Dzień: 2020-06-02

Zapowiedź – MATCHDAY #7

Wtorkowy wieczór obfitować będzie w spotkania zespołów drugoligowych. Ciekawie zapowiada się mecz AXIS z zespołem Mental Block. W trzeciej lidze ekipa Range Soft VT będzie miała szansę zrobić kolejny krok w kierunku objęcia pozycji lidera. Jedyne tego wieczoru spotkanie elity pokaże, czy drużyna BES-BLUM będzie w stanie przeciwstawić się liderowi – Volley Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź wtorkowej serii gier!

Chilli Amigos – DCT Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Obie drużyny w poniedziałkowy wieczór zagrały wbrew naszym zapowiedziom i typom Redakcji. Chilli Amigos przegrało spotkanie z Wirtualną Polską, natomiast DCT Gdańsk odniosło przekonujące zwycięstwo z odwiecznym rywalem – drużyną Portu Gdańskiego. We wtorkowy wieczór zmierzą się zatem drużyny, które są na innym poziomie satysfakcji. ‘Papryczki’ po udanej inauguracji sezonu przegrały dwa spotkania z rzędu i ich sytuacja w tabeli uległa pogorszeniu. Ewentualna kolejna porażka sprawi, że drużynie będzie  trudno w późniejszym czasie dołączyć do ekip walczących o podium w rozgrywkach. Jeśli chodzi o drużynę DCT Gdańsk to odnosimy wrażenie, że są obecnie na ewidentnej fali wznoszącej. Ich obecna forma jest prawdopodobnie najwyższa od wiosny 2019 roku kiedy to drużyna rozpoczęła zmagania w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Od tego czasu gra ewoluowała, a drużyna zmieniała się personalnie. Trzon pozostał jednak ten sam i ekipa z ulicy Konterowej może ciągle liczyć na swoich liderów w postaci Piotra Kochanowskiego, Adama Piotrowskiego czy Andrzeja Tararuja. Jakby tego było mało, grę zespołu poprawiły nowe osoby w drużynie – Małgorzata Saczewa czy Bartłomiej Matula. Tak oto kreuje nam się obraz ekipy, która zajmuje najniższy stopień podium, a ewentualna kolejna wygrana sprawiłaby, że drużyna złapie wiatr w żagle i będzie w stanie naprawdę namieszać. To czy się tak stanie zależy od dyspozycji Chilli Amigos i faktu, czy w przeciwieństwie do poniedziałkowego spotkania nie będą się niepotrzebnie podpalać, a realizować założenia taktyczne nakreślone przed meczem.

Typ Redakcji: DCT Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Chilli Amigos

Port Gdańsk – Range Soft VT

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Ekipa Range Soft VT pod dowództwem Mykoli Kisa póki co przeprawia się przez zasieki rywali ze skutecznością godną podziwu. Ich zwycięstwo w stosunku 2-1 ze świetnie prezentującym się w obecnym sezonie zespołem Allsix by Decathlon, który aktualnie zajmuje pierwsze miejsce w tabeli trzeciej ligi, mówi samo za siebie. Następnie na warsztat wzięli drużynę DCT, z którą również rozprawili się dość gładko. Ich aktualne, drugie miejsce w tabeli, nie jest zatem przypadkiem, a pamiętajmy, że mają rozegrane o dwa mecze mniej od lidera. Co ciekawe, wygrali z DCT w stosunku 3-0, a z kolei takim samym wynikiem we wczorajszym meczu mogą się pochwalić gracze DCT przeciwko zespołowi Arkadiusza Sojko. Czy te fakty przesądzają sprawę i możemy się spodziewać jednostronnego meczu? Nie bylibyśmy tego tacy pewni. ‘Portowcy’ niejednokrotnie już pokazali klasę i jesteśmy zdania, że postarają się ze wszystkich sił, aby zatrzeć niekorzystne wrażenie po niespodziewanej dla nich poniedziałkowej porażce. Pamiętajmy, że dysponują klasowymi graczami jak Piotr Baj, Kamil Sołomin czy Artur Lass. Czy to wystarczy, aby postawić się potędze Range Soft? Przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Port Gdańsk

AVOCADO friends – 3city4students

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Po wczorajszym debiucie zawodnicy drużyny 3city4students raczej nie kładli się do łóżek w dobrych nastrojach. Gładkie zwycięstwo Oliwy w stosunku 3-0 to dopiero początek trudów, jakie czekają ‘Studentów’ w tym tygodniu. W drugim meczu przyjdzie im się zmierzyć z jeszcze bardziej wymagającym rywalem i musimy przyznać, że jeśli 3city szybko nie przeanalizuje swojej gry i nie wprowadzi poprawek, o urwanie choćby punktu w nadchodzącym spotkaniu będzie piekielnie ciężko. Mieli na to niecałe 24 godziny. Czy okaże się to wystarczającym czasem dla drużyny Dawida Piankowskiego? We wczorajszym meczu dość dobrze spisywali się debiutujący w Lidze Kacper Goszczyński oraz Piotr Rzepecki. W drużynie na pewno nie brak potencjału, ale musi on się przełożyć na skuteczność w meczu. Po drugiej stronie siatki będzie czekała na nich drużyna, która powoli wyrasta na solidną markę w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Zwycięstwa nad AXIS oraz Spontanem, ich pewność siebie i spokój na boisku oraz obecność niezawodnego Patryka Okulewicza to kombinacja, która może zaprowadzić ich w tabeli naprawdę wysoko. Póki co jednak, do tego jeszcze daleka droga. Dzisiaj gracze Arka Kozłowskiego mają szansę udowodnić, że poprzednie zwycięstwa nie były przypadkowe i że stawianie ich w roli faworyta przed meczem jest jak najbardziej uzasadnione.

Typ Redakcji: AVOCADO friends

Typ Eksperta (Maciej Kot): AVOCADO friends

Letni Gdańsk – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Gracze Letniego Gdańska nie mogą czuć się usatysfakcjonowani swoim pierwszym spotkaniem w lidze. Byli już niewiarygodnie blisko wygranej z INVICTĄ i zgarnięcia dwóch oczek. Niestety dla nich, tak się jednak nie stało i drużyna Sławka Cichosza w ostatniej chwili odjechała im jak pociąg pospieszny, który miał ich zabrać na wymarzone wakacje na Mazurach. Michał Mysłek i jego zawodnicy na pewno będą chcieli odbić sobie tę zaskakującą dla nich porażkę. Ekipa DNV, która ostatnio zaliczyła dwa niezbyt udane spotkania wydaje się być odpowiednim kandydatem do podreperowania nastrojów oraz pozycji w ligowej tabeli. Nie jest to jednak tak łatwe zadanie jak by się mogło wydawać. Pamiętajmy, że drużynie Sławomira Paszkowskiego udało się w pierwszym meczu pokonać właśnie wspomnianą INVICTĘ w stosunku 2-1, a na przestrzeni poprzednich sezonów pokazali, że mają potencjał oraz ambicje, aby mierzyć się z najlepszymi. Dzisiejsze spotkanie da nam odpowiedź, czy ich wygrana była skutkiem dobrej dyspozycji zespołu czy słabszego dnia graczy Sławka Cichosza. Zapowiada się ciekawy pojedynek.

Typ Redakcji: Letni Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Letni Gdańsk

Volley Gdańsk – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Drużyna BES-BLUM od początku sezonu zachowuje się jak wolno rozpędzająca się lokomotywa parowa. Zaczęli od przegranej z Prototype w stosunku 0-3, z Epo-Project było to już 1-2, a następnie wygrali z Omidą 2-1. Liczby mówią same za siebie. Gdybyśmy więc kierowali się wyłącznie matematyką, obstawilibyśmy, że w kolejnym spotkaniu powinni osiągnąć wynik 3-0. Mimo, że prezentują z meczu na mecz coraz lepszą dyspozycję, nie ośmielilibyśmy się jednak na takie ryzyko, biorąc pod uwagę z kim przyjdzie im się zmierzyć. Drużyna Volley Gdańsk po stracie punktu w wyrównanym starciu z Epo-Project, nie będzie mogła sobie pozwolić na zlekceważenie żadnego przeciwnika. Gracze BES-BLUM jednak w meczu z Omidą pokazali, że żaden rywal im nie straszny i jedyne, czego możemy być stuprocentowo pewni to fakt, że wyjdą dziś na parkiet Ergo Areny z dumnie podniesionymi głowami. W kilku ostatnich spotkaniach było już naprawdę blisko tego, by którejś z drużyn udało się strącić Volley z piedestału. Czy zanosi się na koniec ich dominacji i przerwanie serii zwycięstw? Patrząc na ostatnie wyniki, w obecnym sezonie może być to bardziej prawdopodobne niż kiedykolwiek wcześniej.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Mental Block – AXIS

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Gracze Mental Block po ostatnim meczu schodzili z parkietu w wyśmienitych humorach, które zresztą nie opuszczały ich również w trakcie spotkania. Po zawodnikach Aleksandry Błaż widać że stanowią silny, zgrany kolektyw i nie dopuszczają do sytuacji konfliktowych w swoich szeregach, nawet w przypadku, gdy mecz nie idzie po ich myśli. Po dość gładkim zwycięstwie z DNV w stosunku 3-0 na pewno nabrali apetytu na więcej. W nieco gorszej sytuacji w tabeli jest drużyna AXIS, która jednak trafiła na początek na naprawdę potężnych rywali (Zmieszani, AVOCADO friends, Team Spontan). W ostatnim meczu udało im się urwać seta ‘Spontanicznym’, co może sugerować zwyżkę formy. Czy taki dobór terminarza sprawi, że drużyna AXIS okaże się lepiej przygotowana na wtorkowe starcie? W końcu część najgroźniejszych przeciwników mają już za sobą. Na pewno liczą na przełamanie złej passy i zwycięstwo w nadchodzącym meczu. Drużyna Dariusza Suchwałko dysponuje wyśmienitymi graczami jak Fabian Polit i Łukasz Wojdak, którzy mogą dać ‘Czerwonym’ szansę na wykręcenie niezłego wyniku. Nie będzie to jednak zadanie łatwe, ponieważ ‘Mentaliści’ już wielokrotnie udowadniali, że jak chcą to potrafią.

Typ Redakcji: AXIS

Typ Eksperta (Maciej Kot): Mental Block

Matchday #6

Poniedziałkowa seria gier była ostatnią, w której mecze odbywały się na dwóch boiskach. Zamknięcie, miejmy nadzieję, pewnej historii w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta przyniosło sporo emocji i jeszcze więcej niespodzianek. Z typów Redakcji postanowiły zakpić drużyny DCT Gdańsk, Wirtualna Polska czy SV INVICTA. Zapraszamy na podsumowanie siódmego dnia meczowego.

Port Gdańsk – DCT Gdańsk 0-3 (11-21; 18-21; 20-22)

Spotkanie derbowe zmobilizowało graczy DCT Gdańsk. W ich szeregach, po raz pierwszy w tym sezonie, zobaczyliśmy Michała Karabina czy Rafała Kuicha. Po drugiej stronie siatki z kolei, debiutował w sezonie Wiosna’20 Radosław Ługowski. Mecz rozpoczął się wybornie dla graczy DCT Gdańsk, którzy dość niespodziewanie osiągnęli wysokie prowadzenie 9-1. Ekipie z ulicy Kontenerowej udało się utrzymać prowadzenie do końca i wygrać pierwszą odsłonę 21-11. Po tym secie nasuwa nam się na myśl analogia, w której DCT pozwoliło ‘Portowcom’ mniej więcej na tyle, na ile puszek piwa pozwalają rodzice siedmioletnim dzieciom.  Po pierwszym, bardzo nieudanym secie, drużyna Portu wzięła się wreszcie do pracy. W osłonie tej zaprezentowali się znacznie lepiej. Już od początku wypracowali sobie nieznaczną przewagę, która utrzymywała się do drugiej części seta. Niestety dla nich, nie potrafili utrzymać koncentracji, co ekipa z ulicy Kontenerowej potrafiła wykorzystać i dogonić swoich przeciwników. Gdy na tablicy pojawił się wynik 17-17 i gracze DCT złapali wiatr w żagle, już nie odpuścili. Ostatecznie wygrali drugiego seta do 18. Po tej partii zawodnicy Arkadiusza Sojko pluli sobie w brodę, bo trzeba powiedzieć to wprost – nie wykorzystali okazji na minimum punkt. Kto wie, jak potoczyłaby się wtedy trzecia partia, na którą Portowcy wyszli z wyraźnie zwieszonymi głowami. Mimo, że w pewnym momencie przegrywali 18-11 to zdołali doprowadzić do remisu i gry na przewagi. Tym razem ponownie górą była ekipa DCT. W tej odsłonie bardzo dobrą grą popisał się Adam Piotrowski (MVP) czy Bartłomiej Matula. Tym samym, DCT bierze udany rewanż za listopadową porażkę i wskakuje na podium rozgrywek.

Omida Team – Speednet 3-0 (21-16; 21-14; 21-17)

Musimy Wam się przyznać do tego, że po meczu spodziewaliśmy się fajerwerków a… no właśnie? Czy zamiast fajerwerków na Times Square dostaliśmy pokaz laserów we wspomnianym w zapowiedziach Hrubieszowie? Chyba tak, bowiem mecz nie był nadzwyczaj emocjonujący. Od początku do samego końca kontrolę nad spotkaniem miała drużyna Omidy, która może odetchnąć z ulgą. Do trzech razy sztuka w przypadku ‘Logistyków’ się sprawdziło. Patrząc na przedmeczowe składy, można było dostrzec mobilizację wśród graczy obu drużyn. Zniesienie kolejnych obostrzeń sprawiło, że obie ekipy wpisały do protokołu meczowego po dziewięciu graczy. W Omidzie zadebiutował Dmytro Moroziuk, który w poprzednim sezonie bronił barw drużyny Prometheus. Debiut w przypadku popularnego Dimy był bardzo udany, bowiem gracz zgarnął tytuł MVP. Kapitalną formę zaprezentował również Romek Grzelak, który grając tylko pół spotkania, prawie zrównał się punktacją z najlepszym zawodnikiem meczu. W Speednecie z kolei, do składu wpisany był Niko Domżalski, który wchodził na parkiet… tylko po to aby pomóc swojej drużynie na zagrywce. Trzeba przyznać, że floty Niko sprawiały ‘Logistykom’ sporo problemów. Bardzo dobrą grę w Speednecie zaprezentował również atakujący – Kacper Iwaniuk, który zdobył czternaście punktów w meczu. Atuty, o których mówimy, nie przyćmiły jednak mankamentów. To tak jakbyśmy zachwycali się piękną melodią graną przez skrzypka na Titanicu, nie dostrzegając, co dzieje się wokół. Tu sytuacja robi się nieciekawa. Zaledwie jeden punkt na dziewięć możliwych. Jak widać kryzys trwa. Omida pozbierała się znacznie szybciej i patrzą na tabelę z zupełnie innej perspektywy.

Wirtualna Polska – Chilli Amigos 2-1 (15-21; 21-17; 21-17)

Po dwóch przegranych z rzędu, drużyna Wirtualnych podeszła do spotkania z Chilli Amigos ze zwiększoną presją. Ewentualna trzecia porażka sprawiłaby, że morale drużyny byłoby gdzieś w okolicach rowu mariańskiego. Do protokołu meczowego ‘Biało-czerwoni’ wpisali dwóch graczy, którzy nie zdążyli rozegrać jeszcze spotkania w tym sezonie. Mowa o Klaudii Kuźniewskiej oraz Pawle Żmijewskim. Ten drugi był powołany w poprzednim sezonie do meczu gwiazd drugiej ligi, co chyba jednoznacznie mówi, jakim wzmocnieniem okazał się w meczu. Pierwszy set to jednak bardzo dobra gra Chilli Amigos, którzy dość wyraźnie przeważali. W drugiej części tej odsłony zdołali odjechać swoim rywalom na 19-10. W końcowych fragmentach zabrakło trochę koncentracji, bowiem przewaga stopniała i set zakończył się wygraną ‘Papryczek’ do piętnastu. Widmo kolejnej porażki zmotywowało chyba graczy Wirtualnej Polski, którzy weszli w środkową partię jak po swoje i błyskawicznie wypracowali sobie przewagę 8-2. W środkowej części graczom WP zaczęły się przydarzać proste błędy, lecz finalnie, w dalszej części seta udało im się ponownie wyprzedzić rywala o kilka oczek i wygrać do 17. Ostatnia odsłona to mozolnie wypracowana przewaga i wygrana w secie oraz całym meczu Wirtualnej Polski, w której pomógł Łukasz Rosa, mający tzw. ‘dzień konia’. Wracając do Chilli Amigos to nie da się nie zauważyć zależności, że im więcej nerwów tym gorszy efekt w boiskowych poczynaniach. Gdy tylko nabędą tzw. zimnej krwi to w ślad za niezłą grą przyjdą również wyniki.

Allsix by Decathlon – Speednet 2 3:0 (21-11; 21-7; 21-4)

Oglądając początek meczu nie dało się nie wrócić pamięcią do ubiegłotygodniowego spotkania Speednetu 2 z Portem Gdańsk. W tamtym spotkaniu, w pierwszym secie, podobnie jak teraz, do pewnego czasu ‘Programiści’ prowadzili wyrównaną grę, by po chwili coś się zmieniło i nagle nie byli w stanie nawiązać walki. O ile w pierwszej odsłonie gracze Decathlonu, chociaż do połowy seta, mieli problem przedostać się przez zasieki przeciwnika, tak w kolejnych odsłonach gra ‘Programistów’ nie napawała optymizmem. Drugi set rozpoczął się od serii asów serwisowych Aleksandra Bochana. W tym elemencie minimum jeden punkt zdobył każdy z zawodników, którzy zagrali przeciwko ‘Programistom’ w tym meczu. Sumarycznie, Allsix zdobył w ten sposób aż 14 punktów i tak jak pisaliśmy po meczu z Chilli, przyjęcie u ‘Różowych’ jest elementem do pilnej poprawy. Ostatni set skończył się jeszcze szybciej niż drugi. Wyraźnie podłamana drużyna Speednetu wyszła na parkiet ze spuszczonymi głowami, a uzyskanie w ten sposób niezłego wyniku przeciwko drużynie Allsix by Decathlon jest zadaniem równie trudnym, co układy różniczkowe dla humanisty. Podsumowując i pisząc uczciwie, nie można się dziwić, że skończyło się to tak, jak to było do przewidzenia. Pewna wygrana 3-0 Decathlonu, który był zdecydowanym faworytem tego spotkania. Po tym meczu gracze Rafała Liszewskiego mają 10 punktów i zadomowili się na pierwszym miejscu podium.

Zmieszani – SV INVICTA 1-2 (22-20; 17-21; 8-21)

Kojarzycie tego mema w którym śmierć puka do drzwi kolejnych oponentów? Mem idealnie obrazuje to, co wyprawia w ostatnim czasie drużyna SV INVICTA. Ich ostatnie trzy spotkania to trzy zwycięstwa i na rozkładzie następujące drużyny: Oliwa Team, Letni Gdańsk i w końcu Zmieszani. No, trzeba przyznać, że robi się poważniej niż po zapoznaniu z rodzicami drugiej połówki. Invicta po spotkaniu daje sygnał, że będzie walczyła o najwyższe trofea, bo pokonać Zmieszanych, umówmy się, zadaniem najprostszym nie jest. Pierwszy set padł jednak łupem drużyny Edyty Woźny. Od początku partii to jednak gracze Sławomira Cichosza mieli kilkupunktową przewagę. Tym razem Zmieszani, po prawdziwym thrillerze zdołali odrobić tylko sobie znanym sposobem punkty i ostatecznie wygrać 22-20. Kapitalnie pod koniec tej odsłony kiwał Radosław Pacyński i walnie przyczynił się do wygrania partii przez swoją drużynę. Druga odłona zaczęła się doskonale dla Invicty, która wyszła na prowadzenie 5-0. Przewaga ta w trakcie seta stopniała, ale ostatecznie pod koniec tej partii gracze Sławomira Cichosza zdołali odjechać i wygrać 21-17. Ostatni set to istna deklasacja. To była miazga. W polu zagrywki stanął Daniel Gierszewski i na tablicy po chwili pojawił się wynik 7-0 dla Invicty. Tym razem, w przeciwieństwie do drugiego seta, gracze postanowili sukcesywnie powiększać przewagę. Im więcej punktów zdobywali gracze Invicty, tym większa była frustracja Zmieszanych. Wynik ten wpłynął również na zachowania graczy obu drużyn, którzy nie szczędzili sobie szpilek wbijanych przy każdej okazji. Wolelibyśmy jednak skupiać się na aspektach stricte sportowych, a tych po stronie INVICTY w poniedziałkowy wieczór nie zabrakło. Ostatecznie set skończył się wynikiem 21-8 a cały mecz wygraną INVICTY w stosunku 2-1.

3city4students – Oliwa Team 0-3 (8-21; 15-21; 18-21)

Ze wszystkich ‘nowych’ drużyn w obecnym sezonie, patrząc na sprawę czysto teoretycznie, to właśnie ekipa 3city4students miała najprostsze zadanie związane z debiutem. Nie wynika to bynajmniej ze słabości drużyny Oliwa Team, a raczej z faktu, że ‘Studenciaki’ w większości grali już w naszych rozgrywkach. Początek meczu należał do drużyny z trójmiejskiej kuźni talentów – hali treningowej z ulicy Kanapariusza. Oliwa szybko wyszła na prowadzenie, które konsekwentnie powiększała. Gdybyśmy grali na otwartym powietrzu to ‘Studenci’ zapewne wyświetliliby na niebie wezwanie o pomoc do samego Batmana. Niestety dla nich, graliśmy w hali i drużyna Dawida Piankowskiego musiała radzić sobie sama. Przeciwnik był wyjątkowo wymagający i w takich okolicznościach bez pomocy superbohaterów o zdobycie punktu było niezmiernie trudno. Widać, że Oliwa zaczęła w końcu grać na miarę swoich możliwości. W meczu przeciwko 3city Oliwa testowała nowe warianty, w których na rozegraniu zobaczyliśmy nominalnego przyjmującego – Dawida Karpińskiego. Bardzo dobrze współpracowało mu się przede wszystkim z Pawłem Skrzypkowskim, który wręcz zdemolował swoich rywali zdobywając aż szesnaście punktów. Nie chcemy się zakładać, ale wydaje nam się, że gdy zawodnicy 3city4students zobaczą na Pawła mieście to obdarują go wzrokiem podobnym do tego, jakim przedsiębiorcy witają kontrolera Urzędu Skarbowego. W kolejnych odsłonach gra debiutantów wyglądała już coraz lepiej i każdy kolejny set to większa liczba punktów na ich kontach. Ostatecznie mecz kończy się wygraną Oliwy 3-0, dzięki czemu wskakują na czwarte miejsce w tabeli.