trochę, ale w środowy wieczór, przy odrobinie szczęścia, ‘Niebiescy’ mogli wygrać. Pierwszy set rozpoczął się jednak lepiej dla czwartej siły poprzedniego sezonu. Po bloku powracającego do drużyny po dłuższej przerwie Kacpra Iwaniuka, Speednet objął prowadzenie 8-5. Od tego momentu, do samego końca seta, ‘Różowi’ nie wypuścili już wypracowanej zaliczki i wygrali partię do 16. Zdecydowanie więcej działo się w drugim secie. Ten rozpoczął się lepiej dla ‘Różowych’. Co ciekawe, pierwszy punkt w tej partii dla Speednetu został zdobyty przez debiutanta w SL3 – Sławka Janczaka, który kilkanaście sekund wcześniej wszedł na parkiet. Po kilku akcjach, Speednet objął prowadzenie 6-3. Kilkupunktowa przewaga utrzymała się do połowy seta, kiedy Sprężystokopytni doprowadzili do wyrównania 13-13. Gdy w końcówce seta Speednet prowadził 20-17 wydawało się, że za chwilę będzie ‘po zabawie’. Niestety dla ‘Różowych’, nieco inny plan na wieczór mieli ‘Niebiescy’, którzy po dwóch atakach Michała Szymańskiego doprowadzili do wyrównania (20-20). W końcówce przypomniała o sobie żywa legenda amatorskiej siatkówki na Pomorzu – Andrzej Masiak i Speednet wygrał seta do 22. Ostatnia odsłona należała do Sprężystokopytnych. ‘Niebiescy’ objęli prowadzenie (13-8) i dowieźli je do samego końca. Jeśli chodzi o cały mecz, nie sposób nie wspomnieć o licznych kontrowersjach sędziowskich, o które obie ekipy miały sporo pretensji. Tak czy siak. Speednet wygrywa trzecie spotkanie z rzędu. Jeśli chodzi o Sprężystokopytnych to sytuacja drużyny w tabeli zaczyna być bardzo niebezpieczna. 

Bombardierzy – Chilli Amigos 1-2 (17-21; 19-21; 24-22)

Z pewnością nie tak miał wyglądać środowy wieczór w przypadku Chilli Amigos. ‘Papryczki’ miały przyjechać na salę, odpękać swoje, pośmiać się, pogadać, a na koniec z poczuciem spełnionej misji wrócić do domu. Cóż, gracze Grzegorza Walukiewicza wypełnili ten plan niemal w 100%. Do pełni szczęścia zabrakło im jednego – kompletu punktów. Z drugiej strony, spotkanie z ‘Bombardierami’ mogło zakończyć się dla nich w dużo gorszy sposób. O ile w pierwszym secie Chilli szybko objęło prowadzenie (10-3) i w miarę bezproblemowo wygrało, tak w drugim zaczęły się tzw. ciężary. Przez większość drugiej partii zarysowała się delikatna przewaga Bomardierów, którzy wyszli na kilkupunktową przewagę (10-8, 14-11 oraz 17-14). Gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że to Bombardierzy sięgną po drugiego seta, przebudzili się gracze Chilli. Po punktowych atakach aktywnego – Krzysztofa Gasperowicza, ‘Amigos’ zdołali doprowadzić do wyrównania, a następnie przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę.  To, co udało się drużynie Chilli Amigos w drugim secie, w trzecim już nie przeszło. Po bardzo emocjonującej trzeciej partii zakończonej grą na przewagi, po ostatni punkt sięgnęli gracze Bombardierów. Decydujący punkt asem serwisowym zdobył Dawid Piankowski. Na koniec warto podkreślić świetną atmosferę panującą w trakcie spotkania pomiędzy graczami obu drużyn. Podsumowując, zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w zapowiedzi. W meczu pomiędzy Chilli a Bombardierami ponownie nie narzekaliśmy na nudę.