Dzień: 2020-09-29

Zapowiedź – MATCHDAY #14

Wtorkowe spotkania odbędą się równolegle z meczem Trefla ze Stalą Ostrów Wielkopolski w PLK. Jesteśmy przekonani, że emocje w hali treningowej Ergo Areny nie będą mniejsze. Prawdziwym hitem wtorkowej serii gier będzie pojedynek Trójmiejskiej Strefy Szkód z Avocado. Pasjonująco zapowiada się również rywalizacja Sprężystokopytnych & Kitku z drużyną BES-BLUM Nieloty.

Team Spontan – BL Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Ostatnie spotkanie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta drużyna Team Spontan rozegrała 16 września, kiedy to uległa w starciu z Dream Volley. Aby przypomnieć sobie ostatnią wygraną drużyny musimy przewinąć kalendarz aż do 8 września, kiedy to Spontaniczni ograli drużynę ACTIVNYCH Gdańsk w stosunku 3-0. Ich rywale – drużyna BL Volley wciąż czekają na pierwszą wygraną w rozgrywkach. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że gra drużyny prezentuje się z meczu na mecz coraz lepiej i sądzimy, że ich pierwsze zwycięstwo jest kwestią czasu. Czy nastąpi to już w meczu z Team Spontan? Nie można wykluczać takiego scenariusza. Trzeba sobie to powiedzieć wprost – o powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu, kiedy to ‘Spontaniczni’ zajęli trzecie miejsce w ligowej tabeli, będzie bardzo trudno. Na chwilę obecną drużyna po czterech spotkaniach zajmuję ósmą lokatę, na którą złożyły się dwa zwycięstwa i dwie porażki. Uważamy, że to, co w poprzednim sezonie okazało się sukcesem drużyny, w tym może być jego największym przekleństwem. Drużyna każdorazowo będzie oceniana przez pryzmat poprzedniego sezonu. Kiedy będą przegrywać, sporo osób będzie pamiętało, że w poprzednim sezonie z tym rywalem wygrywali. W każdym razie, mimo nienajlepszego początku to wciąż gracze ‘Oranje’ będą faworytem wtorkowego spotkania. Sądzimy jednak, że mecz zakończy się podziałem punktów i BL Volley dopisze do swoich kont jedno oczko.

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Sprężystokopytni & Kitku – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Według terminarza opublikowanego w zeszłym tygodniu, drużyna Mateusza Bone miała się zmierzyć we wtorkowy wieczór z zespołem Sławka Cichosza – SV INVICTĄ. W związku z pewnymi problemami kadrowymi w drużynie INVICTY, Sprężystokopytni & Kitku wyciągnęli pomocną „dłoń” i zgodzili się wystąpić w tym spotkaniu zamiast nich. Mimo zmęczenia po wczorajszym meczu z Dream Volley, zamiast w domu wyciągnąć kopyta na kanapie, gracze Kacpra Goszczyńskiego postanowili stawić się dzisiejszego wieczoru na hali treningowej Ergo Areny i skrzyżować rękawice z Nielotami. Dość interesująca jest zaistniała sytuacja, w której żadna z ekip nie zdążyła w jakikolwiek sposób przygotować się do starcia z przeciwnikiem, który może się okazać ich głównym rywalem w walce o podium rozgrywek. Należałoby również podkreślić, że dla obu drużyn wtorkowy mecz będzie okazją do rehabilitacji. Sprężystokopytni na pewno mają jeszcze w głowie wczorajszą porażkę z Dream Volley, natomiast drużyna Mateusza Bone przystąpi do spotkania po zimnym prysznicu, którego doznali w trakcie spotkania z Letnim Gdańskiem. Do meczu z Letnikami drużyna miała na swoim koncie komplet punktów i wydawało się, że to oni będą faworytem tamtego spotkania. Obecnie Redakcja zastanawia się, jak zaprezentują się Nieloty we wtorkowym starciu. Niekiedy po takiej porażce drużyna wpada w pewien dołek i przegrywa kolejne spotkania. Uważamy jednak, że tak dobrze zorganizowana drużyna wróci na właściwą ścieżkę i zdoła ograć swoich rywali.

Typ Redakcji: BES-BLUM Nieloty

Typ Eksperta (Maciej Kot): Sprężystokopytni & Kitku

Craftvena – Wirtualna Polska

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Mecz pomiędzy Craftveną a Wirtualną Polską będzie kolejnym spotkaniem, które będzie miało ogromne znaczenie w kontekście podziału ligi na grupy. Na chwilę obecną wyższą pozycję w ligowej tabeli zajmuje Wirtualna Polska, która po sześciu rozegranych spotkaniach ma na swoim koncie dziewięć oczek. Craftvena z kolei ma na swoim koncie zaledwie sześć punktów, choć trzeba zauważyć, że rozegrali oni jedno spotkanie mniej od swojego najbliższego rywala. Jeśli drużyna zdoła ograć ‘Biało-czerwonych’ za trzy punkty to obie ekipy zrównają się punktami, a do tego Craftvena będzie miała w zanadrzu kolejne spotkanie do rozegrania. Ewentualna porażka z kolei sprawi, że sytuacja ze skomplikowanej stanie się już dramatyczna. Trudno sobie wyobrazić, że pomimo czterech porażek drużyna rzutem na taśmę zdołałaby wskoczyć do grupy mistrzowskiej. Wtorkowe spotkanie będzie już trzecim bezpośrednim pojedynkiem obu drużyn. Poprzednie dwa spotkania kończyły się wygranymi Craftveny w stosunku 2-1.  Mimo to uważamy, że to Wirtualna Polska jest obecnie w lepszej dyspozycji i powiedzenie ‘do trzech razy sztuka’ może znaleźć tu zastosowanie. Gdyby do tego doszło, drużyna Jędrzeja Matli byłaby już na autostradzie do grupy mistrzowskiej. To z kolei sprawiłoby, że byłby to najlepszy wynik w historii występów drużyny w SL3.

Typ Redakcji: Wirtualna Polska

Typ Eksperta (Maciej Kot): Wirtualna Polska

ACTIVNI Gdańsk – Range Soft VT

Godz.:21:00, boisko nr 3

Dla obu drużyn wtorkowe spotkanie będzie już szóstym pojedynkiem w sezonie Jesień’20. Na chwilę obecną lepszą dyspozycję prezentują gracze Range Soft VT, którzy wygrali dwa spotkania, dzięki czemu plasują się na dziewiątym miejscu w ligowej tabeli. ACTIVNI Gdańsk z kolei cały czas czekają na pierwszą wygraną w lidze. Seria pięciu porażek z rzędu na pewno nie jest wynikiem, który nawet w najmroczniejszych koszmarach przewidzieliby gracze Artura Kurkowskiego. Tak złą passę trzeba po prostu przerwać i to najszybciej jak tylko się da. Przypomnijmy, że drużyna ACTIVNYCH to nie są byle jakie ogórki tylko gracze otrzaskani już z Siatkarską Ligą Trójmiasta. Dlatego właśnie nie wiemy czemu to, co sprawdzało się w poprzedniej edycji nie chce zaskoczyć teraz. W końcu większość ekipy gra ze sobą już drugi sezon. Jeśli zespół myśli o przełamaniu w dzisiejszym spotkaniu, będzie o to piekielnie trudno. Przeciwnik może nie osiągnął do tej pory nie wiadomo jakich wyników, ale potrafi zaprezentować świetną formę. Range Soft jest zespołem, który potrafi grać w siatkówkę, co niejednokrotnie już udowadniali na parkietach SL3. Biorąc pod uwagę dotychczasowe wyniki obu drużyn oraz formę prezentowaną od początku sezonu faworytem spotkania będzie Range Soft.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Omida Team – PROtotype Volleyball

Godz.:21:00, boisko nr 1

O tym, że nie będzie to łatwy mecz dla Omidy niech poświadczy rys historyczny. W ostatnim spotkaniu obu drużyn, które miało miejsce 23 czerwca, doszło do podziału punktów. Spotkanie w sezonie Wiosna’20 wygrała drużyna Omida Team w stosunku 2-1, lecz PROtotype po raz kolejny udowodniło, że jest w stanie powalczyć z wyżej notowanym rywalem. Stawka najbliższego meczu dla drużyny Konrada Gawrewicza jest jednak bardzo wysoka. Jeśli ‘Logistykom’ uda się wygrać spotkanie w stosunku 3-0 to przy równej liczbie rozegranych spotkań zrównają się punktami z obecnym liderem – Volley Gdańsk. Mimo to pamiętamy, że Omida grając pod pewną presją potrafiła przegrywać sety z niżej notowanymi rywalami. Tak było w poprzednim sezonie chociażby w spotkaniu ze Strażą Pożarną, kiedy nikt o zdrowych zmysłach nie przypuszczał, że może dojść do podziału punktów. Mimo, że drużyna PROtotype Volleyball jest drużyną lepszą od Straży Pożarnej Gdańsk to jednak nadal Omida jest faworytem spotkania. Wspomniana wcześniej presja, która będzie towarzyszyć drużynie oraz fakt, że PROtotype Volleyball przystąpi do spotkania uskrzydlony serią dwóch zwycięstw z rzędu sprawia, że ewentualna niespodzianka nie zaskoczyłaby nas, podobnie jak w dzieciństwie nie zaskakiwały nas prezenty pod choinką, które dwa tygodnie wcześniej znajdywaliśmy ukryte w szafie.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Trójmiejska Strefa Szkód – AVOCADO friends

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Dla drużyny Trójmiejskiej Strefy Szkód jest to jedna z ostatnich szans na wskoczenie do odjeżdżającego pociągu kierującego się do grupy mistrzowskiej. Przypomnijmy, że drużyna TSS na chwile obecną znajduje się na szóstej pozycji i ma tyle samo punktów co drużyny BES-BLUM Kraken Team oraz… ich wtorkowy rywal – AVOCADO friends. Sytuacja nie byłaby pewnie poważna, gdyby nie fakt, że obie wymienione drużyny mają na swoim koncie dwa rozegrane spotkania mniej. Dodatkowo, drużyny, które na chwilę obecną oglądają plecy TSS-u tracą do nich 1-2 punkty, ale również mają rozegrane mniej spotkań. Skoro jesteśmy przy plecach i spotkaniu z AVOCADO trzeba to napisać wprost – jeśli TSS przegra wtorkowe spotkanie to będzie w miejscu, w którym plecy tracą swoją szlachetną nazwę. Precyzując – będą w dupie. Nie tylko jeśli chodzi o miejsce, ale również jeśli chodzi o morale drużyny. Kolejna przegrana byłaby już piątą! z rzędu. Z drugiej strony, przy dobrym układzie, wygrana za komplet punktów sprawiłaby, że ekipa w niebieskich koszulkach mogłaby wskoczyć nawet na podium. Wszystko za sprawą sporego ścisku w tabeli oraz faktu większej liczby rozegranych spotkań, o czym już wspominaliśmy. O wygraną z AVOCADO nie będzie łatwo. W czterech dotychczasowych spotkaniach ‘Weganie’ wygrywali trzykrotnie i tylko raz schodzili z parkietu jako pokonani. Nos podpowiada nam jednak, że to TSS wygra wtorkowe spotkanie. To zbyt klasowa drużyna żeby mogła sobie pozwolić na serie pięciu porażek z rzędu.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód

Matchday #13

Poniedziałkowy wieczór upłynął pod znakiem rywalizacji w drugiej i trzeciej lidze. Oba rozgrywane hity w drugiej lidze zakończyły się podziałem punktów. Największą niespodzianką okazał się jednak mecz w trzeciej lidze, gdzie ostatnia drużyna zdobyła punkt z ekipą, która nie zaznała jeszcze porażki. Zapraszamy na podsumowanie tego, co wydarzyło się w poniedziałek.

Allsix by Decathlon – Team Looz 2-1 (14-21; 21-18; 21-19)

O tym, że nie będzie to łatwe spotkanie dla drużyny Allsix by Decathlon pisaliśmy już w zapowiedzi przedmeczowej. Gdy na rozgrzewce tuż przed spotkaniem zobaczyliśmy, że w szeregach graczy ze sklepów sportowych brakowało Aleksandra Bochana, zastanawialiśmy się, czy w popłochu nie zmienić jeszcze typu Redakcji dotyczącego spotkania. Oczywiście piszemy to pół żartem pół serio, ale dla drużyny Rafała Liszewskiego było to dość istotne osłabienie. Obie drużyny zaczęły mecz dość ospale, popełniając przy tym sporo błędów. Jako pierwsi obudzili się gracze Bartłomieja Szcześniaka, którzy od połowy trwania seta narzucili rywalom swoje warunki gry i wygrali seta do 14. Po zakończonej partii i zaobserwowanej przez nas dyspozycji obu drużyn wydawało się, że kolejne sety będą wyglądały podobnie. Na przekór naszym słowom, lepiej tę odsłonę zaczęli gracze Allsix, którzy wyrządzili swoim rywalom sporo krzywdy zagrywką, a następnie po pojedynczym bloku Rafała Liszewskiego wyszli na prowadzenie 6-3. Z czasem Team Looz wrócił jednak na właściwe tory i gracze tej drużyny zdołali doprowadzić do wyrównania (10-10). O tym, że seta wygrała jednak ekipa Allsix zadecydowała końcówka, w której więcej zimnej krwi zachowali gracze Decathlonu. Trzeci – decydujący o wygranej set poniekąd sparaliżował obie drużyny. W obu ekipach widać było sporo nerwowości i błędów, chociażby na zagrywce. Finalnie, mimo pogoni w końcówce przez Team Looz to Allsix by Decathlon wygrywa szalenie istotne spotkanie i wskakuje na czwarte miejsce w ligowej tabeli.

Sprężystokopytni & Kitku – Dream Volley 1-2 (15-21; 22-20; 17-21)

Spotkanie pomiędzy drużynami było anonsowane jako jeden z najciekawszych meczów piątego tygodnia rozgrywek. Powodem było to, że obie drużyny mają aspiracje do tego, aby awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. Do momentu rozpoczęcia meczu obie drużyny wygrały cztery z pięciu rozegranych spotkań, dzięki czemu znajdowały się w górnej części tabeli. Faworytem była drużyna Mateusza Dobrzyńskiego, która rozkręcała się z meczu na mecz i w ostatnich spotkaniach prezentowali naprawdę świetną formę. Sprężystokopytni & Kitku z kolei w ostatnim czasie nie zachwycali więc przyznamy wprost – nie spodziewaliśmy się wodotrysków. Mimo to mecz rozpoczął się bardzo wyrównanie. Do połowy seta mieliśmy walkę punkt za punkt. Z czasem inicjatywę przejęła drużyna Dream Volley i wypracowała sobie kilkupunktową przewagę, której już nie wypuściła. W partii tej, podobnie jak w całym spotkaniu, gracze Dream Volley spisywali się świetnie w obronie. Druga partia zaczęła się lepiej dla tych, dla których skończyła pierwsza. Przez większość seta drużyna Mateusza Dobrzyńskiego prowadziła grę, by w drugiej jego części roztrwonić pokaźną zaliczkę (14-10) i przegrać po walce na przewagi (20-22). W partii tej Sprężystokopytni & Kitku często uruchamiali środkowych. Ponadto bardzo dobrą dyspozycję zaprezentował nieobecny w ostatnim czasie – Maciej Wysocki. Trzeci set zaczął się od kontrowersji sędziowskich, po których Dream Volley wyszedł na prowadzenie 4-0 i w zasadzie przez cały set do momentu (17-17) prowadzili grę. W końcówce, mimo pewnej nerwowości zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, dzięki czemu umocnili się na drugim miejscu w tabeli.

MiszMasz – Niepokonani PKO Bank Polski 2-1 (17-21; 21-13; 21-14)

Każdy z nas ma takie rzeczy, które nas bardzo wkurzają. Jedni denerwują się, kiedy odwiedzane przez nas osoby nalegają na to, aby włożyć kapcie, drudzy z kolei nie znoszą, kiedy jego sąsiedzi organizują w środku tygodnia imprezę. Trzeci – Niepokonani PKO Bank Polski wkurzają się z kolei, kiedy czytają w zapowiedziach przedmeczowych jak Redakcja deprecjonuje ich drużynę. Króciutkie wyjaśnienie. W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy, że gdybyśmy wskazali na to, że to ‘Bankowcy’ są faworytem poniedziałkowego starcia, duża rzesza graczy uznałaby nas za zbiega z zamkniętego zakładu. Cóż, mogliśmy napisać, że faworytem jest MiszMasz i nie dodawać tej nutki pikanterii, którą to Redakcja niemal ubóstwia. Przyznajmy to wprost. Nie mogliśmy się powstrzymać. Mimo to uważamy, że zrobiliśmy dobry uczynek dla ekipy Joanny Drewczyńskiej, która wyszła na spotkanie nabuzowana jak rottweiler na spotkanie z listonoszem. Takie podejście się opłaciło i Niepokonani PKO Bank Polski jako dopiero druga drużyna w całej ligowej stawce zdołali wygrać seta z faworytem do awansu. Druga i trzecia partia padła łupem MiszMaszu, który uniknął tego, by stać się drużyną współodpowiedzialną za największą sensację obecnego sezonu. Słówko o Niepokonanych – to, jak prezentuje się obecnie drużyna jest iście imponujące. Coś, co jakiś czas temu wydawało się nierealne, dziś jest namacalne. Uważamy, że kolejne punkty są tylko kwestią czasu.

Port Gdańsk – Bombardierzy 3-0 (21-10; 21-13; 21-18)

Ech… wiedzieliśmy, że to Port Gdańsk będzie faworytem tego spotkania, ale liczyliśmy jednak na trochę więcej emocji. Powracająca na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta po dwutygodniowej absencji ekipa ‘Portowców’ chciała wykorzystać fakt, że w meczach, które skończyły się kilkanaście minut wcześniej, dość niespodziewanie doszło do podziału punktów. To z kolei oznaczało, że ewentualna wygrana z Bombardierami w stosunku 3-0 sprawi, że ‘Granatowi’ będą jednym z największych wygranych poniedziałkowej serii gier. Wartym odnotowania faktem jest powrót do składu Kamila Sołomina, który ostatni mecz rozegrał jeszcze w…sierpniu, a dokładnie w meczu 31.08 przeciwko Speednetowi, który inaugurował jesienne zmagania. Sam mecz od początku do końca był grany pod dyktando drużyny Arkadiusza Sojko. Pierwszy set zakończył się wygraną do 10. Kolejne odsłony to wygrane do 13 oraz 18. O ile dwa pierwsze sety trzymały w napięciu równie mocno co dwutysięczny odcinek Klanu to trzeci set oglądało się naprawdę przyjemnie.  W odsłonie tej co prawda to nadal ‘Portowcy’ kontrolowali przebieg seta i powiedzmy to sobie wprost – ich wygrana była zagrożona równie mocno jak to, że Bill Gates stanie się bankrutem. Mimo to, Bombardierzy potrafili w tej partii powalczyć i podgonić w końcówce meczu swojego rywala, przez co optyka na spotkanie stała się inna.

Letni Gdańsk – DNV GL S*M*A*S*H 2-1 (21-15; 17-21; 21-13)

Ten mecz miał naprawdę wszystko do tego, aby stać się największym wydarzeniem poniedziałkowej serii gier. Naprzeciw siebie stanęli bowiem gracze ‘wagi ciężkiej’. DNV GL S*M*A*S*H do momentu spotkania przeżywał swój jeden z najlepszych okresów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Letni Gdańsk z kolei, o czym wielokrotnie już pisaliśmy, miał świetny poprzedni sezon, a ostatnie spotkanie z Nielotami zdawało się potwierdzać, że Letni ma się dobrze. Przed meczem okazało się, że po raz kolejny w przypadku ‘Granatowych’ będzie grany ‘bal samców’. W protokole meczowym ponownie zabrakło trzech kobiet, które łagodzą obyczaje po ‘granatowej stronie mocy’. Mimo to, drużyna Piotra Kamińskiego od początku spotkania radziła sobie bardzo dobrze. Już na początku pierwszej partii wyszli na kilkupunktowe prowadzenie i niczym klasowy bokser trzymali swojego rywala na dystans, nie pozwalając sobie zrobić za dużej krzywdy. Przed drugim setem ‘Letnicy’ uznali, że nie byliby sobą, gdyby nie zamieszali trochę składem oraz ustawieniem. Początkowo posunięcie to wydawało się strzałem w ‘10’, bowiem drużyna wyszła na kilkupunktowe prowadzenie. Z czasem coś się zacięło i moment ten perfekcyjnie wykorzystali doświadczeni gracze DNV GL, którzy zdołali wygrać seta do 17. Decydujący o wygranej set rozpoczął się lepiej dla Letników. Pierwszy punkt w tej partii zdobył zagrywką najlepszy gracz meczu – rozgrywający Mariusz Rewa, który trzeba przyznać, że jest ogromną wartością dodaną drużyny i jednym z lepszych ruchów transferowych w drugiej lidze. Wracając do spotkania to cała trzecia partia była pod dyktando jednej drużyny – Letniego Gdańska. Set ten zakończył się wygraną do 13. To sprawia, że faktem staje się to, że Letnicy w przeciągu tygodnia odprawiają dwie drużyny, które plasowały się na miejscach 1-4. Czy można wyciągać z tego daleko idące wnioski?

Piękni i Młodzi – AXIS 3-0 (21-12; 21-14; 21-13)

Wbrew temu, o czym pisaliśmy w przedmeczowych zapowiedziach – tym razem drużyna Pięknych i Młodych wystawiła komplet graczy. Ich rywalem była drużyna AXIS, która znajduje się w dolnej części tabeli. Patrząc na poprzedni sezon już teraz widać, że drużyna prezentuje się lepiej niż w edycji Wiosna’20. Przed meczem otwartym pytaniem pozostawało to, czy ‘lepiej’ oznacza, że drużyna jest w stanie zaprezentować się przyzwoicie w meczu z takim przeciwnikiem? Nie było bowiem tajemnicą wczoraj, ani nie jest dzisiaj, że drużyna Pięknych i Młodych na tle pozostałych drużyn w ligowej stawce wygląda dokładnie w ten sam sposób jak wygląda nauczyciel wuefu, który w ramach rozruchu postanowił popykać w piłkę z dzieciakami z 2C. Przepaść. Dwa sporty. Moglibyśmy w zasadzie mnożyć podobne wyrażenia, ale już załapaliście o co chodzi. Mimo to, liczyliśmy przed meczem, że AXIS nie wystraszy się swojego rywala, podobnie jak nie wystraszyli się gracze Mental Block. Piękni i Młodzi wygrywają poszczególne sety do 12, do 14 oraz do 13. Wiadomą sprawą jest to, że drużyna Radosława Koniecznego nie grała na 100% swoich możliwości, ale AXIS zaprezentowało się w spotkaniu naprawdę dobrze i kilkakrotnie potrafili zaskoczyć swoich rywali. Okazja do rehabilitacji i mecz z ostatnią drużyną w tabeli – Mental Block już w najbliższą środę.