Dzień: 2021-09-22

Zapowiedź – MATCHDAY #10

Przed nami kolejne zmagania w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W środę o podtrzymanie serii spotkań bez porażki powalczą pierwszoligowa ekipa Eko-Hurt, drugoligowe CTO Volley oraz trzecioligowa drużyna Chilli Amigos. Ponadto, do zmagań ligowych dołącza ostatnia drużyna w ligowej stawce – Team Spontan. Zapraszamy na zapowiedź.

CTO Volley – BH Rent MiszMasz

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Do zmagań ligowych po prawdziwym wpierd*lu spuszczonym Nielotom oraz drużynie Prometheus wraca drużyna demolka – CTO Volley. Mimo, że pomarańczowi rozegrali do tej pory cztery spotkania to pojawiły się już głosy, że ‘Oranje’ mogą wyrównać rekord EviRentu z sezonu Jesień’20 i wygrać wszystkie mecze w sezonie, zdobywając przy tym komplet punktów. Jeśli faktycznie doszłoby do takiej sytuacji, wynik ten byłby bardziej imponujący. Wszystko za sprawą tego, że obecna druga liga jest nieporównywalnie mocniejsza od tej, którą mieliśmy okazję obserwować rok temu. Z drugiej strony, ekipa CTO musi szukać nowych wyzwań. W przyszłości nikt nie będzie pamiętał, która z drużyn dokonała tego wyczynu jako druga, podobnie jak dziś niemal nikt nie pamięta, kto stanął na księżycu po Neilu Armstrongu. Nikt nie pamięta, kto był na podium tuż za Wojciechem Fortuną podczas igrzysk olimpijskich w Saporro. Podobnych przykładów moglibyśmy mnożyć bez liku. Jakiś czas temu powiedzieliśmy, że wygrana 50 spotkań z rzędu (pobicie rekordu Volley – 49 przyp. Red.) jest niemożliwa. Cóż, obecnie już tacy pewni nie jesteśmy. Przed CTO jednak bardzo długa droga. Piątym rywalem lidera drugiej ligi będzie ekipa BH Rent MiszMasz. Ekipa Tomka Walaskowskiego zaliczyła świetny początek sezonu, wygrywając aż trzy z czterech spotkań. Biorąc pod uwagę fakt, że w poprzednim sezonie wygrali 5 z 13 spotkań, obecny wynik jest tym bardziej imponujący. Czy ‘Hotelarze’ będą w stanie zaprezentować się z ‘Goliatem’ w korzystny sposób? Dużo zależy od ich sfery mentalnej. Uważamy, że MiszMasz powinien wziąć bardziej przykład z Dzików Wejherowo niż BES-BLUM Nieloty.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Trójmiejska Strefa Szkód – Eko-Hurt

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Od jakiegoś czasu, drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód miewała spore problemy kadrowe. Bardzo często ekipa Mateusza Woźniaka musiała posiłkować się nowymi graczami tak, by móc skompletować sześciu-siedmiu graczy. Nie inaczej jest i tym razem. Do TSS-u, przed meczem z Eko-Hurtem dołącza dwóch graczy, którzy w poprzednim sezonie bronili barw… Trójmiejskiej Strefy Szkód (mowa o zespole, który spadł z elity i nie wystawił składu do sezonu Jesień’21). Mowa tu o doskonale znanych z parkietów Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – przyjmującym Patryku Pleszkunie oraz środkowym Kacprze Buczkowskim. Dodatkowo, do drużyny dołączył również rozgrywający Letniego Gdańska – Marcin Jarosławski, o którego biło się kilka innych ekip. Przypomnijmy, że gracz ten był powołany do meczu gwiazd drugiej ligi, ale finalnie przez kontuzję nie mógł w nim wystąpić. Wracając do samego spotkania wydaje się, że faworytem będzie drużyna Eko-Hurt. Gracze w białych koszulkach nie dość, że są jedną z dwóch niepokonanych drużyn w pierwszej lidze to na dodatek mają szeroką kadrę. Ponadto, co chyba najważniejsze do drużyny po nieudanym sezonie wróciła radość gry, która bez wątpienia przekłada się na wyniki. Po trzech rozegranych spotkaniach trudno wyciągać daleko idące wnioski, ale wydaje się że potencjalnie Eko-Hurt ma w obecnym sezonie ogromną szansę na to, by znaleźć się na podium. Jeśli wygrają z TSS-em będziemy mieli klarowne potwierdzenie.

Typ Redakcji:1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Dream Volley – Dziki Wejherowo

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Po meczu z CTO VOLLEY, ZCP VOLLEY, MPS VOLLEY przyszedł czas na pojedynek z Dream Volley. Nie chcemy nikomu umniejszać, ale wydaje się, że spośród czterech wymienionych drużyn to Dream Volley dysponuje obecnie najmniejszym potencjałem. Obecnie ‘Marzycieli’ nie wymienia się wśród kandydatów do awansu i nie zmienia tego nawet fakt, że pierwsze spotkanie w sezonie, gdy przeciwnikiem był Decathlon wygrali 3-0. Należy pamiętać jednak o tym, że w poprzednim sezonie Allsix by Decathlon rywalizował na trzecim poziomie rozgrywkowym. Identycznie sytuacja ma się z Dzikami Wejherowo. Przestrzegamy jednak graczy Mateusza Dobrzyńskiego przed hurraoptymizmem. Dziki pomimo tego, że w poprzednim sezonie walczyły w trzeciej lidze, a obecny sezon to zaledwie jedna wygrana w czterech spotkaniach są ekipą, która jest w stanie powalczyć z rywalami teoretycznie o wiele silniejszymi. Po każdym ze spotkań z faworyzowanymi ekipami, mimo porażek 0-3, bardzo chwaliliśmy Dziki za charakter. Nie wykluczamy, że gdy dojdzie do spotkań z nieco słabszymi rywalami to Dziki mają ogromną szansę na ich ogranie. Czy nastąpi to już w środę? Trzeba sobie powiedzieć wprost – to rywal będzie faworytem, jednak kiedy tylko na placu gry stawi się całe stado Dzików (a nie czwórka jak ostatnio), potencjalnie możemy być świadkami dobrego i wyrównanego spotkania.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Bombardierzy – Speednet 2

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Dotychczasowa rywalizacja pomiędzy Speednetem 2 a Bombardierami liczy trzy rozdziały. W każdym z nich górą była ekipa Bombardierów. Gracze Dawida Piankowskiego w minionym tygodniu rozegrali pierwsze spotkania w lidze po niemal roku. Przypomnijmy, że Bombardierzy z uwagi na problemy kadrowe byli zmuszeni odpuścić edycję Wiosna’21. Nie oznacza to jednak, że w ekipie w tym czasie wiało nudą. Do zespołu dołączył między innymi mający pierwszoligową przeszłość – Krzysztof Górzny. Dodatkowo, szeregi drużyny uzupełnili Paweł Pruszkowski oraz Rafał Wróblewski. Gracze ci nie zdążyli jeszcze zadebiutować w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta i być może sytuacja ta zmieni się w środowy wieczór. Czwarty pojedynek pomiędzy ekipami będzie pierwszym, w którym Redakcja jako minimalnego faworyta wskazuje ekipę Speednetu. ‘Różowi’ przystąpią do spotkania po swoim najlepszym występie w historii występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Przypomnijmy, że ‘Różowi’ dwa tygodnie temu pokonali faworyzowaną drużynę Letniego Gdańska, co wywołało niemałe poruszenie wśród trzecioligowych ekip. Jedyne, czego może obecnie żałować Speednet to fakt, że nie zagrali oni kolejnego spotkania na gorąco. Jesteśmy niemal przekonani, że fala po wygranej z ‘Mentalistami’ niosłaby ich jeszcze długi czas. O tym, czy przez dwa tygodnie, pewności nie mamy. Mimo to, spodziewamy się wyrównanego pojedynku, w którym o wygranej zadecyduje dyspozycja dnia.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

CTO Volley – Dream Volley

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Wydaje się, że spośród sześciu dotychczasowych rywali to właśnie drużyna Mateusza Dobrzyńskiego – Dream Volley ma wszystko do tego, by być najbardziej wymagającym przeciwnikiem dla CTO Volley. Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Nie oznacza to rzecz jasna, że Dream Volley będzie faworytem spotkania. Tym, i to zdecydowanym będzie ekipa CTO. Wracając do Dream Volley to dla graczy w szarych strojach mecz przeciwko CTO będzie dopiero trzecim spotkaniem w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta w sezonie Jesień’21. Jako, że w środowy wieczór ekipa Mateusza Dobrzyńskiego rozegra jeszcze spotkanie z Dzikami Wejherowo i będzie w tym meczu faworytem, istnieje szansa na to, że do meczu z CTO podejdą po dwóch wygranych z rzędu. Parafrazując jednak słynne powiedzonko – nie ma co dzielić skóry na żywym Dziku. Dopisywanie sobie punktów przed meczami nie wychodzi za często zbyt dobrze. Wracając do Dream Volley – gdyby gracze Mateusza Dobrzyńskiego zdobyli w środowy wieczór cztery punkty, poważnie rozważylibyśmy rozkładanie przed ich kolejnym meczem czerwonego dywanu. Z drugiej strony – z kim udowodnić swoją wartość jeśli nie z takimi tuzami? Przypomnijmy, że swego czasu Dream Volley w ‘LAS’ potrafił ogrywać bardzo silne trójmiejskie drużyny. Kto wie, może spotkanie z CTO okaże się dla nich punktem zwrotnym.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

DNV S*M*A*S*H – Chilli Amigos

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wracają Chilli Amigos. Gracze Grzegorza Walukiewicza od początku sezonu potwierdzają to, o czym mówi się od dawna, czyli że różnica poziomów pomiędzy drugą a trzecią ligą zdaje się być kolosalna. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie ‘Amigos’ zamknęli drugoligową stawkę z dorobkiem jednego punktu, podczas gdy w trzech dotychczasowych meczach sezonu Jesień’21 zdobyli komplet – dziewięciu oczek. Jeśli mówimy o różnicach poziomów nie sposób nie wspomnieć o różnicy dzielącej drużynę Chilli Amigos oraz DNV S*M*A*S*H. Jak do tej pory, drużyna z ulicy Łużyckiej w czterech dotychczasowych spotkaniach w sezonie Jesień’21 nie zdobyła ani jednego punktu. Najbliżej zrealizowania tego celu było 15 września, kiedy DNV w pierwszym secie postraszyło Wilki. Finalnie przegrali oni jednak tę partię do 19 i punktów muszą wypatrywać w innych spotkaniach. Obecnie, gracze z Gdyni muszą się naprawdę sprężyć. Sezon Wiosna’21 kończyli oni bowiem z dorobkiem pięciu oczek. W obecnym sezonie, celem postawionym przed drużynę było zdobycie większej ich liczby niż ostatnio oraz przerwanie koszmarnej passy przegranych z rzędu. Cóż, przed środowym meczem nie jesteśmy zbyt dużymi optymistami w kontekście potencjalnego wyniku drużyny DNV. Z drugiej strony, Chilli Amigos w sezonie Jesień’20 też miało zmieść z powierzchni ziemi Bombardierów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Gonito Volley – Team Spontan

Godz.: 21:30, boisko nr 1

Jako ostatnia z trzydziestu sześciu drużyn, do rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta w obecnym sezonie dołącza Team Spontan. Mało kto wie, ale ze wszystkich ekip, które kiedykolwiek zagrały w SL3, a było ich pięćdziesiąt siedem, Team Spontan zapisali się jako pierwsi. W lutym 2019 r., kiedy zaczęliśmy zapisy do pierwszego sezonu to właśnie drużyna Piotra Raczyńskiego zaufała nam jako pierwsza. Co więcej, ‘Spontaniczni’ są jednym z pięciu zespołów, które występowały w każdym z sześciu sezonów. Co ciekawe, z drużyny którą pamiętamy z Wiosny’19 zaledwie dwóch graczy ma szansę na to, by zagrać w środowym spotkaniu z Gonito. Mowa tu o kapitanie – Piotrze Raczyńskim oraz Mariuszu Skierkowskim. Wydaje nam się, że obecnie Spontan jest nieco fałszywie odbierany przez drugoligowców. Gdzie nie przystawi się ucha, drugoligowcy nie dają większych szans ‘Spontanicznym’ na namieszanie w ligowej stawce. Jako Redakcja się temu trochę dziwimy. Przypominamy, że ‘Spontaniczni’ w poprzednim sezonie zajęli wysokie – drugie miejsce, co premiowało drużynę awansem do wyższej klasy rozgrywkowej. Czy powtórzenie tego wyniku przy taki silnej konkurencji jest możliwe? Dużo będzie zależeć od początku sezonu. Pierwszym rywalem Spontana będą ‘Tygrysy’, które mimo, że przegrały swoje doczasowe trzy spotkania to jednak pokazały pazur. Kolejną kwestią, przemawiająca za tym, że Gonito ma szansę na wygraną jest to, że… przegrali oni już trzy mecze. Wydaje się, że kadra Gonito jest obecnie na tyle mocna, że zwycięstwa są kwestią czasu. Czy dojdzie do niego już w środę? O to będzie piekielnie trudno.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Speednet – Sprężystokopytni & Kitku

Godz.: 21:30, boisko nr 2

Przy okazji przedostatniego meczu Sprężystokopytnych & Kitku pisaliśmy o tym, że drużyna znalazła się w dołku. Przegrana z AVOCADO friends oraz Epo-Project sprawiła, że obecny sezon staje się powoli dla ‘Niebieskich’ koszmarem. Jak inaczej nazwać sytuację brązowego medalisty poprzedniego sezonu, który w czterech meczach nie zdołał wygrać ani razu? Wydaje się, że nie wyniki są jednak w tym wszystkim najgorsze. W trakcie meczu oraz po zakończeniu spotkania z AVOCADO dało się zauważyć, że atmosfera w drużynie, pisząc najdelikatniej jak się da – nie jest zbyt ciekawa. Wydaje się, że obecny kryzys może się w najbliższym czasie jeszcze pogłębić. Z pewnością, całej sytuacji nie pomaga fakt, że w najbliższym meczu Sprężystokopytni zmierzą się ze Speednetem. ‘Różowi’ od początku obecnego sezonu również borykają się z pewnymi problemami. Zachowajmy jednak umiar. To, że w ostatnich meczach zabrakło jednego czy drugiego gracza nie oznacza, że Speednet przestałby nagle punktować. Co ciekawe, w przeciągu najbliższych ośmiu dni, drużyna Marka Ogonowskiego rozegra aż cztery spotkania. Sprężystokopytni zdają się być zaledwie przystawką przed daniem głównym, czyli spotkaniami z Szach-Matem, EviRentem czy Volley Gdańsk. Jako, że kalendarz jest dość napięty, a ekipa ma braki kadrowe, do drużyny INTERMARINE Speednetu dołącza znany z trójmiejskich parkietów – Sławomir Janczak. Bez wątpienia gracz ten będzie realnym wzmocnieniem drużyny.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Bombardierzy – Chilli Amigos

Godz.: 21:30, boisko nr 3

Każda drużyna ma przeciwników, z którymi mają koszmarne wspomnienia. Dla reprezentacji Polski w siatkówce tym przeciwnikiem są Słoweńcy. Dla reprezentacji piłkarzy – niemal każdy. Dla Chilli Amigos taką drużyną są Bombardierzy. Aby zrozumieć, o czym mówimy, cofnijmy się do sezonu Jesień’20. Mniej więcej w środku października wydawało się, że kwestia mistrzowskiego tytułu w trzeciej lidze rozstrzygnie się pomiędzy MiszMaszem a Chilli Amigos. 21 października dokładnie na tym samym boisku (nr 3) doszło do pojedynku pomiędzy Chilli a Bombardierami. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy drużynę Grzegorza Walukiewicza jako murowanego faworyta do wygrania za komplet punktów. Dość nieoczekiwanie, spotkanie w stosunku 2-1 wygrali jednak Bombardierzy, którzy podeszli do niego bez zważania na sportową rangę ‘Papryczek’. Ostatecznie, do końca sezonu Amigos pogubili jeszcze sporo punktów, ale zła passa rozpoczęła się właśnie od Bombardierów. W obecnym sezonie ‘Papryczki’ rozpoczęły sezon idealnie. W trzech dotychczasowych spotkaniach Chilli sięgnęło po komplet punktów i zgodnie z oczekiwaniami graczy w czerwonych strojach – wyrastają oni na jednego z głównych kandydatów do podium rozgrywek. Czy w środowy wieczór historia zatoczy koło i Bombardierzy ponownie pokrzyżują plany swoim przeciwnikom? Mimo, że ekipa Dawida Piankowskiego rozpoczęła sezon od dwóch przegranych to zdaje się, że jakościowo ich gra wygląda lepiej niż miało to miejsce rok temu. Czy Bombardierzy zdołają potwierdzić te słowa w środowy wieczór?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

MATCHDAY #9

Przed wtorkowymi spotkaniami wydawało się, że wszystkie mecze potoczą się według typów Redakcji. Tyle teoria. W praktyce musimy zaakcentować kapitalną formę Oliwy Team, która wygrała spotkanie z faworyzowaną drużyną Hydry TSS. Ponadto, dość nieoczekiwanie pierwszy punkt w sezonie zdobyła drużyna Kraken Team. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier!

Hydra TSS Gdańsk – Volley Kiełpino 3-0 (23-21; 21-13; 21-13)

Zwycięzców, a w szczególności tych, którzy zgarniają komplet punktów nie wypada sądzić. Mimo to entuzjazm po spotkaniu z Volley Kiełpino, mając w pamięci to, co wydarzyło się w pierwszym secie, był dość umiarkowany. Nawiązując do słów z zapowiedzi meczowej na oficjalnym profilu drużyny Hydra TSS Gdańsk, spotkanie z Volley Kiełpino miało być puszczane dzieciom na dobranockę. Cóż, mamy nadzieje, że wszyscy Rodzice z Siatkarskiej Ligi Trójmiasta zrobili inaczej. W innym przypadku dzieci, oglądając pierwszego seta, mogły mieć w nocy koszmary, co z kolei sprawiłoby, że nierozważni Rodzice musieliby zmieniać rano pościel. W pierwszym secie to Volley Kiełpino przez bardzo długi fragment prezentował się lepiej. Początek meczu rozpoczął się od prowadzenia zawodników z Kiełpina (5-1). Mimo, że w dalszej części Hydra zdołała wyrównać (7-7), dalej prowadzili grę. Sytuacja odmieniła się w końcówce, w której rozgrywający Hydry dołożył kolejny blok w obecnym sezonie i Hydra miała piłkę setową (20-18). Gdy wydawało się, że zaraz drużyny zmienią strony, trzy punkty z rzędu zdobyli gracze z Kiełpina (20-21) i wydawało się, że to oni zakończą seta wygraną. W końcówce dwoma atakami z rzędu popisał się jednak aktywny w spotkaniu – Kacper Wesołowski i Hydra ostatecznie wygrała seta do 21. Drugi oraz trzeci set nie przyniosły już wielkich emocji. Faworyt zagrał w końcu tak, jak na faworyta przystało i pewnie wygrał oba sety do 13. Tak jak pisaliśmy – zwycięzców się nie sądzi, jeśli chcecie przeczytać osąd gry Hydry we wtorkowy wieczór zapraszamy do podsumowania meczu z Oliwą. Na koniec słówko o Volley Kiełpino. Jeśli drużyna Fabiana Polita w pozostałych meczach będzie prezentować się tak, jak w pierwszym secie z Hydrą to o ich formę można być spokojnym.

Port Gdańsk – DNV S*M*A*S*H 3-0 (27-25; 21-14; 21-13)

Mecz przeciwko drużynie DNV S*M*A*S*H miał być zaledwie przystawką przed głównym daniem, które miała godzinę później skonsumować drużyna Portu Gdańsk. Jakby nie patrzeć, ekipa z doków mierzyła się z rywalem, który nie wygrał w SL3 od ponad 20 spotkań. Co więcej, w obecnym sezonie gracze DNV nie zdobyli ani jednego punktu. Jak zapewniała w wywiadzie przedmeczowym zawodniczka DNV S*M*A*S*H – Alina Tumidajewicz, przyjdzie taki dzień, w którym zza chmur wyjdzie słońce. Trzeba to napisać wprost – w pierwszym secie drużyna DNV S*M*A*S*H zagrała zdecydowanie najlepszą siatkówkę w obecnym sezonie. Od samego początku gra obu ekip była niezwykle wyrównana. Dość powiedzieć, że maksymalna przewaga, jaką jedna z drużyn osiągnęła w secie była zaledwie dwupunktowa. W końcówce, przy piłce setowej dla Portu doszło do kuriozalnej sytuacji, w której jeden z graczy, w tracie zagrywki rywali podszedł do trybuny zaglądając do swojej torby. Na szczęście obyło się bez przykrych konsekwencji. Mimo tego, po kilku piłkach setowych obu drużyn, z wygranej partii cieszyli się gracze z doków. Trzeba jednak przyznać, że była to naprawdę udana partia DNV. Kolejne odsłony nie były już tak wyrównane i emocjonujące. Port Gdańsk wygrał je dość gładko do 14 oraz 13. Bardzo dobre zawody rozegrali Karol Polanowski oraz debiutujący w obecnym sezonie – Tomasz Bobcow. Obaj Ci gracze zakończyli zawody z piętnastopunktowym dorobkiem.

ZCP Volley Gdańsk – BES-BLUM Nieloty 3-0 (21-18; 21-17; 23-21)

Szczerze powiedziawszy – baliśmy się o Nielotów. Nie wiemy czy wiecie, (mamy nadzieję, że nie) jak to jest, kiedy na bliskie Wam osoby spada pasmo niekończących się nieszczęść, podczas których zastanawiacie się, jak oni sobie z tym wszystkim poradzą? Dokładnie takie myśli mieliśmy od kilku dni w kontekście drużyny BES-BLUM Nieloty. Drużyna ‘Pingwinów’ przystąpiła do spotkania z ZCP Volley Gdańsk tuż po bardzo dotkliwej porażce, która odbiła się szerokim echem w trójmiejskim światku siatkarskim. Nie jest łatwo po czymś takim wyjść na mecz z kolejnym faworytem do mistrzowskiego tytułu i zagrać bardzo dobre spotkanie. Jesteśmy niemal przekonani, że na dziesięć drużyn, dziewięć zareagowało by gorzej, niż zrobiła to ekipa Nielotów. Nie wiemy, czy przed meczem, w samochodach było pite z żółtych puszek, ale Nieloty pokazały prawdziwą moc z charakterem. Owszem, drużyna ‘Pingwinów’ przegrała spotkanie 0-3, ale po meczu mogli schodzić z parkietu z podniesionymi głowami dziobami. Pisząc ostatnie zdanie mówimy całkiem serio. Po trzecim secie, w którym Nieloty stanęły przed ogromną szansą na wygranie partii, zdaje się, że dość poważny błąd popełnił sędzia prowadzący zawody. W efekcie przyznania punktu drużynie ZCP Volley Gdańsk, BES-BLUM stracił szansę na jeden punkt w meczu. Nie wiemy, jaki próg bólu mają pingwiny, ale strata tego punktu mogła ich naprawdę zaboleć. ZCP Volley Gdańsk, mimo że z problemami to wygrywa piąte spotkanie z rzędu w stosunku 3-0 i melduje się na pierwszym miejscu w ligowej tabeli. Od kilku spotkań, w paru setach były jednak poważne sygnały ostrzegawcze. Jeśli w grze ZCP się coś nie zmieni, to kwestią czasu jest to, kiedy stracą oni punkty.

Volley Gdańsk – BES-BLUM Kraken Team 2-1 (21-17; 18-21; 21-18)

Nie ukrywamy, że tego to się nie spodziewaliśmy. Miało być gładko, miało być przyjemnie, miało być ‘bez lipy’ a tymczasem Volley Gdańsk dość niespodziewanie stracił jeden punkt w meczu z BES-BLUM Kraken Team. W zapowiedzi przedmeczowej pokusiliśmy się nawet o stwierdzenie, że bardziej prawdopodobne od wygrania Krakena jest pojechanie nad jeziorko i zobaczenie potwora z Loch Ness. Cóż, potwór wychylił na chwilę łeb (w drugim secie), ale zanim zdążyliśmy wyjąć aparaty, aby to uwiecznić, schował się pod taflą wody. Zostawiając już nasze złote myśli z boku. Pierwszy set był dość wyrównanym pojedynkiem do stanu 13-12. Po ataku oraz dwóch asach serwisowego środkowego – Michała Pysza, Volley Gdańsk wyszedł na prowadzenie 18-12 i kwestia tego, kto wygra w pierwszej partii, była rozstrzygnięta. Od początku drugiego seta zanosiło się na to, że Volley – jak to ma w zwyczaju – pozwoli rywalom rozwinąć skrzydła i wygrać partię. Nie ma co umniejszać graczom Krakena, dla których był to zdecydowanie najlepszy mecz w sezonie Jesień’21. Podopieczni Ryszarda Nowaka od początku partii wyszli na prowadzenie (5-3). W drugiej części seta, po ataku wspomnianego wcześniej kapitana było już 16-13 i po chwili Robert Skwiercz, skutecznym atakiem zakończył drugą partię, co sprawiło z kolei, że Kraken zdobył pierwszy punkt w sezonie. Taki wynik nie zaspokoił drużyny BES-BLUM, która wyszła na trzeciego seta z myślą o wygranej. W końcówce ostatniej partii, na tablicy wyników było 18-18. O zwycięstwie w meczu zadecydował element zagrywki. Na zepsutą zagrywkę Krakena, dwoma asami serwisowymi odpowiedział nowy gracz w drużynie Volley Gdańsk – Łukasz Jurczyk i szósty, bezpośredni pojedynek obu drużyn przeszedł do historii.  

Hydra TSS Gdańsk – Oliwa Team 1-2 (13-21; 19-21; 21-15)

Jako, że przy okazji pierwszego meczu Hydry, parafrazowaliśmy słowa z oficjalnej zapowiedzi profilu tej drużyny, tym razem nie mogło być inaczej. Z wspomnianą zapowiedzią meczu nie sposób się nie zgodzić. Na profilu napisano bowiem, że mecz z Oliwą nie będzie horrorem i co do tego nie mamy wątpliwości. Trzymając się nomenklatury – był to dramat. Ok, być może jesteśmy zbyt surowi w naszych osądach, ale odpowiedzmy sobie wprost. Czyż podobne myśli nie kłębią się w głowach graczy Hydry (których notabene jest 11)? Powiedzmy sobie wprost. Jako Redakcja, kiedy drużyna zagra topowe spotkanie to o tym piszemy. Kiedy zagrają słabo jak we wtorkowy wieczór to również nie zamierzamy zakłamywać rzeczywistości. Symptomy tego, że nie jest to perfekcyjny dzień Hydry otrzymaliśmy już w trakcie spotkania z Volley Kiełpino. Mecz z Oliwą był tylko potwierdzeniem. Finalnie w spotkaniu z graczami Dawida Karpińskiego bestia poślizgnęła się na Oliwce i zaliczyła glebę. W opisie meczu skupmy się jednak na graczach z serca Gdańska. Nie wiemy, czy zgodzą się z nami sami zawodnicy, ale mecz przeciwko Hydrze był najlepszym spotkaniem Oliwy od 22 czerwca, kiedy to ograli drużynę Nielotów. Z drugiej strony zastanawiamy się, czy nie był to ich najlepszy mecz w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta ever. Ależ we wtorkowy wieczór to żarło. Przykładowo, Maciej Pochyluk będzie się śnił graczom Hydry przez co najmniej kilkanaście dni. Właśnie o takich indywidualnych występach zwykło się mówić w kontekście dnia konia. Podsumowując. Mimo, że w zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy, że to Hydra jest zdecydowanym faworytem spotkania to nie umknęła nam dobra dyspozycja Oliwy w obecnym sezonie. Ta we wtorkowy wieczór została udowodniona w najlepszy z możliwych sposobów. Brawo Panowie za wytrwałość. Jak widać, opłaca się czekać.

Port Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk 1-2 (15-21; 21-15; 19-21)

Szkoda, że w podsumowaniu pomeczowym nie możemy się skupić na wydarzeniach stricte sportowych. Mimo, że było to naprawdę dobre i wyrównane spotkanie to zostało to przykryte przez coś, czego nienawidzimy i czego nie chcemy oglądać. Zanim mecz się w ogóle rozpoczął, na przedmeczowej rozgrzewce kontuzji łydki nabawił się kapitan ACTIVNYCH Gdańsk – Artur Kurkowski. Pod koniec meczu z kolei, koszmarną kontuzję stawu skokowego odniósł z kolei lider Portu Gdańsk – Karol Polanowski. Jak zauważył rozgrywający ACTIVNYCH, łącząc obie drużyny w jedną mielibyśmy gotową nazwę – ‘Kontuzjovani Gdańsk’. Pisząc całkiem serio mamy nadzieję, że obaj Ci gracze dołączą szybko do swoich zespołów. Jeśli chodzi o samo spotkanie to zaczęło się ono zgodnie z predykcjami Redakcji. W pierwszej odsłonie to ACTIVNI prowadzili grę. O ile pierwsza część seta była w miarę wyrównana to w drugiej części ACTIVNI zdołali wyjść na prowadzenie (18-13) i finalnie wygrali go do 18. W drugiej partii inicjatywę przejął Port. Mimo, że ACTIVNI byli zdecydowanym faworytem – ‘Portowcy’ mówiąc kolokwialnie mieli to gdzieś. Gracze w granatowych koszulkach wyszli na prowadzenie 13-7, co pozwoliło im na kontrolę seta do samego końca. Finalnie, drużyna z doków po świetnej grze wygrała do 15. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set. Kto wie, jak by się on potoczył, gdyby nie sytuacja przy stanie 15-15. To właśnie wtedy wspomnianej wcześniej kontuzji nabawił się Karol Polanowski. Portowcy przez chwilę rozważali czy dokończyć spotkanie, ale ostatecznie wyszli na parkiet i po zaciętej końcówce musieli uznać wyższość swoich rywali.

Zmieszani – Letni Mental 3-0 (21-16; 21-13; 21-9)

Piąte spotkanie, piąte zwycięstwo, piąty komplet punktów. Czy można wyobrazić sobie lepszy początek sezonu? Obecny wynik Zmieszanych jest doprawdy imponujący. Na chwilę obecną podobnym wynikiem może pochwalić się jedynie drugoligowe ZCP Volley Gdańśk. Do grona tych drużyn ma co prawda szansę dobić kilka innych ekip, ale nie zmienia to faktu, że obecnie jesteśmy świadkami kapitalnej gry drużyny Edyty Woźny. Można wygrać raz, można drugi. Wygrać jednak pięć spotkań do 0 jest już sztuką. Po raz kolejny przestrzegamy jednak Zmieszanych przed hurraoptymizmem. Poprzedni sezon był niemal identyczny. Pięć wygranych, a następnie obniżka formy. W kolejnych meczach Zmieszani zmierzą się z ‘Portowcami’ oraz DNV S*M*A*S*H. Już teraz wiemy, że w obu tych meczach będziemy stawiali na 3-0 dla ekipy Edyty Woźny. Jeśli by się tak wydarzyło to mikstowy skład miałby niemal drogę ekspresową do podium rozgrywek. Jeśli chodzi o samo spotkanie to wiedzieliśmy ‘kto rządzi w kurniku’. Bezdyskusyjnym faworytem meczu byli gracze Edyty Woźny. O ile w pierwszym secie ‘Mentaliści’ wyglądali jeszcze po japońsku (jako-tako), tak z czasem przewaga Zmieszanych była coraz bardziej przekonująca. W drugim secie Zmieszani ograli swoich rywali do 13. Jeszcze bardziej surowi byli w ostatniej odsłonie kiedy ogolili ich do 9. Kolejne, kapitalne spotkanie rozegrał środkowy Artur Maksimov, który dołożył pięć bloków i jest zdecydowanym liderem w klasyfikacji najlepiej blokujących graczy trzeciej ligi.

Epo-Project – Sprężystokopytni & Kitku 2-1 (21-16; 15-21; 21-18)

‘Duma Żukowa’ przystępowała do spotkania z bilansem dwie wygrane oraz dwie porażki. Biorąc pod uwagę predykcje Redakcji przed rozpoczęciem sezonu, wynik taki można było odebrać jako niezły. Nie ukrywamy, że Redakcji wydawało się, że po dłuższej przerwie oraz tułaczce bez sukcesów, drużyna Epo-Project nie zwojuje raczej pierwszej ligi. Piąty pojedynek w sezonie SL3, z drużyną Sprężystokopytnych zdawał się być kluczowy. Albo ekipa poszłaby w górę i powalczyła o grupę mistrzowską, albo przegrałaby pojedynek i osunęła się w tabeli. W zapowiedziach meczowych wskazywaliśmy, że to właśnie Epo-Project będzie faworytem. Co ciekawe, nasz Ekspert – Maciej Kot wskazał, że Epo wygra to spotkanie w stosunku 3-0, czym wywołał niemałe poruszenie. Początek meczu był bardzo wyrównany. Jako pierwsi na trzypunktowe prowadzenie wyszli gracze z Żukowa (13-10). Trzypunktowa przewaga pozwoliła Epo na kontrolowanie boiskowych poczynań i wygranie pierwszej partii do 16. W drugiego seta lepiej weszli Sprężystokopytni. Po ataku Maćka Wysockiego ‘Niebiescy’ prowadzili 15-10 i spokojnie dowieźli wygraną do końca. O wygranej w meczu musiała zadecydować ostatnia odsłona. Trzeci set rozpoczął się podobnie jak dwa pierwsze – od wyrównanej walki. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gracze Epo-Project. Po dotknięciu siatki jednego ze Sprężystokopytnych, Epo prowadziło 10-7 i mimo wyrównanej końcówki, prowadzenia nie wypuścili do samego końca. Po spotkaniu, Epo melduje się na drugim miejscu w ligowej tabeli. Jeśli chodzi o Sprężystokopytnych to notują oni czwartą porażkę z rzędu. Mimo to, we wtorkowy wieczór zobaczyliśmy całkiem niezłą grę w ich wykonaniu.

Wilki Północy – Team Looz 0-3 (13-21; 10-21; 17-21)

Po godzinie 21:00 do swojego piątego spotkania w sezonie Jesień’21 przystąpili gracze Team Looz. Jak do tej pory, ‘Czarne koszule’ wygrały trzy spotkania oraz zanotowały jedną porażkę. Mecz z Wilkami był zatem dla nich kluczowy. Jako, że margines błędu w trzeciej lidze zdaje się być naprawdę mały, ‘Czarni’ potrzebowali we wtorek kompletu punktów. Mecz rozpoczął się od wyrównanej walki obu drużyn (9-9). Z każdą piłką wataha jednak słabła i druga część seta należała zdecydowanie do Team Looz, którzy zaczęli zdobywać taśmowo punkty, przy czym trzeba sobie powiedzieć wprost – Wilki postanowiły pójść im w sukurs, oddając kilka piłek za darmo. Ostatecznie, pierwszy set zakończył się zwycięstwem faworyzowanej drużyny 21-13. Jeszcze lepiej Team Looz poradził sobie w drugim secie. Wyglądali na gości, na których wycie wilków nie robi żadnego wrażenia. Od początku drugiego seta na karuzelę te sympatyczne zwierzątka zabrali Tomasz Swęda wraz z Mateuszem Michalskim. Cóż, miała być miła przejażdżka, a pod koniec Wilkom zbierało się już na wymioty. Finalnie set zakończył się wygraną Looz do 10. O niebo lepiej Wilki zaprezentowały się w trzecim secie. Co więcej, przez długi fragment wydawało się, że w spotkaniu dojdzie do podziału punktów. Mimo tego, że Wilki prowadziły już 17-13 to w końcówce zamiast sami zdobyć cztery punkty, pozwolili rywalom na zdobycie ośmiu. Niebywałe.