Dzień: 2020-09-08

Zapowiedź – MATCHDAY #5

Wtorkowe spotkania dla odmiany od poniedziałkowego dnia meczowego, upłyną pod znakiem drugiej ligi. Rywalizację w swoim czwartym sezonie w SL3 rozpoczyna drużyna Zmieszanych, która ma nadzieję na poprawienie wyniku z poprzedniej edycji. Bardzo ciekawie zapowiada się spotkanie w pierwszej lidze, w którym AVOCADO friends postara się o 15 zwycięstwo z rzędu. Zapraszamy na zapowiedź piątego dnia meczowego!

BES-BLUM Nieloty – BL Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Obie drużyny debiutowały w poprzednim tygodniu w rozgrywkach Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Jak wyszły debiuty? Cóż, po nich drużyny miały zgoła inne humory. BES-BLUM Nieloty odniosły zwycięstwo za komplet oczek w meczu z Range Soft VT, natomiast BL Volley przegrali spotkanie z drużyną AXIS w stosunku 1-2. Ekipa BL Volley może czuć spore rozczarowanie po ostatnim meczu, bowiem mógł on potoczyć się zdecydowanie inaczej. Ostatecznie w debiucie drużyna zdobyła tylko punkt i umówmy się, w kolejnym spotkaniu kolejna zdobycz nie będzie łatwym zadaniem. To, co na chwilę obecną różni obie drużyny to fakt ogromnego doświadczenia, które stoi po stronie Nielotów. W pewnym momencie uznaliśmy, że zliczymy liczbę spotkań w SL3, w których wystąpili gracze Nielotów, aby zestawić to z liczbą spotkań graczy BL Volley. Po ułamku sekundy stwierdziliśmy, że jest to jednak dość wymagające wyzwanie, więc postanowiliśmy napisać dosłownie kilka słów. Różnica w rozegranych spotkaniach sprawia, że pierwszym słowem, które nasuwa nam się na myśl jest przepaść. Ponadto, drużyna Mateusza Bone często występuje wspólnie na różnych turniejach i innych wydarzeniach siatkarskich. Tymczasem ich rywale, wyłączając pierwsze spotkanie, ostatni kontakt z siatkówką mieli bodajże w marcu. Mimo to, nawet gdyby było inaczej to nie zmieniałoby to typu Redakcji. Uważamy, że BES-BLUM Nieloty będzie w tym sezonie walczyć o podium i najbliższe spotkanie muszą po prostu wygrać. Z drugiej strony, liczba niespodzianek w pierwszym tygodniu sprawia, że nie można wykluczyć wygranej drużyny Wojciecha Strychalskiego.

Typ Redakcji: BES-BLUM Nieloty

Typ Eksperta (Maciej Kot): BES-BLUM Nieloty

Team Spontan – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 1

O tym, jak bardzo nieprzewidywalna jest ponownie druga liga niech poświadczy fakt, że w dwóch dotychczasowych spotkaniach obu drużyn, Redakcja typowała wyniki ze skutecznością 0%. O ile w spotkaniu Team Spontan – Range Soft VT mogło być naprawdę różnie i typowanie było z góry obarczone dużym ryzykiem, tak wytypowanie faworyta spotkania ACTIVNI Gdańsk – Mental Block nie przysporzyło nam dużego bólu głowy. Czas pokazał, że mecz ‘Spontanicznych’ z Range był naprawdę ciekawym i wyrównanym spotkaniem. W przypadku ACTIVNYCH wynik był jedną z większych niespodzianek pierwszego tygodnia rozgrywek i pokazał, że w drugiej lidze każdy może wygrać z każdym. Zastanawiamy się, jak porażka w pierwszym spotkaniu wpłynie na drużynę Artura Kurkowskiego. Uważamy, że drużyna ma argumenty do tego, aby na koniec sezonu znaleźć się w górnej połówce tabeli. Poza aspektami czysto sportowymi w postaci umiejętności poszczególnych graczy można mówić tu również o dużym zgraniu (poprzedni sezon w SV INVICTA). Czy to przełoży się na wyniki? W najbliższym spotkaniu nie będzie o to łatwo. Ciekawostką wydaje się fakt, że Team Spontan w pierwszym sezonie zajął piąte miejsce, w drugim – czwarte, w trzecim sezonie – trzecie. Czy to oznacza, że w obecnym sezonie, który będzie już czwartym ta tendencja zwyżkowa zostanie kontynuowana? Będzie o to bardzo trudno. Po ostatniej edycji wydawało się, że sprawienie, aby w drugiej lidze poziom był jeszcze wyższy będzie sporym wyzwaniem. Po pierwszym tygodniu wydaje się, że zostało to osiągnięte. Czy pomimo to ‘Oranje’ zdołają wskoczyć o szczebel wyżej?

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Niepokonani PKO Bank Polski – Craftvena

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Dla drużyny Niepokonani PKO Bank Polski będzie to trzecie spotkanie w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jak do tej pory, ekipa przegrała dwa spotkania z rzędu i trzeba to sobie powiedzieć wprost. O jakiekolwiek punkty w meczu z Craftveną będzie niezwykle trudno. Póki co, drużyna Joanny Drewczyńskiej zbiera cenne ligowe doświadczenie, choć trzeba to zaakcentować już na samym początku. Droga do wyznaczonych celów nie będzie bez wątpienia łatwa. Rywalem numer trzy ‘Bankowców’ będzie ekipa Craftvena, która wydaje się, że ma wszystkie argumenty do tego, aby w obecnym sezonie powalczyć o zajęcie miejsca na podium. Niestety dla nich, w pierwszym meczu obecnego sezonu ‘Czarni’ przegrali spotkanie z debiutującą w ligowych rozgrywkach drużyną Team Looz. Z drugiej strony, tamto spotkanie mogło się potoczyć naprawdę różnie. Stoimy przy stanowisku, że jeśli nie da się wygrać jakiegoś meczu to trzeba zrobić wszystko, aby wygrać choć jednego seta. Gdy ‘Rzemieślnicy’ dołożą w dzisiejszy wieczór trzy punkty to ich dorobek będzie prezentował się całkiem nieźle. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie zdobywanie czterech oczek w dwóch meczach było ‘wizytówką’ drużyny. Kiedy drużyna Bartka Zakrzewskiego wygrywała, to najczęściej w stosunku 2-1. Uważamy jednak, że gdyby w najbliższym spotkaniu ponownie miało do tego dojść to taki wynik gracze odebraliby jako katastrofę. Z drugiej strony, jeszcze żadna drużyna nie wygrała spotkania przed jego rozpoczęciem.

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

AVOCADO friends – Epo-Project

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Nie miną nawet 24 godziny, a drużyna AVOCADO friends przystąpi do kolejnego meczu w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Tym razem rywalem drużyny Arkadiusza Kozłowskiego będzie ekipa Epo-Project. Dla obu zespołów będzie to pierwsze, historyczne starcie. O ile wskazanie faworyta w meczu ze Speednetem było trochę łatwiejszym zadaniem, tak uwierzcie – w meczu z Epo-Project Redakcja ma z tym ogromy problem. Z czego to wynika? Scenariusz, w którym Epo-Project przegrywa trzy spotkania z rzędu brzmi dość nieprawdopodobnie. Pierwsze spotkanie – z BES-BLUM Kraken Team można potraktować jako ogromną wpadkę. Drugie – przegrana w meczu z Volley Gdańsk to żaden wstyd. Nie Epo pierwsze i nie ostatnie. Czy w trzecim nastąpi wreszcie przełamanie, a drużyna z Żukowa wróci na właściwe dla siebie tory i zacznie w końcu wygrywać? Ewentualna trzecia porażka z rzędu sprawi, że nastroje w drużynie nie będą ciekawe. AVOCADO z kolei stanie przed szansą na wygraną piętnastego meczu z rzędu. Jako Redakcja uważamy, że spośród wszystkich drużyn, z którymi do tej pory ekipa się mierzyła to właśnie Epo-Project będzie najbardziej wymagającym rywalem. Jeśli ‘Weganom’ uda się wygrać to spotkanie to trzeba będzie to powiedzieć wprost – staną się jednym z faworytów w wyścigu do podium, a kto wie…

Typ Redakcji: Epo-Project

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Mental Block – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 21:00, boisko nr 3

W pierwszym tygodniu rozgrywek obie drużyny stały się sprawcami niespodzianek, by nie powiedzieć sensacji. Obie drużyny wygrały spotkania z zespołami, które były faworytami pojedynków. Mental Block uporał się z ekipą ACTIVNI Gdańsk, natomiast DNV GL S*M*A*S*H pokonało 2-1 Dream Volley, których dużo drużyn przed sezonem upatrywała jako jednego z faworytów do wygrania ligi. Jeśli chodzi o DNV GL S*M*A*S*H to zdążyliśmy się poniekąd przyzwyczaić. Gra drużyny przez pełne trzy sezony to była istna sinusoida. Ekipa z ‘Gdyńskiego Mordoru’ potrafiła wielokrotnie napsuć krwi drużynom walczącym o awans, by za chwilę przegrać z drużyną walczącą o utrzymanie. Cóż, nie ma co ukrywać, że w przypadku DNV ciężko było czasami o jakąkolwiek logikę. Czy sezon Jesień’20 będzie w końcu tym przełomowym, w którym drużyna ‘zaskoczy’? Jeśli będą grali tak, jak w meczu z Dream Volley to nie widzimy w ich przypadku sufitu. Najbliższy rywal – drużyna Mental Block jest jedną z ekip, z którą drużynie Stanisława Paszkowskiego ‘idzie jak po grudzie’. Dopiero w ostatnim bezpośrednim spotkaniu DNV odwróciło nieco kartę, wygrywając spotkanie 2-1. Wcześniej dwukrotnie przegrywali w stosunku 3-0 i trzeba przyznać, że dwukrotnie była to lekcja siatkówki, na którą zaprosili ich gracze w niebieskich koszulkach. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: DNV GL S*M*A*S*H

Typ Eksperta (Maciej Kot): DNV GL S*M*A*S*H

Zmieszani – AXIS

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Drużyna Zmieszanych do sezonu Jesień’20 zgłosiła się jako piąta drużyna. Swój pierwszy mecz rozegrają w piątym dniu meczowym. Czy to oznacza, że będzie to sezon ‘na piątkę’? Z pewnością ekipa liczy na to, że obecny sezon będzie bardziej udany niż poprzedni, w którym drużyna musiała rywalizować w grupie spadkowej. Mimo faktu, że przerwa wakacyjna była w tym sezonie bardzo krótka to w przypadku Zmieszanych była ona bardzo owocna. Patrząc na skład personalny, można dojść do wniosku, że drużyna przeszła małe trzęsienie ziemi. Próżno szukać w składzie kilku graczy, którzy występowali w Zmieszanych w poprzednich sezonach. Z nowych twarzy mamy czterech zawodników, dwie kobiety oraz dwóch mężczyzn. O ile w zmianach w składzie personalnym można doszukiwać się pewnych niespodzianek, tak proporcje i udział płci pięknej w Zmieszanych nie powinny nikogo dziwić. Nie od dziś bowiem wiadomo, że ‘Zmieszani’ są jedną z nielicznych drużyn, które grają mikstowym składem. Ich pierwszym rywalem będzie ekipa AXIS, z którą Zmieszani rozegrali przedostatni mecz poprzedniego sezonu. Spotkanie rozegrane 13 lipca okazało się bardziej pechowe dla Zmieszanych, którzy przegrali mecz 1-2. Z drugiej strony, na ten czas mieli oni już zapewnione szóste miejsce, więc wynik nie miał dla nich większego znaczenia. Czy tym razem drużyna Edyty Woźny zdoła wygrać? O to na pewno nie będzie łatwo, bowiem AXIS w ostatnim czasie prezentuje się naprawdę dobrze i wydaje się, że obecny sezon będzie nieporównywalnie lepszy od ostatniego.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Matchday #4

Poniedziałek był pierwszym od dawna dniem, kiedy Redakcja wytypowała prawidłowo wyniki wszystkich spotkań. Pierwsze wygrane odniosły rozpoczynające sezon Jesień’20 drużyny Trójmiejskiej Strefy Szkód oraz Tufi Team. Najciekawszym wydarzeniem dnia było jednak spotkanie trzecioligowe pomiędzy Chilli Amigos a MiszMasz. Ci drudzy notują trzecią wygraną z rzędu w lidze, dzięki czemu powiększają przewagę nad resztą stawki. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Speednet 2 – Niepokonani PKO Bank Polski 3-0 (21-12; 21-11; 21-16)

Ten mecz miał być inny niż te, z których pamiętamy drużynę Speednetu. Po upływie niemal roku, zespół ponownie był stawiany przed spotkaniem w roli faworyta. Przypomnijmy, że ostatnie spotkanie ‘Programiści’ wygrali jeszcze w sezonie Jesień’19, kiedy to ich rywalem była ekipa Scandic. Tym razem ‘Różowi’ mieli się zmierzyć z ‘Bankowcami’, dla których sezon Jesień’20 jest inauguracją w ligowych rozgrywkach. Od początku spotkania swoje warunki gry narzucili gracze Speednetu, którzy byli zdecydowanie bardziej skuteczni w ataku, co przełożyło się na wygraną tej partii do 12. Po początku drugiej partii wydawało się, że będzie ona bardziej wyrównana. Niestety dla ekipy Niepokonanych, na zagrywkę wszedł Paweł Cieszyński, który w meczu zdobył trzy asy serwisowe i z którego zagrywką ekipa ‘Biało-czarnych’ miała w poniedziałkowy wieczór potężne problemy. Bez wątpienia element przyjęcia jest tym, co w pierwszej kolejności muszą poprawić gracze Joanny Drewczyńskiej. Ostatecznie partia ta zakończyła się 21-11 i druga wygrana Speednetu 2 w historii rozgrywek SL3 stała się faktem. Po dwóch pierwszych setach stało się jasne, że ‘Programiści’ pozostają nienasyceni i będą starali się ugrać trzeciego seta. Ostatecznie, mimo że gracze Niepokonani PKO Bank Polski ugrali w tej partii największą liczbę punktów, trzeba przyznać, że to Speednet 2 miał przez całego seta kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi. To, co może martwić ekipę ‘Bankowców’ bardziej niż niekorzystny wynik to fakt, że w poniedziałkowy wieczór zagrali gołą szóstką. Miejmy nadzieję, że pozostała część ekipy się po pierwszym spotkaniu nie zniechęciła. Speednet 2 jest idealnym przykładem na to, że ciężka praca popłaca.

Wirtualna Polska – Allsix by Decathlon 1-2 (21-16; 12-21; 21-23)

O tym, jak poważnie do udziału w lidze podchodzą gracze Wirtualnej Polski niech poświadczy fakt, że ich rozgrywający – Bogusław Tybuś był na poniedziałkowy wieczór wyznaczony do… sędziowania spotkań. Gracz ten wolał jednak wziąć udział w meczu z innej perspektywy i zagrał dobre spotkanie przeciwko drużynie Allsix by Decathlon. W przedmeczowej zapowiedzi pisaliśmy, że to właśnie ekipa ze sklepów sportowych jest faworytem starcia. Mimo to, gracze WP chcieli od początku udowodnić jak bardzo się myliliśmy. Do pierwszej części pierwszego seta wszystko szło po myśli Allsix. Z czasem coś się zacięło i do głosu doszli gracze  w biało-czerwonych koszulkach. Po dobrej serii na zagrywce, po której Allsix miał problemy z przyjęciem, a co za tym idzie z wykończeniem akcji, Wirtualna zdołała odjechać na kilka punktów, które dowieźli do samego końca. Pierwsza odsłona dość mocno podrażniła ekipę Rafała Liszewskiego, która kapitalnie weszła w drugą partię i pomimo delikatnej nerwowości w pewnym momencie, zdołała spokojnie wygrać ją do 12. O zwycięstwie musiał zadecydować trzeci set, który był zdecydowanie najbardziej ciekawy i emocjonujący. W partii tej mieliśmy walkę indywidualności. Po stronie WP odpalił się Michał Doroz. W przypadku Allsix by Decathlon był to Aleksander Bochan i trzeba to powiedzieć wprost – ‘Alek’ był nie do zatrzymania. Był królem tej partii. Ba, był lepszy niż majonez kielecki i ketchup włocławski w jednym. Finalnie, Allsix wygrywa seta 23-21 i całe spotkanie 2-1. Trzeba jednak przyznać, że było to naprawdę ciekawe spotkanie, w którym o wygraną było naprawdę trudno.

Chilli Amigos – MiszMasz 1-2 (21-19; 18-21; 23-25)

Przed meczem spodziewaliśmy się, że będzie to jedno z ciekawszych spotkań trzecioligowych, jakie miały miejsce w obecnym sezonie. Cóż, szybki rzut oka na wyniki i każdy wie, że nie pomyliliśmy się zbyt dużo. Drużyna MiszMasz stanęła w poniedziałkowy wieczór przed prawdziwym egzaminem dojrzałości. Pierwsze spotkanie – wygrana z Allsix. Drugie spotkanie – wygrana z Wirtualną Polską. Ewentualna wygrana nie dość, że byłaby trzecią wygraną z rzędu to na dodatek byłaby odniesiona nad rywalem, który w poprzednim sezonie zajął miejsce na podium. Jak wyszedł wspomniany wcześniej egzamin? Wydaje nam się, że bardzo dobrze. Drużyna Andrzeja Tararuja wygrała kolejne spotkanie i ponownie pokazała prawdziwe ‘cojones’. Mimo, że to Amigos wygrali pierwszą partię do 19 to ekipa MiszMasz zdołała się podnieść po nokdaunie i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. W zasadzie, w każdym z trzech setów o zwycięstwie zadecydowały detale. Ponownie bardzo dobrze w ekipie M&M sprawował się Mateusz Berbeka, ale pisać o tym jest taką samą oczywistością jak fakt, że Maryla Rodowicz ponownie wystąpi na koncercie sylwestrowym transmitowanym w TV. Jeśli chodzi o ich rywali – drużynę Chilli to mieliśmy w poniedziałkowy wieczór debiut Macieja Wąsickiego, który był doprawdy imponujący. Ciężko nam przypomnieć sobie spotkanie, w którym jeden gracz zdobywa w trakcie meczu… siedem! punktów po bloku. Mimo kapitalnej dyspozycji tego gracza, ostatecznie to MiszMasz do długiej walce na przewagi cieszył się z wygranej seta oraz spotkania. W trzeciej partii Chilli przez cały set goniło i za to należą im się słowa uznania.  Finalnie nie udało im się wygrać tej partii, ale z pewnością czekają na rewanż. To był naprawdę kawał dobrego spotkania, o którym gracze jednej i drugiej drużyny będą jeszcze długo mówić.

Tufi Team – BES-BLUM Kraken Team 2-1 (21-19; 22-24; 21-12)

Tufi Team jest jedyną drużyną, która gra w pierwszej lidze pomimo faktu, że w poprzednim sezonie nie wystąpiła w rozgrywkach. W sezonie Jesień’19 gracze Mateusza Woźniaka zajęli jednak trzecie miejsce w lidze, znaleźliśmy więc dokładnie zero powodów, dla których popularne ‘Tufiki’ miałby nie grać w elicie. Pierwszym rywalem po niemal rocznej przerwie była ekipa BES-BLUM Kraken Team, która w obecnym sezonie radzi sobie naprawdę dobrze. Przed meczem można było się zastanawiać, jaką dyspozycję zaprezentuje drużyna Tufi Team. Fakty są takie, że zespół swój ostatni oficjalny mecz zagrał naprawdę kupę czasu temu, podczas gdy ich rywale – drużyna BES-BLUM rozegrała w tym czasie tyle spotkań, że potrzeba chwili by je wszystkie zliczyć. Początek pierwszego seta zdawał się potwierdzać, która z ekip jest w grze. BES-BLUM szybko wypracował sobie przewagę i zdawało się, że spokojnie wygrają tę partię. Nie wiemy na ile to efekt przebudzenia Tufi Team, a na ile problemu BES-BLUM, ale ekipa Mateusza Woźniaka z wyniku 15-9 doprowadziła do wyrównania 16-16, by ostatecznie wygrać seta do 19. Druga partia była poniekąd lustrzanym odbiciem. Tym razem to ‘Tuffiki’ prowadzili 18:15, by ostatecznie po walce na przewagi uznać wyższość rywala. Gdy wydawało nam się, że po niezwykle wyrównanych końcówkach w dwóch pierwszych setach w trzecim czekają nas grzmoty to mogliśmy poczuć pewne rozczarowanie. W trzecim secie na parkiecie zobaczyliśmy w zasadzie jedną drużynę. Duża przewaga wypracowana na początku partii sprawiła, że drużyna Tufi Team spokojnie dowiozła wygraną (21-12) i mogła cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w sezonie Jesień’20.

Trójmiejska Strefa Szkód – Oliwa Team 2-1 (21-15; 21-19; 18-21)

Żadna z ekip pierwszoligowych przez okres wakacyjny nie poczyniła tylu roszad w składzie co zespół Trójmiejskiej Strefy Szkód. W ekipie ‘Błękitnych’ w rozgrywkach SL3 zadebiutowało aż sześciu graczy. Dodatkowo, z drużyny odeszła podobna liczba zawodników. Gdyby tego było mało, w obecnym sezonie nastąpiła również zmiana kapitana. Cóż. Stabilizacja to nie jest obecnie rzecz, która cechuje drużynę Trójmiejskiej Strefy Szkód. Oczywiście pewne perturbacje w składzie nie sprawiały, że drużynie można byłoby zarzucić brak zgrania. Bardzo duża część graczy występuje ze sobą od kilku dobrych lat. Obecnie pod szyldem TSS, wcześniej zaś pod nazwą Benefit Gdańsk. Ten fakt oraz to, że dla Oliwy jest to pierwszy sezon w pierwszej lidze sprawiał, że to ekipa Dominika Błońskiego była faworytem spotkania. Ze swojej roli wywiązali się bardzo dobrze, zarówno w pierwszym jak i drugim secie, kiedy to wygrywali do piętnastu oraz dziewiętnastu. W trzecim to Oliwa grała lepszą siatkówkę. Bardzo dobrze zagrali Paweł Skrzypkowski oraz Michał Jasnoch, który aż pięciokrotnie zdobywał punkty blokiem na byłych kolegach z drużyny. Ostatecznie ostatnia partia kończy się wygraną Oliwy 21-18, a cały mecz 2-1 dla Trójmiejskiej Strefy Szkód. Trzeba jednak powiedzieć sobie wprost. Nie był to co prawda mecz, po którym osoby oglądające skróty rozważałyby włożenie miksera do gałek ocznych, ale nie był to również mecz, po którym kulawi odrzuciliby kulę. Na koniec pewne spostrzeżenie. Wydaje się, że różnica między grupą mistrzowską drugiej ligi a obecną pierwszą ligą nie jest tak duża, aby Oliwa nie była w stanie powalczyć w każdym spotkaniu o punkty.

Speednet – AVOCADO friends 1-2 (14-21; 16-21; 21-13)

Przed meczem zastanawialiśmy się, jak wypadnie drużyna, która w poprzednim sezonie demolowała wszystkich przeciwników w drugiej lidze na tle zaprawionego w bojach pierwszoligowca – ekipy Speednetu. Z jednej strony mamy zespół, który wygrał trzynaście spotkań z rzędu, z drugiej zaś każdy doskonale wie, że jednak pierwsza liga to cytując klasyka – ‘całkowicie inny poziom’. Oczywiście w rozważaniach trzeba było wziąć również fakt, że do ekipy ‘Wegan’ dołączyło kilku pierwszoligowych graczy oraz fakt, że Speednet w poprzednim sezonie bronił się przed spadkiem. Gdy zsumowaliśmy wszystkie czynniki, nasz wewnętrzny algorytm pokazał nam, że to ‘Weganie’ będą faworytem spotkania. Pisząc całkiem serio to szczególnie w dwóch pierwszych odsłonach gracze Arkadiusza Kozłowskiego udowodnili, że są prawdziwym pierwszoligowym graczem. Pierwszego seta wygrali do 14, głównie za sprawą dobrego przyjęcia i wysokiej skuteczności w ataku. Druga odsłona była wyrównana mniej więcej do połowy jej trwania. Avocado jak wytrawny bokser wykorzystało fakt, że Speednet zaczął popełniać sporo błędów i wygrało tę partię do 16, co oznaczało, że czternasta wygrana w lidze z rzędu stała się faktem. Pod tym względem ustępują tylko Volley Gdańsk, który ma ponad 40 wygranych z rzędu. Ostatnia partia należała już do Speednetu, który wypracował sobie przewagę na początku, a następnie ją konsekwentnie utrzymywał. Pod koniec seta ‘Weganie’ nadrobili trochę oczek i ostatecznie set zakończył się wynikiem 21-13 dla Speednetu.