Dzień: 2021-09-17

Zapowiedź – MATCHDAY #8

Przed nami ostatni dzień meczowy w trzecim tygodniu rozgrywek. Kolejne dwa spotkania rozegra ekipa CTO Volley, która zmierzy się z mającymi swoje problemy drużynami BES-BLUM Nieloty oraz Prometheus. Ponadto,  w elicie o przełamanie złej passy powalczą Sprężystokopytni oraz AVOCADO. Zapraszamy za zapowiedź piątkowej serii gier!

Sprężystokopytni & Kitku – AVOCADO friends

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Emocje, które towarzyszą w ostatnim czasie drużynom Sprężystokopytnych oraz AVOCADO, można przyrównać do prawdziwego rollercoastera. Ostatnie miesiące, w obu ekipach to skrajne uczucia. Z jednej strony wielka radość i lewitowanie nad ziemią. Z drugiej strony spore problemy. Piątkowy wieczór sprowadza się jednak do wspólnego mianownika, w którym obie ekipy przystąpią do spotkania w niezbyt ciekawych nastrojach. Jeśli chodzi o drużynę Sprężystokopytnych to po fantastycznym poprzednim sezonie, w którym ekipa Maćka Kota zajęła miejsce na podium przyszły tzw. ‘chude czasy’. Po odejściu kilku graczy, Sprężystokopytni zachowują się tak, jak po odejściu partnera życiowego. Wydaje się, że minie trochę czasu, zanim S&K stanie na nogi. Przypadek AVOCADO friends również jest dość ciekawy. Przypomnijmy, że drużyna w poprzednim sezonie przez długi czas zawodziła. Końcówka sezonu sprawiła jednak, że ‘Weganie’ utrzymali się w lidze. Na inaugurację obecnego sezonu, drużyna Arka Kozłowskiego wygrała z Krakenem i zagrała świetne spotkanie z EviRentem. Po nim przyszły jednak dwie porażki, w konsekwencji, których drużyna ‘Wegan’ spadła z pierwszego miejsca w tabeli na szóste. Gdyby w piątkowy wieczór, ekipa AVOCADO ponownie przegrała to morale drużyny spadłyby do bardzo niskiego poziomu. Z drugiej strony analogiczną sytuację mają ich przeciwnicy, a któraś z drużyn musi jednak przegrać. Podsumowując, naszym zdaniem, nieznacznie większe szanse na zwycięstwo mają gracze AVOCADO friends.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

CTO Volley – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Po dwóch tygodniach przerwy, do ligowych zmagań wraca wielki faworyt drugiej ligi – drużyna CTO Volley. Fakt, że drużyna ostatnie spotkanie w SL3 rozegrała 1 września nie oznacza, że ‘Oranje’ przez ten czas próżnowali. ‘Pomarańczowi’ w miniony weekend, podobnie jak drugoligowy MPS Volley czy pierwszoligowy Speednet wzięli udział w silnie obsadzonym turnieju Mazury Cup i co więcej, wygrali wszystkie mecze, łącznie z finałowym bez straty choćby seta. Rozumiemy, że nie wszyscy mogą zdawać sobie sprawę z rangi wspomnianego turnieju, ale pokonanie w nim MPS czy pierwszoligowego Speednetu dość jasno obrazuje kierunek, w którym ‘Pomarańczowi’ zmierzają w sezonie Jesień’21. Do zakończenia ligi drużynie CTO pozostało jedenaście spotkań. Pierwszym przystankiem w kierunku mistrzostwa będzie drużyna BES-BLUM Nieloty. Nie jest tajemnicą, że obecnie ‘Pingwiny’ przeżywają pewnego rodzaju kryzys. Ba, moglibyśmy pokusić się nawet o stwierdzenie, że patrząc pod kątem psychologicznym, znaleźli się oni w najgorszym momencie od kiedy, przed sezonem Jesień’20, przystąpili do Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Starsi kibice, a przede wszystkim sami gracze Nielotów doskonale pamiętają, że nie zawsze było tak smutno. Były momenty również piękne jak ten, w którym po kapitalnym spotkaniu ‘Pingwiny’ pokonały w decydującym o trzecim miejscu spotkaniu drużynę Dream Volley. Radość po tamtym spotkaniu była jednym z obrazków, których nie zapomnimy przez długi czas. Czy graczom BES-BLUM przyjdzie jeszcze kiedykolwiek przeżyć je powtórnie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

MPS Volley – Dziki Wejherowo

Godz.: 19:30, boisko nr 2

W piątkowy wieczór, po 11 dniach przerwy, na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta wraca drużyna MPS Volley. Podobnie, jak miało to miejsce w przypadku CTO, o czym wspominaliśmy, MPS w tym czasie nie próżnował. Gracze Jakuba Nowaka wzięli bowiem udział w turnieju Mazury Cup, w którym zajęli finalnie drugie miejsce, ulegając w finale drużynie CTO. Dla ekipy MPS-u turniej miał również nieciekawe konsekwencje, bowiem obecnie drużyna zmaga się z różnego rodzaju problemami kadrowymi wynikającymi z kontuzji lub absencji poszczególnych zawodników. Mecz z Dzikami będzie dla ‘Białych’ trzecim spotkaniem w sezonie Jesień’21. Poprzednie dwa zakończyły się co prawda zwycięstwami Miłośników Piłki Siatkowej, ale na pięknym wizerunku graczy w białych trykotach pojawia się rysa, związana z przegraną jednego seta z zawodnikami z Kiełpina. Z drugiej strony, stracony punkt na tak wczesnym etapie sezonu może podziałać na drużynę bardzo mobilizująco i gracze MPS nie będą podchodzić do spotkania na ‘wyjebce’. Jeśli chodzi o ich piątkowych rywali – drużynę Dzików to gracze z Wejherowa, jako jedyna ekipa w ligowej stawce będą mieli na rozkładzie trzech faworytów do awansu. Mowa tu o CTO, ZCP oraz MPS. W dwóch pierwszych spotkaniach, Dziki zaprezentowały się naprawdę dobrze. O tym, czy podobnie będzie w piątkowy wieczór, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Speednet – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 20:30, boisko nr 2

W ostatnim czasie w obozie ‘Programistów’ działo się naprawdę sporo. Drużyna Marka Ogonowskiego wzięła udział w turnieju Mazury Cup, gdzie zajęła wysokie trzecie miejsce. Co ciekawe, w półfinale, Speednet odpadł z inną drużyną z SL3 – CTO Volley, która jak się później okazało, wygrała cały turniej. Dyspozycja ‘Programistów’ w całym turnieju była jednak na tyle dobra, że pozwala to patrzeć w przyszłość z optymizmem. Nie ma co ukrywać, że szalenie ambitnym celem Speednetu w obecnym sezonie jest wygranie całej ligi. Jeśli planu tego nie uda się zrealizować to wydaje się, że miejsce poza podium gracze w ‘Różowych’ trykotach odebraliby jako sportową porażkę. Jako Redakcja uważamy, że zrealizowanie planu Speednetu jest zadaniem bardzo ambitnym, ale nie szalonym. Tak, jak wielokrotnie wspominaliśmy, poprzedni sezon pokazał, że gracze Marka Ogonowskiego są w stanie wygrać z każdym. Z pewnością, w realizacji założonego scenariusza nie pomaga fakt, że na inaugurację drużyna Speednetu przegrała z Epo-Project. Przypominamy jednak, że Speednet rozkręca się z czasem. Trzecim rywalem ‘Programistów’ będzie ekipa BES-BLUM Kraken Team, która po rocznej przerwie w ligowych zmaganiach wciąż nie może otrząsnąć się po powrocie na parkiety SL3. Drużyna Ryszarda Nowaka przegrała dotychczasowe trzy spotkania, nie zdobywając przy tym choćby jednego oczka. Jako, że z ligi spadają bezpośrednio dwie drużyny, a trzecia gra w barażu, sytuacja ta sprawia, że Kraken może czuć się obecnie równie komfortowo, co osoba z dziurami w skarpecie na domówce.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

CTO Volley – Prometheus

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Drugim rywalem drużyny CTO Volley w piątkowy wieczór będzie drużyna dowodzona przez Mykolę Pocheniuka – Prometheus. Dla ‘Niebieskich’ mecz przeciwko CTO Volley będzie już piątym spotkaniem w sezonie Jesień’21. Jak do tej pory, drużyna odniosła jedno zwycięstwo oraz zanotowała aż trzy porażki. Biorąc pod uwagę to, że w poprzednim sezonie Prometheus w trakcie trzynastu spotkań przegrał cztery razy, przez co finalnie zajął wysokie czwarte miejsce, wynik z obecnego sezonu można uznać za rozczarowanie. Rozumiemy, że w dotychczasowych spotkaniach drużyna rywalizowała z faworyzowanymi ZCP Volley czy Hydrą TSS Gdańsk, ale porażki z BH Rent MiszMasz nie jesteśmy w stanie ‘obronić’. Gdy dołożymy do tego pewne problemy kadrowe, z którymi boryka się w ostatnim czasie ekipa z Ukrainy to wychodzi nam na to, że powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu będzie niezwykle trudnym zadaniem. W roli strażaka, gaszącego pożar z obsadą środka, w ostatnim czasie do drużyny dołączył Michał Jasnoch. Dodatkowo, drużyna sięgnęła po byłego gracza Range Soft – Antona Kheruvimova. Mimo to, gracze Prometheus dość nieoczekiwanie przegrali spotkanie z MiszMaszem. Czy wobec tego, przed piątkowym wieczorem mogą oni liczyć na cud i punkty w rywalizacji z CTO? Szansa na to jest naprawdę mała, ale skoro inny z faworytów – MPS mógł zgubić punkty z Volley Kiełpino to kto wie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Zmieszani – Wilki Północy

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Środowy wieczór sprawił, że obie drużyny przystąpią do piątkowego starcia w świetnych nastrojach. Ekipa Zmieszanych w dobrym stylu wygrała spotkanie z Bombardierami, dzięki czemu, po trzech spotkaniach są liderem trzeciej ligi z kompletem punktów na koncie. Pisaliśmy o tym przy okazji zapowiedzi środowego spotkania, ale się powtórzymy. Pamiętamy bowiem doskonały początek sezonu Zmieszanych w poprzednim sezonie. Jesteśmy przekonani, że ekipa Edyty Woźny wyciągnęła z tamtej lekcji odpowiednie wnioski i tym razem zrobią wszystko, aby uniknąć podobnego scenariusza. Czwartym rywalem ekipy Edyty Woźny będzie drużyna Wilków Północy. Mimo, że obie drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta spotkają się po raz pierwszy, nie oznacza to, że poszczególni gracze się nie znają. Wspomniana kapitan oraz Darek Suchwałko z Wilków występowali bowiem w jednej drużynie w Lidze Rodziców. Z pewnością gracze ci zrobią wszystko, aby pomóc swoim ekipom w rozpracowaniu najbliższych rywali. Potencjalnie, możemy być świadkami ciekawego meczu. Wilki Północy po nieudanym początku sezonu, w środowy wieczór odnieśli dwa zwycięstwa. O ile wynik meczu z drużyną DNV nie był dla nikogo zaskoczeniem, tak wygrana z Niepokonanymi PKO Bank Polski sprawia, że Zmieszani muszą podejść do najbliższego rywala ze stosownym szacunkiem. Czy ekipę Wilków, w piątkowy wieczór będzie stać na sprawienie niespodzianki i ogranie swojego rywala?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

MATCHDAY #7

Za nami siódma seria gier. ‘Siódemka’ okazała się szczęśliwa dla Hydry TSS Gdańsk, która wygrała dwa spotkania, nie tracąc przy tym punktu. Na drugim biegunie, po czwartkowych meczach znalazła się z kolei trzecioligowa Craftvena, która w słabym stylu przegrała z Portem oraz Team Looz. Zapraszamy na podsumowanie środowej serii gier!

Hydra TSS Gdańsk – BH Rent MiszMasz 3-0 (21-11; 21-12; 21-15)

O godzinie 20:00 zmierzyły się ze sobą drużyny, które w obecnym sezonie nie zaznały jeszcze smaku porażki. Hydra TSS Gdańsk na inaugurację ograła ekipę Prometheus, natomiast BH Rent MiszMasz uporał się z faworyzowanymi drużynami jak BES-BLUM Nieloty oraz, podobnie jak Hydra – z Prometheusem. Przed spotkaniem Redakcja ucięła sobie pogawędkę z kapitanem MiszMaszu mówiąc, że po raz kolejny w roli faworyta stawiamy przeciwników MiszMaszu. Otwartą kwestią pozostawało  to, czy ‘Hotelarze’ znów ‘na przekór’ wygrają czy jednak, w myśl zasady ‘do trzech razy sztuka Redakcji uda się wytypować prawidłowo zwycięzcę meczu. Początek meczu należał do Hydry, która szybko wyszła na prowadzenie (9-4). Kilkupunktowa przewaga z czasem stawała się coraz większa (15-8) i stało się jasne, że w pierwszym secie, drużynie Sławka Kudyby krzywda się nie stanie. Drugi set, dzięki punktowym akcjom tercetu Ziółkowski, Grabowski, Grajewski rozpoczął się od prowadzenia Hydry (6-3). Podobnie jak miało to miejsce w pierwszej odsłonie, faworyzowana ekipa powiększyła po chwili swoje prowadzenie i finalnie wygrała seta do 12. Ostatnia odsłona rywalizacji była nieco bardziej wyrównana z naciskiem na nieco. Trzeba przyznać, że w perspektywie całego spotkania MiszMasz wydawał się drużyną, która nie ma argumentów do tego, by zrobić krzywdę swoim rywalom. Jakkolwiek brutalnie nie zabrzmi to dla ‘Hotelarzy’, ale jakość w czwartkowy wieczór była po stronie Hydry i nie ma co z tym faktem polemizować.

Eko-Hurt – AVOCADO friends 2-1 (17-21; 21-13; 21-18)

Trzecim rywalem ‘Hurtowników’ w sezonie Jesień’21 była drużyna AVOCADO friends. Poprzednie dwa spotkania, w których rywalami było Epo-Project oraz Bes-Blum Kraken, drużyna Konrada Gawrewicza wygrała. Czwartkowa rywalizacja miała być zatem potwierdzeniem dobrej dyspozycji, o której pisaliśmy jakiś czas temu. Pierwszy set, dość nieoczekiwanie rozpoczął się jednak zdecydowanie lepiej dla ‘Wegan’, którzy bardzo szybko objęli prowadzenie (5-1). Graczom w białych trykotach nie pomogła nawet przerwa techniczna, wzięta przy stanie 11-5 dla ‘Wegan’.  Mimo, że z czasem Eko-Hurt zdołał się zbliżyć do rywala na jeden punkt (15-14) to jednak końcówka należała do drużyny AVOCADO (21-18. Dwa finalne ciosy w secie zadał nieco ‘odkurzony’ w ostatnim czasie Marcin Makurat. Drugi set rozpoczął się zdecydowanie lepiej dla Eko-Hurt. Po kilku punktowych atakach Pawła Dawczaka, ‘Biali’ prowadzili już 9-4. Od  tego momentu Eko-Hurt przejął absolutną kontrolę nad tym, co działo się w trakcie seta i spokojnie wygrali go do 13. Najciekawiej w trakcie meczu było w trzecim secie. Partię tę lepiej rozpoczęli ‘Weganie’, którzy po dwóch skutecznych atakach objęli prowadzenie (6-3). Mimo, że w pewnym momencie AVOCADO wygrywało już czteroma oczkami (10-6) to po chwili na prowadzenie wyszli mistrzowie SL3 w sezonie Jesień’20 (13-12). Po wyrównanym fragmencie, Eko-Hurt postawiło kropkę nad ‘i’ i mogło cieszyć się z trzeciej wygranej z rzędu w sezonie Jesień’21. Ich rywale z kolei, po spotkaniu mogą czuć rozczarowanie. W czwartkowy wieczór było naprawdę blisko do sprawienia niespodzianki.

Craftvena – Port Gdańsk 0-3 (8-21; 6-21; 16-21)

Oj, opisy dwóch spotkań, które rozegrała w czwartkowy wieczór drużyna Craftveny z pewnością nie będą tymi, które gracze Bartka Zakrzewskiego będą z wypiekami wspominać, opowiadając o nich swoim wnukom. Z drugiej strony, zaczerwienione lica mogą pojawić się graczom Craftveny, ale raczej ze wstydu. Na sześć rozegranych w czwartkowy wieczór setów aż w czterech Craftvena nie zdołała ugrać dwucyfrowej liczby punktów, co jest czymś tak abstrakcyjnym, że nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć. Co więcej, sami też nie mamy powodów do dumy, bo spotkanie Craftveny z Portem anonsowaliśmy jako najciekawsze wydarzenie czwartkowej serii gier. Historycznie bowiem, spotkania pomiędzy obiema drużynami stały na wyrównanym i wysokim poziomie. W czwartek również mieliśmy do czynienia z dwiema wysokimi rzeczami. Pierwsza to forma ‘Portowców’, druga zaś to rozmiary porażki. Pisaliśmy to już kiedyś, ale dyspozycja, którą zaprezentowali w czwartek gracze Craftveny sprawia, że poważnie zadrżałaby nam ręka przy oddaniu na nich typu, gdyby rywalem okazała się reprezentacja dzieci z Bullerbyn. Owszem, w jakimś stopniu Craftvenę można wytłumaczyć tym, że grają nowym systemem czy tym, że w czwartek zabrakło lidera drużyny – Daniela Kanieckiego. Wytłumaczyć jednak tego, że niespełna dwa miesiące temu z Craftveną musiały się liczyć drużyny w grupie mistrzowskiej, mając na uwadze obecną formę wytłumaczyć nie idzie. Dość o Craftvenie. Nawet jeśli rywal gra słabszy mecz to drugi, aby wygrać musi zagrać mecz o wiele lepszy. Tak było w przypadku ‘Portowców’, którzy znów wyglądali jak stara dobra ekipa, która z powodzeniem walczyła o podium rozgrywek. Czy w tym sezonie ekipie z doków uda się nawiązać do wspaniałej historii drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta?

Craftvena – Team Looz 0-3 (5-21; 12-21; 9-21)

Mamy wątpliwości, czy gracze Crafveny w ogóle przeczytają to, o czym napisaliśmy podsumowując czwartkową serię gier. Co ciekawe, zachowując oczywiście odpowiednie proporcje, w ostatnim czasie krytykowaliśmy grę Team Looz. Przed meczem z Craftveną jeden z graczy Team Looz przyznał, że wiedząc jaka może być na stronie narracja uznał, że nie będzie czytał tego, o czym w ostatnim czasie pisaliśmy o drużynie. Wracając do meczu. Craftvena przystępowała do spotkania tuż po bardzo dotkliwej porażce, którą odnieśli w meczu z Portowcami. Na logikę, wydawało nam się, że nie można zagrać drugiego równie słabego spotkania. W pierwszym secie ‘Rzemieślnicy’ udowodnili, że jednak można i przegrali seta do… pięciu. Co ciekawe, gracze Bartka Zakrzewskiego sami do końca nie zdawali sobie sprawy, co wydarzyło się w pierwszym secie, bo przy zmianie stron, między sobą zadawali sobie pytania jak to możliwe przegrać do pięciu. Nieco lepiej ‘Rzemieślnicy’ zagrali w drugiej odsłonie, w której zdobyli dwanaście oczek. Jak swego czasu śpiewała Sylwia Grzeszczak, należy cieszyć się z małych rzeczy, bo w nich zapisany jest wzór na szczęście. Ostatnia odsłona to dopełnienie egzekucji. Podkręcenie statystyk indywidualnych poszczególnych graczy Team Looz, czy wreszcie poprawa nastrojów, które w ostatnim czasie nie były najlepsze. Podsumowując, obie ekipy z pewnością chciałyby już rozegrać kolejne spotkanie.

Hydra TSS Gdańsk – Gonito Volley 3-0 (21-14; 21-19; 21-17)

Gracze Gonito Volley, na swoje nieszczęście dobrnęli w ostatnim czasie do momentu, w którym najczęściej mówi się o nich w kontekście nowych pięknych strojów, fanpage na facebooku, kapitalnej atmosfery panującej wewnątrz drużyny czy zbliżającej się trwającej cały rok akcji MOVEMBER. W tej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu. Jest nią brak wyników. W dwóch pierwszych meczach sezonu, ‘Tygrysy’ doznały dwóch porażek w meczach z ZCP Volley Gdańsk oraz Oliwą. Przed czwartkowym spotkaniem gracze w biało-pomarańczowych trykotach wiedzieli o dwóch rzeczach. Pierwszą z nich było to, że osiągnięcie punktów z Hydrą będzie zadaniem o podobnej skali trudności co zagadanie w sklepie do Kim Kardashian, a następnie wzięcie od niej numeru telefonu. Z drugiej strony, chcąc realizować swoje sportowe ambicje należy zacząć w końcu punktować. Cóż, pierwszy set poszedł po myśli Hydry, która wygrała partię do 14. Bardzo ciekawy przebieg miała druga odsłona, w której po pierwszej, wyrównanej połowie (11-10) Gonito odskoczyło swoim rywalom na pięć punktów (16-11) i wydawało się, że będą w stanie doprowadzić do wyrównania w setach. Po chwili ‘Tygrysy’ miały jednak bardzo duży problem z wykończeniem i to bestia przejęła kontrolę nad setem wygrywając go do 19. Ostatnia odsłona emocjami przypominała już grzybobranie. Hydra na początku seta objęła kilkupunktowe prowadzenie i spokojnie wygrała seta do 17, a cały mecz 3-0. Na koniec luźna myśl po spotkaniu. Nie wiemy czy kojarzycie te filmiki, w którym ścierają się ze sobą różne potężne zwierzęta (np. anakonda vs krokodyl). W starciu Tygrysów z Hydrą, górą ci drudzy.

Allsix by Decathlon – BH Rent MiszMasz 0-3 (22-24; 11-21; 13-21)

Po godzinie 21:00, do swojego trzeciego spotkania w sezonie Jesień’21 przystępowała ekipa Allsix by Decathlon. Poprzednie dwie próby, kończyły się niepowodzeniem. Nie jest jednak tak, że Decathlon w meczach z Dzikami czy Dream Volley nie miał swoich szans na osiągnięcie lepszego wyniku. Przy odrobinie szczęścia narracja zbudowana wokół drużyny po początku sezonu mogłaby być zdecydowanie inna. Nie inaczej było w czwartkowy wieczór, w którym Allsix stanął przed ogromną szansą na wygranie pierwszego seta meczu z MiszMaszem. Po dwóch skutecznych atakach z rzędu Tomasza Krygera, Decathlon objął w połowie seta czteropunktowe prowadzenie (11-7). Mimo tego, w dalszej części seta coraz lepiej wyglądali gracze MiszMasz, którzy w kluczowym momencie zdobyli cztery punkty z rzędu i objęli prowadzenie 18-15. W drużynie Allsix nastąpił w tej części seta ogromny przestój, co wykorzystali rywale. Mimo to, w końcówce Decathlon zdołał doprowadzić do wyrównania i gry na przewagi. W niej więcej zimnej krwi zachowali ‘Hotelarze’ i to oni wygrali pierwszą odsłonę. Drugi set był tym, w którym grała jedna drużyna, a druga się frustrowała. MiszMasz bardzo szybko objął prowadzenie 12-3 i spokojnie dowiózł je do końca drugiego seta, zapewniając sobie tym samym wygraną. Dwa punkty nie zadowalały jednak ‘Hotelarzy’, którzy postanowili zawalczyć o pełną pulę. W trzecim secie BH Rent zrobił dokładnie to, co zrobił w drugim secie, dzięki czemu pokonał swoich rywali, zgarniając przy okazji komplet oczek.