Dzień: 2020-10-20

Zapowiedź – MATCHDAY #22

We wtorkowy wieczór najciekawiej powinno być w trzeciej lidze. To właśnie dziś dowiemy się, dla której z następujących drużyn (Allsix by Decathlon, Craftvena, Port Gdańsk, Wirtualna Polska) zabraknie miejsca w grupie mistrzowskiej. Ponadto, o przełamanie złej passy powalczą gracze Volleyball Rebels, których we wtorkowy wieczór zobaczymy aż dwukrotnie. Zapraszamy na zapowiedź wtorkowej serii gier!

Port Gdańsk – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Przed drużyną Bartosza Zakrzewskiego jeden z najważniejszych dni od momentu pierwszego meczu w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. ‘Rzemieślnicy’ rozegrają we wtorkowy wieczór dwa arcyważne spotkania, które zadecydują o tym, czy drużyna znajdzie się w grupie mistrzowskiej. Obecnie znajdują  się na siódmym miejscu w tabeli. Na taki stan rzeczy wpłynęły cztery wygrane i trzy porażki. W tym miejscu należy postawić kropkę i na moment cofnąć się do sezonu Wiosna’20, kiedy ‘Czarni’ przegrali zaledwie dwa spotkania. Obecnie mają o jedno więcej i dodatkowo sześć spotkań w perspektywie. Do dwóch z sześciu wspomnianych dojdzie już we wtorkowy wieczór i patrząc na wyniki drużyny oraz obecną formę trzeba powiedzieć to sobie wprost – w obydwu spotkaniach to ich rywale będą faworytami spotkania. O godzinie 19:00 Craftvena zmierzy się z ‘Portowcami’, którzy zajmują obecnie trzecie miejsce w ligowej tabeli z czego… również nie są zadowoleni. Wszystko za sprawą tego, że poprzedni sezon zakończyli na wysokim drugim miejscu i byli o włos od tego, aby w sezonie Jesień’20 występować w drugiej lidze. Ostatecznie ‘Portowcy’ przegrali w meczu barażowym z Mental Block, ale można było sądzić, że sezon Jesień’20 będzie należał do nich. Tymczasem, po ośmiu spotkaniach ekipa Arkadiusza Sojko traci do lidera aż… osiem punktów. Dodatkowo, czysto teoretycznie może się okazać, że w przypadku porażki i innych wyników, które ułożą się nie po myśli ‘Portowców’, dla drużyny z doków zabraknie miejsca w top5, co byłoby jedną z największych sensacji obecnego sezonu.

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot):Port Gdańsk

Oliwa Team – Omida Team

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Mecz pomiędzy obiema drużynami można nazwać meczem przyjaźni. Już w sezonie Wiosna’20 obie drużyny często trenowały razem w hali mieszczącej się w sercu Oliwy. To właśnie tam zapadały decyzje co do tego, w której drużynie zagra poszczególny zawodnik. Poza wspomnianą halą sportową, wspólnym mianownikiem obu drużyn jest bez wątpienia Agnieszka Pasternak, która jest bardzo zaangażowana w ‘życie’ obu ekip. Wystarczy powiedzieć, że to właśnie ona organizuje treningi dla poszczególnych drużyn. Dodatkowo, w poprzednich sezonach występowała jako gracz w obu zespołach. Z pewnością we wtorkowy wieczór zobaczymy ją również w roli protokolanta na tym spotkaniu. Do meczu drużyna Omidy przystąpi uskrzydlona kapitalnym zwycięstwem, które odniosła w poniedziałkowy wieczór przeciwko ekipie Volley Gdańsk. Sukces jest o tyle ważniejszy, że nie dość, że to właśnie Omida ma nad obecnym mistrzem handicap to w dodatku jest pierwszą drużyną w historii ligi, która zdołała ograć ‘Żółto-czarnych’. Gdy do swojego dorobku ‘Logistycy’ dołożą we wtorkowy wieczór komplet punktów to poza faktem, że po rundzie zasadniczej będą liderem pierwszej ligi to na dodatek na cztery mecze przed końcem sezonu będą mieli dwa punkty przewagi nad największym rywalem. Mimo wszystko uważamy, że o komplet punktów nie będzie wcale łatwo. Często zdarza się tak, że przeciwko drużynie z dolnej partii tabeli gra się gorzej niż przeciwko tym ‘mocarnym’. Aby wygrać spotkanie 3-0 drużyna Omidy musi być maksymalnie skoncentrowana. Czy to po wczorajszym sukcesie jest w ogóle możliwe? Przypominamy, że ligę wygrywa się właśnie w spotkaniach z niżej notowanymi rywalami.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Volleyball Rebels – Mental Block

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Mimo, że drużyna ‘Rebeliantów’ dołączyła do rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta dwa tygodnie temu, obecnie ma rozegrane już cztery spotkania. Dodatkowo, we wtorkowy wieczór gracze Dawida Byczkowskiego dorzucą kolejne dwa spotkania, co sprawi, że pod kątem liczby spotkań zbliżą się do całej ligowej stawki. Jesteśmy przekonani, że tym, na czym zależy ‘Rebeliantom’ jest zbliżenie się również liczbami punktów. Po czterech spotkaniach drużyna nie zdołała jeszcze ani razu wygrać i w zaledwie jednym spotkaniu udało im się urwać punkt. Stało się to w ich drugim meczu, kiedy rywalem była ekipa BL Volley. Jako Redakcja znajdujemy jednak w przypadku drużyny delikatny powiew optymizmu. W dwóch z czterech rozegranych dotychczas spotkań ekipa mierzyła się z drużynami będącymi w pierwszej siódemce. Pierwszym wtorkowym rywalem ekipy ‘Rebelsów’ będzie drużyna Mental Block, która notuje obecnie świetną formę, dzięki której wygrali trzy spotkania z rzędu. Szczególnie imponująca była ostatnia wygrana, kiedy po przeciwnej stronie siatki wystąpili gracze Range Soft, którzy musieli przełknąć gorycz porażki, nie zdobywając przy tym choćby punktu. Dla ‘Mentalistów’ z kolei była to pierwsza wygrana za komplet punktów w obecnym sezonie, dzięki której wizja powtórki z poprzedniego sezonu, kiedy drużyna grała w barażu o utrzymanie, oddaliła się. Powtórzenie tego wyniku w meczu z Volleyball Rebels z pewnością taki scenariusz by zmarginalizowało.

Typ Redakcji: Mental Block

Typ Eksperta (Maciej Kot):Mental Block

Allsix by Decathlon – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Niestety nie wiemy jak potoczy się spotkanie Craftveny z Portem Gdańsk, ale nos podpowiada nam, że dla obu drużyn bezpośrednie starcie będzie meczem o ‘być, albo nie być’ w grupie mistrzowskiej w trzeciej lidze. Obojętnie jak nie potoczy się ten mecz uważamy, że brak jednej z ekip, które o godzinie 20:00 skrzyżują rękawice, będzie ogromnym rozczarowaniem. Co prawda, istnieje jeszcze trzecia opcja, w której do grupy mistrzowskiej wchodzą zarówno Decathlon jak i Craftvena. Aby tak się stało, ‘Rzemieślnicy’ muszą wygrać spotkanie z ‘Portowcami’ za trzy punkty a następnie Allsix by Decathlon wygrałby spotkanie z Craftveną 2-1, co sprawiłoby, że Port Gdańsk miałby o jedno oczko mniej, zarówno od jednych jak i drugich. Jak wiecie, to czyste spekulacje. Im więcej po drodze zmiennych, tym scenariusz staje się mniej prawdopodobny. Uważamy, że obie ekipy nie będą kalkulować tylko będą chciały udowodnić swoją wyższość na parkiecie. Przez długi czas trudno było sparować obie ekipy. Drużyna Craftvena nie może występować ani w poniedziałki, ani w środy. Z kolei ich rywal – Allsix by Decathlon – ani we wtorki, ani w czwartki. Mimo to, któraś z ekip musiała iść na ustępstwo i wyraziła gotowość do gry w terminie, w którym najprawdopodobniej zabraknie kilku zawodników. Z tego miejsca należy podkreślić ‘prosportową’ postawę graczy ze sklepów sportowych. Kto wygra spotkanie? Dla kogo zabraknie miejsca w grupie mistrzowskiej? Odpowiedź na to pytanie poznamy już niebawem!

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot):Allsix by Decathlon

Volleyball Rebels – Letni Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Podobnie jak w poprzednim tygodniu, drużyna Volleyball Rebels zmierzy się z dwoma przeciwnikami. Podobnie jak wtedy, tak i teraz pierwszym rywalem będzie ekipa z dolnej połowy tabeli, natomiast drugim ekipa, która jest w stanie powalczyć o strefę medalową. Zastanawiamy się, czy dla drużyny Dawida Byczkowskiego to właśnie mecz numer sześć nie będzie najtrudniejszym dotychczasowym wyzwaniem. Przypomnijmy, że drużyna Letniego Gdańska przystąpi do spotkania po serii czterech zwycięstw z rzędu. Passa ta jest tym bardziej imponująca jeśli zobaczymy, z kim przyszło im się w tym czasie mierzyć. Umówmy się, drużyny takie jak BES-BLUM Nieloty, DNV GL S*M*A*S*H czy Dream Volley sroce spod ogona nie wypadły. Ba, uważamy, że każdą z tych ekip stać na to, aby znaleźć się na podium. W przypadku Nielotów i Dream Volley obie ekipy nie wyobrażają sobie nawet scenariusza, w którym mogłoby ich tam zabraknąć. Jak zatem zaszeregować drużynę ‘Letników’? Czy po niezbyt udanym początku drużynę w granatowych trykotach stać na to, aby włączyć się do walki o podium rozgrywek? Aby tak się stało, ekipa powinna powalczyć we wtorkowy wieczór o komplet punktów. W siedmiu dotychczasowych spotkaniach, owszem – potrafili ograć ligowe tuzy, ale potrafili również potracić masę punktów, przez co dość mocno skomplikowali sobie sytuację. Warto odnotować tu fakt, że obecnie ‘Letnicy’ mają o jedno spotkanie rozegrane mniej niż trzy drużyny zajmujące miejsca 2-4. W przypadku wygranej z ‘Rebeliantami’, sytuacja w tabeli zrobi się naprawdę ciekawa. O tym, czy tygodniowa przerwa nie wybiła ‘Letników’ z rytmu przekonamy się we wtorkowy wieczór chwilę po godzinie 21.00.

Typ Redakcji: Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot):Letni Gdańsk

Zmieszani – Team Spontan

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Mecze pomiędzy drużynami Zmieszani oraz Team Spontan zawsze dostarczały sporych emocji. Dodatkowo, nie brakowało w nich kontrowersji i zwrotów akcji. Liczymy na to, że we wtorkowy wieczór będzie podobnie. Będzie to trzeci bezpośredni pojedynek pomiędzy zespołami w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Jak do tej pory, dwukrotnie lepszą drużyną okazała się ekipa Piotra Raczyńskiego, która wygrywała spotkania w stosunku 2-1. Nos podpowiada nam jednak, że we wtorkowy wieczór to ich przeciwnicy mają większą szansę na wygranie spotkania. Zmieszani przystąpią do meczu po poniedziałkowej porażce, której doznali przeciwko obecnemu liderowi – drużynie BES-BLUM Nieloty. W meczu tym, szczególnie w pierwszym secie pokazali, że jeśli tylko ustabilizują formę to są w stanie wygrywać z drużynami, które są teoretycznie wyżej notowane. No właśnie, jest jednak jakieś ale. Tym, ale w przypadku drużyny Edyty Woźny jest to, że drużyna potrafi zagrać w rewelacyjny sposób, by kilkanaście minut później zaprezentować się tak, że nie da się tego opisać w parlamentarnych słowach. Ich przeciwnik – Team Spontan w przypadku wygranej za komplet punktów zrówna się z rywalem liczbą punktów i dodatkowo będzie miał na swoim koncie o jedno spotkanie rozegrane mniej. Czy jest w stanie tego dokonać? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. ‘Spontaniczni’ w obecnym sezonie również nie potrafią ustabilizować formy i grają ‘w kratkę’. Podsumowując, uważamy, że będzie to mecz drużyn o podobnym potencjale. O tym, kto wygra, zadecyduje dyspozycja dnia.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot):Zmieszani

Matchday #21

Poniedziałkowy wieczór miał słodko-gorzki smak. Z jednej strony mieliśmy ogromne emocje w meczu na szczycie pierwszej ligi. Z drugiej zaś doszło do sytuacji, w której jedna z drużyn nie stawiła się na miejsce rozgrywania spotkania. Wracając jednak do meczu Volley Gdańsk z Omidą Team to trzeba przyznać, że mecz nie zawiódł. Był kapitalnym widowiskiem, po którym zakończyła się wspaniała seria zwycięstw z rzędu drużyny Volley Gdańsk. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Zmieszani – BES-BLUM Nieloty 1-2 (21-13; 6-21; 16-21)

W związku z faktem, że mecz pomiędzy DNV GL S*M*A*S*H a Range Soft VT się nie odbył to mecz pomiędzy Zmieszanymi i Nielotami był jedynym wydarzeniem drugoligowym w poniedziałkowej serii gier. I to nie byle jakim! Było to spotkanie drużyn znajdujących się w górnych partiach tabeli. To, jak zaprezentowali się Zmieszani z innym faworytem do awansu – ekipą Dream Volley było wskazówką, że ‘tanio skóry nie sprzedadzą’. Rzeczywiście, już początek meczu pokazał, że Nieloty muszą wznieść się na wyżyny, aby wygrać to spotkanie. W pierwszym secie to Zmieszani dość niespodziewanie przejęli inicjatywę. To, co kulało po stronie drużyny BES-BLUM to w szczególności przyjęcie. Liczba asów serwisowych może tego nie pokazuje, ale ile nabiegał się w pierwszym secie Michał Falkiewicz wie chyba tylko on. Pierwszy set to była rzeź. Wynik tego naprawdę nie odzwierciedla. W trakcie tej partii różnica punktowa była już naprawdę wysoka (14-5 czy 19-10). Ostatecznie, drużyna Mateusza Bone pod koniec seta podreperowała trochę swój dorobek, ale nie zmienia to faktu, że w pierwszym secie byli zaledwie tłem dla świetnie dysponowanych graczy Edyty Woźny. To, co wydarzyło się w drugim secie, mając wciąż na uwadze tego pierwszego – wymyka się spoza jakichkolwiek, nawet najbardziej parszywych norm ludzkich wyobrażeń. Co tu dużo mówić, w secie tym nie znaleźliśmy nawet pół elementu, w którym Zmieszani byliby lepsi od swoich rywali. Zagrywka, rozegranie, przyjęcie, wykończenie. Komplet. Masakracja. Trzeci set był z kolei najbardziej wyrównany w meczu. Do momentu, kiedy na tablicy pojawił się wynik 16-16 byliśmy przygotowani na emocjonującą końcówkę. Niestety (dla widowiska) punkty zdobywała już tylko jedna drużyna i siódma wygrana Nielotów w sezonie Jesień’20 stała się faktem.

DNV GL S*M*A*S*H – Range Soft VT 3-0 (21-0; 21-0; 21-0)

Drużyna Range Soft z powodu braków kadrowych przegrała spotkanie walkowerem. Wynik zawodów został zweryfikowany jako 3-0 (21-0; 21-0; 21-0) dla drużyny DNV GL S*M*A*S*H.

Speednet 2 – Team Looz 0-3 (13-21; 18-21; 19-21)

Nie sprawdziły się nasze słowa w zapowiedzi. Nie dość, że w spotkaniu w szeregach drużyny Team Looz zobaczyliśmy Bartłomieja Szcześniaka to w dodatku napisaliśmy, że ekipa ma jeszcze teoretycznie szansę na awans do grupy mistrzowskiej. Cóż, nie będziemy się przechwalać, że sami doszliśmy do takiej refleksji. Uwagę na to, że ekipa Looz nie ma już szans na grupę mistrzowską zwrócił nam jeden z trzecioligowych graczy. Po wnikliwszym przeanalizowaniu tabeli musimy mu przyznać rację, a Team Looz przeprosić za pomyłkę. Samo spotkanie lepiej rozpoczęli gracze Speednetu, którzy między innymi dzięki bardzo dobrej zagrywce Pawła Cieszyńskiego wyszli na prowadzenie. Z czasem wróciły demony przeszłości i ekipa popełniła kilka błędów własnych, które sprawiły, że roztrwonili oni wypracowaną przewagę. Dodatkowo, gracze w różowych koszulkach mieli również ogromne problemy z przyjęciem zagrywki Daniela Szultki, który zdobył aż cztery asy serwisowe z rzędu. Co tu dużo mówić – dyspozycja zaprezentowana w pierwszej partii nie mogła przełożyć się na lepszy wynik i to Team Looz cieszył się z wygranej pierwszego seta. Druga partia zaczęła się koszmarnie dla graczy Spednetu, którzy przegrywali już 1-6. Po chwili zdołali jednak się ‘ogarnąć’ i złapali dystans do swoich przeciwników. Ostatecznie, 2-3 punktowa przewaga drużyny Bartłomieja Szcześniaka była utrzymana przez dalszą część seta, co pozwoliło na wygranie tej partii do 18. Trzeci set był dla odmiany wyrównany już od początku. Z czasem to Speednet 2 włączył wyższy bieg, co pozwoliło im wyjść na prowadzenie (9-5). Po chwili uwypuklił się jednak największy mankament ‘Różowych’ – przyjęcie i po serii sześciu punktów z rzędu przeciwników, Speednet zmuszony był wziąć czas. Ostatecznie, po wyrównanej końcówce, kolejną partię i całe spotkanie wygrała ekipa Team Looz. Speednet, choć był blisko nie zdołał dołożyć kolejnego oczka. 

Tufi Team – AVOCADO friends 3-0 (21-18; 21-15; 21-11)

Zwieńczeniem rywalizacji przeciwko drużynom z TOP3 dla AVOCADO friends była ekipa Tufi Team, dowodzona przez Mateusza Woźniaka. Już przed meczem było wiadomo, kto będzie faworytem tego starcia. ‘Tuffiki’ chciały wykorzystać fakt, że w trakcie ich meczu na równoległym boisku trwało spotkanie pomiędzy liderem a wiceliderem. Było bowiem oczywiste, że minimum jedna z ekip zgubi tam punkty, co sprawiło z kolei, że wygrana za komplet oczek zbliży ich do swoich rywali. Ze wszystkich trzech partii to pierwsza była najbardziej zacięta. Na początku tej odsłony sporo szkód drużynie Mateusza Woźniaka swoją zagrywką wyrządził Andrzej Masiak. W dalszej części tej partii trwała wyrównana walka. Po dwóch punktowych blokach z rzędu Patryka Okulewicza, na tablicy wyników widniał remis 18-18 i kwestia wygranej w tym secie była sprawą otwartą. Ostatecznie, o tym, że to Tufi Team wygrało, zadecydowały błędy własne ich przeciwników. Podsumowując tę partię trzeba powiedzieć, że wygrała drużyna, która finalnie popełniła tych błędów nieco mniej. Jesteśmy przekonani, że nawet drużyna, która wygrała tę partię doskonale wie, że nie był to najlepszy set w ich wykonaniu. Kto jednak za jakiś czas będzie o tym pamiętał? Ostatecznie liczy się to, co w tabeli, a po dwóch kolejnych wygranych odsłonach Tufi Team dołożyło do swojego dorobku trzy oczka. W drugim secie był moment, w którym wydawało się, że ‘Weganie’ zdołają doprowadzić do wyrównania. Po asie serwisowym Łukasza Czajkowskiego drużyna AVOCADO prowadziła już 14-11. Niestety dla nich, po tym nastąpił dość długi przestój, w czasie którego Tufi zdobyło dziesięć punktów przy zaledwie jednym ich rywali. Ostatni set to absolutna dominacja drużyny Mateusza Woźniaka. Już na początku, po kilku atakach najlepszego na parkiecie Piotra Adamczyka, Tufi uzyskało kilkupunktową przewagę, która z czasem tylko powiększali.

Trójmiejska Strefa Szkód – PROtotype Volleyball 2-1 (21-11; 19-21; 21-19)

W zapowiedzi przedmeczowej kreśliliśmy różne scenariusze dla obu drużyn. Zastanawialiśmy się, czy Trójmiejska Strefa Szkód zdoła wygrać spotkanie za komplet punktów i włączy się do walki o strefę medalową. W przypadku PROtotype włączyliśmy z kolei kalkulatory. Napisaliśmy, że jeśli ‘Transformersi’ zdołają ugrać cztery oczka w meczach z TSS-em i Tufi Team to znajdą się w grupie mistrzowskiej. Cóż. 25 % planu wykonali w poniedziałkowy wieczór. Teraz należy dołożyć trzy oczka w meczu z Tufi, co jak doskonale wiemy – łatwym zadaniem nie będzie. Jeśli chodzi o mecz to uznaliśmy, że dość wyraźnym faworytem spotkania będzie ekipa TSS-u, która w ostatnim czasie prezentowała się naprawdę korzystnie. Niejako na potwierdzenie tych słów, gracze w niebieskich koszulkach zaczęli mecz z animuszem i w zasadzie od pierwszej do ostatniej piłki powiększali swoją przewagę. Podsumowując pierwszą partię w wykonaniu PROtotype moglibyśmy wrzucić jakiegoś mema z podpisem ‘żodyn się nie spodziewał’. To oczywiście nawiązanie do formy, którą zaprezentowali gracze Tomasza Nurzyńskiego w pierwszych odsłonach kilku ostatnich spotkań. To było typowe PROtotype Volleyball. Wiadomo było, że mecz zacznie się w drugim secie. I tak faktycznie było. W partii tej obie ekipy stworzyły wyrównane i zacięte widowisko. Po pierwszej fazie tego seta w drużynie TSS wystąpił chwilowy problem z przyjęciem. Chwila ta wystarczyła ich rywalom, aby odskoczyć na trzy punkty i doprowadzić do wyrównania rywalizacji (1-1). Trzeci set obfitował w duże emocje, niekoniecznie tylko te ‘sportowe’. No, może jeszcze chwila i byłyby to sporty, ale walki. To oczywiście z przymrużeniem oka. Set ten dostarczył nam sporo kontrowersji sędziowskich. Po jednej z nich czerwoną kartką ukarany został jeden z zawodników TSS-u.  Działo się to w momencie, kiedy na tablicy wyników widniał remis 17-17 i zastanawialiśmy się, czy ta sytuacja nie sprawi, że mający kontrolę nad tą partią gracze TSS-u nie przegrają seta. Ostatecznie, mimo sporej nerwówki wygrali go do 19 i niezależnie od tego, co wydarzy się w innych spotkaniach, kończą rundę zasadniczą na czwartej pozycji.

Volley Gdańsk – Omida Team 1-2 (21-14; 9-21; 19-21)

Już w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że jeśli Volley ma wygrać pięćdziesiąte spotkanie z rzędu to ich rywalem powinien być ktoś bardzo mocny. Runda zasadnicza ułożyła się w najlepszy możliwy dla tego scenariusza sposób. Ostatni mecz w fazie zasadniczej był zarazem pięćdziesiątym meczem w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta dla drużyny Volley Gdańsk. Dodatkowo, rywalem była ekipa wagi ciężkiej – wicemistrz poprzednich rozgrywek i drużyna, która w obecnym sezonie jeszcze nie przegrała – Omida Team. Już przed meczem było wiadomo, że czyjaś passa się skończy. Aby do tego nie dopuścić, obie ekipy stawiły się niemal w komplecie. Po stronie Omidy zobaczyliśmy np. Mateusza Szturmowskiego, którego w tym sezonie nie mieliśmy jeszcze okazji oglądać. Sam mecz rozpoczął się lepiej dla obrońców tytułu – Volley Gdańsk. ‘Żółto-czarni’ dość szybko wypracowali sobie kilkupunktową przewagę i przyznamy, że przez chwilę pomyśleliśmy, iż będzie to nudne spotkanie. W każdym razie, pierwsza partia zakończyła się dość wysokim zwycięstwem Volley i wydawało się, że formalnością będzie wygrana w kolejnym spotkaniu. Drugi set zaprzeczył powyższym słowom dość błyskawicznie, bowiem Omida szybko wyszła na kilkupunktowe prowadzenie (6-1). Duża w tym zasługa wprowadzonych w końcówce pierwszego seta atakującego Mateusza Szturmowskiego oraz dawno niewidzianego w SL3 przyjmującego Łukasza Wiktorko. Po dwóch asach serwisowych tego drugiego Omida prowadziła już 13-6 i chyba tylko cud mógłby sprawić, że VG wygrałby tę partię. Cóż, cudu nie było, ale zaskoczenie i to ogromne – owszem. Omida dzięki świetnej grze wygrała tę partię do dziewięciu i była to najwyższa porażka w jednym secie w historii występów drużyny VG w SL3. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set. W nim podrażniona ekipa Volley wyszła na prowadzenie (7-2). Po chwili, na zagrywce stanął jednak kapitan drużyny – Konrad Gawrewicz i dał swojej ekipie drugie życie, doprowadzając do wyrównania (7-7). Od tego momentu mieliśmy bardzo wyrównaną grę i w zasadzie tylko raz jedna z ekip zdołała wyjść na trzypunktowe prowadzenie (13-10 dla VG). Pod koniec ‘Żółto-czarni’ prowadzili już 18-16 i wydawało się, że za chwilę postawią kropkę nad ‘i’. Niestety dla nich to Omida zdobyła kolejne trzy oczka i po chwili jako pierwsza z drużyn w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta ograła ekipę Volley Gdańsk. Na koniec słówko pocieszenia dla drużyny Volley. Uważamy, że te 49 spotkań było osiągnięciem z kosmosu. Jesteśmy przekonani, że miną lata zanim ktokolwiek zdoła zbliżyć się do tego wyniku. Gracze w żółto-czarnych trykotach mogą chodzić z podniesionymi głowami. Tego, czego dokonali już nikt im nigdy nie odbierze. Podsumowując, dziś dowiedzieliśmy się, że finisz tego sezonu sprawi, że trójmiejscy kardiolodzy będą mieli masę roboty. Jeszcze nigdy obrona mistrzostwa nie była tak zagrożona.