Dzień: 2020-11-12

Zapowiedź – MATCHDAY #32

Ligowe ostatki, przypadające na czwartkowy wieczór, przyniosą nam sześć spotkań. To właśnie dziś późnym wieczorem poznamy pary meczów barażowych, do których dojdzie w poniedziałkowy wieczór. Najciekawszym meczem tego dnia zdaje się być pojedynek pomiędzy BES-BLUM Nieloty a Dream Volley. Emocji z pewnością nie zabraknie również w spotkaniu Volleball Rebels z AXIS. Zapraszamy na zapowiedź czwartkowej serii gier!

Dream Volley – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 20:35, boisko nr 1

W zasadzie o tym, że może to być mecz sezonu w drugiej lidze, wiedzieliśmy już przed rozpoczęciem ligi. Mimo wszystko spodziewaliśmy się, że mecz będzie decydował o tym, która z drużyn zajmie drugie, a która trzecie miejsce. Czas pokazał jednak, że obie ekipy pogodziła drużyna Sprężystokopytnych & Kitku, która o ile wygra czwartkowe spotkanie z DNV GL to znajdzie się na drugim miejscu podium. Oznacza to mniej więcej tyle, że zespół, który wygra czwartkowe starcie znajdzie się na trzecim miejscu, co sprawi z kolei, że w poniedziałkowy wieczór zmierzy się w meczu barażowym o prawo gry w elicie w sezonie Wiosna’21. W gorszym położeniu są gracze BES-BLUM Nieloty, którzy aby wskoczyć na trzecie miejsce, potrzebują wygranej za komplet punktów. Dream Volley do zajęcia trzeciego miejsca wystarczy jeden punkt. Wszystko za sprawą lepszego bilansu małych punktów. Tylko no właśnie, czy borykająca się z problemami kadrowymi drużyna Dream Volley jest w stanie wygrać choć seta? W normalnych warunkach stwierdzilibyśmy, że to właśnie oni byliby faworytem spotkania. Problemy, o których wspominamy sprawiają jednak, że według Redakcji, nieznacznym faworytem będą gracze BES-BLUM, lecz Dream Volley uda się wygrać jedną partię, dzięki czemu to właśnie oni zagrają z AVOCADO friends w meczu barażowym.

Typ Redakcji: BES-BLUM Nieloty

Typ Eksperta (Maciej Kot): Dream Volley

Sprężystokopytni & Kitku – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Aby zapewnić sobie bezpośredni awans do elity nie oglądając się na wynik rywalizacji Dream Volley z BES-BLUM Nieloty, drużyna Sprężystokopytnych & Kitku musi wygrać spotkanie, w którym rywalem będzie DNV GL S*M*A*S*H. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że po czwartkowym spotkaniu drużyna stanie się pierwszoligowcem. Trudno nam wyobrazić sobie scenariusz, w którym S&K na ostatniej prostej przegraliby spotkanie. Drużyna przystąpi bowiem do niego po serii siedmiu zwycięstw z rzędu, z czego aż sześć kończyło się wygraną w stosunku 3-0. O ile w przypadku drużyny Kacpra Goszczyńskiego seria ta jest naprawdę imponująca, tak w przypadku DNV GL powiedzieć o słabej drugiej połowie sezonu – to nic nie powiedzieć. Osiem ostatnich pojedynków drużyny DNV to aż pięć porażek. Spośród trzech zwycięstw z kolei znajduje się mecz, w którym rywal nie stawił się na spotkaniu, przez co automatycznie drużyna DNV GL miała dopisany komplet punktów. Spośród pięciu przegranych zaliczyli między innymi porażkę z drużyną, która w środowy wieczór spadła do trzeciej ligi. Powodem do dumy nie jest również przegrana z drużyną AXIS, która wciąż walczy o utrzymanie. Co ciekawe, w trakcie całego sezonu drużyna zaledwie raz przegrała w stosunku 0-3 i doszło do tego w spotkaniu z Pięknymi i Młodymi. Nos podpowiada nam, że w meczu ze Sprężystokopytnymi & Kitku może być podobnie.

Typ Redakcji: Sprężystokopytni & Kitku

Typ Eksperta (Maciej Kot): Sprężystokopytni & Kitku

Craftvena – Bombardierzy

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Craftvena w dzisiejszym spotkaniu ma wystąpić w szerszym składzie niż to się zdarzało w ostatnich meczach. Drużyna borykała się od dłuższego czasu ze sporymi problemami kadrowymi, z którymi na szczęście już się uporali. Przypomnijmy, że w ostatnich dwóch meczach, rozegranych jednego wieczoru, na parkiecie zobaczyliśmy tylko czterech graczy, a mimo to było blisko, aby udało im się wygrać jedno ze spotkań. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że ‘Rzemieślnicy’ pojawią się w czwartkowy wieczór w komplecie. Wart odnotowania jest fakt, że mimo absencji w kilku spotkaniach specjalista od bloków Daniel Kaniecki wygrał w klasyfikacji najlepiej blokujących graczy trzeciej ligi. W poprzednim sezonie był w tej klasyfikacji na drugim miejscu, tuż za swoim kolegą z drużyny i kapitanem – Bartkiem Zakrzewskim. Na przełomie dwóch edycji udowodnił zatem, że nie znalazł się tam przypadkiem. Wracając do spotkania – Craftvena mimo problemów nie zaprzepaściła jeszcze szans na zajęcie drugiego miejsca w tabeli grupy B. Jeśli wygrają dzisiaj za trzy punkty to wyprzedzą na ostatniej prostej swojego bezpośredniego rywala – drużynę Bombardierów. Jeśli chodzi o tych drugich to zaliczyli oni ostatnio świetny okres, notując cztery zwycięstwa w pięciu meczach i na pewno będą chcieli zakończyć sezon kolejną wygraną.

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Bombardierzy

Volleyball Rebels – AXIS

Godz.: 21:35, boisko nr 1

W czwartkowy wieczór prawdopodobnie zakończy się krótka, bo trwająca nieco ponad miesiąc przygoda graczy Volleyball Rebels w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Ma na to wpływ fakt, że co prawda zagrają z drużyną AXIS bezpośredni mecz o utrzymanie w drugiej lidze (lub o miejsce barażowe), ale podczas, gdy ich rywalom do bezpiecznego przezimowania wystarczy zaledwie jedno oczko w ligowej tabeli, oni muszą postarać się o zwycięstwo za komplet punktów. Na tym nie koniec trudności. Po wykonaniu tego i tak już trudnego zadania, drużyna zrównałaby się liczbą oczek z Range Soft VT oraz właśnie z AXIS, a jak dobrze już wiemy, w tej sytuacji o utrzymaniu oraz barażu decydowałyby małe punkty. Widać zatem jak na dłoni, że szanse na taki obrót spraw są, ale niestety dość marne. Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę dobrą dyspozycję, jaką w końcówce sezonu prezentują zawodnicy Fabiana Polita, szanse te robią się już naprawdę znikome. Drużyna ‘Czerwonych’ w ostatnim czasie ewidentnie ‘zaskoczyła’, a wczorajsza wygrana z DNV dodała im skrzydeł i dość znacząco przybliżyła ich do utrzymania w drugiej lidze, co sprawia, że to oni będą faworytem spotkania. Dzisiejszy mecz będzie arcyważny nie tylko dla Rebelsów oraz AXIS, ale również dla graczy Range Soft, którzy z zapartym tchem będą śledzić wynik tej rywalizacji.

Typ Redakcji: AXIS

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volleyball Rebels

Letni Gdańsk – Team Spontan

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Przed obiema drużynami ostatnie spotkanie w obecnym sezonie Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Nie niesie za sobą już żadnego ciężaru gatunkowego, ponieważ niezależnie od wyników, sytuacja drużyn raczej nie ulegnie zmianie. Istnieje jeszcze co prawda szansa na to, aby Spontan przeskoczył w tabeli Zmieszanych i poprawił swoją lokatę o jedną pozycję, ale musiało by się spełnić przy tym tyle czynników, że dostajemy bólu głowy od samego myślenia o tym. Bądź co bądź, będzie to jednak doskonała okazja dla zespołów, aby zagrać na luzie i dobrze się zaprezentować przed czekającą wszystkich dłuższą przerwą od rozgrywek. Oba zespoły zapewne liczyły na bardziej emocjonującą końcówkę sezonu, jak to miało miejsce w poprzedniej edycji, kiedy to do ostatniej chwili ekipy walczyły między sobą o najniższe miejsce podium i prawo gry w meczu barażowym o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Ostatecznie, o tym kto będzie cieszył się z brązowych medali zadecydowały 43 małe punkty i to Team Spontan wzniósł ręce w geście triumfu. Były to jednak inne czasy i inny Spontan niż obecnie. Gracze nie nawiązali do poprzedniego sezonu, w którym wykręcili taki wynik, że niejako z automatu stali się zakładnikami swego własnego sukcesu i idących za nim oczekiwań.

Typ Redakcji: Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Letni Gdańsk

Zmieszani – Mental Block

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Jeszcze nigdy przegrane spotkanie nie oznaczało tyle dobrego dla drużyny, co środowe starcie Mentala z BL Volley. Ekipie ‘Niebieskich’ do utrzymania wystarczał jeden punkt i cel swój zrealizowali. Obecnie mają na swoim koncie dwanaście punktów i niezależnie od tego, jak potoczą się pozostałe mecze w drugiej lidze, Mental Block nie spadnie na miejsce, które oznaczałoby bezpośredni spadek lub ewentualny mecz barażowy. ‘Mentaliści’ unikają tym samym ponurego scenariusza z poprzedniego sezonu, kiedy do ostatniej chwili nie mogli być pewni utrzymania, a o tym, że tak się finalnie stało zadecydował mecz barażowy, w którym drużyna wygrała 2-1. W związku z takim obrotem sprawy można powiedzieć, że bezpośrednia rywalizacja będzie meczem o przysłowiową ‘pietruszkę’. Poprzednie spotkanie obu drużyn, do którego doszło w sezonie Wiosna’20 w grupie spadkowej taki charakter meczu miało tylko dla jednej drużyny. Zmieszani, podobnie jak teraz, zagwarantowali sobie utrzymanie na kilka kolejek przed zakończeniem sezonu. Niezależnie od tego, mecz z Mentalem będzie dobrą okazją do podkręcenia liczby punktów. Wygrana drużyny Edyty Woźny jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. W trzech dotychczas rozegranych spotkaniach, za każdym razem lepszą drużyną okazywali się Zmieszani. Obecnie Mental Block to jednak dużo bardziej wymagający rywal.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Mental Block

Matchday #31

Za nami środowa seria gier, w której odbyło się dziewięć spotkań. W Święto Niepodległości z pierwszą ligą pożegnała się drużyna Oliwy Team, która przegrała z AVOCADO friends 0-3. Podobnym wynikiem zakończyło się spotkanie BL z Letnim Gdańskiem, co oznaczało, że poznaliśmy również spadkowicza z drugiej ligi. Zapraszamy na podsumowanie przedostatniego dnia meczowego.

Team Spontan – BES-BLUM Nieloty 0-3 (9-21; 15-21; 17-21)

Cel postawiony przez graczy BES-BLUM Nieloty na to spotkanie był jeden. Wygrać je za komplet punktów. Przed rozpoczęciem meczu drużyna dość długo wypatrywała swojego rywala, który okazał się typowym Spontanem i wpadł na spotkanie tuż przed jego rozpoczęciem. Na dodatek, co nie zdarza się zbyt często, drużyna wystąpiła w sześciu graczy. Sam mecz rozpoczął się od wysokiego prowadzenia ekipy Mateusza Bone (12-5).  Do tego momentu drużyna Piotra Raczyńskiego zdobyła zaledwie jeden punkt po własnej akcji. Cała reszta wynikała z błędów Nielotów. Jeśli ktoś oczekiwał, że dalsza część seta będzie wyglądała już inaczej, musiał się rozczarować. Finalnie, set dla Spontana zakończył się wysoką porażką do 9, a w trakcie jego trwania drużyna zdobyła zaledwie trzy punkty po własnych akcjach. Takie sytuacje w drugiej lidze zdarzają się naprawdę bardzo rzadko. Drugi set, a jakże, rozpoczął się od prowadzenia Nielotów. To nie było jednak już tak okazałe jak w pierwszym secie i po kilku błędach Spontaniczni wyrównali (4-4), a następnie (7-7). Po chwili jednak, mimo wciąż powtarzających się błędów własnych, drużyna Mateusza Bone zdołała wyjść na czteropunktowe prowadzenie (13-9) i dowieźć je do końca (21-15). To, co trzeba jednak zauważyć to ponowną niemoc w wykończeniu akcji przez Spontanicznych, którzy jeśli już  zdobywali punkty to najczęściej po błędach rywali. Trzeci set do stanu 8-8 był wyrównaną partią. Po chwili świetnie na zagrywce popracował rozgrywający – Szymon Łącki i Nieloty wyszły na kilkupunktowe prowadzenie. Finalnie, mimo, że był to zdecydowanie najlepszy set ‘Spontanicznych’ to ich rywale wygrali do 1, a całe spotkanie 3-0. Wynik zawodów był dokładnie taki, jak przewidywały wszystkie osoby, które interesują się rozgrywkami SL3. Przed Nielotami najważniejszy mecz sezonu. W czwartkowy wieczór zmierzą się z drużyną Dream Volley.

Chilli Amigos – MiszMasz 0-3 (13-21; 20-22; 18-21)

Zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w zapowiedzi przedmeczowej, spotkanie nie miało jakiegoś potężnego ciężaru gatunkowego. Był to mecz dwóch drużyn, które zajęły pierwsze oraz drugie miejsce w trzeciej lidze i obojętnie jaki by w meczu nie padł rezultat, sytuacja ta nie uległaby zmianie. O tym, jak dobra atmosfera i wzajemny szacunek panowały pomiędzy drużynami świadczyła sytuacja, do której doszło chwilę przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Gdy z szatni dołączyli już wszyscy gracze, którzy byli obecni tego dnia na meczu, otrzymali oni puchar, medale, oraz nagrodę ufundowaną przez naszego partnera – sklep Decathlon Kartuska. Wręczeniu medali towarzyszyły gromkie brawa od graczy Chilli Amigos, którzy pokazali tym samym najwyższą sportową klasę. Żartobliwie można stwierdzić, że ich rywale – MiszMasz są dość niewdzięczni i nie potrafią odwdzięczyć się swoim rywalom za ten gest. Początek pierwszego seta to prowadzenie MiszMaszu w stosunku 11-3. Co by nie mówić – Chilli do tego momentu miało potężne problemy w każdym elemencie siatkarskiego abecadła: atak, przyjęcie, rozegranie. Moglibyśmy wymieniać tak bez końca. W ogóle, pierwszy set upłynął pod hasłem chilli – się myli. Drużynie Grzegorza Walukiewicza totalnie nie szło i pierwszy punkt w secie zdobyli dopiero przy stanie… 17-8 dla rywali! Ostatecznie M&M wygrało tę partię do 13. Drugi set spełnił w końcu pokładane w nim oczekiwania. Mimo, że MiszMasz prowadzili już 9-2 to z czasem, ‘Papryczki’ się ogarnęły i podgoniły wynik. Mimo, że MiszMasz prowadził już 20-15, po chwili zrobiło się 20-20. Mimo to, drużyna Andrzaja Tararuja zdołała wygrać tę partię 22-20. Trzeci set  rozpoczął się od prowadzenia 7-0 drużyny M&M. Z czasem gra się trochę wyrównała, ale nie zmieniło to postaci rzeczy i MiszMasz cieszył się z dwunastej wygranej w lidze.

BL Volley – Letni Gdańsk 0-3 (17-21; 12-21; 18-21)

Marząca o utrzymaniu w drugiej lidze drużyna BL Volley grała w środowy wieczór aż dwa spotkania. Aby się utrzymać potrzebowała rzecz jasna punktów. Niestety dla nich, ich pierwszym rywalem była drużyna Letniego Gdańska, co oznaczało mniej więcej tyle, że ekipa Wojtka Strychalskiego mogła czuć to, co czuli gladiatorzy, którym ponad dwa tysiące lat temu przyszło mierzyć się w koloseum z wygłodniałym lwem. Gladiatorzy mieli w tych starciach co prawda iluzoryczne szanse, ale koniec końców efekt walki był taki sam. Nie inaczej było w meczu z ‘Letnikami’, którzy podobnie jak wspomniany wcześniej lew mieli w czterech literach to, że rywal walczy o życie. O ile do stanu 7-7 BL Volley był dla przeciwników równorzędnym rywalem, tak z czasem drużyna zaczęła popełniać coraz więcej błędów. Niestety, o ile z jakimiś leszczami może uszłoby to płazem, tak z Letnim było inaczej. Po chwili na tablicy wyników mieliśmy 13-8 dla Letniego, który bardzo często uruchamiał dobrze dysponowany tego dnia środek. Kilkupunktowa przewaga wystarczyła do tego, by kontrolować przebieg seta i wygrać go do 17. O ile pierwszy set był tym, w którym BL pokazało się z niezłej strony, tak w drugim byli tylko tłem dla coraz lepiej dysponowanego rywala. Scenariusz był mniej więcej podobny, tylko zakończenie inne. Do połowy seta wyrównana walka, później odpalili się Letni i zaczęli taśmowo zdobywać punkty. Prym wiódł w tym Maciek Jakubowski, którego bloki ledwo zmieściły się na protokole meczowym. To była istna ściana, która odebrała przeciwnikom radość uprawiania tego sportu. Trzeci set był najbardziej wyrównaną partią. Przez całą partię mieliśmy walkę punkt za punkt, lecz w końcówce ponownie dał o sobie znać Maciej Jakubowski, który był zdecydowanie najjaśniejszym graczem tego spotkania i poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa za komplet punktów.

Zmieszani – Letni Gdańsk 0-3 (16-21; 11-21; 17-21)

Drużyna Letniego Gdańska przystępowała do spotkania uskrzydlona pewnym zwycięstwem w stosunku 3-0, którego dokonali w meczu rozgrywanym przed spotkaniem ze Zmieszanymi. Dla ‘Letników’ sytuacja, w której grali dwa spotkania jednego dnia była bezprecedensowa, aczkolwiek z perspektywy czasu i wyniku wykręconego przez drużynę w środowy wieczór zastanawiamy się, czy ci nie będą wnioskować o to, aby stało się to regułą. Letni Gdańsk wygrał bowiem nie tylko z BL Volley, ale również ze Zmieszanymi, przy czym trzeba pamiętać, że rywal ten na papierze był zdecydowanie bardziej wymagający. Tyle teoria. Praktyka okazała się dość przykra dla drużyny Zmieszanych, którzy nie byli w stanie przeciwstawić się sile ofensywnej drużynie Piotra Kamińskiego. Mecze siatkówki mają to do siebie, że można mieć świetną drużynę w ataku, ale bez przyjęcia i obrony meczu się nie wygra. W tym elemencie graczem wybitnym jak na standardy amatorskiej ligi był w środowy wieczór libero Letniego Gdańsk – Damian Miłosz. Pierwszego seta Letnicy wygrali pewnie 21-16. Jeszcze lepiej zaprezentowali się w drugim secie, którego wygrali do 11. Mówiąc najdelikatniej jak się da, z taką sytuacją nie mógł się zbytnio pogodzić Jakub Wałdoch, który pokazał, że siłę ma nie tylko w rękach. Trzeci set to dalsza przewaga ‘Letników’, w których szeregach próżno było szukać słabych punktów. Dobrych była oczywiście cała masa. Rozegranie, środek, wspomniany wcześniej libero. Cóż, pewna wygrana za 3-0, która sprawia, że Letnicy wskakują na piąte miejsce.

AXIS – DNV GL S*M*A*S*H 2-1 (21-17; 21-19; 13-21)

Dla drużyny AXIS ostatnie mecze w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta to istne horrory i mecze ‘o wszystko’. Nie inaczej było w środowy wieczór, w którym drużyna Fabiana Polita mierzyła się z DNV GL S*M*A*S*H. Przyznamy Wam szczerze, nie dawaliśmy zbyt dużych szans ‘Czerwonym’. DNV to drużyna z górnych partii tabeli, która najczęściej ogrywa swoich rywali. Z drugiej strony, jest to również drużyna, którą można ograć. Udowodniła to chociażby ekipa, która podobnie jak AXIS walczy o utrzymanie w drugiej lidze SL3. Tamto spotkanie, które zostało rozegrane 13 października było jednak tym, w którym drużyna w białych koszulkach miała spore problemy kadrowe. Te sprawiły, że DNV zagrało w zaledwie pięciu graczy. W środowym spotkaniu gracze z parku naukowo-technologicznego desygnowali do gry siedmiu zawodników, wśród których nie zabrakło najważniejszych kart w talii kapitana Stanisława Paszkowskiego. Pierwszy set zaczął się dość nieoczekiwanie – od prowadzenia AXIS (13-8). Do tego momentu drużyna DNV oddała za darmo swoim rywalom aż 7 punktów. Mimo sporej przewagi AXIS pozwoliło rywalom na doprowadzenie do stanu 18-17. Gdy wydawało się, że DNV zdoła wyprzedzić rywala, ten dołożył trzy oczka i wygrał pierwszego seta do 17. Druga partia zaczęła się od jeszcze mocniejszego uderzenia AXIS niż w pierwszym secie. Drużyna w czerwonych koszulkach po mądrej i konsekwentnej grze wyszła na prowadzenie 10-3 i mimo, że później nie ustrzegła się błędów ,po których pozwoliła rywalom na wyrównanie 18-18 to set zakończył się happy-endem 21-19. Po tym secie widać było jednak, że DNV się rozkręca, czego dowód zobaczyliśmy w ostatnim secie, w którym DNV było lepszą stroną i gdy prowadzili 8-0! sprawa wygranej w tym secie była zamknięta.

Mental Block – BL Volley 1-2 (17-21; 21-17; 17-21)

Zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w zapowiedzi, pomóc drużynie Mental Block w utrzymaniu mogła ich zaprzyjaźniona ekipa Letniego Gdańska. Wygrana drużyny Piotra Kamińskiego w stosunku 3-0 sprawiłaby, że Mentaliści na 100% kończyliby sezon przed drużyną BL Volley. Pisząc w skrócie – Letni Gdańsk wywiązał się ze swojego zadania i pewnie wygrał spotkanie w stosunku 3-0, co przy innych wynikach sprawiło, że drużyna Wojciecha Strychalskiego była już w trzeciej lidze. Nawet gdyby grająca na równoległym boisku drużyna AXIS przegrała spotkanie 0-3 z drużyną DNV to miałaby dziewięć punktów. Ich kolejny rywal – Rebelsi osiem, natomiast pomiędzy obiema drużynami doszłoby jeszcze do spotkania, po którym jedna z drużyn wygrywając, zepchnęłaby BL Volley na niższą pozycję. Samo spotkanie lepiej rozpoczęli gracze BL Volley którzy wyszli na prowadzenie 9-4, a następnie 12-4. Gdy wydawało się, że kwestia wygranej w tej partii jest oczywista, ‘Mentaliści’ zdołali podgonić rywala i doprowadzić do wyrównania 15-15. Mimo to, w końcówce lepiej zaprezentowali się gracze BL Volley i to oni cieszyli się z wygranej pierwszego seta. Drugi set dla odmiany lepiej rozpoczęli ‘Mentaliści’ (7-4). Z czasem gra się wyrównała i podobnie jak w pierwszym secie doszło do wyrównania 15-15. Tym razem, lepszą dyspozycję zaprezentowali gracze w niebieskich koszulkach i to oni wygrali tę partię do 17. Wygrana sprawiła, że Mental Block zapewnił sobie utrzymanie w lidze. Trzeci set rozpoczął się od prowadzenia BL Volley (5-1). Powodem takiego stanu rzeczy była spora liczba błędów własnych ich przeciwników. Z czasem drużyna Mental Block zaczęła popełniać ich coraz mniej, co w rezultacie doprowadziło do wyrównania partii (10-10). Finalnie to drużyna Wojtka Strychalskiego zdołała wygrać mecz w stosunku 2-1. Niestety, po debiutanckim sezonie drużyna BL Volley żegna się z drugą ligą. 

AVOCADO friends – Oliwa Team 3-0 (21-9; 21-12; 21-13)

Mecz o wszystko dla obu drużyn był zupełnie innym spotkaniem niż te, które pamiętamy doskonale z poprzednich rywalizacji obu drużyn. W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że każde z dotychczasowych spotkań kończyło się co prawda wygraną AVOCADO friends, ale mecze te były niezwykle zacięte i wyrównane. Przechodząc do sedna – w środowy wieczór nie spodziewaliśmy się takiego obrotu spraw. Zaczynając od końca – Oliwa Team przegrała arcyważne spotkanie z AVOCADO friends, ale nie tylko. Uważamy, że drużyna Dawida Karpińskiego przegrała to spotkanie z samym sobą. Przecież ‘Oliwiacy’ potrafią grać zdecydowanie lepszą siatkówkę. Gdyby ktoś przed meczem zapytał nas, czy Oliwa jest w stanie zagrać tak słabe spotkanie – powiedzielibyśmy, że nie. Mimo to, mecz z ‘Weganami’ był jednym z dwóch, obok meczu z Tufi Team, w których drużyna zaprezentowała się najsłabiej. Z tak dysponowanym rywalem ekipa ‘Wegan’ nie miała najmniejszych problemów. Wygrane do 9, 12 i 13 doskonale obrazują to, jak wyglądał ten mecz. AVOCADO friends z kolei było starym dobrym AVOCADO, które pamiętamy z poprzedniego sezonu. To właśnie ‘wegańska tożsamość’ drużyny była ich największym atutem. Pamiętamy doskonale mecze z sezonu Wiosna’20, kiedy drużyna grając pod presją – zawsze wygrywała. Nie inaczej było i tym razem. W związku z wygraną ‘Weganie’ zajęli ósme miejsce w lidze, co oznacza, że niebawem rozegrają mecz barażowy. Oliwa Team z kolei po sezonie spędzonym w elicie wraca do drugiej ligi, w której jakby nie patrzeć, będzie walczyć o awans.

Trójmiejska Strefa Szkód – BES-BLUM Kraken Team 2-1 (21-11; 12-21; 21-15)

Na kilka godzin przed rozpoczęciem meczu, nie było do końca pewne, czy ten się odbędzie. Jako, że w obecnym sezonie z problemami kadrowymi zmagało się sporo drużyn, nie inaczej było w przypadku Trójmiejskiej Strefy Szkód. Ostatecznie, drużyna wystąpiła w pięciu graczy i na dodatek wygrała spotkanie. To było dość dziwne, nie tylko ze względu na brak kompletnego składu. Pierwszy set zaczął się od prowadzenia TSS-u (6-3). Kraken ewidentnie przespał początek tego seta. Później nie było wcale lepiej i set zakończył się wysoką wygraną Trójmiejskiej Strefy Szkód do 11. Przed drugą partią w drużynie BES-BLUM doszło do małej roszady. W ataku zagrał Robert Skwiercz, natomiast Karol Richert przeszedł na przyjęcie. To przyniosło najwyraźniej oczekiwany skutek, bo set zaczął się od kilku punktów drugiego z wymienionych graczy. Kraken w tej partii prezentował się o niebo lepiej. Trójmiejska Strefa Szkód z kolei, zaczęła popełniać sporo błędów, które sprawiły, że ich rywale w trakcie tej partii prowadzili 10-5, czy 18-12. Seta, dwoma asami serwisowymi zakończył Karol Richert i drużyny mogły przygotowywać się do decydującej partii. Po drugim secie wydawało się, że mecz wygrają gracze Kraken. Nic bardziej mylnego, ostatnią partię od prowadzenia (4-1; 8-4) zaczęli gracze TSS-u. Z czasem zespół Ryszarda Nowaka zdołał doprowadzić do wyrównania, ale potem ‘odpalili się’ Dominik Błoński oraz Łukasz Sienkiewicz, którzy walnie przyczynili się do wygranej swojej drużyny (21-15) i całego meczu 2-1.

Speednet – Epo-Project 0-3 (18-21; 18-21; 17-21)

Dla Epo-Project było to drugie spotkanie, które drużyna z Żukowa rozegrała w ostatnim tygodniu rozgrywek. Jak okazało się po środowym wieczorze, oba były z rywalami, z którymi gracze przez dłuższy czas się nie spotkają. Nie chodzi tu bynajmniej o to, że do sezonu Wiosna’21 zostało kilka miesięcy, a o to, że zarówno Speednet jak i Oliwa spadły do drugiej ligi. Epo-Project z kolei wygrało wszystkie cztery spotkania w grupie spadkowej i finalnie mieli grubo ponad dwa razy więcej punktów niż drużyna Speednetu, która zajęła ostatnie miejsce w tabeli. Speednet, co stało się pod koniec sezonu pewnego rodzaju tradycją, rozpoczął mecz w sześciu graczy. Epo-Project dość szybko zlokalizowało słabsze strony swoich rywali i wyszli na prowadzenie (8-4). Kilkupunktowa zaliczka sprawiła, że Epo-Project w pełni kontrolowało tego seta i mimo, że grali na totalnym luzie, nie dali sobie zrobić krzywdy i wygrali seta do 18. Drugą partię dla odmiany lepiej rozpoczęli gracze w różowych koszulkach (6-4). Z czasem inicjatywę przejęli zawodnicy Epo, którzy ponownie wypracowali sobie małą zaliczkę i wygrali seta do 18. Trzeci set był w zasadzie kopią dwóch pierwszych odsłon. Tym razem Epo wygrało do 17. Mimo tego, że Epo-Project wygrywa spotkanie 3-0 to nie można powiedzieć, że był to najsłabszy mecz w wykonaniu ‘Programistów’. Z pewnością to, co rzucało się z ich strony w oczy to fakt, że zabrakło kombinacyjnej gry. Było grane albo lewe albo prawe skrzydło, a jak wiadomo, po kilku piłkach nie stanowiło to dla przeciwników wielkiej zagadki.