Dzień: 2020-10-08

Zapowiedź – MATCHDAY #18

Czwartkowy wieczór będzie ostatnim dniem meczowym w obecnym tygodniu rozgrywek. O wskoczenie do grupy mistrzowskiej powalczy drużyna Craftveny, która zmierzy się ze Speednetem 2. W elicie dojdzie z kolei do bardzo ciekawego pojedynku pomiędzy PROtotype Volleyball a AVOCADO friends. Zapraszamy na zapowiedź czwartkowej serii gier!

Speednet 2 – Craftvena

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Nie minęły jeszcze 24 godziny od ostatniego spotkania Speednetu, a gracze w różowych koszulkach muszą przygotowywać się już do kolejnego starcia, w którym ich przeciwnikiem będzie ekipa Craftveny. Środowe starcie w przypadku ekipy ‘Programistów’ zakończyło się porażką w stosunku 3-0. Ich przeciwnikiem była drużyna Allsix by Decathlon, która dzięki wygranej 3-0 wskoczyła na trzecie miejsce w tabeli, dzięki czemu wymiernie zbliżyli się do grupy mistrzowskiej. W czwartkowy wieczór o powtórzenie tego wyniku powalczy drużyna Bartka Zakrzewskiego, która w ostatnim czasie prezentuje naprawdę dobrą formę. Jesteśmy przekonani o tym, że gdyby ekipa ‘Rzemieślników’ grała od początku sezonu tak, jak prezentowali się chociażby w ostatnim spotkaniu przeciwko Wirtualnej Polsce to nie rozważalibyśmy tego, czy ekipa znajdzie się w piątce zespołów, które powalczą o medale. Uważamy, że czwarta siła poprzedniego sezonu zrobi wszystko, aby w czwartkowy wieczór cieszyć się z trzech punktów. Patrząc na historyczne dwa spotkania obu drużyn, wynik ten zdaje się najbardziej prawdopodobny. Mimo, że Craftvena w poprzednim sezonie wygrała aż dwanaście spotkań, tylko dwa zakończyły się wynikiem 3-0. Dwukrotnie po drugiej stronie siatki stali właśnie ich najbliżsi rywale – Speednet 2. Ekipa z Parku Naukowo-Technologicznego w każdym meczu walczy o to, aby zdobyć kolejne oczko, które sprawi, że będzie to ich najlepszy sezon w historii SL3. Czy uda się to już w najbliższym spotkaniu?

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

Team Spontan – Mental Block

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Niezbyt dobrze wspominają pojedynki przeciwko Spontaniczym gracze Mental Block. Ostatnie dwa spotkania kończyły się zwycięstwami ‘Pomarańczowych’ w stosunku 3-0 i prawdę mówiąc – ‘Mentaliści’ nie zaprezentowali się w nich z najlepszej strony. Sezon Wiosna’20 oraz Jesień’19 to już jednak przeszłość. Mimo, że ‘Niebiescy’ zajmują obecnie dwunastą lokatę to należy wziąć pod lupę, z kim przyszło im dotychczas rywalizować. Porażki z drużynami: Piękni i Młodzi, Sprężystokopytni & Kitku, BES-BLUM Nieloty czy DNV GL S*M*A*S*H to nie powód do wstydu. Optyka na obecny sezon i miejsce w tabeli zmienia się całkowicie kiedy zobaczymy, jakie drużyna osiągała wyniki z zespołami o podobnym potencjale sportowym. Wygrane zarówno z ACTIVNI Gdańsk jak i AXIS potwierdzają, że ‘Mentaliści’ są w stanie się spokojnie utrzymać. Ich rywal – Team Spontan nie wyobraża sobie innego scenariusza niż spokojne utrzymanie. Ba, jesteśmy nawet przekonani, że obecnie zawodnicy tej drużyny mogą czuć pewne rozczarowanie. Po pięciu rozegranych spotkaniach ‘Oranje’ mają na swoim koncie aż dwie porażki czyli dokładnie tyle samo ile mieli w poprzednim sezonie po dziewięciu spotkaniach. Wydaje nam się, że drużynie Piotra Raczyńskiego w obecnej edycji będzie trudno nawiązać do poprzedniego, bardzo udanego sezonu, kiedy zajęli wysokie trzecie miejsce w tabeli. Z drugiej strony, wyłączając obecnego lidera – Pięknych i Młodych, każda z ekip, która znajduje się obecnie w tabeli wyżej niż Team Spontan ma minimum jedno spotkanie rozegrane więcej. O tym, czy ekipa będzie w stanie doskoczyć do rywali w walce o podium dowiemy się już niebawem.

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

ACTIVNI Gdańsk – AXIS

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Gdybyśmy mieli w poprzednim tygodniu postawić kasę na to, że ACTIVNI Gdańsk przegrają spotkanie z Range Soft to nasz portfel by się uszczuplił. Gdybyśmy próbowali się odegrać i postawilibyśmy pieniądze na to, że AXIS wygra z Mental Block. Cóż, wtedy bylibyśmy gołodupcami. Jaki z tego morał? Tak, hazard nie jest dobry, ale nie o to nam tym razem chodziło. Chodziło o to, że obie drużyny stały się w poprzednim tygodniu sprawcami nie lada niespodzianek ze zmiennym skutkiem. Tak jak mogliście się domyślać po przeczytaniu tego jakże ‘suchego’ wstępu, ACTIVNI Gdańsk przystąpią do meczu po pierwszej wygranej w sezonie Jesień’20. Do momentu tego spotkania drużyna kilkukrotnie przegrywała, dlatego sądzimy, że ostatni dobry wynik doda jej skrzydeł w rywalizacji z ekipą AXIS. To, co bez wątpienia będzie utrudnieniem to absencja świetnie dysponowanego w meczu z Range Soft Jarosława Szmigielskiego. Mimo to uważamy, że drużynę Artura Kurkowskiego stać na to, aby wygrać spotkanie z zespołem Fabiana Polita. Ich ostatni pojedynek okazał się sporym rozczarowaniem, ale tylko wtedy, gdy spojrzymy na suchy wynik. Stoimy na stanowisku, że ‘Czerwoni’ dysponują naprawdę solidnym drugoligowym składem i niedługo zaczną marsz w górę tabeli. Kto wie, być może już w czwartek?

Typ Redakcji: AXIS

Typ Eksperta (Maciej Kot):AXIS

PROtotype Volleyball – AVOCADO friends

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Patrząc na obecną pozycję w tabeli obu drużyn, można mówić chyba o rozczarowaniu. Przypomnijmy,  że gdy AVOCADO friends na początku sezonu wygrało dwa pierwsze spotkania, ich seria zwycięstw z rzędu wynosiła aż piętnaście. Wiadomo jak jest, apetyt rośnie w miarę jedzenia i ekipa ‘Wegan’ po tych zwycięstwach uwierzyła, że są w stanie podtrzymać passę zwycięstw przez kolejne spotkania, a kto wie, może nawet miesiące. Niestety dla nich, plany te zostały dość brutalnie zweryfikowane. Ostatnie trzy spotkania to trzy porażki, po których ekipa w czarnych koszulkach spadła na ósme miejsce w ligowej tabeli. Humorów drużynie nie poprawia zapewne fakt, że w przyszłym tygodniu czekają ich pojedynki z Volley Gdańsk oraz Omidą, które kroczą w kierunku zajęcia – podobnie jak w poprzednim sezonie dwóch pierwszych lokat. Jesteśmy przekonani, że o zwycięstwa w tych meczach będzie piekielnie trudno. Teoretycznie najłatwiejszy mecz z trzech najbliższych, które drużyna ma zaplanowane w najbliższym czasie to spotkanie, które odbędzie się w czwartkowy wieczór. Z drugiej strony, może to być bardzo złudne wrażenie. Przypomnijmy, że Prototype Volleyball zajmuje obecnie dziewiąte miejsce w ligowej tabeli, ale nie dość, że mają rozegranych tylko pięć spotkań to na dodatek mierzyli się już z takimi tuzami jak wspomniane wcześniej Volley Gdańsk oraz Omida Team. Jesteśmy niemal przekonani, że drużyna PROtotype w meczach z ekipami o podobnym potencjale sportowym zacznie punktować zgodnie ze swoimi oczekiwaniami. Czy nastąpi to już w czwartkowy wieczór? O tym przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: PROtotype Volleyball

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Piękni i Młodzi – Range Soft VT

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Kolejnym krokiem w kierunku mistrzostwa drugiej ligi dla drużyny Piękni i Młodzi będzie ekipa Range Soft VT. Niezależnie od tego, z kim przyjdzie rywalizować graczom drużyny w granatowych koszulkach, wygrana 3-0 jest niemal pewniakiem. Gdyby mecze Siatkarskiej Ligi Trójmiasta można było obstawiać u bukmachera to kurs na to, że drużyna ta wygra spotkanie 3-0 wynosiłby zapewne 1.01 lub nie byłoby go w ofercie. Z kolei kurs na wygraną Range Soft oscylowałby w granicy 250 i stawiając na nich kasę można byłoby się dorobić niemałej fortuny. W przypadku drużyny Range Soft obniżenie kursu byłoby wręcz niemożliwe. Na chwilę obecną drużyna boryka się ze sporymi problemami wewnętrznymi i sami zastanawiamy się, jakich graczy zobaczymy w czwartkowy wieczór na parkiecie. Dodatkowo, drużyna przystępuje do spotkania po serii dwóch porażek, które niestety dość negatywnie wpłynęły na morale. Szczególnie bolesna wydawała się ich ostatnia porażka w meczu przeciwko ACTIVNYM Gdańsk w stosunku 1-2. Ta była o tyle zaskakująca, że nastąpiła dokładnie po dwóch tygodniach od meczu, w którym Range Soft pokonał 2-1 Zmieszanych, którzy obecnie plasują się na czwartym miejscu. To właśnie po tym zwycięstwie spodziewaliśmy się, że Range Soft zacznie lepiej punktować i zdoła namieszać w rozgrywkach drugoligowych. Rzeczywistość niestety okazała się dla nich brutalna i szybko zweryfikowała plany.

Typ Redakcji: Piękni i Młodzi

Typ Eksperta (Maciej Kot): Piękni i Młodzi

Oliwa Team – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Na chwile obecną – drużyna BES-BLUM Kraken Team jest ekipą, która ma bodajże najbardziej napięty grafik ze wszystkich 34 zespołów biorących udział w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W dniach 7-13 października ekipa ma zaplanowane aż cztery spotkania. Mecz przeciwko drużynie Oliwy będzie drugim krokiem w kilkudniowym maratonie. Naturalną koleją rzeczy jest to, że rozegranie tak pokaźnej liczby spotkań w tak krótkim odstępie czasu sprawia, że zastanawiamy się, jak ekipa poradzi sobie na tle kondycyjnym. Dodatkowym utrudnieniem może się okazać fakt, że BES-BLUM rozegrał w środę spotkanie, w którym ustanowili rekord pod względem liczby zdobytych punktów w jednym secie (34-32). Mimo wygranego thrillera w trzeciej partii, drużyna Ryszarda Nowaka przegrała spotkanie ze Speednetem i w związku z tym była to już ich czwarta porażka w sezonie. Najbliższym rywalem drużyny BES-BLUM Kraken Team będzie jedna z trzech ekip w całych rozgrywkach, która nie zdołała jeszcze wygrać spotkania. Ich status przypomina trochę status drugoligowej drużyny BL Volley, którzy również byli często blisko tego, aby odnieść zwycięstwo, jednak spotkanie finalnie kończyło się ich porażką. Pierwsze zwycięstwo przyszło dopiero w siódmym meczu. Dla ekipy Oliwy spotkanie z Kraken będzie właśnie siódmym spotkaniem. Czy w tym przypadku ‘siódemka’ ponownie okaże się szczęśliwa?

Typ Redakcji: BES-BLUM Kraken Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): BES-BLUM Kraken Team

Matchday #17

Nie ma się co oszukiwać. Na środowy wieczór kibice czekali głównie dlatego, że odbyły się w nim aż trzy pojedynki w elicie. Zapowiadany hit czyli starcie Volley z Tufi nie było spektaklem, jakiego można było oczekiwać. Zdecydowanie więcej działo się w meczu BES-BLUM Kraken Team ze Speednetem. Ponadto, pierwszą wygraną w lidze zanotowała drużyna BL Volley. Zapraszamy na podsumowanie siedemnastego dnia meczowego!

Speednet 2 – Allsix by Decathlon 0-3 (8-21; 19-21; 18-21)

Po dwutygodniowej przerwie w rozgrywkach drużynie Speednet 2 przyszło stoczyć trudny bój – mecz przeciwko Allsix by Decathlon. Z drugiej strony, 9 lipca 2020 r., jeszcze w sezonie Wiosna’20 ekipa Speednetu potrafiła udowodnić, że ich przeciwnicy nie mogą sobie pozwolić na lekceważenie. Będąc szczerym – w środowy wieczór również było całkiem blisko tego, aby Speednet 2 urwał swoim rywalom choćby punkt. Tak było szczególnie w drugim i trzecim secie, do których za chwilę przejdziemy. Samo spotkanie upłynęło pod znakiem wielkich absencji, z którymi borykały się obydwie drużyny. Po stronie Speednetu zabrakło między innymi Piota Grodzkiego, Krzysztofa Przywieczerskiego czy Jakuba Ciupińskiego. W przypadku Allsix zabrakło tylu graczy, że wymienienie ich wszystkich zajęłoby nam pół opisu. Przechodząc do samego meczu, trzeba napisać bez ogródek – pierwszy set należał wyłącznie do jednej drużyny. Co tu dużo mówić, Speednet 2 stać na zdecydowanie więcej i osiem punktów urwanych z rywalem chluby im z pewnością nie przynosi. Niejako potwierdzeniem tych słów jest druga i trzecia partia, w których ‘Programiści’ zaprezentowali się o niebo lepiej. Niestety dla nich, po drugiej stronie siatki w środowy wieczór prawdziwe one-man-show urządził sobie Aleksander Bochan, który zdobył w tym meczu…23 punkty, czym zbliżył się do rekordu ligi (26), który od dłuższego czasu należy do Patryka Okulewicza. Ostatecznie, spotkanie kończy się zwycięstwem Decathlonu w stosunku 3-0, po którym drużyna wskoczyła na wysokie – trzecie miejsce.

MiszMasz – Bombardierzy 3-0 (21-14; 21-15; 21-12)

Kilkanaście minut przed rozpoczęciem spotkania zdołaliśmy porozmawiać w wywiadzie z kapitanem drużyny MiszMasz – Andrzejem Tararujem. W trakcie rozmowy zawodnik ten potwierdził, że drużyna ma aspiracje do tego, aby w przyszłym sezonie występować na drugim szczeblu rozgrywkowym. Będąc całkowicie szczerym nie wiemy, co musiałoby się wydarzyć, aby drużyna zdołała to zepsuć. Na chwilę obecną awans wydaje się sprawą równie prostą, co przełączenie kanału w telewizji lub skłamanie partnerce odpowiadając na pytanie 'ile piw wypiłeś?’. Rozumiecie. Rutyna. Powiedzmy sobie wprost – przy dwóch drużynach, które awansują do drugiej ligi, brak awansu MiszMaszu sprawiłby, że prawdopodobnie Redakcja musiałaby zainwestować w nowego laptopa, aby kwieciście oddać to, co się właśnie wydarzyło. A co nam tam. Przecież to byłoby frajerstwo, jakiego świat nie widział. Z drugiej strony, po co w ogóle o tym piszemy? Ludzi, którzy poddawali wszystko w wątpliwość kiedyś palili na stosie, a co tu dużo mówić – wolelibyśmy tego uniknąć. Dobijając jednak do brzegu, ekipa MiszMasz w środowy wieczór zrobiła to, co należy do klasowej drużyny. Ogoliła rywali 3-0, nie pozostawiając wątpliwości co do tego, który zespół jest lepszy. Z drugiej strony, Bombardierzy zaprezentowali się całkiem nieźle. Uważamy, że przeciwko obecnemu liderowi niektóre z ekip w trzeciej lidze prezentowały się gorzej. Wiecie jak to jest. Nie można wymagać tego, aby mysz pogoniła kota. Nie można również wymagać tego, aby Bombardierzy wygrali z MiszMasz.

BL Volley – Volleyball Rebels 2-1 (24-22; 21-15; 19-21)

Przyglądając się rozgrzewce przedmeczowej na siatce nie można było odnieść wrażenia, że za chwilę zmierzą się drużyny, które okupują dwa ostatnie miejsca w ligowej tabeli. Wręcz przeciwnie – była jakość, która pozwalała sądzić, że na boisku nr 1 dojdzie do ciekawego pojedynku. Dla nowej drużyny w ligowej stawce – Volleyball Rebels pojedynek z BL Volley był dopiero drugim meczem w sezonie Jesień’20. Pierwszym był nieudany pojedynek ze Zmieszanymi, w którym ich rywale zgarnęli komplet punktów. Analizując skład personalny w obu dotychczasowych spotkaniach, nie dało się nie zauważyć, że w środowym pojedynku zabrakło kapitana – Dawida Byczkowskiego. Z kolei po stronie tych, którzy w obecnym sezonie wystąpili po raz pierwszy, zobaczyliśmy Kamila Richerta oraz Maksymiliana Słupka. Pierwszy set był bardzo wyrównaną partią. W końcówce sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie i przypominała trochę filmy z samochodami, gdzie co rusz zmienia się prowadzenie poszczególnych aut. Ostatecznie, pierwsi na linię mety dotarli gracze BL Volley. Mimo, że drugą partię lepiej zaczęli ‘Rebelianci’ (9-5) to finalnie i tak BL volley wygrało tę odsłonę. (21-15). Mimo to, uważamy, że była to najmniej emocjonująca partia. Zdecydowanie ciekawiej było w ostatniej odsłonie, w której ‘Rebelsi’ mieli w końcówce sporą przewagę, ale przez niefrasobliwość o mały włos jej nie roztrwonili. Ostatecznie BL Volley wygrywa pierwsze spotkanie w lidze, dzięki czemu wskakuje na 11 miejsce w ligowej tabeli.

Speednet – BES-BLUM Kraken Team 2-1 (21-15; 22-20; 32-34)

Nie ukrywamy, że po spotkaniu Speednetu z BES-BLUM towarzyszyło nam silne uczucie deja vu. Kurde, gdzieś już to widzieliśmy. Pierwsze spotkanie obu drużyn, które zostało rozegrane ponad rok temu, a konkretniej 20 września 2019 r. było jednym z najbardziej emocjonujących w pierwszej lidze w sezonie Jesień’19. Tamten mecz wygrała ekipa Ryszarda Nowaka 2-1 (23-25; 21-17; 28-26). Już sam wynik świadczy o tym, że było to bardzo emocjonujące spotkanie. Po nim wydawało nam się, że w bezpośredniej konfrontacji już nic ciekawszego nie obejrzymy. Tak było chociażby 4 listopada 2019 r., czy 8 czerwca 2020 r. To, czego nie udało się powtórzyć w dwóch meczach, udało się za trzecim razem, dodatkowo z nawiązką. Do cholery. Ten mecz to kwintesencja tego sportu. Były emocje, była dramaturgia, były kontrowersje, były składne akcje, były pomyłki, były zgrzyty pod siatką. Przepraszamy za wyrażenie, ale ten mecz był po prostu – zajebisty. To właśnie w tym spotkaniu padł rekord jeśli chodzi o liczbę zdobytych punktów w jednym secie w całej historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Króciutko o samym meczu. Pierwszy set był w zasadzie bez historii. Dobra gra Speednetu zaowocowała wygraną partii do 15. Z ciekawostek – po raz pierwszy w historii występów w SL3 na ataku wystąpił… Marek Ogonowski, który jest jednym z lepszych rozgrywających wśród amatorów na Pomorzu. Wydaje nam się, że dwucyfrowa liczba punktów i solidna skuteczność w ataku pozwalają powiedzieć, że z nowego zadania wywiązał się bardzo dobrze. Drugi i trzeci set to gra na przewagi. O ile w drugiej partii emocje były w granicach rozsądku, tak w trzeciej odsłonie, zgodnie z tym, co pisaliśmy na początku, było wszystko. Komplet. Ostatni raz Redakcja czuła się tak spełniona, kiedy w podstawówce mogła zagrać w butelkę z najładniejszymi dziewczynami ze szkoły. Wynik zawodów 2-1 dla Speednetu. To spotkanie wszyscy uczestnicy będą pamiętali jeszcze przez długi czas.

Omida Team – Epo-Project 3-0 (21-19; 21-15; 21-19)

Tuż przed rozpoczęciem spotkania Omida Team – Epo-Project szersze grono osób dowiedziało się o tym, że w meczu zabraknie kapitana drużyny – Konrada Gawrewicza. Przyznamy Wam szczerze, że Redakcja jest zbyt leniwa, aby szukać informacji o tym, kiedy ostatnio zabrakło tego zawodnika w meczu ‘Logistyków’, ale przypuszczamy, że było to w pierwszym sezonie Omidy, kiedy gracz ten miał założony na rękę gips. Taka strata w meczu z Epo wydawała się bardzo bolesna. Zachowując proporcje, sytuacja przypominała tę, kiedy w reprezentacji Polski w piłce nożnej brakuje Roberta Lewandowskiego. Nie dość, że Konrad broni się w każdym elemencie na parkiecie to dodatkowo jest kapitanem z krwi i kości. Jak to mówią – tak krawiec kraje jak mu materii staje. W zamian za kapitana na środku zagrał nominalny przyjmujący Dmytro Moroziuk. Nie wiemy na ile te perturbacje miały znaczenie, ale to Epo weszło lepiej w spotkanie. Zastanawiamy się w ogóle czy po tym jak prezentowali się w pierwszej partii gracze i jednej i drugiej drużyny, ktoś wierzył, że to Omida wygra tę partię? To Epo cały czas prowadziło grę. Gracze z Żukowa kontrolowali całą partię do stanu 16-12, by po chwili na tablicy wyników pojawiło się 17-17. Co było dalej, każdy się domyśla. Drugi set był w zasadzie bez historii. Niesiona na fali kapitalnej gonitwy w pierwszym secie drużyna Omidy, bez większych problemów ograła rywala do 15. Trzecia partia zaczęła się od delikatnej przewagi ‘Logistyków’, w której wypracowaniu pomógł rewelacyjnie sprawujący się tego dnia na zagrywce środkowy drużyny – Jakub Klimczak. Gdy pod koniec wydawało się, że Omida ma kontrolę nad spotkaniem, dość nieoczekiwanie, pod koniec seta na prowadzenie wyszli gracze w zielonych koszulkach (18-17). Niestety dla nich, w końcówce popełnili kilka prostych błędów i komplet punktów zgarnia Omida, dla której był to trzeci wygrany pojedynek z Epo-Project.

Volley Gdańsk – Tufi Team 2-1 (21-14; 21-17; 22-24)

Hitem środowej serii gier było bez wątpienia starcie pierwszej i trzeciej siły ligi. Starcie tytanów. Starcie Volley Gdańsk i Tufi Team. Mimo tego, że obie drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta po raz ostatni spotkały się jeszcze w sezonie Jesień’19 to nie mogły mówić o tym, że rywal stanowi swego rodzaju zagadkę. Obie ekipy spotkały się całkiem niedawno podczas weekendowego turnieju na Pogórzu. Wtedy ekipą, która nie pozostawiła złudzeń co do tego, kto w danym dniu był lepszy, okazał się Volley Gdańsk. Sumując wszystkie okoliczności oraz fakt, że Volley walczył o 48 wygraną z rzędu, nie zadrżała nam ręka gdy wpisywaliśmy faworyta tego spotkania. Ba, mało tego – jesteśmy przekonani, że nawet sami gracze Tufi uważali, że to ich rywale będą faworytem tej potyczki. Mimo tego, gracze Mateusza Woźniaka chcieli wyjść na boisko i sprawić niespodziankę, co poprawiłoby ich obecne położenie w ligowej tabeli. Pierwsza partia to jednak spore rozczarowanie. Volley Gdańsk bardzo szybko wypracował sobie kilkupunktową przewagę (6-2), którą konsekwentnie utrzymywał przez całego seta i wygrał 21-14. Drugą partię lepiej zaczęli gracze Tufi Team (3-1). Niestety, po chwili kapitan drużyny Mateusz Woźniak doznał kontuzji (wybity palec) i w jego miejsce na placu boju zameldował się zawodnik, który znajduje się na 20 miejscu na liście najlepiej punktujących graczy wszechczasów (Michał Przekop). Po chwili wyrównanej gry, dwa punktowe bloki z rzędu zdobył Daniel Koska i Volley wyszedł na prowadzenie, którego nie wypuścili już do końca, wygrywając seta do 17. Przyznamy Wam szczerze, że po tej partii byliśmy bardzo rozczarowani. Wydawało nam się, że będzie to el classico, a było najzwyczajniej w świecie nudno. Trzecia odsłona należała już do Tufików. Ci wypracowali sobie sporą zaliczkę i gdy wydawało się, że spokojnie zamkną seta (19-14), Volley Gdańsk uznał, że ten wynik można jeszcze odrobić. Sztuka ta im się udała (20-20), ale po emocjonującej końcówce to Tufi wygrało tę partię, a cały mecz zakończył się kolejną wygraną Volley przy podziale punktów.