Miesiąc: wrzesień 2020

Matchday #5

Wtorkowe spotkania przyniosły kolejne przetasowania. Najwięcej, bo aż cztery z sześciu spotkań odbywało się na drugim szczeblu rozgywkowym. Swoje kolejne mecze wygrały drużyny Team Spontan oraz DNV GL, które zmierzą się w bezpośrednim pojedynku już w środowy wieczór. Na duży plus zasługuje postawa Niepokonanych PKO Bank Polski, którzy w meczu z Craftveną zaprezentowali się naprawdę bardzo dobrze. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier!

BES-BLUM Nieloty – BL Volley 3-0 (21-15; 21-12; 21-17)

Do bezpośredniego meczu obie ekipy przystępowały w odmiennych nastrojach. Faworytem spotkania był zespół BES-BLUM Nieloty, który wygrały na inaugurację z Range Soft VT. BL Volley z kolei, po przegranej z AXIS chciał we wtorkowy wieczór poszukać punktów z faworyzowaną ekipą. O to, że o osiągnięcie założonego celu nie będzie prosto, drużyna debiutującego w rozgrywkach kapitana Wojtka Strychalskiego dowiedziała się już w pierwszym secie. Mimo wyrównanego początku to Nieloty przejęły z czasem kontrolę nad partią i dzięki konsekwentnej i dobrej grze w ataku oraz bloku, wygrali seta do piętnastu. W pierwszej odsłonie, niefortunnej kontuzji ręki nabawił się rozgrywający Nielotów – Michał Falkiewicz.  W jego miejsce wszedł Szymon Łącki i w przekroju całego spotkania zaprezentował dużą jakość, zostając przy tym MVP spotkania. Nie wyprzedzając faktów, trzeba wspomnieć o drugiej i trzeciej partii. W środkowej odsłonie BES-BLUM popełniał dużo mniejszą liczbę błędów od przeciwników i to pozwoliło im cieszyć się z wygranej do 12. Ostatnia odsłona była najbardziej emocjonująca. W zasadzie do drugiej połowy seta trwała walka punkt za punkt. Tak zwanym game changerem okazał się czas, o który poprosił Łukasz Karbowniczek z Nielotów. Od tego momentu do końca trzeciej odsłony na parkiecie królowali podopieczni Mateusza Bone i to oni wygrywają spotkanie 3-0, dzięki czemu wskakują na pierwsze miejsce w tabeli. Co do ich rywali, należy pochwalić atakującego – Michała Konopkę, który we wtorkowy wieczór zaprezentował się z doskonałej strony, zdobywając łącznie jedenaście oczek.

Niepokonani PKO Bank Polski – Craftvena 0-3 (18-21; 18-21; 16-21)

Przed spotkaniem można się było zastanawiać, z jakim nastawieniem zobaczymy we wtorkowy wieczór graczy Niepokonani PKO Bank Polski. Przypomnijmy, że ‘Bankowcy’ przegrali swoje dwa pierwsze spotkania i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że w meczu przeciwko Craftvenie to właśnie ich rywal będzie zdecydowanym faworytem. Przed meczem okazało się, że do ekipy PKO dołączają urlopowicze z prawdziwym liderem drużyny – Tomaszem Remerem. Ujmijmy to najprościej jak się da. To, co w poniedziałkowy wieczór wyprawiał ten gość, było doprawdy niesamowite. Już dawno żaden z graczy na tle osób przebywających na boisku nie wyróżniał się tak, jak miało to miejsce we wtorek w Niepokonanych. Pewnie nie jest to dla kapitan drużyny – Joanny Drewczyńskiej żadna tajemnica, ale jako Redakcja mamy taką sugestię. Proszę porozmawiać z przełożonymi, aby w przerwie pomiędzy meczami przechowywać tego gracza w bankowym skarbcu w trosce o to, by przypadkiem ktoś nie próbował go podebrać. Dość o jednym zawodniku. W spotkaniu z Craftveną cała drużyna zagrała najlepsze spotkanie z dotychczasowych trzech rozegranych w lidze. W pierwszym secie ekipa pobiła swój rekord zdobytych punktów na set. Mało tego, przy odrobinie szczęścia mogli ugrać nawet seta, ale w końcówce partii nie poradzili sobie z dobrą zagrywką Janusza Piepiórki i ostatecznie to ‘Czarni’ cieszyli się z pierwszej partii. W drugiej Craftvena zdołała odskoczyć ponownie dopiero w końcówce. Wynik – podobnie jak w pierwszym secie, do 18. Przed trzecim setem można się było zastanawiać, czy dobra dyspozycja ‘Bankowców’ oraz fakt, że Craftvena ‘lubi’ się dzielić punktami sprawi, że dojdzie do podziału punktów. Nic bardziej mylnego. Trzecia partia padła łupem ‘Rzemieślników’, którzy wygrywają spotkanie w stosunku 3-0  i poprawiają sobie humory przed kolejnymi meczami.

Team Spontan – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-12; 21-18; 21-18)

Dla obu drużyn wtorkowe spotkanie było drugim meczem w sezonie Jesień’20. Jak do tej pory drużyny rywalizowały ze zmiennym szczęściem. ‘Spontaniczni’ wygrali na inaugurację z Range Soft VT w stosunku 2-1, natomiast ACTIVNI Gdańsk musieli uznać wyższość drużyny Mental Block w stosunku 1-2. Kilka minut przed rozpoczęciem spotkania można było mieć obawy, czy ‘Spontanicznym’ nie wypadło jakieś ciekawsze zajęcie i nagle nie zmienili planów. Ze wszystkich graczy, którymi dysponują ‘Oranje’ na parkiecie był tylko Paweł Baranowski. Ostatecznie ekipa Piotra Raczyńskiego jak gdyby nigdy nic weszła na salę i w zasadzie z marszu rozpoczęła spotkanie. Mimo to, graczom w pomarańczowych trykotach nie przeszkodziło to w rozgrywaniu swojej partii. W pierwszej odsłonie to ‘Spontaniczni’ byli stroną dominującą, co tylko odzwierciedla wynik tej partii (21-12). Druga odsłona była już zdecydowanie bardziej wyrównana. Od początku do końca mieliśmy tu walkę punkt za punkt. O tym, że to ekipa Piotra Raczyńskiego mogła cieszyć się z wygranej w drugim secie zadecydowała końcówka, w której Spontan zachował więcej zimnej krwi. Decydujący o wygranej w meczu cios zadał Paweł Baranowski, ale trzeba przyznać, że ACTIVNI w tej partii zaprezentowali się naprawdę dobrze. Wygrana w meczu przez Spontan wcale nie oznaczała, że drużyny przed trzecim setem złożyły broń. Spontan chciał wreszcie skończyć z łatką drużyny, której wyniki kończą się 2-1, natomiast ACTIVNI chcieli zdobyć jedno oczko, które w końcowej klasyfikacji może okazać się bezcenne. Swój cel zrealizowali ‘Spontaniczni’, którzy po ciekawym secie wygrali tę partię do 18, a całe spotkanie 3-0.

AVOCADO friends – Epo-Project 2-1 (21-14; 21-18; 18-21)

W jedynym spotkaniu pierwszoligowym, do którego doszło we wtorkowy wieczór, zmierzyły się drużyny AVOCADO friends z Epo-Project. Przed spotkaniem, w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że ‘Weganie’ wygrali w poniedziałkowy wieczór czternaste spotkanie z rzędu, jednak w najbliższym – piętnastym spotkaniu muszą się zmierzyć z pięściarzem wagi ciężkiej – drużyną Epo-Project. To spotkanie miało nam dać również odpowiedź na pytanie, o jakie cele będzie walczyła w obecnym sezonie drużyna AVOCADO. Owszem, wiedzieliśmy przed spotkaniem, że Epo ma obecnie swoje problemy – głównie z ustabilizowaniem składu, ale do cholery – to wciąż Epo-Project, które zajęło w poprzednim sezonie czwarte miejsce! To, jak widać, nie zrobiło na AVOCADO większego wrażenia, które mimo kiepskiego początku (2-6) doprowadziło do błyskawicznego prowadzenia (9-6). W zasadzie można powiedzieć, że ten set skończył się właśnie w tym momencie, bowiem ‘Weganie’ nie roztrwonili już tej zaliczki i wygrali partię do 14. Drugą partię tym razem lepiej rozpoczęli gracze AVOCADO, by po chwili to Epo-Project wyszło na prowadzenie. Można powiedzieć, że wydawało nam się, że scenariusz będzie podobny do tego z pierwszego seta, z tą różnicą że drużyny zamienią się rolami. Do pewnego momentu faktycznie tak było, ale w końcówce seta gotowy scenariusz do swoich rąk wziął Patryk Okulewicz i postanowił dopisać w nim swoje fragmenty. Przyjmującemu AVOCADO w końcówce nie przeszkadzał podwójny blok i wszystko czego się dotknął ten gracz, kończyło się zdobyczą punktową. Ostatecznie druga partia skończyła się 21-18 dla AVOCADO. Trzeci set z wtorkowego spotkania był bardzo podobny do trzeciego w spotkaniu ze Speednetem, do którego doszło w poniedziałkowy wieczór. Nie wiemy, czy to kwestia ‘mentala’, jednak kiedy drużyna wygrała dwa pierwsze sety w obu spotkaniach i miała swoich rywali na widelcu to coś się zacinało i ich rywale wygrywali ostatnie odsłony. ‘Weganie’ wygrywają piętnaste spotkanie z rzędu, a Epo przegrywa już trzeci mecz. Okazja do rehabilitacji 16 września.

Mental Block – DNV GL S*M*A*S*H 0-3 (15-21; 16-21; 11-21)

Wtorkowe spotkanie było już czwartym bezpośrednim meczem pomiędzy obiema drużynami. Jak do tej pory lepszym bilansem (dwa zwycięstwa przy jednej porażce) mogła się pochwalić drużyna Mental Block. Nie zmieniało to jednak faktu, że to drużyna DNV GL wydawała się faworytem tego spotkania. Na inaugurację ekipa Stanisława Paszkowskiego była sprawcą jednej z większych niespodzianek i wygrała mecz z Dream Volley. O tym spotkaniu powiedzieliśmy oraz napisaliśmy już tyle, że byłoby nudne, gdybyśmy się wciąż powtarzali. Mecz z ‘Mentalem’ miał pokazać, czy drużyna jest w stanie dołączyć w obecnym sezonie do ekip, które powalczą o wysokie cele. Zespół z ulicy Łużyckiej w Gdyni doskonale zdał egzamin. Wygrał spotkanie w stosunku 3-0, dzięki czemu wskoczył na trzecie miejsce w tabeli. Co do przebiegu meczu to w pierwszej partii ‘Biali’ wypracowali szybko przewagę 11-5, której już nie wypuścili i ostatecznie wygrali seta do 15. Druga partia zaczęła się doskonale dla drużyny Aleksandry Błaż (6-1). Niestety dla ‘Niebieskich’, zawodnicy nie potrafili utrzymać tej przewagi i dzięki dużej koncentracji i świetnej grze doświadczonego rozgrywającego – Pawła Krzyżaka DNV wyrównało (14-14), by ostatecznie wygrać seta do 16. Poczucie utraconej szansy wisiało w powietrzu na tyle długo, że Mentaliści nie zdołali się pozbierać i w trzeciej partii nie potrafili nawiązać równorzędnej walki z przeciwnikami.

Zmieszani – AXIS 3-0 (21-18; 21-14; 21-12)

Już przed spotkaniem było wiadomo, że ten mecz będzie wyglądał zupełnie inaczej niż ten, do którego doszło pomiędzy drużynami 9 lipca w sezonie Wiosna’20. Można powiedzieć, że tamto spotkanie było już gierką sparingową, bowiem było wiadomo, że zarówno Zmieszani jak i AXIS utrzymają się w lidze. Przed spotkaniem zastanawialiśmy się, czy gracze Zmieszanych pamiętają jeszcze słowa, które napisaliśmy w podsumowaniu przy okazji poprzedniego meczu z AXIS. Posłużmy się cytatem: ‘Mimo bardzo dobrej gry ‘Czerwonych’ nie bylibyśmy sob,ą gdybyśmy nie dokręcili troszkę śrubki drużynie Zmieszanych. Uważamy, że pewne rzeczy nie przystoją drużynie, która w poprzednim sezonie z powodzeniem rywalizowała z Omidą czy Thunder Team. Tymi rzeczami jest aż pięć porażek w obecnym sezonie i forma z końcówki sezonu.’ Patrząc z perspektywy pomeczowej wydaje się, że Zmieszani poniekąd wzięli sobie do serca tamte słowa. Dowód? Bardzo proszę. Jesteśmy przekonani, że obecnie AXIS jest silniejszą drużyną niż była jeszcze kilka tygodni temu – w poprzednim sezonie. Mimo to, Zmieszani nie mieli we wtorkowy wieczór problemów z odniesieniem zwycięstwa 3-0. Do drużyny dołączyło kilku nowych graczy, którzy zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. We wtorkowym spotkaniu zagrało łącznie aż jedenastu zawodników i zastanawiamy się, czy z czasem nie pojawią się pewne problemy wynikające z tego, że poszczególni gracze będą chcieli więcej grać. Niestety, ale ten sport został już tak skonstruowany, że liczba miejsc na parkiecie jest ograniczona. Mimo to, nie czas rozmawiać o potencjalnych problemach w momencie, kiedy drużyna wygrywa spotkanie i zgarnia komplet oczek. Co do ekipy AXIS to nie dało się nie zauważyć pewnej prawidłowości. O ile w pierwszej partii drużyna zagrała naprawdę dobrze, tak w kolejnych setach sukcesywnie gaśli i o następne punkty muszą powalczyć w przyszłym tygodniu.

Zapowiedź – MATCHDAY #5

Wtorkowe spotkania dla odmiany od poniedziałkowego dnia meczowego, upłyną pod znakiem drugiej ligi. Rywalizację w swoim czwartym sezonie w SL3 rozpoczyna drużyna Zmieszanych, która ma nadzieję na poprawienie wyniku z poprzedniej edycji. Bardzo ciekawie zapowiada się spotkanie w pierwszej lidze, w którym AVOCADO friends postara się o 15 zwycięstwo z rzędu. Zapraszamy na zapowiedź piątego dnia meczowego!

BES-BLUM Nieloty – BL Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Obie drużyny debiutowały w poprzednim tygodniu w rozgrywkach Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Jak wyszły debiuty? Cóż, po nich drużyny miały zgoła inne humory. BES-BLUM Nieloty odniosły zwycięstwo za komplet oczek w meczu z Range Soft VT, natomiast BL Volley przegrali spotkanie z drużyną AXIS w stosunku 1-2. Ekipa BL Volley może czuć spore rozczarowanie po ostatnim meczu, bowiem mógł on potoczyć się zdecydowanie inaczej. Ostatecznie w debiucie drużyna zdobyła tylko punkt i umówmy się, w kolejnym spotkaniu kolejna zdobycz nie będzie łatwym zadaniem. To, co na chwilę obecną różni obie drużyny to fakt ogromnego doświadczenia, które stoi po stronie Nielotów. W pewnym momencie uznaliśmy, że zliczymy liczbę spotkań w SL3, w których wystąpili gracze Nielotów, aby zestawić to z liczbą spotkań graczy BL Volley. Po ułamku sekundy stwierdziliśmy, że jest to jednak dość wymagające wyzwanie, więc postanowiliśmy napisać dosłownie kilka słów. Różnica w rozegranych spotkaniach sprawia, że pierwszym słowem, które nasuwa nam się na myśl jest przepaść. Ponadto, drużyna Mateusza Bone często występuje wspólnie na różnych turniejach i innych wydarzeniach siatkarskich. Tymczasem ich rywale, wyłączając pierwsze spotkanie, ostatni kontakt z siatkówką mieli bodajże w marcu. Mimo to, nawet gdyby było inaczej to nie zmieniałoby to typu Redakcji. Uważamy, że BES-BLUM Nieloty będzie w tym sezonie walczyć o podium i najbliższe spotkanie muszą po prostu wygrać. Z drugiej strony, liczba niespodzianek w pierwszym tygodniu sprawia, że nie można wykluczyć wygranej drużyny Wojciecha Strychalskiego.

Typ Redakcji: BES-BLUM Nieloty

Typ Eksperta (Maciej Kot): BES-BLUM Nieloty

Team Spontan – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 1

O tym, jak bardzo nieprzewidywalna jest ponownie druga liga niech poświadczy fakt, że w dwóch dotychczasowych spotkaniach obu drużyn, Redakcja typowała wyniki ze skutecznością 0%. O ile w spotkaniu Team Spontan – Range Soft VT mogło być naprawdę różnie i typowanie było z góry obarczone dużym ryzykiem, tak wytypowanie faworyta spotkania ACTIVNI Gdańsk – Mental Block nie przysporzyło nam dużego bólu głowy. Czas pokazał, że mecz ‘Spontanicznych’ z Range był naprawdę ciekawym i wyrównanym spotkaniem. W przypadku ACTIVNYCH wynik był jedną z większych niespodzianek pierwszego tygodnia rozgrywek i pokazał, że w drugiej lidze każdy może wygrać z każdym. Zastanawiamy się, jak porażka w pierwszym spotkaniu wpłynie na drużynę Artura Kurkowskiego. Uważamy, że drużyna ma argumenty do tego, aby na koniec sezonu znaleźć się w górnej połówce tabeli. Poza aspektami czysto sportowymi w postaci umiejętności poszczególnych graczy można mówić tu również o dużym zgraniu (poprzedni sezon w SV INVICTA). Czy to przełoży się na wyniki? W najbliższym spotkaniu nie będzie o to łatwo. Ciekawostką wydaje się fakt, że Team Spontan w pierwszym sezonie zajął piąte miejsce, w drugim – czwarte, w trzecim sezonie – trzecie. Czy to oznacza, że w obecnym sezonie, który będzie już czwartym ta tendencja zwyżkowa zostanie kontynuowana? Będzie o to bardzo trudno. Po ostatniej edycji wydawało się, że sprawienie, aby w drugiej lidze poziom był jeszcze wyższy będzie sporym wyzwaniem. Po pierwszym tygodniu wydaje się, że zostało to osiągnięte. Czy pomimo to ‘Oranje’ zdołają wskoczyć o szczebel wyżej?

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Niepokonani PKO Bank Polski – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Dla drużyny Niepokonani PKO Bank Polski będzie to trzecie spotkanie w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jak do tej pory, ekipa przegrała dwa spotkania z rzędu i trzeba to sobie powiedzieć wprost. O jakiekolwiek punkty w meczu z Craftveną będzie niezwykle trudno. Póki co, drużyna Joanny Drewczyńskiej zbiera cenne ligowe doświadczenie, choć trzeba to zaakcentować już na samym początku. Droga do wyznaczonych celów nie będzie bez wątpienia łatwa. Rywalem numer trzy ‘Bankowców’ będzie ekipa Craftvena, która wydaje się, że ma wszystkie argumenty do tego, aby w obecnym sezonie powalczyć o zajęcie miejsca na podium. Niestety dla nich, w pierwszym meczu obecnego sezonu ‘Czarni’ przegrali spotkanie z debiutującą w ligowych rozgrywkach drużyną Team Looz. Z drugiej strony, tamto spotkanie mogło się potoczyć naprawdę różnie. Stoimy przy stanowisku, że jeśli nie da się wygrać jakiegoś meczu to trzeba zrobić wszystko, aby wygrać choć jednego seta. Gdy ‘Rzemieślnicy’ dołożą w dzisiejszy wieczór trzy punkty to ich dorobek będzie prezentował się całkiem nieźle. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie zdobywanie czterech oczek w dwóch meczach było ‘wizytówką’ drużyny. Kiedy drużyna Bartka Zakrzewskiego wygrywała, to najczęściej w stosunku 2-1. Uważamy jednak, że gdyby w najbliższym spotkaniu ponownie miało do tego dojść to taki wynik gracze odebraliby jako katastrofę. Z drugiej strony, jeszcze żadna drużyna nie wygrała spotkania przed jego rozpoczęciem.

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

AVOCADO friends – Epo-Project

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Nie miną nawet 24 godziny, a drużyna AVOCADO friends przystąpi do kolejnego meczu w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Tym razem rywalem drużyny Arkadiusza Kozłowskiego będzie ekipa Epo-Project. Dla obu zespołów będzie to pierwsze, historyczne starcie. O ile wskazanie faworyta w meczu ze Speednetem było trochę łatwiejszym zadaniem, tak uwierzcie – w meczu z Epo-Project Redakcja ma z tym ogromy problem. Z czego to wynika? Scenariusz, w którym Epo-Project przegrywa trzy spotkania z rzędu brzmi dość nieprawdopodobnie. Pierwsze spotkanie – z BES-BLUM Kraken Team można potraktować jako ogromną wpadkę. Drugie – przegrana w meczu z Volley Gdańsk to żaden wstyd. Nie Epo pierwsze i nie ostatnie. Czy w trzecim nastąpi wreszcie przełamanie, a drużyna z Żukowa wróci na właściwe dla siebie tory i zacznie w końcu wygrywać? Ewentualna trzecia porażka z rzędu sprawi, że nastroje w drużynie nie będą ciekawe. AVOCADO z kolei stanie przed szansą na wygraną piętnastego meczu z rzędu. Jako Redakcja uważamy, że spośród wszystkich drużyn, z którymi do tej pory ekipa się mierzyła to właśnie Epo-Project będzie najbardziej wymagającym rywalem. Jeśli ‘Weganom’ uda się wygrać to spotkanie to trzeba będzie to powiedzieć wprost – staną się jednym z faworytów w wyścigu do podium, a kto wie…

Typ Redakcji: Epo-Project

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Mental Block – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 21:00, boisko nr 3

W pierwszym tygodniu rozgrywek obie drużyny stały się sprawcami niespodzianek, by nie powiedzieć sensacji. Obie drużyny wygrały spotkania z zespołami, które były faworytami pojedynków. Mental Block uporał się z ekipą ACTIVNI Gdańsk, natomiast DNV GL S*M*A*S*H pokonało 2-1 Dream Volley, których dużo drużyn przed sezonem upatrywała jako jednego z faworytów do wygrania ligi. Jeśli chodzi o DNV GL S*M*A*S*H to zdążyliśmy się poniekąd przyzwyczaić. Gra drużyny przez pełne trzy sezony to była istna sinusoida. Ekipa z ‘Gdyńskiego Mordoru’ potrafiła wielokrotnie napsuć krwi drużynom walczącym o awans, by za chwilę przegrać z drużyną walczącą o utrzymanie. Cóż, nie ma co ukrywać, że w przypadku DNV ciężko było czasami o jakąkolwiek logikę. Czy sezon Jesień’20 będzie w końcu tym przełomowym, w którym drużyna ‘zaskoczy’? Jeśli będą grali tak, jak w meczu z Dream Volley to nie widzimy w ich przypadku sufitu. Najbliższy rywal – drużyna Mental Block jest jedną z ekip, z którą drużynie Stanisława Paszkowskiego ‘idzie jak po grudzie’. Dopiero w ostatnim bezpośrednim spotkaniu DNV odwróciło nieco kartę, wygrywając spotkanie 2-1. Wcześniej dwukrotnie przegrywali w stosunku 3-0 i trzeba przyznać, że dwukrotnie była to lekcja siatkówki, na którą zaprosili ich gracze w niebieskich koszulkach. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

Zmieszani – AXIS

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Drużyna Zmieszanych do sezonu Jesień’20 zgłosiła się jako piąta drużyna. Swój pierwszy mecz rozegrają w piątym dniu meczowym. Czy to oznacza, że będzie to sezon ‘na piątkę’? Z pewnością ekipa liczy na to, że obecny sezon będzie bardziej udany niż poprzedni, w którym drużyna musiała rywalizować w grupie spadkowej. Mimo faktu, że przerwa wakacyjna była w tym sezonie bardzo krótka to w przypadku Zmieszanych była ona bardzo owocna. Patrząc na skład personalny, można dojść do wniosku, że drużyna przeszła małe trzęsienie ziemi. Próżno szukać w składzie kilku graczy, którzy występowali w Zmieszanych w poprzednich sezonach. Z nowych twarzy mamy czterech zawodników, dwie kobiety oraz dwóch mężczyzn. O ile w zmianach w składzie personalnym można doszukiwać się pewnych niespodzianek, tak proporcje i udział płci pięknej w Zmieszanych nie powinny nikogo dziwić. Nie od dziś bowiem wiadomo, że ‘Zmieszani’ są jedną z nielicznych drużyn, które grają mikstowym składem. Ich pierwszym rywalem będzie ekipa AXIS, z którą Zmieszani rozegrali przedostatni mecz poprzedniego sezonu. Spotkanie rozegrane 13 lipca okazało się bardziej pechowe dla Zmieszanych, którzy przegrali mecz 1-2. Z drugiej strony, na ten czas mieli oni już zapewnione szóste miejsce, więc wynik nie miał dla nich większego znaczenia. Czy tym razem drużyna Edyty Woźny zdoła wygrać? O to na pewno nie będzie łatwo, bowiem AXIS w ostatnim czasie prezentuje się naprawdę dobrze i wydaje się, że obecny sezon będzie nieporównywalnie lepszy od ostatniego.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Matchday #4

Poniedziałek był pierwszym od dawna dniem, kiedy Redakcja wytypowała prawidłowo wyniki wszystkich spotkań. Pierwsze wygrane odniosły rozpoczynające sezon Jesień’20 drużyny Trójmiejskiej Strefy Szkód oraz Tufi Team. Najciekawszym wydarzeniem dnia było jednak spotkanie trzecioligowe pomiędzy Chilli Amigos a MiszMasz. Ci drudzy notują trzecią wygraną z rzędu w lidze, dzięki czemu powiększają przewagę nad resztą stawki. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Speednet 2 – Niepokonani PKO Bank Polski 3-0 (21-12; 21-11; 21-16)

Ten mecz miał być inny niż te, z których pamiętamy drużynę Speednetu. Po upływie niemal roku, zespół ponownie był stawiany przed spotkaniem w roli faworyta. Przypomnijmy, że ostatnie spotkanie ‘Programiści’ wygrali jeszcze w sezonie Jesień’19, kiedy to ich rywalem była ekipa Scandic. Tym razem ‘Różowi’ mieli się zmierzyć z ‘Bankowcami’, dla których sezon Jesień’20 jest inauguracją w ligowych rozgrywkach. Od początku spotkania swoje warunki gry narzucili gracze Speednetu, którzy byli zdecydowanie bardziej skuteczni w ataku, co przełożyło się na wygraną tej partii do 12. Po początku drugiej partii wydawało się, że będzie ona bardziej wyrównana. Niestety dla ekipy Niepokonanych, na zagrywkę wszedł Paweł Cieszyński, który w meczu zdobył trzy asy serwisowe i z którego zagrywką ekipa ‘Biało-czarnych’ miała w poniedziałkowy wieczór potężne problemy. Bez wątpienia element przyjęcia jest tym, co w pierwszej kolejności muszą poprawić gracze Joanny Drewczyńskiej. Ostatecznie partia ta zakończyła się 21-11 i druga wygrana Speednetu 2 w historii rozgrywek SL3 stała się faktem. Po dwóch pierwszych setach stało się jasne, że ‘Programiści’ pozostają nienasyceni i będą starali się ugrać trzeciego seta. Ostatecznie, mimo że gracze Niepokonani PKO Bank Polski ugrali w tej partii największą liczbę punktów, trzeba przyznać, że to Speednet 2 miał przez całego seta kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi. To, co może martwić ekipę ‘Bankowców’ bardziej niż niekorzystny wynik to fakt, że w poniedziałkowy wieczór zagrali gołą szóstką. Miejmy nadzieję, że pozostała część ekipy się po pierwszym spotkaniu nie zniechęciła. Speednet 2 jest idealnym przykładem na to, że ciężka praca popłaca.

Wirtualna Polska – Allsix by Decathlon 1-2 (21-16; 12-21; 21-23)

O tym, jak poważnie do udziału w lidze podchodzą gracze Wirtualnej Polski niech poświadczy fakt, że ich rozgrywający – Bogusław Tybuś był na poniedziałkowy wieczór wyznaczony do… sędziowania spotkań. Gracz ten wolał jednak wziąć udział w meczu z innej perspektywy i zagrał dobre spotkanie przeciwko drużynie Allsix by Decathlon. W przedmeczowej zapowiedzi pisaliśmy, że to właśnie ekipa ze sklepów sportowych jest faworytem starcia. Mimo to, gracze WP chcieli od początku udowodnić jak bardzo się myliliśmy. Do pierwszej części pierwszego seta wszystko szło po myśli Allsix. Z czasem coś się zacięło i do głosu doszli gracze  w biało-czerwonych koszulkach. Po dobrej serii na zagrywce, po której Allsix miał problemy z przyjęciem, a co za tym idzie z wykończeniem akcji, Wirtualna zdołała odjechać na kilka punktów, które dowieźli do samego końca. Pierwsza odsłona dość mocno podrażniła ekipę Rafała Liszewskiego, która kapitalnie weszła w drugą partię i pomimo delikatnej nerwowości w pewnym momencie, zdołała spokojnie wygrać ją do 12. O zwycięstwie musiał zadecydować trzeci set, który był zdecydowanie najbardziej ciekawy i emocjonujący. W partii tej mieliśmy walkę indywidualności. Po stronie WP odpalił się Michał Doroz. W przypadku Allsix by Decathlon był to Aleksander Bochan i trzeba to powiedzieć wprost – ‘Alek’ był nie do zatrzymania. Był królem tej partii. Ba, był lepszy niż majonez kielecki i ketchup włocławski w jednym. Finalnie, Allsix wygrywa seta 23-21 i całe spotkanie 2-1. Trzeba jednak przyznać, że było to naprawdę ciekawe spotkanie, w którym o wygraną było naprawdę trudno.

Chilli Amigos – MiszMasz 1-2 (21-19; 18-21; 23-25)

Przed meczem spodziewaliśmy się, że będzie to jedno z ciekawszych spotkań trzecioligowych, jakie miały miejsce w obecnym sezonie. Cóż, szybki rzut oka na wyniki i każdy wie, że nie pomyliliśmy się zbyt dużo. Drużyna MiszMasz stanęła w poniedziałkowy wieczór przed prawdziwym egzaminem dojrzałości. Pierwsze spotkanie – wygrana z Allsix. Drugie spotkanie – wygrana z Wirtualną Polską. Ewentualna wygrana nie dość, że byłaby trzecią wygraną z rzędu to na dodatek byłaby odniesiona nad rywalem, który w poprzednim sezonie zajął miejsce na podium. Jak wyszedł wspomniany wcześniej egzamin? Wydaje nam się, że bardzo dobrze. Drużyna Andrzeja Tararuja wygrała kolejne spotkanie i ponownie pokazała prawdziwe ‘cojones’. Mimo, że to Amigos wygrali pierwszą partię do 19 to ekipa MiszMasz zdołała się podnieść po nokdaunie i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. W zasadzie, w każdym z trzech setów o zwycięstwie zadecydowały detale. Ponownie bardzo dobrze w ekipie M&M sprawował się Mateusz Berbeka, ale pisać o tym jest taką samą oczywistością jak fakt, że Maryla Rodowicz ponownie wystąpi na koncercie sylwestrowym transmitowanym w TV. Jeśli chodzi o ich rywali – drużynę Chilli to mieliśmy w poniedziałkowy wieczór debiut Macieja Wąsickiego, który był doprawdy imponujący. Ciężko nam przypomnieć sobie spotkanie, w którym jeden gracz zdobywa w trakcie meczu… siedem! punktów po bloku. Mimo kapitalnej dyspozycji tego gracza, ostatecznie to MiszMasz do długiej walce na przewagi cieszył się z wygranej seta oraz spotkania. W trzeciej partii Chilli przez cały set goniło i za to należą im się słowa uznania.  Finalnie nie udało im się wygrać tej partii, ale z pewnością czekają na rewanż. To był naprawdę kawał dobrego spotkania, o którym gracze jednej i drugiej drużyny będą jeszcze długo mówić.

Tufi Team – BES-BLUM Kraken Team 2-1 (21-19; 22-24; 21-12)

Tufi Team jest jedyną drużyną, która gra w pierwszej lidze pomimo faktu, że w poprzednim sezonie nie wystąpiła w rozgrywkach. W sezonie Jesień’19 gracze Mateusza Woźniaka zajęli jednak trzecie miejsce w lidze, znaleźliśmy więc dokładnie zero powodów, dla których popularne ‘Tufiki’ miałby nie grać w elicie. Pierwszym rywalem po niemal rocznej przerwie była ekipa BES-BLUM Kraken Team, która w obecnym sezonie radzi sobie naprawdę dobrze. Przed meczem można było się zastanawiać, jaką dyspozycję zaprezentuje drużyna Tufi Team. Fakty są takie, że zespół swój ostatni oficjalny mecz zagrał naprawdę kupę czasu temu, podczas gdy ich rywale – drużyna BES-BLUM rozegrała w tym czasie tyle spotkań, że potrzeba chwili by je wszystkie zliczyć. Początek pierwszego seta zdawał się potwierdzać, która z ekip jest w grze. BES-BLUM szybko wypracował sobie przewagę i zdawało się, że spokojnie wygrają tę partię. Nie wiemy na ile to efekt przebudzenia Tufi Team, a na ile problemu BES-BLUM, ale ekipa Mateusza Woźniaka z wyniku 15-9 doprowadziła do wyrównania 16-16, by ostatecznie wygrać seta do 19. Druga partia była poniekąd lustrzanym odbiciem. Tym razem to ‘Tuffiki’ prowadzili 18:15, by ostatecznie po walce na przewagi uznać wyższość rywala. Gdy wydawało nam się, że po niezwykle wyrównanych końcówkach w dwóch pierwszych setach w trzecim czekają nas grzmoty to mogliśmy poczuć pewne rozczarowanie. W trzecim secie na parkiecie zobaczyliśmy w zasadzie jedną drużynę. Duża przewaga wypracowana na początku partii sprawiła, że drużyna Tufi Team spokojnie dowiozła wygraną (21-12) i mogła cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w sezonie Jesień’20.

Trójmiejska Strefa Szkód – Oliwa Team 2-1 (21-15; 21-19; 18-21)

Żadna z ekip pierwszoligowych przez okres wakacyjny nie poczyniła tylu roszad w składzie co zespół Trójmiejskiej Strefy Szkód. W ekipie ‘Błękitnych’ w rozgrywkach SL3 zadebiutowało aż sześciu graczy. Dodatkowo, z drużyny odeszła podobna liczba zawodników. Gdyby tego było mało, w obecnym sezonie nastąpiła również zmiana kapitana. Cóż. Stabilizacja to nie jest obecnie rzecz, która cechuje drużynę Trójmiejskiej Strefy Szkód. Oczywiście pewne perturbacje w składzie nie sprawiały, że drużynie można byłoby zarzucić brak zgrania. Bardzo duża część graczy występuje ze sobą od kilku dobrych lat. Obecnie pod szyldem TSS, wcześniej zaś pod nazwą Benefit Gdańsk. Ten fakt oraz to, że dla Oliwy jest to pierwszy sezon w pierwszej lidze sprawiał, że to ekipa Dominika Błońskiego była faworytem spotkania. Ze swojej roli wywiązali się bardzo dobrze, zarówno w pierwszym jak i drugim secie, kiedy to wygrywali do piętnastu oraz dziewiętnastu. W trzecim to Oliwa grała lepszą siatkówkę. Bardzo dobrze zagrali Paweł Skrzypkowski oraz Michał Jasnoch, który aż pięciokrotnie zdobywał punkty blokiem na byłych kolegach z drużyny. Ostatecznie ostatnia partia kończy się wygraną Oliwy 21-18, a cały mecz 2-1 dla Trójmiejskiej Strefy Szkód. Trzeba jednak powiedzieć sobie wprost. Nie był to co prawda mecz, po którym osoby oglądające skróty rozważałyby włożenie miksera do gałek ocznych, ale nie był to również mecz, po którym kulawi odrzuciliby kulę. Na koniec pewne spostrzeżenie. Wydaje się, że różnica między grupą mistrzowską drugiej ligi a obecną pierwszą ligą nie jest tak duża, aby Oliwa nie była w stanie powalczyć w każdym spotkaniu o punkty.

Speednet – AVOCADO friends 1-2 (14-21; 16-21; 21-13)

Przed meczem zastanawialiśmy się, jak wypadnie drużyna, która w poprzednim sezonie demolowała wszystkich przeciwników w drugiej lidze na tle zaprawionego w bojach pierwszoligowca – ekipy Speednetu. Z jednej strony mamy zespół, który wygrał trzynaście spotkań z rzędu, z drugiej zaś każdy doskonale wie, że jednak pierwsza liga to cytując klasyka – ‘całkowicie inny poziom’. Oczywiście w rozważaniach trzeba było wziąć również fakt, że do ekipy ‘Wegan’ dołączyło kilku pierwszoligowych graczy oraz fakt, że Speednet w poprzednim sezonie bronił się przed spadkiem. Gdy zsumowaliśmy wszystkie czynniki, nasz wewnętrzny algorytm pokazał nam, że to ‘Weganie’ będą faworytem spotkania. Pisząc całkiem serio to szczególnie w dwóch pierwszych odsłonach gracze Arkadiusza Kozłowskiego udowodnili, że są prawdziwym pierwszoligowym graczem. Pierwszego seta wygrali do 14, głównie za sprawą dobrego przyjęcia i wysokiej skuteczności w ataku. Druga odsłona była wyrównana mniej więcej do połowy jej trwania. Avocado jak wytrawny bokser wykorzystało fakt, że Speednet zaczął popełniać sporo błędów i wygrało tę partię do 16, co oznaczało, że czternasta wygrana w lidze z rzędu stała się faktem. Pod tym względem ustępują tylko Volley Gdańsk, który ma ponad 40 wygranych z rzędu. Ostatnia partia należała już do Speednetu, który wypracował sobie przewagę na początku, a następnie ją konsekwentnie utrzymywał. Pod koniec seta ‘Weganie’ nadrobili trochę oczek i ostatecznie set zakończył się wynikiem 21-13 dla Speednetu.

Zapowiedź – MATCHDAY #4

 Poniedziałkowa rywalizacja upłynie pod znakiem zmagań pierwszo oraz trzecioligowych, w których odbędą się po trzy spotkania. W elicie swoje pierwsze mecze w sezonie Jesień’20 rozegrają Tufi Team, Trójmiejska Strefa Szkód czy AVOCADO friends. Dla tych ostatnich, pojedynek ze Speednetem będzie debiutem w najwyższej klasie rozgrywkowej. W trzeciej lidze bardzo ciekawie zapowiadają się spotkania drużyn mających na swoim koncie po dwie wygrane: Chilli Amigos oraz MiszMasz oraz ekip o podobnym potencjale sportowym Speednet 2 z Niepokonani PKO Bank Polski. Zapraszamy na zapowiedź poniedziałkowej serii gier!

Chilli Amigos – MiszMasz

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że może to być pojedynek wagi ciężkiej. Obie drużyny wygrały swoje dwa pierwsze mecze i po dwóch kolejkach okupują dwie pierwsze lokaty w tabeli. Jedno oczko więcej zdobyli gracze MiszMasz, którzy dwukrotnie zdobywali komplet punktów. W przypadku Chilli Amigos to mimo wygranej, w meczu z Team Looz doszło do podziału punktów. Atutem ‘Papryczek’ w meczu z MiszMaszem będzie bez wątpienia fakt, że do drużyny po dwóch meczach absencji dołącza Grzegorz Walukiewicz, który poza faktem, że jest najlepiej punktującym graczem drużyny to na dodatek stanowi dość duże wsparcie drużyny jeśli chodzi o kwestie merytoryczne. To właśnie kapitan drużyny najczęściej udziela wskazówek swoim kolegom podczas meczu. Mimo to, największym atutem zespołu jest kolektyw. Prawdziwą siłą drużyny jest dobra atmosfera, która sprawia, że poszczególni gracze są w stanie ‘umierać za Chilli Amigos’. Fakty są jednak takie, że któraś z drużyn na poniedziałkowym spotkaniu zakończy serię zwycięstw z rzędu. Z kolei drużyna, która wygra, zyska przewagę psychologiczną nad rywalem, bowiem jasne jest, że obie ekipy mają ten sam cel – awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Faworytem spotkania wydaje się być MiszMasz, który w poprzednich spotkaniach zaprezentował się wybornie. Czy w meczu z Chilli ekipa M&M będzie w stanie potwierdzić bardzo dobrą dyspozycję?

Typ Redakcji: MiszMasz

Typ Eksperta (Maciej Kot): MiszMasz

Speednet 2 – Niepokonani PKO Bank Polski

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Ależ to będzie ciekawe spotkanie. Po pierwszym meczu drużyny Niepokonani PKO Bank Polski, w którym przegrali 0-3 z Chilli Amigos ciężko wyciągać daleko idące wnioski, jednak zdaje się, że ‘Bankowcy’ dysponują zbliżonym poziomem sportowym do drużyny Speednetu. To, co jednak dość wyraźnie różni obie drużyny to doświadczenie. To jest niewątpliwym atutem drużyny Speednet 2 i wydaje się, że to właśnie będzie ‘języczek u wagi’, który sprawi, że ‘Programiści’ będą cieszyli się z pierwszej wygranej w lidze od 14 października 2019, kiedy to wygrali z drużyną Scandic 3-0. O pierwsze punkty w sezonie Jesień’20 dla drużyny Speednetu było blisko już w poprzednich spotkaniach. Na początek w meczu z Portem, by dwóch dniach było jeszcze bliżej – w meczu z Wirtualną Polską. Wydaje się, że w obu tych przypadkach Speednet, źle ZAPROGRAMOWAŁ swoje nastawienie, bowiem w końcówkach zabrakło zimnej głowy. Tak, jak jednak wspominaliśmy wielokrotnie w podsumowaniach pomeczowych czy w magazynach, jest już naprawdę blisko do tego, aby drużyna dołączyła do kilku ekip trzecioligowych i zaczęła punktować co najmniej tak dobrze jak oni. Poniedziałkowe spotkanie jest dla Speednetu swoistym egzaminem dojrzałości i sprawdzianem, czy ekipa jest już gotowa na to, aby postawić kolejny krok. Oczywiście, nie będzie to łatwe zadanie. Niepokonani najgorsze mają już za sobą. Jak wiadomo, debiut drużyny w lidze potrafi paraliżować. Jesteśmy przekonani, że z każdym meczem będzie wyglądało to coraz lepiej. Podobnych przypadków nie trzeba szukać daleko. Wystarczy w poniedziałek zerknąć za drugą stronę siatki.

Typ Redakcji: Speednet 2

Typ Eksperta (Maciej Kot): Speednet 2

Wirtualna Polska – Allsix by Decathlon

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Pomimo faktu, że drużyna Allsix by Decathlon w meczu przeciwko MiszMasz zagrała naprawdę dobre spotkanie to na ich koncie w kolumnie punkty widnieje okrągłe zero. Niestety dla drużyny ze sklepów sportowych, za styl punkty można było przyznawać co najwyżej Mariuszowi i Dorocie Siudek (ktoś jeszcze pamięta?), a nie drużynie siatkarskiej. Mimo to, trzeba przyznać, że na tle MiszMaszu, Allsix by Decathlon zaprezentował się dużo lepiej niż Wirtualna Polska. Tak się bowiem składa, że poniedziałkowi rywale mają już za sobą spotkanie z klasową drużyną, jaką zdaje się być ekipa dowodzona przez Andrzeja Tararuja. Oczywiście ciężko porównywać mecz do meczu, ale jest to jakakolwiek wskazówka. W typowaniu faworyta nie pomagają na pewno wyniki z poprzedniego sezonu, w którym jedno spotkanie wygrała drużyna Allsix by Decathlon, a drugie Wirtualna Polska. Poniedziałkowy mecz będzie już czwartym bezpośrednim pojedynkiem. Na chwilę obecną to WP może pochwalić się lepszym bilansem zwycięstw (2-1). Czy po poniedziałkowym spotkaniu Decathlon wyrówna stan rywalizacji? Z pewnością o mobilizację nie będzie trudno. Ekipa Rafała Liszewskiego po nieudanym poprzednim sezonie chciałaby zająć miejsce na podium. Aby to nie odjechało im już po dwóch pierwszych meczach, muszą po prostu wygrać.

Typ Redakcji: Allsix by Decathlon

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

Speednet – AVOCADO friends

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Mecz, którego rozstrzygnięcie jest dużą zagadką. Z jednej strony siatki zobaczymy bowiem drużynę Speednetu, która jest doświadczoną ekipą, dla której będzie to czwarty sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej. Z drugiej strony zobaczymy z kolei drużynę, która dopiero do elity awansowała. Niech ten fakt jednak nikogo nie zwiedzie. Drużyna Arkadiusza Kozłowskiego w poprzednim sezonie dosłownie zdemolowała drugą ligę i co tu dużo mówić – pasowała tam jak pięść do oka. Jak dżem do spaghetti czy wreszcie jak Mandaryna do musicalu na Broadway-u. Umówmy się, po tym, co pokazała drużyna ‘Wegan’ w poprzednim sezonie trzeba napisać to wprost. Miejsce AVOCADO jest w pierwszej lidze. Po poprzednim sezonie, kiedy drużyna wygrała czternaście! spotkań z rzędu, w przerwie wakacyjnej ekipa się dodatkowo wzmocniła nazwiskami, które nie są obce osobie, która choć minimalnie interesuje się amatorską siatkówką w Trójmieście. Mowa tu o Andrzeju Masiaku, Krzysztofie Wyrzykowskim, Piotrze Szczepańskim, Mateuszu Ciesielskim czy debiutującym w SL3 Andrzeju Skórskim. Gracze ci, w połączeniu z młodymi zawodnikami stanowiącymi siłę w poprzednim sezonie, mogą poważnie namieszać w dotychczasowej hierarchii ligowej. Aby tak się stało, muszą na początek wygrać z doświadczoną ekipą Speednetu, dla której będzie to drugi mecz w obecnym sezonie. Na inaugurację ekipa ‘Różowych’ wygrała z piątą siłą poprzedniego sezonu – Prototype Volleyball. Czy ‘Programiści’ będą pierwszą drużyną, która ogra w SL3 ekipę AVOCADO? O tym przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: AVOCADO friends

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Trójmiejska Strefa Szkód – Oliwa Team

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Trójmiejska Strefa Szkód jest jedną z trzech drużyn, które rozgrywki w sezonie Jesień’20 rozpoczynają dopiero w drugim tygodniu jego trwania. Pierwszym rywalem ‘Trójmiejskich’ będzie ekipa Oliwa Team, która w poprzednim sezonie rywalizowała na drugim poziomie rozgrywkowym. Zastanawiamy się, jak będzie wyglądała drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód w obecnej edycji. W poprzedniej ‘Biało-niebiescy’ nawiązali do inauguracyjnego sezonu w SL3 i na wiosnę ponownie stanęli na podium. Nasze zaciekawienie wynika z faktu, że w wakacje w TSS-ie działo się naprawdę bardzo dużo. Z drużyny odeszli Wojciech Ingielewicz, Arkadiusz Szefler, Michał Falkiewicz, Dawid Kopczyk czy Mateusz Polowiec. Jakby tego było mało, z uwagi na mniejszą ilość wolnego czasu kapitanem po trzech sezonach przestaje być Patryk Pleszkun, którego w tej roli zastąpi Dominik Błoński. Oczywiście transfery out muszą równać się z tymi In więc w drużynie zobaczymy kilka osób, dla których będzie to debiut w SL3. W rozpracowaniu Trójmiejskiej Strefy Szkód drużynie Oliwa pomoże bez wątpienia Michał Jasnoch, który zna najbliższych rywali doskonale, bowiem z większością zawodników TSS Michał gra i trenuje od lat i przed sezonem można było się zastanawiać, czy tego gracza nie zobaczymy w sezonie Jesień’20 w barwach TSS-u. Kto jest faworytem tego spotkania? Wydaje nam się, że mimo konkretnych perturbacji będzie to nadal Trójmiejska Strefa Szkód. Jeśli jednak Oliwa zagra tak dobrze jak w dwóch pierwszych setach w meczu z Volley Gdańsk to możemy spodziewać się bardzo ciekawego meczu.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

Tufi Team – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Swój ostatni mecz w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta drużyna Tufi Team rozegrała dziesięć miesięcy temu. Ich ostatnim rywalem była ekipa Volley Gdańsk, która jak dobrze wiemy wygrała wszystkie dotychczasowe sezony w SL3. W sezonie Jesień’19 popularne ‘Tufiki’ zdobyły brązowy medal, co mimo zajęcia miejsca na podium, drużyna przyjęła z delikatnym niedosytem. Przed sezonem wiele osób, które interesują się rozgrywkami twierdziło, że drużyna Mateusza Woźnika ma poważne i liczne argumenty do tego, aby pokusić się nawet o wygraną w lidze. Czy po tak długiej przerwie od ligowych rozgrywek Tufi Team jest w stanie powalczyć o podium lub nawet wygraną? W obecnym sezonie wydaje się, że zadanie to będzie o wiele trudniejsze. Pomijając fakt, że wszystkie pozostałe drużyny miały aktywną siatkarską wiosnę to trzeba wziąć pod uwagę jeszcze inny czynnik. Wydaje się, że na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy poziom pierwszej ligi poszedł w górę, co widać po Volley Gdańsk, które kiedyś gładko ogrywało rywali, a w ostatnim sezonie ich większość spotkań była ‘ciężarami’. Na inaugurację Tufi zmierzą się z drużyną BES-BLUM Kraken Team, dla której będzie to już trzecie ligowe spotkanie. W pierwszych dwóch kolejkach mierzyli się odpowiednio z czwartą oraz drugą siłą poprzedniego sezonu. Bilans po dwóch spotkaniach to cztery punkty, co trzeba uznać za naprawdę konkretny wyczyn. Kolejny rywal to również ekipa ‘górnych lotów’ więc  trzeba przyznać, że terminarz ekipy Ryszarda Nowaka nie rozpieszcza.

Typ Redakcji: Tufi Team

Typ Eksperta: BES-BLUM Kraken Team

Matchday #3

Środowa rywalizacja była pierwszym dniem meczowym, w którym doszło do dużych niespodzianek czy nawet sensacji. Największym zaskoczeniem dnia była wygrana drużyny DNV GL S*M*A*S*H nad debiutującą w lidze ekipą Dream Volley, której ambicje sięgają pierwszej ligi. Ponadto, tradycyjnie już sporo działo się w meczu Volley Gdańsk z Epo-Project. Zapraszamy na podsumowanie trzeciego dnia meczowego!

Wirtualna Polska – Speednet 2 3-0 (21-19; 21-11; 21-16)

W zapowiedziach pisaliśmy, że Speednet jest ekipą, z którą Wirtualna ma spore kłopoty. W poprzednim sezonie ‘Wirtualni’ stracili z ‘Programistami’ dwukrotnie punkty. Tym razem stało się inaczej. Wirtualna Polska wygrywa spotkanie 3-0, ale nie oznacza to bynajmniej, że zwycięstwo nie zrodziło się w bólach. Od początku pierwszego seta Speednet 2 grał na bardzo wysokim poziomie koncentracji, co wyraźnie zaprocentowało w jakości ataków, przyjęcia oraz rozegrania. Musimy Wam się przyznać do naprawdę sporego błędu. Mecz Speednetu z Wirtualną Polską wyznaczyliśmy na boisku nr 1, skąd jest najbliżej do hali głównej, w której akurat odbywał się egzamin notarialny. Będąc całkiem szczerym, po poziomie decybeli, który wciąż mamy w uszach, obawiamy się o jakość przyszłych spraw notarialnych każdego z nas. Oczywiście doping był sporym wsparciem dla samych graczy ‘Różowych’, którzy byli o włos od tego, aby wygrać pierwszą partię. Ostatecznie to Wirtualna Polska cieszyła się z wygranej pierwszego seta. O tym zadecydowała końcówka i pech ich rywali, który sprawił, że mokra piłka ześlizgnęła się po palcach rozgrywającego. Trzeba podkreślić jednak, że mimo przegranej w tej partii Speednet 2 zaprezentował się naprawdę dobrze i był to ich jeden z najlepszych setów, który mieliśmy okazję oglądać w ich wykonaniu. Druga partia należała w głównej mierze do ‘Biało-czerwonych’. W drugiej części seta, prawdziwy popis kapitalną zagrywką dała nieobecna w pierwszym spotkaniu Klaudia Kuźniewska. Set zakończył się wynikiem 21-11. Ostatnia partia była nieco bardziej wyrównana. Speednet poniekąd nawiązał do dobrej gry z pierwszego seta. Bardzo dobrze dysponowany był Łukasz Anyszkiewicz, ale tak to już w życiu bywa, że na każdego kozaka znajdzie się jeszcze większy kozak. Tym okazał się Michał Doroz, który został najlepszym graczem spotkania i pomógł  w wygraniu seta do 16 oraz całego meczu w stosunku 3-0.

ACTIVNI Gdańsk – Mental Block 1-2 (19-21; 21-18; 15-21)

Nie chowamy się przed odpowiedzialnością. W zapowiedzi przedmeczowej napisaliśmy o tym, że to debiutująca w lidze drużyna ACTIVNI Gdańsk będzie faworytem środowego starcia. Jednym z czynników pozwalających tak sądzić był fakt, że aż 7 zawodników tej drużyny rywalizowało w poprzednim sezonie w grupie mistrzowskiej w drugiej lidze, podczas gdy Mental Block bronił się przed spadkiem z ligi. Dodatkowo, w spotkaniu zabrakło najskuteczniejszego gracza w historii występów Mental Block w lidze – Marcina Jacyno. Na wskazanie faworyta wpływ miało również to, że ‘Mentaliści’ w pierwszym meczu sezonu dość gładko przegrali z drużyną Sprężystokopytni & Kitku. Oczywiście, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Mental Block od początku spotkania prezentował się naprawdę bardzo dobrze i wygrał pierwszą odsłonę do 19. W wygranej tego seta zadecydowały detale. Przy stanie 19-18 dla ACTIVNYCH, gracze Artura Kurkowskiego mieli okazję do tego, aby ‘zgasić światło’ przeciwnikowi. Tak się jednak nie stało i ‘Mentaliści’ doprowadzili do wyrównania, a potem poszli za ciosem i wygrali pierwszego seta. W drugim secie poszczególne trybiki w ACTIVNYCH zaczęły poprawnie funkcjonować, co zaowocowało wygraniem seta do 18. O zwycięstwie zadecydował trzeci set, w którym ‘Niebiescy’ wykorzystali problem w przyjęciu ACTIVNYCH i ostatecznie wygrali tę partię do 15, po czym cieszyli się z pierwszej wygranej w obecnym sezonie. Jesteśmy przekonani, że dla ‘Mentalistów’ to zwycięstwo będzie kopem motywacyjnym do jeszcze większej pracy.

Team Looz – Chilli Amigos 1-2 (22-20; 19-21; 13-21)

Po tym, jak zaprezentowali się we wtorkowy wieczór gracze Team Looz stało się jasne, że jeśli Chilli będzie chciało wygrać spotkanie to będą się musieli naprawdę spiąć. Oczywiście sytuacji nie pomagał fakt, że ponownie w składzie zabrakło najlepiej punktującego drużyny – kapitana Grzegorza Walukiewicza. Pod jego nieobecność, odpowiedzialność za zdobywanie punktów w głównej mierze spadła na Krzyśka Gasperowicza i Marcina Sawickiego. Pierwszy set był niezwykle wyrównany i drużyny zdobywały punkty ‘łeb w łeb’.  W końcówce fortuna uśmiechnęła się do graczy Team Looz, dla których mecz z Chilli był drugim spotkaniem ligowym. W drugim secie ponownie dostaliśmy to, co w sporcie najpiękniejsze – zaciętą rywalizację. Tym razem lepsi okazali się Amigos, którzy wygrali seta do 19. Partię tę świetnym atakiem zakończył popularny ‘Gasper’. Po tej partii na tablicy wyników widniało 1-1 i stało się jasne, że o wygranej w spotkaniu zadecyduje trzeci set. W nim, za sprawą Krystiana Samsela mieliśmy swoisty układ zamknięty. Na początku gracz ten otworzył rywalizację w trzecim secie swoim blokiem, by na końcu spotkania zepsuć zagrywkę, po której Chilli Amigos mogło cieszyć się z drugiej wygranej w sezonie. Trzeba uczciwie przyznać, że o ile pierwsze dwie partie były naprawdę bardzo wyrównane, tak w trzecim secie ‘Papryczki’ dominowały i koniec końców, zasłużenie wygrywają spotkanie. Na duży plus można zapisać fakt, że drużyna po pierwszym secie potrafiła odmienić losy rywalizacji.

Prototype Volleyball – Speednet 1-2 (17-21; 17-21; 21-19)

Środa była dniem, w którym zmagania w tym sezonie w pierwszej lidze rozpoczęły drużyny Prototype oraz Speednet. Spotkanie, które rozpoczęło się tuż po godzinie 20:00 było już piątym bezpośrednim pojedynkiem obu drużyn. Wyłączając z naszych statystyk środowe spotkanie, bilans bezpośrednich meczów wynosił po dwa zwycięstwa każdej z drużyn. Co ciekawe, każde z tych spotkań kończyło się wynikiem 2-1, co tylko dowodzi, jak zbliżony poziom prezentują obie drużyny. W zapowiedzi przedmeczowej uznaliśmy, że faworytem starcia będzie drużyna Prototype Volleyball, która przystępowała do spotkania po udanym sezonie i sfera mentalna była na zdecydowanie wyższym pułapie niż w przypadku ‘Różowych’. Pierwszy set był bardzo wyrównany od samego początku. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Co rusz jedna z drużyn wychodziła na prowadzenie. Stan ten zmienił się dopiero przy wyniku 16-15 dla Prototype, kiedy coś się ewidentnie zacięło i to Speednet zdobył kilka oczek, dzięki czemu wygrał tę partię do 17. Drugą odsłonę lepiej zaczęli ‘Różowi’. Niestety po chwili, kontuzji stawu skokowego doznał środkowy tej drużyny – Łukasz Komar. To sprawiło, że z konieczności po raz pierwszy w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta na środku zagrał Kamil Lewandowski. Ta wymuszona zmiana nie spowodowała jednak, że drużynie przestało ‘żreć’. Mimo, że grali w szóstkę to Speednet wygrał tę partię, ponownie do 17. Ostatnia odsłona należała do Prototype, których zmotywowała najwidoczniej sportowa złość. Set zakończył się wynikiem 21-19, a cały mecz, jakżeby inaczej – podziałem punktów.

Dream Volley – DNV GL S*M*A*S*H 1-2 (12-21; 16-21; 21-19)

Nie ma się co oszukiwać. Drużyna Dream Volley przystępowała do spotkania w roli zdecydowanego faworyta. Przed sezonem pojawiło się sporo głosów, że jest to ekipa, która powinna zagrać od razu w pierwszej lidze. Takiej możliwości jednak nie było i na inaugurację sezonu Jesień’20 gracze Mateusza Dobrzyńskiego zmierzyli się z siódmą siłą drugiej ligi poprzedniego sezonu – ekipą DNV GL S*M*A*S*H. Już pierwsze piłki w meczu pokazały, że ‘połknięcie’ drugiej ligi wcale nie będzie takim prostym zadaniem. Drużyna DNV GL wzmocniona świetnie dysponowanym rozgrywającym Pawłem Krzyżakiem grała bardzo dobrą siatkówkę od początku spotkania. Swoje w pierwszym secie dołożyli sami gracze Dream Volley, którzy popełniali masę błędów własnych, które umówmy się – takiej drużynie nie powinny się zdarzać. Na nic zdały się pokrzykiwania Karola Masiula o to, aby ekipa wzięła się w garść. Pierwszy set padł łupem DNV GL i umówmy się, nie było to dzieło przypadku, a po prostu zdecydowanie lepszej gry. O tym, że nie był to przypadek drużyna Dream Volley przekonała się w kolejnym secie, którego tym razem przegrała do szesnastu. Bawiąc się słowem i parafrazując nazwę drużyny, po drugim secie wydawało się że marzenia (dream) może i są, ale ściętej głowy. W trzeciej partii doszło do małych roszad w składzie i tym razem to ekipa Mateusza Dobrzyńskiego wygrała seta. Owszem, zawsze to coś, ale jesteśmy przekonani, że nie o jeden punkt w debiucie graczom chodziło. Wracając do DNV trzeba podkreślić, że był to występ naprawdę bardzo dobry i jeśli skończyłoby się na komplecie oczek to nie można byłoby tu mówić o niesprawiedliwości.

AXIS – BL Volley 2-1 (17-21; 21-19; 21-17)

Drużyna AXIS przystępowała do spotkania po porażce 2-1, którą na inaugurację zgotowała im wyżej notowana drużyna Letniego Gdańska. Już poniedziałkowe spotkanie pokazało, że AXIS ma w tym sezonie argumenty, które dają jasne sygnały, że obecny sezon może być dużo lepszy niż poprzedni. ‘Czerwonym’ zależało na tym, aby potwierdzić to w kolejnym spotkaniu, w którym mierzyli się z drużyną BL Volley, dla której środowe spotkanie było pierwszym w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Mecz lepiej rozpoczęli debiutanci, którzy prezentowali się naprawdę dobrze i nie było po nich widać zbyt dużego stresu związanego z debiutem. To, co było jednak widać to problemy ze zgraniem i komunikacją. Drużyna grała na jednego rozgrywającego i widać było, że musi on się jeszcze dotrzeć ze środkowym drużyny, aby gra wyglądała znacznie lepiej. Mimo pewnych trudności BL Volley wygrało pierwszego seta, do czego walnie przyczynił się przyjmujący drużyny – Maciej Lewandowski. Kolejna partia była najbardziej wyrównana w całym meczu, a losy rywalizacji rozstrzygnęły się dopiero w końcówce, kiedy kapitan drużyny AXIS atakiem zakończył tę partię z wynikiem 21-19. To sprawiło z kolei, że o wygranej zadecydował trzeci set, którego dużo lepiej zaczęli ‘Czerwoni’, którzy szybko wyszli na prowadzenie 10-5. Trzeci sezon w SL3 sprawił, że AXIS nabrało już sporego doświadczenia, co sprawiło, że tej wygranej przeciwnicy nie byli już w stanie wyszarpać i ostatecznie AXIS wygrywa do 17, a cały mecz 2-1.

Sprężystokopytni & Kitku – Letni Gdańsk 2-1 (21-16; 21-19; 16-21)

Spotkanie z gatunku tych, w których drużyny interesują wyłącznie trzy punkty. Sprężystokopytni chcieli dołożyć trzy oczka, które sprawiłyby, że byliby samotnym liderem, co przybliżałoby ich do upragnionego podium na koniec sezonu. Letni Gdańsk chciał z kolei odrobić małą wpadkę, bo jakby nie patrzeć, właśnie tak należy rozpatrywać stratę seta w meczu przeciwko AXIS. Mecz lepiej zaczęli gracze, którzy byli faworytami tego spotkania. Sprężystokopytni bardzo szybko wypracowali sobie kilkupunktową przewagę, którą zdołali utrzymać przez całego seta i wygrali 21-16. W pierwszej odsłonie w grze obu drużyn było bardzo dużo efektownych obron oraz ataków. Druga partia zaczęła się od wymian gwoździ między Maciejem Wysockim a zdecydowanie najlepszym graczem tego wieczoru w ekipie Letniego – Piotrem Kamińskim. W ‘Letnim’ niezłą partię zagrał również Damian Miłosz czym sprawił, że ze wszystkich znanych nam Miłoszów awansował na wysokie – drugie miejsce, tuż za Czesławem. W drugiej połowie seta ‘Letnicy’ zdołali wyjść na kilkupunktowe prowadzenie i wydawało się, że formalnością będzie wyrównanie przez nich stanu rywalizacji. To oczywiście nie spodobało się Panom M&M – Maćkowi Kotu oraz Maćkowi Wysockiemu. Po doprowadzeniu do wyrównania 19-19, Sprężystokopytni dwukrotnie popisali się punktowymi blokami i wygrali partię do 19. Ostatni set był tym, w którym ‘Letnicy’ zamieszali trochę swoimi zasobami, co, jak się później okazało, przyniosło skutek w postaci wygranej seta. Na rozegranie weszła Martyna Kaźmierska, a dotychczasowy sypacz – Łukasz Dudo zagrał na popularnej ‘bombie’. W tej partii ponownie świetnie spisywał się Piotr Kamiński, który kończył dosłownie wszystko. Strach pomyśleć, czy po powrocie do domu nie zakończył związku lub kilku znajomości. W środę był naprawdę bezwzględny i poprowadził swoją drużynę do wygranej tego seta do 16. Wynik 2-1 dla Sprężystokopytnych & Kitku sprawia, że obie drużyny mogą czuć pewien niedosyt, jednak my uważamy, że lepiej dwóch rannych niż jeden zabity. Patrząc na wyrównany poziom tego spotkania, wynik 3-0 dla którejś z ekip byłby po prostu niesprawiedliwy.

Epo-Project – Volley Gdańsk 1-2 (21-15; 19-21; 22-24)

To już staje się powoli tradycją. Nie, nie to że Volley wygrywa wszystko, co się da, bo o tym wiedziałby pewnie pierwszy napotkany turysta na ‘Pachołku’, ale to, że za każdym razem kiedy dochodzi do spotkania pomiędzy Epo-Project a Volley Gdańsk można być pewnym, że będzie ciekawie. Pisząc wprost, gdybyśmy mogli to przyznalibyśmy tym spotkaniom jakąś specjalną etykietę, np. gwarancji jakości. Bo tak doprawdy jest. W trzech dotychczas rozegranych meczach losy spotkania ważyły się w grze na przewagi. Tak było i tym razem, o czym za chwilę. Pierwszą partię wygrali gracze Epo do piętnastu, czym jednoznacznie zmazali plamę, która spadła na nich po dotkliwej porażce z Bes-Blum Kraken Team. Tamto spotkanie jest już historią i w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy, że w drużynie drzemie naprawdę duży potencjał, pozwalający na wygrywanie z każdym. Pierwszy set potwierdził tylko nasze słowa. Druga partia była wyrównana do momentu, kiedy na tablicy wyników widniało 15-15. Po kolejnym punkcie Volley zdołał odskoczyć rywalowi i wydawało się, że za chwilę nastąpi zmiana stron. W końcówce, w szeregi ‘Żółto-czarnych’ wdarło się trochę niefrasobliwości, ale ostatecznie set zakończył się wygraną VG do 19. Początek ostatniej partii należał do Epo, które wypracowało sobie kilkupunktową przewagę. Z czasem gra się wyrównała, by pod koniec doszło do walki na przewagi. Tu trzeba postawić na chwilę kropkę. Mimo, że końcówka była emocjonująca to Epo ani razu nie miało piłki meczowej (w przeciwieństwie do poprzednich spotkań). Ostatecznie, Volley Gdańsk wygrywa kolejne spotkanie i cel pięćdziesięciu zwycięstw z rzędu jest coraz bliżej.

SV INVICTA – Piękni i Młodzi 0-3 (14-21; 5-21; 11-21)

Tego meczu nie trzeba było w zasadzie specjalnie zapowiadać. To życie napisało najlepszą zapowiedź tego spotkania. Przypomnijmy. Czterech graczy, którzy występowali w poprzednim sezonie w zespole INVICTY, w środowy wieczór próbowało zrobić wszystko, by swoją byłą drużynę pokonać. Nie ma się co oszukiwać. Już przed meczem było wiadomo, kto jest zdecydowanym faworytem tego spotkania. Tajemnicą poliszynela jest to, że drużyna Piękni i Młodzi ma plany w tym sezonie nie tylko wygrać wszystkie mecze, ale dokonać tego bez straty choćby jednego seta. Niezależnie od jakości drużyny, scenariusz ten brzmi dość nieprawdopodobnie. Gdyby tak się jednak stało to drużyna Radosława Koniecznego byłaby pierwszą drużyną w historii SL3, która dokonała tej sztuki. W środowy wieczór postawili pierwszy z trzynastu kroków w tym kierunku. Ich wygrana ani przez moment nie była zagrożona. O ile w pierwszym secie ich rywale prezentowali się całkiem nieźle, tak w drugim to była jakaś deklasacja. Wygrana seta do pięciu pokazała, jak duża różnica była pomiędzy ekipami. Ostatni set zaczął się punktowym atakiem najlepszego gracza środowego wieczoru po stronie INVICTY – Maksymiliana Przywojskiego. Z czasem wszystko wróciło do normy i można było odnieść wrażenie, że gdzie nie zagra piłki rozgrywający Pięknych, tam ma praktycznie pewność, że jeden z jego kolegów pośle bombę na drugą stronę. Na wyróżnienie po stronie wygranej drużyny zasługują, co powoli staje się tradycją, Radosław Konieczny oraz Arkadiusz Kowalczyk, który zgarnia tytuł MVP spotkania.

Matchday #2

Wtorkowa rywalizacja upłynęła głównie pod znakiem zmagań trzecioligowych. Swoje kolejne zwycięstwo odniosła drużyna MiszMasz. Z kolei jeśli chodzi o debiutantów to grali oni ze zmiennym szczęściem. Team Looz ograł Craftvenę 2-1, natomiast Niepokonani PKO Bank Polski musiał uznać wyższość Chilli Amigos.

Chilli Amigos – Niepokonani PKO Bank Polski 3-0 (21-5; 21-12; 21-6)

Debiut drużyny Niepokonani PKO Bank Polski miał nastąpić kilka miesięcy temu. Niestety, los chciał inaczej i pierwsze spotkanie zostało wyznaczone na początek września. Pierwszym rywalem ‘Biało-czarnych’ była drużyna Chilli Amigos. Cóż, pomyśleliśmy, że jak spadać to z wysokiego konia. Tuż przed spotkaniem gracze Chilli mogli mieć pewne obawy czy spotkanie się w ogóle odbędzie. W związku z licznymi sprawami organizacyjnymi oraz odprawą przedmeczową gracze Joanny Drewczyńskiej weszli na salę po godzinie 20.00 czyli po godzinie, w której miało się rozpocząć ich spotkanie. Na szczęście dla ‘Bankowców’ Pani Sędzia okazała się dość łaskawa i mimo dość napiętego terminarza w SL3 pozwoliła ‘Bankowcom’ na kilka minut rozgrzewki. Nie wiemy, czy wpływ na początek meczu miało spóźnienie czy jednak spory stres związany z debiutem, który towarzyszył drużynie, jednak to Chilli zaczęło grać swój mecz od samego początku i ani na chwilę nie tracili kontroli nad poczynaniami boiskowymi. Pierwszy set zakończył się wysokim wynikiem (do 5), a pierwszy punkt w historii Niepokonanych, asem serwisowym zdobył Andrzej Rychter. To, co może cieszyć to fakt, że widać że dla drużyny liczy się dobra zabawa i niekorzystny wynik nie jest w stanie zmienić ich nastawienia. Ponadto, co bardzo ważne – nie obce są im również zachowania fair-play. Przy piłce setowej dla Chilli Amigos Dawid Laskowski przyznał się do dotknięcia piłki w bloku i finalnie decyzja sędzi została zmieniona, a z wygranej pierwszej partii mogli się cieszyć gracze Chilli Amigos. Druga partia była tą, w której Niepokonani zagrali najlepiej, co przełożyło się na wynik (21-12). Dobrze na zagrywce sprawował się wspomniany wcześniej Dawid Laskowski. Trzecia partia należała już w pełni do Amigos, którzy, jak pokazuje wynik, wcale nie byli przyjacielscy i ograli rywali do 6, czym sprawili, że w nazwę drużyny ‘Bankowców’, przynajmniej do przyszłego tygodnia trzeba wstawić nawias, by tymczasowo zespół zyskał nową –  (Nie)pokonani PKO Bank Polski.

Wirtualna Polska – MiszMasz 0-3 (13-21; 12-21; 16-21)

Po poniedziałkowym spotkaniu, w którym drużyna MiszMasz rozprawiła się z ekipą Allsix by Decathlon było wiadomo, że zespół może powalczyć o najwyższe cele. Wtorkowa rywalizacja przeciwko Wirtualnej Polsce miała to potwierdzić. W spotkaniu, po raz pierwszy od niemal roku wystąpił Adam Wajner, który kiedy tylko grał był ważnym ogniwem drużyny, niejednokrotnie zdobywając tytuł MVP spotkań. Niestety, powrót jednego z graczy po kontuzji nie sprawił, że drużyna przestała się borykać z problemami zdrowotnymi. Już przed meczem było wiadomo, że Wiktor Świąder nie ma szans na występ, a ponadto uraz wyeliminował kapitana drużyny (Jędrzej Matla) tuż przed rozpoczęciem spotkania. Jeśli chodzi o sam mecz to osoby, które liczyły na emocje i zaciętą walkę mogły czuć pewne rozczarowanie. Jakiś czas temu guru dziennikarstwa sportowego Ś.P. Paweł Zarzeczny miał swój program – One Man Show. Czemu o tym piszemy? Ano dlatego, że jeśli ktoś chciałby korzystać z nazwy programu to mógłby to być Mateusz Berbeka. Trzeba postawić sprawę jasno. Z całą pewnością można powiedzieć, że ten zawodnik mógłby z powodzeniem grać w pierwszej lidze i mówiąc wprost – nie zaniżałby tam poziomu. Pierwszy mecz?  15 punktów. Mecz przeciwko WP? 17 punktów, które walnie przyczyniły się do wygrania spotkania. Fakty są takie – 17 punktów sprawia, że można mówić o tym, że ten gracz w pojedynkę wygrał całego seta. Fakt jest również taki, że po dwóch spotkaniach MiszMasz ma na swoim koncie komplet oczek i w komfortowej pozycji spogląda na innych rywali z perspektywy lidera.

Sprężystokopytni & Kitku – Mental Block 3-0 (21-10; 21-11; 21-10)

Spotkanie przeciwko Mental Block miało dać nam wskazówkę ,o jakie cele w obecnym sezonie będzie walczyć drużyna Sprężystokopytnych. Wiedzieliśmy, że w składzie mają kilku graczy otrzaskanych z rozgrywkami Siatkarkiej Ligi Trójmiasta, wzmocnionych kilkoma bardzo ciekawymi transferami. Jak wyszedł debiut? Uważamy, że bardzo dobrze. Drużyna zrobiła to, co do nich należało – wygrała spotkanie 3-0 i w żadnym z setów tak naprawdę nie dali rozwinąć skrzydeł swoim przeciwnikom. Początek meczu nie zwiastował jednak, że wyniki poszczególnych partii będą takie wysokie. Kiedy na tablicy wyników w pierwszym secie widniało 5-5 wydawało się, że ‘Mentaliści’ będą w stanie nawiązać równorzędną walkę z faworyzowanym rywalem. Ostatecznie, z biegiem czasu ekipa Kacpra Goszczyńskiego powiększała przewagę, by wygrać pierwszą partię do 10. W drugim secie dość mocno uaktywnił się środkowy drużyny Sprężystokopytnych – Mateusz Gaczyński, którego potencjał pozwala sądzić, że będzie on jednym z lepszych środkowych drugiej ligi. Dość powiedzieć, że w całym meczu ten mierzący 206 cm wzrostu gracz zdobył aż czternaście punktów, co umówmy się, patrząc na jego pozycję jest wynikiem iście imponującym. W naszych oczach zapisał się obrazek kiedy trzy razy z rzędu niedokładne przyjęcie ‘Mentalistów’ powodowało, że piłka przechodziła na drugą stronę siatki, a środkowy niczym kat dokonywał egzekucji. Druga i trzecia partia należała do Sprężystokopytnych & Kitku, którzy wygrali odpowiednio do 11 oraz 10. Przed obiema drużynami krótki czas na regenerację. W środowy wieczór zmierzą się odpowiednio z Letnim Gdańskiem oraz drużyną ACTIVNI Gdańsk.

BES-BLUM Kraken Team – Omida Team 1-2 (20-22; 21-13; 18-21)

Omida Team przystępując do tego spotkania miała wiedzę. Mecz przeciwko BES-BLUM Kraken Team odbył się dzień po tym, jak podopieczni Ryszarda Nowaka wprost zdemolowali Epo-Project. Dodatkowo, z tyłu głowy gracze w ‘Czarno-zielonych’ trykotach mieli w pamięci pierwsze spotkanie obu zespołów, do którego doszło w maju 2020 r., w którym Omida niespodziewanie musiała uznać wyższość swoich rywali. Te wszystkie elementy połączone w całość sprawiały, że wiadomym było, iż wygrana nie będzie łatwym zadaniem. To wszystko o czym piszemy miało oczywiście odzwierciedlenie w trakcie meczu. BES-BLUM na początku sezonu wygląda na ekipę, w której o rewolucję zadbały wspólnie Magda Gessler oraz Dorota Szelągowska. Drużyna na Jesień, póki co prezentuje naprawdę bardzo dobry poziom, o czym już w pierwszym secie przekonała się ekipa ‘Logistyków’. Ostatecznie Omidzie udało się wygrać tę partię na przewagi 22-20 i wydawało się, że jako taki ład w SL3 został zachowany. Drugi set oczywiście zburzył tę teorię, bowiem Omida była tylko tłem dla swoich przeciwników. Co ciekawe, Logistycy od początku drugiego seta grali na dwóch libero. W połowie seta BES-BLUM wypracował już taką przewagę, że Omida nie była w stanie dogonić rywali i set zakończył się wynikiem 21-13 dla Krakena. Trzecia partia była bardzo wyrównana, ale na końcu to Omida postawiła kropkę nad ‘i’, po czym cieszyła się z wygranego spotkania. Uważamy, że zwycięzców się nie sądzi, ale chyba sami zawodnicy wiedzą, że wrócili we wtorek z bardzo dalekiej podróży. MVP spotkania został Wojciech Ingielewicz – gość, któremu nie robi gdzie gra. Zdobywał MVP w TSSie, zdobywa i w Omidzie. Gdybyśmy wysłali go na konkurs chopinowski to pewnie i tam zdobyłby tytuł najbardziej wartościowego gracza.

Team Spontan – Range Soft VT 2-1 (21-23; 21-19; 24-22)

Gdyby po zakończeniu poprzedniego sezonu osoba, która dość mocno interesowała się tym, co działo się w drugiej lidze postanowiła wyjechać na wakacje do miejsca, gdzie nie było zasięgu i wróciła wczoraj bezpośrednio na salę, mogłaby się mocno zdziwić gdyby zobaczyła, w jakim składzie wystąpili ‘Spontaniczni’. Z ‘Oranje’ po poprzednim sezonie odeszło kilku graczy. To z kolei sprawiło, że do drużyny musiały dołączyć nowe-stare twarze. Spośród dziesięciu graczy, którzy wystąpili we wtorkowym spotkaniu tylko czterech pamięta bardzo udany sezon Wiosna’20.  W zapowiedzi przedmeczowej jako Redakcja uznaliśmy, że aktywność na rynku transferowym sprawi, że drużyna może mieć pewne problemy z komunikacją czy po prostu zgraniem. Już początek meczu pokazał, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie. Pierwszą odsłonę po walce na przewagi wygrali gracze Mykoli Kisa, który we wtorkowy wieczór oglądał poczynania kolegów zza bocznej linii. Wynik pierwszej partii sprawił, że drużyna zdobyła swój pierwszy punkt w drugiej klasie rozgrywkowej i zastanawialiśmy się, czy ‘Żółto-czarni’ pójdą za ciosem i zdołają dołożyć kolejne oczka do tabeli. Mimo, że było naprawdę blisko to Team Spontan w decydujących momentach zachowywał więcej zimnej krwi. Tak było między innymi podczas bardzo długiej wymiany w końcówce drugiego seta, dzięki czemu ekipa Piotra Raczyńskiego doprowadziła do wyrównania w setach 1-1. Trzecia odsłona była ponownie bardzo emocjonująca i znów o wyniku musiała zadecydować gra na przewagi. Tym razem, o wygranej partii przez Spontanicznych zaważył błąd własny w końcówce seta najlepszego we wtorkowy wieczór zawodnika w szeregach Range Soft, który z sytuacyjnej piłki postanowił zaryzykować, nie chcąc oddawać piłki za darmo. Tym razem ryzyko się nie opłaciło i to ‘Spontaniczni’ cieszą się z pierwszej wygranej w nowym sezonie. Najlepszym graczem meczu okazał się nowy nabytek Oranje – Michał Maliszewski, który zdobył aż jedenaście punktów.

Craftvena – Team Looz 1-2 (21-18; 15-21; 17-21)

Umówmy się – granie przeciwko debiutantom nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy na świecie. Tak się jednak składa, że w rolę drużyny, której przyszło przywitać w lidze Team Looz wcieliła się Craftvena. Już początek meczu pokazał, że czwartej sile poprzedniego sezonu zwycięstwo nie przyjdzie łatwo. Po drużynie Team Looz widać było, że zawodnicy doskonale wiedzą, o co w tym sporcie chodzi. Pierwsza partia była wyrównana, choć trzeba przyznać, że po obu stronach było sporo niefrasobliwości, po których następowały błędy własne. Rywalizacja w tej partii była typową walką ‘łeb w łeb’, w której żadna ze stron nie chciała odpuścić. Lepszym finiszem wykazali się gracze Craftveny, którzy w końcówce wyszli na prowadzenie i wygrali seta do 18. W drugiej odsłonie początek zwiastował, że przebieg tej partii będzie równie zacięty co pierwszej. W drugiej części seta Team Looz zdołał wyjść na prowadzenie. Craftvena próbowała jeszcze odmienić losy tej partii biorąc czas, ale jak się za chwilę okazało, nie wyprowadziło to z rytmu dobrze grającą ekipę Team Looz. Po dwóch pierwszych setach na tablicy wyników widniało 1-1. To akurat nikogo zbytnio nie dziwiło, bo Craftvena była w poprzednim sezonie drużyną, która aż w dziesięciu na czternaście spotkań kończyła spotkanie wynikiem 2-1. Tak samo stało się i tym razem. Nieszczęśliwie dla graczy Bartka Zakrzewskiego to jednak ich rywale – Team Looz wygrali ostatnią partię, dzięki czemu sięgnęli po pierwszą wygraną w lidze.

Zapowiedź – MATCHDAY #3

Środa w SL3 upłynie pod znakiem debiutów. Swoje pierwsze mecze w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta zagrają ACTIVNI Gdańsk, Dream Volley, BL Volley oraz Piękni i Młodzi. Ciekawie zapowiada się spotkanie pierwszoligowe, w którym Volley Gdańsk skrzyżuje rękawice z Epo-Project. Historia spotkań tych drużyn pokazuje, że o 43 zwycięstwo z rzędu nie będzie łatwo. Zapraszamy na zapowiedź trzeciego dnia meczowego!

Wirtualna Polska – Speednet 2

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Środową rywalizację rozpoczną ekipy, które w pierwszych spotkaniach sezonu Jesień’20 musiały uznać wyższość swojego rywala. Speednet 2 w poniedziałkowym meczu okazał się gorszy od Portu Gdańskiego, natomiast Wirtualna Polska musiała we wtorek uznać wyższość drużyny MiszMasz, która umówmy się, wyrasta na jednego z faworytów trzeciej ligi. Jeśli chodzi o bezpośrednie zestawienie środowych rywali to trzeba przyznać, że mecze obu ekip w poprzednim sezonie były nad wyraz ciekawe i dwukrotnie kończyły się podziałem punktów (2-1 dla Wirtualnej Polski). Co ciekawe, ekipa z Parku Naukowo-Technologicznego właśnie przeciwko drużynie Wirtualnej Polski zdobyła połowę swoich punktów z poprzedniego sezonu. Z pewnością w najbliższym meczu planem Speednetu jest ugranie choćby punktu, choć nos podpowiada nam, że Speednet 2 postara się o sprawienie niespodzianki i odniesienie pierwszej wygranej od 14 października 2019 r., kiedy to z kwitkiem odprawili ekipę Hotelu Scandic. Oczywiście to nadal ‘Wirtualni’ są faworytem tego spotkania, jednak scenariusz, w którym Speednet po meczu będzie się cieszył ze zwycięstwa nie brzmi irracjonalnie. Już w starciu z Portem pokazali, że drzemie w nich potencjał pozwalający sądzić, że zwycięstwa z czasem przyjdą. Jeśli chodzi o Wirtualną Polskę to ekipa Jędrzeja Matli będzie chciała odbić sobie wtorkową porażkę z MiszMaszem i cieszyć się z pierwszej wygranej w sezonie Jesień’20.

Typ Redakcji: Wirtualna Polska

Typ Eksperta (Maciej Kot): Wirtualna Polska

ACTIVNI Gdańsk – Mental Block

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Do rywalizacji w sezonie Jesień’20 dołącza kolejna ekipa – ACTIVNI Gdańsk. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem ani nawet Watsonem, aby wiedzieć, że trzon drużyny stanowią byli gracze INVICTY. Dla tych, którzy nie ogarnęli związku pomiędzy dwiema drużynami proponujemy przeczytać nazwę drużyny ACTIVNI od tyłu. Wiecie jak to w życiu bywa. Niekiedy jedna ze stron woli iść swoją własną drogą i tak było w tym przypadku. Inna wizja drużyny sprawia, że w ekipie znajduje się zaledwie ośmiu graczy. Aż siedmiu z nich to gracze wspomnianej wcześniej INVICTY. Czego możemy spodziewać się po zespole? Wydaje nam się, że ekipa, w której kapitanem jest Artur Kurkowski nie zadowoli się miejscem w dolnej części tabeli. W pierwszym meczu sezonu ACTIVNI zmierzą się z drużyną Mental Block, która przystąpi do spotkania po porażce, jakiej doznali we wtorkowy wieczór z ekipą Sprężystokopytni & Kitku. Fakt, to ich rywale byli faworytem tego spotkania i wynik 3-0 nie sprawił, że o meczu można byłoby rozmawiać w kategorii niespodzianki, ale ‘Mentaliści’ mogą czuć pewien niedosyt. W perspektywie trzech sezonów potrafili niekiedy postawić równie silnym rywalom trudniejsze warunki. Tak było chociażby w meczu z INVICTĄ, kiedy to urwali jednego seta, a spotkanie to doskonale pamiętają gracze obu drużyn, które wybiegną na parkiet w środowy wieczór. Kto będzie górą? Przekonamy się już niebawem. Początek meczu o godzinie 19:00.

Typ Redakcji: ACTIVNI Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): ACTIVNI Gdańsk

Team Looz – Chilli Amigos

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Przyznamy Wam, że po tym, jak w spotkaniu przeciwko Craftvenie zagrali gracze Team Looz wiemy jedno – w mieście pojawił się nowy gracz, z którym muszą liczyć się nawet najwięksi trzecioligowcy. To zdanie powinni sobie wziąć do serca zawodnicy Chilli Amigos, którzy w poprzednim sezonie zajęli trzecie miejsce na podium i jesteśmy przekonani, że aby ‘Papryczki’ po spotkaniu z Team Looz cieszyły się z wygranej, muszą zostawić na parkiecie kawał serducha. Początek sezonu w wykonaniu Chilli to wypełnienie planu w 100%. Amigos gładko rozprawili się Niepokonanymi PKO Bank Polski 3-0. Najbliższy mecz to będzie jednak zupełnie inna historia. Zadania nie ułatwia bez wątpienia fakt, że na początku sezonu Chilli Amigos muszą sobie radzić bez kapitana i zarazem najlepiej punktującego gracza drużyny – Grzegorza Walukiewicza. Jeśli chodzi o graczy Team Looz to mamy w nim na chwilę obecną zaledwie siedmiu graczy i zastanawiamy się, jak przełoży się to na wyniki drużyny. Z jednej strony będziemy mogli tu mówić o dużo większym zgraniu, z drugiej zaś istnieje ryzyko, że absencja jednego czy drugiego zawodnika może sprawić, że cała układanka Bartka Szcześniaka może się posypać. Oczywiście wątpliwości te będą z czasem rozwiewane. Fakt jest jednak taki, że za początek sezonu drużynie należą się wielkie brawa. O tym, jak może namieszać ekipa Team Looz niech świadczy fakt, że przez kilkanaście minut wahaliśmy się, którą drużynę wskazać jako faworyta tego spotkania. Ostatecznie wybór padł na Chilli Amigos. Uważamy, że w decydujących momentach, to doświadczenie odegra kluczową rolę.

Typ Redakcji: Chilli Amigos

Typ Eksperta (Maciej Kot): Chilli Amigos

PROtotype Volleyball – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr 1

W środowy wieczór rywalizację pierwszoligową rozpoczną drużyny PROtotype Volleyball oraz Speednetu. W przerwie wakacyjnej zdecydowanie więcej działo się w ekipie ‘Transformersów’. Z drużyny odeszli: Michał Kardasz (Dream Volley) czy Maciej Wysocki (Sprężystokopytni & Kitku). Z kolei patrząc na transfery do drużyny to do ekipy dołączył Arkadiusz Szefler (ex Trójmiejska Strefa Szkód) oraz nieobecny  w ostatnich tygodniach sezonu Wiosna’20 Artur Reut. Jeśli chodzi o tych dwóch graczy to nie będą oni potrzebowali czasu na aklimatyzację. Ten drugi rozegrał z drużyną pięćdziesiąt setów, natomiast Arkadiusz Szefler występował często z obecnymi zawodnikami Prototype w weekendowych turniejach. Jeśli chodzi o ich przeciwników – drużynę Speednet to ‘Różowi’ postawili na stabilizację. Z drużyny odszedł tylko Mateusz Dobrzyński (Dream Volley). Co ciekawe, nie licząc barażu, obie drużyny rozpoczynają sezon z dokładnie tym samym przeciwnikiem, z którym zakończyli sezon Wiosna’20. 13 lipca górą była drużyna PROtotype Volleyball, która wygrała spotkanie w stosunku 2-1. Patrząc na oba zespoły, gołym okiem widać, jaki progres poczyniły w ostatnim czasie. Podczas gdy (Speed)net jechał na biegu jałowym, notując delikatnie ujmując nie najlepsze wyniki, drużyna PROtotype włączyła piąty bieg i na przestrzeni całego sezonu była ekipą najzwyczajniej w świecie lepszą. Zastanawiające jest, czy drużyna Speednetu zdołała przez wakacje zresetować głowy i czy nadchodzący sezon będzie na miarę oczekiwań Prezesa firmy? Być może fakt, że ‘Różowi’ nie będą przystępowali do spotkania jako faworyt sprawi, że będzie im się grało lepiej. Tym razem wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to ekipa Tomasza Nurzyńskiego wróci z hali treningowej z tarczą.

Typ Redakcji: PROtotype Volleyball

Typ Eksperta (Maciej Kot): PROtotype Volleyball

Dream Volley – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 20:00, boisko nr 2

O tym, z jak silną drużyną zmierzy się ekipa DNV GL S*M*A*S*H niech poświadczy fakt, że Dream Volley, które dopiero debiutuje w lidze, często sprawiała kłopoty drużynie Volley Gdańsk, która jak doskonale wiemy nie znalazła jeszcze pogromcy w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W drużynie, której kapitanem jest Mateusz Dobrzyński znajdziemy jeszcze kilku graczy, którzy w poprzednich sezonach występowali w innych zespołach w SL3. Są to między innymi MVP inauguracyjnego sezonu – Karol Masiul, Jacek Kalwas, Jakub Kołakowski czy Michał Kardasz. To, co stanowi o sile drużyny Dream Volley to fakt, że powstała ona 13! lat temu. Mimo, że ich rywalem będzie DNV GL S*M*A*S*H, jedna z zaledwie sześciu drużyn, które wystąpiły w każdym do tej pory rozegranym sezonie SL3 to jednak doświadczenie będzie stało po stronie Dream Volley. Uważamy, że gdyby nasze rozgrywki można było obstawiać u bukmachera to stawiając na awans Dream Volley do wyższej klasy rozgrywkowej nie zarobilibyście fortuny. Mimo to, nie wydaje nam się, że mecz przeciwko DNV GL będzie dla Dream Volley spacerkiem. Do drużyny w ostatnim czasie dołączył między innymi mający drugoligową przeszłość rozgrywający Paweł Krzyżak. Czy DNV będzie w stanie pokrzyżować plany Dream Volley?

Typ Redakcji: Dream Volley

Typ Eksperta (Maciej Kot): Dream Volley

AXIS – BL Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Do SL3 drużyna BL Volley zgłosiła się już ponad pół roku temu. W sezonie Wiosna’20, w związku z wiadomą sytuacją nie udało się przystąpić i na swój pierwszy mecz ekipa Wojtka Strychalskiego musi poczekać aż do 03.09. Gdy wreszcie nadchodzi wielki dzień debiutu, okazuje się, że kapitana drużyny z powodu urlopu zabraknie w pierwszym meczu. Pierwszym rywalem BL będzie drużyna AXIS, która wystąpiła w trzech z czterech edycji rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Oczywistym jest fakt, że doświadczenie będzie przemawiać za drużyną w czerwonych trykotach. Ponadto, ekipa Fabiana Polita ma za sobą już jedno spotkanie w obecnej edycji. Na inaugurację ‘Czerwoni’ musieli uznać wyższość drużyny Letni Gdańsk, natomiast gołym okiem widać było, że owo spotkanie różniło się o tych rozgrywanych w sezonie Wiosna’20. Dodatkowo, wartym odnotowania faktem jest świetny transfer Michała Niewiadomskiego, który w spotkaniu przeciwko Letnikom zagrał bardzo dobry mecz, zdobywając przy okazji dwanaście oczek. Jeśli chodzi o drużynę ich przeciwników – BL Volley to ciężko na tę chwilę wyrokować, o jakie cele będą walczyć gracze. Bez wątpienia, sami zainteresowani chcieliby nawiązać do rozwinięcia skrótu nazwy drużyny i zaprezentować się BEZ LIPY. Zastanawiamy się również, jak drużyna poradzi sobie ze stresem towarzyszącym inauguracji. W zasadzie nie pamiętamy ani jednej drużyny, po której spłynęłoby to jak woda po kaczce. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: AXIS

Typ Eksperta (Maciej Kot): AXIS

Sprężystokopytni & Kitku – Letni Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Po tym, jak zaprezentowali się w pierwszym meczu Sprężystokopytni & Kitku wydaje się, że była to zaledwie przystawka przed daniem głównym, które czeka na drużynę w obecnym tygodniu. Wygrana nad Letnim Gdańskiem będzie zadaniem nieporównywalnie trudniejszym niż zwycięstwo odniesione z Mental Block. Mimo, że drużynę ‘Letników’ widywaliśmy już w dużo lepszej dyspozycji niż miało to miejsce w spotkaniu z AXIS to nadal jest to klasowa ekipa, która zajęła w poprzednim sezonie czwarte miejsce i czterokrotnie urywała punkty zespołom, które obecnie rywalizują w pierwszej lidze. Pojedynek będzie również ciekawy z innego względu – mecz śmiało można anonsować jako starcie wieżowców mierzących ponad 200 cm wzrostu. Ponadto, drużyna, która wygra spotkanie, będzie pierwszą, która w obecnym sezonie wygrała dwukrotnie. Dla obu ekip najbliższy mecz będzie odpowiedzią, o jakie cele będą grały drużyny w obecnym sezonie. Ambicje drużyn sięgają oczywiście bardzo wysoko, ale układ sił w obecnym sezonie w drugiej lidze sprawia, że o znalezienie się na podium rozgrywek będzie bardzo trudno. Oczywiście, póki co za wcześnie jest mówić o tak dalekiej perspektywie. Niezależnie od tego, mecz pomiędzy drużynami ma naprawdę poważne argumenty do tego, aby stać się najciekawszym wydarzeniem środowej serii gier. O tym, czy zespoły stanęły na wysokości zadania, przekonamy się po godzinie 22.00.

Typ Redakcji: Sprężystokopytni & Kitku

Typ Eksperta (Maciej Kot): Sprężystokopytni & Kitku

Epo-Project – Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w nagłówku, Volley Gdańsk w środowy wieczór powalczy o 43 zwycięstwo z rzędu. Z nieoficjalnych rozmów daje się wywnioskować, że ‘Żółto-czarni’ dążą do tego, aby za kilka tygodni mogli poszczycić się tym, że wygrają pięćdziesiąt spotkań z rzędu, choć przypuszczamy, że o ile do tego dojdzie, Volley Gdańsk wyznaczy sobie kolejny cel, o którym inne ekipy mogą póki co tylko pomarzyć. W postawieniu kolejnego kroczku postarają się im przeszkodzić gracze Epo-Project, którzy na inaugurację doznali dotkliwej porażki w meczu z BES-BLUM Kraken Team. Aby drużyna z Żukowa sprawiła sensację w spotkaniu z Volley, ‘Zieloni’ muszą przede wszystkim oczyścić głowy i nawiązać do dobrej formy, którą niejednokrotnie już w historii SL3 pokazywali. Dwa poprzednie mecze obu ekip w sezonie Wiosna’20 były niezwykle wyrównane. Epo-Project było bardzo blisko wygranej 28 maja, kiedy po prawdziwym dreszczowcu ostatecznie przegrali 2-1. Nie ukrywamy, że liczymy na równie wyrównane i emocjonujące spotkanie. W meczu tym, do elitarnego klubu graczy, którzy na swoim koncie mają po trzysta punktów, może wskoczyć lider drużyny Volley Gdańsk – Przemysław Wawer. Po poniedziałkowym spotkaniu przeciwko Oliwa Team, kiedy przyjmujący Volley zdobył piętnaście punktów, do osiągnięcia celu brakuje już tylko sześciu oczek. Mimo to, jesteśmy przekonani, że to pobicie tego pierwszego rekordu (liczby zwycięstw z rzędu) jest dla Przemka ważniejsze.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

SV INVICTA – Piękni i Młodzi

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Mawia się, że życie pisze najlepsze scenariusze. Los chciał, że w pierwszej kolejce zmierzą się ze sobą SV INVICTA oraz Piękni i Młodzi. Zastanawiacie się co w tym nadzwyczajnego? Ano fakt, że kapitanem drużyny Piękni i Młodzi jest najlepiej punktujący gracz poprzedniego sezonu – Radosław Konieczny, który bronił wtedy barw drużyny SV INVICTA. Poza atakującym, z drużyny INVICTA do Pięknych przeszedł Mateusz Chyl, Daniel Gierszewski oraz Wojciech Łuczków którzy byli bardzo ważnymi ogniwami drużyny. Poza wspomnianymi zawodnikami, w składzie znajduje się kilku bardzo dobrych graczy. Aby dobrze zobrazować Wam, jakim potencjałem będą dysponowali ‘Piękni’ przypomimy fakt, że w składzie znajdują się między innymi Arkadiusz Kowalczyk, Ariel Fijoł czy Mateusz Behrendt, którzy jakiś czas temu grali w drugoligowym Stoczniowcu Gdańsk. Jak widać, potencjał drużyny jest bardzo duży i wydaje nam się, że ekipa będzie chciała błyskawicznie awansować do wyższej klasy rozgrywkowej, aby tam walczyć o podium. Czy drużyna SV INVICTA będzie w stanie nawiązać równą walkę z przeciwnikami? Zastanawiamy się, jak będzie prezentował się zespół. W przerwie wakacyjnej z ekipy Sławomira Cichosza do innych drużyn odeszło aż… jedenastu graczy. Niedługo przekonamy się czy ta rewolucja wpłynie w sposób pozytywny na drużynę i  SV INVICTA zdoła nawiązać wynikami do poprzedniego udanego sezonu.

Typ Redakcji: Piękni i Młodzi

Typ Eksperta (Maciej Kot): Piękni i Młodzi

Zapowiedź – MATCHDAY #2

W drugim dniu rozgrywek w sezonie Jesień’20 zobaczymy trzech debiutantów. Swoje umiejętności będą miały okazję zademonstrować drużyny Niepokonani PKO Bank Polski, Sprężystokopytni & Kitku oraz Team Looz. Szanse wygrania drugiego spotkania będą z kolei miały ekipy MiszMasz oraz BES-BLUM Kraken Team.

Chilli Amigos – Niepokonani PKO Bank Polski

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Trzeba przyznać, że grać przeciwko rywalowi, o którym nic się nie wie, jest rzeczą równie komfortową co spacer po klockach lego. Z takim zadaniem będą się musieli zmierzyć gracze Chilli Amigos. ‘Papryczki’ w poprzednim sezonie zakończyły zmagania na najniższym stopniu podium. Trzeba przyznać, że forma którą zaprezentowali, szczególnie w końcówce, była doprawdy imponująca. Jeśli gracze Grzegorza Walukiewicza zdołają utrzymać tę dyspozycję przez cały sezon to są w stanie powalczyć nawet i o najwyższy stopień podium. Do tego jednak bardzo daleko. Co ciekawe, do spotkania pomiędzy obiema drużynami miało dojść już w połowie marca, kiedy to powinien rozpocząć się sezon Wiosna’20. Ponieważ sytuacja związana z koronawirusem nie była stabilna, ostatecznie drużyna Niepokonanych PKO Bank Polski nie wystąpiła w sezonie wiosennym i na debiut w ligowych zmaganiach musieli poczekać niemal pół roku. Kojarzycie ten moment, kiedy za dzieciaka czekaliście na święta, by móc odpakować wymarzone prezenty? Wydaje nam się, że długo wyczekiwany przez ‘Bankowców’ moment właśnie nadchodzi. Ponadto, spotkanie to odpowie na pewne pytanie. Jednym z nich będzie to, o jakie cele ma zamiar walczyć drużyna Joanny Drewczyńskiej. Chilli Amigos wydaje się dość dobrym wyznacznikiem jakości.

Typ Redakcji: Chilli Amigos

Typ Eksperta (Maciej Kot): Chilli Amigos

Sprężystokopytni & Kitku – Mental Block

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Poprzedni sezon – 3city4students, obecny sezon – Sprężystokopytni & Kitku. Zastanawiamy się, jak będzie nazywała się ewentualna kolejna drużyna Kacpra Goszczyńskiego. Ekipa, której obecnie jest kapitanem, liczy na chwilę obecną dziesięciu graczy. Prócz wspomnianego kapitana, mamy tu dobrze znanych z rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta Maćka Kota (ex Volley Gdańsk oraz Team Spontan), Maćka Wysockiego (ex Trójmiejska Strefa Szkód oraz Prototype Volleyball), Krzysztofa Śliwińskiego (ex BES-BLUM Kraken Team) czy Sebastiana Hoppę (3city4students). Ponadto, w składzie znajduje się kilku innych wartościowych graczy, co z kolei sprawia, że ekipa z całą pewnością będzie walczyła o zajęcie wysokich lokat. Ich pierwszym rywalem będzie drużyna Mental Block, dla której sezon Jesień’20 będzie już trzecim z rzędu w rozgrywkach SL3. Jak do tej pory, drużyna zajmowała odpowiednio piąte oraz dziewiąte miejsce w tabeli na koniec sezonu. ‘Niebiescy’ liczą na to, że po udanej końcówce sezonu Wiosna’20, kiedy to w dwóch ostatnich spotkaniach pokonali dwóch rywali, zdołają kontynuować tę passę. Pierwsze z dwóch wspomnianych spotkań było meczem ze ‘Studentami’. W tym czasie, w drużynie ‘Studentów’ grało dwóch zawodników, którzy obecnie są graczami Sprężystokopytnych & Kitku. Jak widać, dla byłych graczy ‘Studentów’ to spotkanie niesie za sobą dodatkowy ciężar gatunkowy. Z drugiej strony, wydaje się, że nie będzie to wcale łatwe zadanie. Nos podpowiada nam, że ‘Mentaliści’ największy kryzys mają już za sobą.

Typ Redakcji: Sprężystokopytni & Kitku

Typ Eksperta (Maciej Kot): Sprężystokopytni & Kitku

Wirtualna Polska – MiszMasz

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Po tym, jaką formę zaprezentowała drużyna MiszMasz w poniedziałkowym spotkaniu przeciwko Allsix by Decathlon, można chyba śmiało zaryzykować tezę, że ekipa Andrzeja Tararuja będzie walczyła w tym sezonie o podium rozgrywek w trzeciej lidze. Kolejnym rywalem M&M będzie Wirtualna Polska, która pod koniec poprzedniego sezonu prezentowała świetną formę, wygrywając cztery z sześciu spotkań, w których ograli między innymi późniejszego mistrza trzeciej ligi – Range Soft VT. Jeśli chodzi o ‘Wirtualnych’ to patrząc na skład zgłoszony na obecny sezon, w przerwie wakacyjnej nie doszło do trzęsienia ziemi. Dla ‘Biało-czerwonych’ obecny sezon będzie już czwartym, do którego przystąpi drużyna. Uważamy, że zespół ma naprawdę poważne argumenty do tego, aby zrobić krok w przód. W poprzednim sezonie ekipa WP zajęła trzecie miejsce od końca i jesteśmy przekonani, że ten wynik nie jest dla nich satysfakcjonujący. Co ciekawe, w każdej z trzech edycji, w której występowali, na koniec zajmowali miejsce przed DCT Gdańsk czyli przed drużyną, w której występowało aż pięciu graczy, którzy obecnie reprezentują barwy MiszMasz-u. Co ciekawe, Wirtualna Polska jeszcze nigdy nie wygrała w debiucie. W pierwszym sezonie ulegli ‘Wstrząśniętym nie Zmieszanym’, w kolejnym Omidzie, a w ostatnim Craftvenie. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: MiszMasz

Typ Eksperta (Maciej Kot): Wirtualna Polska

BES-BLUM Kraken Team – Omida Team

Godz.: 21:00, boisko nr 3

O tym, jak niewygodnym przeciwnikiem potrafi być drużyna BES-BLUM Kraken Team niech poświadczy fakt, że w poprzednim sezonie zespół Ryszarda Nowaka wygrał pierwsze spotkanie z późniejszym wicemistrzem w stosunku 2-1. Owszem, wiemy że to tylko gdybanie, ale gdyby spotkanie z 28 maja wygrała Omida to być może właśnie oni wygraliby ostatecznie pierwszą ligę. Niestety dla ekipy Konrada Gawrewicza stało się inaczej i zgubione na początku sezonu punkty można niejako utożsamiać z zajęciem drugiego miejsca. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że gdyby Omida wygrała tamto spotkanie, inne wyniki mogłyby się ułożyć zupełnie inaczej. Mimo to, tamten pojedynek pokazał, że w nadchodzącym meczu może się wydarzyć wszystko. Jakby nie patrzeć, poziom pierwszej ligi jest taki, że gorszy dzień czy jakakolwiek próba przejścia obok meczu zostaje przez przeciwników bezwzględnie wykorzystana. Dla wicemistrzów SL3 spotkanie przeciwko BES-BLUM Kraken Team będzie tym otwierającym sezon. Do drużyny w ostatnim czasie dołączyło kilku graczy, na czele z najlepiej punktującym zawodnikiem sezonu Jesień’19 oraz Wiosna’20 – Wojtkiem Ingielewiczem, co stało się najbardziej spektakularnym transferem w historii SL3. Dodatkowo, drużynę wzmocniło dwóch ex-graczy Volley Gdańsk (Marcin Zdunek oraz Sebastian Pasterkiewicz), a także Sebastian Rydyger. Czy te wzmocnienia pozwolą zdetronizować Volley Gdańsk? Do tego droga bardzo daleka. Z pewnością BES-BLUM Kraken Team podejdzie do spotkania uskrzydlony poniedziałkowym triumfem nad Epo-Project, w którym zaprezentowali świetną siatkówkę. Jeśli zagrają tak dobrze jak w poniedziałek, Omida może spodziewać się prawdziwych ‘ciężarów’. Czy BES-BLUM Kraken Team zdoła pójść za ciosem?

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Team Spontan – Range Soft VT

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Pomimo faktu, że Range Soft VT przegrał na inaugurację z drużyną BES-BLUM Nieloty to uważamy, że zaprezentowali się naprawdę dobrze. Trzeba pamiętać, że gracze BES-BLUM w większości mają za sobą występy w wyższej klasie rozgrywkowej. Na pierwsze punkty drużyna Mykoli Kisa będzie musiała poczekać co najmniej do wtorkowego wieczoru, kiedy to zmierzą się z Team Spontan. Zadanie to nie będzie łatwe, bowiem drużyna Piotra Raczyńskiego w poprzednim sezonie zajęła trzecie miejsce w drugiej lidze i dopiero baraż zadecydował o tym, że finalnie ekipa ‘Oranje’ nie awansowała do elity. W trakcie przerwy pomiędzy sezonami doszło do małej rewolucji kadrowej. Z zespołu do innych ekip odeszli Sławek Kudyba, Maciej Kot czy Piotr Skierkowski, który obecnie występuje w… Range Soft VT. Jeśli chodzi o transfery ‘in’ to do ekipy po pewnej przerwie wracają Mariusz Skierowski oraz Izabela Narwojsz. Dodatkowo, w ekipie będą występować dobrze znani w trójmiejskim światku siatkarskim Mateusz Skwarzec oraz Michał Maliszewski, czy gracze znani z występów w SL3 – Radosław Czerniecki czy Paweł Baranowski. Czy te zasoby wystarczą na ‘Żółto-czarną’ maszynę? Ruchy kadrowe oraz pierwszy, mimo że przegrany mecz pokazały, że z pewnością przeciwnicy będą musieli podchodzić do nich z respektem. Uważamy, że ekipie Range uda się odwrócić kartę i po poniedziałkowej porażce, we wtorek zza horyzontu wyjrzy słońce.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Craftvena – Team Looz

Godz.: 21:00, boisko nr 2

We wtorkowy wieczór zmagania ligowe w sezonie rozpoczną gracze Craftveny oraz debiutująca w lidze ekipa Team Looz. Patrząc na tych pierwszych uważamy, że nie opadł jeszcze do końca kurz po poprzednim sezonie, na który można patrzeć z dwóch perspektyw. Pierwsza jest taka, że drużyna okrzepła oraz nabrała ligowego doświadczenia, co może tylko i wyłącznie zaprocentować w kolejnych odsłonach. Druga jest niestety dla ‘Czarnych’ dość bolesna. Poprzedni sezon mógł, a nawet powinien zakończyć się dla Craftveny inaczej. Sytuacja z finiszu poprzedniego poziomu przypominała tę, w której jeden z kolarzy pewnie zmierzał w kierunku podium, a tuż przed metą na trasę przejazdu wyskoczył mu kibic, który nie dość, że zniweczył trudy całego wyścigu to na dodatek spowodował bolesne rany wśród graczy. Przypomnijmy, że Craftvena była drużyną, która dwukrotnie ograła mistrza trzeciej ligi – ekipę Range Soft VT, by ostatecznie przez słabszą końcówkę wylądować na czwartym miejscu. Jeśli chodzi o ich rywali to tak naprawdę sami nie wiemy, czego można się spodziewać. Na chwilę obecną gracze Team Looz nie odsłonili wszystkich kart i obecnie w składzie znajduje się zaledwie… sześciu graczy. Dość wymowny jest fakt, że na kilka dni przed rozpoczęciem ligi gracze Team Looz szukali kolejnych zawodników, którzy dołączą do drużyny. Mimo to, nos podpowiada nam, że ekipa Team Looz nie przyjmie pozycji ‘chłopca do bicia’.

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

Matchday #1

Fakt, że w poniedziałek nastąpiło załamanie pogody, któremu towarzyszyły opady deszczu zwiastował, że pora zacząć sezon Jesień’20 w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W pierwszym dniu meczowym doszło do sześciu spotkań. Największym wygranym pierwszego dnia była firma BES-BLUM, która wygrała swoje mecze zarówno w pierwszej jak i drugiej lidze. Bardzo udany debiut zaliczyła drużyna MiszMasz, która na inaugurację zgarnęła komplet oczek.

Epo-Project – BES-BLUM Kraken Team 0-3 (16-21; 7-21; 14-21)

Nie tak miała wyglądać inauguracja sezonu Jesień’20 w wykonaniu drużyny Epo-Project. Po ostatniej edycji, kiedy to ‘Zieloni’ zajęli czwarte miejsce, wydawało się, że wyzwoli to w graczach sportową złość i w spotkaniu z BES-BLUM postarają się udowodnić, że ten sezon będzie należał do nich. Jak wyszło to w praniu? Próbując zachować pełną powagę ujmiemy to najdelikatniej jak potrafimy. Wyszła kupa. Oczywiście nie pisalibyśmy tak gdybyśmy nie wiedzieli, że graczy Epo nie stać na lepszą grę. Chyba sami zawodnicy z Żukowa do końca nie rozumieją co się stało. O ile w pierwszej odsłonie gra Epo wyglądała całkiem przyzwoicie i coś zacięło się dopiero w drugiej odsłonie tej partii, tak w drugim secie to była istna katastrofa. Graczom Przemysława Walczaka nie wychodziło kompletnie nic, a ich przeciwnikom dla kontrastu w zasadzie wszystko. Poza wynikiem, gracze Epo mogli żałować, ze w hali Ergo Arena nie zgasło światło, a ponieważ tak się nie stało, kibice oglądali transmisję na ich fanpage’u na facebooku. Dość pastwienia się nad Epo – na pewno wrócą silniejsi. Trzeba oddać królowi to, co królewskie. BES-BLUM Kraken Team w poniedziałkowy wieczór prezentował się KA PI TA LNIE i był drużyną ulepioną z innej – lepszej gliny. Bardzo dobrą partię zagrali Arkadiusz Wasilewski oraz kapitan drużyny – środkowy Ryszard Nowak, do którego trafił tytuł najlepszego gracza meczu. Jeśli Kraken będzie prezentował w kolejnych spotkaniach taką formę to obecny sezon będzie zdecydowanie bardziej udany od poprzedniego.

Allsix by Decathlon – MiszMasz 0-3 (21-23; 19-21; 18-21)

W zapowiedzi przedmeczowej przewidywaliśmy, że drużyna MiszMasz ‘sroce spod ogona nie wypadła’ i będzie naprawdę mocnym graczem w nowym – trzecioligowym rozdaniu. W zasadzie już przedmeczowa rozgrzewka pokazała, że gracze MiszMasz raczej nie przedstawiali nauczycielowi zwolnienia na wuefie. Trzeba powiedzieć, że w spotkaniu zmierzyli się naprawdę godni siebie rywale. Z perspektywy czasu uważamy, że był to najciekawszy mecz poniedziałkowego wieczoru. Już w pierwszym secie obie drużyny zafundowały niezwykle emocjonujące widowisko. Gdy przy piłce setowej wydawało się, że Allsix wygra pierwszą odsłonę, sytuację dla MiszMasz atakiem w linię uratował debiutujący w lidze Mateusz Berbeka. Ostatecznie, to MiszMasz przechylił w tej partii szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Druga odsłona zaczęła się od serii dobrych zagrywek Pawła Woźniaka, z którymi rywale nie potrafili sobie poradzić i przy stanie 4-0 musieli poprosić o czas. W dalszej części seta gracze ze sklepu sportowego osiągnęli sporą przewagę 14-8 i wydawało się, że wygranie tej partii będzie tylko formalnością. Jeśli nieraz zastanawialiście się, jak emerytowane gwiazdy NBA potraciły gigantyczne fortuny to zachowując pewne proporcje odpowiadamy Wam, że da się. Na lekcję pod tytułem jak roztrwonić ogromną przewagę w drugim secie zaprosili nas gracze Allsix by Decathlon. Wiecie jak to jest. Kiedy MiszMasz odrabiał punkty i przewaga topniała to większość ludzi będących na sali wiedziała jak to się zakończy. Tego nie dało się powstrzymać. Ekipa Andrzeja Tararuja poczuła krew, wyczuła słabość swojego rywala i go, co tu dużo mówić, rozszarpała. Na tablicy widniał zatem wynik 2-0. W trzeciej odsłonie działo się najmniej. Dwu-trzy punktowa przewaga M&M utrzymywała się przez całą partię i ostatecznie drużyna w debiucie sięga po komplet oczek.

Speednet 2 – Port Gdańsk 0-3 (16-21; 18-21; 11-21)

Spotkanie pomiędzy ‘Programistami’ a ‘Portowcami’ było już czwartą rywalizacją obu drużyn w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Przed meczem pisaliśmy, że ‘Portowcy’ mają patent na wygrywanie z ekipą Speednetu. W dotychczasowej historii spotkań ekipa Arkadiusza Sojko wygrała trzy, nie tracąc przy tym nawet seta. Jak do tej pory, najlepszy wynik seta gracze Speednetu osiągnęli 28 maja, kiedy to ugrali przeciwko ‘Portowcom’ szesnaście oczek. Sztukę tę powtórzyli już w pierwszym secie poniedziałkowego spotkania, w którym zaprezentowali się naprawdę dobrze. W spotkaniu po dłuższej przerwie od rozgrywek zobaczyliśmy Michała Konkela, który nie dość, że był wsparciem kolegów na parkiecie to dodatkowo bardzo żywiołowo dopingował i pomagał swoim kolegom w momencie, kiedy akurat znajdował się poza boiskiem. W drugiej odsłonie Speednet 2 zaprezentował się jeszcze lepiej niż w pierwszym. Przez długi czas, aż do samej końcówki wydawało się, że to właśnie oni wygrają tę partię. Niestety dla nich, po przeciwnej stronie siatki rewelacyjnie na zagrywce spisywał się Radosław Ługowski, który w końcówce seta sprawił, że drużyna wyszła z tarapatów, by ostatecznie wygrać tę partię do 18. W trzeciej odsłonie z ‘Programistów’ uszło już ciśnienie, w efekcie czego przegrali tę odsłonę do 11. Trzeba jednak podkreślić, że ze wszystkich czterech przegranych spotkań to właśnie w poniedziałek Speednet 2 zaprezentował się najlepiej i przy odrobinie szczęścia ‘Różowi’ mogliby się cieszyć z pierwszego punktu w sezonie.

BES-BLUM Nieloty – Range Soft VT 3-0 (23-21; 21-15; 21-18)

Mimo, że faworytem rywalizacji BES-BLUM Nieloty – Range Soft VT byli Ci pierwsi to nie oznacza to bynajmniej, że zwycięstwo nie zrodziło się w bólach. Po serii błędów własnych, których umówmy się – Nieloty popełniły w pierwszej serii masę, ich rywale wyszli na czteropunktowe prowadzenie. Z czasem gra w pierwszej partii się wyrównała i dzięki temu mogliśmy oglądać bardzo wyrównaną i emocjonującą końcówkę, w której więcej zimnej krwi zachowali gracze Mateusza Bone i po bloku jednego z zawodników mogli cieszyć się z wygranej pierwszej partii. W zasadzie to, co najlepsze w tym meczu, wydarzyło się w pierwszej odsłonie. W pozostałych dwóch partiach to Nieloty górowały na siatce i trzeba sobie to powiedzieć wprost – byli drużyną bardziej dojrzałą, co poskutkowało wygraną drugiej partii do 15, a trzeciej do 18. W ostatnim secie gracze Mykoli Kisa co prawda się starali, próbowali, jednak koniec końców to ich rywale cieszą się z trzech punktów. Co do ‘Żółto-czarnych’ to nie można im absolutnie odmówić ambicji i woli walki. Jesteśmy przekonani, że zdobędą oni w lidze jeszcze sporo punktów. W poniedziałek dowiedzieli się, że to, co ‘przechodziło’ w trzeciej lidze, w drugiej będzie przez rywali bezlitośnie wykorzystywane. Nieloty z kolei wykonały swój plan w 100%. Chcieli zgarnąć trzy punkty i tego dokonali. Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany atakujący drużyny BES-BLUM – Mateusz Wilczewski, który był dla rywali nie do zatrzymania.

Volley Gdańsk – Oliwa Team 3-0 (21-18; 22-20; 21-10)

Nie ukrywamy, że zastanawialiśmy się, jaka jest różnica pomiędzy drużyną, która wygrała wszystkie mecze w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta a ekipą, która dopiero co awansowała do elity. Cóż, jeśli komuś wydawało się, że graczom Oliwy w spotkaniu będzie towarzyszyła przypadłość, która jednoznacznie kojarzy się ze słowem ‘kaczka’, może czuć pewne rozczarowanie. Nie dość, że Oliwa nie spękała z faworyzowaną drużyną to jeszcze napędziła jej sporego stracha. Od początku spotkania to ‘Oliwiacy’ dyktowali warunki gry i prowadzili praktycznie do końcówki seta. Wtedy ‘Żółto-czarni’ przypomnieli sobie najwidoczniej poprzedni sezon i uznali, że strata punktu nie może im się przytrafić. Sobie tylko znanym sposobem dogonili przeciwników, by po raz pierwszy wyjść w tym meczu na prowadzenie 19-18 i po chwili wygrać seta. Druga odsłona była bardzo podobna do pierwszej. Po wyrównanym początku gracze Oliwy wyszli na prowadzenie. Przy wyniku, 15-9 wydawało się, że będą w stanie wyrównać stan rywalizacji. Nic bardziej mylnego. Ponownie, drugi bieg włączyli gracze w żółto-czarnych trykotach i po krótkiej grze na przewagi, przyjmujący drużyny Volley Gdańsk – Kuba Roszyk atakiem w samą linię zakończył partię 22-20 dla Volley. Animuszu świetnie spisującym się w dwóch pierwszych setach ‘Czarnym’ wystarczyło tylko do końca tej partii. W trzeciej odsłonie Volley Gdańsk nie pozostawił złudzeń, która drużyna była w poniedziałkowy wieczór lepsza i ograł rywala do 10. Mimo to uważamy, że Oliwa pokazała się z naprawdę dobrej strony i jesteśmy przekonani, że ich pierwszoligowe mecze dostarczą nam jeszcze sporo emocji.

Letni Gdańsk – AXIS 2-1 (19-21; 21-14; 21-13)

Pierwszym rywalem czwartej siły poprzedniego sezonu – drużyny Letni Gdańsk była ekipa AXIS, w której kapitanem jest Fabian Polit. W przerwie pomiędzy rozgrywkami doszło w zespole do pewnych roszad w składzie. Do drużyny dołączył między innymi Michał Niewiadomski i trzeba przyznać, że był to debiut pod wieloma względami wyborny. Z jego perspektywy zabrakło tego najważniejszego – wygranej jego drużyny. To, patrząc na wyniki z poprzedniego sezonu, kiedy ‘Letnicy’ gładko ograli swojego rywala 3-0, nie było tak absurdalne jak mogłoby się wydawać. O tym, że nie będzie to łatwa przeprawa, gracze w granatowych trykotach przekonali się już w pierwszym secie, kiedy to ulegli 19-21. Trzeba przyznać, że w zawodnikach Letniego wyzwoliło to sportową złość i kolejne odsłony grane były wyłącznie pod ich dyktando. Drugą partię ‘Letnicy’ wygrali do 14, czym wyrównali stan rywalizacji 1-1, by w decydującym o wygranej secie poprawić ten wynik i wygrać do 13. Wynik 2-1 gracze 'Letniego’ mogą rozpatrywać w dwóch kategoriach. W pierwszej – bardziej optymistycznej powinni się cieszyć, że po pierwszej – nieudanej partii zdołali pokazać moc i charakter oraz ostatecznie wygrać spotkanie. Z drugiej, niedosyt związany z wygraną za zaledwie dwa punkty jest porównywalny do  tego, kiedy kupiliśmy bilety na Coldplay, a na miejscu okazało się, że zamiast nich publikę będzie zabawiał Krzysztof Kiljański.