Dzień: 2020-10-13

Matchday #19

W poniedziałkowy wieczór doszło do kilku pojedynków, które dały nam odpowiedzi na niezliczoną liczbę pytań. W trzeciej oraz pierwszej lidze ze swoich zadań perfekcyjnie wywiązały się drużyny Wirtualnej Polski, Chilli Amigos oraz Trójmiejskiej Strefy Szkód. Ponadto, w pierwszej lidze doszło do zmiany lidera. Obecnie jedno oczko przewagi nad Volley Gdańsk ma Omida Team, która zagrała świetne spotkanie z AVOCADO friends. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Team Looz – Wirtualna Polska 0-3 (17-21; 19-21; 21-23)

W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że spotkanie będzie miało niebagatelne znaczenie w kontekście podziału ligi na grupy. Chrapkę na grupę mistrzowską miały zarówno Wirtualna Polska jak i Team Looz, co potwierdził rozgrywający tej drużyny w wywiadzie przedmeczowym. W przypadku ekipy Wirtualnej Polski stawka była tak duża, że w protokole meczowym znalazło się dwóch graczy, których nie mieliśmy dawno okazji oglądać w zmaganiach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – Jędrzej Matla oraz Wiktor Świąder. Początek meczu należał do WP. Blok i as serwisowy Michała Doroza pokazały, kto będzie rządził w poniedziałkowy wieczór na parkiecie. Po chwili, po przeciwnej stronie siatki popisową akcję zaprezentował rozgrywający drużyny Team Looz, który zamarkował odbicie piłki, by po chwili schować ręce i dzięki temu jego drużyna zdobyła punkt. Finalnie, Wirtualna Polska zdołała wypracować sobie kilkupunktową przewagę, której już nie wypuścili. Kropkę nad ‘i’ kiwką postawił rozgrywający WP – Bogusław Tybuś i ‘Biało-czerwoni’ mogli cieszyć się z pierwszego punktu. Drugi set zaczął się wyrównanie. Po dwóch asach serwisowych z rzędu Mateusza Pietrzykowskiego, Team Looz wysunął się na delikatne prowadzenie. Przewaga ta nie była jednak na tyle duża, aby okazała się bezpieczna. W drugiej części tej partii ekipa WP zdołała wyjść na prowadzenie i po błędzie na zagrywce jednego z graczy TL cieszyć się z wygranej w drugim secie. Przed trzecim setem WP pomyślało zapewne, że ‘skoro jest tak dobrze, czemu nie mogłoby być lepiej’. Skoro udało się wygrać spotkanie za dwa punkty, czemu nie powalczyć o trzy? W zdecydowanie najbardziej emocjonującym secie ‘Wirtualni’ ponownie byli górą. Tym razem, po walce na przewagi ‘Wirtualni’ wygrywają 23-21 i meldują się na trzecim miejscu w ligowej tabeli. To się może jednak zmienić, ale niezależnie od okoliczności i tego, czy znajdą się w grupie mistrzowskiej czy nie – są moralnymi zwycięzcami. W poniedziałkowy wieczór wykonali plan w 100% i mogą w spokoju oczekiwać innych wyników w trzeciej lidze.

Dream Volley – AXIS 3-0 (21-6; 21-15; 21-11)

Obojętnie jak byśmy się nie gimnastykowali i starali przedstawić alternatywną rzeczywistość – pewnych rzeczy zakłamać nie można. To Dream Volley był zdecydowanym faworytem tego spotkania. Uważamy, że gdyby gracze AXIS zdobyli w poniedziałkowy wieczór choćby punkt, moglibyśmy mówić o sporego kalibru niespodziance. Gdyby wygrali – o sensacji. Nie znajdujemy z kolei słów do tego, co byśmy pisali, gdyby wygrali za komplet punktów. Już początek meczu wskazał, że to, o czym właśnie pisaliśmy to jakieś banialuki. Dream Volley nie miało litości dla swojego rywala, którego ograli do sześciu. Podczas, gdy graczom Mateusza Dobrzyńskiego wychodziło niemal wszystko, ich przeciwnikom – graczom Fabiana Polita nie wychodziło nic, no może prawie nic. Wszak ‘Czerwoni’ zdobyli sześć oczek. O tym, jak dotkliwa to była porażka, niech świadczy fakt, że Dream prowadziło w tej partii 7-0 i 15-2, by ostatecznie wygrać seta do sześciu. AXIS w tej partii miało potężne problemy, zarówno w przyjęciu, jak i wykończeniu akcji. Ale dość o pierwszym secie. Historia do zapomnienia. W drugim zawodnicy w ‘Czerwonych’ koszulkach zaprezentowali się już o niebo lepiej. Na początku tej partii wyszli nawet na prowadzenie (6-4), ale z czasem dobrze zorganizowana ekipa Dream Volley wyszła na prowadzenie i wygrała tego seta do 15. Ostatni set rozpoczął się wysokim prowadzeniem Dream Volley (10-2). Należy dodać, że na początku tej partii statystyki podkręcił Jakub Perżyło, który był co rusz ‘uruchamiany’ przez Mateusza Dobrzyńskiego. W partii tej, podobnie jak całym meczu uwypuklił się duży problem ze skończeniem akcji przez AXIS, a to oznaczało, że zwycięzca mógł być tylko jeden.

Chilli Amigos – Allsix by Decathlon 3-0 (21-16; 21-15; 21-18)

Trzecioligowy hit pomiędzy Chilli Amigos a Allsix by Decathlon mógł się podobać. Mógł również rozczarować. Oczywiście słyszymy już te głosy oburzenia graczy Chilii, ale śpieszymy z wytłumaczeniem. Nie jest to deprecjonowanie Waszego wyczynu – ten jest naprawdę godzien podziwu i co tu dużo mówić – należy Wam się szacunek ludzi ulicy. Mówimy raczej o rozczarowaniu związanym z brakiem emocji. Nie ukrywamy, że w meczu pomiędzy drugą a trzecią drużyną w tabeli liczyliśmy na wodotryski, efektowne wymiany, nagłe zwroty akcji. Jak było? Cóż, wygrana Amigos nie była ani przez chwilę zagrożona. Tak jak wspominaliśmy jakiś czas temu – nie do końca ogarniamy co stało się z ‘Papryczkami’ na przełomie kilku miesięcy, ale doskonale pamiętamy ich początki w lidze. Początki, kiedy w dwóch z trzech pierwszych spotkań dostawali w cymbał, zarówno od Decathlonu jak i Wirtualnej Polski. Początki, kiedy byli pewni siebie równie mocno co gość w turbanie na Manhatanie na drugi dzień po ataku na World Trade Center. Z czasem, po kolejnych wygranych, poprawie gry i poprawieniu kilku mankamentów, wjeżdżają w kolejnych rywali za nic mając jakiekolwiek wartości. Po prostu biorą co im się należy. Dodatkowo – przedmeczowe notatki, rozpracowany rywal, analiza własnej gry. Jesteśmy naprawdę pod wrażeniem. Uważamy, że Chilli Amigos jest już gotowe do postawienia kolejnego kroku, którym będzie awans do wyższej klasy rozgrywkowej. W poniedziałkowy wieczór zdali egzamin z wyróżnieniem. Allsix by Decathlon z kolei, bardzo skomplikował sobie sprawę. W przyszłym tygodniu – mecz o wszystko z Craftveną.

Trójmiejska Strefa Szkód – BES-BLUM Kraken Team 3-0 (21-19; 21-12; 21-16)

W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy, że o tym, kto wygra spotkanie zadecyduje dyspozycja dnia. Czy tak faktycznie było? Owszem, ale połowicznie. O tym, że to Trójmiejska Strefa Szkód wygrała spotkanie zdobywając przy tym komplet punktów, zadecydowało wiele czynników. Odnosimy wrażenie, że TSS był po prostu drużyną lepszą i zasłużenie wygrywają spotkanie. Co ciekawe, zespół Dominika Błońskiego wystąpił w zaledwie sześciu graczy i mimo, że kopaliśmy w naszej pamięci dość długo to po chwili uznaliśmy, że w przypadku TSSu jest to sytuacja bezprecedensowa, a już na pewno w obecnym sezonie. Mimo tego, to właśnie gracze w niebiesko-białych koszulkach lepiej rozpoczęli mecz. Gracze TSS zdołali wypracować dwupunktową przewagę, którą utrzymywali przez większość seta. Z czasem przewaga ta się powiększyła i pomimo gorącej końcówki to TSS cieszył się z wygranej partii po udanej kiwce kapitana drużyny. Drugi set, co tu dużo pisać – był różnicą poziomów. W partii tej na dobre odpalili się Dominik Błoński oraz Kacper Buczkowski, którzy taśmowo zdobywali punkty, po których TSS cieszył się z wygranej seta do 12. Jeśli ktoś przed trzecim setem spodziewał się jakichś nadzwyczajnych emocji – musiał poczuć rozczarowanie. Trójmiejska Strefa Szkód ponownie ‘zabiła’ emocje, już na początku szybko wychodząc na prowadzenie 8-3. Wypracowanej przewagi tak doświadczona ekipa nie jest w stanie wypuścić i TSS cieszy się z wygranej, po której ląduje na czwartym miejscu w tabeli, wyprzedzając przy okazji swojego poniedziałkowego rywala, czym w zasadzie zagwarantowali sobie udział w grupie mistrzowskiej.

Omida Team – AVOCADO friends (21-15; 21-14; 21-19)

Ten mecz był szalenie istotny z punktu widzenia obu drużyn. Dla AVOCADO była to jedna z ostatnich szans na to, aby wskoczyć do pociągu, który zabiera ligową czołówkę do stacji grupa mistrzowska. Z  kolei Omida stanęła przed dużą szansą na to, aby zrównać się, a przy komplecie punktów nawet wyprzedzić Volley Gdańsk. Aby tego dokonać, drużyna powracającego po tygodniowej absencji Konrada Gawrewicza musiała wygrać spotkanie. Na rozgrzewce przedmeczowej wydawało się, że wygrana nie przyjdzie ‘Logistykom’ zbyt łatwo. Nie dość, że w ich szeregach zabrakło podstawowego środkowego – Kuby Klimczaka to na dodatek ich rywale zameldowali się w niemal kompletnym składzie, z powracającym po kontuzji Patrykiem Okulewiczem. Pierwsza partia zaczęła się lepiej dla wicemistrzów SL3. Ci szybko wypracowali sobie kilkupunktową przewagę, którą z czasem ich rywale zniwelowali. Gdy wszystko wskazywało na to, że pierwsza partia się wyrówna, swoje ‘pięć minut’ miał Dmytro Moroziuk, który najpierw zablokował jednego z rywali, by po chwili dołożyć dwa asy serwisowe i ponownie uzyskać kilkupunktową przewagę dla swojej drużyny. W końcówce partii AVOCADO friends wygrało kapitalną wymianę, która obfitowała w rewelacyjne obrony, dzięki czemu zdołali obronić piłkę setową. Po chwili jednak Omida zdołała zamknąć tego seta do 15. Druga partia zaczęła się niemal identycznie jak pierwsza – od prowadzenia Omidy. Po chwili kapitalną serią na zagrywce zniwelował ją Andrzej Masiak, ale z czasem ‘Logistycy’ ponownie doszli do głosu i wygrali seta – tym razem do 14. W trzecim – najbardziej wyrównanym secie, przez długi czas wydawało się, że mecz może się zakończyć podziałem punktów. Ostatecznie partię tę wygrała ponownie Omida i dzięki kompletowi oczek wysunęła się na pozycję lidera pierwszej ligi. Podsumowując, musimy oddać AVOCADO to, że zagrali w poniedziałkowy wieczór naprawdę dobre spotkanie. Omida zagrała z kolei świetnie i dlatego wygrała ten mecz. Zaryzykujemy stwierdzenie, że był to najlepszy mecz w sezonie drużyny Konrada Gawrewicza. W trakcie całego spotkania popełniali mało błędów, grali świetnie w obronie, a dzięki dobrej zagrywce kolegów, w bloku mogli wykazać się poszczególni gracze w czarnych koszulkach.  

Tufi Team – Epo-Project 2-1 (21-14; 21-19; 19-21)

Zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w zapowiedzi przedmeczowej – była to przedostatnia szansa na zbliżenie się do grupy mistrzowskiej przez drużynę Epo-Project. Cóż, po spotkaniu można powiedzieć tyle, że o ile matematycznie szanse na to jeszcze są, tak wszelkie przesłanki rozsądnego myślenia nakazują wybicie sobie tego pomysłu z głowy. Wiecie jak to jest. Musiałyby się spełnić siedemdziesiąt dwa czynniki, z czego te ostatnie byłyby tak absurdalne, że szkoda je w ogóle wypisywać. Uważamy, że obecnie drużyna powinna skupić się na tym, abyśmy w przyszłym sezonie nie zobaczyli ich grających w drugiej lidze. Scenariusz ten nie jest już tak absurdalny, jak mógłby się wydawać półtora miesiąca temu. Po poniedziałkowej przegranej z Tufi Team w stosunku 1-2 drużyna znajduje się na siódmym miejscu w ligowej tabeli, jednak to, co powinno niepokoić ‘Zielonych’ to fakt, że każda z trzech drużyn będących pod nimi, ma co najmniej o jedno spotkanie do rozegrania więcej. W zupełnie innych nastrojach po meczu może być drużyna Tufi Team, która dzięki kolejnej wygranej niemal na 100% zapewniła sobie awans do grupy mistrzowskiej. Z drugiej strony, po spotkaniu pozostał z ich perspektywy pewien niedosyt. Po dwóch wygranych setach wydawało się, że ekipa zgarnie trzeci komplet oczek w obecnym sezonie, dzięki czemu zbliży się do drużyn zajmujących obecnie pierwsze i drugie miejsce. Byłoby to o tyle istotne, że niebawem dojdzie do spotkania tych drużyn, w którym minimum jednak ekipa straci punkty.

Zapowiedź – MATCHDAY #20

Wtorkowy wieczór to aż dziewięć pojedynków. To właśnie dziś wieczorem zmagania w sezonie zasadniczym zakończy drużyna BES-BLUM Kraken Team. Ponadto, dwukrotnie przed szansą odniesienia pierwszego zwycięstwa w lidze stanie drużyna Volleyball Rebels, która w ostatnim czasie intensywnie nadrabia zaległości.

Volleyball Rebels – Team Spontan

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Obie drużyny przystąpią do wtorkowej rywalizacji w nienajlepszych nastrojach. Team Spontan po dość niespodziewanej porażce z drużyną Mental Block, natomiast Volleyball Rebels po serii dwóch porażek, których drużyna doznała na inaugurację sezonu Jesień’20. O ile w przypadku tego pierwszego spotkania – ze Zmieszanymi wynik można było przewidzieć, tak w meczu przeciwko BL Volley czyli drużynie, która przegrała wcześniejsze sześć spotkań, wynik może być naprawdę niepokojący. W takiej sytuacji gracze drużyny zapewne zastanawiają się, jak będą wyglądały ich przyszłe mecze i czy fakt dwóch porażek na początku sezonu jest wskazówką, która prowadzi do przykrych wniosków? Z pewnością drużyna Dawida Byczkowskiego chciałaby uniknąć pójścia śladem drużyny, która odniosła pierwsze zwycięstwo dopiero w siódmej kolejce, a z którą ‘Rebelianci’ rywalizowali w poprzednim tygodniu. Nowa ekipa w ligowej stawce – Volleyball Rebels poza meczem z Team Spontan będzie miała we wtorkowy wieczór jeszcze jedną okazję do zaprezentowania swoich umiejętności. Tuż po spotkaniu ze ‘Spontanicznymi’ rozpocznie się ich mecz z drużyną BES-BLUM Nieloty. Uważamy, że ani w pierwszym, ani w drugim przypadku ‘Rebelianci’ nie będą faworytem swoich spotkań. W meczu o godzinie 19:00 ekipa Piotra Raczyńskiego chce rozpocząć nowy – zwycięski rozdział. Początek sezonu w wykonaniu drużyny ‘Oranje’ odbiega od scenariusza, który kreślili w głowie przed rozpoczęciem sezonu ‘Spontaniczni’. Ewentualna wtorkowa wygrana pozwoli im zbliżyć się do górnej połówki tabeli i jednocześnie uciec od grupy pościgowej. Czy Team Spontan zdoła wykorzystać tę szansę?

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Port Gdańsk – Niepokonani PKO Bank Polski

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Dla obu drużyn będzie to pierwsza konfrontacja w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. We wtorkowy wieczór zmierza się ekipy, które są na całkowicie innym pułapie jeśli chodzi o doświadczenie w ligowych zmaganiach. Dla drużyny Niepokonanych PKO Bank Polski będzie ekipy Portowców będzie to jubileuszowy – pięćdziesiąty pojedynek w SL3. Piszemy o tym z trzech powodów. Pierwszym jest to, że należy głośno mówić o podobnych okazjach do świętowania. Drugim jest to, że chcieliśmy pokazać jak duża dysproporcja jest pomiędzy obiema ekipami w kontekście doświadczenia. Trzecią i chyba najważniejszą sprawą, którą chcieliśmy poruszyć to analogia, którą dostrzegamy. Analogia ta ma w pewnym sensie pokrzepić drużynę ‘Bankowców’. Port Gdańsk swoją przygodę z Siatkarską Ligą Trójmiasta rozpoczął od serii dziewięciu przegranych z rzędu. Mimo tego, po czterdziestu dziewięciu spotkaniach mają już dwadzieścia trzy wygrane. Jaki z tego wniosek? Ciężka praca, konsekwencja oraz nie zniechęcanie się – zawsze popłaca. Jeśli ‘Portowcy’ wygrają w swoim pięćdziesiątym meczu to będzie już naprawdę blisko tego, aby stosunek wygranych do przegranych był na plusie. Cel ten, choć istotny, nie jest najważniejszy. Ewentualna wygrana za komplet punktów sprawi, że drużyna zrówna się punktami z trzecią w tabeli Wirtualną Polską i będzie już o włos od grupy mistrzowskiej.

Typ Redakcji: Port Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

Oliwa Team – Speednet

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Mimo, że sumarycznie obie drużyny rozgrywają właśnie szósty sezon, we wtorkowy wieczór dojdzie pomiędzy nimi do pierwszej konfrontacji. Mimo faktu, że drużyna Oliwy Team przegrała wszystkie dotychczasowe spotkania w pierwszej lidze to nadal ma realne szanse na utrzymanie. Do siódmego miejsca, które obecnie okupuje drużyna Speednetu gracze Oliwy tracą zaledwie…trzy punkty. Jak widać, po wtorkowym spotkaniu sytuacja może się diametralnie odmienić. Z drugiej strony, ewentualna wygrana Speednetu sprawi, że Oliwiakom będzie już naprawdę ciężko ich dogonić. Niezależnie od tego, obecny ścisk w tabeli pokazuje, jak istotna jest walka o każdego seta. Ze wszystkich siedmiu przegranych spotkań, aż w pięciu Oliwa Team zdobywała jedno oczko, dzięki którym obecnie nie traci do swoich rywali tylu punktów, że moglibyśmy mówić o tym, że jest już pozamiatane. Pięć punktów pokazuje ponadto, że ich rywale owszem, może i byli lepsi, jednak nie na tyle, aby twierdzić, że Oliwa nie ‘dojechała’ poziomem do pierwszej ligi. Redakcja cały czas twierdzi, że to po prostu niemożliwe, aby drużyna Dawida Karpińskiego mogła skończyć sezon bez choćby jednej wygranej. Z drugiej strony wiemy, że ich najbliższy rywal również ma ambicje do zdecydowanie większej liczby punktów niż ma obecnie. W ostatnim czasie drużyna ‘Programistów’ dość nieoczekiwanie ograła BES-BLUM Kraken Team i jeśli wygra najbliższe spotkanie to oddali od siebie widmo spadku, które w poprzednim sezonie było bardzo realne i którego scenariusza ‘Różowi’ chcieliby w tym sezonie uniknąć.

Typ Redakcji: Speednet

Typ Eksperta (Maciej Kot): Speednet

Range Soft VT – Mental Block

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Gdybyśmy mieli wskazać faworyta tego spotkania kilkanaście dni temu – ręka nie zadrżałaby nam nawet przez ułamek sekundy. Tym byłaby drużyna Mykoli Kisa – Range Soft VT. O tym, jak dużo w sporcie znaczą dwa tygodnie niech poświadczy fakt, że zanim w poniedziałkowe popołudnie wskazaliśmy kto naszym zdaniem zwycięży w najbliższym meczu, głowiliśmy się nad tym pół niedzieli. Wtedy, kiedy inni oglądali mecz Reprezentacji Polski w piłkę nożną, Redakcja głowiła się i robiła coś na zasadzie analizy SWOT obu drużyn. Range Soft czy Mental? Mental czy Range Soft? Przez chwilę zastanawialiśmy się nawet czy o wyborze faworyta nie powinien zadecydować rzut monetą. Ostatecznie uznaliśmy, że to niezbyt dobry pomysł. Czas mijał, a zapowiedź spotkania nie mogła dłużej czekać. Pal licho, pomyśleliśmy. Stawiamy na MENTAL BLOCK. Skąd taki wybór? Ano stąd, że Range Soft przystąpi do spotkania po serii trzech przegranych, które na pewno nie poprawiają ich sfery (nomen omen) MENTALnej. Dodatkowo w drużynie nastąpiły w ostatnim czasie zawirowania personalne, które jak doskonale wiemy – nie sprzyjają stabilizacji i sprawiają, że ekipa wypada z kręgu komfortu. A Mental Block? Jakże aktualne wydają się słowa piosenki zaśpiewanej przed laty przez legendarnego Magika – ‘Nawet jeśli wszyscy w ciebie zwątpili – pokaż, że się mylili’. Równie długo jak nad wyborem typu Redakcji, zastanawialiśmy się, czy jakiekolwiek słowa lepiej oddadzą sytuację Mentalistów niż te słowa? Drużyna przez wielu uznawana była jako faworyt do spadku. Tymczasem Mental Block ‘ogolił’ ostatnich dwóch rywali. Czy we wtorkowy wieczór będą w stanie powtórzyć swój wyczyn?

Typ Redakcji: Mental Block

Typ Eksperta (Maciej Kot): Mental Block

Volleyball Rebels – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Dla drużyny ‘Rebeliantów’ będzie to drugi pojedynek, do którego podejdą we wtorkowy wieczór. Zadanie numer dwa wydaje się znacznie trudniejsze, bowiem ekipa BES-BLUM Nieloty przez wielu obserwatorów naszej ligi uznawana jest za jednego z faworytów do awansu. Potwierdza to również obecna pozycja drużyny w ligowej tabeli. W siedmiu dotychczas rozegranych spotkaniach drużyna Mateusza Bone odniosła pięć zwycięstw oraz dwie porażki. Co ciekawe, ekipa Nielotów przystąpi do spotkania po trzech meczach, w których przyszło im rywalizować z drużynami znajdującymi się w górnej części tabeli. Bilans tych spotkań nie wypada zbyt okazale, gdyż drużyna BES-BLUM zdołała wygrać zaledwie jedno z nich. Z drugiej strony, zwycięski mecz ekipa zagrała jako ostatni, co może świadczyć o tym, że drużyna powróciła na zwycięskie tory. Niezależnie od wszystkiego – to właśnie Nieloty będą faworytem wtorkowego spotkania. Wydaje się, że jest to na tyle zgrana i mocna ekipa, że nie powinna mieć problemów z ograniem nowej drużyny w ligowej stawce. Dodatkowo, ‘Nieloty’ będą zdeterminowane do tego, aby wygrać za komplet punktów. Gdy tak się stanie, drużyna zrówna się punktami z wiceliderem rozgrywek – Dream Volley i finisz ligi będzie zapowiadał się pasjonująco.

Typ Redakcji: BES-BLUM Nieloty

Typ Eksperta (Maciej Kot): BES-BLUM Nieloty

DNV GL S*M*A*S*H – BL Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Po sześciu tygodniach rozgrywek, w których drużyna BL Volley zanotowała sześć porażek z rzędu, nadszedł w końcu moment, kiedy to ich rywale, a nie oni schodzili z parkietu jako pokonani. Stało się to dokładnie 7 października, gdy ich przeciwnikiem była drużyna Volleyball Rebels, która dwa dni wcześniej… debiutowała w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Po tym meczu wydaje się, że z drużyny spadło ogromne ciśnienie. Wiecie jak to jest. Każda kolejna przegrana powodowała frustrację wśród graczy i jesteśmy przekonani, że gdyby ekipa przegrała zeszłotygodniowe stracie to mogłoby się to odbić fatalnie na sferze mentalnej graczy Wojciecha Strychalskiego. Nie ma co jednak gdybać. Czerwono-niebiescy wygrali spotkanie i dodatkowo, dzięki trzem oczkom zdobytym w przegranych pojedynkach, kiedy dochodziło do podziału punktów, znajdują się obecnie na dwunastym miejscu w ligowej tabeli. Gdyby sezon Jesień’20 kończył w tym momencie oznaczałoby to, że zagraliby mecz barażowy o prawo gry w drugiej lidze w następnym sezonie. Jesteśmy przekonani, że nie było to szczytem ambicji drużyny, jednak uważamy że należy się cieszyć z tego, co jest. Do niedawna ich pozycja w tabeli była gorsza, więc kto wie, czy wygraną z ‘Rebeliantami’ drużyna BL Volley nie zaczęła marszu w górę tabeli? Aby tak się stało, drużyna powinna zdobyć kolejne punkty w meczu z DNV GL S*M*A*S*H. O to nie będzie jednak łatwo. Drużyna DNV GL mimo trzech porażek w sześciu meczach przez wiele osób uznawana jest za ekipę, którą stać nawet na podium rozgrywek. Trzeba oddać to, że porażki, o których wspomnieliśmy były porażkami z ekipami z ligowego topu. Podczas gdy inne drużyny z górnej części tabeli będą się dalej między sobą ‘boksować’, drużynę DNV czeka teoretycznie łatwiejszy terminarz. Czy tak faktycznie będzie? O tym przekonamy się już we wtorkowy wieczór.

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

BES-BLUM Kraken Team – PROtotype Volleyball

Godz.: 21:10, boisko nr 3

Dla drużyny BES-BLUM Kraken Team wtorkowe spotkanie będzie zakończeniem maratonu, który rozpoczęli niespełna tydzień temu, a konkretniej 7 października, kiedy to mierzyli się ze Speednetem. W trzech dotychczas rozegranych spotkaniach na przełomie sześciu dni, drużyna zdobyła trzy z dziewięciu możliwych punktów, co dość mocno skomplikowało im sprawę w tabeli. Po ośmiu rozegranych spotkaniach ekipa Ryszarda Nowaka znajduje się na piątym miejscu z dwoma oczkami przewagi nad szóstym AVOCADO oraz trzema nad ósmym Speednetem. Piszemy o tych ekipach, bo drużyny te mają jeden mecz zaległy i jeśli je wygrają mogą zepchnąć BES-BLUM do grupy spadkowej, co jeszcze tydzień temu wydawało się dość mało prawdopodobnym scenariuszem. Co ciekawe, o grupę mistrzowską może powalczyć również ich wtorkowy rywal – PROtotype Volleyball. Mimo, że drużyna Tomasza Nurzyńskiego znajduje się obecnie na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli to na chwilę obecną rozegrała najmniejszą liczbę spotkań. Do zrównania się punktami z BES-BLUM ‘Transformersi’ potrzebują czterech oczek w dwóch spotkaniach. Tylko no właśnie. Czy PROtotype w ogóle na to stać? Obojętnie z której perspektywy byśmy nie spojrzeli – obecny sezon nie jest tak udany jak poprzedni. W sześciu dotychczasowych spotkaniach drużyna zanotowała cztery porażki. Z drugiej strony… identycznie było w sezonie Wiosna’20, w którym drużyna zaczęła wygrywać spotkania od siódmej kolejki, a był to ich najlepszy sezon w SL3. Kto wie, może tym razem przebudzenie dopiero nadejdzie?

Typ Redakcji: BES-BLUM Kraken Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): BES-BLUM Kraken Team

Volley Gdańsk – AVOCADO friends

Godz.: 21:10, boisko nr 1

W zasadzie zapowiedź tego meczu mogłaby się ograniczyć do dwóch skrótów klawiszowych ctr+c oraz ctrl+v z tą tylko różnicą, że podmienilibyśmy rywala oraz numer meczu, do którego przystąpią gracze Volley Gdańsk. Przypomnijmy – mecz z AVOCADO będzie dla ‘Żółto-czarnych’ starciem, po którym licznik zwycięstw z rzędu może wybić czterdzieści dziewięć. Ciężko to w ogóle ogarnąć, ale takie są fakty. ‘Żółto-czarni’ są już o krok od zrealizowania swojego celu, którym jest wygranie pięćdziesięciu spotkań z rzędu. Do niedawna, zachowując oczywiście pewne proporcje to właśnie AVOCADO friends było ekipą, która miała na swoim koncie drugą największą liczbę zwycięstw z rzędu. Ich seria piętnastu wygranych została przerwana 14 września, kiedy to drużyna odniosła porażkę w starciu z BES-BLUM Kraken Team. Poza wspomnianą szansą na wygranie czterdziestego dziewiątego spotkania Volley Gdańsk powalczy również o coś równie istotnego. Po wczorajszym meczu, w którym Omida Team wygrała z AVOCADo friends w stosunku 3-0 to właśnie główny rywal Volleya w walce o mistrzostwo znajduje się obecnie na pierwszym miejscu w tabeli z przewagą jednego oczka. Jesteśmy przekonani, że Volley we wtorkowy wieczór będzie zdeterminowany do tego, aby zgarnąć komplet punktów. Otwartą kwestią pozostaje fakt czy to im się uda. Jeśli AVOCADO rozegra równie dobre spotkanie co w poniedziałek to Volley będzie miało ‘ciężary’. Uważamy, że Omida Team zagrała rewelacyjne spotkanie i to właśnie sprawiło, że ‘Logistycy’ mogli cieszyć się z kompletu punktów. Czy w przypadku równie udanego meczu ‘Wegan’ Volley Gdańsk zdoła wygrać 3-0? Przekonamy się już niebawem!

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Range Soft VT – Sprężystokopytni & Kitku

Godz.: 21:10, boisko nr 2

Mecz ze Sprężystokopytnymi & Kitku, który planowo powinien rozpocząć się chwilę po godzinie 21:00 będzie drugim pojedynkiem, do którego przystąpią gracze Range Soft VT we wtorkowy wieczór. W przypadku drużyny ‘Żółto-czarnych’ będzie to sytuacja bezprecedensowa. Jak do tej pory ekipa Range Soft rozgrywała tylko jeden mecz tygodniowo. W związku z powyższym zastanawiamy się, jak drużyna zaprezentuje się we wtorkowy wieczór. Trzeba to sobie powiedzieć wprost – zadanie numer dwa będzie zdecydowanie trudniejsze. Po serii ciężkich spotkań, drużyna Kacpra Goszczyńskiego zamierza rozpocząć kampanię, której finałem będzie znalezienie się na podium rozgrywek w sezonie Jesień’20. Patrząc na dotychczasowy terminarz oraz ten, który drużynie pozostał – scenariusz ten wydaje się być naprawdę prawdopodobny. Mimo, że drużyna S&K znajduje się obecnie na szóstym miejscu to ma tyle samo oczek co zajmująca czwartą lokatę drużyna Zmieszanych. Jeszcze więcej powodów do optymizmu kibice oraz gracze drużyny mają wtedy, kiedy spojrzą na mecze, które już rozegrali. Sprężystokopytni rywalizowali już z pierwszą, drugą, trzecią, czwartą oraz piątą ekipą i pod tym kątem mają najłatwiejszy terminarz ze wszystkich drużyn liczących się w walce o strefę medalową. Z drugiej strony, zawodnicy muszą zdawać sobie sprawę z tego, że niekiedy w spotkaniach z niżej notowanym przeciwnikiem trudniej jest o mobilizację, przez co czasami uciekają punkty. Przed drużyną zatem spore wyzwanie.

Typ Redakcji: Sprężystokopytni & Kitku

Typ Eksperta (Maciej Kot): Sprężystokopytni & Kitku