Dzień: 2021-09-02

Zapowiedź – MATCHDAY #3

Przed nami ostatni dzień meczowy w pierwszym tygodniu rozgrywek. W czwartkowy wieczór dojdzie do sześciu spotkań. Najciekawszym wydarzeniem zdaje się być mecz ZCP Volley Gdańsk z Prometheusem. Ponadto, w lidze zadebiutuje drużyna MPS Volley. Zapraszamy na zapowiedź czwartkowej serii gier!

Team Looz – DNV S*M*A*S*H

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Sezon nie rozpoczął się na dobre, a obie drużyny mają na samym starcie swoje problemy. Zacznijmy od brązowych medalistów poprzedniego sezonu. To, co dzieje się z drużyną Team Looz staje się powoli zagadką większą od tej, która wydarzyła się na przełęczy Diatłowa. Jak wytłumaczyć bowiem to, że Looz na początku poprzedniego sezonu nie imponował formą. Z czasem złapali taką, że wydawało się, że to oni są faworytem w wyścigu po mistrzowską koronę. Ostatecznie, na finiszu rozgrywek wyprzedziły ich Dziki Wejherowo oraz Allsix by Decathlon. Do drugiej ligi nie udało się awansować za sprawą przegranego barażu z Oliwą. Wydawało się, że to, co nie udało się na wiosnę, uda się na jesień. W realizacji tego celu mieli pomóc gracze posiadający umiejętności, które pozwalają na grę w drugiej, czy nawet pierwszej lidze. Na papierze wszystko wyglądało elegancko do momentu, kiedy Looz wyszedł na parkiet i dostał w cymbał od PKO Bank Polski. Wynik ten w naszym mniemaniu był jedną z największych niespodzianek pierwszego tygodnia rozgrywek. Przejdźmy do problemów DNV. Drużyna po poniedziałkowej porażce ze Zmieszanymi, w czwartkowy wieczór będzie miała potężne problemy z zebraniem meczowej szóstki. Prawdopodobny scenariusz na dzisiejszy wieczór to ten, w którym ekipa DNV wystąpi w zaledwie pięcioro graczy. To z kolei sprawia, że nie wróżymy im w dzisiejszym spotkaniu sukcesu. Jest jednak małe pocieszenie. Jak zapewniają gracze DNV, problemy kadrowe są przejściowe i w kolejnych spotkaniach powinny one zniknąć.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot):

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Oliwa Team – MPS Volley

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Do czwartkowego spotkania Oliwa Team przystąpi po dość dotkliwej porażce, którą poniosła z faworytem do wygrania ligi – drużyną CTO Volley. Dla graczy z ‘serca Gdańska’ mamy dwie wiadomości. Jako, że większość ludzi woli zaczynać od tych gorszych napiszemy, że Oliwę w czwartkowy wieczór czeka zadanie, które potencjalnie może okazać się równie wymagające. Jeśli chodzi o pozytywny aspekt takiego, a nie innego terminarza to ‘Oliwiakom’ wiele drużyn będzie zazdrościło tego, że najgorsze już za nimi. Być może marne to pocieszenie, ale jakieś pozytywy należy znajdować. W czwartkowy wieczór prawdopodobnie ponownie zabraknie rozgrywającego drużyny – Dawida Karpińskiego. Z konieczności na rozegraniu zobaczymy najprawdopodobniej Rafała Artymiuka, który w sytuacjach kryzysowych wskakuje za ‘kierownicę’. Jeśli chodzi o rywali Oliwy – MPS Volley to czwartkowy mecz będzie debiutem drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Nie oznacza to rzecz jasna, że gracze MPS nie znają smaku rywalizacji. Spośród trzynastu zgłoszonych graczy, aż siedmiu grało wcześniej w innych drużynach. Co ciekawe, aż sześciu z nich rywalizowało w elicie, gdzie ich ówczesne drużyny rywalizowały o najwyższe cele. To pokazuje, jak mocną ekipę będą mieli gracze Jakuba Nowaka. Co tu dużo mówić – brak awansu, podobnie jak w przypadku środowego rywala Oliwy – CTO, zostałby odebrany jako katastrofa. Po tym, jak jeden z głównych rywali w walce o mistrzowski tytuł zdobył w środę komplet punktów wiadomym jest, że gracze MPS nie mają najmniejszego marginesu błędu.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot):

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

EviRent VT – AVOCADO friends

Godz.: 20:35, boisko nr 2

O godzinie 20:35, obie drużyny przystąpią do swojego drugiego spotkania w sezonie Jesień’21.  W pierwszym meczu drużyna EviRent VT wygrała z Szach-Matem 2-1, ale trzeba przyznać, że wygrana sprawiła im sporo problemów. AVOCADO friends z kolei w wielkim stylu rozprawiło się w środę z powracającą do ligi po niemal rocznej przerwie drużyną BES-BLUM Kraken Team. Dla obu drużyn, czwartkowe spotkanie będzie trzecim starciem w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Oba poprzednie mecze wygrywała drużyna EviRent, ale w ostatnim spotkaniu, rozegranym 19 lipca, drużyna AVOCADO urwała punkt faworyzowanym przeciwnikom. Przed czwartkowym wieczorem wydaje się, że ‘Weganie’ są jeszcze silniejszą drużyną, co sprawia, że zdobycz punktowa w czwartkowy wieczór nie będzie czymś niemożliwym. Zupełnie inny scenariusz na nadchodzące spotkanie mają gracze w niebieskich koszulkach. EviRent po stracie punktu w pierwszej kolejce nie wyobraża sobie, aby mogli w czwartek ponownie zgubić punkty. To, co z pewnością może napawać optymizmem graczy EviRentu to fakt, że w ostatnim meczu nie było śladu po nienajlepszej atmosferze, o której pisaliśmy przy okazji pierwszej zapowiedzi. Wydaje się, że jeśli tylko w drużynie będzie dobra atmosfera to EviRent pozostanie głównym faworytem do mistrzowskiego tytułu. Z drugiej strony, poniedziałkowe spotkanie pokazało, że do każdego rywala trzeba podchodzić z należytym respektem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot):

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

ZCP Volley Gdańsk – Prometheus

Godz.: 21:35, boisko nr 1

O tej samej godzinie, na równoległym boisku dojdzie do spotkania Nielotów z Kiełpinem czyli drużyn, które przegrały swoje środowe mecze z Prometheusem oraz ZCP. Piszemy o tym dlatego, bowiem obaj rywale zagrali bardzo dobre spotkania, w związku z czym w czwartkowy wieczór nastawiamy się na ciekawe widowisko. Owszem, to Volley Gdańsk będzie wyraźnym faworytem spotkania, ale dla ‘żółto-czarnych’ będzie to o wiele bardziej wymagający mecz niż ten, który miał miejsce w środę. W ostatnim czasie zastanawialiśmy się, ile razy jako faworytów wskazywaliśmy rywali drużyny Prometheus. Ci, nie zważając na to zaskakiwali nas z meczu na mecz coraz bardziej. Czy w czwartkowy wieczór, gracze z Ukrainy są w stanie sprawić niespodziankę i urwać punkty faworyzowanym przeciwnikom? Spośród ogroma mocnych stron, gracze Mykoli Pocheniuka mają również jedno tzw. ‘wąskie gardło’. Największym mankamentem drużyny jest wąska kadra, która sprawia, że często do protokołu meczowego wpisanych jest zaledwie sześciu graczy. We wczorajszym spotkaniu, dla przykładu zabrakło nominalnego rozgrywającego. Prawdziwy problem zacznie się wtedy, kiedy (odpukać) któryś z zawodników złapie kontuzję. Podobnych problemów nie mają za to zawodnicy Volley Gdańsk, którzy mimo że wystawili w obecnym sezonie dwa składy to problem z frekwencją dla nich nie istnieje. Która z drużyn w czwartkowy wieczór dołoży drugą wygraną?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot):

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Szach-Mat – Sprężystokopytni & Kitku

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Obie drużyny przystąpią do spotkania po poniedziałkowych porażkach, w których przegrały odpowiednio z mistrzem oraz wicemistrzem sezonu Jesień’21. Mimo takiego obrotu sprawy, do spotkania w nieco lepszych nastrojach przystąpią gracze Szach-Mat. Zawodnicy Dawida Kołodzieja w pierwszoligowym debiucie na tle EviRentu wypadli bardzo dobrze i trzeba przyznać, że byli realnym zagrożeniem dla drużyny Radosława Koniecznego. Umiejętności ‘Szachistów’ po meczu docenili również ligowcy, którzy stwierdzili, że w takiej formie graczy w czarnych koszulkach stać na to, aby na koniec sezonu wylądować ‘na pudle’. Jeśli chodzi o ich najbliższych rywali – drużynę Sprężystokopytnych to po twarzach graczy w niebieskich koszulkach widać było w poniedziałkowy wieczór spory zawód. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie drużyna Macieja Kota z Volley Gdańsk dwukrotnie zdobywała po punkcie. Dodatkowo, wciąż mówimy o drużynie, która wywalczyła w poprzednim sezonie trzecie miejsce. Przed pierwszym meczem w sezonie Jesień’21 wspominaliśmy jednak, że drużyna Sprężystokopytnych przeszła w przerwie prawdziwą rewolucję. Wydaje się, że minie trochę czasu do momentu, w którym drużyna się ze sobą zgra, przez co zaczną osiągać korzystne wyniki. Miesiąc, który dzieli nas od zakończenia poprzedniego sezonu pokazuje, jak wiele może się zmienić w zaledwie kilka tygodni. Gdyby ktoś zapytał nas miesiąc temu o to, jaki byłby wynik pomiędzy drużynami – bez wahania wskazalibyśmy na Sprężystokopytnych. Obecnie, w naszych oczach to Szach-Mat ma więcej argumentów do tego, by wygrać mecz.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot):

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

BES-BLUM Nieloty – Volley Kiełpino

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Zestawienie ze sobą obu drużyn okazało się być strzałem w dziesiątkę. Wszystko za sprawą tego, że czwartkowi rywale doznali dzień wcześniej bardzo dotkliwych porażek. Nieloty zostały ograne przez Prometheusa, natomiast Volley Kiełpino nie miało najmniejszych szans w rywalizacji z ZCP Volley Gdańsk. Mimo, że obie drużyny mają za sobą zaledwie po jednym spotkaniu, atmosfera jest w nich taka, jaka zazwyczaj bywa przy okazji pogrzebu. Serio, w środowy wieczór było nam graczy jednej i drugiej drużyny najzwyczajniej w świecie żal. Wiedzieliśmy, że chcieli, że się starali, że im zależało. Niestety finał był taki, że to rywale rozgrywali partię po swojemu. Często bywa tak, że po takiej porażce ciężko się podnieść. Na początku zapowiedzi napisaliśmy jednak o tym, że dobrze się składa, że obie drużyny zmierzą się w bezpośrednim pojedynku. Dla jednej z ekip będzie to bowiem doskonała okazja do poprawienia sobie humorów. Delikatnym faworytem spotkania zdają się być Nieloty, ale pisząc całkiem serio, nie postawilibyśmy na taki scenariusz złamanego centa. Przed środowym meczem też wydawało nam się, że Nieloty powinny uporać się z Prometheusem, a jaki był tego finał każdy wie. Pomocny przy wskazaniu faworyta był również rys historyczny. W jedynym rozegranym jak do tej pory spotkaniu to Nieloty cieszyły się z wygranej 2-1. Właśnie taki wynik Redakcja obstawia w najbliższym spotkaniu. Jako, że tak robimy, możecie być niemal pewni, że będzie inaczej.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot):

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

MATCHDAY #2

Za nami drugi dzień meczowy. W nim, zgodnie z oczekiwaniami, swoje spotkania wygrały drużyny CTO Volley oraz ACTIVNI Gdańsk. Gdyby nie spotkanie pomiędzy Epo-Project a Eko-Hurt to po raz pierwszy od niepamiętnych czasów mielibyśmy sytuację, w której żaden wynik nie skończyłby się podziałem punktów.

CTO Volley – Dziki Wejherowo 3-0 (21-16; 21-13; 21-12)

Przyznamy szczerze, że byliśmy nieco zaskoczeni przebiegiem meczu. Wszystko za sprawą tego, że wydawało nam się, że CTO wręcz zdemoluje swoich rywali. Dziki tymczasem podeszły do spotkania z naprawdę fajnym nastawieniem. Polegało ono na tym, że gracze z Wejherowa chcieli grać swoją siatkówkę i nieszczególnie zwracali uwagę na to, kto stoi po przeciwnej stronie siatki. Początek meczu rozpoczął się od prowadzenia Dzików 2-0. Po chwili CTO doprowadziło do wyrównania (5-5) i pomimo, że do końca seta pozostawało jeszcze trochę czasu to Dziki na ten czas zdobyły podobną liczbę punktów ze swoimi rywalami, jak niegdyś w PALPS, w której to obie drużyny miały okazję dwa lata temu rywalizować. Wracając do meczu, mniej więcej w połowie pierwszej partii CTO wypracowało sobie kilkupunktową zaliczkę, którą utrzymali do końca seta i wygrali do 16. Trzeba jednak podkreślić raz jeszcze, że w partii tej gracze w czerwonych trykotach zaprezentowali się bardzo przyzwoicie. Drugi set nie był już dla Dzików taki dobry, a już na pewno nie jego początek. Po skutecznych atakach Andrzeja Andrzejewskiego oraz Mikołaja Skotarka, CTO Volley objęło prowadzenie 5-0. Z czasem, przewaga ta urosła do 12-5 i od tego momentu tempo, które narzucili ‘Pomarańczowi’ wyraźnie opadło. Koniec końców, wygrali oni drugą odsłonę do 13. Ostatnia odsłona nie przyniosła sensacyjnych rozstrzygnięć. Podobnie jak w drugim secie, gracze CTO objęli szybko prowadzenie i pewnie wygrali seta do 12, a cały mecz 3-0.

Wilki Północy – Chilli Amigos 0-3 (16-21; 15-21; 9-21)

Pojedynek przeciwko Wilkom Północy był dla ‘Papryczek’ trzecim spotkaniem w sezonie Jesień’21. Pod tym kątem żadna inna z drużyn nie może się równać. To, co ważniejsze dla graczy w czerwonych trykotach to fakt, że żadna inna z 35 ekip biorących udział w rozgrywkach SL3 nie może się równać jeśli chodzi o liczbę zgromadzonych punktów. Po środowym meczu z Wilkami, Chilli Amigos ma bowiem komplet dziewięciu oczek i jeśli dalej tak pójdzie to zanim się obejrzymy, zobaczymy ich ponownie w drugiej lidze. To, co warte odnotowania to fakt, że ‘Amigos’ rywalizowali z drużynami, które były wskazywane jako ekipy, które stać na to, aby potencjalnie zająć miejsca w top5. Początek meczu rozpoczął się od wyrównanej walki (10-12), po której Chilli zdołało, po punktach Macieja Wąsieckiego oraz Grzegorza Walukiewicza odjechać na cztery punkty (10-14) i finalnie doprowadzić prowadzenie do samego końca (16-21). Drugi set rozpoczął się od wysokiego prowadzenia Chilli Amigos (5-1). Po chwili, Wilki zdołały się ‘odkręcić’, ale był to raczej epizod. Wyrównana walka nie trwała jednak zbyt długo, bowiem Chilli ponownie wyszło na prowadzenie (14-9) i bez problemów wygrali seta do 15. Ostatnia odsłona to prawdziwe sceny dla dorosłych. Rozpędzone ‘Papryczki’ nie miały w nim litości dla swoich rywali, w efekcie czego wygrały seta do 9, a cały mecz 3-0.

Speednet 2 – ACTIVNI Gdańsk 0-3 (8-21; 15-21; 6-21)

Nie ma na początku obecnego sezonu łatwego życia drużyna Speednet. Na dzień dobry mecz z Chilli Amigos, by po chwili w terminarzu rozpisać ich z ACTIVNYMI. Niestety nie mamy dobrych wieści dla ‘Programistów’. W swoim trzecim meczu w sezonie Jesień’21 skrzyżują rękawicę z Letnim Mentalem. Jak to mówią, ‘jak ktoś ma pecha to i w dupie palca złamie’. Z drugiej strony, wszystko co najgorsze będzie już za ‘Programistami’. Wracając jednak do meczu z ACTIVNYMI to ten rozpoczął się od prawdziwej rzezi. Byli drugoligowcy nie mieli absolutnie litości dla swoich rywali i bezwzględnie punktowali największe mankamenty w grze przeciwników. Dość powiedzieć, że w połowie seta było 11-1 dla graczy Artura Kurkowskiego. W dalszej części seta na tablicy wyników mieliśmy 3-16, ale ostatecznie ‘Programistom’ udało się nadgonić kilka punktów i finalnie set zakończył się wynikiem 21-8 dla ACTIVNYCH. Druga odsłona była o wiele ciekawsza. Co tu dużo mówić – wystąpiły w nim dwie drużyny uprawiające ten sam sport. Podobnie, jak miało to miejsce w pierwszej odsłonie, ACTIVNI pod koniec mieli moment dekoncentracji, który sprawił, że końcówka seta była okresem, w którym Speednet prezentował się korzystnie. Finalnie, ACTIVNI wygrali tę partię do 15. Ostatnia odsłona to tak zwany krwawy sport. Bicie leżącego, wyrywanie staruszce portmonetki na osiedlowym bazarze. Brak empatii. Moglibyśmy wymieniać bez liku. Tak całkiem serio, ACTIVNI zdemolowali w nim swoich rywali do 6 i w dobrych nastrojach wyczekiwali spotkania z Wilkami Północy.

CTO Volley – Oliwa Team 3-0 (21-16; 21-7; 21-15)

Gracze Oliwy w środowy wieczór wykorzystali fakt, że przed bezpośrednim spotkaniem z CTO Volley ich rywale grali mecz z Dzikami Wejherowo i z trybun przyglądali się spotkaniu, chcąc wyciągnąć jak najwięcej wniosków. To wszystko tylko teoria, bowiem wydaje się, że gdyby Oliwa poświęciła i sto godzin na rozpracowanie rywali to prawdopodobnie nie zmieniłoby to obrazu samego spotkania. Początek meczu rozpoczął się od prowadzenia faworyzowanej drużyny 5-1. Z czasem przewaga CTO urosła do 19-12, ale w końcówce rozmiary porażki zmniejszyli nieco Maciej Tyryłło, Tomasz Kowalewski oraz Krystian Mielniczek. Druga odsłona była prawdziwym pogromem. Podczas, gdy CTO wychodziło niemal wszystko, ich rywalom – Oliwie nie wychodziło niemal nic. Gracze w pomarańczowych koszulkach w odsłonie tej zdobywali taśmowo punkty i pewnie wygrali seta do… 7. W trzeciej odsłonie widać było, że pretendent do mistrzowskiego tytułu nieco zwolnił i dało się wyczuć, że gdyby nieco podkręcił tempo to rozmiary seta byłyby bardziej okazałe. Początek seta rozpoczął się od prowadzenia ‘Oranje’ 7-3. Z czasem Oliwa zdołała doprowadzić do wyrównania (10-10) i do stanu 14-14 prowadzić punkt za punkt. W dalszej części wydarzyło się dokładnie to, czego można się było spodziewać. Pięć punktów z rzędu drużyny CTO i postawienie kropki nad ‘i’ przez Łukasza Negowskiego zakończyło tę rywalizację. Cudu nie było. CTO wygrywa na inaugurację dwa spotkania, zdobywając przy tym komplet punktów.

ZCP – Volley Kiełpino 3-0 (21-9; 21-12; 21-6)

Wiedzieliśmy, że ZCP będzie w drugiej lidze piekielnie mocne, ale jednak nie spodziewaliśmy się aż takiej dysproporcji. Gracze Volley Kiełpino mogą udać się na Jasną Górę na kolanach, bowiem okazało się, że ich mecz niefortunnie się nie nagrał. Z drugiej strony, czy na miejscu graczy z Kiełpina chcielibyście oglądać siebie w akcji w momencie, kiedy jesteście upokarzani? Cóż, wątpliwa przyjemność. Mecz rozpoczął się od prowadzenia 5-1 dla Volley Gdańsk, które od samego początku pokazało, która z drużyn będzie rozdawać karty. Dalej nie było inaczej. 12-4 czy 19-6, aż w końcu 21-9 wyraża więcej niż tysiąc słów. W sumie ten tysiączek można zastąpić jednym, który dokładnie obrazuje przebieg seta. Gwałt. Druga odsłona przez bardzo długi moment zwiastowała dokładnie to samo. W pewnym momencie ZCP prowadziło 16-6. Ostatecznie ich rywale zdołali w końcówce nadrobić kilka punktów, w efekcie czego set zakończył się na stanie 21-12. Ostatni set z szacunku dla zawodników z Kiełpina powinniśmy w zasadzie przemilczeć. Podsumowując cały mecz, największą różnicę zrobiła zagrywka oraz przyjęcie, a raczej jego brak. 10 asów do 2 pokazuje dość wyraźnie, kto rządził w tym elemencie. Statystyki nie pokazują rzecz jasna pełnego obrazu i tego, ile razy gracze z Kiełpina byli odrzuceni od siatki albo desperacko próbowali ratować piłki po nieudanym przyjęciu kolegów z drużyny.

Wilki Północy – ACTIVNI Gdańsk 0-3 (19-21; 12-21; 11-21)

Nie pomyliliśmy się w zapowiedziach przedmeczowych. Pisaliśmy w nich bowiem o tym, że obie drużyny mają praktycznie najwęższe kadry spośród wszystkich ekip występujących w trzecioligowej stawce. Taki to los, że mimo frekwencyjnej biedy, nowy nabytek ACTIVNYCH – po pierwszym meczu w którym nabawił się kontuzji musiał zawinąć się do domu. Finalnie ACTIVNI wystąpili z Wilkami w sześciu graczy. Nie inaczej było po stronie rywali, gdzie wataha Sebastiana Wilmy nie okazała się zbyt liczna. To jednak nie było największym problemem ‘Fioletowych’. Co prawda nie mieliśmy takiej sytuacji, ale wydaje nam się, że na widok kilku wilków zdecydowana większość grających w SL3 zawodników miałaby pełne gacie. Z kręgu obsrańców z całą pewnością wypisaliby się gracze ACTIVNYCH, którzy w rywalizacji z ‘Fioletowymi’ przeważali i niemal przez cały mecz kontrolowali to, co dzieje się na parkiecie. Najciekawiej było w pierwszym secie, w którym trwała zacięta rywalizacja. Początek meczu należał do ACTIVNYCH. Po bloku atakującego – Jarosława Szmigielskiego drużyna Artura Kurkowskiego prowadziła 7-3. Wraz z upływem czasu gra się wyrównała i w końcówce mieliśmy remis 18-18. W końcówce, dwa szalenie istotne punkty zdobył wspomniany chwilę wcześniej atakujący ACTIVNYCH i spadkowicz z drugiej ligi mógł cieszyć się z wygranej pierwszego seta. Druga i trzecia odsłona nie były już tak emocjonujące. W setach tych zdecydowaną przewagę mieli ACTIVNI, którzy zasłużenie sięgnęli po komplet punktów. Wilki z kolei na sześć możliwych punktów nie zgarnęli ani jednego, co można uznać za rozczarowanie, biorąc nawet pod uwagę, z jakimi rywalami przyszło im się zmierzyć.

AVOCADO friends – BES-BLUM Kraken Team 3-0 (21-17; 21-16; 21-17)

Na nowo założonym profilu facebookowym drużyny Kraken Team przed meczem z AVOCADO dało się wyczuć, że drużyna nie jest zbyt szczęśliwa z powodu tego, co przeczytała w zapowiedzi przedmeczowej. Przypomnijmy, że w niej wskazaliśmy na to, że tak długi rozbrat z siatkówką, jaki mieli za sobą gracze Kraken Team może sprawić, że trudno będzie im się zaadaptować do nowej rzeczywistości, która ich spotka. Wydaje się, że nie ma co porównywać poziomów, które były w SL3 w sezonie Jesień’20 oraz obecnie. Finalnie potwierdziły się nasze słowa i to AVOCADO wygrało spotkanie. Wydawało nam się jednak, że w meczu dojdzie do podziału punktów. Tak się jednak nie stało i drużyna Arkadiusza Kozłowskiego w sposób wymarzony inauguruje zmagania na jesień. Mecz rozpoczął się od wyrównanej walki (7-7). Jako pierwsi, na dwupunktowe prowadzenie po bloku środkowego Ariela Ellwarda wyszli ‘Weganie’. Skromna zaliczka utrzymywała się do końcówki seta, którego AVOCADO wygrało do 17. Drugi set był bardzo podobny do pierwszego. Wyrównana rywalizacja (13-13), po której nowy nabytek ‘Wegan’ Oleksandr Chapovskyi zablokował jednego z rywali, po czym Paweł Puzynkiewicz dołożył asa i AVOCADO uzyskało nieznaczną przewagę, by po chwili wygrać drugiego seta. Ostatnia odsłona środowej rywalizacji, dla odmiany rozpoczęła się lepiej dla Kraken Team (10-6). Po chwili jednak ‘Weganie’ zdołali doprowadzić do wyrównania (14-14), by w końcówce przechylić szalę na swoją stronę i wygrać seta do 17, a cały mecz 3-0.

Eko-Hurt – Epo-Project 2-1 (16-21; 21-17; 21-13)

Gdyby nie kilka charakterystycznych postaci, przed rozpoczęciem meczu można było się zastanawiać, która drużyna prowadzi właśnie rozgrzewkę. Wszystko za sprawą tego, że nie dość, że drużyna dokonała prawdziwej rewolucji kadrowej to na dodatek zmienili również nazwę drużyny oraz stroje. Ich rywale – drużyna Epo-Project podeszła do spotkania bardzo zmobilizowana. Prawdziwy zastrzyk motywacyjny gracze z Żukowa otrzymali po poniedziałkowej wygranej ze Speednetem. Ponadto, dodatkową motywacją był fakt, że Epo-Project ze swoimi rywalami jeszcze nigdy nie wygrał. Początek meczu układał się dla graczy z Żukowa w wymarzony sposób. Po kilku świetnych akcjach Damiana Kolki, Epo objęło prowadzenie (6-1). Z czasem po skutecznych akcjach Mateusza Szymczaka, Karola Richerta czy środkowego – Adama Myślisza gracze Epo prowadzili już 14-6 i emocje w tej partii były już w zasadzie zakończone. Nie wiemy dokładnie, co wydarzyło się w przerwie pomiędzy setami, ale od tego momentu ‘Hurtownicy’ byli już zupełnie inną drużyną. Gracze Konrada Gawrewicza na początku drugiego seta objęli prowadzenie (5-1) i mimo, że z czasem gra się nieco wyrównała to nie można powiedzieć, że Eko-Hurt nie miało kontroli nad przebiegiem tej partii. Finalnie wygrali ją do 17. Jeszcze lepszą formę drużyna w białych strojach zaprezentowała w ostatnim secie, w którym wyszli na prowadzenie 10-5 i w dobrym stylu dowieźli zwycięstwo do końca. Wyłączając pierwszego seta, druga i trzecia odsłona przypomniała nam o starej dobrej ekipie, która wygrała zmagania w SL3.

BES-BLUM Nieloty – Prometheus 0-3 (12-21; 16-21; 12-21)

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie rozpoczęcie sezonu gracze BES-BLUM Nieloty. Wydawało się, że drużyna w końcówce poprzedniego sezonu nieco ustabilizowała formę i będzie w stanie osiągać korzystne wyniki. Pierwsze zadanie było dość wymagające, bowiem rywalem była drużyna Mykoli Pocheniuka – Prometheus, która zajęła w poprzednim sezonie wysokie – czwarte miejsce. W środowy wieczór, drużyna ligowych ‘stranieri’ musiała radzić sobie bez swojego rozgrywającego – Antona Hukasova. Z konieczności na tej strategicznej pozycji zobaczyliśmy – Vladyslava Bondara i trzeba przyznać, że na sypie szło mu naprawdę dobrze. Podobnie zresztą jak całej drużynie Prometheus, która w środowy wieczór była o co najmniej klasę lepsza. O tym, że ‘Pingwiny’ będą mieli spore problemy wiedzieliśmy już po kilku akcjach od pierwszego gwizdka sędziego. Gracze Mykoli Pocheniuka szybko wyszli na prowadzenie 8-2 i mimo, że z czasem ich przewaga stopniała do jednego punktu (10-9) to druga część seta należała już wyłącznie do nich (21-12). Druga odsłona była ciekawszym wydarzeniem. Wszystko za sprawą dużo lepszej gry drużyny BES-BLUM, która pozwoliła im na nawiązanie walki z rywalem. Oczywiście nie chcielibyśmy, abyście nas źle zrozumieli. Nadal to Prometheus wyglądał o niebo lepiej i szczerze powiedziawszy – ich wygrana w tej odsłonie nie podlegała żadnej dyskusji. Często bywa tak, że po wygraniu dwóch pierwszych setów, z drużyny uchodzi powietrze, w efekcie czego trzecia odsłona pada łupem rywali. Nic podobnego. Pełna dominacja graczy z Ukrainy sprawiła, że w partii tej Nieloty były w stanie ugrać zaledwie 12 punktów.