Dzień: 2020-10-21

Zapowiedź – MATCHDAY #23

Na koniec obecnego tygodnia rozgrywek przygotowaliśmy aż dziewięć spotkań, w trakcie których wyjaśni się ostateczny kształt grup mistrzowskiej i spadkowej w pierwszej oraz trzeciej lidze. Ponadto wykrystalizuje się nieco sytuacja na drugim poziomie rozgrywkowym. O przedłużenie swojej kapitalnej passy zwycięstw bez straty seta powalczy drużyna Pięknych i Młodych, która rozegra aż dwa spotkania. Zapraszamy na zapowiedź środowej serii gier!

Piękni i Młodzi – BL Volley

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Mimo faktu, że podczas gdy Piękni i  Młodzi odpoczywali, a na parkietach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta doszło do sześciu spotkań to przed rozpoczęciem obecnego tygodnia rozgrywek sytuacja drużyny Radosława Koniecznego się nie zmieniła. ‘Granatowi’ nadal zajmują miejsce na szczycie ligowej tabeli i nic nie wskazuje na to, aby coś w tej kwestii miało się zmienić. Przyznamy Wam szczerze, że gdy na początku sezonu kapitan drużyny deklarował, że Piękni i Młodzi nie przegrają w drugiej lidze choćby seta, przyjmowaliśmy to z przymrużeniem oka. Po dwóch spotkaniach pomyśleliśmy: ‘kurde, może gościu ma rację’. Po sześciu spotkaniach uważamy z kolei, że ten scenariusz jest bardziej prawdopodobny niż ten, w którym ekipa traci choćby oczko. Podczas gdy większość ligi żyła tym, czy Volley Gdańsk zdoła wygrać pięćdziesiąt spotkań z rzędu, sporo osób zapomniało o tym, że to właśnie Piękni i Młodzi piszą właśnie nową historię. Historię, w której wygrywają sezon bez straty seta. Gdyby tak się stało, to bez zważania na to, czy jest to pierwsza czy druga liga – byłby to wynik z kosmosu. Ich rywalem numer siedem będzie drużyna BL Volley, która w ostatnim czasie otrząsnęła się po trudnym początku z ligowymi zmaganiami. Przypomnijmy, że drużyna na ‘dzień dobry’ przegrała sześć spotkań z rzędu, co sprawiało, że ich sfera mentalna była delikatnie ujmując – nadszarpnięta. Jednak jak to w życiu, tak i w SL3 – po każdej burzy wychodzi słońce i drużyna Wojtka Strychalskiego wygrała kolejne dwa spotkania, które znacząco poprawiły ich obecne położenie. Czy mają szansę na trzecią wygraną? Cóż, takiego scenariusza nie przewidzieliby chyba nawet Bracia Grimm w swoich baśniach.  

Typ Redakcji: Piękni i Młodzi

Typ Eksperta (Maciej Kot): Piękni i Młodzi

Bombardierzy – Niepokonani PKO Bank Polski

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Pomimo faktu, że obie drużyny nie mają już szans na grupę mistrzowską to nadal mają szansę na to, aby dopisać do swoich kont wygraną. W przypadku bardziej doświadczonej drużyny Bombardierów była by to druga wygrana. Do pierwszej i jedynej jak dotychczas wygranej w sezonie Jesień’20 doszło 14 września, kiedy to rywalem drużyny Dawida Piankowskiego była ekipa Speednet 2. Na finiszu rundy zasadniczej wydaje się, że to właśnie pomiędzy tymi trzema drużynami rozegra się walka w grupie mistrzowskiej o jak najwyższą lokatę. Obecnie pomiędzy Bombardierami a Niepokonanymi PKO Bank Polski jest zaledwie jeden punkt różnicy. Oznacza to, że drużyna Joanny Drewczyńskiej stanie przed ogromną szansą na to, aby nie dość, że odnieść pierwsze zwycięstwo w sezonie to na dodatek przeskoczyć swoich najbliższych rywali w tabeli. Patrząc na obecną formę ‘Bankowców’ scenariusz ten wydaje się naprawdę prawdopodobny. Jak do tej pory drużyna w ośmiu rozegranych spotkaniach zgarnęła trzy oczka. Stało się to za sprawą urwanych setów ekipom: Team Looz, MiszMasz oraz w minionym tygodniu Port Gdańsk. Skoro ‘Bankowcy’ zdołali wygrać seta przeciwko tak mocnym ekipom to czemu mieliby nie powalczyć o wygraną w meczu z Bombardierami? Z drugiej strony wydaje nam się, że w spotkaniu zaprocentuje jednak doświadczenie i po meczu to mikstowy skład w czarnych koszulkach uniesie ręce w geście tryumfu. Mimo to, spodziewamy się wyrównanego i emocjonującego widowiska.

Typ Redakcji: Bombardierzy

Typ Eksperta (Maciej Kot): Niepokonani PKO Bank Polski

ACTIVNI Gdańsk – Dream Volley

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Kolejną z drużyn, które nie miały szans zaprezentować swoich umiejętności w okrojonym tygodniu meczowym była drużyna Artura Kurkowskiego – ACTIVNI Gdańsk. Obecnie gracze w żółto-czarnych koszulkach mają na swoim koncie siedem oczek. Ich ostatnie dwa spotkania kończyły się zwycięstwami. Casus drużyny przypomina trochę ten w wykonaniu drużyny BL Volley, o czym pisaliśmy wyżej. Drużyna ‘Czerwono-niebieskich’ również przegrała kilka spotkań na inaugurację, a obecnie, podobnie jak ACTIVNI, notują serię dwóch wygranych z rzędu. Ponadto, obie drużyny mają na swoim koncie siedem oczek i jakby tego było mało w środowy wieczór zmierzą się z mocarnymi ekipami, jakimi bez wątpienia są Dream Volley oraz Piękni i Młodzi. Umówmy się – o punkty w tych meczach będzie niezwykle trudno, więc jeśli mielibyśmy obstawiać, to postawilibyśmy na to, że pomiędzy ekipami zapanuje status quo. Podobnie zresztą jak pomiędzy liderem – Pięknymi i Młodymi a wiceliderem – Dream Volley. Tu również nie spodziewamy się zmian i uważamy, że po meczu ekipa Mateusza Dobrzyńskiego zachowa drugie miejsce w tabeli. W ostatnim tygodniu Dream Volley rozbił ekipę AXIS, czym udowodnił, że różnica pomiędzy czubem tabeli a jego dołem jest dość wyraźna. Z drugiej strony czy ekipę Dream Volley można szeregować do ekip drugoligowych? Z pewnością jeśli prezentują swoją wysoką formę to widzimy ich w pierwszej lidze. Aby nie było jednak tak słodko – pamiętamy również mecze z DNV czy Letnim, w których ekipa nie zdołała wygrać i patrząc obiektywnie – z taką grą o punkty w pierwszej lidze byłoby niezwykle trudno. Czy Dream Volley zdoła ustabilizować formę i potwierdzą to w meczu z ACTIVNYMI Gdańsk?

Typ Redakcji: Dream Volley

Typ Eksperta (Maciej Kot): Dream Volley

Piękni i Młodzi – Team Spontan

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Drugim spotkaniem, do którego przystąpią Piękni i Młodzi w środowy wieczór będzie mecz przeciwko Team Spontan. Wszystko wskazuje na to, że będzie to bardziej wymagający rywal. Świadczy o tym choćby położenie w tabeli obu przeciwników oraz ich bezpośrednie starcie, w którym ‘Spontaniczni’ odnieśli zwycięstwo z BL Volley 2-1. Jakkolwiek głupio to nie zabrzmi to zestawianie ze sobą słów „trudniejszy rywal dla Pięknych” sprawia, że brzmi to mało poważnie. Porównując to do codziennego życia wygląda to mniej więcej tak, że otwarcie lodówki jest zadaniem bardziej wymagającym niż przełączenie kanału w tv. Mimo że w zadaniach tych istnieje jakieś stopniowanie poziomu trudności to i tak nadal pozostają cholernym przełączeniem tv i otwarciem lodówki. Mimo to, drużyny, które rywalizowały z Pięknymi walczyły o to, aby zaprezentować się przeciwko nim jak najlepiej. Godnie. Bez wstydu. Niektórym drużynom udawało się to trochę lepiej, innym trochę gorzej, ale najważniejsze w tym wszystkim było to, że żadna z ekip się nie poddała. Środowy rywal numer dwa – drużyna Team Spontan przystąpi do tego spotkania uskrzydlona zwycięstwem odniesionym z ekipą Zmieszanych. Spotkanie to udowodniło, że drużyna Piotra Raczyńskiego przy dobrej dyspozycji jest w stanie powalczyć o to, aby znaleźć się w top5 drugiej ligi. Obecnie, do piątego miejsca tracą zaledwie dwa oczka i gdyby ta sytuacja zmieniła się w środowy wieczór byłoby to jedną z największych sensacji obecnego sezonu.

Typ Redakcji: Piękni i Młodzi

Typ Eksperta (Maciej Kot): Piękni i Młodzi

MiszMasz – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Powoli dochodzimy do momentu, w którym będziemy mogli pisać – ‘ostatnia prosta w drodze do mistrzostwa’. Przypomnijmy, że drużyna MiszMasz niczym tornado niszczyła wszystko, co spotkała na swojej drodze. Drużyna Andrzeja Tararuja wygrała wszystkie osiem spotkań i chyba nikt nie wyobraża sobie, aby po środowym spotkaniu miało się to zmienić. Najbliższym rywalem M&M będzie drużyna Speednet 2. Dla obu ekip będzie to pierwsze spotkanie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Owszem, kilku graczy MiszMasz pamięta rywalizację ze Speednetem z poprzednich sezonów, kiedy byli zawodnikami DCT Gdańsk. Ostatnie spotkanie obu drużyn było dość wyrównane, ale ostatecznie wygrała je ekipa DCT w stosunku 2-1. To już jednak przeszłość. DCT Gdańsk póki co z nami nie ma. Jest za to ekipa MiszMasz, która dostała konkretnego boosta. To doładowanie to kilka wzmocnień. Efekt jest dokładnie taki sam jaki byłby w momencie, kiedy przesiedlibyśmy się z poczciwego, solidnego i ukochanego przez miliony rodaków – Passata 1.9 Tdi do McLarena. Czy drużyna Speednetu 2 będzie w stanie sprawić sensację i wygrać choćby seta? Skoro udało się to ekipie Niepokonani PKO Bank Polski to czemu miałoby się nie udać Speednetowi? Gdyby w historii świata te najbardziej absurdalne pomysły nie były czasami realizowane, zapewne dziś mieszkalibyśmy w jaskiniach. Czemu zatem nie pomyśleć o sprawieniu sensacji w meczu z tak potężną drużyną?

Typ Redakcji: MiszMasz

Typ Eksperta (Maciej Kot): MiszMasz

Bombardierzy – Chilli Amigos

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Na dwóch równoległych boiskach swoje spotkania rozegrają lider i wicelider trzeciej ligi. Trzeba sobie to powiedzieć wprost – zagrają drużyny, które pewnym krokiem zmierzają w kierunku drugiej ligi. Mimo to, jesteśmy przekonani, że nie tylko awans jest celem drużyny Chilli Amigos. Znamy taki typ ludzi. Oni są nienasyceni. Są jak te zwierzaki domowe, które dopóki będą miały pełną miskę – będą jadły, nie zważając na potencjalne konsekwencje, które za tym idą. W ostatnim czasie w drużynie Chilli Amigos widzimy gen zwycięzcy. Ponadto Amigos nie bawią się w półśrodki. Nie ma litości. Jeśli jest choć cień szansy na to, aby stłamsić rywala – oni z miłą chęcią to wykorzystają. Jeśli rywal ‘nie ogarnia’ i jest okazja na to, by ograć ich do 6? Wiedzcie, że oni spróbują ograć go do 5. Nie dajcie się zwieść ich nazwie. Na parkiecie SL3 – żadni z nich Amigos. A na pewno nie dla rywali. Ich najbliższym przeciwnikiwm będzie ekipa Bombardierów, dowodzona przez Dawida Piankowskiego. Czy graczom w czarnych strojach uda się zbombardować uprawę papryki? Cóż, szansa na to jest naprawdę znikoma. Z drugiej strony, nie przekreślamy szans Bombardierów na zaprezentowanie się z dobrej strony. Jeśli drużyna będzie tego dnia dobrze dysponowana, a ich rywale będą mieli obniżkę formy to mikstowy skład jest w stanie urwać minimum jeden punkt. No właśnie, czy zauważyliście ile razy użyliśmy słowa ‘jeśli’?

Typ Redakcji: Chilli Amigos

Typ Eksperta (Maciej Kot): Chilli Amigos

Tufi Team – PROtotype Volleyball

Godz.: 21:10, boisko nr 1

Dla obu drużyn będzie to ostatnie spotkanie w fazie zasadniczej. Drużyna Tufi Team zagwarantowała sobie udział w grupie mistrzowskiej tak dawno temu, że nawet nie chciało nam się przeglądać kalendarza. Ich przeciwnicy – drużyna PROtotype Volleyball wciąż ma szansę do tej grupy wskoczyć. JEDYNE co muszą zrobić gracze Tomasza Nurzyńskiego to wygrać najbliższe spotkanie z Tufi Team i to na dodatek 3-0. Jakby to powiedzieć – może być trudno. Czy taki scenariusz jest w zasadzie w ogóle możliwy? Z pewnością byłaby to ogromna niespodzianka, żeby nie powiedzieć sensacja. Co innego wygrać z rywalem 2-1, a co innego nie dać ugrać choćby seta drużynie Tufi. Przypomnijmy, że w obecnym sezonie drużyna Mateusza Woźniaka kiedy już przegrywała to zawsze zdobywała choćby jedno oczko. Tak było w spotkaniach z Omidą, Volley czy Trójmiejską Strefą Szkód, czyli odpowiednio: pierwszą, drugą i czwartą siłą obecnego sezonu. Czy wobec tego scenariusz nakreślony wcześniej mógłby się ziścić? To tylko sport i nie jest to wykluczone. Z drugiej strony, należy pamiętać, że Tuffiki również potrzebują dziś punktów i to najlepiej trzech. To pozwoliłoby zniwelować stratę do lidera na trzy punkty oraz do drugiej drużyny na dwa. Przed grupą mistrzowską kolor medali pozostawałby sprawą otwartą. Inną kwestią pozostaje również to, że taka wygrana pozwoliłaby graczom na poczucie bezpieczeństwa, gdyż na cztery mecze przed końcem sezonu mieliby cztery punkty przewagi nad goniącą ją drużyną TSS-u. Kto będzie miał okazję do większej radości? Przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: Tufi Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Tufi Team

Epo-Project – Speednet

Godz.: 21:10, boisko nr 2

To, co wydarzyło się w ostatnim tygodniu rozgrywek to istne szaleństwo. To, co do niedawna wydawało się szalonym scenariuszem, dziś ma szansę się zrealizować. Jeśli Epo-Project wygra spotkanie ze Speednetem w stosunku 3-0 to ma naprawdę bardzo duże szanse na to, aby znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Mimo, że obecnie drużyna ma na swoim koncie zaledwie dwie wygrane w ośmiu spotkaniach, taki scenariusz, w którym w przyszłym tygodniu ekipa z Żukowa zagra spotkanie w grupie mistrzowskiej jest bardzo prawdopodobny. Aby tak się stało to poza wygraną ze Speednetem drużyna PROtotype Volleyball nie może odnieść zwycięstwa w meczu z Tufi Team. Umówmy się – drużyna Tomasza Nurzyńskiego ma naprawdę małe szanse na to, aby ograć dobrze dysponowaną ekipę Tuffików. Środowy pojedynek obu zespołów będzie trzecią bezpośrednią rywalizacją. Jak do tej pory, w dwóch rozegranych spotkaniach mamy remis 1-1, a w setach 3-3. Co ciekawe, obie drużyny w poprzednim sezonie rywalizowały ze sobą dzień po dniu. 17 czerwca 2020 r. górą była ekipa Speednetu, natomiast dzień później drużyna Epo-Project. Gdzie sens? Gdzie logika? Sami nie wiemy. Nie wiemy również tego, czy w środowym spotkaniu drużyna Speednet nie będzie miała ponownie problemów kadrowych. Przypomnijmy, że w ostatnim – przegranym meczu ekipa ‘Programistów’ zagrała w kółeczku i jakby nie patrzeć, w pierwszej lidze ciężko jest w takich warunkach wygrać. Ewentualna kolejna przegrana sprawi, że sytuacja drużyny Mateusza Urbanowicza zrobi się już naprawdę gorąca. 

Typ Redakcji: Epo-Project

Typ Eksperta (Maciej Kot): Speednet

Sprężystokopytni & Kitku – AXIS

Godz.: 21:10, boisko nr 3

Skomplikowała się w ostatnim czasie sytuacja drużyny AXIS. A co nam tam – mamy nadzieję, że ekipa w czerwonych strojach się nie obrazi, ale obecnie sytuacja wygląda tragicznie. Po wczorajszych spotkaniach ‘Rebeliantów’ drużyna Fabiana Polita spadła na ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Dodatkowo, wspomniana wcześniej ekipa Dawida Byczkowskiego, która wskoczyła w tabeli przed AXIS, ma aż o dwa spotkania rozegrane mniej. To dokładnie sześć okazji na to, aby jeszcze tę przewagę powiększyć. Tak bowiem na to patrzymy. Każdy set to okazja na zdobycie jednego punktu, który będzie bardzo istotny w ostatecznym rozrachunku. Jakby tego było mało to w środowy wieczór drużynę Fabiana Polita czeka mecz z drużyną Sprężystokopytnych & Kitku. Dla drużyny Kacpra Goszczyńskiego będzie to dziewiąte spotkanie w sezonie Jesień’20. Jak do tej pory, drużyna wygrała sześć z nich i zanotowała dwie porażki. To, co jest jednak bardzo korzystne dla drużyny S&K to terminarz. Ekipa rywalizowała już z większością drużyn, które powalczą o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Do końca sezonu pozostały im mecze z zespołami, które w większości są w dolnej partii tabeli i wydaje się, że w każdym z tych spotkań będą faworytem. Dodatkowym atutem drużyny jest pozycja wyjściowa. Czwarte miejsce, które zajmują obecnie pozwala sądzić, że istnieje bardzo duża szansa na to, że na koniec sezonu znajdą się na podium. W celu realizacji ambitnych planów z całą pewnością pomoże dwóch bardzo dobrych zawodników, którzy dołączyli w ostatnim czasie do drużyny. Były to dwa transfery z Volley Gdańsk, który jak doskonale wiemy, już trzykrotnie w tej lidze wygrywał. Mowa tu o atakującym Michale Ryńskim oraz środkowym – Michale Mysłowskim.

Typ Redakcji: Sprężystokopytni & Kitku

Typ Eksperta (Maciej Kot): Sprężystokopytni & Kitku

Matchday #22

Wtorkowy wieczór dostarczył sporo emocji. Dwukrotnie szansy na wskoczenie do grupy mistrzowskiej w trzeciej lidze nie wykorzystała drużyna Craftveny, która najpierw przegrała z Portem, a następnie z Allsix by Decathlon. Największym zaskoczeniem tej serii gier były jednak dwie wygrane drużyny Volleyball Rebels, którzy najpierw odprawili Mental Block, by następnie ograć faworyzowaną drużynę Letniego Gdańska.

Port Gdańsk – Craftvena 3-0 (26-24; 21-11; 21-18)

Wtorek miał być sądnym dniem dla drużyny Craftveny. Gracze w czarnych trykotach dwukrotnie stawali przed szansą na pokonanie rywali, nie tylko w meczu, ale również w położeniu w tabeli. Z tyłu głowy mieliśmy pewne przesłanki świadczące o tym, że to może się nie udać. Pamiętaliśmy poprzedni sezon, kiedy grając w końcówce pod presją to rywale unosili ręce w geście triumfu. Pamiętaliśmy również dyspozycję, jaką w kilku spotkaniach w obecnym sezonie zaprezentowała drużyna Craftveny, ale do cholery! To przecież Craftvena – myśleliśmy. To dokładnie ta sama drużyna, która w poprzednim sezonie przegrała najmniejszą liczbę spotkań ze wszystkich ekip w trzeciej lidze. Przed rozpoczęciem meczu z Portem mogłoby się wydawać, że limit porażek w obecnym sezonie został wykorzystany z nawiązką. Początek pierwszego seta pokazał, ze ‘Rzemieślnicy’ wyszli bardzo zdeterminowani. Dzięki świetnej zagrywce całkowicie odrzucili przeciwnika od siatki, dzięki czemu szybko wypracowali sobie przewagę 7-1. Z czasem to Craftvena zanotowała przestój, dzięki czemu Portowcy wyszli na prowadzenie 12-11, a następnie 16-12. Gdy wydawało się, że jest już po pierwszym secie, Port popełnił kilka błędów własnych, dzięki czemu Craftvena zdołała wyrównać (18-18). Od tego momentu do końca długiego seta obie ekipy szły ‘łeb w łeb’ i o tym, że to Port wygrał tę partię zadecydowało nieporozumienie w szeregach Craftveny. Drugi set zaczął się podobnie jak pierwszy – od prowadzenia Craftveny 4-1, a następnie 6-3. Nie do końca ogarniamy co tu się wydarzyło, ale jak można do końca seta zdobyć zaledwie pięć punktów, pozwalając przy tym rywalom na zdobycie osiemnastu? Cóż, na to pytanie chyba nikt nie zna odpowiedzi. Trzeci set zaczął się, a jakże – od prowadzenia Craftveny 8-4. Podobnie, jak to miało miejsce w secie nr 1 i 2, finalnie przewaga ta została roztrwoniona. Ostatecznie, partię, podobnie jak i całe spotkanie wygrywają gracze z doków, dzięki czemu zapewniają sobie trzecią lokatę po rundzie zasadniczej.

Oliwa Team – Omida Team 0-3 (18-21; 18-21; 15-21)

W jedynym pierwszoligowym starciu we wtorkowy wieczór zmierzyły się dwie drużyny, które są na przeciwległych biegunach ligowej tabeli. Po poniedziałkowej wygranej przeciwko Volley Gdańsk stało się jasne, że ‘Logistycy’ staną we wtorkowy wieczór przed ogromną szansą na to, aby wskoczyć na pierwsze miejsce w tabeli i dodatkowo, po rundzie zasadniczej uzyskać dwupunktową przewagę nad najgroźniejszym rywalem w walce o tytuł mistrzowski. Jedyne, co trzeba było zrobić to ograć drużynę świetnie im znaną – Oliwę Team. Tak jak wspominaliśmy w  zapowiedzi przedmeczowej, obie drużyny znają się doskonale. Znają swoje mocne i słabe strony. Przed meczem wiedzieliśmy, że trzy punkty nie przyjdą Omidzie łatwo. Dużo mówi się o ewentualnym mistrzostwie drużyny Konrada Gawrewicza i często zapomina się o tym, że Oliwa również grała o bardzo istotne dla siebie cele. Każdy punkt przybliża ich do utrzymania. Początek meczu udowodnił, że gracze Dawida Karpińskiego tanio skóry nie sprzedadzą. Wyrównana walka trwała od pierwszego gwizdka sędziego niemal do ostatniego, który zakończył pierwszą partię. W końcówce doszło do kontrowersyjnej sytuacji, po której sędzia przyznał bardzo ważny punkt dla Omidy. Ostatecznie set zakończył się wygraną drużyny Konrada Gawrewicza do 18. Druga odsłona rozpoczęła się, podobnie jak ta pierwsza – od wyrównanej walki. Mniej więcej w połowie tego seta ‘Logistycy’ narzucili rywalom swoje tempo, w efekcie czego wyszli na prowadzenie (19-13). Gdy wszyscy byli już myślami w trzeciej odsłonie, rywale nadgonili kilka punktów, ale koniec końców – nie byli w stanie tej partii wygrać. Podobnie jak w pierwszej, w tej set zakończył się do 18. Trzecia odsłona, przynajmniej w pewnej części była festiwalem błędów obu drużyn. Z czasem Omida zdołała uciec rywalom na kilka punktów i pewnie wygrała tę partię do 15, a cały mecz 3-0. Oliwa z kolei w kolejnym już spotkaniu pokazała, że będzie do końca biła się o utrzymanie.

Volleyball Rebels – Mental Block 2-1 (21-12; 21-17; 18-21)

Przyznamy Wam się do czegoś. Po tym, jaki start zanotowała drużyna Volleyball Rebels obawialiśmy się o ich sferę omen nomen MENTALną. Wiecie jak to jest. Obrywać w łeb za każdym razem do najprzyjemniejszych rzeczy na świecie nie należy. Po którymś spuszczonym ‘manto’ przychodzi taki moment, w którym zasadnym pytaniem staje się to postawione lata temu przez Agnieszkę Chylińską. No to ‘Rebelianci’ powiedzieli w końcu dość. Dość przegranych, dość wytykania palcami przez Redakcję. Dość dopisywania sobie punktów przez inne drużyny jeszcze przed meczem. To właśnie 20 października drużyna powiedziała sobie dość i wygrała pierwsze spotkanie w historii występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta.  Jakby tego było mało, po pewnym czasie zrobili to po raz drugi, ale o tym w innym podsumowaniu. Skupmy się na meczu z ‘Mentalistami’. ‘Niebiescy’ stanęli do rywalizacji jako ekipa, która ma na swoim koncie trzy wygrane z rzędu. Siłą rzeczy biorąc pod uwagę obecną formę, wzmocnienia, a także obecne morale drużyny to właśnie ekipa z czerwonym mózgiem w logo, była faworytem spotkania. Z drugiej strony, ich rywale również zadbali o wzmocnienia. Do drużyny przed spotkaniem dołączyło dwóch graczy – środkowy – Adam Kochanowski oraz atakujący – Grzegorz Myśliński. W pierwszym secie – co tu dużo mówić – ‘Rebelianci’ dość mocno zaskoczyli swoich rywali grając świetną siatkówkę, na którą ‘Mentaliści’ nie mieli ani sposob, ani co gorsze pomysłu. To musiało się tak skończyć. 21-12 dla ‘Rebeliantów’. Drugi set był już bardziej wyrównany. Przez długi czas wydawało się, że to Mental Block wygra tę partię. W trakcie jej trwania drużyna Kamila Żukowskiego wypracowała sobie kilkupunktową przewagę, którą ostatecznie zaprzepaścili. Końcówka należała do ‘Rebeliantów, którzy wygrali tę partię do 17 i pierwsza wygrana w lidze stała się faktem. Trzeciego seta od początku lepiej rozpoczęli ‘Niebiescy’, którzy wyszli na kilkupunktowe prowadzenie. Przewagę tę zdołali utrzymać przez całego seta i ostatecznie wygrać partię do 18.

Allsix by Decathlon – Craftvena 3-0 (21-15; 21-8; 21-8)

Mimo porażki w meczu z Portem Gdańsk, nadal wszystko było w rękach, nogach, a przede wszystkim głowach graczy Craftveny. Gdyby ‘Rzemieślinicy’ wygrali z Decathlonem to właśnie oni zagraliby w grupie mistrzowskiej. No właśnie, na gdybaniu się kończy. Co tu dużo mówić – mecz wygrała drużyna Rafała Liszewskiego i chyba nikt nie ma wątpliwości co do tego, że na awans do grupy mistrzowskiej po prostu zasłużyli. Jakkolwiek przykro dla graczy Craftveny to nie zabrzmi, z perspektywy całego sezonu uważamy, że inne drużyny były lepsze. To nie był sezon ekipy dowodzonej przez Bartka Zakrzewskiego, z czego chyba sprawę zdają sobie sami zainteresowani. Z kronikarskiego obowiązku przejdźmy do tego, co działo się w trakcie spotkania. Pierwszy set zaczął się od prowadzenia graczy w białych koszulkach. To, co było nad wyraz widoczne to brak słabszych elementów w układance Rafała Liszewskiego. Każdy z zawodników zaprezentował wysoki poziom. W końcówce pierwszego seta cztery ataki z rzędu z lewego skrzydła skończył niezawodny Aleksander Bochan i kwestia pierwszego seta była rozstrzygnięta. To, co wydarzyło się w drugim i trzecim secie, z szacunku dla Craftveny byłoby najlepiej przemilczeć. Napiszemy jedynie tyle, że po drugim secie, kiedy Craftvena straciła już szansę na grupę mistrzowską, z drużyny całkowicie uszło już powietrze. Trzeci set był potwierdzeniem dominacji zespołu Allsix by Decathlon, który wygrał tę partię do ośmiu, dzięki czemu zapewnił sobie byt w grupie mistrzowskiej.

Volleyball Rebels – Letni Gdańsk 2-1 (21-16; 23-25; 21-17)

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie wtorkowy wieczór gracze Letniego Gdańska. Ostatnie tygodnie to wygrane z Nielotami, DNV GL czy Dream Volley. Skoro ogrywa się drużyny, które obecnie znajdują się w TOP 6 to co może pójść nie tak w meczu z drużyną, która do wtorkowego spotkania nie wygrała ani jednego meczu? Z drużyną, która zdobyła zaledwie jeden punkt na dwanaście możliwych? O tym, że nie będzie to spacerek dla drużyny Letniego Gdańska, zawodnicy tej drużyny dowiedzieli się, kiedy wchodzili na salę. To właśnie wtedy, powoli do końca dobiegał mecz pomiędzy ‘Rebeliantami’ a ‘Mentalistami’. Zawodnicy Letniego są dość dobrze zorientowani w realiach ligi i doskonale wiedzieli jaką formę prezentują ostatnio gracze w niebieskich koszulkach. Podsumowując to wszystko, już przed meczem było wiadomo, że wzmocniona nowymi graczami ekipa Volleyball Rebels parafrazując Mariusza Pudzianowskiego ‘tanio skóry nie sprzeda’. Już od początku meczu ‘Rebelianci’ spisywali się bardzo dobrze. Drużyna Piotra Kamińskiego chyba nie do końca wiedziała co się wokół nich dzieje. Gra ‘Rebeliantów’ była naprawdę dobra w każdym elemencie. Atak, przyjęcie, rozegranie. Komplet. Wygrana w pierwszym secie do 16 była w pełni zasłużona. W drugim secie gracze w granatowych koszulkach sprawowali się już zdecydowanie lepiej. To właśnie oni przez większość seta kontrolowali przebieg wydarzeń boiskowych. Tak było do samej końcówki. Letnicy mieli kilka punktów przewagi, które poprzez swoją niefrasobliwość – roztrwonili. Efekt tego był taki, że ‘Rebelianci’ doprowadzili do wyrównania (19-19) i o tym, która z ekip wygra seta zadecydowała gra na przewagi. Tu fortuna sprzyjała Letnikom, którzy wygrali seta 25-23. Ostatnia – decydująca o wygranej w meczu odsłona zaczęła się kiepsko dla Letników, którzy popełniali sporo błędów własnych (3-7). Gdy na tablicy wyników widniał wynik 15-10 dla ‘Rebeliantów’ wydawało się, że kwestia wygranej jest już przesądzona. Wtedy sygnał do odrabiania strat dał Grzegorz Zawłocki, który zaliczył dwa bloki oraz dwa ataki z rzędu, przez co ponownie doszło do wyrównania (15-15). Zryw ten był jednak tylko chwilowy i po chwili to drużyna powracającego na parkiety SL3 po dwutygodniowej przerwie Dawida Byczkowskiego cieszyła się z wygranej drugiego spotkania w lidze. Dzięki czterem oczkom, ekipa zepchnęła w tabeli drużynę AXIS na ostatnie miejsce.  

Zmieszani – Team Spontan 1-2 (22-20; 15-21; 11-21)

W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że w dotychczasowych spotkaniach pomiędzy obiema drużynami nie brakowało emocji. Patrząc na rywalizację w poprzednich sezonach, poza aspektem czysto sportowym drużynom nie brakowało osobistych pobudek do tego, żeby zagrać ze zdwojoną siłą i ograć swojego rywala. Pierwszy set to bardzo wyrównana partia. Tak naprawdę losy tej odsłony mogły potoczyć się zupełnie inaczej. Ostatecznie Zmieszani przypomnieli sobie o tym, że gdyby w lidze grano tylko pierwsze sety zapewne kręciliby się obecnie wokół podium… pierwszej ligi. Pisaliśmy o tym już w poniedziałek, ale nie możemy zrozumieć tego, z jakim nastawieniem na mecz wychodzą gracze Edyty Woźny. Postawa ta, w parze z dobrą grą zaowocowały na koniec pierwszej partii, którą Zmieszani wygrali 22-20. Drugi set rozpoczął się od falstartu ‘Spontanicznych’. Wygrana w pierwszym secie oraz przewaga Zmieszanych w drugim (7-2) sprawiły, że uznaliśmy swój typ z zapowiedzi jako ‘pewniaczka’. Nie wiem czy kiedykolwiek coś obstawialiście. Jeśli nie to podpowiemy. Te wszystkie pewniaczki to można co jedynie za przeproszeniem o kant dupy rozbić. Podobnie było i tym razem. Drużyna Piotra Raczyńskiego ni stąd ni zowąd przypomniała sobie, że potrafi grać w siatkówkę i zdołała szybko dogonić swojego rywala. Końcówka seta należała tylko do ‘Spontanicznych’. W ostatnim secie to Spontan lepiej zaczął. Bardzo dobre zawody rozgrywał wprowadzony w drugim secie Paweł Baranowski, który walnie przyczynił się do wygranej meczu. Z czasem – wypracowaną wcześniej przewagę potrafili jeszcze powiększyć i partia ta zakończyła się do 11.