Dzień: 2020-09-17

Zapowiedź – MATCHDAY #9

Koniec trzeciego tygodnia w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta to pora na stare rachunki do wyrównania. Mowa tu o meczach Craftveny z Chilli Amigos oraz Trójmiejskiej Strefie Szkód z Omida Team. Mecze w sezonie Wiosna’20 pomiędzy tymi drużynami pokrzyżowały mocarne plany drużynom, które przegrały spotkania. W drugiej lidze dojdzie do spotkania drużyn, które w trzech meczach nie zaznały goryczy porażki. Zapraszamy na zapowiedź czwartkowej serii gier!

Craftvena – Chilli Amigos

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Mało kto pamięta, że mecz pomiędzy Craftveną a Chilli Amigos w poprzednim sezonie miał ogromne znaczenie w kontekście podziału miejsc na podium. To właśnie 7 lipca drużyna dowodzona przez Bartka Zakrzewskiego straciła szansę na…wygranie ligi. Jakby tego było mało, po czasie okazało się, że tym spotkaniem pogrzebali swoje szanse na podium. Jak to w sporcie bywa, nieszczęście jednych okazuje się szczęściem drugich. Drużyna Chilli Amigos wygrywając spotkanie 3-0 sprawiła, że w ostatecznym rozrachunku ekipa Grzegorza Walukiewicza zajęła trzecie miejsce. Jak widać, stawka spotkania będzie wysoka. Drużyna ‘Rzemieślników’ ma swoim rywalom coś do udowodnienia. Na początku wspominaliśmy, że mało kto pamięta ten mecz. Jesteśmy przekonani, że ‘Craftvena’ pamięta doskonale. Sam mecz poza chęcią wzięcia rewanżu będzie dla obu drużyn dość istotny w kontekście późniejszego podziału na grupy mistrzowską i nazwijmy to roboczo ‘spadkową’. Jesteśmy przekonani, że zarówno Chilli Amigos jak i Craftvena nie wyobrażają sobie scenariusza, w którym mogłoby ich zabraknąć wśród drużyn walczących o awans. Z pewnością, wygrana w czwartkowym spotkaniu przybliżyłaby jedną z drużyn do realizacji założonych celów. Faworytem starcia wydaje się być ekipa Grzegorza Walukiewicza, która na początku sezonu prezentuje lepszą formę. Z drugiej strony, Craftvena udowodniła, że potrafi wygrać z Chilli w meczu rozegranym 17 czerwca. Dodatkowo, jest to ekipa, która przegrała w poprzednim sezonie zaledwie dwa spotkania. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: Chilli Amigos

Typ Eksperta (Maciej Kot): Chilli Amigos

Niepokonani PKO Bank Polski – Team Looz

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Dla obu drużyn czwartkowe spotkanie będzie już czwartym meczem w sezonie Jesień’20. Dla obu obecny sezon jest debiutanckim w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Na chwilę obecną lepiej wiedzie się drużynie Team Looz, która ma na swoim koncie cztery oczka, choć mając na uwadze formę, którą zaprezentowali w meczach z Chilli Amigos czy Portem Gdańsk ich dorobek mógł być bardziej okazały. To właśnie rywale drużyny Bartłomieja Szcześniaka nieco zakłamują prawdziwy obraz pokazujący potencjał drużyny. Przypomnijmy, że ekipa rywalizowała z drugą, trzecią oraz czwartą siłą poprzedniego sezonu, a i tak uzbierali niemal połowę możliwych do zdobycia punktów. To, co wydaje się być siłą zespołu to kolektyw. Ciężar zdobywania punktów rozłożony jest na całą drużynę. To z kolei sprawia, że rywalom ciężko jest przewidzieć, jak po drugiej stronie siatki rozwinie się atak. Ich czwartkowi rywale – drużyna Niepokonani PKO Bank Polski cały czas czeka na swój pierwszy punkt w sezonie. Jak do tej pory lepszymi ekipami okazały się – Chilli Amigos, Speednet 2 czy ostatnio Craftvena. To, co może cieszyć ‘Bankowców’ to fakt, że z meczu na mecz prezentowali się coraz lepiej. W tym ostatnim spotkaniu, drużyna Craftveny musiała się naprawdę napocić, aby wygrać spotkanie w stosunku 3-0. To właśnie w tym meczu kapitalną formą popisał się debiutujący w rozgrywkach Tomasz Remer. Jeśli gracz ten będzie pojawiał się regularnie na meczach swojej drużyny to jesteśmy przekonani, że Niepokonani będą mieli więcej powodów do optymizmu.

Typ Redakcji: Team Looz

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Looz

Tufi Team – Oliwa Team

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Trzecim rywalem drużyny Oliwa Team w obecnym sezonie będzie drużyna Mateusza Woźniaka – Tufi Team. Często w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta mówimy o tym, że któraś z drużyn ma korzystny lub niekorzystny terminarz. Jak zatem nazwać ten, który ma drużyna Oliwy? Pierwsze spotkania to rywalizacja z medalistami SL3. Drużyna Volley Gdańsk, z którą debiutowali Oliwiacy jest trzykrotnym zwycięzcą Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Kolejne spotkanie to mecz z Trójmiejską Strefą Szkód, z którą Oliwa przegrała 1-2. Niebiescy są srebrnym oraz brązowym medalistą naszej ligi. W czwartek z kolei przyjdzie im się zmierzyć z brązowym medalistą sezonu Jesień’19. Podobnie jak w poprzednich spotkaniach, Oliwa nie będzie faworytem tego starcia. Nie jest jednak tak, że punkty czy nawet wygrana odebrana zostanie jako wydarzenie, o którym gracze Oliwy na stare lata opowiadaliby wnukom. Scenariusz, w którym Oliwa wygra spotkanie nie brzmi niewiarygodnie. Mimo, że Oliwa zdobyła w dwóch spotkaniach jeden punkt to zaprezentowała się w nich naprawdę przyzwoicie. Pytaniem pozostaje, czy ‘przyzwoicie’ wystarczy na zdobycie kolejnych punktów z drużyną, która w trójmiejskim światku siatkarskim ma już pewną wyrobioną renomę.  Mecz przeciwko Oliwie będzie na pewno tym, w którym drużyna ‘Tuffików’ będzie chciała powalczyć o pierwszy w sezonie Jesień’20 komplet punktów.

Typ Redakcji: Tufi Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Tufi Team

Piękni i Młodzi – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Nie mamy dobrych wieści dla kibiców Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Początkowo można było sądzić, że spotkanie Pięknych i Młodych z DNV GL S*M*A*S*H może być hitem czwartkowej serii gier. Wszystko za sprawą faktu, że po trzech meczach obie drużyny mają na swoim koncie komplet wygranych. Co stoi zatem na przeszkodzie, aby kontynuować narrację i mówić o spotkaniu jako o hicie kolejki? Ano fakt, że w drużynie DNV GL S*M*A*S*H zabraknie w czwartkowy wieczór rozgrywającego – Pawła Krzyżaka, który od początku tej edycji jest najlepszym graczem drużyny z Łużyckiej. Oczywiście trzeba mieć świadomość tego, że sezon liczy trzynaście kolejek, a w związku z tym każda drużyna miewa mniejsze lub większe problemy kadrowe i zespoły powinny mieć tego świadomość. Początkowo rywalem drużyny DNV GL S*M*A*S*H miała być drużyna SV INVICTA, ale z przyczyn organizacyjnych doszło do zmiany ich przeciwnika i ostatecznie to DNV skrzyżuje rękawice z ekipą Radka Koniecznego. Obojętnie jak bardzo byśmy się nie silili to i tak koniec końców wychodzi na to, że to Piękni i Młodzi będą faworytem tego spotkania. Póki co, sytuacja w drugiej lidze wygląda tak, że ekipa Pięknych uprawia inny sport niż reszta stawki. Z drugiej strony, obecny sezon i przypadek meczu DNV z Dream Volley pokazał, że rozdawanie punktów przed pierwszym gwizdkiem sędziego jest co najmniej nierozsądne.

Typ Redakcji: Piękni i Młodzi

Typ Eksperta (Maciej Kot): Piękni i Młodzi

Omida Team – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód przystąpi do spotkania po dość niespodziewanej porażce, którą odnieśli w środowym starciu ze Speednetem. W osiągnięciu dobrego wyniku nie pomógł bez wątpienia fakt absencji prawdziwego lidera drużyny – Dominika Błońskiego. Jakby tego było mało, kapitana drużyny zabraknie najprawdopodobniej również w czwartkowym pojedynku. Jeśli chodzi o ekipę Omidy to będzie to dla nich dopiero drugie spotkanie w sezonie Jesień’20. Na inaugurację sezonu Jesień’20 drużyna Konrada Gawrewicza wygrała z BES-BLUM Kraken Team. Od tego spotkania minęły ponad dwa tygodnie, podczas których ‘Logistycy’ nie rozegrali żadnego spotkania. W związku z luźnym kalendarzem Omida plasuje się obecnie na przedostatnim miejscu w tabeli i tę lokatę będą się starali poprawić z brązowym medalistą sezonu Wiosna’20. O tym, że nie będzie to łatwe zadanie wiedzą wszyscy. Gdyby jednak znaleźli się jacyś niedowiarkowie przypomnimy tylko spotkanie z końcówki poprzedniego sezonu, kiedy Trójmiejska Strefa Szkód wygrała spotkanie 2-1. Gdyby mecz zakończył się wygraną Omidy w stosunku 3-0 to właśnie oni zajęliby pierwsze miejsce w ligowej tabeli. To już jednak przeszłość. Aktualne pozostaje coś innego – drużyna Omidy nadal ma nadzieję na to, że pod koniec listopada to oni będą cieszyć się ze złotych medali. Aby tak się stało, mecz z innym pretendentem do tytułu trzeba po prostu wygrać.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Zmieszani – Dream Volley

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Dla drużyny Zmieszanych obecny tydzień może się okazać jednym z gorszych w historii występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Przypomnijmy, że ekipa Edyty Woźny przegrała poniedziałkowe spotkanie z Range Soft VT. W czwartek zmierzą się z kolei z drużyną, której ambicje i umiejętności pozwalają sądzić, że będzie to ich ostatni sezon w drugiej lidze. Drużyna Dream Volley ma naprawdę wszystko do tego, aby w przyszłym sezonie występować w pierwszej lidze. Dodatkowo, czwartkowe zwycięstwo sprawiłoby, że zespół Dream Volley wskoczyłby na miejsce na podium, co po pierwszej kolejce taką oczywistością nie było. To, że kryzys został zażegnany widzieliśmy już w środę, kiedy ekipa Mateusza Dobrzyńskiego nie dała najmniejszych szans ‘Pomarańczowym’ wygrywając sety do 15, 13 oraz 12. Najlepszym graczem tego meczu został wybrany Jakub Perżyło, który mimo, że do tej pory rozegrał pięć setów, jest trzecim najlepiej punktującym graczem drużyny. Drużyna Dream liczy w swoim składzie trzynastu zawodników i póki co ciężko rozszyfrować nam klucz, którym kieruje się kierownictwo drużyny przy udzielaniu składu. Być może po czwartkowym spotkaniu zagadka ta zostanie rozwiązana. O to, o pierwszą wpadkę drużyny, plany na sezon i wiele innych sprawach zapytamy dziś przed kamerą kapitana drużyny – Mateusza Dobrzyńskiego.

Typ Redakcji: Dream Volley

Typ Eksperta (Maciej Kot): Dream Volley

Matchday #8

Środowe mecze nie zawiodły. Najciekawszymi spotkaniami były te pierwszoligowe. Każde z nich ma swoją unikatową historię. Sporo działo się też w meczu drugiej ligi pomiędzy Letnim Gdańskiem a ACTIVNYMI Gdańsk. W derbach Gdańska, lepszą ekipą okazali się Letnicy. Zapraszamy na podsumowanie ósmego dnia meczowego!

Mental Block – BES-BLUM Nieloty 0-3 (14-21; 13-21; 13-21)

Ten mecz miał jednego faworyta. Zgodzą się z tym wszyscy rozsądni ludzie. Szaleńcy, w związku z ich mentalem mogliby uznać, że to gracze w niebieskich koszulkach mogą wygrać spotkanie. Owszem, sport widział już nie takie historie, ale prędzej uwierzylibyśmy w to, że na Polskiej scenie politycznej zapanuje rozejm niż w to, że Mental wygra ten mecz. Z tego miejsca chcielibyśmy zaznaczyć, że nasz typ wynika czysto z przesłanek bazujących na wynikach i grze w poprzednich spotkaniach. Gracze Mental Block mogą czuć się niekiedy pokrzywdzeni naszymi słowami. Bardzo często jesteśmy surowi w naszych podsumowaniach czy zapowiedziach, lecz koniec końców wierzymy, że w spotkaniach z potężnymi rywalami ‘Mentaliści’ zdołają się pokazać z dobrej strony. Czy tak było w środowy wieczór? Mamy ambiwalentne uczucia. Z jednej strony wiemy, że ugrać więcej przeciwko Nielotom było zadaniem naprawdę wymagającym. Z drugiej zaś zawsze jest ten niedosyt. Przypuszczamy, że czują go również sami gracze z czerwonym mózgiem w logo. Słówko o Nielotach – środowe spotkanie było czwartym zwycięstwem z rzędu. Na chwilę obecną drużyna zgarnęła komplet punktów i jest liderem drugiej ligi. Aby nie było słodko – Redakcja postanawia pójść jak zwykle pod prąd. Przypominamy, że trudniejsze spotkania dopiero przyjdą. W trakcie pierwszych czterech kolejek Nielotom zdarzały się fragmenty, które z silniejszymi ekipami ‘nie przejdą’.

Bombardierzy – Wirtualna Polska 0-3 (14-21; 16-21; 18-21)

Mało brakowało, a do meczu by nawet nie doszło. Wszystko przez to, że drużyna Wirtualnej Polski miała w środowy wieczór potężny problem ze składem. O tym, że może do tego dojść pisaliśmy już w zapowiedzi przedmeczowej, jednak kilka godzin przed spotkaniem sytuacja się pogorszyła i istniało realne zagrożenie, że mecz zakończy się walkowerem. Ostatecznie, ‘Biało-czerwonym’ udało się pozmieniać plany i w hali treningowej Ergo Arena pojawili się w siedmiu graczy. W momencie, kiedy znamy już wynik, można powiedzieć, że ta mobilizacja okazała się strzałem w dziesiątkę, bowiem ‘Wirtualni’ zdobyli w środowy wieczór komplet punktów, dzięki czemu wskoczyli na trzecie miejsce w ligowej tabeli. Nie będziemy psuć narracji i przypominać, że WP ma rozegranych więcej spotkań niż rywale. Niezaprzeczalnym faktem jest to, że nie możemy sobie przypomnieć sytuacji, kiedy ostatnio WP plasowało się tak wysoko w tabeli. Nie mamy nawet przekonania czy było tak kiedykolwiek, co już samo w sobie brzmi bardzo dobrze. Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia WP, która zdołała wypracować sobie kilkupunktową przewagę, którą utrzymywała przez cały set i wygrała go do 14. Druga partia to ponowna przewaga ‘Wirtualnych’, którzy byli po prostu stroną dominująca i pewnie wygrali do 16. Trzeci set był najbardziej wyrównany. Bombardierzy zdołali w nim zdobyć 18 punktów. Pod koniec partii (17-17) wydawało się, że ekipa Dawida Piankowskiego będzie w stanie powtórzyć osiągnięcie z meczu z Decathlonem, kiedy również gonili by na koniec seta wygrać. Tym razem sztuka ta się nie udała i Wirtualna Polska mogła cieszyć się z drugiej wygranej w obecnym sezonie.

Letni Gdańsk – ACTIVNI Gdańsk 2-1 (21-17; 26-28; 21-11)

Bezpośrednia rywalizacja pomiędzy drużynami nastąpiła w momencie, kiedy obie ekipy musiały poeksperymentować. W przypadku ACTIVNYCH Gdańsk doszło do roszady w ustawieniu. W ataku nieobecnego Mateusza Nowika zastąpił Jarosław Szmigielski. Z kolei w przypadku Letniego Gdańska zobaczyliśmy skład typowo Mikstowy, bowiem przez większość spotkania na parkiecie widzieliśmy dwie kobiety, co umówmy się, w drugiej lidze nie jest codziennym obrazkiem. Ponadto w takim zestawieniu ‘Letników’ jeszcze nie widzieliśmy. Z drugiej strony, w drużynie Piotra Kamińskiego jest tylu wartościowych zawodników, że absencja jednego czy drugiego gracza nie powoduje tego, że powstaje wyrwa nie do zastąpienia. Wracając do samego meczu, spodziewaliśmy się, że to Letnicy będą faworytem tej potyczki. Z drugiej strony, do Redakcji docierały informacje o tym, że ACTIVNI w weekend wygrali sparing z drużyną Zmieszanych, co z kolei pozwalało sądzić, że nie będzie to spacerek dla Letników. O ile w pierwszej partii ‘Granatowi’ nie poczuli tego oporu na własnej skórze, tak w drugim secie działy się rzeczy niesamowite. Obie drużyny stworzyły spektakl, którzy zakończył się thrillerem. Liczba sytuacji w końcówce drugiego seta, po których jedni czy drudzy mogli go zakończyć jest trudna do policzenia. Po secie, który był najdłuższym w obecnym sezonie, ostatecznie partię wygrywają ACTIVNI Gdańsk. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydował trzeci set, który był już pokazem mocy drużyny Letniego Gdańska. Gdyby ‘Granatowi’ grali cały sezon tak jak trzeci set z ACTIVNYMI to po przeczytaniu podsumowań meczowych zapewne by się zaczerwienili. 

Speednet – Trójmiejska Strefa Szkód (21-13; 21-19; 16-21)

Przyznamy się bez bicia. Nie spodziewaliśmy się aż takich emocji. W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że to Trójmiejska Strefa Szkód jest faworytem tego spotkania. Tymczasem mecz zdecydowanie lepiej rozpoczęli gracze Speednetu, którzy wyszli na prowadzenie. Z czasem prowadzenie to urosło do stopnia, którego nie przewidział chyba nikt. (14-8). Przewaga ta została wypracowana w dużej mierze dzięki kapitalnej zagrywce ‘Różowych’, po której TSS został odrzucony od siatki i ekipa w błękitnych trykotach nie wyglądała bynajmniej na drużynę, która ma pomysł jak temu zaradzić. To oczywiście było wymarzonym scenariuszem dla ‘Programistów’, którzy konsekwentnie parli po zwycięstwo w tej partii. Pod koniec seta doszło do dość kuriozalnej sytuacji, kiedy Speednetowi do zwycięstwa brakowało dwóch punktów, a jeden z graczy TSSu czekał już z torbą zawieszoną na ramieniu, by zmienić strony. Trzeba uczciwie przyznać, że o zmianę losów tej partii było trudniej niż o poderwanie Salmy Hayek w Monte Carlo. Drugi set był totalnie zwariowany. Gdyby był człowiekiem to bez wątpienia byłby mieszkańcem Tworek. Na początku Speednet kontynuował bardzo dobrą grę, którą zaprezentował w pierwszym secie (11-4). Gdy wydawało się, ze wygrana jest kwestią czasu, Trójmiejska Strefa Szkód zaczęła grać na miarę swoich możliwości. Prawdziwy koncert w tej partii zagrał przyjmujący – Andrzej Zinkiewicz, który wraz z kolegami sprawił, że na tablicy wyników po chwili zrobiło się 17-15 dla TSS. Gdy wydawało się, że Speednet już się ‘wyszumiał’, podopieczni Mateusza Urbanowicza pokazali serducho i zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę (21-19). Trzeci set nie miał prawa wpłynąć już na wyłonienie zwycięzcy spotkania. W tej partii lepszą ekipą okazała się drużyna TSS-u, która wygrała do 16. Tytuł gracza meczu przypadł rozgrywającemu Speednetu, który w środowy wieczór był profesorem i walnie przyczynił się do zwycięstwa swojej ekipy.

Team Spontan – Dream Volley 0-3 (15-21; 13-21; 12-21)

Będąc całkiem szczerym, był to mecz, który moglibyśmy opisać w dwóch zdaniach. Mecz się odbył. Wygrał faworyt. Znacie nas jednak już trochę. W takich przypadkach nie idziemy na łatwiznę. Owszem, wiedzieliśmy o tym, że to Dream Volley był faworytem tego spotkania. Wiedzieliśmy również o tym, że każdy inny wynik niż 3-0 dla ekipy Mateusza Dobrzyńskiego byłby niespodzianką sporego kalibru. Już po ostatnim meczu, w którym Dream Volley nie dało szans drużynie BL Volley było widać, że pierwszy mecz w ich przypadku był tylko wypadkiem przy pracy. Środowe spotkanie potwierdziło nasze słowa w 100%. Drużyna Dream Volley na początku meczu wyszła na prowadzenie 13-4 i wydawało się, że w secie, a nawet całym spotkaniu dojdzie do rzezi. W drugiej części seta ‘Spontaniczni’ trochę podgonili, ale tylko ślepiec nie dostrzegłby, że pełną kontrolę nad spotkaniem mieli gracze Dream. Początek drugiego seta to pierwsze prowadzenie w meczu Spontanicznych, po którym wydawało się, że ‘Pomarańczowi’ zdołają nawiązać walkę z potężnym rywalem. Jest takie powiedzenie – miłe złego początki. Mówimy to oczywiście o perspektywie Spontana, a jeśli jesteśmy już przy perspektywie to nawet z kosmosu było widać, która drużyna jest w tym spotkaniu lepsza. Mimo średniego początku Dream Volley wygrało tę partię do 13. Trzeci set był tylko potwierdzeniem wcześniejszych słów. Team Spontan mimo szczerych chęci nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki ze świetnie dysponowanym rywalem. Na koniec słówko o Jakubie Perżyło. Gość w środowy wieczór zdobył 14 punktów i tytuł najlepszego gracza meczu. Wybór nie mógł chyba nikogo dziwić.

Prototype Volleyball – Epo-Project 2-1 (21-17; 22-20; 17-21)

Tak, jak pisaliśmy w zapowiedzi przedmeczowej – po meczu jedna z drużyn wracała do domu w nastrojach, które mówiąc wprost – do najlepszych nie należały. Nie przedłużając, Epo-Project przegrywa czwarte spotkanie z rzędu, co jest jednocześnie ich rekordem, którego bez wątpienia nie chcieli w środowy wieczór pobić. Z drugiej strony, patrząc na to, co działo się w pierwszym secie to nie mogło chyba skończyć się inaczej. Nie chcemy nikogo obrażać, ale złośliwi mogliby na początku meczu powiedzieć, ze Epo-Project nie zdołałoby wygrać w środowy wieczór spotkania nawet z reprezentacją dzieci z Bullerbyn. W połowie seta mieliśmy miażdżącą wręcz przewagę Prototype, które wyszło na prowadzenie 12-4. To, co rzucało się w oczy to problem z przyjęciem ‘Zielonych’. Z czasem gra się wyrównała, by później to Prototype zanotowało pewien zastój. Zaliczka wypracowana na początku spowodowała jednak, że nie dało się tego zepsuć. Drugi set zaczął się od 1-2 punktowej przewagi drużyny Tomasza Nurzyńskiego. Epo-Project zdołało wyrównać dopiero przy stanie 12-12, jednak błędy własne drużyny z Żukowa sprawiły, że ‘Transformersi’ ponownie wyszli na prowadzenie. Po nerwowej końcówce to ekipa Prototype zdołała zachować więcej zimnej krwi i wygrała seta do 20. To oznaczało z kolei, że to oni wygrali środową partię. Na pocieszenie został graczom z Żukowa trzeci set, w którym prezentowali się już znacznie lepiej i wygrali go do 17. Mecz zakończył się zwycięstwem Prototype Volleyball w stosunku 2-1. Epo-Project na przełamanie musi poczekać co najmniej do 21 września.